FCBparasiempre
Dołączył/a: grudzień 2020
Biała Podlaska
34 obserwujących
0 obserwowanych
Czy zamierzasz śledzić dokładnie występy Lewandowskiego w Chicago Fire?
Komunikat
Polecający
Ładowanie...
Historia komentarza
Ładowanie...
2
Wszystko się zgadza tylko rok jest błędnie wstawiony...:)
9
Zapomniane legendy rodzimego futbolu:
16 października 1945 r. urodził się Władysław Grotyński, bramkarz. Bronił w pierwszych meczach reprezentacji Polski Kazimierza Górskiego i byłby w niej dłużej, lecz głośna afera przemytnicza zrujnowała mu karierę. Charakter lekkoducha sprowadził Grotyńskiego na manowce. Najpierw siedział w areszcie w Warszawie, potem przeniesiono go do zakładu karnego w Krzywańcu. Stamtąd trafił do Wojkowic, blisko Sosnowca i podobno nie był to przypadek bo wielką ochote na zatrudnienie Grotyńskiego w swojej drużynie mieli szefowie Zagłębia. W zabiegach o dawnego bramkarza Legii szło im o tyle łatwiej że fanem sosnowickiego klubu był Edward Gierek, najważniejsza osoba w państwie. Wystarczyło na takiego patrona się powołać aby najtrudniejsze sprawy zmierzały do szczęśliwego finału. Klub był w tarapatach bo zajmował ostatnie miejsce w ekstraklasie i potrzebował solidnego bramkarza. Plotkowano że Grotyński początkowo przyjeżdżał na treningi z zakładu karnego w ramach przepustki. ,,Fajna legenda, tyle że nieprawdziwa. Grotyński skończył odsiadke i został bramkarzem naszego klubu. Zamieszkał w Milowicach, niedaleko hali sportowej, gdzie swoje mecze grali siatkarze Płomienia. No i oczywiście siatkarki. Ta uwaga ma znaczenie bo Władek lubił się bawić, zwłaszcza w towarzystwie pięknych kobiet.”- wspomina uśmiechając się Krzysztof Smulski, który w latach 70-tych związany był z Zagłębiem. Do więzienia Grotyński miał trafić aż na 4 lata ale wyszedł wcześniej, po ponad dwóch. W niczym nie zmienia to faktu że jego powrót do Legii a tym bardziej do reprezentacji Polski, był wykluczony. Miał czego żałować bo gdy trenerem kadry został Górski, właśnie w nim widział podstawowego bramkarza Biało-Czerwonych. Zagrał w pierwszym meczu nowego selekcjonera ze Szwajcarią i choć potem zawalił przy straconym golu z Albanią, mógłby liczyć na kolejne powołania. W Legii zastąpił go Jan Tomaszewski a potem Piotr Mowlik, natomiast w kadrze narodowej na igrzyskach w Monachium swoją karierę złotym medalem kończył Hubert Kostka. Wyjście na wolność i możliwość gry w Zagłębiu Sosnowiec dla Grotyńskiego były jak rzucenie koła ratunkowego na wzburzone fale. 29-letni bramkarz doskonale wywiązał się ze swojej najlepszej roli. O ile w rundzie jesiennej sezonu 1973/74 sosnowiczanie w 15 meczach stracili 22 gole, o tyle w rundzie rewanżowej nowy bramkarz piłke z siatki wyciągał tylko 9 razy. ,,Był dusza towarzystwa. Dobrze się ubierał i pokazywał ze znanymi ludźmi, co imponowało kolegom z Zagłębia. Często go można było spotkać w Varietes Centrum, najmodniejszym wtedy miejscu w Katowicach ale oczywiście nie tylko tam bo do Warszawy też chętnie zaglądał. Bohdan Łazuka, Wojciech Gąsowski, Helena Majdaniec, Iga Cembrzyńska, Violetta Villas… Wymieniam tylko kilka nazwisk żeby pokazać w jak zacnym towarzystwie się obracał.”- objaśnia Smulski. W Zagłębiu Grotyński występował tylko półtora roku. Ostatni raz… w meczu z Legią przy Łazienkowskiej, w którym zachował czyste konto. ,,Miał 30 lat, to jeszcze nie był wiek emeryta ale uznano że pora na rozstanie. Jednym z powodów był jego zły wpływ na młodych chłopaków z drużyny.”- przyznaje Smulski. Grotyński starał się o wyjazd do USA, gdzie była szansa na angaż w Cosmosie Nowy York ale nie dostał zgody od władzy na amerykańską wycieczke bo stare grzechy wciąż się za nim ciągnęły. Kariere kończył więc w Mazurze Karczew, czyli tam gdzie zaczynał, zanim trafił do Legii. Jako 18-letni bramkarz był w drużynie, która osiągnęła największy sukces w historii karczewskiego futbolu, docierając do 1/8 Pucharu Polski. Czwartoligowcy pokonali wtedy Ruch Chorzów 1:0 i w walce o ćwierćfinał przegrali z Legią 0:5. Mimo pięciu puszczonych bramek młody Grotyński w drużynie gospodarzy był najlepszy! Wpadł w oko Legii i przenosiny na Łazienkowską były już tylko kwestią czasu. Chociaż z Legią w pamiętnym 1971 r. rozstał się w okolicznościach raptownych i nieprzyjemnych, dla kibiców tego klubu jest ważnym symbolem wielkiej drużyny z czasów, gdy należała do ścisłej europejskiej czołówki. W życiu radził sobie jednak znacznie gorzej niż na boisku. ,,Po zakończeniu kariery coraz bardziej wsiąkał w złe warszawskie towarzystwo. Skłonność do zabawy i alkoholu niszczyła jego organizm. Wyglądał coraz gorzej i czuł się coraz gorzej ale nikt nie był w stanie mu pomóc.”- twierdzi Smulski, który jeszcze przez wiele lat miał z nim kontakt. Władysław Grotyński zmarł na serce w czerwcu 2002 roku, w czasie finałów mistrzostw świata, nie dożywszy nawet 57 lat.
