11

Looozik i dzięks! 15 znakufff und 47 roninów and 127 godzin ;)

14

Od razu zaznaczam, że za koguta to nie chcę wszczynać i zapoczątkowywać jakiejś nikomu niepotrzebnej kłótni i chryi, tym bardziej, że moderacja zawsze czuj, czuj, czuwaj!, ale ja mam trochę mieszane odczucia odnośnie wczorajszego występu Lionela? Chodzi mi o to, czy wczorajszym występem to Lion przybliżył się poziomem gry do takich megacracków światowego futbolu jak Bacca czy Vela, którzy - zresztą jak najbardziej słusznie- to zostali wybrani do jedenastki sezonu 2013/14 w Primera Division! Czy Lionel zbliżył się do tych megacracków, czy już czują oddech Lionela na swoich plerach? Śmiem wątpić, ale Lion jest tuż-tuż, tak mniemam. Jako że najbardziej w życiu cenię obiektywizm i bezstronność, a właśnie takimi cechami charakteru kierują się spece i znawcy z LFP, dlatego wcale a wcale się nie zdziwię, jeżeli za obecny sezon to będą takie indywidualne nagrody, czyli że najlepszy napadzior - CR7,MVP - CR7,gol roku - CR7,najlepszy wyrzut z autu oraz najlepiej wykonany korner - CR7,najlepszy drybler - CR7,jeśli chodzi o koronę króla strzelców i asyst - to sprawa w toku? Atak marzeń wg wybitnych specjalistów i fachowców z LFP - CR7,Griezmann oraz Bacca (ew. Vietto). No cóż, myślę że w następnym sezonie to Lionel powróci na tron, oczywiście, że z boską pomocą swoich funfli z ekipy , a zwłaszcza Ney'a, który przychodząc do Barçy to zapodał taki hipertekścior, że przyszedł między innymi po to, żeby wspomóc Lionela, jak na razie to Lion wspomaga Ney'a, ot taka mała sprzeczność i przeciwstawność...;) Pzdr

15

Ach, ten niezawodny i niepowtarzalny Pan Darek, który (o dziw(k)o i co za kuriozalna sprawa? ) wczoraj miał DNA Barçy, jak to mawiał "Szpak", czyli "Puścił Bąka lewą stroną" lub "Wszystko w rękach konia"... :) Dzęks za linka!

12

Jezu, teraz dopiero luknąłem, ależ dzięki za complemento, zawsze powtarzam, że lepiej dostać choćby najmniejszy komplemencik niż bluzgiem po cojones! Również Pozdrowionka ;)

30

Posypuję swą dyńkę popiołem oraz wyrażam swój żal i skruchę za to, że zbeształem i obsztorcowałem tak publicznie Gerardo Martino, który niedawno zapodał taki tekścior - "Messi jest mniej spektakularny w grze indywidualnej, ale bardziej...?". Faktycznie, ale wczorajszy meczor udowodnił i potwierdził w stu procentach, że Lionel jest mniej spektakularny i sensacyjny niż w ubiegłych sezonach, co ciekawe, ale weźmy pod lupę chociażby zdobyte bramki w samej tylko La Liga, kiedy to Lionel grzmotnął cztery Złote Balony z rzędu... 23 (2009),34 (2010),31 (2011),50 (2010),no tak - wszak na trzy kolejki przed zakończeniem sezonu to Lion ma na swoim liczniku "tylko" 40 bramek, a poza tym Lionel stał się komunistą i marksistą, ponieważ tak jak komuchy - to lubi kolektyw i zespół, czyli ogólnie rzecz mówiąc zbiorowość. Ech, a co tam genialne bramki, rajdy, KP, dryblingi czy 30-metrowe crossy z dokładnością co do milimetra a to do Ney'a, a to do Alby, a co tam, że Lion gra na skrzydle, w pomocy czy w ogóle kreuje grą Barçy, przecież to mały pikuś (Pan Pikuś jakby co), najważniejsze jest to, że jest mniej spektakularny i mniej widowiskowy, tylko że wczoraj grał na stacji kosmicznej ISS ew. Mir, czyli KOSMOS! ;)

8

Również 3maj się pędzla, bo drabinę biorę! Pozdrowionka ;)

9

Full extasy i sextasy, dostać zawału czy wylewu podczas takiego meczora... to zaszczyt i chluba, oczywiście, że takiego w miarę możliwości niegroźnego i łagodnego! Zapodaję z przymrużeniem oka, żeby nie było siamto, tamto i owamto ;)

