Don-Corleone
Dołączył/a: czerwiec 2013
Zawiercie
408 obserwujących
437 obserwowanych
Której reprezentacji, do której powołany został zawodnik Barcy, kibicujesz?
Komunikat
Polecający
Ładowanie...
Historia komentarza
Ładowanie...
9
To były "pikne" czasy, kiedy to obok siebie ciupali Dinho, Deco i Leo, wówczas ten okres w Barçie nazywano tak potocznie Samba-Barça-de Janeiro! No cóż, Ronnie jak wiele sportowych gwiazd nie był w stanie udźwignąć ciężaru sławy i rozgłosu, trochę się pogubił w życiu. Sadził rajdy po barach mlecznych und nocnych, najlepiej bawił się w klubie Kluiverta o wdzięcznej nazwie, Carpe Diem,gdzie butelcyna szampana kosztowała 5 tys. ojro wzwyż - OMG! Dinho i Deco parokrotnie zaprowadzili Leo na dżamprezkę do owego klubu Patricka, by potańczyć na rurze ;)Ale Leo zawsze powtarzał, że Ronnie jest Jego najbliższym przyjacielem, z kolei Eto'o - największym rywalem! Kiedyś przeczytałem bardzo fajną dykteryjkę na temat Leo, nie wiem dokładnie z jakim wówczas numerem grał na plerach Leo, czy z 14 (z takim numerem zadebiutował w Barçie na Estádio do Dragão i z takim numerem grał Boski Johan ), czy z 19,ale powiedzmy że był wówczas chłopcem do noszenia piłek, czyli musiał płacić frycowe i kocówę że tak powiem. Kiedyś Barça miała jechać na jakiś meczor, tak więc Dinho i Deco podeszli do Leo i zapodali taki tekścior - "A Ty, chłopcze" dokąd się ładujesz, przecież to jest autokar przeznaczony tylko i wyłącznie dla profesjonalistów! ". Oczywiście, że Lionel nie obczaił żartu i poczuł się bardzo zmieszany i załapał zdziwko und karpia, naturalnie, że Dinho i Deco odkręcili ów żart, ale ja zawsze widzę oczyma wyobraźni jak Lionel jedzie na ów meczor... na dachu autobusu jak w Indiach czy w Bangladeszu ;)
7
Hę, coś za coś, czyli skutki uboczne w postaci neuropatii obwodowej, ale jako-tako da się żyć, dzięki że pytasz... wiesz, neulasta, blomecyna czy wszelakie cytostatyki to robią spustoszenie w organizmie człowieka, ale czy można na coś narzekać...gdy się żyje, uważam, że Nie! ;) Katowice i Raciborska, może ktoś to czyta, kto tam był... to serdecznie pozdrawiam taką osobę, powaga!
12
Wiesz, co jest najśmieszniejsze i przekomiczne, a zarazem tragiczne i aż nadto przygnębiające to to, że trochę zwiedziłem świata, byłem naprawdę na kapitalnych meczorach, włącznie z MŚ czy ME (nie będę odwolał gaskonady i chełpił się tym, na których meczorach byłem, bo po kiego się chwalić, zresztą było-minęło i tyle)... a nigdy nie byłem na Camp Nou, czyż życie czasami to nie jest porąbane jak Bolka trampki? Teraz - gdy czasu mam od liku i zatrzęsienia oraz jestem niczym jak sklep nocny, czyli całodobowy (teraz się czuję jak prawdziwy hipis, czyli freedom po wsze czasy aż do zasilenia swoim ciałem polskiej gleby ;) to trochę mi zdrowie szwankuje, żeby zwiedzić świątynie futbolu - Camp Nou! Ale nadzieja umiera ostatnia, dlatego też liczę na to, że zanim odpalę kopytka to chwacko i energicznie udam się na jakikolwiek meczor Barçy, może być nawet towarzyski byleby usłyszeć on live hymn Blaugrany i luknąć na Leo i spółkę... tak mi dopomóż Bóg. Amen! Mam nadzieję, że ZUS usłyszy mój krzyk rozpaczy i nie wyślą mnie do psychiatryka, jeno wyślą mnie w ramach terapii uzależnień od meczorów - na meczor Barçy, oby? :) Tobie również tego życzę!
