kimpanjest
Dołączył/a: marzec 2013
7 obserwujących
0 obserwowanych
Której reprezentacji, do której powołany został zawodnik Barcy, kibicujesz?
Komunikat
Polecający
Ładowanie...
Historia komentarza
Ładowanie...
12
Świetny mecz Realu. 3:0 dla Barcelony.
0
Komentarz usunięty przez użytkownika
1
O benzen chodziło Spiętemu z LaoChe, prawda? Ale te zdanko wyżej to nie żadna parafraza, tylko czysty cytacik z podpułkownika Billa Kilgore'a, psychopato-bohatera "Czasu Apokalipsy" Pana Coppoli.
4
Uwielbiam zapach napalmu o poranku...
3
Może. Ale nie wydaje mnie się. A wydaje mnie się, że to Ty nie zrozumiałeś leksykalnych podwalin mojej kpiny. Bo nikt nie mówił, że mój zarzut dotyczący rozumności ankietowanych zasadza się na zasadności pojmowania słowa "najlepszym". Akurat tak się składa, że chodzi tu o człon pytania kolejno następujący, czyli "następcą Luisa Suareza". Mbappe grający na 9-ce - Jezus Maria, nawet w FIFIE jest to pomysł denny jak ten skoszony trawnik na łbie Rutkowskiego.
0
Prawda ci to, prawdy przecedzone sito. Rzeczywistości sklejonej z pikseli gier konsolowych, ziarenek w grzechotce w rękach rozpuszczonego bachora i halnej nawałnicy na przestrzeni mózgownicy, podlanej szczypiącym w oczy sosem z wiecznego niezadowolenia i braku respektu.
6
Tytuł alternatywny: "55.57 % użytkowników FCBarca.com, biorących udział w ankiecie, nie zrozumiało pytania lub nie rozumie futbolu".
0
"To wszystko co napisałeś, wiem. Napiszę więcej - wiedziałem o tym już dawno temu, dlatego własnoręcznie nie podniosłeś mi kurtyny, za którą skrywa się rozświetlona Prawda."
Nie mam pojęcia, gdzie dałem Ci do zrozumienia, że funkcjonuję w tej rozmowie jako płonący krzew przemawiający do Mojżesza. Wszystko, co napisałem, było jedynie (podejmowaną z lekkim uczuciem żenady, derogowaną prerogatywą patriotycznego obowiązku) prostacką polityczną agitką, zasadzoną na oczywistościach, z których oczywistości z pewnością zdajesz sobie sprawę. Tak jak oczywistością jest, że wolna Twoja wola, wolna Twoja ręka przy stawianiu krzyżyków na kartce wyborczej i szybki Twój internet, za którego pośrednictwem z pewnością możesz sobie sprawdzić, jak ruch Kukiza zamierza zreformować gospodarkę i system polityczny tego kraju. Do czego zachęcam. Jeszcze jedna rzecz i kończę, bo mi się nie chce i nie mam czasu. To, że z klubu parlamentarnego Kukiz'15 odeszła zamaszysta grupa posłów i poślin zadziałało na korzyść tego ruchu, a nie na odwrót. Odeszli z niego w większości ludzie skłonni do potakiwania Kaczyńskiemu w każdej sprawie, niezaangażowani w sprawę reform Polski po linii gospodarczego liberalizmu. Ruch Kukiza wykluł się z sukcesu w wyborach prezydenckich swojego lidera i przed wyborami parlamentarnymi został sklecony pospiesznie i bez potrzebnej dogłębnej weryfikacji osób, które na jego skrzydłach wylądowały w Sejmie. Obecnie wykrystalizował się personalnie (moim zdaniem TOP 10 posłów w parlamencie zajmuje w większości grupa osób spod tego szyldu), jego linia programowa nabrała realnych kształtów i ma historyczną szansę dokonania realnych zmian w celu "wyzwolenia potencjału gospodarczego narodu". Obecnie Gwiazdowski jest na tym samym etapie tworzenia własnego ruchu politycznego, co Kukiz w maju 2015. Kłaniam się i poddaję pod rozwagę.
