0

Nie oglądałem studia, bo próg mojej cierpliwości przekroczyły żewłakowowe "dla mnie" i "rzeczywiście". Skoro jednak "rzeczywiście" panowie Engel i kogo tam tym razem jeszcze posadzili postanowili się pokusić o taki komentarz do rzeczonej sytuacji to.... "dla mnie" skandal. TVP w sferze sportu nie oferuje niczego poza mechanicznymi powtórkami pokutujących w sferze publicznej farmazonów. Pierwszy przykład z brzegu - poniższy post Pana Krzysztofa. Najsmutniejsze, że tę parodię piłkarskiej analizy serwują nam byli selekcjonerzy polskiej reprezentacji! Pomeczowe studia TVP to żywy dowód na to, że polski futbol był do niedawna współtworzony przez chmarę egzotycznych przypadków intelektualnych.

1

Neymar zbiera żniwo zeszłorocznych ekscesów na miarę Złotej Maliny. Obecnie robi wszystko, by odkleiła się od niego łatka symulanta - na razie nic z tego. A obrońcy La Liga, zamiast psioczyć i złorzerzyć, niech założą sobie grupę psychospołecznego wsparcia, dostępną dla wszystkich upokorzonych przez nikczemne dryblingi Brazylijczyka.

0

Z perspektywy całego sezonu uważam, że Rakitic w pierwszych meczach z poważnymi przeciwnikami lądował na ławce po to, by Enrique miał empirycznie potwierdzony argument na wyrzucenie Xaviego z podstawowej jedenastki. Coś na kształt decyzji Mourinho o skrajnie nieodpowiedzialnym rozegraniu pierwszego Gran Derbi z udziałem Portugalczyka - po manicie Mourinho miał w ręku niepodważalny dowód na to, że piłkarze Realu muszą w pojedynkach z Barcą głęboko schować królewską butę, zamurować się na amen i jeździć po murawie na gwiazdorskich dupach, by mogli cokolwiek podczas tych starć ugrać.

2

Od ładnych paru lat Barcelona ma na rynku transferowym przewagę, której na imię Messi. Neymar chciał z nim grać, później Suarez chciał grać z Messim i Neymarem, a teraz Pogba chce grać z Messim, Neymarem i Suarezem. Raiola natomiast lubi sobie poszczekać. Znając prawidło o psie i karawanie, zakrzykuję: witaj, czarny zinedinaninie!

3

Heh... Świństwo wyzwala we mnie kaznodzieję. Dane z początku 2014 roku - 1300 trupów złożonych w ofierze pustynnego święta futbolu. A Umiłowany Prezes z Krainy Sera Dziurawego ma się świetnie - wprost jak w bajce.

13

FIFA to jedna wielka patologia. Nie obchodzą mnie obietnice Blattera co do udzielonej Barcy amnestii - miejsce tego obrzydłego gnoma jest na sali tortur, a nie na fotelu notującej miliardowe zyski organizacji. To, co wyprawia się przy okazji organizacji MŚ w Katarze, te budowane na ludzkich zwłokach areny "najwspanialszych igrzysk w historii", ta wszechobecna deptanina jakichkolwiek zasad cywilizowanego świata - firmowana jego wyklętą na wszechwieki mordą - wszystko to miało być Szwajcara ostatecznym triumfem, a będzie zaśmierdłym testamentem. FIFA, jeśli w jej przegniłym organizmie nie zalęgła się do reszty choroba bezkarności i bezwstydu, staje właśnie przed klarownym jak nigdy obowiązkiem - wykopania Blattera przez otwarte okno. Najlepiej z wysokiego piętra, by mógł w miazgę o trotuar pięknie się rozkwasić. NA BRUK, CHAMIE! W imieniu respektu dla historii świata, do cholery!

0

Jasne - wszyscy jesteśmy wolni, kumbala i do przodu. Poprawność polityczna w kontrze do stanu faktycznego. Dani może robić co tylko sobie zażyczy, ale klub może go ukarać za działania na swoją szkodę. Tak samo jak ty czy ja możemy przywalić w mordę funcjonariuszowi policji, ale musimy się liczyć z tym, że nas skuje i wywiezie na komisariat - a tego byśmy nie chcieli.... Człowiek oddaje część swojej wolności w imię wymiernych za to korzyści. W wypadku Alvesa są to grube miliony i tychże uwielbienie. Moje zresztą też i ta sytuacja nie ma prawa tego zmienić.

