Cochise
Dołączył/a: wrzesień 2011
158 obserwujących
2 obserwowanych
Której reprezentacji, do której powołany został zawodnik Barcy, kibicujesz?
Komunikat
Polecający
Ładowanie...
Historia komentarza
Ładowanie...
1
Wybacz, ale mam informacje z pierwszej ręki np. mój znajomy dostał mandat w Niemczech, od 30 lat tam mieszka i próbował zasugerować funkcjonariuszom policji, czy da się to załatwić w inny sposób. Ledwo uniknął prokuratury. Im dalej na Wschód, tym jednak więcej korupcji w sprawach "błahych" wobec obywatela.
10
Inna sprawa, że w głowie mi się mieści, jak nieuprawniony człowiek może wtargnąć na scenę, zaatakować Prezydenta miasta, a potem kilkadziesiąt sekund po niej chodzić i się chwalić, że to zrobił. Kto według przepisów odpowiada za zabezpieczenie imprezy WOŚP?
Nie znam typa. Może siedział słusznie, może niesłusznie. Ale jeśli zaczniemy podważać wyroki sądów, pozostanie nam jedynie cofnięcie się o kilka dobrych wieków i krwawa zemsta jako środek sankcjonowania sprawiedliwości.
Bardzo bym chciał, żebyśmy mieli tak szacunek do systemu prawnego jak Niemcy. Nie jestem fanem tej nacji, ale ich podejście do litery prawa jest godne podziwu i znane na całym świecie od dawna. Rozstrzyganie spraw pozostawia się fachowcom, a naród je respektuje. Jeśli się tego nie robi, stajemy się dzikusami, barbarzyńcami, gdzie najsilniejszy, najsprytniejszy panuje nad stadem. A tego chyba nie chcemy.
17
Barcelona Valverde też ponoć w kryzysie.
1
Gdybym mógł, bym zmienił. Czas na edycje komentarza to bodaj 15 minut. Już nie dam rady.
1
Teraz to już moim zdaniem niepotrzebnie szukasz dziury w całym. Napisałem jak czuję, zrobisz z tym, co zechcesz.
2
Odebrać osobiście - bo jako jedyny się przyczepiłeś do tego słowa. Pokój, kolego, pokój. Jeśli Cię uraziłem, przepraszam. Nie taki był cel mojego komentarza.
3
PiSior, PiSiak - zdrobnienie. Ale fakt, dla równowagi mogłem napisać np. PeŁowiec. Nie miałem na celu użycia negatywnej konotacji, lecz mogłeś tak to osobiście odebrać.
28
Nie wiem, czy to PiSior zaatakował Prezydenta Gdańska, bardzo możliwe, lecz pamiętam, jak wyznawca PO zabił członka PiSu. Oj, źle się dzieje w Polsce. Za bardzo się ludzie nakręcają w polityce. Za dużo jest mowy nienawiści (nawet na La Rambli). A za mało merytorycznych rozmów. Winne temu są obydwie strony - stacje telewizyjne, gazety, Internet. Divida et impera w tych czasach równa się brak człowieczeństwa, przyzwoitości, o uczciwości wobec faktów nie wspominając. Jest mi bardzo przykro, że tak wygląda mój kochany kraj. Szczególnie w dniu, kiedy zbiera się pieniądze na sprzęt dla potrzebujących.
1
Pamiętasz, szanowny kolego, jaki był młyn względem Suareza w trakcie przerwy międzysezonowej i mundialu? Jako nieliczni go broniliśmy, że znowu odpali, że jest wielkim piłkarzem... Podobnie było z Cou, który dzisiaj potwierdził, że jest w stanie wskoczyć na swój bardzo dobry poziom.
31
Koncert w wykonaniu FC Barcelony. Wiadomo - Suarez zawodnikiem meczu, ale jak dla mnie cichym bohaterem jest Coutinho. Ależ mnie cieszy, że zagrał bardzo dobre zawody. Wreszcie się przełamał. Tak jak pisałem przed meczem, o to właśnie chodziło, że Valverde daje odpocząć Dembele i stawia w takim meczu na Brazylijczyka. Super!
2
Bardziej mi chodziło o to, że Ivan w pierwszej połowie wyglądał słabo w defensywnie. Był chaotyczny, niedokładny, wrzucał kolegów na przysłowiowego konia.