0
Nic nie suponuję na temat Pana Gwiazdowskiego. Ja go cenię i szanuję jego opinie, jak i zgadzam się z wieloma proponowanymi przez niego receptami na niewydolności systemowe polskiej gospodarki. Nie zmienia to jednak faktu, że głosując na program Pana Gwiazdowskiego, zagłosujesz właściwie na program Kukiz'15 pod innym szyldem, którego realizacja ugrzęźnie w zawiłościach ordynacji wyborczej pana d'Hondta lub, w wypadku jeszcze gorszym, pod ostrzem gilotyny progu wyborczego. Życzę powodzenia w dochodzeniu do własnych wniosków, wyrozumianych na własny rachunek, choć z konsekwencjami dla nas wszystkich.
0
Zagłosowałbyś na Kukiz'15, który ma niemal identyczny program jak Pan Gwiazdowski, siedzi już w Sejmie i ma poważną szansę zaszachować PIS po następnych wyborach parlamentarnych w bardzo prawdopodobnym wypadku, w którym partia miłościwie nami obecnie rządząca nie uzyska wystarczającej ilości mandatów dla skonstruowania samodzielnej większości parlamentarnej, w czego wyniku będzie musiała poszukiwać koalicjanta, a jedynym niekompromitującym w oczach ich własnych wyborców partnerem do koalicyjnych pertraktacji będzie właśnie Kukiz'15, którego przedstawiciele solennie przyobiecali, że warunkiem sine qua non przystąpienia przez nich do koalicji z PIS-em będzie gwarancja realizacji ich podstawowych postulatów programowych przez utworzony na bazie tego hipotetycznego sojuszu rząd Polski. Przemyśl to. Nie przyłączaj się do tej opłakanej w swoich skutkach, w niedalekiej już przyszłości, akcji rozdrabniania głosów ludzi, którzy chcą zmian w Polsce i w większości mniej lub lepiej rozumieją, na czym te zmiany muszą polegać. Buziaczki, zdrówka życzę.
0
Dzięki, ale w haiku nie umiem.
35
Wybieram Romę, by Barca już na progu fazy pucharowej mogła odbić na kopercie pieczątkę z napisem "Mądra drużyna po szkodzie" - pewnym machnięciem zdecydowanej, robotniczej ręki Pana Mrówki. Niepojęta była ta ubiegłoroczna wpadka, ten donośny strzał we własną mordę upośledzonej niezdary czyszczącej pistolet przed kolejnym pojedynkiem, nie jestem w stanie tego żenującego aktu autodestrukcji przeżyć ni zrozumieć. Jak i zresztą lwia część forumowej społeczności, dla której 90-minutowa kompromitacja na Stadio Olimpico stanowi fundament obaw i krytyk dotyczących warsztatu EV po sam dzień dzisiejszy. Te cholerne 90 minut, w których Txingurri do resztek zesmudział, a które w swym najdonioślejszym efekcie przyniosły madridistas na srebrniutkiej, wylizanej do połysku tacy 3 LM z rzędu i ostatecznie pogrzebały pod glebą zamierzchłej historii heroiczną dekadę przybliżania się Barcelony do Realu w ilości tryumfów odniesionych na szczycie Olimpu światowego futbolu. Te wpierdyścierwione 90 minut, które postawiło w tym sezonie Barcelonę pod ścianą, naprzeciwko pierdyliarda gotowych do rozstrzelania mitu najlepszej drużyny XXI wieku, najlepszego piłkarza w historii, platynowej ery w historii tego klubu. Nieważne, czy mniej lub bardziej zasłużenie, czy mniej lub bardziej zasadnie - Real Madryt i Ronaldo ten mit przyćmił i Messi i spółka muszą go teraz mozolnie wygrzebywać z błota, wymyć, parą z ust osuszyć i postawić z powrotem na właściwe miejsce. Teraz albo nigdy.
2
Dorzucilibyście te staty poszczególnych piłkarzy, przecież to jest EWIDENTNE upośledzenie tego działu, jednego z najpopularniejszych. "Procent celnych podań mówi sam za siebie" - taki fragmencik jest w opisie do oceny Munira. Mam rozumieć, że mam teraz sobie sprawdzić na whoscored czy fourfourtwo jaki był ten procent celnych podań, by dowiedzieć się, co on sam za siebie mówi ten procent celnych podań? Bzdura i niekonsekwencja. Stawiacie kolorki i harmonie czcionek i okienek ponad funkcjonalność i logikę? Ejże.
2
Wiadomo, wiadomo. O to mi chodziło.