@Safrani
@Ogorinho1974
@Mixtape
@misterio
@Lionel_Messi10
@KrychaFCB
@Culer9002
@FcPortoFan1999
@Arkon
@Adran360
10
Hattrick Wilimowskiego na Kresach:
16 października 1938 r. Ruch Hajduki Wielkie pokonał na wyjeździe Śmigły Wilno 2:4 w 17-tej kolejce pierwszej ligi polskiej. Mecz wzbudził wśród publiczności Wileńskiej duże zainteresowanie a niektóre gazety pisały iż na stadionie zgromadziło się około 3000 widzów. Jak pisał kurier Wileński": ,, Publiczność zwabiona została chęcią podziwiania Wilimowskiego, Wodarza i Peterka". Sam mecz stał na dobrym poziomie. Gospodarze, dopóki starczyło im sił próbowali dotrzymać kroku piłkarzom z Wielkich Hajduk. Na pierwszego gola strzelonego przez Wilimowskiego już w 11 minucie, gospodarze odpowiedzieli w 35 minucie wyrównaniem. W drugiej połowie ponownie Wilimowski strzelił gola na 2:1 ale gospodarze znowu wyrównali. Od około 75 minuty piłkarze Ruchu całkowicie opanowali sytuację na boisku i w krótkim czasie zdobyli dwie kolejne bramki za sprawą Wilimowskiego, który skompletował hattricka oraz Peterka skutecznie egzekwującego rzut karny. Do końca meczu wynik nie uległ już zmianie a zawodnicy ze Śląska dali popis pięknej technicznej gry, raz po raz demonstrując ,, pod publiczkę" efektowne zagrania. Miejscowa prasa pisała: ,,po meczu publiczność wtargnęła na stadion. Wiwatowano pod adresem piłkarzy Ruchu: Wilimowskiego, Wodarza, Giemsy, Peterka, których młodzież szkolna obstąpiła prosząc o autografy”. Komentatorzy podkreślali w relacjach że najlepiej wśród zawodników ruchu zagrali Giemsa, Wilimowski(z zaznaczeniem że wtedy, kiedy chciało mu się grać) oraz Peterek, szczególnie pracowity w drugiej części gry. Zwycięstwem w Wilnie ruch przypieczętował zdobycie Mistrzostwa Polski. Był to piąty tytuł mistrzowski drużyny z wielkich Hajduk, która w latach 30-tych zdominowała rywalizację w lidze. Zdaniem Śląskich dziennikarzy był to jasny sygnał iż hegemonia piłkarska, którą dawniej dzierżył Kraków, przeniosła się definitywnie na Śląsk, który jest dziś ostoją i kopalnią talentów naszego piłkarstwa.
@Adran360
@Arkon
@FcPortoFan1999
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@misterio
@Mixtape
@NeroTFP1
@Ogorinho1974
@Safrani
10
Zapomniane legendy polskiego futbolu:
Edmund Giemsa - fryzjer, maszynista, piłkarz, utalentowany, pracowity i wszechstronny piłkarz. Rozpoczynał karierę jako napastnik, dodajmy bardzo skuteczny napastnik, a kończył jako znamienity obrońca - na tej pozycji grał od 1936 roku. Po wojnie, niestety, niemal zupełnie zapomniany...ale nie przezemnie. Urodził się 16 października 1912 roku w dzisiejszej Rudzie Śląskiej. Debiutował w tamtejszym Naprzodzie Ruda, skąd w 1932 roku przeszedł do Ruchu Wielkie Hajduki. Z zawodu był fryzjerem, zawsze nosił przy sobie brzytwę, ale miał spore problemy ze znalezieniem stałej pracy. Wkrótce jednak szczęśliwie udało się zagwarantować mu posadę w Hucie „Batory”(do 1933 roku „Bismarck”), gdzie pracował jako maszynista hutniczy. Pierwszy mecz ligowy rozegrał w zespole „Niebieskich” dopiero w 1933 roku. Debiut był to jednak spektakularny. Strzelił wówczas hat-tricka a między drugim i trzecim golem nie minęła nawet minuta (obydwa zapisano w 67 minucie meczu). Szybko zyskał sympatię kolegów z drużyny, którzy nadali mu przydomek „Wójt” a także kibiców, szczególnie, że cechował go bezcenny w tej dyscyplinie „instynkt zespołowy”. Ujawniało się to również później, gdy jako obrońca bez trudu posyłał piłkę w pole karne rywali, czym stwarzał dogodne okazje grającym w ataku Gerardowi Wodarzowi i Ernestowi Wilimowskiemu. W meczu z Wartą Poznań w 1938 roku dwukrotnie umieścił piłkę w siatce strzelając z odległości 40 metrów. Ze względu na to jednak, że Teodor Peterek sfaulował rywala pierwsza z bramek nie została przez sędziego uznana. Debiutancki sezon w barwach Ruchu zakończył się dla Giemsy bardzo dobrze, był jednym z najskuteczniejszych strzelców(15 goli) a jego drużyna zdobyła pierwszy w historii tytuł mistrzowski. W kolejnych latach jeszcze czterokrotnie sięgał po niego z kolegami. Dla Ruchu rozegrał 126 meczów, w których strzelił 34 gole.
