10

Wiesz co? Proponuję zakończyć ten wątek takim oto akcentem /tytułem - "Espanyol - Za wielcy, by upaść"... myślę, że te 1500 ojro to nie przyczyni się do upadku tak wielkiego klubu, oby, ponieważ przeważnie to są dla Barçy dostarczycielami bezcennych trzech punktów ;)

7

Się zgadza, bowiem kiedyś luknąłem na taki film dokumentalny, w którym to był taki wątek, że Buffeta chciał wydymać mistrz piramidy Cheopsa, czyli Bernard Madoff... ale nie z Buffetem takie numery, ot co! Na temat Belforta to szkoda gadać, ponieważ można dostać banikiem po cojones, a po co człeka ma spotkać taki zaszczyt ze strony moderacji, co nie? ;)

8

Ew. mogą skoczyć na bungee lub na SKOK-i, ale SKOKA-mi to się już Balcerowicz zajął oraz CBŚ... to chyba nici z tego?

9

Jezu, jaka dotkliwa i bolesna kara finansowa dla Los Pericos - nie może być , teraz skończą jak Lehman Brothers, czyli ogłoszą bankructwo i upadek... chyba że się skontaktują z Madoffem lub z Belfortem (DiCaprio), to być może ich wyciągną z tych nieprawdopodobnych tarapatów finansowych ? OMG! Zapomniałem o tym, że Madoff dożywotnio pierdzi w pasiaki (trykot Espanyolu), no to niech dzwonią do Warrena Buffeta, cześć pieśni ;)

7

Się zgadza! Jak to zawsze mawiał Lionel - "Ronaldinho jest dla mnie największym przyjacielem... a Eto'o rywalem"... ;)

16

Ma ją Valbuena! Przez parę lat to leżała zapomniana na poddaszu, dopiero niedawno Valbuena skapnął się jaki skarb posiada, były namowy i perswazje ze strony włodarzy Barçy, żeby Valbuena za pokaźną sumkę odstąpił ową futbolówkę... na to Valbuena rzekł "Fuck Off ", powaga, nie żenię kitu. Valbuena ceni ją jak skarb, rarytas i unikat, może kiedyś opchnie ją za kilka melonów ojro na aukcji np. w Sotheby's lub Christie's, kto wie? ;)

14

Dokładnie! Zleciało jak z bicza strzelił, oczywiście, że nie pamiętam debiutu Lionel w meczorze przeciwko Albacete, przeca nie będę posuwał bujdy na resorach i łgał w żywe oczy, zresztą - po kiego? Ale jako że lubię grzebać to tu, to tam, no to wygrzebałem, że ów meczor z Albacete miał jeszcze inną, stricte statyczną wymowę, a mianowicie taką, że pukający do pierwszego składu Lion dokonał rzeczy historycznej - został najmłodszym zdobywcą gola w historii Barçy. Lionel gdy pyknął owe golazo to miał na karku siedemnaście lat, dziesięć miechów i siedem dzionków oraz 14 godzin i 7s ;) Wyczyn Lionel przetrwał jeno dwa i pół roku, bowiem wymazał go Krkić w wieku siedemnastu lat, dwóch miechów i dwudziestu dwóch dni, niestety, ale radość Bojana zmąciła porażka Barçy z ekipą Yellow Submarine (1:2 w gwoli ścisłości). Lionel w meczorze przeciwko Albacete to wszedł w samej końcówce - zmieniając Deco, co ciekawe, zaraz po wejściu to Lionel sadzi gola po podaniu Dinho, ale sędzia nie uznaje gola z powodu, jak uważa, wyimaginowanego w jego dyńce spalonego! Właśnie - Valbuena zasygnalizował sędziemu niby pozycję spaloną (ponoć wykonał gest przeprosiń w stronę Lionela i Dinho)... ale co się odwlecze, to nie uciecze, czyli że Dinho i Lion po dwóch minutach odgrywają de facto tę samą inscenizacją, po której to pada pierwszy gol Lionela dla ekipy Barçy, Y'aaa!

