Don-Corleone
Dołączył/a: czerwiec 2013
Zawiercie
408 obserwujących
437 obserwowanych
Czy zamierzasz śledzić dokładnie występy Lewandowskiego w Chicago Fire?
Komunikat
Polecający
Ładowanie...
Historia komentarza
Ładowanie...
1
No co Ty! Przecież ja się nie przypierdzielam do Ciebie, tylko tak napisałem ogólnie, po prostu się podpiąłem pod Twój post :)
Neysiątko? A co tu pięknego, ja tylko przytoczyłem i zaserwowałem niektóre fakty z życia Naszego megacracka :)
2
Mówię Ci, że z phona to mało co widać, a nie lubię pisać z tej kabaryny czyt.laptopo, a phonik to jest taki poręczny, ale zarazem niedoskonały i posiada niedociągnięcia odnośnie wersji 3.0 bardzo spowalnia, ale to detalik i niuansik, najważniejsze jest to, żeśmy sobie to wszystko wyjaśnili, czyli Okey. Pozdrawiam :)
24
Jak mnie niekiedy szlag chce trafić jak słyszę, że jak to wszystko Leosiowi przyszło łatwo w życiu, a guzik prawda, bo już w szkole to był wyzywany i wyszydzany od Enano-Karzeł. Gdy dowiedział się, że cierpi na karłowatość przysadkową to w zaciszu domowym podwijał nogawkę i sru zastrzyk w udo, żeby dostać się do Barçy to Jorge wysłał kasetę wideo, jak Lio podbija na lewej nózi pomarańczę... podbił ją 93 razy albo piłkę tenisową, którą podbił sto trzydzieści razy! Po przybyciu Lio do Barcelony to Charly Rexach przez dwa miechy walił z Lio w bambuko, w końcu Jorge się zjeżył i postawił ultimatum albo podpisujemy umowę, albo jedziemy do blancos, no i ta słynna serwetka, na której to Messidona złożył swój cyrograf... Ufff! Lionelowi już w pierwszym meczyku to niejaki Baiges złamał Mu kość strzałkową i to w pierwszej minucie meczyku, później Lio schodząc ze schodów to skręcił tę nogę, która była wcześniej złamana, jeszcze była słynna maska Puyola itd. Dobra, bo to jest niczym jak Armageddon, najpiękniejsze jest to, że w Barçie gra najlepszy gracz na naszej planecie :)
4
Pod tym bardzo smutnawym newsem, to być może moje słowa zabrzmią idiotycznie, jakbym miał kurzy móżdżek czy kapuściany łeb, ale teraz niektóre nowotwory są naprawdę do wyleczenia, tylko trza się badać i jeszcze raz badać. Czy to jest taki duży wydatek, żeby zrobić sobie samemu morfologię krwi, chodzi mi o poziom markerów we krwi, to jest wydatek rzędu 70/80 zeta, a wczesne wykrycie komórek rakowych, to ogromna szansa na wygranie z tym paskudztwem. Kiedyś były szanse zerowe, teraz oceniam je na fifty-fifty, a to jest bardzo dużo, są genialne cytostatyki, badania pozytronowe czy TK, bleomecyna czy neulasta itd.Medycyna poczyniła w tym kierunku niewyobrażalne dla przeciętnego laika postępy, ale wiadomo, że zawsze jest to choroba, z którą ciężko wygrać, ale trza walczyć do ostatniego tchnienia, bo zawsze jest nadzieja, zawsze! Tito - Nie wszystek umrę...
2
Nie dawało mi to spokoju, gdzie popełniłem gafę und faux pax, bo ze mnie taka gadzina i kreatura, teraz już wiem! Użytkownik "Nizaja" posiada w swoim avku Boba Marleya, co nie zmienia faktu, że beka to beka, nie ma tłumaczenia i nie ma, że boli, ale chociaż wiem, gdzie dałem dupy za przeproszeniem. Pozdrawiam :)
3
Ale to już nie jest to, bo nie ma chociażby Breżniewa... i jego słynny pocałunek z języczkiem z przywódcą Stasi/DDR, czyli pocałunek Breżniew contra Honecker coś na a'la najsłynniejszego pocałunku w historii X muzy, czyli Scarlett O'Hara contra Rhett Butler z filmosłwa "Przeminęło z wiatrem" ;)A teraz to się Tusk z nikim nie całuje, widoczny brak obycia i savoir vivre! Fajnie by było ponownie przetrzepać skórę Sowietom, Dalibóg.
