4

Rok temu mocniej przeżyłem porażkę - rywal z zupełnie innej półki. O ile w pierwszy meczu Valverde był górą, dzisiaj to Klopp nakrył go czapką. Przede wszystkim należy pogratulować Liverpoolowi. Zagrali wspaniałe zawody, z pomysłem i sprytem. Byli żywotniejsi, bardziej zdyscyplinowani, lepiej się ustawiali. Przy tym zabrakło im kilku kluczowych zawodników. Szaleństwo. Na pewno porażka boli, wystarczyło wykorzystać jedną okazję... Aż się przypomniał finał LM Milan - Barca i 0-4, które dostała pewna siebie ekipa Cruyffa. Potrzeba kilku zmian, ale to nie czas na szczegółową analizę. Dzisiaj jest smutek i rozczarowanie, bo finał był blisko, lecz jednocześnie tak daleko. Gratulacje dla The Reds, gratulacje dla Jurgena! Naprawdę warto docenić takiego przeciwnika.

3

Pierwszy kwadrans chaos, strach, wybijanie na pałę. Liverpool siadł wysokim i dobrze zorganizowanym pressingiem, podwajaniem krycia i rozciąganiem stref. Z czasem Barcelona zaczęła grać lepiej, składniej, wymieniać podania, próbując uruchamiać boczne sektory. Szkoda, że nic nie strzelili. Niesamowite emocje, dwie wspaniałe drużyny. Druga połowa będzie pojedynkiem o każdą piłkę.

1

Nie. W czwórce. Czytałeś jakąkolwiek jego książkę na tematy filozoficzne?

2

To nie było pytanie o autorytety. Zero podziału na subiektywne dobro/zło. Chodziło mi o cechę - inteligencja.

0

A jaki jest Twój?

5

Zawsze mnie to interesowało. Waszym zdaniem czwórka najinteligentniejszych Polaków/Polek XX wieku?

- Maria Skłodowska-Curie
- Stanisław Lem
- Karol Wojtyła
- Czesław Kiszczak

0

I chyba mój ulubiony utwór jazzowy. Niesamowity feeling, przekaz myśli, zacny teledysk. Polecam wszystkim fanom jazzu. Zagrali piękny koncert w Polszy.

https://www.dailymotion.com/video/x5i2dc7

4

Proszę bardzo.

0

EDIT. W sumie odwrotnie. Rywale przeciwko nim często grają pułapki ofsajdowe, żeby często łapać ich na spalonym :P

4

I masz sporo racji. Jak już jesteśmy przy Bayernie. Era Juppa jest u nich odbierana jak Pepa u nas. Potem bodaj przyszedł Guardiola - radość, następnie narzekanie, odpadanie w półfinale LM. Ulga, bo jest Carlo. Potem narzekanie na niego, zadowolenie, że wraca Jupp. Kovac wygrywa z Bayernem finał Pucharu Niemiec. To będzie dobry trener - mawiano. Obecnie prawie wszyscy chcą jego zwolnienia. Westchnieniami wraca się i do Juppa, i Pepa, który przecież był krytykowany. Przyjdzie ten Hag. Na początek kredyt zaufania, zachwyt, a potem być może kołomyja i pralka. Tak to działa. Za dużo kręcenia nosem, za mało w tym wszystkim satysfakcji.

0

Nie odnosiłem się wyłącznie do fcbarca.com, tylko ogólnie przecież.

19

Stanisław Lem: "Wszystko co pociąga, to jest między wyciągniętą ręką i owocem. A jak już się ten owoc ma, to albo się okazuje, że jest zgniły, albo przejrzały, albo już nam nie smakuje, albo chcemy czegoś innego."

Ten cytat można odnieść do wielu dziedzin działalności człowieka. W ramach dyskusji na temat trenerów również pasuje jak ulał. Nie tylko na fcbarca.com. Czasami obserwuję strony innych klubów. Tego mamy dosyć, chcemy innego. Inny przychodzi, mamy go dosyć, chcemy jeszcze innego, albo tamtego z powrotem. Kibic piłki nożnej często nie docenia teraźniejszości. Człowiek często żyje przeszłością i przyszłością. Potęga teraźniejszości, chwila obecna, odchodzi na dalszy plan.

Setien? Klopp? Favre? Sarri? Są troszkę passe. Nastały czasy Erika ten Haga. Oby za niecały miesiąc na dłużej zakrólował Valverde.