2

Mylisz bycie własnością z niewolnictwem. Być może postawienie w ten sposób sprawy jest dla wielu obraźliwe, ale każdy pracownik jest po części własnością swojego pracodawcy. Tym bardziej piłkarz, w wypadku którego przed podpisaniem z nim kontraktu dochodzi do operacji kupna praw do jego usług. Co do zarządu - nie jest chodzącym ideałem, ale nie jest też porażką. Suarez i Neymar wystarczą za argument.

2

Po pierwsze, Alves meblem nie jest, ale własnością klubu jak najbardziej. Piłkarz FC Barcelony - tak właśnie się nazywa. Po drugie, klubu nie oddzielałbym od drużyny, bo drużyna jest jedną z klubu części. To nie jest dwudziestka ubranych w pasiaste koszulki amatorów kopania czegokolwiek okrągłego, lecz podstawa większej instytucji.

4

„Nie czuję się wystarczająco doceniany.”
„Jestem rozczarowany, bo nie potraktowano mnie tak, jak powinno.”
„Nie chodzi wyłącznie o pieniądze. To kwestia szacunku po tylu latach.”
„Inne kluby doceniają mnie bardziej.”
„Barcelona długo nie składała mi oferty, teraz jest tylko jedną z opcji.”
„Prezydent Bartomeu świetnie wie, co musi zrobić…”
„Rozmawiałem z nim miesiąc temu, ale to co powiedział, mnie nie zainteresowało”.

Co to ma niby znaczyć? 40 minut bezprecedensowego festiwalu obrzucania łajnem klubu, który znajduje się w kluczowej fazie sezonu, w wykonaniu piłkarza będącego tego klubu własnością. Alves mógł się ubrać w swój czerwony garniturek i wyjściowe okularki - oddałoby to jak się patrzy jego stan mentalny.

0

Dla mnie Xavi był przez lata odnośnikiem emocji związanych z kibicowaniem Barcelonie. Był nim dokładnie przez 15 sezonów, w których z utalentowanego młodzieniaszka przerodził się w symbol rozgrywającego nowej ery futbolu. 15 sezonów, w czasie których Barca ze specjalistów od pięknej porażki przemieniła się w największą potęgę w historii piłki nożnej. 15 sezonów, które wiodły od katastrofalnej ery Gasparta do nasyconej po brzegi teraźniejszości. Nasyconej między innymi niezliczonością perfekcyjnych zagrań Generała. Do dupy, że odchodzi.

1

"Coś napisałeś i starałeś się podeprzeć to statystykami, gdy pokazałem , że "pomyliłeś się" ze statystykami to w tym miejscu uważasz je za mało istotne. Tzn. jak Ci pasuja to sa istotne a jak Ci nie pasują ("to nie oddają rzeczywistości")."

Statystyki zawsze mi pasują, bo są statystykami - nie można ich negować. Tłumaczyłem wcześniej ich pomocniczą rolę w ocenie czegokolwiek, co dzieje się na boisku. Moja "pomyłka" wynikała z tego, że przytoczyłem jedynie statystykę odbiorów bezpośrednich, a nie dodałem do niej liczby przechwytów. Jednak po zsumowaniu tych dwóch współczynników nadal widoczne jest podobieństwo statystyki gry defensywnej Rakitica z poprzedniego sezonu i Iborry z obecnego. Takie porównanie służyło podkreśleniu, że Iborra przejął obowiązki Rakitica w grze obronnej Sevilli i wykonuje je z porównywalną skutecznością. To, że te obowiązki mają w ogóle miejsce - jest dla mnie oczywiste. Cały mój wywód na temat zmiany systemu gry Sevilli był odpowiedzią na przytoczone przez ciebie statystyki Iborry, Krychowiaka i Rakitica - chciałem jedynie wytłumaczyć ich źródło. Ale co do tego, że Iniesta, Neymar, Rafinha i Sergi Roberto mają lepsze osiągi w grze defensywnej - wybacz, ale nie mogę się z tobą zgodzić. Wszyscy mają porównywalne (oprócz Neymara, który udziela się w tym elemencie o paręnaście punktów procentowych mniej). I łatwiej jest wykręcić dobrą statystykę na przestrzeni mniejszej ilości rozegranych meczy, a jest to przypadek Rafinhi i Sergiego. Nie zgadzam się też, że Rakitic ma głównie zadania defensywne - ale o tym już rozmawialiśmy i jeśli nic z tego nie wynikło, to już nie wyniknie.

"Piszesz, że manewr z cofnięciem Rakiticia Barcelona tak jak poprzednio Sevilla."

Nie Sevilla poprzednio, tylko Sevilla obecnie.