Występy w tym teamie otworzyły mu drogę do reprezentacji Śląska, a stamtąd trafił do kadry narodowej. W reprezentacji rozegrał jedynie 9 spotkań(powoływany był 18 razy, połowę meczów spędził jednak na ławce rezerwowych). Dwukrotnie w imieniu śląskich piłkarzy składał uroczystą przysięgę olimpijską w 1936 roku podczas poświęcenia stadionu Ruchu, (otwartego w roku 1935) oraz w 1939 roku w siedzibie Polskiego Radia w Katowicach. Do jego występu na olimpiadzie jednak nie doszło. Do reprezentacji grającej w Berlinie w 1936 roku ostatecznie nie został powołany a 4 lata później igrzyska w Tokio(jak wiadomo) nie odbyły się z powodu trwającej II wojny światowej. „Wójt” zagrał jednak w ostatnim przedwojennym meczu polskiej reprezentacji 27 sierpnia 1939 roku, gdy biało-czerwoni wygrali z Węgrami 4:2. Jak wielu Ślązaków podpisał volkslistę, mimo nieukrywanej niechęci do Niemców. Legendą obrosła sytuacja, gdy już w czasie wojny przed jednym z meczów w Hajdukach ktoś pociął flagi ze swastykami. Chociaż oficjalnie sprawcy nie wykryto, wszyscy wiedzieli, który z zawodników miał zawsze przy sobie brzytwę. Również jego pierwsze małżeństwo rozpadło się między innymi z powodów narodowościowych, gdyż żona(Helena Kleinert) nie kryła proniemieckich sympatii. Formalnie Giemsa figurował jednak jako obywatel Rzeszy. Nie uniknął więc losu tysięcy Górnoślązaków. W styczniu 1942 roku został wcielony do Wehrmachtu. Edward Cebula wspominał, jak to w czasie zajęć teoretycznych Giemsa nie odpowiadał na zadawane pytania, a jedynie pod nosem dodawał: „I tak, ch…, tej wojny nie wygracie”. Nie chciał walczyć przeciw swoim, dlatego przez kilkanaście miesięcy pozorował a rzucony do Francji zdezerterował i przedostał się do II Korpusu Polskiego we Włoszech. Przez kilka miesięcy grał nawet we włoskim zespole US Anconitana. Po wojnie dotarła do niego informacja, że interesuje się nim Urząd Bezpieczeństwa. Nie zdecydował się więc na powrót do kraju. Wyemigrował do Wielkiej Brytanii, gdzie zmarł 30 września 1994 roku.
@Symson
@Safrani
@Ogorinho1974
@Mixtape
@misterio
@Lionel_Messi10
@KrychaFCB
@FcPortoFan1999
@Arkon
@Adran360
0
@vangoor Wyobraź sobie że nie każdy ma internet w komórce!
1
Pomimo iż nie oglądałem starcia Albicelestes z Boliwią to i tak rano do roboty zbudził mnie budzik w komórce. Na prędce zerknąłem w telegazete jaki jest wynik tego meczu? Patrze... 6:0! W robocie myśle sobie fajnie by było, gdyby chociaż ze dwa gole strzelił Lionel Messi. Przyjeżdżam z roboty, odpalam internet i co widze!? Hattrick Leo! Cóż za radosna wiadomość mnie spotkała. Co prawda Boliwia to nie jest równorzędny przeciwnik dla Argentyny, no ale jednak 6:0 i hattrick Leo nie zdarza się co mecz i ma swoją wymowe. To z pewnościa nie to samo co nastukanie goli San Marino, Liechtensteinowi, Andorze, czy innym Wyspom Owczym przez niejakiego... narcystycznego egoisty...
9
Cules wspominają:
16 października 1986 r. zmarł Sandro Puppo, jedyny włoski trener w historii FC Barcelony. Zasłynął z tego że za jego rocznej kadencji zadebiutował jedyny Hiszpan ze Złotą Piłką France Football- Luis Suarez. Gustavo Biosca, ówczesny piłkarz Barçy, w wywiadzie z 1988 r. wspominał niecodzienny warsztat włoskiego szkoleniowca: ,,Pamiętam bardzo dobrze jak Luis Suarez przyszedł do drużyny w wieku zaledwie 18 lat. Był bardzo dziecinnym Galicyjczykiem, który zaistniał pod rządami Sandro Puppo, bardzo nietypowego trenera. Kazał nam się boksować w czasie treningów aby zachować ,,formę”. Luisowi się to nie spodobało, ważył nie wiele, więc jeżeli dobrze byśmy nim potrząsnęli to skończylibyśmy jego karierę. Tak, tak Puppo kazał nam nosić rękawice a w oczach Luisito pojawiały się łzy.” Joan Segarra był jednym z tych piłkarzy, którzy krzyżowali rękawice z Suarezem: ,,Puppo chciał żeby Luis bił się z Goicoleą, ogromnym Baskiem i ich walka wyglądała jak pomiędzy bokserem wagi półciężkiej i wagi lekkiej. Luis mówił: Ja nie chce walczyć! Był niesamowitym piłkarzem ale jako bokser nie był już taki dobry”. Puppo jako piłkarz zdobył w 1936 r. Mistrzostwo Olimpijskie w Berlinie z drużyną Włoch ale był jedynie rezerwowym. W czasie wykonywania zawodu trenera był wśród pionierów stosowania obrony strefowej w polu karnym.
@Adran360
@Arkon
@AssisMoreira
@Culer9002
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@misterio
@Mixtape
@Ogorinho1974
@Safrani
11
Wybitne legendy futbolu:
15 października 1968 r. urodził się Didier Deschamps, francuski pomocnik i trener; Mistrz Świata(1998), Mistrz Europy(2000), Zdobywca Ligi Mistrzów z 1993(z Olimpique Marsylia) i 1996(z Juventus Turyn), Zdobywca Superpucharu Europy(1996), Zdobywca Pucharu Interkontynentalnego(1996). Swoją karierę sportową zaczynał jako zawodnik rugby w klubie Biarritz Olympique. Jednak szybko zrozumiał, że jego powołaniem jest piłka nożna i rozpoczął grę w amatorskim klubie Aviron Bayonnais. W 1982 roku został zauważony przez szkółkę FC Nates, ciesząca się jedną z najlepszych opinii w kraju. Po debiucie w Nantes, Deschamps okazał się graczem dobrze poukładanym zarówno technicznie, jak i taktycznie, był niestrudzony, przy czym miał silną osobowość. Zagrał on swój pierwszy mecz w Ligue 1, 27 września 1985 roku. Jako defensywny pomocnik odznaczał się wieloma przechwytami i instynktem lidera.W 1989 roku trafił