1

@Mns21 Może i dobra tylko to nie po Polsku i nie wiadomo o co chodzi?

7

@FCBparasiempre 2 sierpnia 1946 r. w Łukowie urodził się Krzysztof Rześny, prawy obrońca. Rześny zagrał w przełomowych i zwycięskich meczach drużyny Górskiego i później Gmocha, jednak w obu przypadkach potem wypadał z reprezentacji. Odbił to sobie w Stali Mielec, z którą rządził w Polsce i pokazał się w Europie. W czerwcu 1973 r. na Stadionie Śląskim w Chorzowie Polska pokonuje Anglie 2:0 w jednym z najlepszych i najważniejszych meczów w dziejach naszej piłki, rozpoczynając efektowny marsz po awans i medal mistrzostw świata. W październiku 1976 r. na Estadio das Antas w Porto Polska wygrywa z Portugalią 2:0 w pierwszym i od razu kluczowym spotkaniu w walce o udział w mundialu w Argentynie. W obu starciach na prawej obronie występuje Krzysztof Rześny, lecz to jego jedyne mecze w reprezentacji o punkty. ,,Jak to wytłumaczyć? Chyba tylko tym że zabrakło mi szczęścia albo że czasami za bardzo chciałem pomóc drużynie klubowej i grałem z niezaleczoną kontuzją, czym zaszkodziłem sobie w kadrze. Pewnie że byłem rozczarowany ale dajmy spokój. Swoje w piłce osiągnąłem, w paru ważnych meczach zagrałem a w latach 70-tych poziom narodowej drużyny czy liczba świetnych kandydatów do gry były naprawdę nieporównywalne do sytuacji, jaka mamy teraz”- wspomina Rześny. Dzisiaj jest starszym, 75 letnim panem, który wciąż z pasją nie tylko rozmawia o futbolu ale swoją wiedze nadal próbuje przekazać młodszym pokoleniom. Wiele lat był podstawowym graczem Stali Mielec, na Podkarpaciu na dobre zapuścił korzenie. Jego przeszłość jest jednak trochę pogmatwana. Na świat przyszedł w Łukowie ale gdy zaczynał chodzić do szkoły podstawowej, przeniósł się z rodziną do Szczecina. Tam występował najpierw w Chrobrym a potem w Pogoni. ,,Miałem 18 lat i już zagrałem w ekstraklasie. To był niezły zespół, występował w nim m.in. Marian Kielec, gwiazda Szczecina. Znajomi z rodzinnych stron przekonywali mnie abym zagrał w Motorze Lublin. Problemem był fakt, iż to tylko 2 liga. Nie wiem czy dobrze wybrałem ale widocznie tak musiało być. Zostałem tam aż 6 lat”- opowiada obrońca. W elicie zaliczył tylko 2 mecze i przeniósł się na drugi kraniec Polski. W Lublinie był ważnym piłkarzem, kapitanem drużyny, lecz ciągle jedynie na zapleczu ekstraklasy. Tymczasem w 197o r. awans do elity wywalczyła Stal Mielec. Na mapie Polski rodziła się nowa siła. Grali już w niej 22-letni bramkarz Kukla, 24-letni Kasperczak i 20-letni talent Grzegorz Lato. ,,Trener Gajewski tworzył drużynę szybkościową, opartych na zawodnikach o dobrych predyspozycjach biegowych. Chciał mnie w składzie bo miałem zdrowie do walki i biegania od pierwszej do ostatniej minuty, byłem niezły w odbiorze. Zgodziłem się na zmiane klubu ale ciągle nie było to takie proste. Przed sezonem pojechałem na zgrupowanie do Węgierskiej Górki już ze Stalą ale wróciłem… znowu z Motorem, który też przygotowywał się w tej samej okolicy. Byłem rozdarty. Libelscy działacze przekonali mnie żebym jeszcze u nich pograł, że chcą powalczyć o awans. Nie chciałem w takiej chwili osłabiać drużyny. Trener Gajewski postawił na swoim. Jak się na coś uparł, nie było mowy że odpuści. Pasowałem mu do koncepcji i nie wyobrażał sobie bym nie przyszedł do jego zespołu. Tak długo mnie namawiał że ponownie zmieniłem zdanie. W październiku podpisałem umowę ze Stalą i od razu zacząłem grać w podstawowym składzie, przez kolejne 3 sezony”- wspomina pan Krzysztof. Stal była coraz mocniejsza, w drużynie pojawiali się kolejni klasowi piłkarze, m.in. Domarski, którego później zastąpił Szarmach. W 