7

Pax? Dzisiaj napisałem dość obszerne comento na temat braku formy u Don Andrzeja, dlatego też nie będę się dwa razy powtarzał. Nasza linia pomocy to nie stworzyła de facto żadnego zagrożenia, totalny marazm i martwota, a tam gdzie próbowała je stworzyć, stali już przygotowani, obrońcy, super czytający grę. Kameni super się popisał, do tego najbardziej mi się podobała obrona rywali i ich super szybkie i dokładne w podaniach kontrataki. Wyszło na to, że Malaga wykorzystując strzępy czasu, zagrała większość swoich akcji w kontrach sensownie, co zakończyło się tą samą liczbą oddanych strzałów na bramkę, a widzieliśmy, że mogli w dwóch z nich podwyższyć wynik. Barça próbowała i skrzydłami przez Alvesa i beznadziejnego Albę, ale widziała, że to nic nie daje, próbowała w gęstwinie dryblingów przez Messiego, Suareza i Ney'a, ale oni też tracili piłki. Nie potrafiła rozgryźć defensywy Malagi , dla mnie mecz powinien skończyć się remisem, Lionel to by pasował jak ulał do strategii generała Michelsa, czyli do futbolu totalnego, wszak Lionel to gra jako napadzior, jako pomocnik i rozgrywający , a czasami jako obrońca, tak kiedyś ciupał chociażby "Boski Johan".

6

Również serdeczne pozdrowionka, po co się walić pomiędzy sobą jakimś nikomu niepotrzebnymi bluzgami i obelgami, przyda się od czasu do odrobinę savoir vivre'u ;)

6

Ciężki to mało powiedziane, co mógł zrobić gdy był podwajany i potrajany przez zawodników Malagi, była taka wielka gęstwina pekaesowo-autobusowa, że nawet nie było chociażby milimetra wolnego pola na oddanie strzału. Trza przyznać szczerze , że zawodnicy Malagi to odrobili pracę domową, a ich zabójcze kontrataki to mnie przyprawiały o palpitację serca. No cóż, zapewne nie był to meczor, który zapisze się złotymi zgłoskami w niebywałym curriculum vitae geniusza z Rosario, ale i tak był wyróżniającą się postacią spośród wszystkich zawodników Barçy, dlatego uważam, że tak niska ocena... to jest oceną trochę niesprawiedliwą i nieadekwatną do Jego poczynań boiskowych, zdecydowanie co najmniej jeden punkcior wzwyż!

7

Jeszcze à propos ryżoków to bardzo lubię /lubiłem takich mistrzów w oklepywaniu masek jak Ricky'ego Hattona czy Saula Álvareza ew. Daniela Olbrychskiego ;) Jak mogłem zapomnieć o Bońku... Ups!

8

Co z tego, że niby mam dobrą pamięć... jak muszę się często i gęsto posiłkować Viagrą, jak to często bywa w życiu, czyli coś za coś ;)

9

Wg mnie najsłabszym ogniwem w owym meczorze to był Alba, a czy zachował się nieprofesjonalnie i nie po dżentelmeńsku?... Hmmm, ciężko jednoznacznie określić .De facto Alba się podkurwił, niby atakował w piłkę, ale sędzia mógł potraktować to, jako nadmierną agresję i wyrzucić podpalonego Albę na czerwonej, nie za takie wybryki Ramos wylatywał. Ja bym nie protestował. Ze strony tylko sportowej Albę oceniam fatalnie, chyba każda jego wrzutka, ale też zwykłe podanie było niecelne i psuło akcję Barçy . Albę wybieram na agenta meczu. Nawet Alves, który spartolił przy golu totalnie, miał kilka dobrych podań górą, z których mogła paść bramka. Alba miał najgorszy mecz chyba w całym sezonie i nie chodzi mi o tę sytuację, bo to już była końcówka. Sędzia też dał dupy z tym faulem, po czym Masche się wydarł na niego słusznie, bo sędzia powinien puścić grę z przywilejem korzyści dla Barçy . Barçie wtedy tym bardziej zależało na czasie, a ten przerywa grę i prowokuje, denerwując piłkarzy Barçy.Jako że jestem gimbusem (co automatycznie oznacza, że wg kryterium niektórych udzielających się tu użytkowników to po prostu nie zaliczam się gatunku homo sapiens, co mnie bardzo cieszy i robię z tego powodu cieszynkę na swoim parkiecie) i sezonowcem (pracuję dorywczo u Helmutów przy zbiorach szpinaku), to uważam, że ocena dla Leo to jest chyba jakiś niesmaczny żart ze strony Seniora Ściaha? Zresztą Szacowany Kolega "Mekston" świetnie to ujął w swoim komentarzu, który to umieścił nieco poniżej/powyżej - kwestia interpretacji? Za co Mu się należą wielgaśne gratki!

