PJ777
Dołączył/a: sierpień 2014
Warszawa
7 obserwujących
1 obserwowany
Której reprezentacji, do której powołany został zawodnik Barcy, kibicujesz?
Komunikat
Polecający
Ładowanie...
Historia komentarza
Ładowanie...
0
Bardzo fajnie napisane! Wg mnie wszystko zależy od punktu 1, czyli od trenera. Jeśli zostanie Valverde, to i zostanie Rakitić z Roberto, a Busquets i Pique będą odgrywać kluczową rolę w następnym sezonie.
Jeśli natomiast przyjdzie mowy trener, to osobiście chciałbym, żeby z klubem pożegnali się wypożyczeni oraz (może) Rakitić, głównie z tego samego powodu, który podałeś. Zostawiłbym resztę, bo obstawiam, że następny trener jaki przyjdzie będzie dobierany pod kątem tego, co umie wykrzesać z zawodników. Wtedy Roberto może być idealnym asem w rękawie na wielu pozycjach, jego bym się nie pozbywał. Również Coutinho miałby swoją ostatnią szansę na obudzenie się z letargu. Malcom mógłby otrzymywać więcej szans. Co do Pique i Busiego - na pewno bym się ich nie pozbywał z klubu. Takie doświadczenie jest potrzebne drużynie, jak nie na boisku to w szatni. Busquets nie ma już tej dynamiki, bo jest bezmyślnie zajeżdżany przez każdego trenera od kilku lat. Jeśli nowy menedżer zacząłby bardzo mocno oszczędzać Busiego i Pique i traktować ich jako mentorów/CZASEM podstawowych zawodników, to myślę, że obaj dadzą nam jeszcze bardzo, bardzo dużo.
53
Busquets, bez dwóch zdań. Uwielbiam Rakietę, ale jednak Busi jest jedyny w swoim rodzaju.
0
Hah, no ok. Ja za bardzo go lubię i uważam, że zbyt wiele nam dał, żeby się teraz czepiać o taką pierdołę. Ale też rozumiem, że niektórych to może wkurzyć. Jedyne, na czym mi zależy w tego typu dyskusjach, to nie umniejszanie zawodnikowi, który jest po prostu bardzo dobry i kluczowy dla naszej gry. Czy tak będzie w przyszłości? Nie wiem, ale dotychczas był bardzo ważny i zwyczajnie należy mu się nasz szacunek. Moim zdaniem.
2
Jedno mnie zastanawia. Ja rozumiem, że blamaż z Liverpoolem jest tragedią dla nas, ale czy naprawdę po jednym tak tragicznym meczu w tym sezonie Rakitić już zasłużył na listę transferową? Bo jeśli zarząd zdecydował o tym po jednym spotkaniu, to jest to baaardzo nie w porządku w stosunku do zawodnika, który zostawia serce na każdym meczu. A jeśli i tak planowali go sprzedać, ale nie mieli jak tego "ubrać" i robią to teraz, bo nadarzyła się okazja - też słabe. Której opcji by nie wybrać, zarząd trochę wychodzi na lamusów, niestety.
0
Ciekawe, czy dzięki temu wróci to pełnej formy strzeleckiej. Trzymam kciuki, żeby tak było.
0
Czym innym jest odpadnięcie z Ligi Mistrzów, czym innym jest zhańbienie się na arenie europejskiej dwa razy z rzędu. Dublet cieszy, pewnie (choć jeszcze go nie mamy), ale przegrać tryplet W TAKI SPOSÓB? Przykro mi, przez otoczkę tego klubu to boli dużo bardziej.
2
A ja się muszę nie zgodzić, nie wyszliśmy dobrze taktycznie. Jaki był sens wystawiania Coutinho, czyli 4-3-3, przy jednoczesnym nakazaniu gry niskim pressingiem i wycofania się do defensywy przy naporze Liverpoolu. Skoro taki był plan, to czemu nie zagraliśmy z Semedo i Roberto? A kiedy przegrywaliśmy 1-0 do przerwy, to czemu nie zrobił ŻADNYCH zmian? Czekał do momentu, kiedy było już 3-3 w dwumeczu i wtedy wprowadził... Semedo. W momencie gdy potrzebujemy strzelić gola jak nigdy, on decyduje się na schematyczną zmianę na bronienie wyniku. To nie są dobre decyzje taktyczne, tak jak później zdjęcie Vidala, zamiast Rakitica i Busquetsa. Niestety, w sporym stopniu to jego wina, choć oczywiście piłkarze i tak nie mieli prawa wyjść bez zaangażowania i bez koncentracji.