1973 r. mielczanie wygrali lige. W mistrzowskim sezonie co raz bardziej wyróżniał się Rześny. Nie uszło to uwadze Kazimierza Górskiego. Do kadry powołał go już w 1972 ale wtedy jeszcze nie zagrał. ,,Twardo walczyliśmy o miejsce w składzie, miałem znamienitych konkurentów: Guta i Szymanowskiego. Byłem starszy ale oni grali”- przyznaje Rześny. Tymczasem po wyjazdowej porażce z Walią(0:2) Górski podjął brawurową decyzje. W meczu z Anglią na prawej obronie zagrał debiutant. Guta w ogóle nie było w kadrze meczowej a Szymanowski usiadł na ławce. ,,Nie wnikałem skąd taka decyzja. Kiedyś Gmoch powiedział mi że to była jego sugestia bo cenił mnie za szybkość, więc podpowiedział Górskiemu że warto na mnie postawić. W Chorzowie w spotkaniu z Anglią nie mogłem zawieść. Patrzyła na nas cała Polska. Wszyscy zagraliśmy wielki mecz. W następnym sezonie, w meczu Stali z Crveną Zvezdą w Pucharze Europy, doznałem kontuzji mięśnia dwugłowego. Zamiast zejść z boiska, grałem do końca i uraz się pogłębił. Dochodziłem do siebie kilka tygodni a Polacy wygrali w rewanżu z Walią 3:0 a potem był remis na Webley. Co z tego że już zupełnie wyzdrowiałem. Trudno było wskoczyć do drużyny, która osiągnęła taki sukces”- wspomina obrońca Stali. Gmoch rzeczywiście go cenił bo następny raz w kadrze narodowej zagrał dopiero wtedy, kiedy on został selekcjonerem. Nowy szef Biało-Czerwonych chciał trochę pozmieniać po swoim poprzedniku i na prawej obronie wrócił do Rześnego, rezygnując między innymi z Szymanowskiego. Piłkarz Stali miał wtedy 28 lat ale w drużynie, która rozpoczynała walke o awans na mundial w Argentynie, pojawiło się też kilku młodych zawodników z Bońkiem i Terleckim na czele. Efekt był znakomity. ,,Gmoch przed meczem z Portugalią podkreślał że to kluczowe spotkanie a wygrana otworzy nam droge do Argentyny. Właśnie tak się stało”- zwraca uwagę Rześny. Miał wkład w ten sukces, lecz na mistrzostwa znowu nie pojechał. Selekcjoner odkurzył Szymanowskiego. Rześny tak to przedstawiał: ,,Plany pokrzyżowała mi kontuzja i… mój klubowy trener. Był nim Edmund Zientara, dawny piłkarz i szkoleniowiec Legii. Doskonale znał się z Gmochem, zresztą kiedyś grali razem w drużynie z Łazienkowskiej. Oczywiście dłuższy czas współpracowałem w Mielcu z Zientarą ale jakoś nie nadawaliśmy na tych samych falach, nic na to nie poradzę. Miało to jednak niestety wpływ na moja przyszłość w kadrze narodowej. W ważnym ligowym meczu Stali z Legią grałem z urazem, na blokadzie i w drugiej połowie musiałem zejść z boiska. Przegraliśmy w Warszawie 2:3 a Zientara zaraportował Gmochowi że jestem w słabiej formie, że do kadry się nie nadaje i Gmoch wziął sobie do serca uwagi kolegi. Przestał mnie powoływać. Temat reprezentacji był dla mnie definitywnie zamknięty. Nie grałem już w eliminacjach, więc tym bardziej nie miałem szans na miejsce w 22-osobowym składzie na mundial”. Rześny ma się jednak czym chwalić. Nie chodzi tylko o te wygrane z reprezentacją ale o ważne mecze ze Stalą w europejskich pucharach. Były więc potyczki z wspomnianym już mistrzem Jugosławii, lecz także z innymi mocnymi wówczas drużynami: Carl Zeiss Jena, Inter Bratysława, Hamburger SV no i przede wszystkim Real Madryt. ,,W Mielcu przegraliśmy 1:2, w rewanżu było 0:1. Szkoda że wtedy nie mógł zagrać Szarmach, który przyszedł do nas z Górnika Zabrze ale wtedy kluby nie mogły się dogadać, początkowo był zawieszony”- przypomina Rześny. Dzisiejsza Stal o takich meczach może tylko pomarzyć. Tym bardziej Rześny dla dzisiejszych piłkarzy z Mielca jest dowodem że nie tylko talentem ale też ciężką pracą można zajść bardzo daleko.

