barcelonismo16xd:)
Dołączył/a: październik 2011
15 obserwujących
16 obserwowanych
Czy zamierzasz śledzić dokładnie występy Lewandowskiego w Chicago Fire?
Komunikat
Polecający
Ładowanie...
Historia komentarza
Ładowanie...
0
Jak dobrze pamiętam tego gola Andresa Iniesty, strzelonego w 93. minucie rewanżowego spotkania na Stamford Bridge...ten moment tak bardzo utrwalił i na stałe wyrył mi się w pamięci, że nadal, pomimo upływu nieubłaganie płynacego czasu, wspominam tę podniosłą chwilę wielkiego wzruszenia, radości i niemalże nieziemskiej ekstazy z wielkiem sentymentem. Po zakończeniu tamtego meczu nie mogłem zasnąć, ponieważ targały mną wszystkie pozytywne emocje, które w jednej chwili zostały skumulowane w moim ciele.
Dość powiedzieć, że całą drugą połowę spędziłem na klęczkach, siedząc nieruchomo przed ekranem telewizora i wpatrując się w niego jak w obrazek. Po magicznym trafieniu Andresa wielkim strumieniem popłynął cały potok łez, a z mojego gardła wydarł się przeraźliwy okrzyk: "GOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOLLL!!!!!!" :)...
Te wspomnienia są wciąż tak wiecznie żywe, jak gdyby tamte wydarzenia miały miejsce ledwie wczoraj, a nie aż trzy lata temu...
0
Zdrowiej szybko, Gerard! Czekamy na ciebie :).
0
Moim zdaniem to by była najlepsza nauczka dla Mourinho-gdyby zarówno Barcelona, jak i Real awansowały do fianłu w Monachium, a w tym finale najbardziej prestiżowych rozgrywek klubowych w Europie, jakimi są zawody LM, Barca wysoko pokonałaby "Królewskich" przy wspaniałej grze całego swojego zespołu. Choć równie dobrze mogłoby to wywołać u portugalskiego bufona atak wściekłości i ogromne, niepohamowane rozdrażnienie...moje obawy biorą się stąd, że jeszcze nie zapomniałem "słynnego" już wsadzonego palca w oko asystenta Mistera, Tito Vilanovy...tym bezceremonialnym i karygodnym zachowaniem, Mourinho udowodnił, że stać go niemal na wszystko-absolutnie wszystko, szczególnie jeśli chodzi o negatywne, gwałtowne, chamskie i brutalne reakcje...
0
Isaac Cuenca jest takim typem zawodnika, który, jeśli tylko chce, błyskawicznie się uczy i przyswaja sobie wszystkie niezbędne, ważne i nieodzowne elementy gry w piłkę nożną. Trzeba przyznać, że zadania taktyczne, jakie powierza mu do spełniania na murawie Josep Guardiola, wykonuje bez zarzutu, a nawet niekiedy błyśnie jakimś niekonwencjonalnym zagraniem, z zawrotną szybkością i przy pomocy dryblingu umknie czychającym w polu karnym lub przed linią 16-nastki obrońcom, i pośle piłkę wprost pod nogi czekającego tam partnera, stwarzając mu okazję do zdobycia gola.
Natomiast Cristian Tello jest bardziej żywiołowy, piekielnie szybki, jak również ma ciąg na bramkę, aczkolwiek nie jest aż tak bardzo zdyscyplinowany taktycznie, jak Cuenca. Jednak to tylko kwestia czasu, gdy nabierze większego doświadczenia i będzie-mówiąc kolokwialnie-wymiatał na boisku. A na pewno ma wszelkie zadatki na wspaniałego gracza :).
0
Mourinho przyzwyczaił już nas do tego, że nie cofnie się przed niczym, żeby obrazić i oczernić rywala, szczególnie Barcelonę. On po prostu nie może ścierpieć, że jakaś drużyna może być lepsza od zespołu, który on prowadzi. Zawsze szuka "dziury w całym", jest arogancki, bezczelny i nad wyraz chamski. Ale gdy jego drużyna odnosi kolejne zwycięstwa w obliczu skandali dotyczących nieprawidłowego rozstrzygania spornych sytuacji na boisku, wówczas portugalski szkoleniowiec uśmiecha się ironicznie pod nosem i daje do zrozumienia, iż godzi się na taki obrót spraw, a nwet go pochwala.