90

Często i gęsto na łamach Rambli poruszany jest temat, iż w mediach sportowych nie docenia się tak mocno FC Barcelony, że gdy Real, gdy Ronaldo... to och i ach. Jednak to przecież TUTAJ wielu umniejsza zespołowi, trenerowi, wciąż odwołując się do czasów sprzed apokalipsy nuklearnej. Teraz nie ma stylu, tej technologii, radości, Valverde coś tam rylcem skrobie na ścianie jaskini. Niektórzy redaktorzy w swoich zapowiedziach, podsumowaniach notorycznie mają jakieś wielkie ALE. Nuda, cierpieliśmy, przypadek, Messi ratuje.

Futbol się zmienił, jesteśmy świadkami innej generacji piłkarzy Barcelony. Ze złotego pokolenia została garstka dinozaurów, którzy i tak czasami dostaną od kibica kamieniem. Guardiola nas - jako sympatyków Blaugrany i piłki nożnej w ogóle - zainspirował, na nowo rozkochał w tym sporcie. Był gigantem i na zawsze pozostanie w naszej pamięci, sercach, zajmuje honorowe miejsca we wszystkich Luwrach czy Ermitażach futbolu.

Przez wiele lat FC Barcelona jechała na jednym schemacie. Gramy po swojemu, jesteśmy Barcą. Zasieki, murarka, faule, wybijanie z rytmu i zdarzały się problemy, bezsilność. Nawet za czasów Pepa, czy też jego następców, chciałem, żeby kiedy trzeba, drużyna była elastyczna, potrafiła ustawić taktykę pod rywala. Żeby nie było, że czasami ta głupia buta lub też honor doprowadzą nas na skraj przepaści. Nie chciałem, by drużyna potrafiła najpiękniej na świecie przegrywać.

Dzisiaj mamy na ławce trenerskiej stratega co się zowie. Niech zbiera 80 % w ankietach Cules, że ma odejść. Niech na niego plują. Niech się śmieją. Valverde jest na tyle spokojny i pragmatyczny, iż wie, że gdy sięgnie po LM, a może i po tryplet, optyka zmieni się o 180 stopni. Bordowo-granatowi znów zameldują się na piłkarskim Evereście. Świat nie będzie milczał, a Messi wróci na należny mu tron, wygrywając 6 ZP pozostanie tam już na zawsze jako najlepszy w historii dyscypliny.

24

Dlaczego warto za ten mecz docenić Valverde? Przez kilka sezonów bolączką Barcelony było to, że niezależnie od rywala grała schematycznie, wciąż tym samym ustawieniem, nierzadko klepiąc i bijąc głową w mur. Dzisiaj Ernesto zaryzykował i musiał mieć do tego nerwy jak ze stali, bo równie dobrze mógł się potknąć, ale jednak... to Barcelona wygrała 3-0. Wiedząc, że piłkarze Liverpoolu są szybcy, świetnie grają z kontry, oddał im piłkę, asekurował linie boczne, podwajał krycie. Jasne, po hiszpańsku tłumacząc może i cierpieliśmy, ale wygraliśmy. Do pewnego momentu The Reds atakowali, a potem... nie wiedzieli co z futbolówką zrobić. Szczególnie gdy ogarnęła się defensywa Dumy Katalonii i poruszała się szczelnie, uzupełniana przez biegającego jak pies Vidala. Valverde podejrzewał, że tak będzie do wyniku 2-0. Wtedy Anglicy ruszą z kopyta, powstanie wolne pole, które stanie się dla Messiego i spółki wodą na młyn. I tak było. Końcówka to dominacja, szybkie wychodzenie spod pressingu i kilka zmarnowanych okazji, które mogły zamknąć dwumecz. Powtarzam: Mister zaryzykował, ale w pierwszym podejściu rozwalił Kloppa na łopatki. Czekamy na rewanż i awans.

1

Redakcjo - Arthur? Po kontuzji nie daje nic drużynie. Podobnie Dembele. To są świetni piłkarze, ale na obecną chwilę muszą odbudować formę. Pytanie o Arthura jest bezsensowne, niezrozumiałe.