9

Zapomniane legendy rodzimego futbolu(czytaj w odpowiedzi na mój komentarz):
@NaFazieHitman
@patataj
@DaPidejpi
@Sensible
@Lionel_Messi10
@Roni/VEB
@Symson
@MesQueUnClub96
@Ogorinho1974
@Pawel13sz

1

@MesQueUnClub96 Z Granadą strzelił w 57 minucie na 1:0 a mecz zakończył się remisem 1:1

1

@ElTomas Haniebnym czynie? Żartujesz sobie, czy na głowe upadłeś?

10

Snajper wyborowy:

2 sierpnia 1993 r. Romario strzela debiutanckiego gola w barwach Blaugrany w towarzyskim meczu przeciwko S.C. Heerenveen przegranym przez Barçe 5:4. Później Brazylijczyk strzelał aż miło, zostając królem strzelców Primera Division.

@Symson
@Ogorinho1974
@Lionel_Messi10
@Pawel13sz
@Roni/VEB
@NaFazieHitman
@Sensible
@MesQueUnClub96
@patataj
@DaPidejpi

1

@ElTomas Ja za tzw. naruszenie przejrzystości strony dostawałem tydzień bana, więc nie marudź...

14

Przypadki niejakiego Carlesa Busquetsa w FC Barcelonie:

2 sierpnia 1994 r. FC Barcelona zremisowała w towarzyskim meczu z FC Groningen aż 5:5! Taki wynik zawdzięczamy głównie błędom bramkarza Carlesa Busquetsa. Latem 1994 r. z Barcelony odszedł Zubizarreta i jego miejsce w bramce miał zająć dotychczasowy zmiennik Carles Busquets(ojciec Sergio). Już w sparingach przedsezonowych okazało się jednak iż nie będzie on najlepszym wyborem. W meczu z Groningen Busquets popełnił dwa błędy, które zdarzają się co najwyżej raz w całej karierze. Najpierw po dośrodkowaniu przeciwników piłka odbiła mu się od klatki piersiowej i wpadła do bramki. Przy trzecim golu dla rywali próbował okiwać napastnika przeciwników ale stracił piłke. Zdążył jeszcze zatrzymać futbolówkę na linii bramkowej ale nie utrzymał jej w rękach. Przy pozostałych golach dla rywali również mógł się zachować dużo lepiej. W całej karierze ,,Busi” popełniał wiele błędów szczególnie w grze nogami i zyskał przez to niechlubny przydomek ,,bramkarza” z piłki ręcznej. W listopadzie 1995 r. nie mógł trenować ponieważ złapał gorące żelazko, które mogło poparzyć jego czteroletniego syna Aitora. Żartowano później w prasie że była jego najlepsza interwencja w karierze. No cóż, powiada się iż nie daleko pada jabłko od jabłoni, choć Sergio i tak jest lepszym piłkarzem od ojca.

@Roni/VEB
@NaFazieHitman
@DaPidejpi
@MesQueUnClub96
@Symson
@Lionel_Messi10
@Pawel13sz
@Ogorinho1974
@Sensible
@patataj

12

Nieco zapomniane legendy rodzimego futbolu:

