Don-Corleone
Dołączył/a: czerwiec 2013
Zawiercie
408 obserwujących
437 obserwowanych
Czy zamierzasz śledzić dokładnie występy Lewandowskiego w Chicago Fire?
Komunikat
Polecający
Ładowanie...
Historia komentarza
Ładowanie...
1
Di Stefano to Nam sprzątnęli sprzed nosa,złodzieje jedne...na pohybel szubrawców :)
1
Co tu porównywać epokę Pelego do epoki Lio,Ronaldinho czy Diego...to tak,Jakbyś porównał rekordy Owensa do rekordów Lewisa czy Bolta,albo grę Jędrzejewskiej do Radwańskiej...lub "Czterej pancerni i pies" do "Avataru".Kiedyś inny był sport tudzież futbolu, a teraz jest wszystko inne w porównaniu do tamtej epoki.Dawniej to wszyscy mieli komórki,w których był węgiel
oraz księżycówka,teraz każdy ma komórkę ale przy uszach.
1
O występach Pelego na MŚ to ciężko cośkolwiek powiedzieć i jednoznacznie określić,czy były czaderskie i odlotowe w Jego wykonaniu?Ponieważ w '58 wszedł do składu dopiero od meczyków ćwierćfinałowych i to dopiero po interwencji Vavy,Didy i Zagallo,którzy to ubłagali selekcjonera Canarinhos, żeby wpuścił do gry nieopierzonego ślimoka jakim był wówczas Pele.Ale mieli rację, bo Pele sypnął bramkę Walii czy cudowny hat-trick przeciwko Le Bleus...ale najjaśniej świeciła gwiazda Garrinchy.Na MŚ w '62,to już w drugim meczu przeciwko Pepiczkom to doznał kontuzji, która Go wykluczyła do końca mistrzostw...najjaśniej świeciła megagwiazda Garrinchy oraz Amarildo.MŚ w 66 u Anglosasów to lepiej nie wspominać,bo Go skopali żywcem,cześć pieśni.Ale na MŚ w '70,to już grał przewybornie i przecudnie...ale najjaśniej świeciła gwiazda Jairzinho i Carlosa Alberto.Dobrze, co by nie mówić i pisać,to Pele wyprzedzał epokę, w której Mu dane było grać...był innowacyjny, niekonwencjonalny und pionierski,bez dwóch zdań.W '60 zawitał z Santosem na Stadion Śląski,ot taka mała ciekawostka.Troszku pamiętam Jego występy w NY Cosmos,a zwłaszcza Jego zadymy i lambady z Chinaglią, ale tego było jak na lekarstwo,zresztą koniec już mojego pitolenia,bo ja dożywotni i dozgonny fan Albicelestes...a Albicelestes to się tak kochają z Canarinhos, jak My się kochamy z los blancos.
3
Tak prawdę powiedziawszy to ciężko jest cośkolwiek napisać po tak traumatycznych przeżyciach,jakich każdy kibic Barçy doznał na Vicente Calderôn, a poza tym to nastrój i tak jest funeralny i pogrzebowy. Oczywicha, że był to wielki blamaż i niewypał ekipy Blaugrany,brak było zaangażowania,entuzjazmu,zawziętości i żarliwości u zawodników Dumy Katalonii. Gdy po MŚ w '90,kiedy to zwyciężył antyfutbol w wykonaniu repry Deutschland to straciłem całkowitą ochotę i zapał do oglądania futbolu, z małą przerwą na poczynania Baggio, a zwłaszcza Romario i spółka (MŚ '94)...aż do czasów, gdy zobaczyłem ekipę Rijkaard'a.Oglądam futbol jeszcze od czasów Catenaccio czy futbol tzw totalny,ale tiki-taka to rzuciła mną o glebę i powaliła na kolana,czegóż takiego jeszcze nie widziały moje patrzałki, autentyk.Gdyby dzisiaj, co nie daj Boże, Leo zakończył swoją karierę, to i tak postawiłbym Go w jednym szeregu obok takich sportowców jak Ali,Jordan czy El Dios.Gdy zobaczyłem Leo m.in.w meczu półfinałowym LM na Stamford Bridge w '06,to oniemiałem z wrażenia,Monia Bonia,co On wówczas wyprawiał z obrońcami Chelsea, jakie miał serce do walki i jaką żarliwość,aż Del Horno nie wytrzymał itd.Nie wiem co się stało z Naszym geniuszem na Calderôn, bo niby skąd mam wiedzieć,ale taki piłkarz to nie powinien w taki sposób rozmieniać swą karierę na drobne i to na oczach całego piłkarskiego świata!Oczywicha, że potrzebna jest rewolucja i rebelia zarówno w szatni Barçy, jak i w Zarządzie...charyzmatyczny kapitan Barçy, kto by tego nie chciał?Chciałbym i pragnę tego z głębi serducha,żeby Barça zdobyła 23 tytuł majstra oraz 27 PK,choć wiem o tym,że Nasi czarodzieje jadą już na oparach...a co się tyczy m.in.Lippi,Löw czy Klopp, to wolę się wstrzymać do 18 maja.Pzdr.