49

Lannisterowie? Starkowie? Nocny Król i Biali Wędrowcy? Jakieś tam smoki? Leo Messi prowadzi katalońską armię ku chwale. Żelazny Tron będzie jego, bo bordowo-granatowe siły, choć czasami niedomagają, to jednak w swych szrankach posiadają Azor Ahaia. Argentyńczyku, Światłonoścy właścicielu, szarżuj dalej!!! Idziemy za Tobą!

26

Mecz godny miana finału Ligi Mistrzów. Widać, że grają ze sobą równorzędne zespoły. Nerwy wyjadają mnie od środka. Gramy niepewnie w obronie. Po przerwie liczę najpierw na stabilizację w środku pola, a potem pójście za ciosem. Messiemu bardzo się chce. Im bliżej końca spotkania, tym powinien być groźniejszy. Do boju kochana Barcelono!

1

Gram w 17. Polecam kupowanie talentów z Europy Wschodniej lub Bałkanów. Są stosunkowo tani, a potem możesz na nich zarobić krocie.

6

Jeśli ktoś chce naprawdę fajnej i długoterminowej rozgrywki, polecam wziąć drużynę np. z trzeciej ligi niemieckiej, włoskiej, hiszpańskiej. Wtedy rozkładasz rozwój klubu na kilka lat. Musisz balansować na podstawie słabiutkiego budżetu. W miarę rozwoju inwestujesz w obiekty młodzieżowe, bazę treningową itp. Kupujesz zawodników bez kontraktów lub 6 miesięcy przed zakończeniem umowy. Musisz się pocić, starać, kombinować. Transfery! Bierzesz za darmo lub pół-darmo, wystawiasz w składzie, ściągasz w miarę dobrych trenerów. Sprzedajesz. Nakręcasz budżet. Mija 5-7 lat i dopiero zaczynasz się liczyć w grze o mistrzostwo danego kraju. Dobrze jest się skupiać na pucharze państwa i ewentualnym awansie do europejskich pucharów. Wybieranie potentatów ligi jest dobre na rozpoczęcie przygody z FM. Później to okropna nuda.

1

Serial nazywa się Gra o Tron, lecz literatura jest Pieśnią Lodu i Ognia. Emanacją Lodu jest Nocny Król lub jeszcze ktoś większy, kto za nim stoi. Ognia - R'hllor. Ludzie i ich walka o Żelazny Tron to tylko zapatrzone w swoje egoistyczne rozgrywki pacynki w rękach bogów. Niech się serial kończy jak chce, sagi sobie nie wyobrażam w ten sposób.

2

Mam nadzieję, że Martin nie zniszczy kilku tysięcy stron sagi Pieśni Lodu i Ognia tak głupkowatym zakończeniem wątku Nocnego Króla, bo po prostu stwierdzę, że po tylu latach pięknego i epickiego prowadzenia czytelnika, budowania napięcia, tajemniczości, w rzeczywistości tak naprawdę nie miał pomysłu na jeden z ciekawszych wątków w historii literatury fantasy i poszedł na mega-skróty. Błagam, niech on tego tak nie spierdzieli.

51

Super się obserwuje teraz La Ramblę. Poza wyjątkami - prawie jak nigdy - jesteśmy dzisiaj wszyscy zjednoczeni w świętowaniu kolejnego tytułu Mistrza Hiszpanii!!! Piąteczki, szanowne koleżanki i szanowni koledzy :)

0

Czytanie literatury wciąga mnie jak narkotyki. Pisanie krótkich form, głównie opowiadań, nowel.

1

Bóg ten kazał wybaczać, nie raz, ale siedemdziesiąt siedem razy. Poczytaj Idiotę Dostojewskiego. Tam masz przykład wspaniałego chrześcijanina. Nie pisz do mnie per "Wy", proszę. Wiem, z jakich partii składa się Kneset i wiem, że jest bardzo nacjonalistyczno-religijny. Nawet rabini siedzą w Parlamencie, więc z ich strony prztyczki w naszą traktuję typowo rozrywkowo. Co z tą wiedzą, nie przeszkadza mi skrytykować Polaków. Teraz rozumiesz?

0

In Memory of Elizabeth Reed!

