5

Futbol futbolem,ale jak można grać w piłkę, gdy parę metrów od stadionu to dyktatura w sposób bestialski i nad zwyczaj okrutny mordowała opozycję, mam na myśli MŚ w Argentynie i reżim Videla... miażdżenie jąder, przypalanie fajurami, gwałcenie kobiet, znikający członkowie tejże opozycji itd. Ja nie chcę być ambasadorem i apolegetą jakiejś idei związanych z Katalonią, bo miałem własne zajefajne przeżycia z naszą rodzimą ubecją, ale jak Katalonia chce się oderwać od Hiszpanii, to chyba ich brocha, chociaż brak El Clásico - to by bolało jak cholera, ale jak to się mówi;na władzę nie poradzę.

3

Dobra, piłka to nie bieg na sto metrów, gdzie widać klarownie i jak na dłoni kto zwyciężył i kto jest debeściakiem. Tak więc ciężko jest w futbolu okreslić, kto jest największym grajkiem w historii, bo jeżeli chodzi choćby nawet o ilość zdobytych goli, to najlepszym grajkiem jest niejaki Arthur Friedenreich, który to potrafił napykać w swojej karierze 1329 bramek... tyle, że przed wojną ;) Zawsze, gdy jest ten tematos to jest skrzek, pomruk i śmich na sali, bo jak sprawiedliwie ocenić takich graczy jak właśnie Péle, Garrincha czy Sivori, jak człek nie miał dostępu do mass mediów. Ja widziałam on live Pelego tylko wtedy, kiedy w białym gajerku symbolicznym kopnięciem piłki to otworzył MŚ w Deutschland '74 r. Dlatego dla mnie najlepszymi grajkami jakie widziały moje patrzałki to byli/są m. in. Diego, Cruyff, Baggio, van Basten,Kaiser, Mueller, Romario, R9,R10 i najlepszy z nich, czyli Lionel Andrés Messi Cuccittini, a jak - a tak, wolno mi, co nie, kto mi co zrobi? ;)

5

Dobra, nie ma nawet za bardzo pitolić o tym, jacy wielcy piłkarze nie podnieśli do góry Pucharu Rimeta, bo nazwiska naprawdę działają na wyobraźnię m.in. Cruyff, Platini,van Basten, Best czy Sócrates. Ale dla mnie na pociechę jest to, że nie ma bardziej utytułowanego Argentyńczyka niż Messidona, który więcej osiągnął w Europie. Di Stefano bardziej czuł się Hiszpanem, choć urodził się w Buenos Aires, nawet parę meczyków zagrał dla repry Kolumbii, dlatego też nie można Go traktować jako pełnowymiarowego Argentyńczyka. Później pojawił się drybler nad dryblerami, który mógł lewą nózią krawaty wiązać, a zwał się Omar Sivori, potrafił poczekać na leszcza, po czym raz za razem wkręcić go w glebę, ale Juve nie było taką potęgą jak ówczesne blancos. Chyba najbardziej szkoda Batigola, bo napadziorem był baśniowym, ale chyba Mu poszło coś na dekiel, bo jak mógł na tyle lat zakotwiczyć w takiej przeciętnej Fiorentinie, chociaż walił rekordy strzeleckie na potęgę, dopiero żeby zdobyć scudetto to musiał przejść do Giallorossi, ale nie zahaczyć o jakąś czaderską i topową ekipę Europy... niepojęte i nie do uwierzenia. Jeszcze był chociażby Crespo, ale nie ma czasu, by o Nim pitolić. Lio? Ja wierzę w słowa Pelego!

7

Brachu, ale o czym tu pisać, przecież wystarczy przytoczyć dwa cytaty i wszystko na ten temat, Deco "Natura zwariowała łącząc w tym samym ciele hybrydę umiejętności Nazario, Romario i Ronaldinho. Umie absolutnie wszystko, włącznie z grą głową", Guardiola "Fenomenu Messiego nie da się wyjaśnić, trzeba Go podziwiać". Dzisiaj jest tylko jedno lufa pytanko, a mianowicie takie, czy kiedykolwiek znajdzie się piłkarz, który będzie Mu w stanie dorównać... ot, co!