1 sierpnia 1969 r. urodził się Tomasz Łapiński, obrońca. ,,Nasz bramkarz nic nie łapie. Nie musi. Bo mamy ,,Łapę”. Taka okolicznościowa fraszka pojawiła się kiedyś w ,,Piłce Nożnej”. Jej bohaterem był Tomasz Łapiński. Dla wielu najlepszy polski obrońca lat 90-tych, kluczowy element w Widzewie i reprezentacji Polski w tym czasie. Koledzy najczęściej mawiali o nim ,,Łapa”. Czasem ktoś dodawał jeszcze ,,Łapa z Łap”, bo stoper pochodził właśnie z miejscowości o tej nazwie, leżącej nieopodal Białegostoku. Nie trafił jednak do piłkarskiego hegemona Podlasia, Jagiellonii ale do Łodzi. Tam został ostoja miejscowego Widzewa w okresie jego triumfów na krajowych boiskach. Solidny, pewny i niezwykle skuteczny w swych interwencjach Łapiński szybko wskoczył do podstawowego składu tej drużyny, gdzie nie brakowało znanych nazwisk. Zaczynał w defensywie u boku między innymi uczestnika mundialu 1986- Kazimierza Przybysia. W wysuniętych formacjach grali zaś między innymi Iwanicki czy Wraga. Tu wypatrzył go selekcjoner reprezentacji olimpijskiej Janusz Wójcik. Na Igrzyskach w Barcelonie Łapiński był podstawowym graczem jego drużyny. Zagrał od początku do końca we wszystkich meczach aż po sam finał, tworząc znakomity duet z Wałdochem. Z Hiszpanii przywiózł tytuł wicemistrza olimpijskiego a także kilka propozycji transferowych. ,,Łapa” uparcie jednak trwał przy Widzewie. Wielu twierdziło że brało się to z jego legendarnego wręcz strachu przed lataniem. Przed każdym wejściem na pokład samolotu obrońca, który nie pękał przed najlepszymi napastnikami świata, musiał uspokajać się kilkunastoma papierosami. Od braku chęci zmiany klimatu na pewno nie ucierpiała jego gablota z trofeami klubowymi. Z Widzewem wywalczył bowiem 2-krotnie mistrzostwo Polski. W obu tych sezonach był podstawowym piłkarzem drużyny. Zagrał łącznie w 58(z 68) spotkań dwóch mistrzowskich edycji. Zawsze wychodził w podstawowym składzie i nigdy nie został zmieniony. Brał też udział w wygranym starciu z Legią, przez wielu uznawanym za najsłynniejszy mecz w Ekstraklasie. Jako kapitan miał zaszczyt dwukrotnie podnieść trofeum przyznawane za wygraną w lidze. Ponadto zdobył Superpuchar Polski a 2 razy był wicemistrzem Polski. Razem z Widzewem awansował także do fazy grupowej Ligi Mistrzów. Na zakończenie 1997 r. wygrał plebiscyt na Piłkarza Roku w Polsce katowickiego ,,Sportu”. Wcześniej zwyciężył w klasyfikacji ,,Złotych Butów” za ten sam okres. Tym większy szok wywołała informacja że jeden z symboli klubowych zdecydował się na transfer do Legii. Nie był już jednak tym samym ,,Łapą”, co kilka miesięcy wcześniej. Coraz częściej zmagal się z kontuzjami. Do Warszawy ściągnął go zaś trener, z którym odniósł największe sukcesy- Franciszek Smuda. Ostatecznie jednak w lidze zagrał w barwach Wojskowych tylko raz przez ponad 2 lata. Kolejny uraz zaważył na jego rozbracie z futbolem na wysokim poziomie. Wspomógł tylko Legie w walce o Puchar Ligi. Półfinał z jego udziałem udało się Wojskowym przejść ale już w decydującej rozgrywce zbyt mocna okazała się stołeczna polonia. Potem grywał już tylko w niższych klasach rozgrywkowych, m.in. w Piotrkowie Trybunalskim. Jego transfer do Legii miał jeszcze jedną dobrą stronę praktyczną. Liczono bowiem że skorzysta na tym reprezentacja. W Warszawie dołączył do Jacka Zielińskiego, z którym świetnie rozumiał się w defensywie biało-czerwonych. Od eliminacji Euro 1996 aż do momentu kontuzji był podstawowym stoperem kadry. Łącznie rozegrał w niej 36 spotkań. Jego największym sukcesem pozostało jednak srebro olimpijskie. Obecnie jest cenionym ekspertem telewizyjnym, co wielu zaskakuje. W czasach kariery uchodził wszak za milczka i udzielił niewiele wywiadów. Zajmuje się profesjonalną fotografią. Działa także w Widzewie.