1

Wybacz, ale stawiasz się w pozycji wyższej, pisząc, że popełniam jakiekolwiek błędy. To nieprawda. Oczywiście, że krzywdzi. Nie kukłę, materię nieżywą, lecz stosunki między państwami, o przyzwoitości ludzkiej nie wspominając. Po co to Polsce? Judasz według Pisma Świętego dokonał zdrady, a wyrzuty sumienia poprowadziły go na gałąź drzewa. W jakim celu jest to bicie? Człowieka, który popełnił błąd, ale jednocześnie sam to potwierdził i dokonał samobójstwa. Czyż nie jest to znęcanie się nad nim? Nad tym, który swoim targnięciem się na życie, potwierdził, że postąpił źle? Przypomina mi się scena z Cromwella. Po upadku jego rządów, wywleczono z grobu szczątki, a potem powieszono. Za co chcesz karać Judasza? W świetle teologii spełnił swoją rolę. Miał być zdrajcą i był. Poniekąd dopomógł w Zmartwychwstaniu, jeśli Wszechmogący i Wszechwiedzący Bóg wyznaczył mu taką rolę do odegrania. Nie chciałbym być tak "pobłogosławionym". Zaprzecza to koncepcji wolnej woli. Jasne, mógł tego nie robić, ale byłby inny. Warunek sine qua non. Wtedy okładaliby kijami np. Przemysława lub Artura.Ma to coś z postaci tragedii antycznej. Nie widzisz tego?

2

Wszystko byłoby spoko, gdyby nie to, że nadrzędnym celem chrześcijaństwa jest miłosierdzie i wybaczanie bliźniemu. Szczególnie w okresie świątecznym skłania nas to do refleksji. Za Bolesława Chrobrego jedzącym mięso w piątek wybijano zęby. Jednak na drodze cywilizacyjnej tego zaprzestano. Kiedyś ludzie również porzucą inne szkodliwe rytuały. Kwestia ewolucji i zrozumienia wartości ludzkiego życia, nieszkodzenia innym.

4

Mam dobrą wolę i wiedzę o tradycji. Możesz mi wyjaśnić, co jest dobrego w okładaniu kijem kukły z pejsami? Rozładowuje napięcia? Polecam worek treningowy.

11

Polecam się zastanowić nad postacią Judasza. Bez jego zdrady nie byłoby śmierci Jezusa na krzyżu, a co za tym idzie, nie byłoby Zmartwychwstania. Oczywiście, niesie to ze sobą rozmyślania na temat Judasza jako wykorzystanego pionka w dziele Zbawienia. Ktoś być musiał. Tratowanie kukły postaci, które według Pisma Świętego powiesiła się przez wyrzuty sumienia, jest prymitywne i niezrozumiałe. Jeżeli Ci ludzie to rozumieją, akt ten jest typowo polityczny. W sytuacji kiedy Polacy nierzadko są oskarżani o antysemityzm - tradycja głupia, niepotrzebna i szkodliwa.

4

Pewnie, że masz prawo do własnej opinii. Spoko. Jednak obiektywnie wygląda to tak, że Valverde w pierwszym sezonie zdobył Mistrzostwo Hiszpanii i Puchar Króla. Teraz praktycznie obronił Mistrzostwo Hiszpanii i jest w finale Pucharu Króla oraz w półfinale Ligi Mistrzów. Rozumiesz, że to znaczy, iż JEGO decyzje w wielu przypadkach były słuszne, bo dały/mogą dać zespołowi te tytuły? Ok. Styl może się nie podobać - rozumiem. Masz do tego prawo. Jednak umniejszanie trenerowi, który prowadzi zespół do sukcesów jest objawem nieznajomości tematu, selektywności, kierowaniem się tylko własnym widzimisię, bo np. Malcom nie gra? Logika Valverde jest taka, że jesteśmy w grze. To odkłada na półkę Twoją logikę. Liga hiszpańska nie jest łatwa do wygrania. Jest Real Madryt, Atletico Simeone... Deprecjonując wielkich rywali, automatycznie umniejszasz Barcelonie. Zgodnie ze staropolskim powiedzeniem, można napisać, że kalasz własne gniazdo. Po co? Bo nie lubisz Valverde? Przyjdzie kiedyś inny trener. Może nie osiągnie tego co Ernesto, jego też będziesz jechał? Ale w takim razie, oprócz Pepa, będzie wyglądało na to, że jedziesz większość trenerów Barcelony, choć nie masz ku temu powodów. Jeśli to nie jest malkontenctwo, to nie wiem, czym to jest.

Media

Sonda

Której reprezentacji, do której powołany został zawodnik Barcy, kibicujesz?