1
Stary, rozumiem Twoje rozgoryczenie, ale przesadzasz mówiąc na bazie jednego uśmiechu ze zdjęcia, że ma gdzieś Barcelonę. To jest piłkarz o wartościach Blaugrany od stóp do głów - pokora, pracowitość, profesjonalizm, gra fair play. W ponad 90% meczów od 2014 roku zagrał co najmniej przyzwoicie, w wielu naprawdę dobrze. I przede wszystkim to zdjęcie nie jest na jego prywatnym Instagramie, a krąży gdzieś po internecie. Piłka nożna to dla niego PRACA, a poza pracą chce się cieszyć czasem z rodziną. Nie wiem co miałaby wnieść jego na siłę smutna mina podczas festynu. A może wolisz, żeby się zamknął w domu i biczował, bo przegrał mecz? Dobrze zrobił, że pojechał tam z rodziną, odpocznie trochę po tej porażce, zdystansuje się facet i nabierze sił mentalnych.
0
Hahahaha. Mistrz !
0
Moim zdaniem Liverpool ich zmiażdży.
0
Dobrze, żeśmy zaklepali tego De Jonga. Oby jeszcze De Ligta się udało. Może warto rozważyć sprowadzenie Ziyecha z pieniędzy za Coutinho? No i chyba najlepszym transferem z Ajaxu w tym momencie byłby ich trener.
0
WOW! I to jest mecz, gdzie kibice obu drużyn mogą być dumni. Ależ mi żal Ajaxu, tak bardzo chciałem ich zobaczyć w finale. Ale trzeba oddać Totkom, że niesamowicie się spięli.
0
Ależ ten De Jong nam rozrusza pomoc w przyszłym sezonie :D Chyba, że będzie wprowadzany tak jak Alena, to ciężko z ławki rozruszać cokolwiek...
0
Suarez kocha Barcelonę i jestem przekonany, że z odpowiednim trenerem, który wytłumaczy mu jego nową rolę, zaakceptuje to. Xavi zaakceptował swoją przy Enrique i bez niego na pewno nie mielibyśmy trypletu.
3
No i spoko, to będzie 2021 rok, czyli wtedy, gdy Messi będzie miał 33 lata. Zmarnowaliśmy potencjał najlepszego piłkarza w historii futbolu kretyńskimi decyzjami zarządu i brakiem konsekwencji w priorytetach tej drużyny. Oby tym razem jego kampania nie opierała się na populistycznych i pustych hasłach.
0
Ciekawe. Wychodzi na to, że wszystko w rękach zawodników. Wątpię, żeby zagrali na zwolnienie trenera (jak tak zrobią, to już naprawdę będzie gwóźdź do trumny dla wartości Barcelony i honoru tej drużyny). Podejrzewam też, że decyzja zapadła i nikt nie widzi sensu robienia burzy przed finałem PK. Co by to miało przynieść? Niech go zagrają, przegrają lub wygrają - mi jest prawdę mówiąc trochę wszystko jedno w tym momencie - a zarząd niech ogłosi swoją decyzję.
0
Dokładnie. Niestety, trener postawił na "bezpieczny" i znajomy schemat. Dzięki temu jest dokonały na długich dystansach ligowych, ale to za mało na sprinterską LM.
1
Myślę, że Suarez powinien zostać u nas jeszcze jeden-dwa sezony, ale z nowym młodym napastnikiem, który będzie się od Luisa uczył. Ja wiemn, że po wczoraj to jest chęć pozbycia się wielu piłkarzy, ale nie zapominajmy ile LS9 nam dawał i daje. Tak samo Ivan. Niech obaj zostaną w formie rotacja/mentorzy, podczas gdy do składu wprowadzany będzie de Jong z, mam nadzieję, młodym zdolnym napadziorem.
