0

Nie oglądałem powtórek. Opisuję wrażenia z meczu. Zaraz się przyjrzę dokładniej i być może masz rację.

0

W pewnym sensie jest problemem. Nie twierdzę, że tak nie jest. Jeśli jednak mecz trwa 90 minut, a doliczony czas gry waha się od 2 nawet do 5 minut, to chyba przyznasz, że jest znikomy wobec całości spotkania? To jest kilka ledwie kilka procent.

3

Myślę, że na LR wolno i krytykować, i bronić Valverde. Summa summarum liczą się argumenty.

1

Myślę, że ten doliczony bądź niedoliczony czas gry, aż tak nie wpłynął na rezultat gry, i choć jest wzięty z kapelusza, nie ma co o niego bić piany, ponieważ statystycznie rzadko wtedy decydują się losy spotkania. Bardziej jestem zirytowany brakiem faulu na Messim, po którym poszła kontra i gol dla Valencii. Z kolei karny mógł być, mogłoby go nie być - nie mam tu pretensji, sędzia z każdej decyzji by się wybronił.

8

Z 0-2 na 2-2. Poniekąd misja wykonana, ale szkoda mi, że Barcelona nie wygrała, bo była zespołem lepszym. Więcej strzałów celnych, niecelnych, posiadania piłki, rzutów różnych... Gra toczyła się na połowie rywala. No cóż, bywa. Teraz zespół musi się przygotować na rozpędzający się Madryt.

Ponadto uważam, że gol po faulu na Messim nie powinien się przydarzyć, jednak nie ma co szukać wymówek. Brakowało skuteczności i koncepcji przy ostatnim podaniu. Nietoperze w drugiej połowie się umiejętnie zabunkrowali.

0

Nie. Myślę, że priorytetem były trzy punkty w tym meczu.

0

Semedo w pierwszej połowie grał lepiej niż Roberto. Valdek zostawił Sergiego na boisku chyba tylko dlatego, że ten konkretniej spisuje się w grze kombinacyjnej, a musieliśmy gonić wynik...

1

Alba, Arthur i Dembele, tak jak napisałeś. Myślę, że spotkanie wyglądałoby inaczej. Jednak sezon jest długi i trener musi rotować/uwzględniać kontuzjowanych. Szczególnie że zagramy z Królewskimi. Nie ma tu jego błędów, a mecz wciąż można wygrać.

2

Nie ma co mówić, że gramy tragicznie, bo kontra Valencii padła po faulu na Messim. Oczywiście, ustawienie defensywne było źle zorganizowane, ale moim zdaniem tej bramki być nie powinno. Rzut karny też na dwoje babka wróżyła. Podyktował, ale gdyby zignorował, równie dobrze by się sędzia wybronił. Gramy lepiej, kontrolujemy przebieg gry, atakujemy. Ten mecz jest do wygrania.

2

Bardzo dobrze kombinujesz. Zrobiłbym tak samo. Alba zagra jako skrzydłowy na lewej obronie, a w chaotyczność Vidala otrzymamy kontrolę Arthura. Piątka, kolego!

18

Myślę, że do około 55-65 minuty zagramy podobnym składem. Potem pojawi się Alba i Arthur. Naprawdę, da się wciąż uzyskać w tym meczu trzy punkty i ja mocno w naszych piłkarzy wierzę!

1

Brawo Leo! Jak pisałem - wszystko jest możliwe. Walczymy o trzy punkty.

35

Dobra. Przegrywamy. To może jako kibice, będziemy teraz dopingować, żeby odrobili straty? Wszystko jest możliwe!

2

Ogólnie jeśli masz ochotę na naukowe dociekania, ale na kanwie pisarskiej, to niezastąpionym Mistrzem jest Stanisław Lem. Jakby co wal do mnie śmiało na PW. Ile ten człowiek rzeczy przewidział... Taki Kongres Futurologiczny z 1973 roku wyprzedza Matrixa o prawie trzy dekady.

2

Polecam "Młot Boga" Arthura C. Clarke'a z 1993 roku. Ta powieść (chyba) zainspirowała film Armageddon z Willisem.

1

Bardzo Ci dziękuję za tę wypowiedź. Kibic pełną gębą z Ciebie. Masz mój szacunek. Piąteczka!!!

1

Bardzo Cię dziękuję za ten komentarz i argumenty. O to w dyskusji mi chodzi.