19
Niestety, ale słabe 45 minut w wykonaniu Roberto, Rakiticia i Busquetsa. Za to bardzo cieszy postawa Coutinho, który wreszcie gra na przełamanie swojej mizernej dyspozycji. Liczę na wejście Vidala bądź Aleni (o ile jest powołany, bo nie pamiętam).
Także jestem zadowolony z duetu Lenglet - Pique. Powiem szczerze, że coraz lepiej się ze sobą dogadują. Nie brakuje mi aż tak bardzo Umtitiego.
I zdziwienie ze skuteczności Suareza. Klasa.
0
Czy Cucurella otrzymuje jakieś obowiązki w defensywie, czy jednak gra jako typowy skrzydłowy?
40
Dembele zagrał z Levante 90 minut i będzie o wiele bardziej potrzebny w rewanżu niż dzisiaj. Jest w tym momencie ważnym ogniwem podstawowego składu. Zapracował sobie na taki status swoimi dobrymi występami. Eibar nie powinno na Camp Nou stać się wymagającym rywalem (choć mogę się mylić), więc bardzo dobrze, że szanse na odbudowanie formy dostaje Coutinho. Same treningi nie wystarczą, żeby wskoczył na swój poziom z zeszłego sezonu. Faza pucharowa Ligi Mistrzów coraz bliżej, więc każdy z zawodników do tego czasu musi otrzymać swoje szanse i szlifować formę. Czekam na mecz.
Komentarz edit: bo w poprzednim myślałem, że wystąpi Vidal.
2
Zgadzam się. Tak samo przecież gra w Barcelonie. Nie jako skrzydłowy (bo między innymi brakuje mu szybkości), tylko właśnie tak jak opisałeś, przypisana mu była/jest rola schodzącego na prawą nogę napastnika, który uderza z dystansu.
17
Ok. Valverde musiałby w takim razie zmienić ustawienie na 4-2-3-1, co przełożyłoby się na mniej minut dla Vidala czy Arthura, o Aleni nie wspominając.
47
Philippe Coutinho i jego występy w Liverpoolu na konkretnych pozycjach:
Lewy napastnik - 99
Ofensywny pomocnik - 96
Prawy napastnik - 5
Środkowy pomocnik - 0
Valverde w tej sprawie nie popełnia fundamentalnego błędu. Brazylijczyk po prostu jest pod formą, ale za jakiś czas wyjdzie z dołka i znowu zacznie nas zachwycać swoją grą.
Widać, że w meczu z Levante i wcześniej z Getafe Ernesto testował różne możliwości wobec Dembele. Szkoda Francuza posadzić na ławkę, a jednocześnie Coutinho, aby złapać formę musi więcej grać. Ciężko to wszystko pogodzić, dodając do tego Messiego i Suareza. A gdzieś tam w poczekalni jeszcze siedzi i przebiera nogami Malcom. Zawsze któraś z gwiazd będzie pokrzywdzona, tak więc trudny orzech do zgryzienia ma Valverde.
0
Nie był. I to jest właśnie ten problem, o którym pisałem. Zapowiadał się na świetnego grajka, który przebojem wskoczy do podstawowego składu, a jednak sami widzimy jak się potoczyła jego kariera w FC Barcelonie.
2
To jest jasne, jednak patrzę na sprawę pod kątem przydatności do pierwszego składu FC Barcelony.
14
Przykład Munira idealnie obrazuje, że nawet świetnie zapowiadający się junior może się nie rozwinąć tak, jak wszyscy byśmy tego chcieli. Pamiętam jak seriami zdobywał bramki w niższych kategoriach wiekowych. Był chyba nawet królem strzelców w młodzieżowej Lidze Mistrzów. W półfinale lub finale zapakował gola palce lizać. Bardzo szybko okrzyknięto go nowym Messim. Tymczasem wygląda na to, że może stać się Bojanem.
Teraz też w La Masii jest kilku ciekawych zawodników, ale to wcale nie oznacza, że się rozwiną na miarę FC Barcelony. Dlatego się niepotrzebnie nie napalam na eksplozje ich talentu. Wolę dać się mile zaskoczyć w przyszłości. Zresztą presja oczekiwań na pewno w jakimś stopniu wiąże im nogi.
