YeastMoss
Dołączył/a: wrzesień 2015
16 obserwujących
6 obserwowanych
Czy zamierzasz śledzić dokładnie występy Lewandowskiego w Chicago Fire?
Komunikat
Polecający
Ładowanie...
Historia komentarza
Ładowanie...
0
@Janas11224 Ludzie typowo patrzą na świat poprzez historie, nie statystyki. Ronaldo ze swoim ego w chmurach i ostatecznym, bądźmy szczerzy, upokorzeniem, nie napisał historii, z którą ktokolwiek chce się utożsamiać. Jego wielkość w świecie sportu jest niepodważalna, ale jego historia... cóż.
13
@draxidox A oni nie muszą się spotykać z tą typiarą, także wszyscy są szczęśliwi, praktycznie utopia
2
@Geble Wydaje mi się, że trzeba by szerszego kontekstu, by wybrać odpowiedni czas gramatyczny, ale masz rację, że jest więcej opcji, wszyscy pojechaliśmy z automatu z past simple, bo był... prosty :P
1
@Stoiczkow Got brzmi mniej szkolnie, ale bardziej znajomo z seriali i filmów. Czy to jakaś wersja potoczna?
11
@Katalonbar mój niemiecki zeżarł mój angielski, ale powinna być strona bierna, czyli "was hit" (?)
1
@xvcWinterSoldier Po czterech dniach pracy nocnej jutro idę na 8:00. Pozdrawiam z 3:35 :/
0
@Wojcio Odwrót od doktryny pomógł w rozwoju? Newton, Kartezjusz, czy Lock byli Chrześcijanami. Kto konkretnie zrobił istotny postęp naukowy akurat dlatego, że nie wierzył?
Nowy Testament zbiera motywy Starego Testamentu do kupy i podsumowuje rozwój całej historii biblijnej. Wybacz, ale skoro piszesz te rzeczy, to prawdopodobnie nie do końca zauważasz co tam się wydarzyło, bo proste to ani trochę nie było. NT napisali wykształceni w Piśmie, doskonale wiedzieli na czym budują. Przykładowo, śmierć Jezusa na krzyżu jako spłacenie grzechu pierwszych ludzi jest odbiciem historii o ogrodzie Eden. Krzyż na Golgocie, przekłuty bok, korona cierniowa to odbicie Drzewa Życia spod stóp którego wypływa rzeka (a więc to również góra), cierń pochodzi z przeklętej przez Boga ziemi, co symbolizuje misję Chrystusa - wzięcie tego co najniższe i wyniesienie na szczyt (przewijało się w obmywaniu stóp, czy samym obcowaniu z prostytutkami, żebrakami o chorymi). W zasadzie cały Nowy Testament jest takim amalgamatem starotestamentowej symboliki. To oczywiście tylko przykład, o całości pisano książki od 2000 lat.
Ale jako, że mało kto o tym wie, a dla niewykształconych liturgia było "hokus pokus", to pozostaje machnąć dłonią na to Twoje "najprościej obudowane, byle odnieść sukces wśród plebsu".
I dalej - oczywiście, że korzenie nasze wiary sięgają czasów zamierzchłych. Tak naprawdę biblijna opowieść o powstaniu świata jest przedłużeniem mitologii Mezopotamii, wiele pochodzi z Egiptu, część ma wpływy Greckie... ale te korzenie w ogóle nie podważają późniejszego rozwoju Chrześcijaństwa, jedynie potwierdzają że jest ono rozwinięciem mitów założycielskich całej ludzkości. Stąd też uważam, że te tysiące religii i tysiące bóstw nie jest heterogeniczną grupą ludzkich wymysłów, a wieloma manifestacjami tej samej ludzkiej intuicji na temat świata, tak na marginesie.
