Los_Dawidos
Dołączył/a: przed 2011 rokiem
Jelenia Góra
4 obserwujących
0 obserwowanych
Czy zamierzasz śledzić dokładnie występy Lewandowskiego w Chicago Fire?
Komunikat
Polecający
Ładowanie...
Historia komentarza
Ładowanie...
0
Też bym się nie bał jakbym miał mur z 9 obrońców przed sobą. Oczywiście nie umniejszam zasług Cechowi z pierwszego meczu, a zwycięstwo to zwycięstwo (za 10 lat każdy zobaczy wynik, a nie styl w jakim Chelsea wygrała), niemniej jednak tak nierównego spotkania na tym poziomie się nie spodziewałem. Chelsea za wszelką cenę chce awansować do finału, bo dobrze wie, że tylko ten finał i zdobycie Pucharu może uratować sezon, choć trochę śmiesznie będzie wyglądać jak 6 drużyna Premier League, notorycznie tracąca punkty w lidze wygra LM.
W rewanżu będzie niesamowicie ciężko coś ugrać taką grą jak w Londynie. Po 1 - Barcelona musi próbować uderzać z dystansu, bo przy 9 obrońcach Chelsea nikt z piłką do bramki nie wejdzie. Po 2 - Chelsea ma swój upragniony wynik i w rewanżu wyjdzie ustawiona pewnie jeszcze bardziej defensywnie i tak też zagra.
Kluczem będzie strzelenie bramki, który sprawi, że w dwumeczu będzie 1:1, a im szybciej to się stanie, tym lepiej. Chelsea, dobrze wie, że strzelona na CN bramka może dać im raj, a, żeby bramkę strzelić trzeba się odsłonić i tutaj jest szansa Barcelony.
0
@Carloss: Pepe zazwyczaj zachowuje się jakby mu coś urwało albo ktoś go pod prąd podłączył, ale to Alves z Busquetsem udają.
@sh@rak: Owszem, zawsze będzie się mówić o sędziach. Zawsze może się zdarzyć kontrowersja, którą sędzia będzie musiał rozstrzygnąć na czyjąś korzyść i zawsze jeden będzie bardziej zadowolony, drugi mniej. Moim zdaniem problem jest tego typu, że jak sędzia pomyli się na korzyść Realu - wtedy jest dobrze, sędzia był ok, a nawet gdyby to nie miało to wpływu na losy spotkania. Jak już sędzia pomyli się na ich niekorzyść to jest wielka afera - Real okradziony z punktów. To już nawet nie jest śmieszne, tylko żałosne.
Ja mam znajomego, niby kibica Realu (choć dopiero od 3 lat). Zawsze gdy Barcelonie straci punkty czy coś w tym rodzaju zaczyna coś tam dogryzać, śmiać się, cały zadowolony, że Barca nie wygrała, a Real wspaniały, bo wygrywa po 5:0. Po tegorocznych GD w CdR - Real był lepszy, tylko sędzia pomagał Barcelonie, bo w rewanżu Real powinien Barcelonę zmiażdżyć, ale chwilę później dodał, że to i tak nic nie znaczące trofeum, więc nawet lepiej, że Real odpadł, choć jak Real wygrał poprzednią edycję Pucharu Króla to świętował jaki to Real cudowny i jakie wspaniałe trofeum wygrał. Jeszcze jakiś czas temu FCB traciła 10 punktów - ha ha ha, jaka Barcelona słaba, a jak tam zimno, a Real już jest mistrzem. Dziś zero tematu Realu, jakby żadnych meczów Real nie rozgrywał. W tamtym roku jak FCB przegrała z Herculesem śmieje się jak to można przegrać z beniaminkiem, więc ja na to, że wstyd to przegrać z 3-cio ligowcem. Zaraz piłeczka odbita - Barcelona przegrała z Wisłą Kraków, a przecież jak śmiem porównywać potęgę hiszpańskiej 3 ligi z jakimś nędznym, podrzędnym polskim klubikiem, który w Hiszpanii grałby pewnie w najniższej klasie rozgrywkowej.
0
Ależ ja byłbym zdziwiony gdybym ujrzał/usłyszał: "Gracz Realu: Przeciwnik zagrał naprawdę świetny mecz, podczas gdy my zagraliśmy piach. Sędzia? Miał swój dzień, sędziował naprawdę dobrze." Chyba prędzej wygram jakieś poważne pieniądze niż za obecnego Realu czegoś takiego się dowiem.