15
Zamiast klątwy Anoeta dziś miał na niej miejsce cud. Valverde poczynił rotacje rodem z ostatniego sezonu Enrique, a więc gwarantujące stratę punktów, defensywy Barca w tym meczu nie miała, Sociedad wylało beton na całej powierzchni swojej połowy - a mimo wszystko Katalończycy zamiast słusznie zebrać w czambuł i z nakrytymi uszkami pokorniutko zbiec do domu wracają do siebie w blasku niezasłużonej chwały. Widzę tutaj na forum głosy, że tak grając, nic nie ugramy. To intelektualny fałsz. Grając tak, a mimo to wygrywając - ugramy wszystko.
0
"W Polsce większość firm mających status regionalnego potentata lub potencjał jego uzyskania jest w rękach Skarbu Państwa."
Tym argumentem. Skopiowanym z poprzedniej wypowiedzi, której nie zrozumiałeś, Panie Homo Sapiens.
1
Oczywiście cicho i głucho w odpowiedzi na mój argument o REALNEJ sytuacji właścicielskiego akcjonariatu w największych firmach z polskim kapitałem. Atakuję Cię osobą Leszka Balcerowicza takim oto sposobem, że jesteś Pan fanem dzikiej prywatyzacji, idiotycznej wyprzedaży gdzie się tylko da gałęzi gospodarki, która jest fundamentalnym elementem idei utrzymania naszego państwa przy życiu. Atakuję cię jego osobą, gdyż śmiesz twierdzić, że państwo to jakiś kulturowy rezerwat i jego granice, a nie przede wszystkim tworzona w naszym wypadku przez milenium organizacja, która ma zasrany obowiązek dbać o to, byś pewnego poranka nie obudził się jako Indianin w kolonii, z pióropuszem z podejrzanym napisem "MADE IN CHINA".
1
Złamanie regulaminu serwisu pkt. 9.3.2.
1
A kiedyś mi się go dobrze słuchało kiedyś w parze z Wolskim, dobrze czytał grę, często słusznie definiował nowych piłkarzy ściąganych przez Barcelonę. Po przejęciu praw do transmitowania LaLiga przez Eleven chyba wypadł z uderzenia i przy pucharowych meczach Barcy wystrzeliwuje sobie w stopy kompromitację za kompromitacją.
8
Orłowski w 20 minut zdążył popełnić dwa plotkarskie kryminały - pierwszy, że to niby Messi kazał Valverde grać 4-4-2 i że ten ostatni to Lionela niemal na kolanach błagał, by się łaskawie przesunął bliżej prawej strony boiska, a przed chwilą strzelił z zadymionej czachy, że Barcelona się zastanawia nad sprzedażą Dembele i, że może go sprzeda do PSG. No, na pewno, gratulacje, pan komentator to chyba myśli, że jak poprzytacza trochę wypocin "Asa" czy tam "Mundo" to oznacza, że jest merytorycznie przygotowany do relacji meczu... No nie, znowu: "Dembele się napalił na wieści o przejściu do PSG", wiedzieliście? To już wiecie. Kretyn.
0
Uch... czyli jednak. Łudziłem się, a wręcz zwodziłem do samiutkiego końca. Ja wiem, że Barcelona jest ponad każdą ze swych części składowych, każdą parą nóg i oczu, numerem na koszulce i literą nazwiska. Nic jednak nie poradzę, że moja Barcelona była z Iniestą spojona, dla mnie Barcelona była jak Iniesta: niby stoicka jak profesor na katedrze, a jednak żywiołowa jak wicher w Karakorum. Niby korna niczym żołdak w garnizonie, a nieustępliwa jak pływ oceanu. Niby krucha, mikra, delikatna, a przecież tak monstrualna, wszechmogąca, nadzwyczajna. I nic nie poradzę, że dziś czuję, jakby moja Barcelona kopnęła w kalendarz, wzięła tonę mułu i na żywca się podeń wkopała. Jakby żywot swój na moich oczach jej doczesna forma naumyślnie dokonała - żywot piękny, pełen wdzięku, wiodący nas wiecznym traktem od zera do bohatera, ale też - gdy na parnasie zaległ - pełen niewykorzystanych szans, błahych błędów, których konsekwencje najmściwiej zasądza czas. Co po śmierci - nie wiem. Wiem, że ostatnio byłem na Camp Nou i Iniesta schodził z areny wśród burzy oklasków, a ja myślę - wstać czy nie wstać, może wstanę, a tam, nie, nikt wokoło nie staje, to i ja nie stanę, przecież bez przesady - no i nie wstałem. Teraz będę musiał rychło tam pojechać jeszcze raz - tylko po to, żeby wstać. I klaskać łbem o pręt do szczętu.