3
Tata Martino niech nie wali głodnych kawałków, żadnych ecie-pecie, trele-morele tylko niechaj pójdą na ugodę i podadzą sobie grabie na zgodę, czyli buzi-dupci... po czym Apacz niechże de novo przwywdzieje koszulkę Albicelestes, bo Tevez to gracz przedni i w dechę, a nie tego Palacio-dywersanta. Wczoraj gracze z FC Basel to wybiegli na SB w pumpersach, bo widać było po nich, że grali tak, jakby mieli kilo w gaciach i wyglądali jak Zety z filmu "World War Z", mam nadzieję, że dzisiaj tak będą grali piłkarze z APOEL-u, bo po co się przemęczać i nadwyrężać.
3
Hehe :) Ja to dopiero pamiętam prawdziwe thrillery i horrory związane z siatkówką, chodzi mi złotą drużynę z lat 70.pod dowództwem i przywództwem śp. Huberta "Kata" Wagnera. MŚ w Meksyku to pamiętam tyle, o ile, nawet nie wiem dokładnie czy były transmisje telewizyjne, ale igrzyska olimpijskie w Montrealu to były w wykonaniu naszej ekipy po prostu cud, miodzio i orzeszki. Wówczas to grało się na przewagi, to czasami zdobycie jednego punkcika ciągnęło się w nieskończoność. Słynny dreszczowiec w finale owych igrzysk z Sowietami, pamiętam, że Sowieci mieli 2/3 piłki meczowe, a jednak bogini Fortuna stała po naszej stronie, każdy meczyk z Sowietami to miał podtekst polityczny, każdy Polak chciał, ażeby w jakiejkolwiek dziedzinie sportu to doyebać Kacapom, powaga. Kapitalni gracze tacy jak Wójtowicz, Bosek czy Gawłowski, no i niezwykle charyzmatyczny i posiadający wyjątkowy posłuch wśród zawodników śp. Wagner. Świetne zwycięstwo Wszoły w deszczowej scenerii w skoku wzwyż, piękne zwycięstwo śp. Tadeusza Ślusarskiego w skoku o tyczce czy ostatni złoty medal wywalczony w mordobiciu przez Rybickiego... WoW. Później w sport wkradła się polityka i następne igrzyska były do luftu i do kitu.
3
Oczywiście, że masz absolutną rację, ale dałem dupy z Twoim avkiem, na szczęście mnie dokładnie naprowadziłeś :) Podobnie jest w kolarstwie, wszyscy jechali na koksie i na takim haju und speedzie jak niczym Hendrix czy Marley, a dla mnie najlepszym pedałowcem spośród całego peletonu był Armstrong, ciekawe, czy Indurain lub Lemond to przejechali "Tour de France" na zupkach z Knorra, już to widzę :)
6
Widzisz, Dżo, to działa tak, czyli że wszyscy się jarają wyczynami Bolta-Volta, coś tam niektórzy miauczą i skrzeczą pod nochalem, że Jamajczyk jest najlepszym lekkoatletą wszech - czasów, a guzik prawda, bo najlepszym lekkoatletą wszech - czasów jest Carl Lewis. Podobnie jest chociażby w boksie, niektórzy eksperci mówią, że najlepszym bombardierem w historii mordobicia był Duran, Tyson, czy Joe Lewis, a guzik prawda, bo najlepszym bokserem był Sugar Ray Robinson ex aequo z Muhammadem Alim. Tak samo jest w każdej dyscyplinie sportu np. Jordan contra Abdul-Jabbar, Sampras czy Federer ew. Borg, Fangio czy Schumacher... przechodzę do sedna sprawy , czyli Ronaldinho czy La Pulga Atomica, ja zdecydowanie stawiam na Lio, jednak, co by nie mówić i co by nie pisać...co kraj, to obyczaj, de facto to każdy kibic ma inne zdanie w tej kwestii i materii :)
2
Łooo Jezusie, to jest tak, jak się pisze z phona, przecież wiesz chociażby po moim avku, że jestem zagorzałym fanem muzy, i to już od czasów Hendrixa, Joplin, Dylana, The Who czy The Doors, a Ty masz w avku wokalistę naprawdę dobrej kapeli - Korn. Brak słów, ślepota i tyle, czas zmienić bryle na 7.0 dioprii... za dużo piszę z wersji mobilnej, czas częściej luknąć na wersję 3.0!Wybacz, grzecznościowo proszę :) Pozdrówko :) Beka i kapa miesięca hehe... Ups. To jest tak, jakbym się pomylił w porównaniu Roberta Planta co do osoby Jurka Połomskiego :)3maj się.
