el pelusa
Dołączył/a: listopad 2012
Toruń
9 obserwujących
4 obserwowanych
Czy zamierzasz śledzić dokładnie występy Lewandowskiego w Chicago Fire?
Komunikat
Polecający
Ładowanie...
Historia komentarza
Ładowanie...
1
Mogę Ci tylko przypomnieć, że mamy końcówkę w kwietnia, a Brazylijczyk jak nie istniał w Barcelonie, tak nie istnieje. Mam czyste sumienie, jeśli chodzi o przedsezonowe oceny zawodników, więc tego nie jesteś w stanie mi zarzucić. Oczywiści jestem nikim, zerem, istnym podczłowiekiem. Spowodowane jest to tym, iż nie zajmuję się zawodowo grą w piłkę nożną (Douglas się zajmuje?). Możesz mnie nazwać internetowym trollem. Nie zmieni to jednak faktu, że Douglasa nie ma, jak również tego, że jego transfer wynika ze zgoła innych powódek niż kwestie czysto piłkarskie. Jak rozumiem, szczytem osiągnięć tego piłkarza jest zatrudnienie go przez Barcelonę? Czyli jeśli dobrze zapłacę, i powiedzmy taka Mensa zaprosi mnie do swego grona, to będę mógł leżeć i kwiczeć sobie w najlepsze, bo przecież zostałem przyjęty? Z Twojego komentarza wychodzi jedna, bardzo smutna konkluzja. Człowiek z nadmiarem agresji (testosteron?), w szale wściekłości nie jest w stanie napisać komentarza zgrabnego stylistycznie, a wali masę błędów językowych i zacietrzewia się jak stara kwoka.
1
Nie twierdze że mylnie to określiłeś, użyłeś skrótu myślowego, co zrozumiałe. Chciałem tylko dopytać czy hiszpański używany w meksyku można określić mianem dialektu, bo nie mam pojęcia jak go traktować.
1
Czyli hiszpański, którym posługują się meksykanie to rodzaj dialektu? Tak to można nazwać? Czy byłoby to jednak nadużycie?
W USA nie ma języka urzędowego, było blisko aby stał się nim niemiecki, ale zabrakło kilku głosów w senacie. Angielski jest nim de facto, ale in jury to kraj nie posiadający języka urzędowego.
1
Inwektywy schowaj sobie do kieszeni drogi Kubku 1988. Miast wymagać od innych szacunku, zacznij na sobą od siebie. Brak kultury który zaprezentowałeś, świadczy o Tobie. Douglas był wynalazkiem zakupionym z dziwnie finansowych pobudek. Nie zmusisz innych do szacunku dla kogoś, kto na ten szacunek nie zapracował. Tak właściwie to nazywanie kogoś parobkiem nie przystoi i jest zwyczajnie słabe. Teraz wybacz najmocniej, ale muszę iść przerzucić siana w stodole u Pana dziedzica na włościach :)
2
Chłopie, możliwe że jestem ograniczony, jednak nie Tobie to stwierdzać. Sieć to nie miejsce na takie diagnozy. Czytaj ze zrozumieniem, bo zdaje się, że tego nie czynisz (najciemniej pod latarnią?). Stwierdzasz, iż w Championship jest niski poziom, ja odpowiadam, że jest to liga o wyrównanym poziomie, pełna typowej angielskiej gry. Nie jesteśmy przedszkolakami, i nie musimy odpowiadać pełnymi zdaniami. Z Twoich słów można wysnuć wniosek, że Angielskie niższe ligi przypominają okręgówki. Nie jest ona tak słaba, jak starasz się ją przedstawić. Oparta jest na typowych angielskich schematach gry (nie znasz tych schematów?). Schematach, w których, po raz kolejny to powtórzę, Messi nie umiałby się odnaleźć. Ty dalej swoje, że To liga o niskim poziomie, plus oczywiście stałe zarzuty o "przyczepianie innym łatek". Twój jedyny argument to wyjątkowo niski poziom rozgrywek (jest to Twoja subiektywna ocena), jeśli zamierzasz nakręcać się, i przedstawiać kolejne, coraz bardziej wymyślnej inwektywy, to daruj sobie. Nikogo to nie bawi, a Tobie wystawia świadectwo, osoby pozbawionej elementarnej kultury osobistej. Tak na koniec, chociaż nie jestem hydraulikiem, czy strażakiem, to lubię lać wodę, bo woda to życie :).
13
Właściwie co z tym Douglasem? Zostaje toto w klubie? Czy już ktoś, coś bąka o jakimś wypożyczeniu tego wynalazku?