8

Dokładnie, kolejna ofiara zioło(lecznictwa). Dotąd myślałem, że najgłupszym i najbardziej głupkowatym piłkarzem rodem z England był "Gazza" Gascoigne (I tylko żeby nie było, bo Gazza był piłkarzem wyśmienitym i wybornym, ale Jego wypowiedzi i zachowanie to przekraczały granicę przyzwoitości i dobrego smaku )... jednak się myliłem! Theo? Od dziś dzierżysz "Złotą Palmę i Malinę" oraz "Złote/Srebrne Usta", się znalazł złotousty i krasomówca, ja Cię kręcę! ;)

9

Lewy? Ja Cię kręcę, trochę podobna sytuacja do tej z MŚ w '82,czyli półfinałowy meczor na Estadio Ramon Sanchez Pizjuan pomiędzy Helmutami i Les Bleus. Platini śle czaderską piłkę do Battistona, po czym Schumacher wali z całą siłą i impetem (na chamiora) niczym jak czołg w ciało Patricka... cały stadion oraz kibice przed tv to zamarli z przerażenia, bowiem wszyscy myśleli, że Battiston odpalił buty na maksiora, czyli odszedł w krainę wiecznych łowów. Ale nie dziwota, wszak Battiston miał wybite zęby, połamane żebra, wstrząśnienie mózgu, już na boisku to mu podano aparat tlenowy, szok i dramat zawodnika. Schumacher - to był takim cwelem, chamem i zakapiorem, że kiedyś zapodał taki tekścior - "najlepiej gram wtedy, gdy wszyscy dookoła mnie nienawidzą"... cierpiał na klaustrofobię, ponieważ od małego dziecka to go matula w szafie zamykała, czyli trauma z dzieciństwa , może dlatego tak mu waliło i miał tak na maksiora zryty czerep,kto wie? Wówczas sędzia z Oranje to nawet nie pokazał żółtej kartki, skąd my to znamy, ale najważniejsze jest to, że Battiston nie został kaleką czy inwalidą pierwszej grupy, bo musiałby w tak młodym wieku zasilić szeregi - Łoo Je(ZUS)ie, dobre i to, ale Helmuty wygrali ów najbardziej pasjonujący meczor w całej historii MŚ, szkoda ;/À propos takich piłkarzy jak m. in. Babangida, to na nich zawsze się mówi /mówiło -" Ale jaja posty/piłkarze znikają jak komety"... ;)

9

W pewnym sensie to Żeś mi coś przypomniał, a mianowicie to, że elastico w wykonaniu Rivelino to luknąłem... na filmosławie pt. "W pustyni i w puszczy", oczywiście, że ten z '73,wszak przed każdym filmosławem to była kronika filmowa, włacha - na tej kronice filmowej to pokazali taki krótki fragment odnośnie tego zwodu Rivelino, powaga, bez kitu. Później z funflami, czyli siusiumajtkami i pędrakami to żeśmy przez cały czas brandzlowali ów zwód Rivelino, dobrze że czegoś innego żeśmy nie brandzlowali, ale byliśmy jeszcze za młodzi, żeby myśleć o tych sprawach... tete-a-tete ;) Oczywicha, że ten trick to nam tak wychodził, jak skoki Stefana Huli na mamucie w Vikersund, gdzie spadał na bulę, ale frajda była jak się patrzy i na sto dwa! Taki był urok ówczesnych czasów, a dzisiaj to jest eldorado i kraina wiecznej szczęśliwości - necior, Cyfra czy YouTube itd.