2

Dżizas Krajst, dopiero teraz luknąłem, że zapodałeś do mnie, a czasami cosika zapodam naftaliną,mówisz "Dzięki"...nie na za co, ponieważ bardzo lubię pitolić o starych wiarusach, aż za bardzo by tak rzec :)

4

Dani Alves to teraz niczym Gerard Butler w filmosławie "300".

9

W kontekście meczyków z Athletikiem, to mnie się zawsze kojarzy takie, bądź co bądź smutnawe wydarzenia, to znaczy chodzi mi o pojedynki pomiędzy Diego a Goikoetxeą.Nie chcę obrzucać błotem Goiko i czy był abderytą, bęcwałem czy ciołkiem nie z tej ziemi, bo prawdę powiedziawszy to Go mało co pamiętam. Ale pamiętam, że gdy człek się dowiedział drogą pantoflową (wówczas to, to jeszcze obowiązywały dekrety stanu wojennego) o tym brutalnym wejściu Goiko i że zmiażdżył staw skokowy El Pelusie, to sobie pomyślałem ;a to Ciul jeden, a to jełop, zapewne skończy się kariera genialnego Argentyńczyka itd. Ale (o dziwo) po tej kontuzji to kariera Diego nabrała takiego tempa i przyspieszenia, że za dwa lata wspiął się na sam Olimp światowego futbolu, czyli galaktyczny występ "Dziesiątki" na MŚ w Meksyku. Kiedyś przeczytałem, że Goiko i Diego to dali sobie całuska na zgodę, że poszli razem na kawusię i że Goiko schował sobie na pamiątkę te chodaki, w których to sfaulował Diego, ładne mi trofeum - nie ma co!Gdy Messidona będzie w takiej formie jak w ostatnich miesiącach, to CR7 po raz piąty będzie oglądał plery Naszego megacracka, żeby tylko ciało nie odmówiło posłuszeństwa Messidonie, a będzie git majonez na gali w Zurychu ;)

4

Ja jeszcze liczę na to, że Messiasz pyknie legendarny rekordzik Dixie Deana, bo jeśli nie On - to kto? Tylko Lio jest w stanie tego dokonać, bo Mueller się chełpił i przechwalał, że nikt za jego życia nie grzmotnie jego rekordów...srutu tutu, majty z drutu i cyk-pyk, rachu-ciachu i rekordziki Gerda poszły do piachu!

4

Ciekawa? To jest full fascynujące i niesamowite, co ten nadczłowiek jest jeszcze w stanie dokonać w historii futbolu...priorytetem są rekordziki Zarry i Blanco, ale to tylko kwestia godzin :)

4

Ja Cię kręcę, ale zapodałeś zajefajny klimatos, Romario i ten Jego słynny "świnski ogon", Diego jeszcze w krótkich spodenkach, Nazario jaki szczupły, Koeman i Jego białe włoski, tylko nie ryże... Cruyff,Hugo Sanchez Zizou, Blanco, Don Andrés i Messidona...dawnych wspomnień czar, czasami warto zapodać naftaliną :)Nawet wkleili Zubiego, ale Mu się należało, bo to był nieprawdopodobny i legendarny portero Dumy Katalonii, ale kibice czasami o tym zapominają, troszku szkoda.

12

Pamiętam takiego czaderskiego piłkarza rodem z Nigerii, a zwał się Nwankwo Kanu, Monia Bonia, ależ On był chudziaczkiem i donkiszotem, ale za to jak świetnie grał w piłeczkę. Gdy trafił do Nerrazzuri to wykryto u Niego bardzo poważne problemy z pikawką, nawet zagrażające Jego życiu. Nie czekając na nic, to udał się do Jankesów na operację serducha, owa operacja była przeprowadzona na otwartym sercu, a gdy się już obudził po operacji to na łóżku szpitalnym dowiedział się, że został wybarany najlepszym grczem Afryki, jako trzecim Nigeryjczykiem w historii tej zacnej nagrody... po takich grajkach jak Amunike i Yakini. A później na Niego parol zagiął Arsene Wenger i przez kilka latek był czołowym napadziodem Kanonierów. Tylko bezmózgowiec i ćwierćinteligencik by się nie przejmował chorobą, bo po co się pchać na siłę do zakładu pogrzebowego "Game Over", ale medycyna poczyniła takie postępy, że de facto można wyjść z każdej opresji i jeszcze przez długo uprawiać sport na najwyższym światowym poziomie casus chociażby Abidala itd.