16

Dziękuję Ci za to, że doceniłeś mój wysiłek submaksymalny i wysiłek tlenowy, albowiem po tym meczorze to czuję się jak Reinhold Messner lub ś. p. Jerzy Kukuczka, dlatego trochę cieżkawo mi było piznąć ów tekścior. Ale na temat Lio i całej Barçy to mogę chlapać ozorem przez dwadzieścia cztery godziny na dobę, to już jest netoholizm... ale mega przyjemny i sielankowy :)

30

Dobra, nawet nie ma co za bardzo pitolić na temat najlepszego piłkarza w historii futbolu, bo niby co piznąć, ażeby oddać kunszt i wirtuozerię w wykonaniu Lionela, nie ma już słów, no to jadę z koksem i bitwą na slogany, ot co! Pep na temat Lio, cytuję - "Fenomenu Lionela nie da się wyjaśnić, trzeba Go podziwiać", na to Lion zapodał taki tekścior do Pepa, cytuję - "Pep dziękuję Ci za wszystko, co dla mnie zrobiłeś". A teraz "se" zaśpiwom ze szczęścia, bo jestem na speedzie i haju!
Rok po mistrzostwie dla Argentyny, zabłysnęła gwiazda, nowa nadzieja
Złota Stopa w Rosario się narodziła.
Magiczny drybling, mały wielki - piłkarz
Odwrócili się, gdy pomocy potrzebował
dlatego aż do Barcelony wyemigrował
wsparcie znalazł w Barcelonie
wygrał dzięki miłości i ochronie
Dalej Lionel.
Świat cały czeka na Twój drybling jeszcze raz
Chcemy oglądać magię, którą w stopach masz!
Lahm? No i co łosiu i frajerze dęty dzisiaj powiesz? Lahm - Waffen SS Kaput! Cała Barça, a zwłaszcza Lion i Ney, czyli przepiękny rewanż i odwdzięczenie się na Helmutach za MŚ na plażach Copacabany, no i oczywiście, że przepiękna vendetta całej Blaugrany za 7 Up... pora umierać! ;)

11

Wybaczam Ci ten afront i policzek, ale z drugiej strony medalu to masz całkowitą rację, wszak kiedy to było... za króla Ćwieczka, czas płynie nieubłaganie i okrutnie za szybko, dlatego nie dziwota, że się niekiedy zapomni o starych wiarusach i sołdatach futbolu, niestety ;)

12

Tiaaa, jeszcze do tego zestawu odnośnie bratoli to brakuje tylko braci Bolek i Lolek, Maddenów z Good Charlotte, Cugowskich, Mroczków, The Jonas Brothers und Tokio Hotel, OhYeah! :)

20

Z całym szacunkiem dla braci de Boer, ale nawet nie ma co porównywać i zestawiać w jednej parze z Raiem czy Sócratesem, przecież Rai to mistrz świata i największa legenda klubu FC Wieża Eiffla, a Sócrates to często i gęsto gości w jedenastce wszech czasów... z kolei Brian May - Laudrup to mistrz Europy, a Michael to jeden z najlepszych graczy w historii futbolu pod względem wyszkolenia technicznego, to na nim zawsze się wzorował nie kto inny jak Don Andres ;)

20

A gdzie najsłynniejsi bratole w futbolu, no gdzie? Mam na myśli braci Laudrupów czy Raia i Sócratesa, o nich się nigdy nie zapomina, bo to byli fenomenalni i wspaniali gracze, a zwłaszcza najlepszy przedstawiciel futbolu tzw. Joyous Football pod dowództwem Tele Santany - Sócrates!

12

Żeby jako-tako być przy zdrowych zmysłach i zachować równowagę psychiczną (na logikę) , to na wszystko trza patrzeć pół żartem, pół serio, ot cała moja filozofia przetrwania i wytrwania w dżungli, jakim bez cienia wątpliwości jest necior! Amen. Również Pozdrowionka ;)

12

Zgadzam się z Tobą w stu procentach, zajebiaszcza sprawa, że mamy podobne odczucia w tej kwestii i materii, dlatego napisałem, że naprawdę dość dziwna i osobliwa wypowiedź Martino? Ale jakby człek przywiązywał należytą uwagę do każdej wypowiedzi na temat Leosia... to by wylądował w zakładzie bez klamek, czyli na oddziale dla ludzi psychicznie i nerwowo chorych, dlatego na to wszystko trza patrzeć z przymrużeniem oka! Pzdr ;)