do Olympique Marsylii. Spędził on sezon 1990/91 na wypożyczeniu w Bordeaux, po czym wrócił do Marsylii. Wraz z OM zdobył wiele tytułów, oraz został kapitanem. Dwa razy zdobył tytuł mistrza Francji (1990 i 1992), w 1993 roku zwyciężyli, jako jedyny do tej pory zespół z Francji- Ligę Mistrzów, po meczu z AC Milanem. W 1994 roku jego osobą zainteresował się Juventus Turyn, gdzie ostatecznie trafił. Od razu stał się liderem zespołu, prowadząc Juve trzykrotnie po tytuł mistrza Włoch, oraz zwyciężając w wielu krajowych pucharach. Stara Dama stała się krajową i europejska potęgą. Występował obok kolegi z reprezentacji Zinedine Zidane’a. W 1999 roku przeniósł się do Chelsea Londyn, gdzie udało mu się zwyciężyć jedynie w pucharze Anglii. Karierę zakończył w Hiszpanii, a konkretnie w Valencii. Został wybrany najlepszym piłkarzem XX wieku przez francuski dziennik L' Equipe. W kwietniu 1989 roku Michel Platini powołał go do kadry na mecz z Jugosławią. Deschamps miał wówczas 20 lat. W czerwcu 1996 roku został kapitanem reprezentacji Francji. Didier potrafił świetnie współpracować z nowym trenerem, Aime Jacquetem co zaprocentowało późniejszymi sukcesami. W 1998 roku Francja zostaje Mistrzem Świata. Deschamps jest głównym twórcą tego tytułu. Zdobył również tytuł Mistrza Europy w 2000 roku, lecz zwycięstwo nie przyszło mu łatwo. Przez nieregularne występy w Chelsea liczba jego krytyków rosła. Wraz z Laurentem Blanciem i Bernadem Lamą ogłosił koniec kariery reprezentacyjnej. W 2001 roku został trenerem AS Monaco. Pierwszy sezon był fatalny, lecz już kolejne lata przynoszą jego zmiany taktyczne i kadrowe, co obfituje w zdobycie Pucharu Ligi w 2003 roku, a następnie w 2004 dojście do finału Ligi Mistrzów gdzie ulegli zespołowi FC Porto. 19 września 2005 roku został zwolniony, a jego miejsce zajął Włoch, Francesco Guidolin. 10 lipca 2006 roku został zatrudniony przez Juventus Turyn. Za jego kadencji, pod decyzji sądu, za uczestnictwo w aferze korupcyjnej Juventus spadł do Serie B. Deschaps szybko zdołał doprowadzić Starą Damę do Serie A. Jednak 26 maja 2007 roku, Francuz zrezygnował z pełnionej funkcji, decyzje uzasadniając trudnymi stosunkami z prezesem, Alessio Secco. 1 czerwca 2009 roku otrzymał nominację, na podstawie której związał się z Olympique Marsylią na dwa lata. W dniu 27 marca 2010 roku OM zwyciężyła, pod jego wodzą z Bordeaux w finale pucharu Ligi. Był to pierwszy tytuł od pamiętnego zwycięstwa Marsylczyków w Lidze Mistrzów z 1993 roku. Jednak nie było to ostatnie trofeum zdobyte przez Didiera w tym sezonie. 5 maja 2010 roku Olympique Marsylia zdobyła odpowiednią ilość punktów by zapewnić sobie tytuł mistrza Francji. Został jednym z czterech najlepszych trenerów ligi w sezonie 2009/10. Na początku sezonu 2010/11 wywalczył, po meczu z PSG, superpuchar Francji. Wygrał trofeum France Football na najlepszego trenera roku 2010. W sezonie 2011/12 sięgnął po raz drugi z rzędu po puchar Ligi, oraz zajął 10 miejsce w Ligue 1, po czym przedłużył kontrakt z OM o kolejny sezon. 8 lipca 2012 został selekcjonerem reprezentacji Francji. W 2016 jako trener reprezentacji Francji zdobył z nią wicemistrzostwo Europy przegrywając w finale z Portugalią 1:0, a w 2018 wywalczył mistrzostwo świata na mundialu w Rosji, pokonując w finale Chorwację 4:2. Trzy lata później jednak, na EURO 2020 Francuzi odpadli już w 1/8 finału, przegrywając po karnych ze Szwajcarią. Na mistrzostwach świata w Katarze w 2022 roku, reprezentacja Francji pod wodzą Deschampsa, zdobyła srebrny medal, ulegając w finale reprezentacji Argentyny po serii rzutów karnych.
@Adran360
@Arkon
@AssisMoreira
@Culer9002
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@misterio
@Mixtape
@Ogorinho1974
@Safrani
12
Barça wyrównuje rekord:
15 października 2003 r. FC Barcelona pokonuje na Camp Nou Matador Puchov 8:0(!) w rewanżowym meczu pierwszej rundy Pucharu UEFA. Tym samym Blaugrana wyrównała swój rekord w europejskich pucharach, gdyż 15 września 1982 r. również wygrała mecz w stosunku 8:0 a wówczas przeciwnikiem był Apollon Limassol. W październikowym meczu hattrickiem popisał się Ronaldinho. Pozostałe gole zdobyli: Luis Enrique(2), Saviola(2) oraz Thiago Motta.
@Safrani
@Ogorinho1974
@Mixtape
@misterio
@Lionel_Messi10
@KrychaFCB
@Culer9002
@AssisMoreira
@Arkon
@Adran360
0
@lukaszbrk No cóż, jak się ma taką a nie inną linie defensywną, to nie dziwota że przysłowiowe ,,dziadki" będą na strzelać gole...!
No a mało rezolutni kibice stwierdzą że Cristiano Ronaldo to najlepszy piłkarz w historii futbolu, gdyż ,,nastukał" najwięcej goli... nieudacznikom!
11
Prezentacja planów Camp Nou 1993:
15 października 1992 r. FC Barcelona zaprezentowała plany modernizacji stadionu i powiększenia powierzchni muzeum oraz sklepu. Na stadionie zatwierdzono odnowienie łazienek i instalacje wind. Wobec zwiększających się wymogów bezpieczeństwa należało dostosować wejścia na stadion i trybuny a także wybudować nowe centrum kontroli. Z uwagi na przybywającą liczbe trofeów postanowiono również rozbudować muzeum. Liczba pamiątkowych rzeźb, obrazów i innych pamiątek znacząco przekraczała dostępną powierzchnie. Sukcesy Blaugrany powiększyły zainteresowanie kibiców, więc klub rozpoczął negocjacje z Kappą na temat stworzenia nowego sklepu z unikatowymi pamiątkami.