"Niestety nasza wiara nie przetrwała próby czasu i już dogorywa co tylko świadczy o jej ułomności w wielu sprawach"
Po pierwsze jeśli religia przetrwała 2000 lat to pozostaje się zaśmiać z Twojej diagnozy. Po drugie jak ostatnio sprawdzałem, to Watykan stał jak stoi, ludzie z całego świata modlili się ostatnio przy ciele zmarłego Benedykta XVI, a w wielu miejscach na świecie (Azja, Afryka) dochodziło ciągle do masowych nawróceń. Odgwiżdż sukces, jak ta religia naprawdę upadnie, ale obawiam się, że nie dożyjesz. Tym niemniej sam uważam, że kościół zrobił olbrzymi błąd upraszczając przekaz dla mas, a wiara ludzi oparta na tych zbanalizowanych naukach była na tyle słaba, że bardzo łatwo było ją podważać, np. dowodami ewolucji. Stąd odwrót od kościoła na Zachodzie.
3
@okiemtypera_lucaxx95 Ogólnie to pewnie wiedza dorosłych o zagrożeniu dla dzieci mogłaby w tej kwestii coś zmienić. Większa ostrożność, uwaga. To jest chyba druga najczęstsza przyczyna śmierci poniżej 18 roku życia? Ciężko uwierzyć, gdzie ludzie to lekceważą. Miałem o tym kiedyś wykład na psychiatrii. Pani profesor zwracała uwagę, że młody nastolatek ma na tyle niedojrzały umysł, że realnie może popełnić samobójstwo robiąc komuś na złość. Tak jakby nie rozumiał ostateczności tej decyzji, a myślał, że jedynie zrani tym np. swojego rodzica. Tutaj więc pełna zgoda.
Tym niemniej z moich doświadczeń nie wiem jak poruszanie w szkole tematu "jak mieć w życiu cel, jak radzić sobie z problemami, jak rozmawiać z bliskimi o problemach" może w większości przypadków u już ukształtowanych ludzi coś realnie zmienić. Wyobrażam to sobie jednak jako typowo szkolne luźne pogadanki na WDŻwR, nie jako poważne angażujące, głębokie przemyślenia. Nie wątpię, że pomaga to ludziom, ale jednak ci, którzy decydują się na samobójstwo to przypadki siłą rzeczy beznadziejne. Myślę, że jak człowieka ogarnia realne życiowe cierpienie prowadzące do samobójstwa, to nie da się tego tak prosto rozwiązać. Cel życia, rozwiązywanie tych najgłębszych problemów? Filozofowie, psycholodzy, psychiatrzy i teolodzy łamią sobie na tym głowy, nie widzę przeciętnej "pani od etyki" radzącej sobie z problemem przed 20-osobową klasą. Prędzej wierzę w wyłowienie tych ludzi i skierowanie na specjalistyczną terapię.
Kojarzę trzy historie z ostatniej dekady, chłopaków, których znałem na etapie liceum i studiów. Dwóch miało tak patologiczne domy, że nie mogli porozmawiać z nikim. Trzeci również, a do tego poważne zaburzenia psychiczne z urojeniami i maniami.
Ale mam też nadzieję, że się mylę
1
@qchulainn Fair enough, dzięki za dyskusję :)
1
@Wojcio Czyli mamy obraz Chrześcijaństwa, jako z jednej strony hegemoniczną, hermetyczną religię, która hamowała wszelki rozwój narzucając swoją doktrynę. Z drugiej strony "zlepek otaczających te tereny religii". Niezwykłe jak człowiek na swojej krucjacie nie zauważa, że te argumenty się wykluczają, a wszystkie słowa, niezależnie od swojej treści łączy tylko jeden cel - czemuś umniejszyć.
Te dwa obrazy są oczywiście nie do pogodzenia, a co lepsze, oba są fałszywe.
Dziury w Chrześcijaństwie to zwykle przeświadczenie ludzi, którzy ze swoim rozumieniem tej religii nie ruszyli się o krok od czasów podstawówki. Nigdy nie czytali dzieł, czy choćby opracowań ojców kościoła, samej Biblii, ani tym bardziej bardziej współczesnych teologów. Wskutek tego, jak np. Sam Harris są przekonani, że Chrześcijanie wierzą w istnienie Nieba w Kosmosie, a istnienie teleskopów ostatecznie obaliło jego istnienie :) Podasz przykłady tych luk?
Jesteś doprawdy dzieckiem swoich czasów podając Buddyzm. Przybliżysz, czym bije on Chrześcijaństwo na głowę?