Od wielu lat śmierdzi mi tu jakimś przekrętem o podłożu korupcyjnym, o którego istnieniu jak na razie nikt z nas, kibiców, nie zdaje sobie sprawy. Zachowanie Jose megalomana jest bardzo dziwne i niepokojące, zwłaszcza dla tych, którzy usilnie pragną i ze wszystkich sił starają się i zabiegają o to, by piłka nożna nie tylko jako sport, lecz także jako marketing i część świata biznesu, była wolna od przekupstw, oszustw i różnego rodzaju złośliwych, krzywdzących insynuacji, lecz aby ludzie związani z tą dyscypliną sportu nieustannie zabiegali o budowanie jej wizerunku w oparciu o zasadę fair play.
Jednak Mourinho swoją postawą burzy wszelkie schematy i konsekwentnie zaciera kroki dążące do uzyskania przez futbol statusu gry uczciwej i nie obojętnej na wszelkie przejawy agresji.
0
To jasne i oczywiste, że brak kontuzji pozwala w znacznym stopniu uniknąć niedogodności i zminimalizować ryzyko sporadycznie(w przypadku Barcy oczywiście ;), choć w bieżąacym sezonie było ich trochę :() popełnianych błędów. Ale, no właśnie, brak WIĘKSZYCH urazów-bo w wypadku drobnych uszkodzeń mięśni zawodnika można niemalże natychmiastowo zniwelować ból i bardzo szybko wyleczyć kontuzję, co przy stałej, jakże komfortowej opiece medycznej, jaką mają zapewnioną zawodowi sportowcy(nie tylko piłkarze zresztą), jest bardzo łatwe i przebiega nader bardzo sprawnie. Lecz gdy trafi się poważniejszy uraz, wtedy okres rekonwalescencji oraz powrotu do pełni zdrowia i sił jest dość długi i stanowi ogromny problem nie tylko dla samych zawodników, których nękają urazy, ale przede wszystkim trenerów, odpowiedzialnych za ustalanie składu.
W poprzednim sezonie graczy Barcy nie trapiły kontuzje, i to też był ważny, istotny czynnik, decydujący o końcowych sukcesach osiąganych przez tę ekipę.
0
Ja pamiętam Marca Muniesę, gdy miał jeszcze niespełna 18 lat, z sezonu 2008/09-tym pamiętnym roku, w którym Barcelona pod skrzydłami Josepa Guardioli dopiero zaczynała tworzyć swoją współczesną legendę, praktycznie z miejsca zdobywając "Tryplet"(LM, CdR, La Liga). Ow młody środkowy obrońca grał wówczas w drużynie Barcelony B, tuż na bezpośrednim zapleczu pierwszego zespołu "Blaugrany". Guardiola, znany z fantastycznego trenerskiego nosa, zamiłowania do sukcesywnego, stopniowego wprowadzania młodych, nieopierzonych adeptów futbolowego rzemiosła z klubowej szkółki do pierwszej drużyny, a także ze świetnej ręki do wychowanków "Dumy Katalonii", dawał młokosowi możliwość zasmakowania profesjonalnego, zawodowego futbolu, a co za tym idzie, wyznaczył mu jednocześnie ścieżkę ku świetlanej przyszłości kariery zawodniczej. Muniesa ciągle czynił postępy i coraz częściej zapraszany był przez samego Mistera na treningi z graczami pierwszego zespołu. Z czasem młodzian okrzepł, nabrał pewności siebie i znacznie poprawił swoje umiejętności, dzięki czemu już od przyszłego sezonu będzie włączony do grona pełnoprawnych zawodników seniorskiej kadry drużyny Barcelony.