21

Jeszcze jeden był znakomity rudzielec w historii futbolu, a zwał Denis Law, a co się tyczy Scholesa to pamiętam jak nam grzmotnął cudownego hat-tricka w eliminacyjnym meczorze do ME bodajże z marca '99, choć fakt jest faktem, że przy drugiej bramce to ewidentnie pomógł sobie rękę. No, cóż, trzeci kat naszej rodzimej repry po Shearerze i Linekerze. Piękne i pokrzepiające na duchu słowa na temat "Wybranego" nic dodać, nic ująć!

7

Obyś miał rację, Panie Kolego, przecież zawsze człeczunio liczy na każdego zawodnika Barçy, bo po kiego by się oglądało meczory i po kiego by się człeczunio tak denerwował i niepokoił przed swoim tv, gdy leci meczor Barçy? Ja wiem o tym, że to jest tylko gadka-szmatka i pustosłowie, bo decydujący głos odnośnie składziora na meczor to zawsze ma Nasz Mister, ja tylko piznąłem o tym, że Don Andres jest daleki od swojej optymalnej formy i dyspozycji, z drugiej strony medalu to kto, jeśli nie On ma postawić do pionu naszą drugą linię, dlatego zawsze liczę na Don Andrzeja, że w końcu odpali i wystrzeli z formą na maksiora, oby to nastąpiło na Etihad Stadium... o ile Lucho postawi na Don Andrzeja, się okaże?

7

Jeżeli chodzi o dziadków i Państwowy Dom Pomocy Społecznej, czyli w skrócie PDPS, to nikt tak nie wymiata i nie daje czadu na koncertach jak Rolling Stones, wiesz, McCartney to zawsze prowadził bardzo higieniczny i aż nadto sterylny tryb życia... gdy tymczasem Stonesi w swoim dotychczasowym życiu to wypalili dwa wagony zioła, wypili 8 basenów olimpijskich gorzały czy zaliczyli kilkanaście tysięcy dziewoi, a i tak Jagger biega i hula na koncercie, że mógłby śmiało zagrać w Barçie w pressingu coś a'la Pedrito, czyż nie?

8

Neysi! Futbol to istna wańka-wstańka i rollercoaster, nic a nic nie jest się w stanie przewidzieć, ponieważ w ubiegłym sezonie to napisałem comento pod porannym przeglądem prasy, które było troszku nieprzychylne i nieżyczliwe (co mi rzadko zdarza) w kierunku Alexisa... a Alexis wieczorem to grzmotnął ni stego, ni zowego cudownego hat-tricka w meczorze przeciwko ekipie Elche, powaga. To nie jest z mojej strony żaden hejt w kierunku tak legendarenej postaci jaką jest i zawsze będzie Don Andres, ale mówię to, co widzę tu i teraz, czyli że cały wózek odnośnie naszej drugiej linii metra i pomocy to ciągnie nie kto inny jak Lionel, trochę to smutne, nieprawdaż? Tym bardziej, że jeszcze stosunkowo niedawno to nasza linia pomocy była najlepszą na globie, nikt Nam nie podskoczył, to był magiczny i niepowtarzalny Bermuda-Triangle, czyli Leo-Xavier-Iniesta... z tego magicznego trójkąta to ostał się jeno Lionel, który dalej gra na kosmicznym poziomie, oczywiście, że nie można mieć dużych pretensji do Xaviera i Iniesty... albowiem czasu nie oszukasz, chyba że jest się Dorianem Gray'em lub Cher ;)