12

Jest coś, czego nie wiem, to znaczy, że chodzi mi o to, że czyżby mnie obgadywali za moimi plecami, zresztą dla mnie to nie pierwszyzna i normalka, już się przyzwyczaiłem do tego ;)

12

To prawda, ale żeby dojść na sam szczyt w hierarchii mafijnej, to trzeba po drodze sprzątnąć paru gostków i leszczy, trza sobie zasłużyć na tytuł, ale w jaki sposób? Zapewne luknąłeś na takie fimosławy, które de facto to były oparte na prawdziwych wydarzeniach/faktach , mam na myśli takie filmy jak "Donnie Brasco" czy "Chłopcy z ferajny", no to widziałeś jak trup słał się gęsto, a jakie fikuśne i wymyślne tortury a to rżnięcie piłą mechaniczną, a to zakopywanie na żywca czy kręcenie wora... Ups! Ja tam wolę być jak "Teflonowy Don", czyli John Gotti, no ale co z tego jak Go wystawił Jego najlepszy ziom i funfel, czyli Sammy "Byk" Gravano, tak czy siak, prędzej czy później to i tak wszyscy idą pierdzieć w pasiaki, ale co pożyją to im tego nikt nie zabierze, ale koniec ich żywota jest zazwyczaj w odosobnieniu i w całkowitej izolacji ew. sześć stóp pod ziemią! Na szczęście mój nick to postać tylko i wyłącznie fikcyjna, chociaż Puzo gdy pisał ową knigę to na kimś się wzorował, zapewne? Wiesz, teraz to są gorsi gangsterzy i rzezimieszki, czyli tzw. gangsterzy w białych garniturkach i kołnierzykach ;)

12

I tak i nie, bo przyuważ na jedną kwestię, a mianowicie taką, że szefowie mafii (czyli tak jak ja, nie chwaląc się) to mieli swoich cyngli od mokrej roboty, Al Capone miał Lucky'ego Luciano... ja natomiast miałem Lucę Brasiego, ale nie powiem - posłało się niejednego gościa w cementowych trzewikach na dno rzeki Hudson ;)

8

Widzisz, ale piłka to nie tylko podwójny Toeloop czy poczwórny Axel, to nie tylko sztuczki jak Dynamo, ale i bezwzględna statystyka, gole, puchary czy regularność i równomierność, czyli utrzymywanie się na absolutnym szczycie jak najdłużej... dlatego też bardziej cenię Leosia niż Dinho. To jest naprawdę bardzo ciężki temat, bo gdy mam do czynienia z takim megacrackiem i megagwiazdą jak Ronnie, to co niby mam napisać? Zawsze się pisze standardowo i archetypem, bo co Byś nie napisał to i tak na odległość śmierdzi to sztampą i groteską. Moim zdaniem to Ronnie "Zbyt wielki, by o Nim pisać", powaga ;)

8

Aha! Błagam, please tylko nie Pan, przecie ja jestem takim samym kibicem jak Ty, naprawdę, ale dla mnie wiek nie gra roli odnośnie kibicowania ;)

10

Lufa pytanie! No cóż, Dinho to arcymag, bodaj najlepszy iluzjonista w historii futbolu, mistrz sztuczek, w pewnym sensie jest niepowtarzalny i jedyny na tej planecie! Ale dżamprezki, balety czy technoparty zrobiły swoje , a któż bogatemu zabroni, oczywicha, że od piłkarzy/sportowców, którzy to prezentują klasę z górnej półki sklepowej to się oczekuje na full wypas profesjonalizmu i sterylnego prowadzenia stylu życia. De facto to każdy piłkarz, który to chce prezentować ekstraklasę światową to musi prowadzić swój żywot niczym jak Spartanin czy Lacedemończyk, czyli ogólnie rzecz biorąc - daleko idąca wstrzemięźliwość. Ja się troszku wychowałem na innym stylu życia, czyli Sex, drugs and Rock 'N' Roll odnośnie co do niektórych piłkarzy, których to czciłem i wielbiłem, daleko nie szukając m. in. Best, Mueller, Sócrates, Garrincha, a nade wszystko Dieguito! Mueller, gdy się odbywał festyn Oktoberfest to nie raz, nie dwa to wychodził z owego festynu taki zgrzany i napruty, że niejednokrotnie to Mu pies do ucha naszczał, powaga. Ale najlepszych debeściakiem w hulankach i balangach (oprócz "Dziesiątki"), to był Ronnie - stały bywalec takich klubów sportowo-nocnych jak Casanova Beach czy Trauma, gdzie miał zarezerwowany swój kącik miłosny zwany - rincon del crack. Ronnie to był tak odjazdowy Gość, że przed każdym meczorem Barçy to puszczał muzę na cały regulator, do tego stopnia w szatni panował nastrój cool i fajowy, że prasa katalońska na karykaturach przedstawiała Rijka jak zaiwania na trening z donniczką marychy pod pachą, jprld, ale czad i superowo jak ode mnie ;) To nie jest żaden paszkwilancki i oszczerczy mój post pod adresem Ronniego, uchowaj Boże, ale tak było naprawdę za czasów Rijka, a jak się to skończyło - to wszyscy wiemy, niestety, bo Ronnie z Lionelem mogli przejść do historii futbolu jako najlepsze SuperDuo w dziejach tej pięknej dyscypliny sportu, szkoda. 