20
To nieprawda, że większość kibiców "postanowiła wspierać" Gomesa w jego drętwej pasji kopania się po czole. Byłem na tym meczu. Gwizdy niosły się po całym stadionie. Iniesta schodził z murawy wśród burzy oklasków, a gdy tylko Portugalczyk przekroczył próg boiska nastała martwa cisza, kwieciście przetykana gwizdami pogardy. Wystarczyło, że raz tylko zagrał piłkę do tyłu i stadion znów zawył z niezadowolenia. Oklaski dostał raz, przy pierwszym kontakcie z piłką, gdy przepchnął się z piłką cosik ze dwadzieścia metrów w stronę bramki. A na Camp Nou oklaskują wszystkich po kolei piłkarzy Barcelony nieomal bez przerwy, bo tu przerzucik, tam drybling, po czym czyściuteńki odbiór wślizgiem albo pewny chwyt bramkarskiej ręki - odbywa się tam półtoragodzinny, kłapiący spektakl wyrazu satysfakcji, do którego Gomes pasuje jak mucha do ula. Ale jam nie gwizdał, nawet nie dlatego, że nie umiem, tylko śmierdzi mi to bucem i bachorstwem. Milcząc, myślałem z uśmiechem, że te buce mają rację. Camp Nou to nie jest parking dla wozów z węglem. To świątynia. Sztuki. Gry. W piłkę.
8
Po utracie Neymara, w stanie najwyższej wścieklizny, wysmażyłem cuś takiego:
Oba transfery, i Dembele, i Coutinho, to PSI obowiązek tego zarządu. Jeśli nie sfinalizują tych transakcji, to po trybunach Camp Nou powinny stoczyć się ich głowy. Już rok temu powinien w Katalonii się stawić młody pomocnik z podpisem "nowa jakość". Zaspali, Enrique nie miał kim rotować (Andre Gomes - Boże, dziecko we mgle, cały sezon przyuczania do zawodu) i Barcelona przerżnęła sezon. Jak się okazało, przerżnęła OSTATNI sezon z trójzębem Posejdona z przodu. Ucieczka Neymara to jest, yhym-yhym, KOMPROMITACJA. 222 mln euro to nie jest zaporowa klauzula odstępnego - to jest manifest tępoty, prośba o zbiorowy gwałt. Khelaifi zrobił z nich taką miazgę, taki obrzygliwy kisiel, że do dziś mam w ciele drzazgi z obrzydzenia. Arabus spełnił prośbę i zaimplementował swego brunatnego pytonga tak starannie, że po całej Katalonii niesie się jeszcze wrzask zbulwersowanych ofiar. A oni się jeszcze sadzili na Verattiego - Jezu Chryste, wstyd na cały świat! Powtarzam jeszcze raz - oba transfery to nie są w tym momencie błyskotki i łaska, ale warunek utrzymania się botoksu na twarzy panów od polityki transferowej i kontraktowej, bo jak nie, to im twarz rozleci się na tysiące skisłych kawałeczków. Bo teraz nie tylko trzeba zapchać wyrwę na środku boiska, ale zastąpić kimś potencjalnie godnym utraconą we wstrząsający, żałosny, makabryczny i tragikomiczny sposób - nadzieję tego klubu na kolejne lata.
PSI obowiązek spełniony, a ja chylę czoła. A nawet walę czołem w blat, bom za nic się nie spodziewał takiej podjazdowej akcji wyprowadzonej przez zarząd w połowie sezonu. To jest bardzo, bardzo dobry ruch. Barcelona zjadła ligę na śniadanie, a do deseru zasiada z powrotem jako monstrum. I będzie rozszarpywać.