7

W futbolu na najwyższym poziomie i szczeblu to nie ma miejsca na sentymentalizm i czułostowość, czyli przywiązywania się na chamiora i na żywca do nazwisk. Powiedz szczerze, kiedy byłaś w różowym humorze i rozpromieniona po występie Don Andresa, no kiedy? Bo ja osobiście byłem ukontentowany i rozradowany Jego grą... w ubiegłym sezonie, czyli w dwumeczu przeciwko Rojiblancos, a zwłaszcza w meczorze na SB i wygrana Barçy 3:4!Od początku tego sezonu Don Andres gra totalną kupę i żenująco słabo, czy cechuje Go kreatywność czy pomysłowość w konstruowaniu akcji, a gdzie Jego magiczne depnięcie i przyspieszenie, no gdzie, ba! Nawet odnoszę wrażenie, że Iniesta jest naszym głównym hamulcowym, te Jego irytujące i bezsensowne kółeczka, gra na alibi, przecież On nic nie robi poza tym, że pozbywa się jak najszybciej i w okamgnieniu piłki, czyli stał się tylko "podawaczem" do najbliżej stojącego gracza Barçy, a zazwyczaj jest nim Ney lub Lionel, nawet nie chodzi o Jego statystyki czy raczej ich brak, ale chodzi o to, że jest po prostu bez formy. Od takiego genialnego piłkarza, jakim jest Iniesta to się oczekuje czegoś więcej niż tylko samego uczestnictwa w danym meczorze, wiesz, gdy będziemy się bawić w jakieś sentymenty i tkliwość to zamiast walczyć o największe trofea, to będziemy walczyć tylko i wyłącznie o uczestnictwo w LM. Niestety, ale w futbolu nie ma zmiłuj się czy tamto i owamto, bo gdy się tak postępuje to można skończyć jak ekipy Rossoneri czy Nerazzurri, co ciekawe, Don Andres tak obniżył loty... ale jest stałym bywalcem dżamprezek odnośnie nagród indywidualnych we wszelakich plebiscytach (zawsze jest honorowany?) , ciekawe, czy dzisiaj był na gali rozdania Oscarów. Ja wiem, że Lucho nie ma zbyt wielkiego pola manewru about naszej drugiej linii, ale na pewno Don Andres nie jest naszą prymarną postacią!

8

Nieważne, wszak strażak to strażak i basta! Ja często i gęsto to gaszę... ale pragnienie po dobrej księżycówce, która to ma 80volt!Dobra, nie będziemy spamować, ponieważ Wielki Brat - czuwa. Pozdrowionka ;)

8

Panie Ryśku? Jakże zazdroszczę zawodu jaki Pan wykonuje, zawsze od dziecka marzyłem o tym, żeby zostać strażakiem lub ginekologiem... niestety, ale zostałem mondziołem, neurastenikiem und psychastenikiem - zasrane c'est la vie! ;)

8

Czyżby jasnowidz? Otóż to! ;)

8

Wiesz co? Nie chcę za bardzo roztrząsać i analizować about tego, kto ponosi większą winę za utratę gola, choć przyznaję szczerze jak na spowiedzi, że głównym winowajcą i sprawcą owego nieszczęścia jest Dani Alves, to nawet nie podlega żadnej dyskusji. Raczej chciałem to ująć, że Claudio mógł i powinien zachować się trochę lepiej, chyba zauważyłeś na powtórkach, że Bravo przez ułamek sekundy to się zawahał, czy wyjść na chamiora i bezczelnego do szarżującego napadziora Malagi (a chociażby iść na czerwień), czy nie wyjść, zresztą był tu wczoraj wielogodzinny dyskurs na ten temat. Mówi się trudno - stało się, porażka boli jak jasna cholera, tym bardziej, że co by nie mówić to nikt się tego nie spodziewał, ale trza zamknąć za sobą drzwi i iść do przodu, czyli hejaszka na full wypas w wykonaniu Barçy na Etihad Stadium!

10

Ja Ci pomogłem, ale w czym ? Wręcz przeciwnie, przecież dzięki Tobie to sobie przypomniałem o niektórych czaderskich piłkarzach, oczywiście, że jednych pamiętam dosyć dobrze, innych mniej, a o niektórych to przyznaję się bez bicia, że po prostu nic a nic nie wiedziałem /widziałem m. in. Rojo czy Urbano ew. Clos. Closa to pamiętam tylko z kultowego serialu pt. "Stawka większa niż picie"..;). Simonsen to był naprawdę duńskim dynamitem, bądź co bądź to zdobywca Złotego Ballona, kapitalnie grał w Borussii M'gladbach, no ale musił zwolnić miejsce w Barçie dla nie byle kogo, bo samego El Maestro. Kiedyś Ci pisałem o tym, że bardzo byłem zdziwiony decyzją Venablesa, że zamiast w meczorze finałowym PE przeciwko Steaua Bukareszt to postawił na Archibalda... zamiast na Pichi Alonso, który to wówczas był w nieprawdopodobnym gazie, przecież w meczorze półfinałowym przeciwko IFK Göteborg, to sypnął cudownego hat-tricka. No cóż cały Terry Venables, czyli niezły treneiro, ale czasami jego decyzje były bardzo nielogiczne i niezrozumiałe, a poza tym to z niego był/jest bardzo konfliktowy i wojowniczy człeczyna że się tak potocznie wyrażę ;)