1
Myślę, że mielibyśmy szanse na awans, gdyby zmiany wyglądały tak:
45’ - Semedo za Coutinho
55’ - Arthur za Rakitica
65’ - Malcom za Busquetsa
Vidal był nam potrzebny, on na pewno by się nie zdrzemnął przy rzucie rożnym. Z kolei Busi i Rakitić przespali ten mecz, z czego jeden zszedł w 80 minucie, a drugi grał do końca. Cholera, naprawdę niewiele było trzeba, żeby awansować...
0
Różnica między nimi a Cou jest taka, że każdy z tej czwórki dał Barcelonie wiele pozytywnych chwil. Coutinho prawie nic.
0
Gdyby faktycznie trener Ajaxu przyszedł, to moim zdaniem warto byłoby dać mu ostatnią szansę. Jeśli zostanie Valverde, to nie ma co się zastanawiać.
3
Fantastyczny tekst i skupia się na tym, co trzeba - tu nie chodzi o hejt na Valverde, nie chodzi o wyzywanie go od wuefistów, czy o mówienie, że jest beznadziejny. Po prostu nie jest to trener dla ekipy, która chce walczyć o LM i ligę jednocześnie.
0
Powoli ;) Niech Xavi się nauczy trenować katarskie ekipy, a potem Barcelonę B. To tak jakbyś 17-latkowi kazał grać od pierwszej minuty w finale Ligi Mistrzów, nie dając mu szans na ogranie się w rezerwach. Xavi może być geniuszem na miarę Guardioli, ale żeby tak było, musi się bardzo dużo nauczyć.
0
Chciałem już pisać, że dostał wystarczająco dużo szans, ale masz rację - jeśli miałby przyjść nowy trener, to Coutinho powinien dostać OSTATNIĄ okazję do zaprezentowania swoich umiejętności. Natomiast nie oszukujmy się - po tym sezonie jego miejsce nie jest nawet na ławce rezerwowych.
0
Dobre pytanie. Uważam, że jedno i drugie. Na pewno indolencja i zachowawczość Valverde kompletnie zgasły przy wyrazistym i ekscentrycznym charakterze Kloppa. Jednocześnie brak koncentracji przy 4 golu, niecelne podania na 4 metry, przegrane pojedynki - to się dzieje na boisku i zawodnicy na tym poziomie powinni doskonale wiedzieć czego się spodziewać ORAZ jak istotne jest skupienie w każdej sekundzie meczu. Poza tym umówmy się - zmotywowani to oni powinni być sami z siebie na półfinał LM. To w meczach z ogórkami trener musi umiejętnie ich nakręcić, a nie z cholernym Liverpoolem w walce o "upragniony" finał.
0
Co do Valverde mam mieszane uczucia. Na pewno wolę jego, niż wynalazki w stylu Martino. Z drugiej stony trzeba się pogodzić, że z nim na ławce najpewniej wygramy ligę, ale o LM możemy pomarzyć. Nie ten charakter i trudno - to jest kwestia zarządu, żeby określił priorytety i pod te priorytety znalazł sztab ludzi oraz zawodników. Co do Coutinho to mam nadzieję, że go sprzedadzą. Po prostu.
68
Hej ludziska! To będzie spory post i pewnie niewielu będzie się chciało czytać, ale tym, którzy się jednak zdecydują mam nadzieję rozjaśnić kwestię potężnego i bolesnego zawodu po wczorajszym meczu. Widzę, że znowu pojawia się masa głosów w stylu "na mózg się Wam poprzewracało, jak można negować dublet, tylko tryplet byście chcieli, wielu by chciało, żeby ich drużyna miała takie wyniki, itp.". To ja Wam powiem o co tak naprawdę chodzi u większości tych osób. To nie jest tak, że dublet nic nie znaczy. Oczywiście, że znaczy. W ogóle zacznijmy od tego, że najpierw trzeba go wygrać, bo na razie to mamy jedno trofeum. Ale to nieistotne w tej chwili.