17

Przecie mają Ødegaarda! Ødegaard? Pierwsza litera jego nazwiska, to mi przypomina zabawę w kółko i krzyżyk! Dobra, Lionel w chwili debiutu w dorosłej Barsie liczył sobie dokładnie co do joty szesnaście lat, cztery miechy i dwadzieścia trzy dzionki. Młodsi od Niego byli jeno Paulino Alcántara (15 lat, cztery miechy i osiemnaście dzionków) oraz Haruna Babangida (piętnaście lat, dziewięć miechów, osiemnaście dzionków). Haruna Babangida? A gdzież to jest ten "Babanbida", zapowiadał się na piłkarza nie z tej planety, jako junior prężył muły w Ajaksie i Barsie niczym jak Lee Haney czy Steve Reeves, bo przeca nie będę Go porównywał do Arnolda "Hasta la vista, baby", bez jaj! A dzisiaj? Trzeba by było Go szukać przez teleskop Hubble'a, żeby gdzieś Go dojrzeć, gra na jakiś zadupiach i skansenach europejskiej piłki, taki Robin Hood - wieczny banita i włóczęga, ale tak to już jest, czyli że jedni odpalą na maksiora, a drudzy zgasną jak motorek przy próbie odpalenia Komarka-Rometa lub Motorynki 50,na których to jadą do Berlina Nocne Wilki, by luknąć na meczor finałowy CL, czyli Barça contra Juve, ciekawe czy zdążą? No to zobaczymy co z tego wyrośnie (Ødegaarda), czy drugi Solskjaer, czy trzeci Carew... czy czwarty Babanbida lub Norman Whiteside, się okaże?

9

Mogę jedynie powiedzieć odnośnie Twojego wpisu - Chapeau Bas dla Ciebie ;)

11

Widzisz, to jest tak, a mianowicie, że pamięć to jest pojęciem względnym, bowiem gdybyś mnie zapytał o to, czy pamiętam każdy meczor czy wydarzenie sportowe, minuta po minucie, to wiadomo - żebym skłamał po prostu pamiętam niektóre fakty i akty tylko fragmentarycznie, cząstkowo i połowicznie, ale pamiętam i to się liczy :) Po prostu źle to ująłem w swoim komentarzu, wszak chciałem powiedzieć, że doskonale pamietam ten rzut karny wykonywany przez Antona, ale jakbym mógł zapamiętać cały meczor lub w ogóle cały turniej mistrzowski, no co Ty, musiałbym mieć niezłego c(h)ipa w swojej dyńce, a pomocy wówczas żadnej, wszakże nowinki z Doliny Krzemowej to jeszcze nie docierały do PRL-u. Żeby Ci to dorzecznie i w miarę sensownie wytłumaczyć, to Ci powiem tak, że wówczas my, młodzież szkolna to przechodziliśmy niesamowitą indoktrynację i pranie naszych opon mózgowych (chodzi o wielkość systemu komunizmu, co jak się okazało, dzięki Bogu, że był to kolos na glinianych nogach), dlatego jedni się dali ponieść na fali euforii owego systemu, a drudzy Nie. Ja należałem do tej drugiej kategorii młodzieży, dlatego też uciekałem wraz z moim ojczulkiem w świat fantazji, muzy i sportu. Ojczulek zabierał mnie na każdą znaczącą dżamprezkę sportową m. in. byłem de facto na każdym meczorze na "Śląskim", na ME w boksie w '75 w "Spodku", kiedy to Biegalski i Rudkowski obili maski znienawidzonym pięściarzom sowieckim, również w "Spodku" byłem świadkiem, kiedy to nasza repra sprawiła jakże wielką big surprise, czyli zwycięstwo nad "Sborną" 6:4, to było takie sensacyjne zwycięstwo, że tylko je można porównać do zwycięstwa Jankesów na IO w Lake Placid. Co się tyczy mojego ówczesnego telewizorka, to miałem wynalazek inżynierii sowieckiej, czyli Rubin 707p (kolorowy).

10

Aha! Jezu, spadł mi kamień z serca, czyli kopulacja za obopólną i bilateralną zgodą, może być... Uff! ;)

14

Po pierwsze - nie pan, po drugie - to już jestem za stary na necior, człeczunio to powinien zapisać się do kółka różańcowego lub koła gospodyń wiejskich... ale ta strona jest tak zajebiaszcza i najwyższej jakości und próby, że zamiast dać "se" na wsteczny i looozik, to przesiaduję/prześladuję (co poniektórych userów) na niej przez dwadzieścia cztery godziny na dobę, jprdl! Dobra, zadałeś mi w sposób jak najbardziej grzecznościowy pytanie, dlatego Ci odpowiem, czyli podzielić stówkę na pół... tyle mam lat na grzbiecie /karku, niestety ;)