@Adran360
@Arkon
@AssisMoreira
@Culer9002
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@misterio
@Mixtape
@Ogorinho1974
@Safrani
15
Cenny remis i pożegnanie Włodka Smolarka:
14 października 1992 r. reprezentacja Polski remisuje z Holandią 2:2 w eliminacjach MŚ 1994. Tamto wydarzenie ma szczególne znaczenie w historii obu drużyn. Po raz ostatni w narodowych koszulkach zagrali wtedy Marco van Basten i Włodzimierz Smolarek. Występ polskiej legendy był zresztą niezwykle zaskakujący. Biało-czerwoni nie przestraszyli się gwiazd „Oranje” z Frankiem Rijkaardem, Marco van Bastenem czy Dennisem Bergkampem na czele. Wystarczyło im 21 minut, by prowadzili 2:0 po trafieniach srebrnych medalistów z igrzysk w Barcelonie: Marka Koźmińskiego i Wojciecha Kowalczyka. Ostatecznie padł remis 2:2. To spotkanie zapamiętamy jeszcze z innego powodu. Gdy dla jednych coś się zaczynało i dopiero stawiali pierwsze kroki w dorosłej reprezentacji, dla drugich coś się kończyło. Dla Śp. Włodzimierza Smolarka mecz z Holandią był ostatnim występem w narodowych barwach. W drużynie narodowej nie był widziany od 4 lat. Został powołany przez Andrzeja Strejlaua w trybie awaryjnym. Włodek, grający wówczas w holenderskim FC Utrecht wszedł na boisko w 68 minucie, by zaliczyć 60. występ w biało-czerwonych barwach. 35-letni Smolarek zmienił 20-letniego Wojciecha Kowalczyka. Do uczczenia jubileuszu strzelonym golem i zwycięstwem zabrakło mu nie wiele. W znakomitej sytuacji przegrał pojedynek z bramkarzem rywali. Licznik goli w kadrze popularnego ,,Karino” zatrzymał się na 13 trafieniach.
@Adran360
@Arkon
@Culer9002
@FcPortoFan1999
@Lionel_Messi10
@misterio
@Mixtape
@Ogorinho1974
@Pawel13sz
@Safrani
15
Czy wiemy że…
119 lat temu założono hiszpański klub Sevilla FC. Za założyciela uważa się angielskiego emigranta D. José Luis Gallegos. Klub zdobył mistrzostwo Hiszpani w 1946, Puchar UEFA 2006,2007, Ligę Europejską 2014 oraz Superpuchar Europy 2006.
Więcej o historii Sevilli przeczytacie tutaj: https://rfbl.pl/sevilla-fc-klub-ligi-europy/
@Safrani
@Pawel13sz
@Ogorinho1974
@Mixtape
@misterio
@Lionel_Messi10
@KrychaFCB
@Culer9002
@Arkon
@Adran360
2
@Lionel_Messi10 No tak, i znowóż ta ,,chińszczyzna"...
0
@Lionel_Messi10 A tak przy okazji co to znaczy ,,izi"?
2
@Lionel_Messi10 Dobrze że to tylko z Boliwią bo dla mnie zdecydowanie za późno!
Albicelestes grają u siebie? No to nie ma innej opcji jak Victoria!
6
@FCBparasiempre
W 1878 roku Brytyjczyk Joseph Wilson Swan opatentował pierwszą nadającą się do masowej produkcji żarówkę. 14 października tego samego roku a więc 146 lat temu, rozegrano pierwszy mecz piłki nożnej na sztucznie oświetlonym boisku. Choć dziś prawie każdy szanujący się klub dysponuje obiektem z elektrycznym oświetleniem, pierwsze stadionowe reflektory nie były specjalnie wydajne i wiele wody upłynęło w Tamizie, nim jasność na stałe zadomowiła się na angielskich boiskach. Historyczny pierwszy mecz pod lampami rozegrano przy Bramall Lane w Sheffield. Na boisku zmierzyły się dwie drużyny złożone z piłkarzy tzw. Sheffieldzkiego Związku Piłkarskiego (takich lokalnych organizacji było w wiktoriańskiej Anglii kilka, każda rozgrywała swoje mecze według nieco innych zasad). Ku zadowoleniu organizatorów, zainteresowanie tym niecodziennym spektaklem było olbrzymie. Sprzedano aż 12000 biletów, co przyniosło łączny dochód 300 funtów. Kolejne 6000 osób skorzystało z zapadających ciemności i dostało się na stadion „na gapę”. Szacuje się, że mecz przy Bramall Lane obejrzało łącznie 18000 – 20000 mieszkańców „Stalowego Miasta” i okolic. Po raz pierwszy spotkanie piłkarskie rozgrywane poza Glasgow przyciągnęło ponad 10000 fanów. Dla porównania Finał Pucharu Anglii w tym samym roku na żywo zobaczyło około 5000 kibiców, tak więc można przyjąć, że wydarzenie było olbrzymim sukcesem. Oświetlenie zapewniło Tasker, Sons & Co., przedsiębiorstwo zajmujące się głównie produkcją obuwia. Jednak właściciel firmy, John Tasker, człowiek otwarty na wszelkiego rodzaju innowacje, nie skąpił pieniędzy na rozwój inżynierii i mechaniki. To właśnie dzięki temu działowi firma była w pewnym momencie głównym dostawcą płyt pancernych dla Marynarki Wojennej Jej Królewskiej Mości. Szczególnym zainteresowaniem darzył sheffieldzki przedsiębiorca wynalazek Grahama Bella – telefon. To Taskerowi zawdzięczało Sheffield pierwszą, obsługującą dwunastu subskrybentów, centralę telefoniczną. Także pierwsza elektrowniaoraz sieć energetyczna miasta powstała przy jego współudziale. Nic więc dziwnego, że człowiek tak bardzo zafascynowany możliwościami nowego źródła energii, stał za pierwszym w historii meczem piłkarskim rozegranym w świetle lamp elektrycznych. Na oświetlenie przy Bramall Lane złożyły się cztery wysokie na 10 metrów drewniane wieże, które podtrzymywały lampy zasilane z czterech znajdujących się za bramkami prądnic Siemensa – po jednej na każdą lampę – napędzanych przez dwa silniki spalinowe. Łączna moc wyprodukowanego w ten sposób oświetlenia miała równowartość „8000 standardowych świec”. Jak donosiły lokalne dzienniki, światło wokół murawy było tak jasne, że kobiety rozkładały parasolki, chroniąc się przed nim, niczym przed promieniami słonecznymi. Niestety oświetlenie nie rozjaśniało całej murawy i nie dało się przemieszczać na tyle szybko, by nadążyć za grą. Ale to nie był jedyny problem. Źródła światła umieszczone stosunkowo nisko nad ziemią oślepiały zawodników i były powodem wielu widowiskowych błędów i pomyłek. Na boisku drużyna „Niebieskich” pokonała „Czerwonych” dwa do zera. I choć z technicznego punktu widzenia spotkanie rozegrane w blasku reflektorów miało swoje mankamenty, to liczba widzów sprawiła, że wydarzenie uznano za organizacyjny sukces.