1

Nie kłamię, tylko pobieżnie je przeglądam, bo (jak już nieraz tu podkreślano) nie oddają one w dostateczny sposób boiskowej rzeczywistości. Można się nimi podeprzeć w celach podkreślenia racji, którą wcześniej wywnioskowano z oglądu stanu faktycznego zaprezentowanego przez zawodników na murawie. Ufff.... to po uno. Po duo, Krychowiak został ściągnięty do Sevilli, by ta nie straciła na potencjale defensywnej pracy wykonywanej przez swoich pomocników. Potrzeba wprowadzenia do podstawowej jedenastki kolejnego obok MBi'i typowo defensywnego pomocnika wynikała z tego, że Iborra do spółki z Rakiticem w poprzednim sezonie wykonywali lwią część roboty w odbiorze piłki w środku pola. A że niewielu jest pomocników o prezentowanym przez Rakitica poziomie balansu pomiędzy potencjałem ofensywnym i defensywnym - zdecydowano się na głębiej ustawioną linię pomocy. Ten sam manewr zastosowała Barcelona, bo Rakitic jak na jej standardy jest niewystarczająco kreatywny, by mógł bez przerwy dyktować tempo gry na połowie przeciwnika. Ale to była tylko taka mała dygresyjka - wracam do Sevilli. Różnica in minus statystyki odbiorów Iborry z tego sezonu w stosunku do poprzedniego wynika z czynników wspomnianych przeze mnie powyżej. Obecnie jest on kimś na kształt Rakitica w zmienionej strukturze Sevilli i nie zaprzeczysz chyba, że statystyki jego gry defensywnej są podobne do tych Ivana z poprzedniego sezonu (owszem, nie identyczne). Wątpie, żeby Unai Emery zgodził się, że Iborra nie ma do wykonania zadań w grze obronnej. I na ostatek - konsekwentnie pomijasz meritum mojej wypowiedzi. A jest ono takie, że Rakitic nie ma prawa mieć w Barcelonie chociażby zbliżonej statystyki odbiorów do tej wykręconej podczas gry w Sewilli. Wynika to ze stylu gry drużyny, która przez 70% czasu trwania meczu jest w posiadaniu piłki. Sam sobie Rakitic nie będzie jej odbierał.

1

Jeśli zawodnik ma 1.9 odbioru na mecz w przeciągu całego sezonu, to ewidentnie wypełnia zadania defensywne. Najbliższym zastępstwa Rakitica w Sevilli tegorocznej jest Vicente Iborra - ma dokładnie taki sam współczynnik. Charakterystyka stylu gry drużyny determinuje statystyki zawodnika.

1

"Rakitic jest bardzo słaby w destrukcji, dużo skuteczniejszy był w Sevilli, to jest jego najgorszy sezon pod katem odbiorów, przechwytów itd..." Zauważ, że szanse na odbiór piłki zmniejszają się wprost proporcjonalnie do czasu posiadania jej przez drużynę, której jest się zawodnikiem.

10

Pozwolę sobie. Post z 2 grudnia.

Mysli Luisa Enrique koniem pod gore plyna, choc z chaosu i barlogu poprzedniego miesiaca wylonily sie wlasnie skrawki metody. Byc moze Enrique traktuje poczatek sezonu tak, jak preludium widzi kompozytor, a wytwornia filmowa trailer. Miesza skladem jak rozwydrzony bachor z epilepsja, by na ostatnie miesiace druzyna byla pograzona we wspomnianej przez niego powyzej utopii. Barcelona musi przezyc do stycznia, wtedy, mam nadzieje, jej boiskowe ustawienie nabierze ksztaltu i ostatecznych idealow, a pilkarze - wszyscy w jednej kupie - stana w blokach formy ze spizu i skaly. Bo takie bzdety i uryniczne pomysly, jak zagonienie na srodek pola Busquetsa i Mascherano naraz, mozna postrzegac tylko i wylacznie w perspektywie projektowania na oczach cules wyjsciowego garnituru bez skazy, majacego wytrzymac zawirowania wiosennej pogody. Pelnej pucharow, mam nadzieje.

0

Piszesz wyraźnie pod ocenami za ten mecz, rzeczywiście. Dopuściłem się nadinterpretacji, głowę mam w popiele. Z drugiej strony, pytasz się o powody "miłości userów do Alvesa", a jeśli pytasz, to być może ich nie znasz. No i użyłeś słowa "wraca", co sugeruje czynność wykonywaną w serii powtórzeń. Zarzutu nr 2 nie pojmuję - Barcelona zlała drugą połowę ciepłym moczem i jest to fakt z gatunku niezaprzeczalnych. Potwierdził to nawet uczestnik boiskowych wydarzeń w osobie Jefecito.