14

We wczorajszym meczorze z Malagą nie było totalnej kupy. To jeden z tych meczów, które wkurzającą się przegrywa. Ekipa z Malagi znów przesuper się broniła, zwracałem na to szczególną uwagę. Do tego doszła zbyt duża niecelność podań, wykończenie słabe i mamy gotowy remis... Remis, gdyby nie babol Alvesa i po troszku Brava przez jego sekundowe wahanie się, czy wyjść, czy nie wyjść. Bravo w tym momencie totalnie zgłupiał i sfiksował, pewnie w pierwszej chwili sobie pomyślał: Kurna , cóżeś zrobił, głąbie kapuściany? Trudno, trzeba ten mecz wpisać w straty. Messi nie zagrał kolejnego przepięknego meczu, to sypie się pomoc. Mimo wszystko Leo zagrał po prostu dobry mecz, gdyby oceniać go na tle kolegów. Stworzył kilka sytuacji kolegom, po których powinny paść dwie bramki, sam Leo poważnie zagubił się w jednej akcji, po której rzuciłem w niego złe słowo. Reszta to nieudaczność podań. Barcelonie nie można zarzucić jednego, że nie próbowała. Próbowała, ale te podania były lipne, albo tak przewidywalne, że obrona, złożona z 9 osób, czytała je wszystkie. Nie chcę obarczać winą jakiegokolwiek zawodnika Barçy, bo po co dolewać oliwy do ognia, tylko się ciągle zastanawiam nad tym, co robi w składzie Barçy - Don Andres? Przecież gołym okiem widać, że od początku sezonu to Iniesta jest cieniem samego siebie, gra na alibi, bez jakiegokolwiek pomyślunku czy kreatywności, czy Don Andres stał się tylko "podawaczem piłek" do Ney'a czy Leo, oto lufa pytanie?Okey, legenda-legendą... ale jak żyć, Panie Premierze, och, przepraszam - Panie Trenerze? Dobra, było-minęło teraz trza spiąć pośladki i jedziemy rozbić pulę w Casino City!

12

Wiesz, zawsze mówię, że nie ma co kłamać i blefować about tego, że za moich lat młodości to oglądałem w akcji Barçę, bo niby gdzie, przecież nie było takiego dostępu do mass mediów, jaki jest teraz, czyli necior czy Canal "pli". Dlatego też większość tych piłkarzy, których to zapodałeś w swoim nieziemskim felietonie to znam z występów reprezentacyjnych, oczywiście, że niektóre finały PE czy PZP to widziałem on live, ale czy je tak dobrze pamiętam? Raczej jak przez mgłę, chociaż finały PE w których ciupała Barça to pamiętam dosyć dobrze, a zwłaszcza meczor przeciwko ekipie Rossoneri, czyli niesamowita wtopa i blamaż Barçy na stadionie w Atenach, tym bardziej to było traumatyczne przeżycie, wszak przecież Barça przystępowała do owego meczora w roli zdecydowanego faworyta. Napisałeś, że Laudrup poszedł na udry z Cruyffem - okej, ale nie zapominaj o tym, że wówczas obowiązywał taki przepis w futbolu, że w drużynie mogło występować tylko trzech obcokrajowców, tak więc Cruyff często i gęsto stawiał na Koemana, Christo i Romario, musiał rotować owymi obcokrajowcami, w ogóle to Laudrup w pewnym stopniu miał pecha, bowiem przed ME w '92 to pokłócił się z ówczesnym selekcjonerem Dani (Nielsenem), co zaowocowała tym, że nie zdobył ze swoją reprą najbardziej sensacyjnego tytułu majstra Europy w całej historii owych rozgrywek... ale za to zdobył jego bratol - Brian Laudrup! Krankla to pamiętam z MŚ w' 78,a zwłaszcza w meczorze przeciwko reprze Helmutów, gdzie prawie sam w pojedynkę - to wyautował Helmutów z dalszej fazy rozgrywek, strzelając im dwa cudowne gole, zawsze się głowię nad tym, kto był lepszym austriackim bombardierem czy Hans, czy Tony Polster?