11
Wiesz co? Żeby nie było, ja nigdy nie piszę o tym, czego nie widziałem on live, bo po kiego mam być posądzany o jakiś plagiat z wujka Google. Meczory oglądam od wczesnych lat 70.zresztą nie dziwota, wszak z mojej pipidówy na Stadion Śląski to jest raptem ok. 40 kilosów, a poza tym to kiedyś władza ludowa organizowała pijackie tournee na meczory naszej kadry narodowej np. na Stadion X-lecia in Warsaw. Oczywiście, że na owe tournee jeździło się "Ogórkiem",a kibice byli tak schlani, że nie raz, nie dwa to im pies do uszu naszczał, nawet kiedyś byłem (z ojczulkiem) na meczorze Stal Mielec contra Los Blancos, ależ to wówczas było epokowe wydarzenia w naszej ojczyźnie. Pamiętam, niesamowitą ulewę oraz to, że pod koniec meczora to de facto nie było widać zawodników, bowiem nad stadionem zapadły egipskie ciemności, a jeszcze wtedy nie było jupiterów, powaga ;) W Stali Mielec grali tacy świetni zawodnicy jak m. in. Kasperczak, Lato, Karaś czy Hnatio (Szarmach wówczas nie mógł zagrać, ale to już inna historia)... kto sypnął jedną z bramek dla Realu? Vicente del Boski, dasz wiarę? No cóż, ale niestety Stal nierdzewna wpipcyła 1:2,ale po owym meczorze to owa przegrana była dalszym powodem do tego , żeby się schlać na umór, a didżej (czyli ówczesny kierowca autobusu) to puszczał T-Rex... żeby było pod co żłopać sake. Koniec spamu
7
Ja już mam sześć granatów (baników) na swoim liczniku (nie chwaląc się)... ;)
9
Dzięki za info, ale w meczorze 5:2...to Barça zaaplikowała Rojiblancos 5 bramek do przerwy, powaga, tego się nie da zapomnieć ;) Forlan? Okey, w porząsiu napadzior, ale z Urusów to najbardziej mi przypadł do serca i gustu - Enzo Francescoli, to na Nim wzorował się w początkach swojej kariery nie kto inny jak Zizou! Enzo? Kiedyś to był naprawdę książę futbolu, niesamowity napadzior, wielka szkoda że nie wybrał jakiejś topowej ekipy europejskiej, bo mógłby zrobić oszałamiającą karierę, no ale cóż, czasami jest istny dixieland odnośnie tego, dlaczego niektórzy piłkarze odrzucają propozycje z wielkich klubów?
9
Szeryfie? Wiesz, ja to zazwyczaj piszę pół żartem, pół serio... wtedy jest gorzej, gdy ktoś się nie skapnie, o co mi biega i o co mi chodzi, zawsze trza podchodzić do tego wszystkiego na lajcie i na luzie. Oczywiście, że od czasu do czasu jest spinka i chryja, ale puszczam to w niepamięć, wszak życie za krótkie żeby się non-stop denerwować... ale z kolei user bez bana jest jak żołnierz bez karabinu! Pzdr :)
12
W kontekście zbliżającego się milowymi krokami meczora z City Casino, to pamiętam takie wyjątkowe i niepowtarzalne zjawisko że się tak wyrażę. Chodzi mi o to, że kiedyś był taki meczor, a mianowicie przeciwko Materacom z Madrytu, wówczas to w Rojiblancos ciupał Kun Agüero, łoo Jezusie, ale był pojazd w mass mediach na jego temat, Kun tamto, Kun sramto i owamto, no centralnie jak by był największą gwiazdą w Primera Division, myślałem, że puszczę pawia na to wszystko (wiadomo - zawsze byłem, jestem i będę zazdrosny o Leo, oczywicha, że tylko wtedy, kiedy ktoś wypisuje głupoty ). Dokładnie nie pamiętam, w którym to było sezonie, zresztą wszystkiego się nie da spamiętać po prostu jest taki natłok i zatrzęsienie meczorów, że już niekiedy człowiekowi puszczają styki w oponach mózgowych. Dobra, przyjeżdżają Rojiblancos na Camp Nou z "Wielkim" Agüero na czele i co? Barça sprawiła im taki omłot i oklep... że to było wprost nie do uwierzenia, bowiem Barça zaaplikowała przybyszom z Madrytu w ciągu zaledwie dwudziestu kilku minut... aż 5 bramek, a Don Andres grał zajebiozę! Ale Barça zachowała się honorowo i po rycersku, ponieważ w drugiej połowie to nie dobiła konającego rywala, kurna, tak sobie w duchu myślałem;"dobić gadów i zetrzeć z powierzchni gleby ", trochę szkoda że do tego nie doszło, nie pamiętam czy w tym samym sezonie było 6:1 dla Barçy na Vicente Calderon, zresztą mniejsza o to ;) Don Andres pierwszy raz przywdział opaskę kapitańską w meczu...przeciwko Rojiblancos na Vicente Calderon, ale ów niezapomniany wieczór dla Iniesty "skradł" Mu nie kto inny jak Lionel, który wówczas ustrzelił cudownego hat-tricka, cały Leo, nie ma, że boli i zmiłuj się.