16

Nikt nie powinien deprecjonować tytułów i pracy, jaką w drużynę włożył Luis Enrique. Barcelona za jego pontyfikatu zmodyfikowała swój styl względem poprzednich trenerów, czyli zaczęła grać z kontrataków, poprawiła się przy ofensywnych i defensywnych stałych fragmentach gry, często pomijała środek pola, żeby przyspieszyć akcję, bo miała tridente jak z marzeń, ale suma sumarum drużyna pozostała na kanwie Cruyffa. Tak jak pierwszy sezon Lucho był operacyjnie nazwijmy to "ofensywny", tak pierwszy Valverde "defensywny", a więc 4-4-2 i też to przyniosło korzyści. Jednak posiadanie piłki było, rozprowadzanie akcji było, wkraczanie na połowę rywala było. To przeciwnik się cofał zasiekami pod własne pole karne. Po prostu od czasów Pepa zarząd stara się mniej lub więcej eksperymentować, bo widzi, że klasyczna tiki-taka, przeczytana taktycznie, ze starzejącymi się zawodnikami, była biciem głową w mur. Guardiola przed exodusem chciał radykalnych zmian! Czy ktoś o tym w ogól pamięta!? W tym sezonie Ernesto wychodzi już bardziej drapieżnie, ale przez to Barca traci więcej bramek. Nie twierdzę, że jest idealnie. Czasami jest słabo jak np. z Gironą. Nigdy nie powiem, że będzie jak za Guardioli, bo tylko dyletant by to wyartykułował, jednak zmiany względem poprzedniego sezonu widać. Zawodzi Cou, na wyżyny wznosi się Dembouz. Valverde przestawił system z 4-4-2 na 4-3-3. Możliwe że powinien na 4-2-3-1. To jest pole do dyskusji. Tak jak był zachowawczy względem rotowania, tak teraz rotuje. I nie, nie zgodzę się, że przesadza! Bo przy tak niewielkiej różnicy punktowej w lidze, miejsca dla zmienników winno być właśnie w Pucharze Króla. Przegramy? Będę się smucił. Wygramy? Tym bardziej wyskoczę z butów, że ten tytuł zdobędą na wpół-rezerwowi. Czy Valverde zostanie na dłużej? Nie jestem za żadną opcją. Jeśli pokaże, że wyciągnął wnioski i przełamie poniekąd klątwę przez kilka sezonów z rzędu odpadania w ćwierćfinale LM, będzie pole do namysłu. Czy taki Setien za machnięciem czarodziejskiej/diabolicznej różdżki radykalnie odmieni styl gry Dumy Katalonii? Szczerzę wątpię. Będzie się zmagał z podobnymi problemami jak Guardiola w ostatnim sezonie, jak Tito/Roura, jak Tata, jak Lucho, jak Ernesto. Każdy ma swoją receptę, ale system wciąż pozostaje ten sam. Jeśli Setien zrewolucjonizuję Barcelonę, jako pierwszy będę mu bił brawo. Tylko jak? Oddamy posiadanie piłki i zaczniemy jak Real za Mourinho grać z kontrataków? Czy pozostaniemy przy swoim i powie w szatni rywalom, żeby podeszli do nas wyżej i przestali się bunkrować za polem karnym?

Jak uważacie?

0

Odniosłem się do sensacji, która rzekomo miała się dzisiaj pojawić w Gazecie Wyborczej. Z dużej chmury mały deszcz. Jeśli to jest wszystko, dziennik się skompromitował. Jeśli będzie coś więcej, zobaczymy...

Niech sąd orzeknie w tej sprawie czy faktycznie doszło do przestępstwa.