Jak to jest, że Real zawsze jest okradany z punktów? Gdyby nie sędziowie, oszustwa, spiski Barcelony to Real rokrocznie powinien kończyć ligę z punktami w ilości 114, dodatkowo powinien wygrywać wszystkie pozostałe trofea, bo przecież to wielki Real Madryt. Ja już nie mówię słusznie czy nie słusznie był taki wynik, ale skoro na 6 spotkań w lidze w których Real traci punkty 6 razy winne jest wszystko wkoło tylko nie sami piłkarze Realu to coś chyba jest nie halo. Barcelona, Manchestery, Bayern też tracą punkty, przegrywają, remisują - "trudno, tak bywa, przeciwnik był lepszy", a biedny Real zawsze jest najlepszy, tylko co kilka spotkań go okradają.
Pomijając także fakt, ile to punktów Real zdobył nie słusznie.
0
Psychopata Pepe w Premier League albo by za wiele nie pograł albo szybciutko by spokorniał, bo w PL jest wszystko mega profesjonalne, zaś w La Liga jest wolna amerykanka, każdy robi, co chce.
Nie wyobrażam sobie, żeby po takich tekstach w Anglii Pepe czy Ronaldo wyszli w następnym meczu na boisko. Sędzia to ma być sędzia, ma mieć posłuch i autorytet, a w Hiszpanii Mourinho zniszczył cały autorytet sędziów, skoro co mecz w kilku sytuacjach gracze Realu czy Barcelony obskakują sędziego w 10 wymagając korzystnego dla siebie wyroku.
I tu mi się podoba, że wczoraj nie było jaj, tylko Oezil chciał cwaniakować to szybciutko go sędzia utemperował.
Co do przewagi - jeśli do GD Real nie straci punktów to wygra ligę, jeśli gdzieś jeszcze przed derbami się potknie to jest wielce prawdopodobne, że mistrz pozostanie mistrzem.
0
@kamil: opanuj ty się. Spójrz trzeźwo na sytuację - nikt nie mówi, że Real byłby w strefie spadkowej, ale gdy uważnie przeanalizujesz wszystkie spotkania Realu to sędziowie mają w tych 72 punktach swój udział.
Nagle Real remisuje z Malagą - ty wymyślasz jakieś dwa karne, dwa spalone, ale gdyby mecz zakończył się wynikiem 1:0 to nigdy nikomu nie wspomniałbyś o jakichś bardzo wątpliwych karnych, o ile w ogóle takie miałyby prawo być.
0
Mnie zastanawia jedna rzecz. Odkąd Mourinho pojawił się w Hiszpanii natychmiast pojawił się temat sędziów, nagle zaczęli oni fatalnie sędziować, nagle została wywierana na nich ogromna presja. Wcześniej tego nie było. Ciekawą rzeczą jest fakt, iż Real jeżeli wygrywa, a sędzia popełni sporo błędów to temat jest przemilczany, ponadto Real zawsze wygrywa, bo jest najlepszy. Gdy mecz jest zremisowany albo przegrany natychmiast rozpoczyna się wielka dyskusja nt. sędziów, wszak Real gdyby nie sędziowie powinien mecz spokojnie wygrać. Każdy wkoło jest winien tylko nie trener i piłkarze, którzy mogą zagrać słaby mecz.
I w tym sezonie tą sytuację widać idealnie - Real wiele razy z większą, bądź mniejszą pomocą sędziów zwyciężał. A to karny z kapelusza, a to czerwona kartka, a to nie uznana bramka, zawsze się jakoś potoczyło. Teraz, kiedy to Real zremisował nagle sędzia jest winny. Nie jest ważne, że Villarreal powinien dostać rzut karny, ważne jest to, że sędzia odważył się wyrzucić z boiska graczy Realu przy średnio korzystnym wyniku, że wyrzucił trenerów. Teraz sędzia jest złodziejem. Owszem, nie bronię z tego miejsca sędziów, bo naprawdę sędziują przeciętnie, ale gdy Real stracił punkty, choć powinien się cieszyć, że choć ten jeden punkt im się został to jest to jawna kradzież, spisek i zmowa, ale jak wiele drużyn kończyło mecze z Realem będąc naprawdę pokrzywdzonymi to nie było żadnego tematu.