2
Najlepszy: Anthony Hopkins
Ulubiony: Morgan Freeman
Extra; zapomniany: Paul Newman
0
Trzymam Cię za słowo! I czekam na nasze wspaniałe konwersacje :)
1
Oooo jest Lidian!!! Dawno nie pisaliśmy razem :) Bardzo Ci dziękuję za korektę! Wiesz co? Kiedyś pisałem bardzo długie zdania z mnogością przecinków, ale pewny osoby stwierdziły, że to przesada, a teraz możliwe, że poszedłem w drugą stronę i napisałem zbyt wiele krótkich zdań. Wciąż szukam złotego środka. Twoja opinia jest dla mnie bardzo ważna, bo zdaję sobie sprawę, że wiesz, co w trawie piszczy. Także każde wytknięcie mojego błędu od Ciebie jest dla mnie jak złoto.
P.S. Szkoda, że już nie piszemy ze sobą tyle co dawniej! Serdecznie Cię pozdrawiam i z mojej strony płyną ukłony :)
P.S. 2 Oczywiście, że patyną. Chodziło mi o zaśniedziałą miedź. Typowa literówka :)
0
99 to nie mój rocznik. Tak się zwróciłem do sebaska :) Jestem niestety dużo starszy :) Bardzo Ci dziękuję za opinię i liczę najlepszego w pisaniu wierszy. Osobiście stworzyłem ich dziesiątki. Jeśli masz chęć, podrzuć mi na PW. Z chęcią przeczytam :)
0
Napisałem kilkanaście krótszych form. Za niedługo zakładam bloga i tam będę wrzucał opowiadania. Jak już go stworzę, w swoim profilu wrzucę do niego linka. Niestety nie znam się na sprawach "informatycznych", więc nie wiem ile mi to zajmie czasu.
2
Dziękuję sebasku99, drogi kolego, za uwagi! Jak już wcześniej napisałem, był to freestyle. Celowo wrzuciłem bez żadnych poprawek, aby zasięgnąć opinii.
2
To jest prototyp napisany na freestyle'u w pół godziny. Na pewno postaram się uwzględnić Twoje uwagi. Dzięki!
0
Nigdy nie czytałem Sapkowskiego, choć mam go w planach.
1
Pisałem na szybko. Bardzo dziękuję za poprawkę!
15
Jako że La Rambla jest od wszystkiego, chciałbym, abyście skrytykowali wstęp do mojego kolejnego opowiadania. Liczę na nieprzychylne komentarze. I błogosławię tych, którym się chciało doczytać oraz przepraszam tych, którym zabrałem tyle przestrzeni do ważnych rozmów.
W monumentalnej gotyckiej katedrze panował półmrok. Niewielkie źródło światła pochodziło od kilkunastu dopalających się świeczek rozstawionych w różnych miejscach świątyni. Migotały cienie przy zdobnych obrazach. Delikatnie pulsował główny ołtarz. Stalle były puste. Ani żywej duszy. Nikt nie siedział w tych drewnianych, czekoladowych ławach. Hen, gdzieś wysoko, pajęczyny zalegały przy sklepieniach. Oberwane linki od sygnaturek dygotały jak wisielcze sznury. Gdyby ktoś wszedł do środka, w płucach poczułby średniowieczny kurz przemieszany z zapachem drewna i mistyczną samotnością. Wyżej, barwne witraże trąciły groteską. Przedstawiały aniołów gorejącym mieczem powalających do swych stóp żołnierzy samego Księcia Piekieł. Gdzieś piszcząc przeleciał jakby zmutowany nietoperz. Najpierw jeden, potem w sukurs przyszedł mu drugi i zaczęły niby to w tańcu wirować. Zdaje się, że walczyły ze sobą, lecz wyglądało, iż biorą udział w jakichś bliżej nieokreślonych godach. Z impetem nurkując, potem wznosząc się i robiąc koła, rozpylały kurz zalegający na betonowych parapetach najwyżej umieszczonych okiennic. Nagle, potężna błyskawica rozświetliła wnętrze katedry. Lunął rzęsisty deszcz. Zadudniło o pokryty pateną dach, a potem tak samo niespodziewanie oberwanie chmury zamilkło. Sekunda milczenia, i znowu huknęło jak z armaty i wyładowanie atmosferyczne na krótką chwilę rozświetliło gotycki majstersztyk niczym stroboskop. Przed ołtarzem leżała skulona w rytmicznych konwulsjach postać. Szeptała. Ruch