"No jednak trochę to tak wygląda. Dać gościa z bitwy pod grunwaldem 500 lat wcześniej i nie wiem czy jakieś większe różnice by zauważył"
A potem daj gościa z kwitnącego Renesansu, który umiera na dżumę w jakiejś zapadłej wsi, nie ma pojęcia że jakieś chrześcijańskie freski, które odmienią historię sztuki, są właśnie malowane w Watykanie. Weź sobie nawet galicyjskiego chłopa z XVIII wieku i masz bardzo podobny obraz.
1
@qchulainn Nie mówię o jakości, tylko o jakościowym vs. ilościowym wyrażaniu czegoś. I nieubłaganej prawdzie, że nie da się porównać czegoś bez wyrażenia ilościowego. Jeśli odrzucasz argument czasu, nie ma szans na porównanie, wszystko pozostaje więc pustymi tekstami.
Równie dobrze nie możesz porównywać Renesansu do Średniowiecza, czy Oświecenia do Renesansu, bo każdy z tych okresów startował z innego miejsca, właśnie dzięki poprzedzającym go czasom. I jak już ustaliliśmy, Średniowiecze stworzyło podwaliny systemu, na którym w ogóle postęp mógł w ogóle zajść i tylko dzięki niemu można świętować teraz możliwości następnych wieków. Ergo, nie można krytykować za intelektualne zacofanie okresu, który w ogóle stworzył to intelektualne pole rozwoju.
O arabskiej medycynie wspominam, ponieważ już w tej dyskusji był przywołany rozwój świata arabskiego, w porównaniu do chrześcijańskiego w średniowieczu, czego również nie można od siebie rozdzielić i przeciwstawić.
Napisałeś, że Chrześcijaństwo wypełniło lukę, która MUSIAŁA powstać z powodu słabości poprzednich religii. Z jakiegoś powodu nie pisałeś o sile Chrześcijaństwa. Stąd - jest to parafraza. Ale mniejsza o to.
1
@Stoiczkow Dziękuję za wsparcie. Już traciłem wiarę, że pisanie czegokolwiek więcej ma sens.
Dokładnie jest tak. Ludzie mają naiwne wyobrażenie o historii Europy, które rozpada się, jakby tylko pomyśleć o nim przez kilka minut. W rzeczywistości mamy ciągnące się od wschodu do zachodu wrogie ludziom mokradło zamieszkane przez koczujących barbarzyńców. Następnie trafia się 1000 lat "czarnej dziury" i bum, w wieku XV mamy z niczego kwitnącą sztukę, naukę, filozofię, wymianę myśli i galopujący "postęp". Nie wiem z jak wysokiej choinki trzeba się urwać, żeby nie zauważyć tutaj pewnego dysonansu, ale przez dziesięciolecia pracowano, by nauczyć ludzi wiary w ten obraz. Zadziałało.
Z tym lewakiem to bardzo ciekawa sprawa. Od nastoletniości byłem w szkole i wśród znajomych uznawany za ateistę, czemu nawet przyklaskiwałem, bo naiwny teizm proponowany zewsząd mnie odrzucał. Na La Rambli zwykle wypowiadam się w tematach okołomedycznych, gdzie z kolei zostaję sprowadzony do lewaka o totalitarnych poglądach. Tutaj kolega nie wytrzymał napięcia i zaczął mnie oskarżać o "podporządkowanie wiadomej doktrynie". Tyle warte jest to całe szufladkowanie. A ja tylko próbuję zbliżyć się jak najbardziej do prawy ;)
Pozdrawiam Cię!
1
@Wojcio Kopią wierzeń bliskiego wschodu i ogólnie poganizmu? Dobre. Najbardziej teologicznie i filozoficznie rozwinięta religia w dziejach świata była jedynie "kopią poganizmu" pod inną nazwą :)
"Ileś byś pięknych słów nie napisał" to takie zabezpieczenie "ileś byś mi błędów nie udowodnił, to i tak nie zmienię zdania". Ale spróbujmy:
"Tak, chrześcijanie mają sukces w tym że nie zniszczono wszystkich tekstów z przeszłości, coś tam się zostało z czego mamy jakiś tam obraz starożytności, którą ludzie do dziś się zachwycają"
Wbrew współczesnemu rozumieniu zachowywania dzieł kultury, tu nie chodzi o to, czego nie zniszczono, a co zachowano. Gdyby nie przepisane, to nie ostałoby się praktycznie nic z racji jakości materiałów stosowanych w Starożytności. Człowiek współczesny wierzy, że gdyby nie aktywne rzucanie przez średniowiecznych ludzi starożytnych pism na stos, to mielibyśmy pełen zapis antyku. W rzeczywistości gdyby nie aktywne przepisywanie, to bez żadnych płomieniu zostałoby niewiele.