10

No cóż, MNS - jednym zdaniem jest niczym innym jak Tercetem Egzotycznym, bardziej znany pod nazwą Isabela's Vocal Group, taka kapela punk rockowa coś a'la Sex Pistols lub Defekt Muzgó. Głos wokalistki Izabeli Skrybant-Dziewiątkowskiej, to trochę mi przypomina inny super-vocal, czyli amerykańskiej gwiazdy - Jarboe, a chłopcy z Tercetu Egzotycznego to niekiedy trząchają dyńką jak muzycy z kapeli Italo-Disco... czyli Mayhem, a być może się mylę?Zresztą prawdę mówiąc, to Ty lepiej czaisz i znasz się na muzyce, kiedyś mógłbyś zrobić paralelę about tego, kto lepiej śpiewa Jarboe czy Izabela Skrybant-Dziewiątkowska? ;) MNS? Powinni za to co dzisiaj zrobili/uczynili stanąć przed sądem, wszak gwał jest czynem karalnym, kara pozbawienia za ów czyn wynosi od lat 2 do 12,ale nie wiem jaka kara wynosi odnośnie gwałtu zbiorowego, ale zapytam wujka Google?

13

Dużo się nie pomyliłeś, albowiem od stówki dzieli mnie fifty/fifty, czaisz... ale Ci podpowiem, żebyś nie myślał, że się bawię w Sznuka lub w Pijanowskiego, czyli 50/50,kurna,już niedługo to trza się przywitać z zakładem pogrzebowym o wdzięcznej nazwie - "Game Over", ale jeszcze poczekam na zakończenie kariery przez Geniusza z Rosario, mniemam i mam takową nadzieję , że co najmniej z pięć lat ;)

19

Pamiętaju ten meczor jako żywo, wpierw w półfinałowym meczorze to Zdenek Nehoda piznął bramkę w dogrywce przeciwko reprze Oranje (bodajże na 2:1), a później w meczorze finałowym to Panenka ośmieszył i skompromitował (totalna obsuwa i obciach na cały świat ) samego Seppa Maiera. Takich momentów w futbolu to się nigdy nie zapomina, podobnie jak wtedy, kiedy pierwszy raz w życiu luknąłem na zwód tzw. elastico (wężyk), a wykonał go po raz pierwszy w sposób arcymistrzowski i perfecto- nie Ronaldinho, Nazario czy CR7...lecz Rivelino!Wówczas z wrażenia to mi szczenka wypadła z zawiasów, szok i zdumienie, a teraz ten trick to jest na porządku dziennym ;)

10

Boskiego Diego to wówczas mogłem obejrzeć praktycznie tylko i wyłącznie podczas MŚ - nigdzie więcej, szkoda że nie pod Wezuwiuszem, bowiem to był najlepszy okres w Jego karierze! Pierwsze mistrzostwa w Jego wykonaniu to zapamiętałem z czerwonej kartki w meczu przeciwko Canarinhos bodajże po faulu na Batiście, omen nomen na Camp Nou,wówczas to cała Polska była pod wrażeniem gry naszej repry,a zwłaszcza Bońka,co zaowocowało trzecim miejscem na owym mundialu.Ale to,co zrobił El Pelusa na MŚ w Meksyku to jest coś,czego najprawdopodobniej nie powtórzy żaden piłkarz w historii futbolu, no może Lionel - co daj Boże! Można śmiało powiedzieć, że praktycznie w pojedynkę wywalczył tytuł dla Albicelestes, jedyni godni uwagi piłkarze ówczesnej repry Argentyny,to byli Brown,Ruggeri oraz Valdano i Pumpido.Fenomenalne dwie brameczki przeciwko Belgii oraz bramka "stulecia" w meczorze przeciwko Dumnym Synom Albionu,gdzie Diego przebiegł 63 metry,przedryblował 5 Angoli (ofiarami losu i katastrofy to byli Reid, Stevens, Butcher, Fenwick oraz Shilton) i zajęło Mu to 10,8 s,wprost niewiarygodne i nieprawdopodobne! MŚ w Italii,to były najgorsze jakie widziałem, zwyciężył antyfutbol repry Deutschland, a Diego już tak nie błyszczał i jarzył jak zwykle,chyba lepiej prezentował się Caniggia od "Dziesiątki".MŚ w USA,czyli upadek wielkiego geniusza,gdzie po meczu z Nigerią wykryto u Niego środki antydopingowe (raczej kokę) ,czuję,że maczał w tym palce ówczesny szef FiFa - Joe Havelange, z którym to Diego zawsze miał na pieńku.