22
"Rodzi się pytanie: czy to źle?" Nie wiem, a i mało mnie to obchodzi. Natomiast bardzo mnie obchodzi godzina, w której wyprzedane Gran Derbi się odbędzie. Godzina, o której tak samo Barcelona, jak i Real, od kiedy pamiętam - gra taki piach i sado-maso, że wióry lecą, oczy szczypią, ząb jeden o drugi zgrzyta. Parafrazując nieoceniony cytat zacnego pana Ćwielonga: "Sobota, godzina 12.00, pogoda też nie sprzyja grze w piłce". Tak więc możemy tutaj sobie przewracać kota na cztery strony świata i sprawdzać, czy może od ogona mniejsza dupa blada, a i tak fundamentalny fakt będzie nam neonem w oczy świecił: sportowa wartość sportowego widowiska została złożona na ołtarzu pierdyliardu dolaru. I tu rodzi się odpowiedź: tak, to źle.
0
Mecz z Las Palmas wyśmiał supozycję redaktorki.
3
Co do Paulinho: to są tylko moje niezobowiązujące pierwsze wrażenia, gość do kupy grał na razie 20 minut. No i biegał po murawie bardzo chaotycznie, podchodził do typa z piłką na pół metra i z wywieszonym jęzorem się do niego sapał: "daj,daj!". Co do kwestii tridente: pamiętam, jak Martino upośledzał Neymara wciskaniem go na prawe skrzydło. Pamiętam, jak Alexis był na prawym skrzydle niemal wyłączony z gry. A Messi był tam genialny, te jego przerzuty do Neymara, wejścia w środek, rajdy po skrzydełku... No ale Suarez rzeczywiście wchodzi z lewego skrzydła na środek ataku w wielu sytuacjach, czyści Albie przestrzeń i też jakoś to wygląda. Tylko ten Dembele - obawiam się - będzie w tym systemie jak skarpeta nie do pary. A ma chłopak wiatry, że broń rywali Boże!
0
Paulinho jak na razie potwornie dezintegruje formacje, biega bez ładu i składu jak pies spuszczony z łańcucha - coś mi się wydaje, że jastrzębiem z taktyki to on nie jest. Rakitic w pierwszych dwóch miesiącach na Camp Nou był drewnem totalnym, ale od początku stawał tam, gdzie miał. Dobrze gra ta Barca Valverde. Nie podoba mi się Suarez na pozycji Villi, chciałbym zobaczyć Dembele na lewej stronie i Messiego z prawej - kultywacji tego fantastycznego pomysłu Enrique. Tridente w tym układzie śmiga jak ta lala, a w układzie Valverde śmiga tylko Messi. Ale pomoc piękna i boki obrony też, więc nie wiem, nie znam się, zarobiony jestem - czy tu ma miejsce jakiś imperatyw alternatywy?
0
Też prawda. Najprawdziwsza.
15
Oba transfery, i Dembele, i Coutinho, to PSI obowiązek tego zarządu. Jeśli nie sfinalizują tych transakcji, to po trybunach Camp Nou powinny stoczyć się ich głowy. Już rok temu powinien w Katalonii się stawić młody pomocnik z podpisem "nowa jakość". Zaspali, Enrique nie miał kim rotować (Andre Gomes - Boże, dziecko we mgle, cały sezon przyuczania do zawodu) i Barcelona przerżnęła sezon. Jak się okazało, przerżnęła OSTATNI sezon z trójzębem Posejdona z przodu. Ucieczka Neymara to jest, yhym-yhym, KOMPROMITACJA. 222 mln euro to nie jest zaporowa klauzula odstępnego - to jest manifest tępoty, prośba o zbiorowy gwałt. Khelaifi zrobił z nich taką miazgę, taki obrzygliwy kisiel, że do dziś mam w ciele drzazgi z obrzydzenia. Arabus spełnił prośbę i zaimplementował swego brunatnego pytonga tak starannie, że po całej Katalonii niesie się jeszcze wrzask zbulwersowanych ofiar. A oni się jeszcze sadzili na Verattiego - Jezu Chryste, wstyd na cały świat! Powtarzam jeszcze raz - oba transfery to nie są w tym momencie błyskotki i łaska, ale warunek utrzymania się botoksu na twarzy panów od polityki transferowej i kontraktowej, bo jak nie, to im twarz rozleci się na tysiące skisłych kawałeczków. Bo teraz nie tylko trzeba zapchać wyrwę na środku boiska, ale zastąpić kimś potencjalnie godnym utraconą we wstrząsający, żałosny, makabryczny i tragikomiczny sposób - nadzieję tego klubu na kolejne lata.
0
i Walker: Dzięki za odzew, czytam.