Cofnijmy się ok. 9-10 lat, kiedy to na koszulkach Barcelony pojawił się napis "Qatar Airways", a do klubu zaczęli być ściągani coraz drożsi zawodnicy. Barca z roku na rok sprzedawała swoje wartości i symbole, żeby móc na stałe wejść do czołówki i uczestniczyć w piłkarskim wyścigu zbrojeń. Jeśli ktoś tu przywołuje czasy Blaugrany ze środka tabeli, z Oleguerami czy Dutruelami, to ja pragnę przypomnieć tym osobom, że choć tamta Barcelona liczyła się w Europie dużo mniej to miała baaardzo wyraźnie zaznaczone wartości i symbole. I, podobnie jak dziś Bilbao, łatwo było się w niej zakochać. Tak romantycznie. Wiecie - ja na dobrą sprawę nic nie mam z tego, że Barcelona wygrywa trofeum. W sensie ok - cieszę się, mam dobry nastrój przez kilka dni, ale de facto mój stan życia się nie poprawia. Spędzam na oglądaniu Barcy te 1,5-3h w tygodniu i chciałbym czuć, że sprawia mi to frajdę. Bo czym innym jest piłka nożna dla nas kibiców, jak nie formą spędzania wolnego czasu? Powodem, dla którego zakochałem się w tej formie spędzania czasu i powodem, dla którego akurat z Barceloną lubię go spędzać najbardziej, była piękna gra i wartości. Inaczej jest to 22 milionerów latających za piłką, kopiących się po piszczelach i od czasu do czasu strzelających śliczne gole. Jeśli odbierze się aspekt emocjonalny, to sama ta czynność jest dużo mniej ciekawa i rozwijająca, niż np. oglądanie dobrego serialu czy filmu, czytanie dobrej książki. A skąd bierze się emocjonalne związanie? Moim zdaniem z sentymentu, z uczuć jakie się ma do klubu, które z kolei wynikają z czegoś, co ten klub w naszych oczach i w naszych sercach wyróżniło. Dla każdego jest to co innego, dla mnie np. gra podaniami, gra magika Ronaldinho (szczęśliwie dziś kontynuowana przez Leo), brak chamskich i brutalnych fauli, honorowa waleczność na boisku, skromność i pokora, czyste, bordowo-granatowe koszulki, cudowny stadion bez sponsora w nazwie i historia ekipy, która w swoim kraju walczy o sportową niepodległość podobnie jak rejon, z którego się wywodzi.
I teraz - chodzi mi o to, że jeśli sukcesywnie odbiera się nam poszczególne elementy tego romantyzmu (sponsor na koszulkach, koszulki w poziome pasy i jakieś kratki, coraz mniejsze przywiązanie do stylu i wychowanków, brak konsekwencji wobec tandetnych zachowań boiskowych Suareza i Alby, a w przyszłości najpewniej dodanie do Camp Nou nazwy międzynarodowego koncernu), to np. ja zaczynam się zastanawiać co ten klub wyróżnia i znajduję odpowiedź, że trofea i sukcesy. Ostatnia dekada to obok zaprzedania ww. symboli jest też dekadą wielu pięknych zwycięstw. Niestety, problem pojawia się wtedy, gdy tych trofeów brakuje. Bo pozostaje takie poczucie, że te wszystkie poświęcenia idą na marne. W skrócie - jeśli mamy sprzedawać swoje symbole i wartości, to za tym muszą iść sukcesy, jakich inne kluby będą nam zazdrościć. Tryplet jest czymś takim. Spoglądam dziś na Bilbao i myślę sobie "Wow, nigdy nie spadli z ligi, a mają tak ograniczające ich zasady. Niesamowite." I dla takich kibiców porażka jest oczywiście bolesna, ale są dumni, bo Ci piłkarze czują, że grają za coś więcej i nigdy nie przechodzą obok meczu.
Ja nie mam problemu z tym, że nie wygramy LM. Gdyby ktoś mi powiedział 2 tygodnie temu, że odpadniemy z Liverpoolem, to też bym się nie zdziwił - to kapitalna ekipa i jak najbardziej było 50-50 w tym dwumeczu. Ale mam straszny problem z tym w jakim stylu to się dzieje. DRUGI ROK Z RZĘDU. I ok, Liverpool zagrał super, ale przecież my mamy nie gorszych zawodników. Niestety, im po prostu nie zależało. Może to kwestia tego, że nasi wychowankowie są napojeni sukcesami, może dlatego, że zawodnicy sprowadzeni do klubu nie czują, że grają dla wyjątkowej ekipy, a może dlatego, że trener nie potrafił sobie poradzić z presją półfinału LM? Nie wiem i nie obchodzi mnie to. Gdy wygrywasz pierwszy mecz 3-0, to masz cholerny obowiązek tego nie zepsuć w rewanżu. I gdybyśmy przegrali te 4-0, ale sami walczyli, gryźli trawę, strzelali w słupki i poprzeczki, w Alissona, a The Reds byli po prostu zabójczo skuteczni - trudno! Na pewno by bolało, ale jednocześnie mógłbym poczuć, że jestem dumny ze swojej drużyny. Tak jak kibice Liverpoolu czuli po spotkaniu na Camp Nou.