0
P.S. Dopiero w takim meczu Real mógłby zaprezentować pełnie możliwości i całą swą siłę, bo jak dotąd od przyjścia Mourinho nikt ze ścisłej czołówki z Realem nie zagrał to po pierwsze, a po drugie siłę Realu przez pryzmat samej i słabiutkich przeciwników w LM ciężko oceniać, zważywszy na to iż w La Liga wiele pojedynków Real wygrał dość kontrowersyjnie.
0
Ja tam chciałbym, aby Barcelona trafiła na Marsylię albo Benficę - bo najbliżej, krótka podróż, rywal też nie aż tak wymagający. Co do finału to oczywiście liczę na Barca - Bayern. Miło byłoby gdyby był mecz Real - Chelsea albo Real - Bayern. Sądzę, że Chelsea mogłaby przysporzyć trochę kłopotów Realowi, a Bayern spokojnie byłoby stać na awans do dalszej rundy w starciu z Realem, bo ta drużyna znowu nabiera mocy, szczególnie teraz jak wraca Schweinsteiger.
0
Z Realem sędzia ustawił mecz dając bodaj 2 czerwone dla Atletico i dwa karne dla Realu.
Ponadto wczoraj Atletico zagrało naprawdę bardzo dobry mecz i jeśli powtórzy to z Realem, a sędzia nic od siebie nie dorzuci to Real wcale nie musi mieć z górki, ale wcale mnie nie zdziwi, jak Atletico skończy mecz w 10, z bramką straconą z karnego albo ze zdobytą, lecz nieuznaną bramką.
0
Dla porównania Barcelona:
5. kolejka, czerwona kartka dla Valencii w 92 minucie, FCB remisuje
9. kolejka, 2 czerwone dla Sevilli w 90 minucie, niewykorzystany karny, FCB remisuje
10. kolejka, 2 czerwone dla Granady, 54, 90 minuta, wynik po kartkach nie ulega zmianie
11. kolejka, karny dla Barcelony
12. kolejka, czerwona dla Athletic w 90 minucie, FCB remisuje
19. kolejka, karny dla FCB, czerwona dla Betisu 71 minucie
W sumie były chyba 4 karne, z tym, że nie pamiętam kiedy ten drugi nie wykorzystany, zaledwie jeden miał poważny wpływ na wynik, 7 czerwonych kartek, przy czym 5 w 90 minucie, albo później.
Aż dziw bierze, że Real wszyscy chcą przeorać, a przeciwko Blaugrana każdy gra mega fair, bo parę z tych kartek było za dyskusję albo przepychanki.
0
Dobra, dobra. Sędziowie też bez winy nie są. Dla mnie jest to bądź, co bądź trochę dziwne, że Real jest notorycznie faulowany w polu karnym, zaś inne kluby już nie.
1. kolejka, rozegrana niedawno, Real 2 karne, czerwona kartka dla Athletic w 66 minucie.
3. kolejka, karny dla Realu
6. kolejka, 2 karne dla Realu
12. kolejka, karny i czerwona kartka dla Osasuny w 54 minucie
14. kolejka, 2 karne dla Realu, Atletico 2 czerwone, 21 i 81 minuta
15. kolejka, Sporting Gijon od 80 minuty gra w 10
17. kolejka, karny dla Realu, Sevilla gra w 10 od 74 minuty
23. kolejka, karny dla Realu, czerwona dla Levante w 43 minucie przy prowadzeniu Levante 0-1
24. kolejka, czerwona kartka dla Racingu w 39 minucie
25. kolejka, czerwona dla Rayo w 89 minucie.
Łącznie 10 karnych, 9 czerwonych kartek. Oczywiście nie mówię, że wszystko to miało wpływ na zwycięstwo, ale spotkania z Athletic, Getafe, Rayo, Racing, nie mówiąc już o Levante, a w szczególności Atletico znacząco zmieniły swój przebieg, a wszystko oczywiście Real wygrał.
0
O czym my mówimy, jakby sędzia stanął na przeciw Realowi to boski żoze by go zgnębił. Jakby tak sędzia się pomylił na korzyść Barcelony to gdyby nie sędzia to FCB by przegrała, ale jak już Realowi pomoże sędzia to przecież to nic nie znaczący incydent.
0
A co takiego się stało na Vallecas, bo ja meczu nie oglądałem?