4
Hehe :) Ja zapodaję takimi tekściorami, że mnie mało kto rozumie, czyli oksymoronami, ale zawsze ktoś wyniucha mój sarkazm i ironię, przynajmniej tak mniemam. Pozdrówko dla miłego Rastafarianina :)
3
Dobra, nie ma co za bardzo maścić i pociskać kity z satelity lub powtarzać się jak chociażby Johny "dwa razy" z kultowego już filmu "Chłopcy z ferajny" ew. "Ja Klaudiusz", ponieważ na temat Lio napisano już niemal wszystko, co miano napisać. Przypominam wszem i wobec, że Messidona w wieku dwudziestu trzech lat był już trzecim strzelcem w przebogatej i tak pięknej historii Dumy Katalonii, coś niezwykłego i nieprawdopodobnego, a co poniektórzy to jarają się jedną bramką Munira czy Sandro (to tylko lekka dygresja z mojej strony, bez hejtów, grzecznościowo proszę), albo jak Lio zdobył Złotego Ballona w 2009 roku z rekordową ilością głosów, czyli 98,54% głosów oddanych przez szacowane grono "Żiri". Krótko, zwięźle i na temat, czyli że Lio Yebnie te rekordziki, bo jeśli nie On - to kto? Faktycznie, że Lio z Ceerkiem to idą face to face, łeb w łeb jak na Wielkiej Pardubickiej, ale nie zapominajmy o tym, że Messidona jest o dwa lata młodszy od Pasqualino Pięknisia. Lionel? Cosa nostra liczy na Ciebie, a jakby co - to Ceerek dostanie propozycję nie do odrzucenia, się rozumie ;)
3
A niechże Cię besztają, nie ma się czym przejmować, jak to się potocznie mówi ;a mnie to lotto :) Wszystkim się nie dogodzi, nie ma takiej opcji i najmniejszych szans, tak więc trza pisać z pierdyknięciem, co się myśli, co się czuje :)
3
À propos Illarry, to Asier kosztował Floriana aż 38 melonów 949 tysięcy 900 ejro, teraz jego wartość rynkowa jest wyceniona na końcówkę tej astronomicznej kwoty, czyli że jest wart 900 ejro, ciekawe kto da więcej? ;) Ale czy on jest wart tej sumy? Dobra, bo jeszcze jego gwiazda rozbłyśnie i zacznie jarzyć jak najjaśniejsza z gwiazd nocnego nieba, i człek wyjdzie na idiotę.
3
Ty Dziku :) Cóż za niegodziwość z Twojej strony, faktycznie, zburzyłeś mi cały zarys mojego komentarza, co ja teraz pocznę... przez Ciebie to teraz siedzę i płaczę;/Illarra to teraz taki gość jak w kultowym filmie o boksie, czyli "Ostatnia nadzieja białych".
4
Tak, tylko że Xavi to najwybitniejszy rozgrywający w historii futbolu, a Ivanowi raczej to nie grozi, bo gdy funkcjonowało trio Xavi - Lio-Don Andres to Barça wspięła się na wyżyny światowego futbolu. W latach największej prosperity i świetności Barçy (za czasów Ryjka, Pepa i śp. Tito) to Duma Katalonii grała taki futbol, którego już nikt nigdy nie powtórzy, po prostu nie da się lepiej grać w piłkę, mam na myśli niebywały kunszt i wrtuozerię, jaki wówczas pokazywała ekipa Barçy, wszyscy kibice i fachowcy na całym globie to piali z zachwytu i ekscytowali się grą Barçy, to napawa dumą. A jednym z głównych architektów i inspiratorów nieziemskiej gry Barçy był Xavi, a Rakitić to troszku mi przypomina swą grą Zibiego, Ivan jest świetnym piłkarzem, ale nigdy nie będzie takim geniuszem jak Xavi, to jest po prostu niemożliwe, bez urazy. Ale życie toczy się dalej, nie można cały czas żyć przeszłością, tak więc uważam, że transfer Ivana do Barçy to przysłowiowy strzał w "Dziesiątkę", żeby tylko jeszcze asystował, bo Lio nie będzie cały czas odwalał robotę za linię pomocy Barçy , no chyba, że to jest taka strategia Lucho?