System feudalny trwał przynajmniej do końca XVIII wieku. A Tesla nie zmienił świata.
"średniowiecze jest jedną czarną dziurą "
Dopiero co zgodziliśmy się wszyscy, że było heterogenne. Poza tym jak chcesz wyznawać wiarę, że kompletnie nic się nie działo przez 1000 lat, a potem bez żadnych fundamentów ruszyło w XV w., to pozostaje pogratulować wyobraźni.
"Jedynie na "obronę" średniowiecza są choroby, które zdziesiątkowały populację..."
Doskonale, choroby. To teraz sobie poczytaj o chorobach w magicznym Renesansie, kiedy to nagle wszystko było ideolo, a pospólstwo cieszące się dobrym zdrowiem parło na uniwersytety w imię "postępu" :D
1
@qchulainn Nie no, bądźmy konsekwentni. Jeśli przez 5000 lat nastąpił "jakiś postęp", a potem przez 1000 lat nastąpił inny postęp, który nie rozwijał dostatecznie dziedzin takich jak np. medycyna, czy astrologia (na Boga nie rozumiem czemu mielibyśmy tęsknić za rozwojem astrologii, ale OK), to jak mamy je porównać?
Jeśli mamy mówić o jakimkolwiek postępie, to nie ma żadnego sensu wyrażać go jakościowo (czyli "nastąpił" i tyle), a trzeba to zrobić ilościowo. Tutaj wyrażenie choć w przybliżeniu "ilości" postępu na jednostkę czasu jest niezbędne, szczególnie jeśli masz zamiar dowodzić jego następnego zahamowania. W przeciwnym razie pozostają nam puste, nieweryfikowalne stwierdzenia.
Dodatkowo warto by było jednak wspomnieć, że kolebką medycyny islamskiej, tak chętnie chwalonej we współczesnym dyskursie o średniowieczu, było jednak chrześcijańskie Bizancjum.
W drugim akapicie to w ogóle nie wiem o co chodzi. Sam piszesz "Religia grecko-rzymska nie miała szans się utrzymać i coś nowego o trwalszych fundamentach by ją zastąpiło prędzej czy później. Chrześcijaństwo wykorzystało najlepiej tę lukę.", ale oburzasz się na moje ujęcie tego samego wniosku, jako "zjednolicenie świata pod wspólną religią to w sumie nie był sukces Chrześcijaństwa, a porażka religii grecko-rzymskich". Rozumiem to jednak jako kompletną analogię powyższego. Co konkretnie nie gra w mojej parafrazie?
1
@Matheu12 Teraz przyjąłeś za cel ogólne umniejszanie Europie i jasne - nigdy nie byliśmy pępkiem świata. Pozostaje jednak zadać sobie ostatecznie pytanie co sprawiło, że z jednego wielkiego bagna uformowano do pewnego stopnia kolektyw, który ostatecznie gospodarczo i naukowo zdominował świat. Gdzie tu chwila słabości? Wyjmijmy osiągnięcia Średniowiecze i Chrześcijaństwo z równania i powiedz mi jak to miało się inaczej stać?
Tym niemniej warto dodać, że ostateczny kształt Wielkiego Muru Chińskiego oraz wynalezienie druku w Chinach to też domena czasów nazywanych przez nas Średniowieczem ;)
BTW błędnie zakładasz, że Hindusi, Chińczycy i Arabowie nie stawiali religii na piedestale, bo robiła to każda kultura. Religia jest po prostu aspektem życia, który istnieje, czy tego chcesz, czy nie. A z racji swojej charakterystyki, czyli m. in. traktowaniu o ponadczasowych prawach i zasadach, w każdej kulturze znajduje się na szczycie hierarchii.