2
Jeśli ktoś rzeczywiście chce wyłożyć za Pedro 34 miliony, to nie oszukujmy się, każdy z zawodników których podałeś będzie kosztował dwa, dwa i pół, a może nawet trzy razy więcej :). Wszystkich zaskakują te doniesienia o ofertach za Pedro, ale nikt z nas nie bierze pod uwagę, że w najbliższym okienku transferowym ceny wywindują niebywale w górę.
2
Championship to bardzo wyrównana liga, pełna typowej dla Anglii gry. Skończyłby jak Pele na Mundialu w 62, zostałby skopany do około 10, może 15 kolejki. Inną kwestią jest, że nie odnalazłby się w tamtych, dość prymitywnych systemach gry, opartych na bieganiu wzdłuż boiska. Tam zawodnicy o warunkach Messiego szybko zwiewają z niższych lig, bo jak wiadomo w PL jest już inne podejście, ale niżej panuje boiskowa łobuzerka. Rozumiem, że jesteś fanatycznym psychofanem Messiego, ale czasem wypada, z czystej przyzwoitości, przyznać, że nie wszędzie byłby "Numoero Uno".
2
Niestety nie widziałem jeszcze, więc nie mogę ocenić. Pamiętam za to inny film, dokument o czterech ulicznych freestylerach jadących z Wysp Brytyjskich do Argentyny, do Diego. Podobno cała opowieść była nieco ustawiona, ale mimo wszystko, pokaż mi drugiego piłkarza, który wzbudza takie emocje. Nie jest maszyną jak Cristiano Ronaldo, może nawet Messi ma większy talent, ale Maradona, poza tym co pisałem wyżej, urodził się też w idealnym momencie. Razem z jego pierwszymi krokami w poważnej piłce, rodził się cały Modern Football. Dziś mamy całe nieprzebrane godziny materiałów z jego występów (zarówno boiskowych, jak i tych bardziej "scenicznych"), co pozwala każdemu, kto go nie widział na żywo, aby dziś obejrzał co ten człowiek wyprawiał. To że lata jego najlepszej gry przypadały na okres bardzo ostrych stosunków między Argentyną a Brytanią też mu pomógł. Angole zrobili z piłki wielkie show, a kto do tego lepiej pasował jak nie facet, który mijał jak tyczki dumnych synów Albionu? Dziś może byłby jednym z wielu, nieco plastikowych, czasem a nad wyraz sztucznych gwiazdek prężących się tu i ówdzie. Wtedy został "Bogiem", bo tego "Boga" chciał świat, potrzebował go.
1
Z tym Lewandowskim to bez przesady. Chłopak wyczekał moment, gdy projekt Dortmundu był bliski przeterminowania, co nastąpiło chwilę później. Miał gargantuiczną ofertę z Zenita, ale odrzucił ją. Wybrał Bayern, bo dobrze mu w Bundeslidze, i chciał się rozwijać. Wiedział że Guardiola nie jest fanem środkowych napastników, a mimo to zaryzykował. Nie róbmy z Lewandowskiego jakiegoś pazernego na kasę szkota, bo to chłopak z talentem i odrobiną rozumu.
2
Oj, już się tak nisko nie ceń. Dziś zupełne łamagi językowe wydają swoje, często wątpliwej jakości, przemyślenia wylane na papier. Pamiętasz zapewne tego poetę z Weimaru, co to wydał epistolarną beletrystykę, nie posiadającą żadnej akcji, przepełnioną masą "bólu istnienia", ale ubrał to w takie słowa, że się sprzedało i do dziś katują tym młodzież licealną :).
Co do Dieguito, to nawet taki ignorant jak ja, nie może przejść obok tego Pana obojętnie. To może zabrzmieć kontrowersyjnie, ale Pelusa miał to coś czego brakuje Messiemu, mianowicie niebywałą, ekspresyjną osobowość. Istny człowiek instytucja, niepozbawiony wad, pełen sprzeczności. Przy całej swojej "iskrze bożej", nie był pozbawiony ludzkiego pierwiastka. Człowiek niebywały, absolutnie niebywały. Jeśli ktoś tak realnie był wśród piłkarzy, graczem "kosmicznym" to tylko i wyłącznie Diego Armando Maradona :).
1
Niech konkluzja brzmi tak: "Rozum stanowczo mówi Real, serca krzyczy Juventus" :)
1
Mimo wszystko, na 52 sezony Bundesligi, mistrzostwo zdobyli "zaledwie" 25 razy. Piszę zaledwie, bo zgodnie z teorią skupu wszystkich najlepszych, powinni mieć przynajmniej 40 tych mistrzostw :).