Ta sprawa to doskonałe odzwierciedlenie sytuacji, jaka ma miejsce w katalońskim klubie: Barcelona nie szasta pieniędzmi na lewo i na prawo, lecz sięga po własne, jak dotąd nieoszlifowane diamenty ze swojej szkółki. La Masia-to właśnie w tym miejscu rodzą się przyszłe wielkie gwiazdy piłki nożnej :)...
0
Jedyny(albo jeden z nielicznych) piłkarz Milanu, który powiedział szczerą prawdę, nie owijając przy tym w bawełnę słów, które wypowiedział.
Seedorf ma po prostu klasę-i to nie tylko jako zawodowy gracz piłki kopanej, lecz także przede wszystkim jako człowiek. I za to właśnie, oprócz bardzo dobrych umiejętności piłkarskich, cenię go najbardziej :).
0
Szkoda, że zawodnicy Milanu nie byli tacy mocni na murawie, co w gębie po końcowym gwizdku sędziego, kiedy to nie szczędzili złośliwości, przytyków i wszelkich innych przejawów krytyki. Mogliby zagrać znacznie lepiej, a nie wdawać się w zupełnie niepotrzebne dyskusje i toczyć słowne potyczki z arbitrem.
0
malutkiFCB:
Nie można zrzucać winy na kontuzje Andresa za to, że Barcelona jak na razie plasuje się na drugiej pozycji w tabeli ligi hiszpańskiej i ma mniej punktów, niż jej odwieczny rywal; w Barcelonie każdy zawodnik jest ważny i w takim samym stopniu ponosi odpowiedzialność za te kilka potknięć, jakie zanotował kataloński klub w tym sezonie. Za porażki oraz remisy, które oznaczały coraz bardziej pogłębiającą się stratę punktową do Realu, odpowiada cały zespół. A że nie zawsze gracze "Dumy Katalonii" byli w najwyższej formie, pozwalającej na seryjne odnoszenie zwycięstw...coż, takie rzeczy zdarzają się w futbolu. Zadna drużyna, nawet ta największa, nie wygrywa wiecznie.
0
Nie wiadomo tylko, na ile gotowy będzie Cesc, żeby zagrać od początku. Wobec tego Pep mógłby skorzystać z Thiago, jako że ten świetnie prezentował się w ostatnim meczu z Athletikiem Bilbao w lidze hiszpańskiej :).
0
Jeśli chodzi o mnie, to ja chyba dostanę palpitacji serca, tak bardzo przeszywa mnie ten charakterystyczny dreszczyk emocji piłkarskich ;)...
A co do składu, to chciałbym przedstawić moją wyjśćiową 11-stkę:
Valdes-Dani Alves, Pique, Mascherano, Puyol-Busquets, Xavi, Iniesta, Fabregas-Sanchez, Messi ; ustawienie: teoretycznie 4-4-2, lecz tak naprawdę w trakcie spotkania ten system będzie przechodził w hybrydę 4-1(Busquets-jako "pivot", rozbijający ataki rywali i jednocześnie będący pomocnikiem Xaviego w budowaniu akcji zespołu Barcelony, zawodnikiem rozpoczynającym akcję)-2-1(Fabregas-jako środkowy pomocnik ofensywny, rozdzielający kluczowe podania do Leo i Alexisa, czasami też, w zależności od sytuacji, wymieniający się pozycjami z Messiem, który, jak przecież sami dobrze wiemy, przejawia skłonności do gry przed polem karnym i wykazuje chęci do konstruowania akcji zaczepnych oraz ataków)-2/1(czasami Alexis pozostawałby jako jeden napastnik w polu karnym).
Obserwując pierwszy mecz z Milanem, doszedłem do wniosku, że kluczem do osiągnięcia sukcesu w starciu z drużyną "Rossonerich", jest przede wszystkim zdobycie przewagi w środku pola i dążenie do możliwie jak największej kontroli nad wydarzeniami mającymi miejsce na boisku. Taka taktyka miałaby do tego właśnie posłużyć.