9

Hehe... i kto jest prymarną, fundamentelną i centralną postacią w tym genialnym spocie, które pierwsze kopytka dotykają murawy świątyni futbolu Camp Nou? Wiadomo - Messidona! Fajna sprawa, że ujęto Jego niezapomnianą i pierwszorzędną akcję jaką przeprowadził w meczyku przeciwko Athletic, w ogóle trza przyznać, że spocik w dechę i prima sort. Pamiętam również genialny i rewelacyjny spot z lat 90., czyli spot przed każdym meczykiem legendarnej i mitycznej ekipy basketballu, czyli Chicago Bulls... i jak byczki pędzą przez ulice Chicago zmierzając do United Center, po czym fantasy głosik konferansjera czy spikera, zresztą jeden czort i jak świetnie wywoływał zawodników Bullsów, tak kapitalnie przeciągając nazwisko niczym jak Michael Buffer, czyli;ladies and gentleman Luuuc Longley, Scaaatiii Piiipppen, Deeenis Meeenis-Rooodman czy Maaajkeeel Eeer Jooordan... ale wówczas to robiło kolosalne wrażenie, totalny odjazd jak odlot Jacka Nicholsona w "Locie nad kukułczym gniazdem". ;)

3

Wypracował, wypracował chociażby tytuł wicemistrza świata, chodził Lio jak koń w kieracie, a Diego gdy zdobywał tytuł wicemistrza globu, to nie strzelił ani jednej bramki, za to napierdzielał się z sędziami... zamiast grać. Ale trza przyznać, że był pilnowany przez 4/5 pitbullów, podobnie jak Messiasz ;)

3

Obrona może być, ale portero? Kiedyś to mieli naprawdę dobrych bramkarzy Marcosa, Felixa czy Taffarela, a dzisiaj? Zresztą nikt nie jest nieomylny i doskonały, się okaże.

8

A co Messidonie wypracował Fideo, przecież to Lio wyłożył patelnię Aniołkowi w meczyku z Helwetami, to Lio odpalił Ferrari w swoich bajkowych nóżętach...i tyle Go Helweci widzieli.Najważniejsze jest to, żeby Martino nie powoływał na meczyk przeciwko Canarinhos Palacio, bo to dywersant i sabotażysta.

3

Ale przyuważ jedną kwestię, a mianowicie taką, że obecnie Canarinhos nie mają takich czaderskich i baśniowych piłkarzy jak kiedyś, cieniuśka generacja. Kiedyś to Canarinhos mogli wystawić dwie równorzędne ekipy, a jedna nie byłaby gorsza od drugiej. Kiedyś Zagallo pozwolił sobie na taki luksus, że nie zabrał Romario na MŚ do Francji, choć Romario został wówczas królem strzelców w lidze brazylijskiej i naprawdę był w niesamowitym gazie, a dzisiaj lipa i bryndza, nie mają luksusu bogactwa.

7

No cóż, ja tam nie będę bezecny i nieprzyzwoity względem Guardioli, bo Pep to Pep, czyli wielgaśny treneiro, ale troszkę to dziwne, że robi hiszpanizację Bayernu? Kiedyś zapodał o Xavim hipertekścior, cytuję "Xaviego będzie bardzo trudno zastąpić. Nie tylko ze względu na Jego rolę i odpowiedzialność na boisku, ale także ze względu na szacunek, jakim jest darzony w szatni, i Jego poczucie humoru".

18

... a Dongou do tych wesołych drwali z Celticu, przecież chłopak by się zatrzymał w rozwoju, toć to piłka grana przez Celtic to niczym archaizm, staroświecczyzna i era kamienia łupanego. Jeszcze słuchawki powinno się zlikwidować w kolarstwie, pamiętam jak kiedyś jeździł taki świetny góral, a zwał się Mariano Zapała i gdy odjechał od peletonu, to wszystkie wozy podjeżdżały do kolarzy, a trenerzy darli japy wniebogłosy ;trzymajcie się Zapały, trzymajcie się Za-pały! Nie mógł to Heidfeld posłuchać swojego szefostwa i przepuścić Kubicę, przynajmniej Robert byłby na pudle w całej generalce... ech, te Niemiaszki.