32

Atmosfera przed publikacją taśmy Kaczyńskiego była gorąca. Od wczorajszego poranka z wprawnością doświadczonego palacza redaktor Lis ochoczo szuflował trujący polski węgiel do kotła. Temperatura rosła z każdą godziną. Piec grzał się, stukał, dymił i buchał. Ileż zbędnego CO2 ulatniało się do nadwątlonego środowiska! Nie dość że obywatele miast i tak co jakiś czas muszą zakładać maski antysmogowe, to pan Lis nie miał litości, pakując kolejne wywrotki szkodliwego opału. Manometry zamykały obieg, ale jemu wciąż było mało, bo efekt powinien być potężny - co najmniej jak cieplarniany. W głowę zachodziłem, co też ten Jarosław nawywijał, bo przecież pisowska wierchuszka dawała sygnały, zbierając się przy Nowogrodzkiej, że nastąpi istne urwanie dupy. Wszystkie pracowite mrówki Prezesa ciągnęły ku siedzibie głównej. Może któryś dziennikarz śledczy nagrał Naczelnika Państwa jak w katakumbach kompleksu medialnego w Toruniu spiskuje z Prymasem bez nominacji? Czerwono-biała peleryna uwydatniająca brzuch niczym bulę narciarską obiecała Ojcu Chrzestnemu babć i dziadków przekręt na górę złota? A może Kaczyński składał stratne dla Polski hołdy wobec ambasadora USA i budowy Fort Trump? A gdyby tak dotarli do niewygodnych dokumentów o jego współpracy z bezpieką komunistyczną? Zrekonstruowali ostatnią rozmowę między braćmi przed katastrofą smoleńską, w której Prezes nakazuje lądować? Zapis audiofoniczny z seansu nienawiści wobec Donalda Tuska i Platformy Obywatelskiej? Stenogram, w którym czarno na białym widać, że bawi się prokuraturą jak swoim kotem? Bezczeszczenie flagi Unii Europejskiej? W każdym razie opcji było wiele. Tymczasem piec nie wytrzymał, gwinty się pourywały, rury porozrywało i wylał się wrzątek na nogi redaktora Lisa. Miała być największa afera w historii Prawa i Sprawiedliwości, a okazało się, że z Jarosława Kaczyńskiego taki budowniczy dwóch wież w Warszawie, jak wcześniej planista 3 milionów mieszkań.

13

Głównym problemem Coutinho jest jego prawa noga. To co było kiedyś błogosławieństwem i siłą, od jakiegoś czasu stało się przekleństwem. Są piłkarze, którzy głównie schodzą do środka na uderzenie silniejszą stopą, ale też potrafią złamać tempo akcji czy kiedy trzeba strzelić drugą. Do tego są motorycznie sprawniejsi. Mogą to robić w pełnym biegu. A u Brazylijczyka repertuar ogranicza się ostatnio do jednego - jak najmocniejszego uderzenia prawą nogą. Stara się wkładać jak najwięcej mocy w uderzenie, więc czasami spóźnia się o ułamek sekundy ze strzałem bądź też pudłuje albo trafia wprost w bramkarza.

Trenerzy Barcelony powinni postarać się wzmocnić lewą nogę Coutinho oraz wyrobić u niego takie nawyki jak podcinka piłki czy lżejszy, lecz mierzony strzał przy słupku. Liga angielska może zostawiała mu więcej miejsca na boisku, ale to jest Hiszpania i tutaj w tym gąszczu ma zbyt mało czasu, aby huknąć z dystansu ze swobodą na ułożenie stopy. Tuż po transferze prezentował się znacznie lepiej, bo był świeżym czynnikiem, ale wybaczcie, pół sezonu to i tak z nadwyżką wystarczy, aby opanować szablon piłkarski, którym posługuje się Phillippe.

Kiedy traci swoją najsilniejszą broń, wygląda jakby się gubił. Widać po nim, że jest zdezorientowany, nie do końca rozumie, co się dzieje. Stąd też po nieudanych akcjach nie widać w nim zadziorności, tego pazura, który by spowodował, że na pełnych obrotach będzie się wracał za rywalem, a jedynie opuszcza głowę i odlatuje myślami gdzieś bardzo daleko. Pewnie, że mogą się zdarzyć lepsze mecze i uda się mu wpakować futbolówkę do siatki zza pola karnego, ale uważam, że powinien urozmaicić styl gry. Wtedy nie będzie już tak przewidywalny, a defensorzy rywala w ciemno nie pójdą blokować prawej nogi.

Chyba się wszyscy zachłysnęliśmy początkami Coutinho w Barcelonie. Okazuje się, że liga hiszpańska wymaga od - nawet wielkiej gwiazdy - więcej elastyczności, dostosowania się do reguł, którymi się rządzi. Być może pierwsze pół roku, przez to że świetne, spowodowało brak dalszego rozwoju i teraz mamy tego efekty.