13

Al(koholik) Capone, tak mniemam i Manita w Dniu Świętego Walentego... Sean Connery to nawet dostał Oscara za filmosław pt. "Nietykalni", zresztą ów filmosław całkiem-całkiem, wart luknięcia.

11

Czy ja wiem, czy byłby największą gwiazdą w historii ligi u Jankesów? Przecież nie zapomnij o tym, że w MLS grały takie megagwiazdy i megacracki światowej piłki jak m. in. Warzycha, "Kosa" Kosecki, Podbrożny, Nowak, a zwłaszcza najwiekszy goleador i bombardier w historii futbolu, czyli "Franek Kimono" Frankowski! No cóż, przez Twój post to teraz mam poważny dylemat i zagwozdkę, oczywiście, że życzę Dinho aby został najjaśniejszą indywidualnością i asiorem w historii tej jakże mocarnej (zawsze można godziwie i przyzwoicie dorobić do głodowej rencinki-cielęcinki) ligi... ale czy podoła i sprosta przeskoczyć tych megacracków, których to wymieniłem, śmiem wątpić, chociaż w futbolu (amerykańskim) to wszystko jest możliwe, się okaże? Za króla Ćwieczka to za Wielką Wodą ciupali m. in. Cruyff,Pelé, Best, Chinaglia, Mueller, Kaiser, Carlos Alberto, Deyna czy Neeskens, ale kiedy to było...

11

Wg mnie to trochę dziwna i zaskakująca wypowiedź Martino, bo gdyby to zapodał w ubiegłym sezonie - to oki-doki, ale w tym sezonie /momencie? Przecież Lionel gra na poziomie nie z tego świata i pozaziemskim, nieprawdopodobne rajdy, gole, dryblingi czy asysty, de facto przewodzi lub jest w czołówce na Starym Kontynencie we wszystkich dziedzinach futbolu, że się tak wyrażę.... a to najwięcej lub absolutna czołówka odnośnie KP, dryblingów, crossów, goli czy asyst, no to o co kaaaman? Staty prawdę Ci powiedzą (nie zawsze, ale zazwyczaj), przecież wiadomo, że takie bramki jak chociażby z Getafe czy czteropak z Moździerzami, to nie jest ot tak po prostu yebnąć w każdym meczorze czy w sezonie, chociaż kilka bramek czy rajdów w tym sezonie w wykonaniu Lionela - to zapierało dech w piersiach, po owych bramkach to potrzebna mi była szybka resuscytacja i pomoc medyczna, żeby dojść do siebie! Dalej twierdzę, że Lionel nie stracił nic a nic ze swej magii i wirtuozerii pomimo tego, że gra bardziej zespołowo i kolektywnie,nawet na MŚ w Brazylii to miał najwięcej udanych dryblingów spośród wszystkich uczestników, czyli 97 udanych dryblingów, to co - wzięło się to z powietrza?Dalej wozi i rozwozi gostków jak chce i kiedy chce. Mniej więcej czaję i kminię co autor miał na myśli, a poza tym Gaucho (Martino) wie lepiej, dlatego nie będę już ucinał w tej kwestii pogawędki, bo zaraz mnie ktoś załatwi iperytem lub fosgenem ;)

43

Trza przyznać szczerze jak na spowiedzi, że Raúl nie wypowiedział tych słów pod publiczkę i na pokaz, albowiem zawsze był pod ogromnym wrażeniem gry Lionela, przecie kiedyś zapodał hipertekścior na temat gry "Wybranego", cytuję "Któregoś dnia zobaczyłem jeden z Jego meczów. Biegł z piłką na sto procent prędkości, a piłkę miał przyklejoną do stopy. Dopiero w powtórce widać było, że popchnął ją pięć czy sześć razy. Tak nie da się biegać, to jest praktycznie niemożliwe!".