6
No co Ty! Ja balansuję na linie niczym jak Nik Wallenda (czyt. permanentnego banika), a Ty mnie do Redakcji wysyłasz, tak sobie pitolę coś pod nosem, ale jeżeli Ci się podobają moje wypociny - to git majonez ;)
26
Słodki smak zemsty Davida Luiza na Mourinho, Mourinho skończył jak najsłynniejszy murarz w czasach PRL i kryzysu gospodarczego... czyli Birkut (Człowiek z marmuru). Dosyć już tego rzemiosła murarskiego w futbolu, wczoraj zwyciężył futbol piękny i radosny, jak ja lubię miłość francuską ;) Swoją drogą to jak sędzia dojrzał zagranie ręką Silvy, chyba że miał binokular w swoim stricie? Ale na szczęście nie wypaczył wyniku owego meczora, to cieszy. Cesc? Trzeba Go było wczoraj szukać pod mikroskopem elektronowym , w ogóle to On grał wczoraj¿Z kolei to trochę szkoda chłopa, bądź co bądź to wychowanek La Masii i z najlepszego rocznika w historii futbolu, czyli rocznika '87,no ale sam sobie jest winien, przecież nikt Go na siłę nie zmuszał do przejścia z Camp Nou na Stamford Bridge, co nie? Kolejny niezapomniany i epokowy wieczór na Stamford Bridge, ów meczor przejdzie do historii CL. Gargantuiczne bravissimo dla walczaków i przekozaków znad /spod Wieży Eiffla i Sekwany, paryżanie pokazali co to znaczy wielka wola walki ich niesamowita determinacja. Ów meczor po raz kolejny pokazał jak ważne w futbolu są stałe fragmenty gry i co to znaczy dobrze grać w powietrzu (teraz gra z dyńki to podstawa budowy cepa i sukcesu) ... i na dodatek w tym dwumeczu to cztery bramki zdobyli defensorzy, istny cyrk i shocking! Hazard i Costa? Belg to niczym jak afera hazardowa, naprawdę ma depnięcie na paru metrach, potrafi świetnie dryblować na pełnym gazie i zamiast kropić z całego powera na bramkę, to Eden kombinuje jak koń pod górę, na co i po co - to nie mam zielonego pojęcia? Costę to widzę tylko i wyłącznie w sequelach takich filmosławów jak "Walka o ogień" za Rona Perlmana lub w "W locie nad kukułczym gniazdem" za Jacka Nicholsona ;)
14
Że też Lionelowi się jeszcze chce jakiegokolwiek grillowania, przecie On jest bez przerwy grillowany, począwszy od mass mediów, poprzez urząd skarbowy, a skończywszy na pauperach i chudopachołkach z LFP (vide ubiegły sezon, czyli megacrackami światowego formatu - Vela i Bacca!) Teraz znowuż aż nadto hucpiarski i tupeciarski wycznyn gostków z LFP, ponieważ zawodnikiem miesiąca lutego został Bueno(s) Aires, jprdl! Ale jak Lionel lubi barbecue to już Jego brocha, wg mnie barbecue bez krzty i szczypty krzakówki, życówki czy samogonu lub innych wynalazków przez lud pierwotny - to czas stracony. Ale z drugiej strony medalu to zajebiste jest nicnierobienie i słodkie dolce far niente, należy się im przed arcyważnymi meczorami ;)
9
À propos Rivaldo i Jego "dyszaka" na plerach, wiadomo - jaką Brazylijczyk miał niesamowitą przeprawę i jakie na fest przeboje z van Gaalem, albowiem van Gaal się uparł na chamiora i na całe maty, żeby Rivaldo ciupał na skrzydle, a po co na skrzydle, przecież Rivaldo był z krwi i kości prawdziwą "Dziesiątką". Ale van Gaal był nieprzejednanym i bezkompromisowym trenerem, dlatego też wziął na stronę Rivaldo i zaczął Mu wrzucać makaron na uszy, że musi grać dla dobra drużyny, że pozycja skrzydłowego, to jest pozycją optymalną dla Niego i takie tam sranie w banie oraz tamto i owamto. Gdy van Gaal już myślał że doszedł do porozumienia i full konsensusu z Brazylijczykiem... to