2
Kiedyś czytałem, że kobiałkom podobają się "Ryżoki", że wali od nich na odległość sex - appealem, a największe "ryże" ciacha to Zagumny, Crump czy Grosjean... a swoją drogą to Nasz "Marlboro Man" to troszku przypomnina mi z fizys Karola Bieleckiego.
5
"Realowi, mającemu na boisku wybitnych wykonawców " Hahaha, to chyba jakiś joke, wybitnych specjalistów to mieli w postaci Zizou, Nazario, Carlosa czy Blanco , no, Benziho i Hames to wybitni specjaliści, a zwłaszcza Francuz :)Inna sprawa jest taka, że oni tak grają - wbijają byle gdzie na wysokich i fizycznych zawodników piłkę w pole karne. Jak w Barçie liczy się jakość i Barça nie wrzuca (może za wyjątkiem Alvesa) nieprzygotowanych piłek w pole karne, tak w blancos liczy się bardziej ilość. Oni jak mają piłkę, specjalnie nie myślą - wdupiają ją w pole karne i niech się dzieje wola nieba. Większość sytuacji zmarnują, co jest oczywiste, ale przy takiej ilości, czasem piłka w zamieszaniu wpadnie komuś pod nogi - i oto uproszczona recepta na ofensywę blancos, a gdzie magia, kunszt i wrtuozeria, no gdzie, się grzecznościowo pytam?Real nie cacka się z piłką i nie wymienia tylu podań, koncentrując się na jak najszybszym przeniesieniu piłki w pole karne rywala, ale z drugiej strony to nie mają w drugiej linii takiego czaderskiego magika, który to byłby w stanie zrobić coś niezwykłego, niekonwencjonalnego. czy twórczego. Dobra, bo ktoś pomyśli, że jestem gnębicielem i prześladowcą ekipy z Madrytu, ale daleko jej do tej ekipy, którą nie bez kozery nazywano Galacticos, a obecne blancos to nie zgrana i zharmonizowana ekipa tylko zlepek gwiazdeczek, czyli gmatwanina i plątanina na boisku, ale w ubiegłym sezonie też zaliczyli falstart na początku, a później co było? Krychowiak to niczym a'la Roman Wójcicki i gitara!Lio - Magic Man nic dodać, nic ująć.
1
Łooo Jezusie, przecież Tobie chodzi o Johna Paxsona, trzeba było od razu tak godoć, przeca Jego rzucik za trzy punktos to dał Bykom tytuł majstra NBA w meczyku przeciwko "Słoneczkom". Widzisz, to jest gra w skojarzenia, ja zawsze zapodaję o Jordanie, Pippenie czy Rodmanie, a nie piszę o Paxsonie czy np. Bill Cartwright, pamiętam Billa zawsze ale to zawsze wyglądał tak, jakby był na haju czy nieobecny, ale gracz superos :) Przynajmniej teraz już wiem, co oznacza Twój nick, zobacz, ale ja miałem debilne i kretyńskie skojarzenia, przez tę cholerną i syfiastą komunę :)Zaskoczyłeś i zażyłeś mnie, przyznaję się bez bicia, ale dobrze jest powspominać, powaga.