1
@qchulainn Dodałeś tu pełno szczegółów, które miałyby coś w temacie zmieniać i coś Średniowieczu i Chrześcijaństwu ujmować, a są w temacie zupełnie bez znaczenia. Argumentowanie, że zjednolicenie świata pod wspólną religią to w sumie nie był sukces Chrześcijaństwa, a porażka religii grecko-rzymskich, a w ogóle to nie zaszło to na raz, a stopniowo. No i co z tego? Sam wybrałeś sobie do krytykowania 1000-letni okres i teraz jesteś szczęśliwy, że zmiany nie zaszły na raz :D
Mój punkt był taki, że dzięki Średniowieczu mamy Europę, która od wschodu do zachodu mówi tym samym językiem symboli i opowieści, oraz tym samym językiem dosłownie - łaciną.
I jak już przy tym jesteśmy to powiedz mi w ile lat postąpił ten technologiczny sukces Starożytności? 4000-5000?
Cały czas wychodzisz z oświeceniowego założenia, że był jakiś progres do zahamowania w sensie technologicznym i nauk przyrodniczych, który to de facto dopiero nabrał jakiegokolwiek znaczenia praktycznego w XVIII wieku. Zarówno w Starożytności, jak i w Średniowieczu odkrywanie np. wzorów matematycznych wyrażających świat było raczej wypełnione znaczeniem filozoficznym i teologicznym.
1
@Matan_Zajcev Jak mrówka przejdzie po tym kluczu nasadowym, to staje się od dla niej samą ziemią, podłożem, podstawą. Czyli ten sam zlepek atomów w pewnym sensie nigdy nie istnieje nie posiadając sensu. Albo inaczej, różnica między istnieniem, a nieistnieniem klucza nasadowego bardziej wynika z istnienia jego sensu, niż samych atomów. Ostatecznie mógłbyś wszystkie atomy wymienić na inne, zachowując kształt klucza. Albo nawet rozdzielić te atomy na dwie grupy i stworzyć złamany klucz nasadowy... który w dalszym ciągu byłby kluczem nasadowym. Wynika z tego, że świat istnieje bardziej w sposób niematerialny, niż materialny, czyli wzory, symbole, idee istnieją bardziej, niż materia, która jedynie staje się dla nich desygnatami. Istnienie świata a świadomość są wobec tego ze sobą ściśle splątane.
Każda prastara opowieść o stworzeniu świata mówi, że na początku świat był pusty, lub też był bezładem, dopóki coś w rodzaju najwyższej świadomości nie wypełniło go sensem, bądź nie rozdzieliło go na poszczególne elementy ten sens posiadające. Niezwykłe, że tysiące lat później, mając matematyczny dowód na wielki wybuch, nie ruszyliśmy się na krok od tej podstawowej, "prawdziwej" historii stworzenia świata ;)
2
@Comentateiro Bardzo ważne kwestie, na które oduczyliśmy się kulturowo myśleć, choć myślę, że dla dobrobytu są niemniej ważne, co dbanie o zdrowie fizyczne. A może nawet ważniejsze, bo fizyczność ostatecznie zawsze podda się entropii.
Chyba wszystko można sprowadzić do pytania: czy istnieje jakakolwiek prawda? i: czy jesteśmy w stanie ją poznać?
Wszystko kolejne jest już tylko logicznymi wnioskami z odpowiedzi na te pytania. Całe tomiszcza pisano potem wokół. Ostatecznie centralne pytanie wydaje się skokiem wiary.
I myślę, że jak pójdzie się dalej tą ścieżką, to dociera do nas, że to cyniczne "wierzymy w to wszystko tylko po to, żeby nie cierpieć" jest fałszywe. Skrywa w sobie zresztą oczywistą prawdę - jeśli nie wierzymy, to cierpimy. Jedynie przyczyna jest pomylona ze skutkiem ;)
4
@qchulainn
Ubogiej intelektualnie :) Przestań traktować to jako aksjomat, a będzie Ci łatwiej zrozumieć co tutaj ignorujesz. Podstawy teologiczne wiary chrześcijańskiej to potężny rozwój intelektualny. Teraz praktycznie ma ludzi, którzy są w stanie wejść na ten poziom filozoficzny. Weź pierwszą z brzegu Katedrę Notre Damme w Paryżu, poczytaj o jej architekturze, symbolice, technologii jaką ją zbudowano, jak zaplanowano budowę na tak wiele lat i jeszcze raz sam przed sobą przyznaj, czy masz tu do czynienia z ubóstwem intelektualnym oraz, co jeszcze ważniejsze, czy my współcześnie jesteśmy w stanie podjąć się takiego projektu?