0
Oby tylko tak do końca sezonu teraz :)
Messi fantastycznie, ale w rzeczywistości to każdy jest tu bohaterem, bo tak naprawdę gdyby nie Alves w bramce to jakby było 10-1 to Valencia nie powinna się obrazić. Tello, Fabregas, Sanchez, Messi, Iniesta - każdy z nich mógł spokojnie zdobyć bramkę.
Kiedy Barcelona ostatni raz oddała 27 strzałów... Przecież to wręcz nie do pomyślenia.
0
Ależ blisko...
0
Messi powrócił - tak genialnych zagrań, dryblingów w wykonaniu tego chłopaka w ostatnich miesiącach można było ze świecą szukać. Dziś jego gra to miód na oczy kibiców. A statystyka strzałów to miazga 10-1, a jeszcze połowa nie nastąpiła.
Co do Alexisa to chyba słów nie potrzeba, w ostatnim czasie bezwzględnie najlepszy zawodnik Barcelony i dziś tylko to potwierdza.
Co do reszty to także na plus, Iniesta, Fabregas - także dawno nie widziałem ich tak grających, choć nie jest to jeszcze ideał biorąc pod uwagę całokształt, bo obrona trochę niedomaga, ale mimo wszystko to najlepszy mecz od pierwszego GD w 1/4 CdR.
Jeszcze tylko Tello koło 60 min za Pedro mógłby się pojawić.
Brawo! Brawo! I jeszcze raz brawo za te 40 minut.
0
O czym wy mówicie... Van Persie byłby idealny. Strzela bramki, potrafi rozegrać piłkę, uderzyć z wolnego i przede wszystkim może grać jako środkowy napastnik, a tego Barcelona potrzebuje jak tlenu. Co z tego, że jest Tello, Cuenca, Alexis, Pedro, Villa, Messi czy Afellay, skoro tylko Villa może być środkowym napastnikiem, ale po pierwsze został wywalony na skrzydło, a po drugie z jego formą było, jak było, a nie wiadomo jak będzie po kontuzji... Villa już nie zagwarantuje 20 bramek w sezonie w lidze, a Van Persie właśnie to może Barcelonie dać.
A ustawianie Messiego w środku ataku odrobinę mija się z celem, bo nie jest on wcale wielki i silny, a ponadto Messi lubi się cofnąć, porozgrywać piłkę... I co najważniejsze Barcelonie brakuje kogoś na kogo można wrzucić piłkę z rożnego, a nie można liczyć ciągle, że w pole karne biegać będą Pique z Puyolem. Van Persie byłby tu idealny - jest dość wysoki, ma ponad 180cm, potrafi coś zagrać głową. Moim zdaniem RVP byłby zakupem idealnym.
Ni mniej, ni więcej argumenty, że Barcelona na mnóstwo napastników do mnie nie trafiają, bo brakuje jej tego najważniejszego. A Messi wraz z Sanchezem i Van Persie'm mógłby ponownie stworzyć zabójcze trio w ataku FCB. A Tello, Cuenca czy Pedro stworzyliby wielkie możliwości rotacji dla Guardioli. Wystarczy spojrzeć na United, tam jest 4 bardzo mocnych napastników i która dwójka wyjdzie to United na tym nie ucierpią, a w FCB doszło do sytuacji, że na środku ataku musiał grać środkowy pomocnik.
0
To jak Real pożegnał się ze swoją legendą, z piłkarzem, który dla tego zespołu zostawił tyle serca pokazuje tylko gdzie ta drużyna zmierza. Zawsze mi się wydawało, że Raul dla Realu, Totti dla Romy, Puyol dla Barcy czy Maldini dla Milanu to coś więcej niż tylko piłkarze, przecież w dzisiejszych czasach to wręcz niesamowite, żeby piłkarz grał całe życie w jednej drużynie, stał się jej symbolem, legendą, a tymczasem albo kończ karierę tu i teraz albo "do widzenia"...
0
Przez wielu już przemawia takie typowo polskie myślenie. Jak Barcelona wygrywała wszystko raz za razem to było wspaniale, a Guardiola to najlepszy trener na świecie. Teraz jest jak jest i już nagle Guardiola to nie jest odpowiedni trener dla Barcy. Tak samo było z Małyszem - wygrywał to był cudowny, ale jak już nastąpił kryzys, nie było zwycięstw to po co ten Małysz jeszcze skacze, niech idzie na emeryturę.