Rivaldo grzecznie poprosił van Gaala o to, żeby mógł coś zapodać w szatni do piłkarzy Barçy, Rivaldo wstał i zapodał na głos;"Chcę grać jako, dziesiątka, nie wrócę do gry na skrzydle... a trener to mnie może w pompkę pocałować (oczywiście, że to tak w przenośni) ". Przecież Rivaldo był wówczas zdobywcą Złotego Ballona, dlatego też nie pierdzielił się w tańcu, a jakie przeboje miał van Gaal z Christo, przecież gdyby nie Guardiola (ówczesny kapitan Barçy) to by Stoiczkow sklepał michę Holendrowi, ale w ostatniej chwili to Pep doskoczył do nich, po czym ich rozdzielił... no ale Christo musiał się pożegnać z grą na CN. Van Gaal i ten jego słynny notes niczym jak u policjanta z dochodzeniówki ;) Być trenerem wielkich klubów? Hardcorowy kawałek chleba!
7
No co Ty! Przecież ja nic takiego nie napisałem, że Ty gnoisz i deprecjonujesz ekipę Helmutów, to ja napisałem pierwszy, że nigdy nie lubiłem i nie podobała mi się gra repry Deutschland. Tylko zapodałem, że mieli w swojej historii kilku asiorów nad asiorami, ale tylko kilku, ja jestem dozgonnym i dożywotnim fanem futbolu południowoamerykańskiego (oczywiście, że piłkarzy wywodzących się z tego rejonu naszej planety)... oczywiście, że lubię luknąć na reprezentację takich krajów jak m. in. Hiszpanii, Holandii, Sqadra Azzurra, a nawet England i Polski (rzecz jasna i oczywista), ale piłka rodem z Deutschland - to nie moja bajka!
9
Otóż to! Włacha, ten cudowny lob Rickena, oczywiście, że sercem i duszą byłem za Juve (sentyment about Zibiego, Rossiego czy Zoffa), ale akuratnie to ta ekipa budowlana pod dowództwem Hitzfelda, to mi się bardzo podobała, a trzeba przyznać szczerze, że Juve było naszpikowane gwiazdami, przecież grali Zizou, Vieri, Deschamps czy Bokšić... a na ławce trenerskiej zasiadał sam Lippi, ale Helmuty sprawiły totalny omłot i oklep Italiańcom, wygrali jak najbardziej zasłużenie.
8
Wiesz co? Do Gerda Mellera przylgnęła taka łatka, że był ołowianym żołnierzykiem i drewnem do kominka, a ja Ci powiem, że wcale a wcale tak nie było, oczywicha, że był lisem pola karnego i niewymownym goleadorem ale nie raz, nie dwa to widziałem jak robił z gostków wiatrak. Mnie się bardzo podobał odnośnie wyszkolenia technicznego - Pierre Littbarski, nigdy nie zapomnę jego krzywych nóg (na beczce prostowanych), podobnie jak krzywe nogi miał/ma Boniek czy Rivaldo, tylko żeby nie było że "se" robię z tego podśmie(chujki), co to, to nie... doskonale wiem o tym, jaką gehennę i drogę przez mękę przeszedł Rivaldo (z niedożywienia to dostał krzywicy i szkorbutu - OMG!). Również dobry był Hansi Mueller, ale później gdzieś zniknął z pola radaru, Breitner, Allofs, Rummenigge, Riedle czy Scholl ew. Mattheus czy Effenberg to również byli naprawdę dobrymi "technikami", ale tak jak mówisz, czyli że Niemiaszki zawsze bazowali na żelaznej dyscyplinie taktycznej i niesamowitym przygotowaniu pod względem kondycyjnym /motoroczynym... ale mnie ich piłka nigdy nie jarała na full wypas, jak to kiedyś zapodał Lineker - "Piłka nożna to taka gra, w której 22 mężczyzn biega za piłką, a na końcu i tak wygrywają Niemcy". Ale nie ma co za bardzo gnoić i niszczyć piłki rodem z Deutschland, bo grają jak grają, ale sukcesów mają co niemiara, a przecie to się najbardziej liczy...pamiętam ekipę Borussii Dortmund w finale CL przeciwko ekipie "Starej Damy", a zwłaszcza kapitalny gol Rickena, palce lizać.