W ciągu kolejnych kilku miesięcy podobne mecze pokazowe rozegrano w różnych częściach Anglii. Szybko jednak stało się oczywiste, że na tym etapie rozwoju oświetlenie stadionów nie było dostatecznie zaawansowaną technologią. Pierwszym problemem okazała się wysokość słupów, na których montowano reflektory. Tam, gdzie organizatorzy zdołali ustawić co najmniej cztery odpowiednio wysokie wieże, efekt był przeważnie satysfakcjonujący. Większość spotkań rozgrywana była jednak przy dwóch, a czasem nawet przy tylko jednym źródle światła, co nie wystarczało by odpowiednio rozjaśnić murawę. Kolejnym problemem była zawodność ówczesnych urządzeń elektrycznych. Z tego powodu niewiele z tych spotkań trwało regulaminowe dziewięćdziesiąt minut, całej masy meczów nie udało się w ogóle zacząć, a te podczas których kibice doczekali pierwszego gwizdka, często były wielokrotnie przerywane z powodu częstych awarii. Pomimo niedoskonałości testowanych rozwiązań, kluby piłkarskie nie ustawały w kolejnych próbach. Światła sprawdzano na londyńskim stadionie krykietowym The Oval. Mecze przy sztucznym oświetleniu rozgrywał klub Thames Ironworks, który w późniejszych latach przekształcił się w West Ham United. W 1895 roku Ironworks rozgrywało wieczorne mecze z dużym powodzeniem i w obecności pokaźnych tłumów. Aby uzyskać lepszy efekt, zarówno piłkę, jak i ramy bramek malowano przed spotkaniem wapnem. Niestety eksperymenty zostały brutalnie przerwane, kiedy klub eksmitowano ze stadionu, między innymi dlatego, że maszty podtrzymujące lampy zbudowano bez pozwolenia.
Prawdopodobnie najdziwniejsza próba rozegrania spotkania piłkarskiego przy sztucznym świetle miała miejsce w 1920 roku, kiedy to popularna kobieca drużyna Dick Kerr’s Ladies, rozegrała spotkanie pokazowe pod reflektorami przeciwlotniczymi. Kroniki filmowe z tego wydarzenia pokazują, jak piłkarki biegające w kręgu światła jednocześnie zasłaniają rękoma oczy, chroniąc się w ten sposób przed oślepiającym blaskiem. Reszta murawy spowita była prawie całkowitymi ciemnościami. Kolejne trzydzieści lat prób i kolejne trzydzieści lat walki z tradycjonalistyczną Angielską Federacją Piłkarską, która w latach trzydziestych zabroniła rozgrywać mecze o punkty przy sztucznym świetle, aż w końcu na początku lat pięćdziesiątych maszty oświetleniowe zagościły na wszystkich ważniejszych stadionach piłkarskich na Wyspach. Futbol brytyjski mógł wreszcie w pełni korzystać z udogodnienia, jakim było sztuczne oświetlenie.
8
Pierwszy w dziejach mecz przy sztucznym oświetleniu(wiecie gdzie czytać? To czytajcie):
@Adran360
@Arkon
@Culer9002
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@misterio
@Mixtape
@Ogorinho1974
@Pawel13sz
@Safrani
9
Campeonato Sudamericano de Selecciones:
14 października 1917 r. Urugwaj pokonuje Argentynę 1:0 na ,,Parque Central” w Montevideo w drugiej edycji Copa America i tym samym sięga po raz drugi z rzędu po Puchar Ameryki Południowej. Ciekawe są kulisy tego finału a konkretnie jak do niego doszło? Otóż delegacja ,,Albicelestes” wypłynęła na pokładzie kanonierki ze sporym wyprzedzeniem. Zanim okręt dotarł do sąsiedzkiego portu, pasażerowie przeżyli swoje, bowiem morze tego dnia nie było zbyt spokojne. Potem jeszcze oczekiwanie w Colonii na ekspres do Montevideo, który wyruszył o 2.30 w nocy. W stolicy ledwie żywi piłkarze pojawili się o 8.30 rano, po czym niewiele później, przebrawszy się w stroje sportowe wybiegli na murawe. Przywitała ich burza oklasków, gdyż obiektywna publiczność w pełni doceniła poświęcenie tak heroicznych sportowców. Sprzedano na ten mecz 29 tys. biletów a dalsze kilka tysięcy podnieconych miłośników futbolu wcisnęło się na stadion bez karty lub gęsto oblepiło wzgórza i wszelkie możliwe wyniosłości terenu, okalające ,,Parque Pereyra”. Padający z nóg Argentyńczycy zdumiewali ofiarnością i bezprzykładną ambicją, jednak w tej sytuacji przewaga gospodarzy była poza dyskusją. Złoty gol legendarnego Hectora Scarone w 59 minucie zapewnił im zwycięstwo. Końcowy gwizdek sędziego Livingstone’a utonął w wezbranym morzu powszechnego entuzjazmu. Setki kibiców wyległo na płyte, wynosząc na ramionach prawdziwych bohaterów tego dramatu a mianowicie Argentyńczyków. Był to autentyczny przejaw obustronnie rycerskiej, pięknej postawy ale takie też reguły rządziły ówczesnym sportem.
@Safrani
@Pawel13sz
@Ogorinho1974
@Mixtape
@misterio
@Lionel_Messi10
@KrychaFCB
@Culer9002
@Arkon
@Adran360
1
@Destroyer_of_Worlds Tą zmiane pokoleniową to jeszcze trzeba umieć rozsądnie rozprowadzić a nie tak jak w meczu z Portugalia wprowadzać na głęboka wode absolutnego nowicjusza, który ledwo co pojawił się... nie wiadomo skąd!