0

Gonzalez Gonzalez, Hernandez Hernandez, Estrada Fernandez..... Naprawdę?

0

Axel, błagam cię. Nie neguj wspaniałości Alvesa w tym sezonie na podstawie jednego średnio udanego występu na boisku. Szczególnie, że założeniem taktycznym Barcelony po wyjściu na drugą połowę meczu było granie przysłowiowego piachu.

0

Skąd ta powściągliwość i dyskrecja, nietrafiona kokieteria? Nie FC Barcelony, i nie hiszpańskiego futbolu, a w historii świata! A jak!

4

Sformułowanie "porażka na Anoeta" znajdzie się za niedługo w słowniku frazeologii jako synonim oszlifowania diamentu, wyjęcia perły z muszli i dołączenia banana do bułki.

0

Wiem, ale nie powiem, bo nie chcem i nie muszem.

0

Tak sobie myślę, że era Messiego będzie trwać jeszcze przez 6 sezonów - wtedy La Pulga osiągnie zabójczą dla ofensywnego zawodnika granicę 34 lat. Załóżmy, że w tym sezonie Barcelona zdobędzie mistrzostwo i wygra LM. Strata w ilości mistrzostw do Realu odpowiadałaby wtedy liczbie 9, a w trofeach najważniejszych rozgrywek europejskich - 5. Na 6 sezonów Messiego przewiduję 4 mistrzostwa Barcy i 2 Realu. W LM - 3 triumfy Barcy i 1 Realu. Z fusów wywróżyłem więc Barcelonie 7 mistrzostw straty do Realu i 3 w trofeach PZP/LM. Jak prezentowała się przepaść pomiędzy oboma klubami przed przybyciem Messiego na murawę Camp Nou? Spieszę z odpowiedzią - Barcelona zdobyła do tego czasu 12 mistrzostw Hiszpanii i 8 pucharów PZP/LM mniej od Realu.

14

Konferencja moich marzeń:
Dziennikarz: Gdzie byś dotarł, gdybyś miał charyzmę innych trenerów?
Enrique: Gdzie byś dotarł, gdybyś miał inteligencję innych dziennikarzy?

1

MegaMesjasz vs. Kapitan Grzmot: Noga Pana Boga.

0

Barcelona ładniej rozstawiła się na boisku.

0

Jezus Maryjo, jak można twierdzić, że nacjonalizm jest niesprawiedliwie szkalowany przez liberalne media? Przecież ta idea szkaluje się sama w niemal każdym realnym przejawie. Jak można bez przerwy sięgać po historyczny kontekst wydarzeń, po czym uznać, że demokracja parlamentarna to system nieprzystający do polskiej rzeczywistości? Jak można uważać, że nie powinniśmy się obawiać sąsiadujących z nami potęg militarnych, a potem przyznać, że polska armia kartką papieru i ołówkiem stoi? Max Kolonko - Plecę, co mi ślina na język przyniesie.

1

Mecze przełomu stycznia i lutego nie odzwierciedlają siły barcelońskiej defensywy. Wymiany ciosów z Atletico i Villareal były pozbawionym konsekwencji wypadkiem przy pracy, a nie wprowadzanym przez Enrique schematem gry. Boczni obrońcy we wspomnianych przez Pana Redaktora pojedynkach za bardzo rozszaleli się w ofensywie, co pozwoliło przeciwnikom na skuteczne wyprowadzanie kontr i ataków. Dominacja Realu przez lwią część poprzedniego Gran Derbi to nic innego, jak efekt słabego występu Masche na DM-ie. A lansowana przez Pana Redaktora pożal się Boże teoria, że PSG to dziwić się właściwie może, że zęby w ćwierćfinale LM spod podłogi zbierało, bo tyle przecież okazji strzeleckich mieli, a Pastore, środka pola Pan i Władca, co tylko sobie zamarzył na boisku mógł dokonać - to szczyt ludzkich możliwości w sferze contra factum. Starcie Barcy z PSG był to, dokonany w komfortowej atmosferze, beznamiętny przejazd walca drogowego po familii niezbyt rozgarniętych, leśnych żuczków. Zasmarkanych lekko i nieświadomych, gdzie by można przed rychłą śmiercią spierzchnąć.

0

Twoim zdaniem jest to moje zdanie. Moim zdaniem jest to fakt.

0

Bez przesady. Barcelona wyspecjalizowała się w układaniu linii ataku w gwiazdozbiór pełną gębą. REM, HEM - tak samo piękna sprawa.

Media

Sonda

Której reprezentacji, do której powołany został zawodnik Barcy, kibicujesz?