Swoją drogą tego Dantego, piewcy nowego, nie byłoby, gdyby nie słabnący ucisk teologii chrześcijańskiej, co? :)
Hamulec rozwoju? Ale powiedz mi - w porównaniu do czego. Jakiś to niesamowity rozwój zachodził w starożytności, który to średniowiecze zahamowało? Przecież to czysty absurd. Cała Europa została zjednoczona w jednym cywilizacyjnym ruchu, stworzono uniwersytety, którzy na całym kontynencie działały w podobny sposób i umożliwiały wymianę myśli. To wszystko jest absolutną podstawą i w zasadzie warunkiem sine qua non rozwoju nauki, jaki napędził się w oświeceniu, a Ty mi tutaj mówisz o hermetyczności poglądów.
" Własnie jakość i ilość przechowanego materiału jest świadectwem zacofania średniowiecza. "
Aha. A powiedz, mi, w porównaniu do czego? Do kserokopiarki? Stoisz tutaj przed faktem - wszystko co się ostało, zapisane na rozpadającym się w pył papirusie ze starożytności, przetrwało ponieważ wierzono, że warto poświęcić lata na przepisywanie w kółko tych samych treści. Jaka epoka przed Średniowieczem przykładała do tego wagę? W porównaniu do czego to Średniowiecze jest zacofane? Tak nie zaginając czasoprzestrzeni i trzymając się chronologii zdarzeń proszę. I nie zmyślaj tu niczego o buntownikach, to byli to ludzie wykształceni w tym samym nurcie - a wyboru nie było, ponieważ praktycznie nikt poza ówczesnym Kościołem nie uczył ludzi pisać.
Zresztą zaraz. Skoro wszystko co przeszło od Starożytności do Średniowiecza trafiło w pewnym momencie w ręce stłamszonych doktrynowo uczonych średniowiecznych, to jakim niby cudem umiesz z całą pewnością powiedzieć, że filozofia grecka została dostosowana do Chrześcijaństwa, a mitologia przetrwała już nienaruszonym? Co pozwala Ci tego dowieść? Opierasz to na czymś więcej, niż na aksjomacie, którzy przyjąłeś?
"- Na podstawie tego co piszesz, nie trzeba się zastanawiać, jakiej doktrynie Ty jesteś podporządkowany."
Hahaha :D No słucham. Jakiej? Ja? Naczelny lewak La Rambli? Jak już się nie ma co powiedzieć, to się zawsze rzuca ten sam pusty tekst :)
4
@Matheu12 Masz jakieś realne argumenty za tym zamkniętym umysłem, czy to Twoje wyobrażenie z filmów rodzaju "Goście, goście" albo Monty Pythona? Mówimy naprawdę o zamkniętych umysłach w epoce, w której cała Europa, kraj za krajem, nawracała się na nową, rewolucyjną religię, a z kolei rozwój tej religii postępował w bezprecedensowym tempie?
Nie do końca rozumiem jaka miałaby być alternatywa dla tego okresu. Prosty przeskok do elektrowni wiatrowych? Myślę, że pomocne byłoby wyjście z tego co było w Europie przed Średniowieczem i co uzyskano przez te tysiąc lat, zamiast porównywać ówczesne tempo rozwoju tylko jednej gałęzi (technologii) z obecnym.
21
@qchulainn Nie, średniowiecze jest opisywane jako hamulec rozwoju przez oświeceniowych i późniejszych myślicieli i ta myśl jest od zarania nacechowana propagandowo. Krzewienie opinii "ciemnych wieków" w Polsce to zresztą dorobek antyreligijnego PRLu.