warg był praktycznie niedostrzegalny, lecz zdaje się, że wypowiadała inkantacje. Echo słów jak dogorywającego chorego mroziło posadzkę. Szczelnie nasunięty na głowę lniany kaptur przysłaniał drgającą postać. Z każdą sekundą coraz mocniej wpadała w rezonans. Jej członki falowały – miały swój przypływ i odpływ. Tyle że straszny, na pozór bezsensowny, katatoniczny. I mogłaby tak leżeć, wsiąkając w ten kruczoekstatyczny krajobraz, gdyby nie uderzenie w wielki witraż centralnie umieszczony ponad głównym ołtarzem. Nadciągająca coraz śmielej burza wraz z audiofonią zdawałaby się być niczym przy tym rąbnięciu. Gong wojenny to za mało. Odgłos trzęsienia ziemi to za mało. Największy na świecie dzwon to za mało. Łomotnęło tak że katedra zadrżała w posadach. Tajemnicza persona uniosła z szyderczym uśmiechem lekko głowę. Spojrzała na witraż. Rozcapierzona sylwetka w grymasie bólu, a jednak pełna ufnego zrozumienia i litości, Jezusa Chrystusa zadrżała. Wyglądało na to, że przyjęła cios. Ucichło. Minęło kilka sekund i uderzenie jak taran się powtórzyło. A potem znowu i znowu. Okutany w brązowy habit mężczyzna zawył z bólu. Wykręciło nim dookoła i spocony uderzył czołem w zimną posadzkę. A potem przyszedł kolejny cios. Jeszcze mocniejszy, jeszcze donioślejszy, jeszcze bardziej dewastujący. Wzdłuż krzyża, na którym wisiał Jezus pojawiła się rysa. Teraz łomotnięcia niby jakąś demoniczną pięścią następowały coraz szybciej. Niby to drapieżnik już dopadł ofiary i szykował się do rozerwania tętnicy, rozszarpania skóry i pod swymi krwiożerczymi kłami chciał stłamsić istnienie. Uderzało i uderzało. Kolejne rysy zdobiły wizerunek bolejącego Zbawiciela. Krzyż zdawał się być podzielony na setki mniejszych części. Zatracał swoje jestestwo. Już nie był tak oczywisty. Mężczyzna już nie leżał. Zaczynał lewitować, wykręcać się na wszystkie strony. Opadł mu kaptur. Jego twarz wykręcał nieznośny grymas bólu. I wtem nastąpił ostateczny huk. Wystrzał niczym z potężnej armaty. Witraż posypał się w drobny mak i wyfrunęła zeń chmara dziwnie zniekształconych nietoperzy. Frunęły przed siebie wypełniając niemal po brzegi katedrę. Ubranego w habit człowieka podniosło do pionu niczym Jezusa. Rozpięty na niewidzialnym krzyżu zaczął krzyczeć:
- To są grzechy moje! Wszystkie! Z…. życia całego. Zapłacę za nie. Chodźcie, chodźcie tu do mnie przeklęte, ja nie….
Zmutowane, pokraczne stworzenia wystrzeliły w jego stronę, lecz żaden z nich nie zrobił mu krzywdy. Przeleciały przez niego na wskroś jakby był widmem. Upiorem w katedrze. Fantomem. Wciąż zbitą grupą wyłaniały się z witraża… Gdy ostatni z nich wyfrunął, na samym końcu pojawiły się zakrwawione palce, które zręcznie chwyciły poszczerbione szklane ranty wybitego witraża. Najpierw przeszedł ułamany róg. Tuż za nim ukazał się ognisty ogon, obwisłe piersi i przeraźliwy smród. Coś a la sukkub. Gdy tylko cała sylwetka wyłoniła się na światło cienistej katedry, mężczyzna przyciągany jak magnesem zbliżył się do niej oko w oko. Przez głowę przeleciała mu myśl: Patrząc w oczy Bestii, nią się stajesz. Między zębami poleciała mu piana, a gałki oczne zaświeciły się na biało. Zemdlał.
Eltron Rasky się obudził. Ponad jego głową poruszały się napięte jak struna przewody. Paliły się kontrolki, a ogromny komputer piszczał. Dźwięczało mu w uszach. Był oszołomiony.
- Witam Pana, Panie Rasky. Właśnie wyłowiliśmy Pana z Niebytu. Do usług! - sardonicznie zaharczał siwy, o rozbieganych oczach i słusznej konstytucji bezczłowiek.