10

Brachu, ja jestem za cienki w pasie na pisanie felietonów, zresztą prawie codziennie to gwałcę użytkowników swoimi dłuższymi postami, które to na odległość pachną naftaliną i staroświecczyzną, dlatego sobie odpuszczę ten dział sportu :) No to zapinamy pasy bezpieczeństwa i hejaszka na Malagę, Y'aaa!

9

Wpelement?
Jestem pod ogromnym wrażeniem Twojego znakomitego felietonu, nie dość, że fascynujący tematos, to jeszcze co za wnikliwość i rzetelność w Twoim wykonaniu. Temat bardzo trudny, wszak musiałeś nieźle się naszperać i nagrzebać w starych artykułach dotyczących sławetnej "9" jak niczym grabarz z zakładu pogrzebowego o wdzięcznej nazwie "Game over". Później się coś bzyknie o naszych dziewiątkach, ale po meczorze - Chapeau bas dla Ciebie! ;)

16

Dawnymi laty, przed wiekami, za króla Piasta und Ćwieczka, czyli za moich lat młodości to najważniejszym numerem na blacie i plerach był numer wręcz magiczny i majestatyczny, czyli "Dyszak". Zawsze gdy graliśmy na asfaltowej trawie, to żeśmy się często i gesto naparzali pomiędzy sobą o to, kto będzie grał z dychą na swoim garbie, ale ja nie miałem z tym większego problemu, bowiem pisałem na swojej koszulce numer mojego największego ówczesnego idola, czyli Cruyffa, który to grał z numerem 14,nomem omen, ale z tym numerem zadebiutował w barwach Barçy -Lionel, Leo jeszcze pykał w Barcelonie z numerem 20.Oczywiście,że nasze zadymki były spowodowane tym, że każdy bajtel i siusiumajtek to identyfikował i utożsamiał się z Lubańskim, Deyną, a zwłaszcza z Pelém, co ciekawe, Deyna grał w Legii z dyszakiem a na MŚ w '74 to grał z numerem 12,ale co by nie mówić i co by nie pisać to najbardziej nobilitujące i prestiżowe numery w każdej ekipie piłkarskiej, to numery 10,9 i 7. Magiczny numer 10 to jest najczęściej zarezerwowany dla największej gwiazdy drużyny, piłkarza wyjątkowego i nietuzinkowego, a numeros 9 to najczęściej się kojarzy z najlepszym goleadorem i bombardierem drużyny (choć niekoniecznie), ale dla mnie dyszak jest najważniejszy, wszak zawsze będzie mi się kojarzył z największymi czarodziejami futbolu takimi jak m. in. Dieguito, Pelé, Deyna, Hagi czy Baggio lub Ronaldinho ew. Bergkamp czy Seedorf... i najważniejszy z nich, czyli Lionel! Hę, pamiętam, że Mueller w Bayernie grał z 9,a w reprze Helmutów to ciupał z 13 albo jak Nazario przeszedł z Barçy do Interu to na żywca i chamiora zapierdolił numer 9 Chilijczykowi - Zamorano, ale jak przeszedł do Milanu to Super-Pippo Inzaghi nie dał sobie zaiwanić numeru 9,dlatego też Nazario przyjął trykot z numerem 99 ;)

10

No, jeszcze by tego brakowało, żeby dochodziło do takich akcji przeciwko indywidualnym jednostkom jak chociażby w filmosławach pt. "Wróg publiczny - Will Smith", czy "Eagle eye"... to co mam teraz czekać na to, żeby mi jakiś dron arbuza ściął z powierzchni gleby, bez jaj! ;)

11

Wszystko ładnie i cacy, tylko gdzie ich wszystkich pomieścić, choć przyznaję się bez bicia, że skład zajebisty i nad wyraz genialny, chyba że rotacje ;) Przedstawiłeś najlepszą linię pomocy w historii futbolu, chociaż to tylko w formie wyobraźni i wszelakich przypuszczeń, ale robi wrażenie na oponach mózgowych...jak Kaka, to i Szewa! Ale prawdę mówiąc to chodzi Ci tylko i wyłącznie o linię pomocy.