0
Ja za to wolałbym przekonujące, pewne zwycięstwo Barcelony, odniesione w wyniku zdobycia kilku bramek, z czystym, zerowym kontem z tyłu, a poza tym jawiące się jako cudowny, niepowtaarzalny spektakl piłkarski...a wiem, że zawodników Barcy na to stać, bo wielokrotnie to już udowodniali ;)...
0
zakisk8:
Oprócz tego, że Barca będzie stwarzała sobie sytuacje, to musi je jeszcze wykorzystywać-a z tym w ostatnim czasie bywało różnie...
Muszą zagrać na maksa skoncentrowani od pierwszej do ostatniej minuty.
0
Nie wiadomo tylko, na ile gotowy będzie Cesc, żeby zagrać od początku. Wobec tego Pep mógłby skorzystać z Thiago, jako że ten świetnie prezentował się w ostatnim meczu z Athletikiem Bilbao w lidze hiszpańskiej :).
0
Jeśli chodzi o mnie, to ja chyba dostanę palpitacji serca, tak bardzo przeszywa mnie ten charakterystyczny dreszczyk emocji piłkarskich ;)...
A co do składu, to chciałbym przedstawić moją wyjśćiową 11-stkę:
Valdes-Dani Alves, Pique, Mascherano, Puyol-Busquets, Xavi, Iniesta, Fabregas-Sanchez, Messi ; ustawienie: teoretycznie 4-4-2, lecz tak naprawdę w trakcie spotkania ten system będzie przechodził w hybrydę 4-1(Busquets-jako "pivot", rozbijający ataki rywali i jednocześnie będący pomocnikiem Xaviego w budowaniu akcji zespołu Barcelony, zawodnikiem rozpoczynającym akcję)-2-1(Fabregas-jako środkowy pomocnik ofensywny, rozdzielający kluczowe podania do Leo i Alexisa, czasami też, w zależności od sytuacji, wymieniający się pozycjami z Messiem, który, jak przecież sami dobrze wiemy, przejawia skłonności do gry przed polem karnym i wykazuje chęci do konstruowania akcji zaczepnych oraz ataków)-2/1(czasami Alexis pozostawałby jako jeden napastnik w polu karnym).
Obserwując pierwszy mecz z Milanem, doszedłem do wniosku, że kluczem do osiągnięcia sukcesu w starciu z drużyną "Rossonerich", jest przede wszystkim zdobycie przewagi w środku pola i dążenie do możliwie jak największej kontroli nad wydarzeniami mającymi miejsce na boisku. Taka taktyka miałaby do tego właśnie posłużyć.
0
Pamiętacie, że w ubiegłym sezonie w pierwszym półfinale LM z Realem na Santiago Bernabeu to właśnie Afellay przeprowadził fantastyczny rajd prawą stroną boiska, po czym podał w pole karne do Messiego, który przepuścił piłkę między nogami Ikera Casillasa i tym samym zdobył pierwszą bramkę w tamtym spotkaniu? Warto przypomnieć, że Ibrahim wchodził wówczas z ławki-należy zatem stwierdzić, że Pep miał nosa co do tej roszady w szeregach swoich żołnierzy odzianych w bordowo-granatowe zbroje z herbem Barcy na piersiach ;). Wszystkiego najlepszego, Ibrahim! Wracaj jak najszybciej do swojej najlepszej dyspozycji :)!
Dziękujemy ci, że jesteś z nami i współtworzysz współczesną historię Barcelony oraz że jesteś członkiem tej wielkiej rodziny "Blaugrana" :). Feliz Cumpleanos!!!
0
Będziemy mogli się cieszyć grą naszych ulubieńców i ich awansem do półfinału-coś mam takie przeczucie ;)...
0
Mam nadzieję, że to nie jest sprawdzona i prawdziwa informacja...bo bez naszego "Generała" efektywność gry Barcelony w znacznym stopniu spada. Przecież to Xavi jest głównym motorem napędowym Barcy, zwalniającym i przyspieszającym akcje, jej wizjonerskim kreatorem, potarfiącym w decydującym momencie meczu jednym podaniem rozerwać szyki obronne rywala i zadać śmiertelny cios przeciwnikowi.