8
No patrz? Jednak od czasu do czasu to mnie pamięć zawodzi, niekiedy trza zajrzeć do wujka Google, wszak wujek Google prawdę Ci powie... dzięki za korektę, z rzadka się posiłkuję neciorem, wolę pisać z pamięci, no ale cóż, później tego efekty są jakie są, czyli kapa i babol... ups! Dziękować ;)
9
Koń nie zawsze ma dobrego jeźdźca że się tak wyrazę, czy się tego chce czy nie, to zawsze odpowiedzialność za wyniki drużyny spada na dyńkę trenera... czyli koń to piłkarz, a jeździec, to trener! Reasumując! Carletto - jeśli chodzi o jego pomysły od początku tego roku to po prostu taki jeździec bez głowy. Ale prawdę mówiąc to jest tylko i wyłącznie sprawa ekipy z Madrytu, chociaż miło jest widzieć takie upokorzenie odwiecznego wroga/rywala Barçy, nie powiem żeby mnie to smuciło... a zwłaszcza gra "wspaniałego" zawodnika narodu wybranego, który więcej macha łapkami niż nogami (ale dwie bramki zaaplikował Niemiaszkom, jednak od czasu do czasu to potrafi być killerem, w pytę jeża!).
10
Taki już bywa urok futbolu, czyli czasami jest po prostu okrutny i barbarzyński, zawsze nie mogłem przeboleć i znieść wygranych meczorów repry Deutschland, zawsze. Zazwyczaj grali taką kichę i manianę, że się w pale nie mieści i co z tego? Jak przeważnie zdobywali a to tytuł majstra Europy, a to tytuł MŚ, odkąd sięgam pamięcią to wyniki w futbolu nigdy nie były i nigdy nie będą sprawiedliwe, były eliminacje do ME w Italii w '80,zdołaliśmy pokonać wicemistrzów świata, czyli reprę Tulipanków, swoją drogą to cudowny gol Włodka Mazura z karniaka a'la Panenka, później wspaniały remis w Amsterdamie... by dwukrotnie wpipcyć z reprą "Enerdowców", to znaczy, że w jednym meczu był remis, ale tzw. przegrany remis. Meczor finałowy na owych mistrzostwach, czyli repra Helmutów contra Belgia, Belgowie naprawdę grali w dechę i na fest, ale przyszła ostatnia minuta meczora, rzut różny dla Helmutów, po czym dyńka Hrubescha, cześć pieśni. Tytuł majstra dla repry Deutschland w' 90 to już była totalna kpina i farsa z futbolu (antyfubol ze wszech miar). Dobra, wszak to jest temat rzeka, wczoraj najlepszym zawodnikiem Los Blancos... był Casemiro w FC Porto, to cieszy ;) Co się tyczy El Clásico to nawet nie ma co za bardzo maścić tematu, nawet dzieci w przedszkolu (w zaklejonych ustach taśmą) to doskonale wiedzą, że owe meczory rządzą się swoimi prawami, za czasów Mourinho to mogliśmy zgwałcić i zhańbić ekipę Los Blancos na SB w PK? Mogliśmy, przecież jakie setki mieli Cesc czy Pedro? Później w meczorze rewanżowym dwie kontry ekipy z Madrytu, po których to kontrach CR7 wywalczył karniaka, później bramka Di Marii i zdaje się bramka z arbuza Varane'a! Ale mamy handicap w postaci własnego boiska, trza to bezapelacyjnie wykorzystać, nie ma innej opcji jak zwycięstwo nad cienkim Realem, tym bardziej, że już dawno nie grali tak prymitywnie i siermieżnie jak teraz.