Nie wiem czy zaczyna już następować powolny zmierzch tej drużyny czy nie, niemniej jednak jest już wyraźnie zmęczenie materiału. Co raz częściej rywale robią z takim Pique co im się tylko podoba, Messi nie ma tego błysku, często chce przekombinować, często zbyt egoistycznie, Pedro gra wręcz fatalnie... Barcelonie jest brak pier...nięcia, ciągłe podania niestety do niczego nie doprowadzą, czasem trzeba także uderzyć z dystansu, bo przecież nie da się w każdym meczu po 3 razy wejść z piłką do bramki, a tymczasem Barcelona podaje, podaje, podaje i mogłaby tak podawać przez 3 godziny bez przerwy, tylko, że to do niczego nie prowadzi. I co najważniejsze - tej drużynie brak prawdziwego środkowego napastnika.
Teraz już śmiesznie brzmi, że Barcelona się nie podda i będzie walczyć o tytuł. W takim tempie tworzenia się strat Barcelony i przy takiej determinacji Realu 5 kolejek przed końcem ligi Barcelona ładnie się ustawi i oklaszcze nowego mistrza. Ja przynajmniej nie wierzę w to, że nagle Barcelona wygra wszystko do końca, a Real zacznie się potykać o własne nogi.
0
P.S. To, że Real ma jeszcze mecz przed sobą na CN nic nie zmienia, nawet gdy go przegra to będzie 4 punkty przewagi, ponadto pierwszy mecz u siebie też przegrał i podziałało to niczym płachta na byka...
0
@buzinga: chyba dotarłeś do sedna problemu. Wtedy był Eto'o - prawdziwa 9, napastnik z krwi i kości, swoje zmarnował, ale co strzelił to jego. Wtedy strzelał Eto'o, dołożył Messi, dołożył Henry, co prawda jeszcze w zeszłym sezonie jakoś się to kleiło, ale dziś pod względem bramek jest Messi - skrzydłowy, rozgrywający, nazywajmy go jak chcemy, ale to nie jest i nigdy nie będzie typowy napastnik, a potem długo, długo nic. Jedyny zawodnik, który mógłby grać jako środkowy napastnik został wywalony niczym Henry na skrzydło, gdzie stracił ze 30% ze swojego potencjału, a dodatkowo siedzi teraz ze złamaną nogą.
To, co wyczynia Barcelona jest fenomenalne, ale mimo wszystko ciężko jest grać i zdobywać mnóstwo bramek grając bez tradycyjnego, prawdziwego środkowego napastnika, a sądzę, iż gdyby nie fanaberie Guardioli, który zbyt bardzo chciał się pozbyć Eto'o to Kameruńczyk do dziś dawałby ogromnie dużo radości Barcelonie, tym bardziej, że on był prawie jak "stąd", wiedział o co chodzi.
0
@rdam: Real gra zdecydowanie bardziej skutecznie. Może nie gra nie wiadomo czego, ale gra skutecznie. Często zdarza się, że Real przez większą część meczu nie wie o co chodzi, ale mimo wszystko przyjdzie 10-15 minut w których zabijają przeciwnika, strzelają 2, 3, czasem 4 bramki i już po meczu. Najlepszym przykładem jest ćwierćfinał CdR z Malagą. Malaga prowadziła 2-0, Real grał kaszanę niesamowitą, ale przebił się raz, potem błąd Malagi, drugi raz i było już 2-3. Tyle, że cały czas Real atakował i atakował. To z lewej, to z prawej, to środkiem, ale ciągle atakowali, strzelali, aż Malaga pękła i tak jest w każdym meczu. Barcelona tego nie potrafi, co mnie bardzo denerwuje. Gdzie wczoraj były strzały z dystansu? Barcelona chcę zaś klepać, klepać, klepać, aż w końcu wejdzie z piłką do bramki, tyle, że nie zawsze tak się da, czasem trzeba przycisnąć rywala, zbombardować jego bramkę... Przykro mi się na to patrzy, jak Barcelona nie potrafi albo boi się uderzyć z 25 metrów tylko klepie, klepie aż w końcu Messi z Fabregasem na 5 mkw znajdą się w towarzystwie 6 graczy rywala i stracą piłkę.