0
Ci, którzy w takich nieprzychylnych słowach wypowiadają się na temat drużyny Barcelony, są po prostu zwyczajnie zazdrośni o ten unikalny styl, jaki już od kilku ładnych lat prezentują piłkarze "Blaugrany"; zżera ich od środka niemal chorobliwa frustracja, że ich zespoły nie są w stanie wznieść się na ten poziom absolutnych wyżyn światowej klasy, jako że nie mają w swoich szeregach graczy takiego formatu, obdarzonych takimi nieprzeciętnymi umiejętnościami. Poza tym akurat w tym konkretnym przykładzie, który został przedstawiony powyżej, już od razu widać, z jakiego źródła wychodzi taka krzywdząca nas, cules i całą społeczność "barcelonismo", czyli zagorzałych sympatyków Barcy, opinia: Onda Madrid!...i w sumie czemu tu się dziwić? Przecież ta cała klika zaprzyjaźnionych ze sobą wpływowych osób w Hiszpanii, związana w jakikolwiek sposób z Realem Madryt, z najwyższą chęcią i przemożną ochotą obrzuciłaby całe środowisko "Dumy Katalonii" błotem.
0
Wygramy panowie, i do końca będziemy się liczyć w walce o mistrzostwo Hiszpanii. Vamos! :)
0
La Pulgga:
Może ci się to nie podobać, że Puyol od jakiegoś czasu występuje na lewej flance, ale wszystko zależy od taktyki i od wymagań, jakie stawia rywal. Bo mówisz, że najchętniej widziałbyś na tej pozycji Adriano, lecz nawet jeśli Brazylijczyk byłby w pełni sił na nadchodzący ligowy pojedynek, to siłą rzeczy Puyol, wobec bardzo dobrze funkcjonujących skrzydeł w drużynie Athleticu, powinien wyjść w pierwszej 11-stce okupując właśnie tę pozycję na boisku, jako że jest silny, bezkompromisowy i nieustępliwy w walce o każdą piłkę, a są to cechy niezbędne do tego, by stoczyć walkę z np. Susaetą czy Ikerem Muniainem. Adriano bowiem jest zawodnikiem bardziej usposobionym ofensywnie, i w związku z tym czasami zapomina o swoich obowiązkach w defensywie, co w starciu z ekipą z Kraju Basków mogłoby okazać się aż nadzbyt kosztowne.
0
Francuz to bardzo silny człowiek zarówno fizycznie, jak i mentalnie-udowadniał to już niejednokrotnie na piłkarskim boisku, a także w ciężkich dla niego samego sytuacjach, tak jak przed rokiem, gdy wykryto u niego guza wątroby. Mimo straszliwej diagnozy, która dla większości przeciętnych ludzi stanowiłaby swoistą "kłodę", znienacka rzuconą pod nogi, symbolizującą niemalże wyrok śmierci, Eric cały czas pozostawał uśmiechnięty i radosny-tak jakby nigdy nie przestawał wierzyć, że wyjdzie z tego bez najmniejszego szwanku, wyprostowany, dumny, i jeszcze silniejszy niż przedtem. Teraz obrońca Barcelony ponownie staje w obliczu heroicznej walki o swoje zdrowie i życie. A ma je przecież dla kogo zachować-ma kochającą rodzinę i wiernych, oddanych przyjaciół. Nie ulega wątpliwości, iż Abidal będzie o nie walczył do samego końca. A potem, po ciężkim boju, okraszonym łzami i bólem, odrodzi się niczym feniks z popiołów, by jednocześnie dać nadzieję ludziom cierpiącym na liczne schorzenia i choroby oraz pokazać im, że dzięki silnej woli, determinacji i niczym nie zmąconej woli i chęci powrotu do zdrowia można powrócić do pełni sprawności.
Trzymaj się Eric! Anims Abidal!!! :)
0
Powiem krótko: chyba już lepiej w tym względzie być nie mogło :)...
0
Operacja Abidala zakończyła się powodzeniem i obyła się bez żadnych komplikacji. Więcej informacji już wkrótce.
