1

Z "Hamasem" jeszcze ma dobre relacje, ale do czasu. Z Balem też początkowo było "spijanie sobie z dzióbków". Problemem Ronaldo jest fakt, że ktoś może wyrosnąć na większą gwiazdę od niego. Ba, ktoś może mieć "swoje pięć minut". Kolumbijczyk rośnie w siłę. Może dostać "paczkę" gwiazdy i lidera. No i wtedy będzie pozamiatane. Bale, podobnie jak Rodriguez, przychodząc do Realu rozpływał się nad cudownością Portugalczyka. To wygląda jak próba wkupienia się w łaski, zabawy jak wśród szalonych trzynastoletnich panien w szkole z internatem. Warto tutaj też przypomnieć sobie okoliczności poprzedzające sprzedaż DiMarii. Świetny sezon, liderowanie wespół z Messim Argentynie na Mundialu. Niefortunna wypowiedz o utalentowanym rodaku. No i trach, Manchester United w rubryce pracodawca.
Real potrzebuje trenera który byłby w stanie okiełznać ego Ronaldo. Nie wiem czy taki na ten moment istnieje. Barcelona meczem z Bayernem udowodniła, że nikt nie jest większy niż klub, nawet Guardiola. Ktoś musi też to udowodnić Portugalczykowi.

1

Szatan nie śpi ;P

2

Niby banalne, a jednak filozoficznie genialne :). Gratuluję najtrafniejszego komentarza do tej sytuacji!

1

Można do lustra, z kompanem zawsze raźniej, a kto Ciebie i Twoje problemy tak dobrze zrozumie jak nie Ty sam? :).

1

Może odejść Luis albo Leo...

3

Real nie kupuje talentów. Real kupuje zawodników dobrych marketingowo. Mou nie wyleciał bo nie miał osiągnięć, ale dlatego, że lubi swoje "kombinacje" na rynku transferowym. Dziś Tielemans jest tylko talentem, a obserwując piłkę w przeciągu lat, jeden na 500 "wielkich i wspaniałych" talentów przed 18 rokiem życia osiąga zaledwie trochę wyższy niż średni poziom w dorosłej piłce. Reszta znika całkowicie. Realowi to się marketingowo kompletnie nie opłaca.

1

Pięcioma napastnikami grało się w tzw. systemie klasycznym, w epoce Pelego, panowała "Brasiliana", w której występowało czterech napastników,

1

Fioletowy kolego, silna ławka musi posiadać coś więcej, niż tylko wysokie statystyki, koszta i zarobki. W takim zestawieniu, jakie jest tutaj proponowane, może dojść do niesnasek. Niezadowolenie psuje motywację. Wyważenie, to siła ławki i całego zespołu. Możesz nie pamiętać, ale swego czasu Perez już zrobił coś podobnego, o mniejszym zasięgu, ale dokupował zawodników, aż musiał sprzedać Makelele, posadzić Becksa na "6" i modlić się, żeby nikt nie był wkurzony siedzeniem na ławce. W footballu dwa plus dwa nie zawsze daje cztery.

2

Faus udzielił takiej wypowiedzi, ale to luźne zakomunikowanie socios, że może być gorąco. Danie jasno do zrozumienia, że potrzebne są pieniądze, czyli sponsorów trzeba. Dla zapewne wielu socios Laporta wiąże się z mitem "klubu z zasadami". Obecny zarząd chce to przeciwstawić twardym regułom rynku. To tu, to tam ktoś coś powie, ktoś inny nie dopowie. Kampania pełną gębą :).

1

Jeszcze sezonu nie dograli do końca, a już ogóreczki na stół wyłożyli. Perez jest fanatycznie zapatrzony w kupowanie graczy, ale nie jest niezrównoważonym umysłowo wariatem, który sprzeda zawodnika bo "jego występy w półfinałach Ligi Mistrzów były słabsze".

4

W dzisiejszym świecie footballu wszystko jest możliwe, szczególnie jeśli w grze jest pokaźna suma. Zbliżają się wybory, a w tym czasie bywa zamieszanie. Kiedyś ktoś nieźle to zamieszanie wykorzystał, a potem było wycie i rzucanie świńskimi łbami. Nie przejmuj się tym jednak, klub gdy nie ma kasy nie ogłasza tego całemu światu, tylko kombinuje. Gdy ogłasza, to wiedz że szykują się wybory :).

1

Bez brawury! Barcelona wygrała wszystko co możliwe w sezonie 2008/2009, wówczas gdy Pedro rozegrał sześć spotkań i ani razu nie znalazł drogi do bramki rywali. Fundament to podstawa, podwalina na które coś się buduje. W tym przypadku zespół. Przestrzeliłeś z tym komentarzem konkretnie. Idąc tym tropem, Gudjonsen w tamtym chwalebnym sezonie rozegrał 24 spotkania i ustrzelił trzy bramki. Czyli co? Jeśli Pedro był fundamentem, to kim był wtedy Islandczyk?

1

Z przewrotki też umie przysadzić :). W społeczeństwie frustratów, zawsze gdy komuś coś nie wyjdzie, zostanie niemiłosiernie wyszydzony, taka mentalność, a w tym przypadku również specyfika pokolenia.