1
100 piłkarzy nie mogą mieć, to kadra pierwszego zespołu może liczyć tylko określoną maksymalną ilość graczy (32?). Pomijając ten fakt, to żaden klub nie jest w stanie utrzymać 100 graczy na podobnym poziomie, to finansowo niemożliwe.
1
Figo Fago że tak to ujmę :).
1
Niby to jest osłabianie ligi, wręcz psucie jej, ale popatrz, notorycznie wygrywa mistrzostwo, i dorzuca sporo pucharów w Europie. To może być irytująca taktyka, ale piekielnie skuteczna. Inna sprawa, że nie są w stanie wykupić wszystkich wyróżniających się graczy, i co jakiś czas znajdzie się ekipa, która utrze Bawarczykom nosa :)
3
Polemizowałbym :). W Anglii na niższych szczeblach gra się "okrutną" piłkę. Tam technika nie jest aż tak istotna jak wybieganie i siła fizyczna. PL jest naszpikowana graczami technicznymi, i tam oczywiście Messi grałby pierwsze skrzypce, ale w niższych rozgrywkach zwyczajnie "łamacze kości" polowaliby na Argentyńczyka. Śmiem twierdzić, że przygoda Messiego z takim Millwall skończyłaby się tak, jak Deyny z Manchesterem City swego czasu. Zwyczajnie nie umiałby się zrozumieć z kolegami z boiska, nawet grając jako rozgrywający miałby spore problemy. W zasadzie w tych niższych angielskich mógłby grac tylko jako rozgrywający, bo jako napastnik fizycznie padłby wciąż robiąc indywidualne rajdy na całej długości boiska. Dogrywając mógłby więcej zdziałać. No ale mimo wszystko, to zbyt prymitywna i agresywna gra, nie pasująca do Messiego.
1
Ja! Ok, byłem młody i durny, ale stawiałem na Juve :) Może dlatego, że wyeliminowali Barcelonę, a może dlatego, że to był świetny zespół. Swoją drogą, do dziś uważam, że gdybym sędziowie uznali tamtą bramkę Schevchenko z bodaj jedenastej minuty, to Juve odrobiłoby straty i wygrało puchar. No, ale spotkanie się "zakonserwowało" i po tamtej akcji praktycznie do końca oba kluby grały zachowawczo.
Monaco gra prawie włoską piłkę (według wielu, najbardziej włoską ze wszystkich klubów w tych EP). Real dysponuje o wiele większym wachlarzem w ofensywnie. Wszyscy dobrze wiemy, że C. Ronaldo to petarda i wyjątkowo "nagrzany" gracz. Ma te wyjątkową cechę, że nawet gdy mu wyjątkowo nie idzie, to się jeszcze bardziej spina i w końcu coś ukąsi. Juventus musiałby zagrać dwa perfekcyjne spotkania, no ale z drugiej strony, nie mając godnych przeciwników w lidze, z kim jak nie z Reale ma pokazać kunszt.
Szanse Juve upatruje Moracie. Ok, chłopak nie gra jakoś wyjątkowo wspaniale, ale to będzie dla niech niebywale motywujące. Zagra przeciw klubowi, który go niejako skreślił. Ta motywacja, dobrze ukierunkowana, może dać mu niezwykle wiele. Pirlo jeśli zagra na swoim poziomie, no i Chiellini nie zwariuje, i nie zrobi jakiegoś cyrku na boisku, to Juve ma szanse. Jednak dalej będę powtarzał, że więcej atutów jest po stronie Realu.
4
Zdaje się, że jakoś 68 Polska przyjmowała w Warszawie towarzysko Brazylię, ale wtedy chyba już Garrincha nie odbijał piłki dla Kanarków. Zawsze zachodziłem w głowię, czy dziś, w dobie "globalnej wioski", byłby takim bożyszczem, jak chociażby Messi, czy może w ogóle nie posmakowałby profesjonalnej murawy (Mam tutaj na myśli, tę kwestię różnicy długości nóg).
Niestety nie było mi dane oglądać kadry Śp. Pana Górskiego, a te wszystkie "odgrzewane kotlety" w TVP Sport, serwowane praktycznie na okrągło, to już nie to samo. Chociaż i tak smakują nieźle :).
Sławetny rok 1970. Wtedy na tamtych boiskach europejskich pucharów rodziła się drużyna, która 2 lata później zdobyła Złoto Igrzysk, a potem masakrowała największe tuzy piłkarskie całego świata. Swoją droga, patrząc na ekspresję i lekkość języka jakim operujesz, może powinieneś popełnić jakąś książkę o polskiej kadrze, tej najbardziej złotej :).