1
Wiesz, w jednym comento to człek nie jest w stanie wszystkiego ująć, chciałem napisać, że to właśnie Stern doprowadził do tego, że zawodowcy z NBA mogli zagrać na igrzyskach olimpijskich w Barcelonie, czyli sławetny Dream-Team z Jordanem, Birdem czy Magic Johnsonem :)
1
Pamiętam za komuny takie hasło zwłaszcza przy obchodach pierwszomajowych, czyli Pax-Frieden-Pokój-Mir (Mir się inaczej pisze, ale przecież nie będę zmieniał klawiatury) ...przeca Cię nie posądzam o kolaborację z ówczesną władzą ludową czy z ówczesnymi bonzami partyjnymi :)
2
Pewnie, że gdy Lio zostaje ZM, to zaraz się wszystkich posądza i obwinia o lizusostwo i cmokierstwo, ale niechże ktoś wystawi Lio takie patelnie... jakie On wystawia, a wówczas nikt nie będzie posądzany o nepotyzm, kumoterstwo i koteryjność względem oceniających Redaktorów. Tylko, że jak na chwilę obecną to nikt nie jest w stanie wystawić takie seteczki, żeby Lio mógł sadzić golazo, dlatego Leo cofa się do drugiej linii i śle te kosmiczne i astronomiczne piłki, które to nie są wykorzystywane przez niektórych zawodników Barçy. Nie będę pisał których, bo każdy kibic, który ogląda meczyki Barçy to doskonale wie, o których grajkach jest mowa, ale jak na razie to dopiero trzeci mecz Barçy, to trza cierpliwie czekać na rozwój wypadków, być może niektórzy piłkarze się odblokują ze swej indolencji i niemocy strzeleckiej, oby! Są bezcenne trzy punkciki, jest gites, tym bardziej, że Athletic to nie jakieś ćwole i niemoty tylko ekipa z górnej półki, ale w tym meczyku to zagrali na żenującym i słabym poziomie.
2
Czyli dalej można nazywać Lio Panem Hat-trickiem, bo trzeci raz z rzędu zostaje "Man of the Match" na fej zacnej stronie. Raduje się dusza i serducho, gdy człek widzi to, co wyprawia nasz megacrack, można się tylko delektować i rozkoszować grą fenomenalnego Argentyńczyka!
5
Opowiem Ci jak u mnie działa hipokryzja, obłuda i moje zakłamanie, to znaczy, że gdy Messidona dostaje jakiekolwiek wyróżnienie, choćby to było nawet wyróżnienie od magazynu gejowskiego "Hole", bo uważam, że Lionel jest bardzo przystojnym faciem, widziałem Jego super zdjęcia dla Versace (reklama spodni). Tak więc, żeby nie przynudzać to gdy Lio zdobędzie nagrodę, to piszę coś w tym stylu;Tak, tak należało Mu się zwycięstwo w tym plebiscycie, to bardzo prestiżowa nagroda, która to zasili Jego niebywałe i niesamowite curriculum vitae, oczywiście, że moja full eudajmonia i jestem wniebowzięty, że zaś Lio pokazał wszystkim leszczom plery! Gdy Lio przegrywa w jakimś plebiscycie, to piszę :Eee tam, to nic nie znacząca nagroda, to jest o kant tyłka potłuc, ale te gryzipiórki i lieraciki są tendencyjni i nieobiektywni, czyli nieuczciwe i stronnicze głosowanie tak, żeby poniżyć naszego megacracka.No ale ta nagroda wpadła w godne ręce nic dodać, nic ująć, bo Jefecito to taki twardziel, że nie boi się włożyć głowy, tam gdzie niektórzy nie wsadziliby nogi, a poza tym to ziomal z Albicelestes :)
2
Pani Wojciechu, wiedziałem, że jak napiszę o NBA to zaraz się Szefuncio odezwie, dla Kolegi koszykówka to taki konik i hobby... ja już się tak nie jaram jak wtedy, kiedy grali legendarni Bulls, ale zawsze trzymam ręce na pulsie by tak rzec. Pozdrawiam :)
6
Hehe :) Ty cwaniaczku, szczwany lisku i spryciarzu, bo jak wieść gminna niesie, to co poniektórzy dobrze wiedzą, że byłeś na owych meczykach Barçy, czegóż to ja bardzo Ci zazdroszczę,ja Cię kręcę, zobaczyć chociażby "Dziesiątkę" on live. Nie chwaląc się to widziałem masę znakomitych piłkarzy, ale nie dane mi było luknąć on live na boskiego Diego, ubeki mi paszport zabrały, zresztą było-minęło. Z tego co wiem to to, że paru polskich kozaczków występowało w APOEL-u, czyli m. in. Kryszałowicz (nawet niezły napadzior), Kowalczyk czy Żewłakow, ale to raczej można by było powiedzieć, że to taka sex turystyka, czyli poopalać się na pięknych plażach, wieczorem skoczyć na jakąś fajną dżamprezkę i technoparty i tyle w temacie. Przecież nie czarujmy się, ale futbol rodem z Cypru to zadupie i bezdroża europejskiej piłki, ale gdzie tam pognało takiego "znafce" i magika ławki trenerskiej jakim jest bez cienia wątpliwości inżynier Dżek Gmoch, wprost nie do wiary i nie do uwierzenia, czyżby pojechał pociupciać albo dorobić do głodowej rencinki-cielęcinki? ;)Cie choroba, ale jak kukam na Nazario, to można gonić w piętkę i zbaranieć od tego, co za cudeńka wyprawiał ten dzik z Canarinhos, szkoda, że Jego przygoda w Barçie trwała tak krótko, ale jak to się teraz potocznie mówi;Kasa, misiu, kasa...Go skusiła, a kogo by nie skusiła, lufa pytanko?