14
Dobra, dzień bez napisania cośkolwiek na temat geniusza nad geniuszami-jest dniem straconym w życiorysie, dlatego też trzeba cosika piznąć od siebie, tym bardziej, że okazja jest jakże wyjątkowa i nadzwyczajna, a dlaczego? A dlatego, że gdy Leo grzmotnął swojego pierwszego hat-tricka w historii to miał 19 lat, 8 miechów i 16 dni, i co w związku z tym? Ano to, że został najmłodszym zawodnikiem Barçy w ciągu 108 lat istnienia klubu , któremu udało się grzmotnąć hat-tricka ekipie Los Blancos, czyli pierwszy hat-trick i od razu rekord La Pulgi Atomica's jprdl! Był to meczor na podniesienie ducha i morali/morale w ekipie Barçy, wszak wówczas Barça strasznie ścipiła w dwumeczu w CL przeciwko ekipie The Beatles, nie dość, że przegrała na Anfield Road 0:1,to na dodatek wtopiła u siebie 1:2 - no comment! Jako że wszyscy dookoła mają zajoba na punkcie statystyk i wzorów matematycznych, to wypadałoby zapodać, że ów meczor oglądało 97 823 katalońskich kibiców (to dla Ciebie, Pax ;)... dobra, poniżej wszyscy userzy napisali dosłownie wszystko na temat przebiegu owego oszałamiającego El Clásico to nie będę już pitolił, bo po kiego? Jeno zapodam tekścior Capello na temat genialnego triplé w wykonaniu Leo, cytuję "Messi jest jak Ronaldinho. Z góry wiadomo, że w każdej chwili może was wykończyć. Nigdy jeszcze nie widziałem tak młodego gracza z takim repertuarem. Bezwzględnie należy Go chronić i dbać o Niego".
7
Zajebiste barbecue z Tobą, jeszcze nie raz, jeszcze nie dwa to strzelimy "se" bajerkę o starych czasach (kryzysu gospodarczego) przy okazji jakiegoś newsa dotyczącego zamierzchłych dziejów ew. jakiegoś piłkarza, który to zapisał się złotymi zgłoskami w historii futbolu. Naprawdę bardzo lubię pobajdurzyć ze "starym kibicem", no ale cóż, trzeba trzymać się regulaminu, a wg regulaminu tej zacnej strony... to niby spamujemy, czyli Jurand ze Spamowa! Przybij internetową piątkę i 3maj się, do zobaczyska :)
7
Wiesz, ja Ci tak zapodałem ceny nie uwzględniając przy tym galopującej jak konie na Wielkiej Pardubickiej - hiperinflacji, dlatego możemy mieć trochę inne dane na ten temat, ponieważ jeszcze za czasów Gierka i Jaroszewicza to Polska gospodarka trzymała się jako-tako po japońsku. Pamiętam, że w kiosku to można było dostać Marlborasy, Carmeny czy Gitanesy, w sklepach było trochę mięsiwa, czekolady, a nawet szło dostać Cinzano. Oczywiście, że były rozruchy w Ursusie czy w Radomiu, ale komunistyczne władze skrzętnie to ukrywały. Pamiętam, jak zawsze czekałem na poniedziałek, ponieważ w poniedziałki leciał "Zwierzyniec", a prowadzący ów program ŚP. Sumiński... to tak zajebiście opowiadał o zwierzątkach, a najbardziej czekałem na koniec programu, ponieważ leciały odlotowe bajki z wytwórni Hanna - Barbera m. in. Misiu Yogi, Wally Gator czy Goryl Magilla, dzisiaj to brzmi komicznie i sztampowo, ale tak naprawdę było ;)
PS. Taki ze mnie guru, jak z koziej rzyci trąba... ale miło z Twojej strony. Pzdr ;)
7
Chciałbyś, ale nic z tego,zapewne ! Wiesz, nie wiem dokładnie ile moi rodzice zarabiali wówczas sianka w przeliczeniu na dolary (ponieważ już dawno nie żyją), ja pamiętam tylko to, że moja matula, która piastowała dość wysokie stanowisko to brała na rękę w latach 80.20 tys. na rękę, a dolar amerykański czy bon towarowy to chodził u koników pod PEWEX-em po tysiąc zeta? No to zarabiała 20 dolców, a Wranglery kosztowały 18 dolców, paczka Marlboro kosztowała 33centy,pół litra żytniej kosztowało 50centów,dezodorant Denim kosztował ok. 1 dolca, koszulki Lacoste to chodziły po 14/15 dolców itp itd ... za garść dolarów by tak rzec to ludzie wówczas harowali w pocie czoła , ciężkie to były czasy, trza było zwiewać za granicę, jeśli Ci bezpieka dała paszport...ja zwiałem na trochę do Deutschland przez zieloną granicę, ale mnie policaj imigracyjna zwinęła, po czym deportacja i wszelakiego rodzaju represje, szkoda gadać i spamować.Pzdr