13

Masz absolutną rację, czyli reasumując? De facto to zawdzięczamy całej rodzinie Xaviera, że ów geniusz linii pomocy gra na Camp Nou, a nie gdzie indziej... ot, co! ;)

13

No cóż, należy Ci życzyć tylko duuuużo zdrowia, powaga!Dobra, nie będziemy dalej jechać z tym koksem i tematem, bo nas wezmą za bezecnych i nikczemnych plagiatorów und piratów drogowych! Pozdrowionka ;)

11

Ja jestem aktywnym członkiem WikiLeaks, tak więc mogą mi naskoczyć i nakukać, zawsze wszystko ściągałem, począwszy od spodni, a skończywszy na ściąganiu plików ;)

21

Wypadałoby również wspomnieć o tym, że matula Xaviera - Maria Merce, to zagroziła rozwodem ojcu Xaviera (Joaquim), gdyby Xavi podpisał bardzo lukratywny i intratny kontrakcik z ekipą Rossoneri. Przecież Galliani kusił całą rodzinę takimi luksusami jak posiadłość z czwórką służących, wypasione fury czy pakiet darmowych lotów do Barcelony, a dla Xaviera 1,5 melona ojro za sezon, co wówczas było niebagatelną i horrendalną sumką, a jednak Xavier został na Camp Nou, za co Mu się należy dozgonny szacuneczek! ;)

9

Ja tam zawsze będę cenił i okazywał należyty szacunek dla takiego wielkiego piłkarza, jakim jest bez cienia wątpliwości Dani!A, że jest lejbikowaty i na totalnym lajcie, tym bardziej Go cenię, bo zawsze lubiłem/lubię graczy nietuzinkowych i nieszablonowych zarówno na boisku, jak i w życiu codziennym! Nie zapominajmy o tym, że nie Don Andres czy Xavier mają najwięcej asyst, po których to La Pulga Atomizer-Atomica zdobywała/zdobywa bramki, lecz to Dani Alves jest głównym asystentem i pomagierem dla Geniusza z Rosario, to się ceni. Czy Dani jest w wieku matuzalemowym, czy na kształt a'la Dżolero z domu starców z jednym zębem i bez palców? Otóż nie! Jeszcze przez parę lat to może śmiało śmigać i drałować na prawej obronie w Barçie, no ale wg mnie.

11

Tyle, ile z Levante czy z Los Blancos, czyli 5 do nula, wszak manita to apetyczna i cacana cyferka Barçy, Piket lubić to ;)

15

Uli Stielike.? Dobrze pamiętaju owego Helmuta, jeden z nielicznych Niemiaszków, którego to gra przypadła mi do serca i gustu, nienaganne i wzorowe wyszkolenie techniczne czy bardzo dobry przegląd pola, wówczas to świetnie współpracował z Breitnerem,wąsik pod swoim kindolem coś a'la Zorro, oczywiście, że mam na myśli MŚ w '82.Uli był wówczas zawodnikiem Los Blancos, co ciekawe, meczor finałowy odbył się na stadionie, na którym to Uli grał prawie codziennie, czyli na SB, ale nic mu to nie pomogło, wszak Niemiaszki dostali potężny omłot i wciry od repry Italii, i niezapomniana cieszynka Tardelliego po zdobyciu gola, która na stałe przeszła do kanonów finałów mistrzostw świata. Pamiętam, że Cabrini przeputał karniaka w pierwszej połowie meczora, ale później sprawy w swoje giczoły wziął nie kto inny jak genialny na owych mistrzostwach Italianiec, czyli Paolo Rossi, a następnie Altobelli i wspomniany przeze mnie Tardelli to dobili Helmutów, po czym Hitler kaput! Dino Zoff gdy wzniósł Puchar Świata do góry to miał na karku prawie 41 lat, jprdl! Ale trza przyznać szczerze, że Uli nie był jakimś zakapiorem, skurczygnatem czy kolekcjonerem kości, raczej był w pytę und w tytkę piłkarzem. Figo i 48 drużyn? Chyba go zgięło i pogięło, szkoda że nie 209,bo tyle wynosi liczba wszystkich federacji zrzeszonych w federacji mafijnej i przestępczości zorganizowanej, czyli FIFA! Pamiętam finały mistrzostw świata, w których to występowało tylko szesnaście ekip, a też były niesamowite i nieprawdopodobne wrażenia tudzież emocje! Figo? Weź kij i po ryju się bij... ot, co!

Media

Sonda

Czy zamierzasz śledzić dokładnie występy Lewandowskiego w Chicago Fire?