8

Hę, widziałem ten filmosław, o którym to prawisz, chłopaki żonglowali na ulicach całego świata "tylko" po to, żeby choć prze parę minut pogadać z El Pelusą... w końcu im się to udało i spotkali się przed Jego domem, ponieważ El Maestro wybierał się na jakąś zagraniczną dżamprezkę, chłopcy mieli chwilę załamania i rezygnacji, ale w końcu dopięli celu, to się ceni!

7

Zapewne luknąłeś na filmosław Emira Kusturicy "Maradona by Kusturica"? Wg mnie nie jest to żaden jakiś czaderski i wspaniały filmosław,zresztą to jest film dokumentalny na pewno nie tak dobrych, jak poprzednie jego filmy, jeśli ktoś w ogóle lubi styl Kusturicy. Reżyser w nim nie tyle skupił się na bardzo ciekawej historii Dieguito , ale bardziej na jego emocjonalności, jego oryginalnym charakterze (raczej szwarccharakter;) , szczerości, porywczości, także wnikając w jego poglądy polityczne (Fidel, Chavez," Che" Guevara, stosunek do Jankesów czy Havelange itd.) Oczywiście, że ów dokument nawiązuje do trudnych czasów politycznych, szczególnie napiętych stosunków argentyńsko-angielskich, czyli Falklands War. Ale są w tym filmie elementy śmieszności i komiczności Jego postaci, jest ślub młodej pary w Iglesia maradoniana (kościół Maradony), "Jestem Diego Ludu", jego 10 przykazań :) i cały kult Argentyńczyka, jest też trochę momentów nostalgicznych, w których czuje się, jakby Diego był w gruncie rzeczy osobą skwaszoną i posępną, nawet gdy się ogląda jego uśmiechniętą twarz podczas spotkań z córami. Z pewnością jest to jedna z najbardziej kontrowersyjnych i szokujących postaci w całej historii sportu, nie tylko futbolu . Emir bez oceniania jego życia, czy Jego poglądów pokazuje El Maestro z ludzkiej strony z jego wadami i zaletami, jednym zdaniem to po prostu świetny film dokumentalny, godny polecenia...ot, co ;)

8

Powiem Ci szczerze, że trochę czaję i kminię odnośnie tematu związanego z naszą rodzimą piłką, było się to tu, to tam , ale nie aż tak - żeby napisać knigę, bez jaj ;) Oczywiście, że dzięki za complemento, z kolei to Ty masz w swoim nicku samego El Pelusę, no to masz w mojej osobie dozgonnego funfla, przynajmniej tu - na forum, powaga ;)

9

Mój zajob i fioł na punkcie repry Albicelestes to zaczął się od finałowego meczora na MŚ w '78,czyli Mario Kempes Show... i trwa, trwa aż po dziś dzień i będzie trwał aż do grobowej deski. Pamiętaju, a zwłaszcza pierwszy meczor na owych mistrzostwach, gdzie Albicelestes sensacyjne przegrali z reprą Kamerunu, ależ ich wówczas woził i rozwoził Claudio, o'jezu, z kolei to jak Go wówczas skopali i faulowali Kameruńczycy - OMG und WTF! Goycochea miał wówczas niebywałego farta, bowiem w meczorze z Sowietami to Pumpido złamał nogę, ładny mi fart i szczęśliwy traf - nie ma co! Ale faktycznie Sergio był diabolicznym specem i fachurą od bronienia rzutów karnych, a co się tyczy meczora finałowego, to niebywały pech repry Albicelestes, wszak w tym meczorze to nie mógł zagrać Caniggia (kara za żółte kartki), a poza tym to do dupy i do luftu sędziowanie oraz ten przeklęty Brehme, pamiętam, że do karniaka miał wpierw podejść Mattheus, ale Lothar centralnie stchórzył i zrejterował... później się tłumaczył, że miał problemy z obuwiem, tiaaa, sraliz-mazgaliz będzie wiosna - będzie lepiej trawka (zioło) rosła ;)