6
Szczerze? Żałuję, że nie widziałem on live Złotej Rybki i Złotej Jedenastki Madziarów (Puskás, Kocis, Czibor czy Hidegkuti)... oraz Mane Garrinchy czy George'a "Best is Best" , prawdę mówiąc to Pelego też nie widziałem, tylko wtedy, kiedy w białym gajerku to kopnął tak symbolicznie piłkę podczas otwarcia MŚ w '74,czyli w meczorze Canarinhos contra Plavi. Było mrowie wyśmienitych piłkarzy , których to nie dane mi było luknąć na ich grę tacy jak m. in. Sivori, Di Stefano, Kubala, Gento, Kopa, Masopust, Cieślik, Vava, Dida, Santos, Charlton i wielu, wielu innych, ale nie narzekam ;)
7
Bardzo trafne comento i zawarta w nim treść, choć trza przyznać szczerze jak na spowiedzi, że jeżeli chodzi o naszą rodzimą piłkę to akuratnie IO - utorowały nam drogę i dały przepustkę do późniejszych sukcesów repry dowodzonej przez nieodżałowanego trenera wszech czasów - ŚP. Kazimierza Górskiego. Pamiętam meczor w finale IO w Monachium przeciwko reprze Madziarów, wówczas nieźle deszcz walił z nieba, wpierw błąd Deyny, po którym to Madziarowie sypnęli golazo na 1 do zera, ale później przepięknie zrehabilitował się Deyna strzelając dwie brameczki, szczególnej urody była druga bramka Kaki, bowiem wpadł w pole karne mijając kilku gostków, po czym kapitalnym zwodem minął portero Madziarów i grzmotnął bramkę z ostrego kąta... albo dramatyczny meczor z Sowietami, Jarosik odmówił wejścia na boisko, dasz wiarę, no to Górski posłał do boju Szołtysika i to był strzał w dziesiątkę, bowiem Zygfryd strzelił decydującego gola... wówczas bramkę nam strzelił Błochin, bądź co bądź to zdobywca Złotego Ballona, naprawdę był świetnym napadziorem. Hę, wiesz, ile wynosiła premia za zdobycie złotego medalu? 100 baksów, jprdl! Niezapomniany głos Jana Ciszewskiego a'la Ray Hudson, później za cztery lata w Montrealu to ścipiliśmy meczor finałowy przeciwko chłopcom ze Stasi dowodzonej przez Ericha Honeckera, który był bardzo całuśnym faciem, wszak poleciał całusa z języczkiem... z towarzyszem Breżniewem ;)
8
No co Ty! Soreczka, przecież ja do Ciebie nie wystartowałem tak personalnie i osobiście, po prostu tylko się podpiąłem pod Twoje comento, żeby trochę pobajdurzyć i strzelić bajerkę... taka ze mnie pierdoła-dzień dobry i lejwoda że się tak wyrażę, niebiańsko i w szalonym stopniu to bardzo lubię tematy o starych wiarusach futbolu... ot, cała moja polityka pisania na tej zacnej stronie. Pzdr :)
11
A na kiego Leosiowi kolejne złotko olimpijskie, przecież On nie musi tak kolekcjonować i gromadzić krążki jak chociażby Spitz, Nadia Comaneci czy Phelps, ma jeden złoty medal i to powinno Mu już wystarczyć, co nie? Pamiętam, jak w półfinałowym meczorze na IO w Pekinie to stanęli naprzeciwko siebie Leo i Dinho, Dżizas Krajst, ależ był wówczas niemiłosierny upał, mondzioł w czarnym gajerku to chyba dwukrotnie lub trzykrotnie przerywał ów meczor, by piłkarze mogli się ochłodzić strzelając w gardziołko po dwa lub trzy zimne browarki. Albicelestes zmiażdżyła reprę Canarinhos 3 do nula, dwie bramki zaaplikował Kun a jedną grzmotnął JRR, Lionel wówczas grał jak w transie i miał na swoim liczniku bodajże jedną asystę. Po meczorze zapłakany Dinho podszedł do Leo i czule Go przytulił, Ronnie już wówczas wiedział, że pewna epoka dobiegła końca, czyli przekazanie numeru dziesięć na plerach... i tak też się stało, bowiem Leo powrócił do Barcelony i przyjął z rąk Guardioli koszulkę z najbardziej prestiżowym numerem na plecach, czyli sławetną dyszkę, trochę to smutne. Gdy Lionel jadł posiłek w olimpijskiej stołówce to podszedł do Niego Kobe Bryant i zapodał tekścior w języku hiszpańskim;"Siemanko, jestem Kobe Obi Wan Kenobi"... trochę pobajdurzył z Leo, po czym na odchodne to powiedział do Leo - "Szacuneczek, Lionel. Jesteś najlepszy".