0
*Messiego-przepraszam za literówkę ;).
0
Ale panowie, bądźmy jednak poważni: jakie istnieją realne szanse na to, by w pełni zgodnie z przepisami zatrzymać rozpędzonego, biegnącego na pełnej szybkości Messieggo? ;)...to graniczy niemal z cudem...
0
Fakt jest taki, że Barcelona(przynajmniej przez okres pierwszej połowy) niemalże całkowicie panowała nad wydarzeniami na boisku i kontrolowała przebieg spotkania, chociaż w drugiej odsłonie tego spotkania Katalończycy jakby trochę spuścili z tonu. Natomiast drugą, bardzo istotną sprawą jest to, iż "Duma Katalonii" nie potrafiła przedrzeć się przez zasieki obronne przeciwnika i tym samym nie byli w stanie poważnie zagrozić bramce strzeżonej przez Christiana Abbiatiego-choć w dużej mierze wynika to z faktu, że defensorzy "Rossonerich" grali bardzo agresywnie, wzajemnie się asekurując i wspierając, co w konsekwencji skutecznie udaremniało piłkarzom "Blaugrany" możliwość pełnego rozwinięcia skrzydeł. Jestem jednak głęboko przekonany, że w rewanżu Barca nie napotka już na żadne tego typu przeszkody, a jej zawodnicy zaoferują nam wspaniały recital, spektakl i piłkarską ucztę, którą będziemy mogli zachłannie i chciwie chłonąć wzrokiem wiecznie nienasyconych w tym względzie oczu ;). Visca el Barca!!!
0
Już ostrzę sobie zęby na ten mecz rewanżowy ;). Liczę na to, że Barcelona udowodni swoją niepodważalną klasę i dosłownie zmiecie drużynę Milanu z powierzchni ziemi. Oczywiście, głównym egzekutorem powinien być Lionel Messi, który już wielkokrotnie pokazywał, że pokonywanie bramkarzy rywali to dla niego bułka z masłem ;)...
0
oczekmalbork:
Podobnie jak ty, bardzo chciałbym, aby nasza polska piłka kopana stała na wysokim poziomie, a nasza reprezentacja narodowa i kluby znad Wisły zachwycały na-kibiców-atrakcyjnym stylem gry do tego stopnia, byśmy na widok nieźle zapowiadającej się akcji naszej drużyny mogli poderwać się z miejsc, głośnym dopingiem wspierając naszych ulubieńców i dodawać im niezbędnej otuchy oraz udzielać wsparcia. Niestety, mam wrażenie, że ta jakże niekomfortowa i patowa sytuacja przynajmniej w najbliższym czasie nie ulegnie jakiejkolwiek poprawie. Genezy owego problemu można upatrywać wśród różnych czynników: jest to przede wszystkim brak zaangażowania ze strony naszych piłkarzy, bez względu na ich wiek; ci młodzi, dobrze rokujący na przyszłość piłkarze, gdy tylko zanotują kilka pozytywnych występów, zewsząd spadają na nich pochwały i dalsze oczekiwania dotyczące ich kariery zawodniczej, a wraz z nimi coraz większe ilości pieniędzy, co w konsekwencji prowadzi do obniżenia się poziomu dyspozycyjności czysto sportowej takiego gracza, gdyż do głowy napływa mu tzw. "woda sodowa". Natomiast ci starsi zawodnicy, będący u schyłku swej kariery, teoretycznie powinni być zobligowani do przekazywania niezwykle cennego, mogącego zaprocentować w przyszłości doświadczenia młodszym, nieopierzonym graczom, jednak zamiast służyć pomocą i dobrą radą, popadają w zastraszającą przeciętność, a to dlatego, że zwyczajnie już im się nie chce wykrzesać z siebie choćby resztki sił w celu dobra całego drużynowego kolektywu. A poza tym kolejnym istotnym problemem jest postwa trenerów, którzy nie posiadają odpowiednich kwalifikacji i przeważnie idą na tzw. łatwiznę, specjalnie się nie wysilając. Ot, wszystkie grzechy polskiej piłki :(...