12

Słaba pierwsza połowa w wykonaniu Barcelony. Po przerwie potrzebne są zmiany. Niestety ale ustawienie bliżej lewej strony Rakitica i Coutinho okazuje się pomyłką. Nawet wchodzący jako skrzydłowy Alba traci swoje walory przy ich opóźnianiu gry. Żółte kartki otrzymali Vidal oraz Busquets i w środku pola może być groźnie. Nie widzę innej opcji jak pojawienie się na murawie Arthura. I przydałby się Alena, szkoda że nie ma go wśród rezerwowych. Trzeba zwiększyć kontrolę nad przebiegiem meczu, bo póki co gra jest szarpana i chaotyczna. Do tego brakuje elementu zaskoczenia ze skrzydeł. Krótko pisząc, dość przypadkowa bramka ratuje drużynie tyłki.

17

Po pierwsze, każda etykieta jest stosowana po coś. Marynarki nie zdejmuje się, aby nie pokazywać innym, że np. jest się spoconym. Na zdjęciu nie widać, aby Prezydent był spocony. Po drugie, od dawien dawna zasada jest taka, że jeżeli najważniejsza osoba w towarzystwie zdejmuje marynarkę, mogą też zrobić to inni. Chyba tyle.

12

Według raportu KPMG, który był także opublikowanie na tej stronie, Barcelona wydaje na wynagrodzenia 562 mln z 689 mln przychodów operacyjnych, co stanowi 81,5 % budżetu! Dla porównania PSG 332 z 542 mln euro, co przekłada się na 61% budżetu. Inne kluby wyglądają następująco:
Bayern: 303 z 596 mln euro, niespełna 51% budżetu
City: 293 z 568 mln euro, 51,5 % budżetu
Juventus: 259 z 402 mln euro, 64,5 budżetu

Bardzo pilne jest przedłużenie umowy z Albą, za około pół roku-rok na tapecie pojawią się odnowienia kontraktów z Messim i Luisem Suarezem. Do tego ponoć na Camp Nou ma trafić z ogromnymi zarobkami Frenkie de Jong. No właśnie, jak długo stadion będzie nosił nazwę Camp Nou? Dysproporcja w porównaniu z innymi gigantami futbolu jest widoczna gołym okiem i jeśli tak dalej pójdzie, Duma Katalonii zacznie połykać własny ogon. Ażeby się ratować, zostanie zmuszona sprzedać nazwę stadionu. W najbliższym czasie, aby choć trochę odciążyć budżet, włodarze klubu powinni pozbyć się niepotrzebnych zawodników. Bardzo wysokie pensję dla młodzików, spowodują, że zasłużeni wobec drużyny zawodnicy, w trakcie negocjacji będą chcieli ich finansowo przeskoczyć lub co najmniej dogonić. Można się o nic nie martwić i zamykać oczy na przyszłość, jak robił to np. Edward Gierek, ale to nie sprawi, że problem zniknie.

Niektórzy kibice interesują się tylko tym co na murawie, są też zastanawiający się nad sposobem zarządzania klubem.

P.S. Sytuacja finansowa może się unormować po odejściu Messiego czy Suareza, ale chyba nikt nie chce, żeby stało się to jak najszybciej? Jednak też nie musi tak być do końca, bo młodzi dostają zdecydowanie za dużo i te kwoty mogą się wyrównywać.

0

Nie oglądałem. Zaraz zerknę na meczyki.pl.

27

Szczęka mi opada. Z meczu na meczu Dembele jest coraz lepszy. Nie to że w niego nie wierzyłem, bo mogę podesłać komentarz z przerwy śródsezonowej, ale Francuz wymiata. Jestem w szoku. Chyba jego wycofana postawa, wcale nie świadczy o obojętności. Chłopak jest mega skromny, może jeszcze nie zdefiniował siebie jako piłkarza, ale w jego nogach jest materiał na wspinanie się po szczycie do piłkarskiego nieba. I on to robi. Szacunek.

0

Odpiszę Ci jutro, bo teraz jest mecz itp. Nawet się nie spodziewałem, że tak wspaniale będzie się nam rozmawiać. Jak coś zawsze możemy przejść na PW. Ze swojej strony napiszę, że konkretny "koleś" z Ciebie. Masz mój szacunek. Zasłużyłeś na to.

2

Vegeta i Goku oraz ich dzieci.

4

Jako że przez postać Stefana W. temat schizofrenii paranoidalnej jest na świeczniku, polecam obejrzeć ten filmik (i jeśli ktoś chce wiele innych), jak od kuchni wygląda epizod psychotyczny. Jest to symulacja mentalna chorego:

0

Komentarz usunięty przez użytkownika

Media

Sonda

Której reprezentacji, do której powołany został zawodnik Barcy, kibicujesz?