4
Zawsze chętnie wcisnę swoje "trzy grosze" w wypowiedz kogoś, komu się chce analizować statystyki, a że nieco nie na temat, to już nie przeszkadza :). Swoją drogą, Garrinchę widziałeś czy działa na Ciebie legenda? :>
0
Racja, murowani faworyci, częściej przegrywają. Oczywiście, Juventus jest mistrzem Włoch, niekwestionowanym. Wybiegającym o całe lata świetlne przed resztę ligi. Serie A mocno pikuje w dół, ale mimo wszystko ma trzech przedstawicieli w półfinałach europejskich pucharów (czego nie można powiedzieć o osławionej Premier League :)).
Możliwe, że moja ocena jest nieco zamglona. To wynika z faktu, że przecież mało kto wie, jeśli ktokolwiek, na co stać Juventus. Tak wiele lat "nie było" ich w poważnej piłce. Dziś przepychają się z "drugim garniturem". No pozostaje kwestia "braku miłości" między Juventusem, a Pucharem Europy.
0
Ferguson swego czasu na wiele lat "obraził się" na BBC (tę korporację medialną, nie atak Realu ;P), bodaj nawet na 10 lat, nie udzielał jej dziennikarzom wywiadów, na konferencjach prasowych nie odpowiadał na ich pytanie. Powodem był dokument wyemitowany przez stacje, opowiadający o Fergusonie nakłaniającym graczy Manchesteru United do podpisywania kontraktów z jego synem, menadżerem piłkarskim :). Nazywanie SAFa dżentelmenem jest mocnym nieporozumieniem :).
2
Zwróć uwagę, że SAF przytacza tutaj zespoły z niższych lig angielskich, tam w większości wciąż gra się nieśmiertelne "kick & run". Z perspektywy Wysp zdecydowanie Messi mógłby sobie nie poradzić na niższych szczeblach rozgrywek. Masa biegania, wiele walki fizycznej, emocje, ale brak wirtuozerii i maestrii.
5
Mimo wszystko, tamta sytuacja była zgoła inna. Juventus był naszpikowanym gwiazdkami klubem z bodaj najsilniejszej w tamtym momencie ligi w Europie. W Realu wyczerpywał się projekt Galacticos. Kto nie dawał szans Juventusowi? Głównie laicy zafascynowani wydatkami Realu (w tamtym momencie to był szok i kosmos :)). Ludzie zdrowo oceniający sytuacje wiedzieli, że Del Piero, Nedved, Thuram czy Trezeguet to nie alpejscy pasterze owiec, a bardzo solidni i utalentowani gracze. Dziś słabość Juve, wynika ze słabości rozsypanej Serie A. i to w tym większość upatruje wyższości Realu. Nie warto Zebrom odbierać szans, ale też trzeba trzeźwo oceniać, że to bardziej Juventus ma w tej konfrontacji pod górkę.
2
Prawdopodobnie chodzi o 47 goli w sezonie 1996/97 strzelonych przez Ronaldo w barwach Barcelony. To zdaje się był, do pojawienia się Messiego, rekord kluby z Camp Nou.
2
No bez brawury, ktoś kto chce być dziennikarzem sportowym, nie powinien takich byków walić. Sprawdzać sobie mogą ilość wrzutek w meczach Crveny Zvezdy Belgrad na własnym boisku w sezonie 2003/04. Takie informacje jak ilość Pucharów Europy, czy ilość Bramek powinni znać z automatu. To są zawsze dość niskie ilości, nie jakieś tysięczne po przecinku :)
8
Droga redakcjo. ponowię: Bayernowi z jakiegoś powodu odebrano jeden z Pucharów Europy? 1974. 1975, 1976, 2001, 2013, jak z byka strzelił 5 pucharów :).
1
Ronaldo ma już 10 goli?! Bayernowi odebrano jeden Puchar Europy?
0
Żeby sobie zębów na tej zebrze nie połamali :). Stara dama, może nie jest najpiękniejsza, ale doświadczona w zwodzeniu nakręconych (na Puchar) adoratorów :)
1
Anyfootball to może być rugby, albo koszykówka. Siatkówka, hokej, chociaż największymi przeciwnikami piłki nożnej są "miękkie chłopaczki" od tańców towarzyskich czy jazdy figurowej na lodzie. Z tego wynika, że Juve zatańczy sobie z przeciwnikiem w półfinale :) (Tevez robiący piruety w różowym trykocie i baletkach, to byłby dopiero hit memów wszelkich :P)