1

Kolega zakwestionował Ronaldo w roli legendy Realu. Zakwestionował jego wielkość w tym klubie. Ty w drugim akapicie powołałeś się na przypadek Zidana, i ja tę wielkość Zidana zakwestionowałem, tę na poziomie klubu. Francuz wyrównywał "niedostatki" w klubie, osiągnięciami w reprezentacji. To za popisy Francuzów dostał "stempelek" wielkiej legendy. Criastiano jak wiemy nic wielkiego nie ugrał z reprezentacją. Owszem, wywalczył srebro mistrzostw Europy , ale to daje mu status wielkości zaledwie (lub aż!) na jego lokalnym podwórku, w ojczyźnie. Pamiętajmy, że każdy z tych legendarnych grajków miał coś, czym mógł się pochwalić. Cristiano Ronaldo może chyba tylko rekordem goli w jednej edycji Ligi Mistrzów, no i średnią bramek w hiszpańskiej lidze. Tego typu rekordy, mimo że częstokroć spektakularne, to zawsze pozostają tylko indywidualnymi osiągnięciami. W dziejach piłki można znaleźć stosunkowo sporo zawodników, którzy posiadają swoje indywidualne rekordy. Często dzięki nim otrzymują status "lokalnych wielkich", ale tylko lokalnych. Real ustawiając siebie w roli najwspanialszego klubu w dziejach, nie może na legendę swą obierać "zawodnika lokalnego".

1

Ja zakwestionuje. Zidane był wielki, ale w reprezentacji Francji. W Realu bywał świetny i fantastyczny.

8

To wcale nie taka najgorsza opcja :). Pique nie jest napastnikiem, ale w takim meczu, mógłby zagrać jako "ściana" i czołg do torowania drogi dla innych. No i te nagłówki w prasie: "Barcelona gra football totalny, nawet wysunięty napastnik jest pierwszym obrońcą!" :).

3

Ostatni raz sytuacja w której na drodze do finału zespoły pokonywały grający wszystkie mecze tylko z mistrzami miała miejsce w sezonie 1996/97. Było to Borussia i Juventus :).

1

I nawiązanie do Maradony :)

0

Oboje? Twierdzisz, że Messi jest kobietą? Czy może jednak Enrique?

2

Drugi raz potrójną koroną złożoną z mistrzostwa i pucharu krajowego, oraz pucharu europy. Konfigurację z pucharem UEFA zaliczył chyba dwukrotnie Porto. Dodatkowo trypleciki lokalne zdobyli np. Rangersi i to sporo razy (7). No ale wiadomo, że najistotniejszy jest ten z Pucharem Mistrzów. Nikt nie tyle w Europie, ale i na świecie tego nie dokonał. Nawet Santos Pelego zrobił to tylko raz :).

0

No tak, Bisz jechał równiutko, bez zahamowań po linii obrony. Ten cytat "o ile w lidze sobie jeszcze póki co radzimy ( i tak decydująca bedzie wiosna gdzie zobaczysz o czym mówie bo nie pierwszy rok oglądam tę drużynę i widze jak to wszystko funkcjonuje) to z drużynami takimi jak real...psg chelsea....szans na zachowanie czystego konta nie mamy praktycznie żadnych bo oni takie błedy bezwzględnie wykorzstują..." wkręcił mnie w ziemię bardziej niż Messi Boatenga ;P.

3

Już nie przytaczając nicków, takie ładny komentarz z tamtego newsa: "Sądzę, że Chelsea w chwili obecnej to najsilniejszy kandydat do wygrania CL. Nie ma co się oburzać wypowiedzią Ikera. Wyobraża sobie ktokolwiek triumf w tych elitarnych rozgrywkach takiego cracka jak Luis Enrique ?! ;)" Chelsea?! Wyobraża sobie ktoś? :> Ja! Ja! Ja! ;P

3

Zrobiłeś mi tym komentarzem dzień, chociaż jest już noc :)Gratuluje bystrego i ciętego poczucia humoru :).

3

Komentarz niajakiego bartppilkarzyka z tamtego artykułu nabiera dziś rumieńców :).

3

Klopp nawet jeśli skusi się na Real, to po roku wyleci. Tam jest chore ciśnienie i istna nienawiść kibiców do trenerów. Klopp ma nieco inny styl pracy, pasowałby np. do Liverpoolu, albo Lazio.

2

Oj, Perez się wścieknie, zrobi wyprzedaż latem, Arsenal przybiegnie i w promocji kupi kilku, a za rok w 1/8 pomacha Realowi wyjeżdżając z Bernabeu, po rewanżu, z wynikiem 3:0 dla gości :).

1

"Kroos lawa bo MNIE strzasnie zawiodl ten zawodnik"- nic dodać, nic ująć. Zapewne już się rozgrzały w tej sprawie telefony w Madrycie, Carlo na specjalnej konferencji o 2 w nocy poinformuje, że Kroos to do końca sezonu ławka, bo przecież "Jego" strasznie denerwuje ;P.

1

Coś za coś. Zawsze możemy podłożyć się w finale i to Juve będzie się musiało użerać z dzieciarnią :). Chociaż sezonowcy chyba Barcelonie w tym roku nie grożą, zważywszy, że okienko transferowe będzie zamknięte całe lato dla Dumy Katalonia :).

1

2003, 1/8 Ligi Mistrzów. To ostatnie spotkanie. Łącznie osiem meczy, cztery wygrane Juventusu, dwie Barcelony i dwa remisy. Z takich smaczków, to w 1986 roku na pierwszy mecz w 1/4 Pucharu Mistrzów na Camp Nou przybyło 120 tysięcy kibiców :). Dodatkowo, zawsze gdy Barca w jakichś rozgrywkach spotykała się z Juve, to zwycięzca tej pary wchodził do finału, gdzie zawsze przegrywał :).

1

Czy Ty pamiętasz co się po tamtym morientesowskim "powrocie na Bernabeu" działo? 1/8, 1/8, 1/8... :)

Media

Sonda

Czy zamierzasz śledzić dokładnie występy Lewandowskiego w Chicago Fire?