Konkluzja jest taka - Barcelonę doprowadzono do stanu, w którym musi wygrywać trofea, żeby kibicowanie tej drużynie miało jakikolwiek sens. Niestety. Stąd bierze się ciągłe pragnienie trypletu, bo tylko on pozostaje tym co nas wyróżnia w tym momencie i czymś co dałoby poczucie absolutnej wyjątkowości. I jeśli nie wygrywamy najbardziej prestiżowego trofeum, bo naszym piłkarzykom nie chciało się biegać ani koncentrować, to kibic ma pełne prawo czuć ogromny zawód, rozgoryczenie, a nawet deprecjonować inny sukces. Klub z legendy staje się pośmiewiskiem i karykaturą na arenie europejskiej. Zwłaszcza, że mieli zrobić WSZYSTKO, żeby LM przywieść na Camp Nou. Jeśli to jest to WSZYSTKO w ich wykonaniu, to może niech sobie odpuszczą i może kibice też powinni. Na pewno nie mam ochoty słuchać kolejnych przeprosin.
0
Komentarz usunięty przez użytkownika
1
PS. A Coutinho niech sprzedadzą, bo mam już serdecznie dosyć oglądania go na boisku. Już mieliśmy piłkarza, który nic nie wnosił i mimo najszczerszych chęci ze strony jego oraz trenerów po prostu grał piach. Nazywa się Andre Gomes. Nie popełniajmy tego samego błędu - za Coutinho może da się wyłuskać ładną sumkę, którą można zainwestować w transfer napastnika lub lewego obrońcy.
0
Nie wiem, ja do Valverde nie mam AŻ TAKICH pretensji - nie przeskoczy siebie, nie zmieni swojego charakteru. Jest jaki jest. Ewidentnie nie jest trenerem na Ligę Mistrzów. Moim zdaniem jego największym błędem było wystawienie ofensywnego składu z defensywną taktyką. Decyzja dziwna, decyzja - w mojej opinii już od początku meczu - głupia. Ale to nie powinno przysłonić smutnej prawdy. Piłkarze wiedzą jaki jest trener, wiedzą doskonale co może im dać, a czego nie. A to piłkarze są na murawie i to oni muszą znaleźć cholerną motywację do gry. Ja wiem, że Valverde ich nie nastawił na wysoki pressing, ale na Boga - czy to przez taktykę Vidal, Rakitic i Busquets nie mogli podawać celnie? Czy przez nią Alba nie mógł grać dokładnie? A może przez tę taktykę nasi piłkarze byli zmuszeni grać ryzykownie i nieodpowiedzialnie przeciwko nakręconemu rywalowi? Nie mam też ochoty słuchać ich przeprosin. To są ludzie - jasne, ale zarabiają chore pieniądze, żeby robić to co kochają na co dzień. A w dużym stopniu mają te pieniądze dzięki kibicom, którzy ciężko pracują na bilety. Znalezienie motywacji w takim meczu i bieganie za piłką to ich pieprzony obowiązek. I tak - tyczy się to również Leo, który przeszedł sobie obok tego meczu. Jakoś na Camp Nou potrafił się wrócić do obrony i wspomagać kolegów, więc czemu dzisiaj tego nie robił? Żałosne - gol na 4:0 mogli stracić tylko idioci i niedoświadczone młodziki. A - i ktoś, komu nie zależy. Jeśli im nie zależy, to kibicom tym bardziej nie powinno. Barcelonę kocham jako klub, to się nigdy nie zmieni, ale Ci piłkarze pokazali brak charakteru w kluczowym meczu sezonu. Znowu. Może więc czas znaleźć sobie nowe wyzwania i zwolnić miejsce takim, którzy gryźli by trawę za możliwość gry w finale LM.