1
Ty tak ładnie napisałeś o nastolatce,a ja pociskam jakieś farmozony mam wyczucie, nie ma co...tak więc soreczka.
1
Dziękować, jeżeli czegoś nie będę pamiętał odnośnie wszelakich wydarzeń,to chętnie Cię
zagaję,powaga :)
2
Pamiętam jak Widzew rozpruł Liverpool... Dalglish, Rush czy Grobbelaar...Boniek odszedł do Juve a i tak Smolarek i spółka potrafili wysiudać The Reds!Kibice Liverpool'u to na stojąco bili aplauz naszym kozakom,Yo!
2
Kiedyż to napisałeś o fenomenalnej serii Pacers contra Bulls, również świetna była seria Knicks contra Pacers i pojedynek Ewing contra Reggie...wow!Stare,ale jare!
1
Tak,Szewa niepotrzebnie poturlał się do Chelsea, podobnie jak Ballack czy Deco...no ale wszystkiego się nie przewidzi jeden transfer wypali,a drugi nie.
1
O,przypomniałem sobie,wówczas to Szewa grzmotnął Nam klasycznego hat-tricka,czyli że trzy golazos w pierwszej tercji,ależ to był wielgachny napadzior!Trza brać lecytnę,bo troszku już pamięć zawodzi,a poza tym to jest tyle meczyków,że nawet comp zawodzi,a co dopiero przeciętny kibic.
1
Czemu nigdy nikt nie pisze o tym,jak Nas oraz los blancos załatwił Szewa,wówczas to zajęliśmy ostatnie miejsce w fazie grupowej...a w następnym sezonie kijowianie rozdupcyli los blancos bodajże w ćwierćfinale,oczywicha, że z Szewą w roli głównej.Kurczę pieczone, ale Dynamo zrobiło taki kocioł na CN,że ho,ho...0:3 lub 0:4,dokładnie nie pamiętam,bo wszystkiego się nie da spamiętać,co nie?
1
Jakie Atlėtico, jakie Rojiblancos... najsłynniejsza cyferka na koszulkach w historii sportu,czyli cyferka Jordana - 23!I tą cyferkę zdobywamy 18 maja,czyli 23 tytuł wędruje do Katalonii oraz zdobywamy po raz 27 PK...to nie jest jakieś czcze gadanie i po próżnicy,tak się stanie,mam dobry układ z pewną chiromantką!
1
Pierwsze mecze przeciwko Barçie to był istny dramat i koszmar,przełamał się dopiero bodajże karniakiem w meczu w 2011 roku,czyli remisik 1:1?Ale nie odpuścił żadnego El Clásico, twarda bestia...aż do teraz.Znaleźć sposób na Bale'a i kolejny pucharek wędruje do przebogatej kolekcji Barçy tak będzie, nie inaczej.
2
Czasami los śmieje się w kułak,bo trzech głównych pretendentów do Złotego Trepa odniosło kontuzje,chyba już wszystkim tenże sezon dał się mocno we znaki,a jeszcze nas czeka pasjonujący finisz,raczej na oparach...
1
Naprawdę, ale siedzę i płaczę...chociaż uważam, że jako dozgonny i dożywotni kibic los blancos to zwyciężymy Barçę, nawet bez CR-a w składzie...Hala Madrid!
1
Wiem,wiem że złożyłem obietnicę about lasso, ale jeszcze się wstrzymam do 18 maja,może znowu człowiek będzie w piłkarskim raju,któż to wie?
3
Myślisz,że mnie nie chce szlag trafić,ale się już nauczyłem,że po każdej porażce to trza ochłonąć i już myślami jestem na meczyku z Granadą.Pzdr.
2
Nie tylko wczoraj,bo pokazały to takie ekipy jak chociażby Ajax,RSSS,Valladolid czy nawet Levante,w ogóle to coś cienko przędziemy i śpiwomy w meczach wyjazdowych...Barça na wyjazdach gra tak,jakby była na wstecznym lub jałowym biegu,zaczarowany i zaklęty krąg,w czym rzecz i o co biega,że gra tak słabiuśko na wojażach?