2
Królu Złoty, pomiędzy koszykówką w wykonaniu przez Jankesów a pozostałymi ekipami to jest taka ogromna przepaść, jak ogromna jest przepaść pomiędzy dzisiejszą Barçą a blancos :) Wiesz, mnie najbardziej utkwiło w dyńce takie wydarzenie, a mianowicie występ Dream-Teamu na igrzyskach olimpijskich w Seulu i ogromna i astronomiczna wtopa Jankesów z Sowietami. A przecież Jankesi mieli wybornych graczy, wystarczy tylko wspomnieć takich bajecznych graczy jak chociażby Majerle, Richmonda, Maninga, a zwłaszcza "The Admiral" Robinsona, z kolei to Sowieci posiadali w swoim składzie również kapitalnych koszykarzy takich jak m. in. Volkova czy Sabonisa, no i doszło do największej mega - sensacji na owych igrzyskach. Ale największy blamaż i lambada to była wtedy, kiedy Jankesi na własnych śmieciach przeputali z reprą Albicelestes czy z Jugolami, a przecież grali m. in. "Dracula" Reggie Miller, Pierce czy Wallace, chodzi mi o MŚ w 2002 roku w Indianapolis. Dobra, bo to jest temat rzeka, dla mnie się liczy tylko i wyłącznie legendarna i mityczna ekipa z "wietrznego miasta", czyli Chicago Bulls z Jordanem, Pippenem, Rodmanem, Harperem, Kerrym ew. Longley czy Kukoć i fenomenalny treneiro ówczesnych Bullsów, czyli Phil Jackson, a reszta to detalik i niuansik. W gwoli ścisłości to nie można tak naprawdę nazwać ekipę Jankesów z igrzysk olimpijskich w Seulu Dream-Teamem, bo prawdziwy Dream-Team to narodził się na igrzyskach olimpijskich w Barcelonie, ale to już temat na inny newsik.
2
No, jakby nie patrzeć to Contador dostał dwa lata dyskwalifikacji, fakt, że nie był na tak potężnym haju jak świętej pamięci Pantani, Armstrong, Landis czy Urlich, ale odebrano Mu zwycięstwa w Wielkiej Pętli, Ździro d'Italia czy Dookoła Camp Nou, czyli Dookoła Katalonii. Mnie cieszy to, że Kwiatkowski znowuż się popisał i zajął drugie miejsce w całej generalce w wyścigu Dookoła Wielkiej Brytanii, a w pokonanym polu to zostawił samego Bradley'a Wigginsa. Oczywiście, że niezmiernie mnie cieszy zwycięstwo w MotoGP - Valentino "The Doctor" Rossiego!
3
Looozik ;) Ja bym Cię nigdy nie oczernił czy zbluzgał, nawet sobie tego nie wyobrażam, jeżeli ktoś Cię szkaluje i wyzywa, to jest to człek bezmyślny, imbecylny i kretyński, po to jest forum, ażeby się trochę pościerać czasami pierdyknąć coś mocniejszego, ale trza zachować myślenie zdroworozsądkowe i granice przyzwoitości. Na szczęście w środę zaś meczyk i de novo ogromniaste i astronomiczne emocje. Pozdrawiam :)