3

Taki psi los bramkarzy, że człek niekiedy nie pamięta ich wspaniałe interwencje, ale babole i farfocle to się pamięta na całe życie. Mam na myśli babola popełnionego przez Zubizarretę w meczyku na MŚ we Francji przeciwko reprze Nigerii, który to La Furia Roja wpipcyła 2:3,nie wiem, czy to jest prawda , ale wówczas to ponoć syneczek Zubiego zadzwonił do niego i zapodał taki hipertekścior;tato możesz wpuszczać jeszcze gorsze babole, tylko, żeby Ci bramki nie grzmotnął Chilavert... bo w następnym meczu to Hiszpania miała się zmierzyć z reprą Paragwaju. Ale w alei zasłużonych odnośnie wielgaśnych baboli można również śmiało postawić Andreasa Kopkego, który popełnił świetnego i soczystego farfocla w meczyku Deutschland contra Plavi na tychże samych mistrzostwach świata, czyli we Francji, ale heca :)Ja tam ogromnie się cieszę, że nasi portero cierpią na dolce far niente i nicnierobienie, oby taka sytuacja trwała jak najdłużej.

9

Munir? I zstąpił duch Jego i odnowił oblicze ziemi(Camp Nou). Tej ziemi! Munir ni stąd, ni zowąd to pobił samego Lio w ilości newsów na Jego temat, moim skromnym zdaniem to jest to pstryczek i duża zniewaga dla Naszego megacracka, gdy się Lio o tym dowie, to może wpaść w duprechę, apatię i chandrę. Gdy Munir strzeli 13 czy 14 bramek dla Azulgrany, to trzeba się przenieść na fioletową stronę, bo od dołu do góry to będą newsy tylko i wyłącznie o Munirze.

3

Rzeczywiście, ale czasami to jest kuriozum i dziw nad dziwy z tym reprezentantowaniem niby swojej ojczyzny, bo przykładowo portugalski sprinter Obikwelu, czy duński lekkoatleta Wilson Kipketer, polski Olisadebe lub Yared Shegumo... albo masowa ucieczka bułgarskich sztangistów, by móc reprezentantować barwy Turcji. Czasami naprawdę to wygląda trochę komicznie i groteskowo, ale świat się zrobił globalną wioską, cześć pieśni.

3

Messidona mógł wybrać reprę Hiszpanii i miałby dwa tytuły majstra Europy i tytuł MŚ, mógł wybrać reprę Italii, wiadomo korzenie włoskie, czyli Cuccittini, a jednak poszedł za głosem serca i wybrał reprę Albicelestes...i chwała Mu za to po wsze czasy!Ja się urodziłem w Corleone, to jest miejscowość w regionie Sycylia, w prowincji Palermo, ale jako że mam polskiego "korzenia" to pokochałem kraj moich przodków, czyli Polskę!

7

Wiadomo, że w Brazylii futbolu jest traktowany niemal jak religia, więc nie ma co się dziwić, że na piłkarzach spoczywa ogromna presja i napór, jedni sobie doskonale radzą z presją i ciśnieniem, a drudzy Nie! Brazylijczycy jacy są tacy są, cechuje ich spontaniczność, otwartość i naturalność, nie są tak skryci i małomówni jak chociażby Finowie czy Norwegowie, chociaż Nykaenen to lał po kufie swoje dziewoje ile wlezie, krewki i porywczy sukinkot. Ciężko jest opisać w jednym poście nieudane kariery niektórych grajków Canarinhos albo raczej nieudane i tragiczne życie jakie prowadzili w trakcie swojej kariery, czy po zawieszeniu chodaków na kołku, bo to jest temat rzeka. Bardzo smutne przykłady takich wielkich piłkarzy jak Sócrates, a zwłaszcza Garrinchy, który wg mnie był najlepszym piłkarzem w historii Canarinhos i najlepszym skrzydłowym jakikolwiek dotąd pojawił się w historii piłki nożnej, nie było lepszego. No cóż, Sócrates jarał w trakcie kariery dwie paczki big smołków dziennie, nawet skończył medycynę, by później oddać się w szpony alkoholizmu, który to Go doprowadził do przedwczesnej śmierci, podobnie jak Garrinchę. Niektórzy fajnie idą przez swoją karierę np. Cafu czy Carlos, a niektórzy nie potrafią się odnaleźć np. Adriano, Jardel czy Careca, Careca to mógł zrobić taką karierę, że się w pale nie mieści, ale nie raz, nie dwa to szedł w tango i na dupencie z Diego, to o czym tu gadać i bajdurzyć. Czy Ney'i odwali palma i sodówka to się dopiero okaże, oby Nie!