W samym zdaniu "średniowiecze trwało ponad 1000 lat, a dopiero w drugiej połowie tego okresu [...] było powstanie uniwersytetów" kryje się niezwykły paradoks, który zdaje się wszystkim umykać.
Mianowicie - jeśli "epoka" trwała przez ponad tysiąc lat, to z całą pewnością nie da się jej zredukować do krótkiego opisu, czy ten rozwój był, czy też nie było. Dowodząc, że w drugiej połowie powstały uniwersytety, zresztą tą heterogenność potwierdzasz. Nie wspominając już o tym, że deprecjonujesz tak doniosłe wydarzenie jak ZAŁOŻENIE UNIWERSYTETÓW, a okres w którym to nastąpiło próbujesz w tej samej wypowiedzi nazywać "hamulcem rozwoju" :D
Deprecjonujesz również myślicieli związanych z kościołem, kiedy to właśnie kościół zbudował zaprawy pierwszych systemów oświatowych i jak już wspomnieliśmy, pierwszych instytucji naukowych. To wtedy rozwinięto scholastykę, co jest przecież podstawą całego procesu naukowego. Piszesz, że kościół miał do dyspozycji ogrom wiedzy starożytności, tak jakby jego osiągnięciem nie było właśnie zachowanie tej wiedzy, poprzez olbrzymie, epokowe przedsięwzięcie kopiowania ksiąg i spisywanie przekazów ustnych. Bawią ludzie deprecjonujący Chrześcijaństwo, a ze wzruszeniem rozprawiający i mitologii nordyckiej, tylko że żadna mitologia nie ostałaby się do dziś, gdyby średniowieczni mnisi jej nie spisali."Rozprawiasz się" z myślicielami średniowiecza, bo byli podporządkowani doktrynie, kiedy to właśnie myśliciele rodzaju Tomasza z Akwinu wzięli na poważnie filozofię starożytnej Grecji i rozwinęli jej idee.
Standardowo stawiamy Renesans na piedestale i w opozycji do Średniowiecza. Niespodzianka - on się nie wziął z próżni, ludziom nie objawiła się nagle kosmiczna wiedza. Kopuła katedry florenckiej, podróż transoceaniczna Kolumba czy "Boska komedia" Dantego nie istniałyby bez rozwijanej przez poprzednie setki lat inżynierii i sztuki. Warto też przypomnieć, że ludzie w renesansie nie zauważyli nagłej "zmiany czasów", tylko dalej żyli w nękanym wojnami i chorobami świecie.
To współczesna historiografia stworzyła mit "ciemnych wieków" (oryginalnie oznaczający niewielką ilość dokumentów historycznych z tego okresu) i czysto materialnego sukcesu następnych epok.
I zamykając tym czym zacząłem - warto się tak przy okazji zastanowić jakiej to doktrynie podporządkowani byli autorzy tych mitów :)
13
@qchulainn Możemy w końcu opuścić oświeceniową propagandę o "ciemnych wiekach" i przestać ignorować potężny dorobek intelektualny Średniowiecza? Byłoby fajnie
0
@Panenka "There is no decent place to stand in a massacre"
Ale jednak ten kto zdradził ponosi winę ;)
3
@Keson Ja w ogóle Słowenii nie kumam. Jeden wielki las, 2 mln mieszkańców, post Juglosławia.
PKB per capita wyższe niż u nas, pyszne wino i zdolni ludzie.
Skąd to się wzięło?
0
@Nano22 Bardzo proste. Wziąłeś coś, a nie dałeś nic w zamian. Intuicyjnie jest to dla ludzi odrzucające
2
@mientusek1407 Czyli mówisz, że jest tabu, a więc ludzie nie chcą PRYWATNIE mówić o swoich zarobkach, ale pasuje Ci, żebyśmy przeskoczyli do podawania takich informacji PUBLICZNIE
Aha
Jak napisał @MesQueUnClub_87 , to przejaw totalitaryzmu i w ogóle się z tym nie zgadzam. Każdy ma prawo do prywatności. Spowodowałoby same problemy, żadnych korzyści moim zdaniem. Mówię to jako osoba, która zarabia zgodnie z taryfą, która jest publicznie znana.