1
,,Nie zgodzę się do końca z opinią, że mecz z Portugalią był słaby z naszej strony. Mieliśmy bardzo dobre momenty. Szkoda tylko, że nie potrafimy jeszcze w naszym dobrym momencie zdobyć bramki. Trzeba nad tym pracować. Zmiana pokoleniowa na pewno nie przyjdzie sama" – powiedział Michał Probierz przed wtorkowym meczem z Chorwacją.
Od czasu Franciszka Smudy reprezentacja nie miała tak aroganckiego i przemądrzałego selekcjonera. Kiedy patrze na Probierza, to widze w nim niemal tylko i wyłącznie despotycznego bosa mafii a nie trenera reprezentacji Polski...
1
@Symson Zgadza się. W końcu chyba większość moich historii jest ciekawa....?
Bardzo mi z tego powodu jest miło i dziękuje za wyróżnienie :)
1
@Symson Służe uprzejmie!
1
@Symson No to super że ci się podoba. Jest z tego powodu niezmiernie miło. Z drugiej jednak strony ogromnie się dziwie że dopiero teraz odczytałeś mój komentarz aż z początku czerwca? To gdzież ty pracujesz że nie masz czasu? W kamieniołomie na końcu świata...?
10
Zasłużeni prezydenci FC Barcelony:
14 października 1953 r. Francesc Miro-Sans zostaje prezydentem FC Barcelony. Pracę w zarządzie rozpoczął w 1950 r. W 1953, po dymisji Marti Carreto z powodu ,,sprawy Di Stefano” objął stery w klubie. Wybory wygrał niewielką przewagą w liczbie głosów(8771 do 8460). Podczas pierwszej kadencji jego największym sukcesem było rozpoczęcie prac przy budowie stadionu Camp Nou, którego konstrukcja pochłonęła dużo większy budżet niż pierwotnie zakładano. Miro-Sans był za to mocno krytykowany. Wyniki zespołu(zdobycie tylko jednego Pucharu Hiszpanii przez 4 lata) również nie były najlepsze. Mimo to dotychczasowy prezydent został wybrany na drugą kadencję ogromną większością głosów(155 do 58, prawo wyboru mieli przedstawiciele socios). Wraz z objęciem stanowiska trenera przez Helenio Herrere poprawiły się wyniki sekcji piłkarskiej(2 tytuły ligowe, Puchar Hiszpanii i 2 Puchary Miast Targowych) a sekcja koszykarska wygrała lige hiszpańską po raz pierwszy w historii. Liczba socios w latach 1953-61 wzrosła znacząco z 33 tysięcy do 40 tys. Dnia 28 lutego 1961 r. Miro-Sans musiał podać się do dymisji z uwagi na fatalną sytuacje finansową klubu.
@Adran360
@Arkon
@Culer9002
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@misterio
@Mixtape
@Ogorinho1974
@Pawel13sz
@Safrani
11
Cardiff podbite:
13 października 2004 r. Polska pokonała w Cardiff Walie 2:3. Reprezentacje Polski i Walii po zakończeniu eliminacji MŚ 2002 nie zdążyły za sobą zatęsknić, gdyż los skojarzył je już w kolejnej kampanii kwalifikacyjnej do mistrzostw świata, której stawką był wyjazd na turniej do Niemiec w 2006. Tym razem spotkania rozegrano w odwrotnej kolejności, bo zaczęło się od spotkania w Cardiff. Dla obu zespołów było to czwarte spotkanie w grupie. Dla nas rozgrywane było tuż po bardzo trudnym boju w Wiedniu. Druga połowa batalii na Millennium Stadium była niezwykła, a to rywale jako pierwsi trafili do siatki. Reszta spotkania należała już jednak do zespołu Pawła Janasa, który w ciągu zaledwie 13. minut strzelił trzy gole. Wyrównał Tomasz Frankowski a następnie Maciej Żurawski, po świetnej kontrze i strzale z ostrego kąta dał naszej drużynie prowadzenie. Kiedy Jacek Krzynówek w swoim stylu, czyli po kapitalnym uderzeniu z dystansu podwyższył prowadzenie, wydawało się, że nic złego nam się nie może stać. John Hartson strzelił jednak kontaktowego gola i lekko się zaniepokoiliśmy, ale rywalowi zabrakło czasu, by spróbować powalczyć o wyrównującego gola.
@Symson
@Pawel13sz
@Ogorinho1974
@Mixtape
@misterio
@Lionel_Messi10
@KrychaFCB
@FcPortoFan1999
@Arkon
@Adran360
8
@FCBparasiempre
13 października 1931 r. urodził się Raymond Kopaszewski, pomocnik, 3-krotny Zdobywca Pucharu Mistrzów pod rząd(1957,1958,1959 z Realem Madryt) ; Zdobywca Złotej Piłki ,,France Football’’ za rok 1958 oraz Najlepszy piłkarz Mistrzostw Świata w Szwecji(1958). Raymond Kopa Kopaszewski, czyli ,,Napoleon Futbolu” to jeden z dwóch polskich akcentów w Realu Madryt. Jak wiadomo nie grał on jednak dla reprezentacji Polski tylko dla Francji i siebie uważa bardziej za Francuza. Jego rodzice byli polskimi emigrantami, którzy przenieśli się do Francji(ojciec pracował w górnictwie) ze względu na trudną sytuację ekonomiczną w Polsce po odzyskaniu niepodległości. A szkoda bo niewątpliwie Kopa mógł być najlepszym piłkarzem w historii polskiej piłki. Jeśli chodzi o obecne czasy porównywać go można tylko z Zidanem... Piłką zaczął interesować się już w wieku 6 lat a klubem z którym w wieku 10 lat zaczął swoją wielką przygodę z futbolem był US Noeux-Les Mines. W rodzinie niestety nie przelewało się i 14-letni Raymond zaczął pracować w kopalni. Trzy lata spędził pracując w ciemnościach 600 metrów pod ziemią. Popołudniami jednak mimo zmęczenia nie rozstawał się z piłką, była to jedyna szansa na wyrwanie się z kopalni i z miasta. I tak został piłkarzem drugoligowego SCO d'Angers, gdzie grał dwa lata. Tam poznał swoją przyszłą żonę Christiane, której brat był zawodnikiem d'Angers od zawsze. Kopa swoją grą szybko zainteresował większe kluby i w 1951 roku za 1 800 000 franków został zawodnikiem Stade de Reims, zwolennikiem tego transferu był trener Reims Albert Batteux, który wypatrzył Raymonda podczas towarzyskiego meczu. Marzenia zaczęły się spełniać.