0
@El Misterioso: W to, że Barcelona odzyska formę wierzę, bo przecież to wybitni zawodnicy, którym może zdarzyć się 1-2 słabsze mecz z rzędu, ale czy Real nie wytrzyma presji? Real jest mega zdeterminowany, co widać. Poza dwoma nieudanymi meczami z początku Real potrafi odrobić praktycznie wszystko i nie zanosi się na zmiany.
Problem wydaje mi się, że jest trochę inny... Odnoszę, że Guardiola czasem boi się zmian. Oglądając wczorajszy mecz myślałem, że jak nie od początku drugiej to maksymalnie w 55 minucie będzie już pierwsza zmiana - Thiago, tymczasem 5 minut później wszedł... kontuzjowany Alexis.
Nie można przecież ciągle zamiatać śmieci pod dywan i mówić, że jest świetnie, jak problem jest ewidentny, a tak zdaje się robić obecnie Guardiola.
0
Wczoraj mecz był wręcz dramatyczny. Chociaż ciężko już po ledwie 20 kolejkach oceniać cały sezon, ale przy tak wielkiej determinacji Realu wydaje mi się, iż szanse Barcelony na obronę mistrzostwa są minimalne. Niemożna zapominać, iż Real przez 20 spotkań stracił zaledwie 8 punktów, w tym 3 w meczu z Barceloną. Barcelona straciła tych punktów aż 15. O ile u siebie Barcelona jest tą prawdziwą Barceloną, tak na wyjeździe jest wręcz żałośnie, Barca traci średnio bramkę w każdym spotkaniu wyjazdowym, zaś strzela zaledwie 1,6 bramki w każdym spotkaniu.
Z jednej strony jestem w stanie to jakoś zrozumieć, jak już kiedyś pisałem, wszak prawie cała drużyna zdobyła już wszystko co tylko było do zdobycia, więc może i tej chęci, determinacji nie ma, aż tyle... Co prawda jest problem z kontuzjami, co nie jest bez echa, co prawda cały ten sezon to maraton, nawet teraz ostatnie 4 mecze rozgrywane co 3 dni to Real - Malaga - Real - Villarreal, co prawda zawodnicy to tylko ludzie, ale mimo wszystko jest to niepokojące, że tylu wspaniałych graczy błąka się praktycznie bez celu po boisku. Messi gra bez błysku, jest mało widoczny, Fabregas z Xavim grają jakby im ktoś hamulec ręczny zaciągnął, Alves biega bez celu, bo z tego biegania i tak nic nie ma... Doszło do tego, że w ostatnich paręnastu minutach najlepszym graczem Barcelony był chłopak, który pierwszy raz grał w lidze w swoim życiu, zaś w przekroju całego spotkania dla mnie najlepszym najbardziej kreatywnym zawodnikiem był gracz, który miał być typową zapchajdziurą, czyli Adriano, któremu wtórował Abidal.
Zastanawiające jest to, że Barcelona, jeżeli nie strzeli bramki w pierwszej połowie w lidze już o zwycięstwie może zapomnieć.
0
Ależ dramatycznie się robi. Ja chętnie zobaczyłbym dziś Tello nie boisku, a co do składu to może 3-4-3, z tym, że za Adriano grałby Abidal, Alves wędruje do ataku, Cesc cofnięty do pomocy, zaś za Pedro Cuenca.
Fenomenalnym jest fakt, iż Messi (odpukać) gra wszystko jak jakiś cyborg.
0
Po meczu głęboko odetchnąłem z ulgą, bo do katastrofy było naprawdę nie daleko. I nawet zeszłoroczna porażka w finale CdR, nawet porażka z Interem sprzed dwóch lat nie byłaby choć w małym stopniu tym, czym byłaby porażka wczoraj z Realem. Porażka mogłaby zakończyć coś, co Guardiola buduje i udoskonala już 4 sezon. Porażka odcisnęłaby ogromne piętno na drużynie Guardioli, porażka sprawiłaby, że Barcelona mogłaby się już w tym sezonie nie pozbierać, a przed Realem otworzyłyby się bramy raju. Zastanawiam się tylko, czy to po prostu słabszy dzień Blaugrana czy po prostu w mechanizmie zaczyna brakować oleju i już wszystko pracuje ciężej. Wydaje się, że Barcelonie jest już bliżej niż dalej do końca tej epoki. I pomimo tego, że FCB zdobyła przecież 5 troferów, co nawet na nikim nie zrobiło wrażenia, i pomimo tego, że czy to Fabregas czy to Alexis przybyli po to, aby zdobywać najważniejsze tytuły wydaje się, że mechanizm pracuje co raz ciężej. Owszem, nie można przecież wygrać 38 spotkań w sezonie, bo to niemożliwe, ale ileż można wygrywać? Przecież Messi, Xavi, Iniesta, Alves, Pique, Puyol, Valdes, Busquets, Abidal i wielu innych zawodników zdobyło z tym klubem już wszystko, co tylko dało się zdobyć. I choć raczej jest to mało prawdopodobne, to ja odniosłem wrażenie, iż Barcelona w szczególności na drugą połowę wyszła zbyt pyszna i niewiele brakowało, a za tą pychę byłaby w najgorszy możliwy sposób skarcona.