3

Dżizas Krajst, przecież big smołki na potęgę jarali tacy wielcy piłkarze jak Diego, Cruyff czy Sócrates, a nawet ziomale Naszego "Marlboro Mana", czyli Zizou czy Ginola i chyba Barthez. Dobra, nie pochwalam i nie popieram, ale akceptuję Jego nałóg, bo bardzo lubię niegrzecznych chłopców ;)

3

Dziękować za complemento i nawzajem, wiesz, być może cierpię na psychozę maniakalną-depresyjną odnośnie Naszego megacracka, ale na pewno nie był to tak horendalnie słaby sezon w wykonaniu Messidony, jak co poniektórzy tu pitolą. A to, że walisz na forum z tyry, to był tylko taki żarcik z mojej strony, przecież musimy pisać inaczej, a nie na jedną modłę i kopyto :)

3

Wiesz, my czasami piszemy jęzorem Cobola, przeca nie walczymy o nagrodę Pulitzera czy Kisiela, ale powinno się pisać poprawnie, dla mnie najważniejsze jest przekaz w komentarzu, a co do reszty to mi to lotto, tylko bez urazy, grzecznie proszę :)

4

Piszesz z pracy, żeby mi dowalić i przygrzmocić odnośnie Lio, szacuneczek za Twoje poświęcenie, poważnie :)

3

Widzisz, czasami w jakimkolwiek comento to bardzo ważny jest akcent, podkreślenie czegoś, ważny szczegół,oksytoneza czyli ogólnie rzecz ujmując to położenie akcentu na coś? Tak więc Kolego napisał, że to był bardzo słaby sezon Leo, a ja uważam, że to nie był słaby sezon Leo, tylko że zawiodła druga linia Barçy, gdzie się podziały genialne asysty Iniesty, takie jak chociażby Leo w meczyku z Levante, gdzie Lio pokazał wszem i wobec jak się śle asysty... do Tello.Gdyby sędzia uznał prawidłowo zdobytą bramkę przez Messiasza przeciwko Rojiblancos, to byłby wyniesiony na ołtarze, ale niestety szmul nie uznał, zresztą było-minęło.De facto to było parę meczyków, gdzie Leo przeszedł obok nich, to fakt bezsporny i bezsprzeczny, to troszku człeka boli/bolało, ale to już chyba należy do przeszłości, oby!

3

No, rzeczywiście, po bardzo słabym sezonie w wykonaniu Lio... drugi strzelec w La Liga i w punktacji NHL, 3 strzelec Europy, pobicie rekordziku Di Stefano i cudowne hat-tricki na SB czy Estadio Mestalla, kluczowy zawodnik w meczykach z City, jako jedyny z zawodników Barçy został nominowany do dziesiątki najlepszych grajków Europy... mógłbyś dodać, że bardzo słaby sezon, jak na takiego wielkiego piłkarza jakim jest Messidona, bo słabiutki i lichutki sezon to mieli Don Andrés czy Ney.

4

Co tam takie uderzenie z liścia pomiędzy Lamelą i Osvaldo, to mały pryszcz i detalik naprzeciwko tego , co zrobili za zadymkę i niebywały skandal w LM zawodnicy Blackburn Rovers, czyli Le Saux i Batty. Ci gigusie i ancymonki to poszli na całość, czyli totalne mordobicie w meczyku ze Spartakiem "Moskął". Człek to zapamiętał, bo wówczas w tej samej grupie co grali Blackburn w LM, to ciupała Legia Warszawa. Zresztą Le Saux to dowalił w maskę chociażby Beckhamowi, bo na wszystkich boiskach angielskich to Graeme był niesłusznie wyzywany od pedałka i geja, to nie dziwota, że Mu styki puszczały. Nie lubię drużyny ze stolicy Italii, zdecydowanie wolę Napoli czy Juve.

Media

Sonda

Czy zamierzasz śledzić dokładnie występy Lewandowskiego w Chicago Fire?