9

Nie rozumiem? A dlaczegóż to miałby zginąć/zaginąć w gąszczu i mnogości innych newsów czy felietonów? Pewnie, że są userzy którzy nie przykładają należytej uwagi do dłuższych wypowiedzi /felietonów, ale ja uwielbiam czytać takie opowiastki i gawędy, powaga, tym bardziej, że rozłożyłeś system na łopatki, czyli w Twoim felietonie jest dosłownie wszystko, nawet to, ile ważył Xavier zaraz po przyjściu na świat, Jesteś tak drobiazgowy i skrupulatny niczym jak Mademoiselle Eoren, a tak poza nawiasem to Twój felieton powinien nosić tytuł "W Sepii - Historia Geniusza z Terrassy!". Mówisz, że zginie i zdematerializuje się, a ja Ci mówię, że guzik-prawda, bowiem po dziś dzień to pamiętam Twoje zajebiaszcze comento na temat Lionela pod porannym przeglądem prasy, uważam że to był najlepszy post jaki dotąd przeczytałem na tej zacnej stronie, mówię Ci to jak najbardziej poważnie, nigdy go nie zapomnę, ba!, nawet często i gęsto wracam do owego wpisu po prostu był/jest w dechę i przewyborny... oczywiście, że bez wazeliniarstwa i lizusostwa z mojej strony, ale jak coś jest bardzo dobre, to dlaczego miałbym tego nie docenić czy pochwalić? Pax? Czekam na dalszy ciąg programu na temat Xaviera :)

22

W mordę jeża, nie ma i dłuuugo nie będzie bardziej utytułowanego Argentyńczyka niż Lionel, który więcej albo choćby tyle samo osiągnął na Starym Kontynencie. No cóż, niekiedy to naprawdę są pogmatwane i zakręcone jak chiński słoik ścieżki co poniektórych piłkarzy... weźmy np pod lupę ś. p. Di Stéfano, architekt i kreator wielkości Los Blancos w drugiej połowie lat pięćdziesiątych, ale urodzony w Buenos Aires, bardziej czuł się Hiszpanem, a przez moment to nawet Kolumbijczykiem, więc trudno, żeby na pokręcone wybory dokonywane przez La Saete Rubię - traktować Go jako Argentyńczyka z krwi i kości, co nie? Ale pięć PEMK lutnął, nagrzmocił ponad czterysta goli, jednym słowem - Crack! Temat rzeka ;)

10

Faktycznie, ale tutaj raczej chodzi o reprezentowania tylko i wyłącznie barw Albicelestes, przeca Sivori ciupał dla repry Albicelestes oraz Italiańców, podobnie jest z Di Stéfano, który ciupał w reprze Albicelestes, Kolumbii oraz Hiszpanii, tak mniemam? Sivori - piekielnie zdolny drybler, który wprost uwielbiał ośmieszać i robić w bambuko rywali i nawet zatrzymywał się z futbolówką (podobnie jak Garrincha), czekał na wstającego z murawy pacjenta i kolejny raz plątał mu giczoły swoimi kosmicznym zwodami, dużo czytałem o Nim!

8

Moja jest trochę inna, ale kogo to obchodzi ;) Czyli że jadę z tym koksem... Fillol - Zanetti, Ruggeri, Passarella, Sorin - Simeone, Redondo (Jefectico) Dieguito - Kempes, Batigol, Lionel... w odwodzie Goycochea, Crespo, Ardiles,JRR, López, Bertoni,El Burru, Ayala, Ortega, Caniggia und Veron... jako selekcjoner Albicelestes Menotti ex aequo z Bilardo. Nie rozumiem Cię, przecie Lionel mając na karku 26 lat znalazł się w gronie jedenastu najlepszych piłkarzy w historii FiFa, oto owa jedenastka wszech czasów ...Jaszyn - Cafú, Moore, Kaiser, Maldini - Cruyff, Di Stéfano, Zizou, Dieguito - Pelé, Leo! ;)

8

Pewnie, że można szukać skarbów na dnie morza... w batyskafie razem z Cameronem, szkoda że nie z Cousteau (Calypso) , bo już nie żyje ;/

Media

Sonda

Czy zamierzasz śledzić dokładnie występy Lewandowskiego w Chicago Fire?