0
@FCBurnley Nie tak działa nauka, że wybierasz sobie autorytet. Ja widzę tu fundamentalną różnicę:
Parol powołuje się na badania epidemiologiczne (bibliografia poniżej).
Zep powołuje się na teoretycznie poznany wpływ danych substancji na organizm człowieka w połączeniu z analizą ilości tych substancji w napojach.
Fundamentalna różnica, w medycynie liczy się wykazanie wpływu, a nie dywagacje. Z tych dywagacji można co najwyżej zaprojektować ostateczne badanie populacyjne i dalej dowodzić wpływu, a dla siebie przyjąć środki ostrożności. BTW też uważam, że 1,5 l coli dziennie to gruba przesada, ale nie mam na to żadnych badań. To moje przekonanie, sam pijam od czasu do czasu 1-2 szklaneczki.
0
@HighestInTheRoom
Nie masz również żadnych dowodów, że soki za 7 zł również cokolwiek dają. "Naturalne cukry", czyli w tym przypadku bomba fruktozy, obciążają wątrobę, mają wysoki indeks glikemiczny, a bomba witaminowa podejrzewana jest o działanie kancerogenne. Nie jest niczym naturalnym dla ludzkiego organizmu sok wytłoczony z kilograma owoców na raz.
"Czyli co, mówisz, że lepiej, żeby żłopał 1,5l coli zero z aspartamem i acesulfamem, niż na przykład ze 2 szklanki soku ze świeżych owoców czy warzyw, bo cola nie ma kalorii xD?"
A mówię? Gdzie? Sam sobie jeszcze narzuciłeś kryterium objętości, o czym nic nie mówiłem, żeby było bardziej absurdalnie :) Zejdź na Ziemię. Lepiej wypić 1,5l coli zero niż słodkiego soku, to z całą pewnością.
"Hmm, napój bez kalorii, który jest pity przez większą część dnia przyczynia się do chudnięcia?
Cóż za fakty, sam bym na to nie wpadł ;)"
Trzeba było wykluczyć sugerowany wpływ insulinemii wywoływanej słodkimi napojami zero na anaboliczny efekt brutto, wpływ na pobudzenie apetytu i w efekcie większe przyjęcie kalorii brutto oraz ostatecznie, jak to w naukach medycznych, wykazać pozytywny wpływ samej interwencji, a nie tylko logiczne implikacje założonego efektu fizjologicznego.
Także nie bój się, zajmują się tym ludzie o większej wyobraźni i pojęciu niż Twoja ;)
Poza tym nie odnosiłem się do tego co pisał kolega, tylko o mitach, które Ty powielasz i popularyzujesz
0
@HighestInTheRoom Wszyscy dogmatycznie utrzymują, że niezdrowe, reszta ma wierzyć na słowo. Mamy powtarzać "barwniki niedobre, słodziki niedobre", bo "nawet nie wiadomo jak działają po latach". Faktów, badań nie poda nikt.
A prawda pozostaje taka:
- najgorszy z tego jest cukier, bo generuje puste kalorie, a którego jest po brzegi w sokach owocowych, które nie wiadomo z jakiego powodu polecasz. Dobrze wiemy co to robi po latach
- nie ma choroby wywoływanej przez 1,5l dziennie coli zero, ale są
choroby wywoływane przez codzienne przyjmowanie kalorii ze "zdrowych
soczków owocowych"
- o słodzikach trudno powiedzieć cokolwiek poza pustym gadaniem o "nieznanych efektach po latach", w efekcie robisz potężny argument z braku dowodów, a słaby z ich obecności o.O
- niedawno ukończone badania udowodniły, że spożycie napoi zero rzeczywiście przyczynia się do spadku spożycia kalorii i w efekcie chudnięcia
- ergo: pleciesz, przestań
Info brałem od Parola, więc bezpośrednie badania pośrednio w jego bibliografii:
https://www.damianparol.com/napoje-zero-zmniejszaja-apetyt/
https://www.damianparol.com/aspartame-free/
2
@VegetaPolska Chcesz być numerem 1 w życiu typiary, która obiecała Ci, że nie ma kolegów ani koleżanek? Ilość smutku w tej historii i brak możliwości uratowania Cię od porażki są wręcz mitycznie epickie