9

Ech, "Deyna Kazimierz, nie rusz Kazika bo zginiesz... i faktycznie zginął. Deyna, wg mnie to największy talent w historii naszej rodzimej piłki, jakże wielka postać, a zarazem jakże tragiczna. Typ samotnika i ekscentryka, zawsze chadzał swoimi ścieżkami, mimo że był małomówny i skryty, to cieszył się niebywałym posłuchem i szacunkiem wśród wszystkich naszych ówczesnych reprezentantów, ale jak to się mówi - pił, grał i żył, de facto to przeputał cały swój majątek w chybionych inwestycjach. Gdy zginął tragicznie w San Diego, to miał przy sobie tylko jednego dolara, a poza tym to wówczas opuściła Go żona oraz najbliżsi" przyjaciele", szok i dramat, te niekiedy yebane c'est la vie! Dobra, bo zaraz ktoś powie, że robię drugi "Pudelek", ale musiałem trochę napomknąć i przypomnieć o takim wiegaśnym piłkarzu, jakim Był bez cienia wątpliwości Kazimierz "Kaka" Deyna...i na koniec , ach, te Jego kółeczka czy cudowne croissanty, a zwłaszcza niesamowite golazo (po tym uderzeniu, to Deynie pękł chodak, powaga, bez kitu) na MŚ w '74 przeciwko reprezentacji pizzermanów, po cudownej asyście Kasperczaka, Zoff tylko mógł zadrzeć koparę wniebogłosy - Mamma Mia, madre puttana! Orły Górskiego? Tego się nie zapomni do końca pobytu na tej planecie - "Jak się urodzi syn, damy mu na imię Robert, a jak będzie córka, to Gadocha", taki żarcik wówczas leciał. Również Pozdrowionka :)

12

Pamiętaju jeszcze takie słynne tekściory wypowiedziane przez ś. p. Kazimierza Górskiego;"Lepszy pijany Gorgoń niż trzeźwy Ostafiński"... albo w mordę jeża również o Gorgoniu;"Jeśli wypił za dwóch, to jeszcze nie było wielkiego dramatu, zaczynał się za czterech lub pięciu"... ;)

12

Nie, nie widziałem Garrinchy on live , czego bardzo żałuję po dziś dzień , ale z archiwalnych ujęć to mogę śmiało powiedzieć, że był po prostu magiczny i niepowtarzalny, wpierw stanął z obrońcą vis-à-vis, po czym niesamowity balans ciałem... i tyle Go widzieli. Ale prawdę mówiąc to działa na mnie Jego legenda i mit, nawet gdybym urodził się kilkanaście lat wcześniej, to i tak bym Go nigdzie nie obejrzał, bo pierwsze MŚ jakie relacjonowała na żywo nasza tv, to były bodajże w '70,a wówczas to Mane już nie grał dla repry Canarinhos. Co się tyczy naszej tv, to nie będę się sprzeczał o to, które MŚ jako pierwsze (bo po prostu nie mam pojęcia?) relacjonowała nasza tv, w każdym bądź razie ja zacząłem przygodę z futbolem od MŚ w' 74, a tak naprawdę to od niezapomnianego meczora Górnik Zabrze contra Giallorossi... i sławetny rzut żetonem, nie monetą tak jak niektórzy sądzą .