Na początku publiczność domagała się od niego tego, z czego słynął w drugiej lidze - dryblingów. I Kopa spełniał te zachcianki. Dopiero, gdy Batteux powiedział mu, że zacznie grać dla drużyny albo wylatuje z drużyny przestał i tak narodził się jeden z największych dyrygentów piłkarskich w historii. Stade de Reims szybko zaczęło dominować we Francji. W 1953 i 1955 roku Kopaszewski mógł dopisać do swojego konta pierwsze sukcesy - mistrzostwo Francji. Mało tego, w 1953 r. w Latin Cup, pucharze, który w owych czasach cieszył się sporym prestiżem, pokonali w finale AC Milan 3:0 a mistrzostwo z 1955 było przepustką do odbywających się pierwszy raz w historii rozgrywek o Puchar Mistrzów. Francuzi doszli do finału, gdzie spotkali oczywiście... Real Madryt. Bernabeu już od jakiegoś czasu przyglądał się Kopie i było bardzo prawdopodobne, iż ten wyląduje niedługo w Madrycie. Póki co miał do rozegrania mecz, a przystąpił do niego z bolącą kostką. I mimo, że starał się jak mógł nie zapobiegł porażce Reims 3:2. A od następnego sezonu na mecze zakładał już biała koszulkę. Nie można powiedzieć, aby francuski klub nie wyszedł na swoje - za transfer otrzymał 52 miliony franków. Za te pieniądze Reims sprowadził do siebie znaną trójkę: Fontaine, Vincent, Piantoni. Hiszpańscy fani szybko zaczęli mówić na niego Kopitta'. W Madrycie został skrzydłowym i w tej roli sprawdził się znakomicie. W dużym stopniu przyczynił się do sukcesów Królewskich, w tym dwóch mistrzostw Hiszpanii: 1957 i 1958 i trzech Pucharów Mistrzów: 1957, 1958 i 1959. I po trzech latach gry w Realu Madryt zdecydował się wrócić do Reims, być może dlatego, iż w Madrycie oprócz niego o grze decydowały takie gwiazdy jak Gento, Di Stefano i Puskas. Właśnie ten ostatni stał się idolem Francuza w Królewskich. Bernabeu próbował zatrzymać go w Madrycie - zaproponował pięcioletni kontrakt z podwojoną gażą. Jednak nie przekonał Kopy. Lecz trzy lata wystarczyły by stać się jasnym punktem w gwiazdozbiorze Królewskich. Zagrał w białych barwach 79 razy w La Liga strzelając 24 bramki i 22 mecze w Pucharze Mistrzów zaliczając 6 trafień. A w Reims znów powstała wspaniała ekipa: Kopa, Fontaine, Vincent, Jonquet, Penverne... W 1960 roku potwierdzili dominację we Francji, by powtórzyć sukces w 1962. Powoli jednak jego kariera dobiegała końca i w 1967 zawiesił buty na kołku. Jednak mówiąc o Kopie nie można zapominać o dokonaniach reprezentacyjnych. Zadebiutował 5 października 1952 roku meczem z RFN wygranym 3:1. Uczestniczył w nieudanych dla Francuzów Mistrzostwach Świata w 1954 roku. Rok później rozegrał świetne spotkanie w Madrycie z Hiszpanią wygrane 2:1 przez gości. Prawdopodobnie właśnie od tego momentu Bernabeu zapragnął mieć go u siebie. Wreszcie Mistrzostwa Świata 1958 roku. Tam Francuzów, którzy grali w składzie: Abbes - Kaebel, Jonquet[k], Lerond - Penverne, Marcel - Wiśniewski, Fontaine, Kopa, Piantoni, Vincent, zatrzymuje dopiero w półfinale Brazylia z takimi tuzami jak Didi, Pele, czy Garrincha. Francuzi grali w zasadzie w 10, gdyż od 35 minuty kontuzjowany Jonquet tylko spacerował po boisku, a zmian wtedy nie było. Na pocieszenie Francuzi pokonują w Göteborgu ówczesnego mistrza świata RFN 6:3 i zajmują 3 miejsce. Fenomenalnie grającego Kope okrzyknięto najlepszym piłkarzem World Cup! W ogromnej mierze dzięki jego grze Just Fontaine zostaje królem strzelców mistrzostw z rekordowym wynikiem 13 goli. Oprócz tego Raymond został nagrodzony Złotą Piłką za rok 1958. Ostatni raz trykot ,,Les Bleus” założył 11 listopada 1962 roku mając na koncie 45 występów i 18 goli. Jakiś czas temu przypomniał się Polsce, kiedy to w wieku 68 lat był gościem honorowym podczas meczu Polska - Francja na Saint Denis. O dziwo Polacy zaprezentowali wtedy dobry futbol i przegrali tylko 1:0('88 Zidane) i otrzymali pochwały za grę od Napoleona futbolu. Kopa został tak nazwany ze względy na swój geniusz i warunki fizyczne. W czasie piłkarskiej kariery mierzył tylko 169 centymetrów i ważył 68 kilogramów. W grudniu 2002 uczestniczył w obchodach stulecia Realu Madryt.
6
Zapomniane legendy polskiego pochodzenia:
@Adran360
@Arkon
@AssisMoreira
@Culer9002
@Lionel_Messi10
@misterio
@Mixtape
@Ogorinho1974
@Pawel13sz
@Symson
1
@FcPortoFan1999 Szczerze mówiąc poza finałem to nie oglądałem Pucharu Polski w tamtym sezonie, nawet Widzewa...
1
@FcPortoFan1999 To jedyne co mogą zdobyć a i tak będzie to bardzo trudne z taką grą, zwłaszcza w defensywie...