3
Trza cierpieć na obskurantyzm, niedorozwój umysłowy und wstecznictwo,ażeby myśleć że era Barçy dobiegła końca.Oczywicha, że może nie być już takich sukcesów jak za Guardioli,Ryjka czy nawet Tito,ale jeszcze niejednokrotnie Barça pokaże swą rajską piłeczkę i wielgachną moc...na razie jest ogólne pierdolamento, ale gdy za tydzień grzmotniemy los blancos w finale PK,to znowuż wróci wiara w Nasz klub,zapewne!
1
Fakt faktem,że w tymże sezonie to gra Lio to niczym rollercoaster czy wańka-wstańka, świetne występy przeplata ze słabymi,nie wiem czym to jest spowodowane,czyżby mundial zaprzątał Mu głowę, czy strach przed kontuzją,czy braki kondycyjne...teorii może być mnóstwo i multum, jest to najsłabszy okres Leo w Jego dotychczasowej karierze, ale mam nadzieję, że wyjdzie z tego,bo jeszcze nigdy moje ślipka nie widziały takiego Geniusza jak Lio wraz z El Dios. Oczywicha, że nie narzucam swojej woli wobec innych użytkowników, co to to nie...Puszczam sobie na YouTube golazos Lio i już się japa cieszy,taki z deczka odstresowywacz,polecam na rozchmurzenie się.
1
Trochę pokory i szacunku dla Leo... w mordę jeża.Nigdy nie widziałem w swoim dotychczasowym życiu takiego sportowca,który by przez całe swoje życie i karierę sportową był na absolutnym szczycie, to jest wprost niemożliwe. Pamiętam zwycięstwa naszych "Orłów" od pamiętnego finału na igrzyskach olimpijskich w Monachium,poprzez baśniowe MŚ w '74 czy w '82...ale pamiętam również i nasze klęski jak żeśmy prowadzili z reprą Canarinhos po strzale Laty,by przegrać 1:3,albo gdy naszym katem i oprawcą został Lineker, czy aferę na Okęciu,kiedy to Jóźio Młynarczyk przybył na lotnisko nayebany jak messerschmit itd.Dlaczegóż to piszę?Trza się cieszyć i robić cieszynkę z wygranej,ale trza również nauczyć się przegrywać z honorem,a nie kuźwa jęczeć i ględzić jak stare putany gruzińskie."El Pelusa" - miał nieudaną przygodę w Barçie czy w Sewilli a i tak został okrzyknięty najlepszym piłkarzem w historii, tak kiedyś będzie w przypadku Lio,gdy ten zakończy swą fenomenalną karierę. Nie był to bajkowaty i czaderski występ Naszego cracka,nawet żenująco słaby jak na takowego geniusza jakim jest Lio,zdarza się i tyle.
1
Hehe :)Cięta riposta,ja zaczynałem przygodę od Jabbara,dobrze, bo to stronka o Barçie.
1
Pewnie,że nie...Michael Jordan w nicku,genialny nick :)
1
Życie mnie dobija,to już niczego się nie boję.Za tydzień kolejny klejnocik, czyli El Clásico, mniemam, że się odkujemy i zmażemy plamę,chociaż częściowo.
1
A co Ty taki najarany i napalony,ktoś Cię czymś obraził?
1
Ło Dżizus,drugi BonusBGC i Jego sławetny kołowrotek oraz zastosowanie luja-ogłuszacza :)
2
Kurwa,żałoba jak za czasów drugiego podejścia van Gaala...kiedy Nas Antić wybronił z czarnej dupy za przeproszeniem. Łoo jezusicku, a kto pamięta jak Nas Szewa grzmocił niemiłosiernie,be jaj gorzej się już nie da grać,może być tylko lepiej!
1
Nie kumam?Przecież Mesut dostał kontuzji ścięgna udowego w meczu z Bayernem,kto wie czy zagra jeszcze w tymże sezonie?
1
Lufa pytanie,masz u mnie plusiora,pewnie,że tak :)))
7
No cóż, kolejny piękny felieton o La Masii, przyozdobiony i przystrojony w piękne słowa,to nawet nie ma co zakwaszać i zanieczyszczać swoimi wypocinami
.Powiem tylko tyle,że nie ma co zalewać się łzami i być złej myśli,ponieważ sprawa jest do wygrania z tymi marionetkami z FiFy...Co by nie mówić i pisać,to gostki z Zurychu okryli się hańbą,niesławą,postępując w tak niegodziwy sposób - zatruta strzała z Zurychu,pies ich yeb...Dzisiaj przechodzimy po raz kolejny do historii, czyli grzmocimy Lo Colchoneros, po czym zdobywamy PK,a 18 maja odbieramy zasłużone gratulacje za obronę tytułu mistrza Hiszpanii, zamykając japy wszystkim ćwolom,którzy to starają się zbeszcześcić najlepszy klub w historii futbolu... ot,co.