12

Masz rację, Panie Kolego, wiesz, ja w swoim komentarzu to wcale nie odniosłem się do słów wypowiedzianych przez SAF-a, tylko zrobiłem nikomu niepotrzebną rozpiskę, czyli Leo contra CR7...wszak ten temat jest jak sklep monopolowy, czyli całodobowy ;)

12

Widzisz, to jest tak, a mianowicie, że każdy ma swojego ulubionego gracza, dla jednego to będzie Ronaldinho, dla drugiego Pelé czy Dieguito, a dla trzeciego Cruyff czy Leo, czyli co kraj - to obyczaj. Ty np. umieściłeś w swojej ofercie odnośnie jedenastki wszech czasów - Claudio "Piojo" Lópeza, nie powiem - dobry był, ale dla mnie "Wsza" to był taki typowy jeździec bez głowy (bez urazy), fakt faktem, że był jak Gento, czyli szybszy od wiatru, ale mało bramkostrzelny że się tak wyrażę... robił na skrzydle niesamowity wiatrak i nieźle wkręcał gostków w glebę, ale gdybym już musiał wybierać najlepszego orła i brzytwę odnośnie skrzydłowego spośród wszystkich graczy Albicelestes, jakich mi dane było oglądać od '74, to bym wybrał Caniggię, bez dwóch zdań. Sam widzisz jak wygląda ocenianie poszczególnych graczy, dlatego historia oceni Leo i Ceerka, gdy zawieszą chodaki na kołku, dla mnie Leo i Dieguito to największe debeściaki w historii futbolu oraz Garrincha, ale dla mnie ;)

17

Cris nie ma takiego talentu absolutnie. On nie widzi tego, co Messi by już widział w tej samej akcji. Szkoda mimo postępu, że nie ma takiej techniki (a może już jest?), żeby komputer zmierzył szybkość reakcji i celność podejmowania decyzji w danym momencie np. podczas symulacji. Założę się, że Leo by wygrał w takim zestawieniu. CR może być szybszy, może wyskoczyć wyżej, lepiej złożyć się do strzału głową, ale nie będzie miał tej umiejętności analizy sytuacji, inteligencji i przenikliwości boiskowej. Później przychodzi już ocena samego przełożenia swoich wyborów myślowych na wykonanie, czyli motoryka, precyzja itd. I tu też wygrywa Leo i to zdecydowanie. Ja sobie kiedyś porównywałem w poprzednich latach nie samą liczbę asyst i goli, w czym CR był w KAŻDYM sezonie (licząc kompleksowo) gorszy, nawet w tym, w którym strzelił więcej goli w lidze, ale pod względem wszystkich innych cech. Ilości oddawanych strzałów i skuteczności celnych trafień, dryblingu, pojedynków, ale też masę innych statystyk, nawet żółtych kartek i w ogóle gra fairplay. CR należy do tych, którzy szczególnie często szukają kontaktu, żeby wymusić faul i wolny/ karny. Nurkowanie i cwaniactwo boiskowe ma w żyłach. Leo zrobił tak może 3-4 razy, po czym się śmiał do rozpuku, prawie zawsze idzie do końca.

W kiwce CR sobie często nie daje rady z pojedynczymi piłkarzami. Ostatnio w meczach, w których strzelał masę goli, pojedynczy piłkarze go ośmieszali. On zdaje sobie z tego sprawę i jemu najbardziej leży gra w szybkości, gdzie ma dużo wolnego miejsca, może sobie wypuścić piłkę i dobiec do niej, bez zbędnej kiwki. CR ABSOLUTNIE nie poradziłby sobie w środku, jak Leo...temat rzeka.

22

Kolega "Czlowiek" mnie wyręczył, z czego bardzo się cieszę i jestem Mu za to wdzięczny, bowiem staty to są moją piętą achillesową, ale wczoraj ktoś zapodał staty Leosia i Ceerka, dlatego zapamiętałem ;) Musiałbym grzebać na WhoScored czy Squawce, a tego nie lubię, grzebać to ja lubię... w nosie lub w śmietniku ;)

Media

Sonda

Czy zamierzasz śledzić dokładnie występy Lewandowskiego w Chicago Fire?