6
Otóż to! Wiesz, szkoda słów, wszak napisałem to wszystko w poprzednim poście, a nie będę pisał z przytupem... bo nie warto się narażać na permanentnego bana, ale dzięki za to, że mi zapodałeś o Bueno (nie wiedziałem o tym, powaga), ja Cię kręcę! Lionel najlepsze staty w Europie i to pod każdym względem, czyli najlepszy strzelec, najlepszy asystent, najwięcej udanych dryblingów czy kluczowych podań, a ten ciemnogród i parafiańszczyzna wybiera Bueno(s) Aires, co za barbarzyńcy i prostaki! Pzdr ;)
9
Pax? Wiesz, że ze mnie cienkopis i marny gryzipiórek odnośnie wdawania się w jakikolwiek dyskurs, zresztą znasz powody mojej indolencji twórczej, to nie będę Ci wrzucał makaron na uszy. Być może teraz Suarez jest na fali euforii i popularności, a czy jej jest za dużo? Wiesz, w tylu meczorach dał dupy i grał taką chałturę, aż tu ni stego, ni zowego w końcu odpalił ze wszech miar i na fest , dlatego też wcale a wcale nie dziwię się userom, że dostali hopla i zajoba na Jego punkcie, co ciekawe, Redakcja nie dała się ponieść tej ekstazie i upojenia grą Urusa, i wg mnie sprawiedliwie oceniła grę Leo i Suareza, czyli fifty-fifty i ex aequo - ode mnie duże Okey! Lecz to, co wyprawiają gostki z LFP to już przechodzi ludzkie pojęcie, niech mi jeszcze ktoś zapoda, że Leo nie jest grillowany i w sposób bezczelny hejtowany przez tych "cfelów" - to nie uwierzę, wszak Leo wali 60-letni rekord Zarry czy Crisa, a te mondzioły nie dają Go do jedenastki kolejki, oczywiście, że Leo grzmotnął hat-tricka asysta! To jest kolejna kompromitacja LFP,albowiem nie na co dzień wali się 60-letni rekord, tym bardziej, że Leo naprawdę zagrał superowo i odlotowo, podobnie jak Xavier czy Suarez, a LFP ma to wszystko w zwieraczu, ja już tego nie czaję? A Ty się dziwisz, że niektórzy userzy piszą tak a nie inaczej na temat Leo, a co dopiero tacy wielcy znawcy z LFP, gdy w tak perfidny sposób dają możliwość grillowania Leo czy Xaviera!
9
Również spektakularny i nieprawdopodobny meczor zagrał Xavier na Santiago Bernabéu (tuż po katastrofie smoleńskiej;/) w kwietniu 2010 roku, wówczas to Barça i Los Blancos szły w lidze łeb w łeb, bodajże miały po 77/78 punktos w lidze (dokładnie nie pamiętam)... ale dwie cudowne asysty do Pedrito i Leosia, i było pozamiatane, Y'aaa! Mówisz o Pedrito - Okey! A dlaczego Redakcja nie może przyznać dwóm zawodnikom Barçy ZM, tym bardziej, że mają takie same noty czyli po 9.0,podobnie jak w ubiegłym notowaniu odnośnie meczora przeciwko Yellow Submarine, gdzie Leo i Suarez mieli takie same noty czyli po 7.5? Na igrzyskach olimpijskich w Soczi to Maze i Gusin miały takie same czasy podczas zjazdu i dostały od Putina po złotym medalu albo podczas turnieju czterech skoczni, gdzie w generalce Ahonen i Krystyna Janda mieli takie same noty, Janda dostał kluczyki i kierownicę, a Ahonen dostał opony zimowe i letnie oraz ABS... dało się sprawiedliwie podzielić łup? Dało się! A tu się nie da, nie rozumiem tego? ;)
9
Martin Palermo - trochę nietypowy i oryginalny, ponieważ jak na piłkarza południowoamerykańskiego to miał blond czuprynę, podobnie jak chociażby Maxi Lopez czy Valderrama... trzy karniaki przeputał z reprą pod dowództwem Pablo Escobara!