0
Real jednak pokazał coś nowego, coś, czego chyba jeszcze nigdy nie zagrał z FCB pod wodzą Mourinho. Real pokazał, że potrafi zagrać cały mecz, potrafi zagrać cały mecz i to przy wyniku, przy którym można było się zastanawiać jaki jest sens dalszej gry, przecież Barca 3 bramki straciła ostatni raz niemal równo rok temu, grając bodajże rezerwowym składem, gdy grała o praktycznie o nic. A tymczasem nieuznany gol wprawił Real we wściekłość, w końcu Ronaldo oprócz min w drugiej połowie pokazał coś jeszcze. Pokazał, że nawet w takich meczach potrafi dać sygnał swojej drużynie. Ale przecież to dopiero 2-1, Barcelona ma wszystko pod kontrolą, by po chwili było już 2-2 i ogromna panika w szeregach Barcelony. Panika na tyle wielka, że przy normalnych warunkach Sancheza zmieniłby Cuenca, bądź Keita, tak wczoraj na boisko wszedł Javier Mascherano - gracz na wskroś defensywny. Real w ostatnich 30 minutach stłamsił wręcz Barcelonę, stłamsił na tyle, że drużyna, która wręcz nigdy nie wybija piłek na oślep, wybijała każdą piłkę, porzuciła swój styl i wręcz rozpaczliwie się broniła, podczas gdy Real z każdą minutą mocno napierał.
0
Ja powiem tak - po meczu na Bernabeu, meczu skądinąd fantastycznym wydawało się, że rewanż na własnym obiekcie dla Barcelony będzie już tylko formalnością. Pomimo tego, że Barcelona miała tylko jedną bramkę przewagi, pomimo tego, że miała grać z wielkim Realem, wszędzie można było usłyszeć, że to Barcelona już jest w półfinale. Wraz z pogłoskami o wielkim kryzysie w szatni Realu, wraz z pogłoskami o rzekomym odejściu Mourinho po zakończeniu sezonu, wraz ze stwierdzeniami, iż to, co Mourinho przez tyle spotkań budował, a co apogeum osiągnęło w finale zeszłorocznej edycji CdR można było odnieść wrażenie, iż obecnie różnica między gigantami jest niewiele mniejsza niż wtedy, gdy Barcelona gromiła Madryt 5-0. Wydawało się, że Mourinho wykorzystał już wszystkie pomysły, że Real jest już kompletnie bez wiary, a co pokazał dobitnie Pepe depcząc Messiego, wydawało się, że ten rewanż naprawdę jest tylko formalnością. A przecież ostanie dwie bramki w GD Real strzelił po fatalnych błędach bramkarzy, które nigdy nie powinny mieć miejsca. I zaczął się mecz... I zaczął się jak zwykle można by rzec - na początku błąd defensywy, gradobicie Realu, ale co z tego, jak ostatnio Real rzucał się na Barcelonę, a po 30 minutach następowało odłączenie zasilania. I choć teraz było mimo wszystko inaczej to Barca zrobiła swoje, strzeliła dwie bramki, prowadziła 2-0, a dla mnie wszystko było już pewne.
0
A ja mam jeszcze nadzieję, że dziś sędziowie będą szczególnie wyczuleni na Pepe i psychopata nie będzie już miał takiego szczęścia jak tydzień temu.
0
Sportklubu nie ma w Cyfrowym Polsacie. SK jest tylko w Cyfrze i n, oraz w kablówkach.