@NaFazieHitman
@Roni/VEB
@Lionel_Messi10
@MesQueUnClub96
@Pawel13sz
@patataj
@Symson
@Sensible
@DaPidejpi
@Ogorinho1974

11

Debiuty legend FC Barcelony:

1 sierpnia 1989 r. w meczu towarzyskim z holenderskim BUITENPOSTS ZM1, zadebiutował i strzelił 3 gole w barwach Blaugrany niejaki…. Ronald Koeman. Nasz legendarny stoper rozegrał tylko pierwszą połowę meczu a FC Barcelona wygrała ten mecz 15:1! Pomimo słabiutkiego przeciwnika, debiut jak na obrońce w nowym klubie można uznać za całkiem udany.
@Ogorinho1974
@Symson
@Roni/VEB
@Lionel_Messi10
@Pawel13sz
@patataj
@Sensible
@MesQueUnClub96
@NaFazieHitman
@DaPidejpi

8

Pamiętamy nie tylko o Powstaniu Warszawskim:

1 sierpnia 1934 r. powstała Societat Esportiva Industrial Espanya, przyszła drużyna rezerw FC Barcelony. Historyczna nazwa pochodziła od fabryki, której ekipa była reprezentacją. W 1945 r. została oficjalnie drużyną filialną Barçy. Z tego powodu 7 lat później nie zdobyła awansu do Primera Division, ponieważ druga drużyna nie może grać w tej samej lidze co pierwsza. W 1956 r. klub zdobywa ponownie awans, zmienia nazwe na Club Esportiu Condal i w zgodzie z przepisami przestaje być ekipą filialną Blaugrany. W 1970 r. Barcelona Athletic połączyła się z Club Esportiu Condal, stając się oficjalnie drużyną rezerw Dumy Katalonii. W międzyczasie zmienia kilkakrotnie nazwę(na Barcelona B w 1991 r., Barcelona Athletic w 2008 r. by ostatecznie powrócić do nazwy Barcelona B w 2010 r.). Obecnie grają tam profesjonalni piłkarze ale mogą występować również amatorzy z juniorskiej drużyny Barçy.

@Sensible
@patataj
@DaPidejpi
@NaFazieHitman
@MesQueUnClub96
@Roni/VEB
@Ogorinho1974
@Symson
@Lionel_Messi10
@Pawel13sz

3

@arasz1819 Ja również wspominam tamten sezon po przez książki i urywki z youtuba i rzeczywiście był to dziwny sezon. Najbardziej mi szkoda odejścia Luiza Nazario de Limy, to był fenomenalny napastnik. Oczywiście też ciekawe jakby to było gdyby Robson został?

11

Wspominamy trenerów FCB:

31 lipca 2009 r. zmarł sir Robert William ,,Bobby” Robson. Urodzony w 1933 r. angielski trener prowadził FC Barcelone w sezonie 1996/97. To on zabrał ze sobą na Camp Nou ze swojego poprzedniego klubu(FC Porto) Jose Mourinho, pełniącego wówczas rolę tłumacza. Robson stworzył świetną drużynę, której gwiazdami byli Ronaldo i Luis Figo, lecz Puchar Króla i Puchar Zdobywców Pucharów a także rekordowe w dziejach Blaugrany 102 gole w jednym sezonie ligowym to było za mało dla szefostwa klubu – mistrzem Hiszpanii z dwupunktową przewagą został Real Madryt prowadzony przez Fabio Capello i Robson musiał pożegnać się z posadą. Odszedł do PSV Eindhoven a karierę trenerską zakończył w Newcastle.

@Lionel_Messi10
@Pawel13sz
@MesQueUnClub96
@DaPidejpi
@Roni/VEB
@Ogorinho1974
@Symson
@Sensible
@NaFazieHitman
@patataj

9

Madziarzy rządzili już przed wojną:

30 lipca 1939 r. w derbach Budapesztu Ujpest zremisował z Ferencvarosem 2:2 w drugim meczu finałowym o Puchar Mitropa. W pierwszym meczu tydzień wcześniej Ferencvaros poległ na własnym stadionie aż 1:4, m.in. po dwóch golach legendarnego Gyuly Zsengellera. W rezultacie Ujpest w ostatniej edycji turnieju o Puchar Mitropa, triumfował po raz pierwszy(i ostatni) w tych rozgrywkach. W ostatniej, bowiem wybuch II Wojny Światowej przerwał turniej pod tą nazwą. Po wojnie był kontynuowany pod nazwą Zentropa Cup ale to już inna historia. O historii i pierwszym meczu Pucharu Mitropa napisze 14 sierpnia.

@Symson
@NaFazieHitman
@Lionel_Messi10
@Pawel13sz
@Ogorinho1974
@NaFazieHitman
@MesQueUnClub96
@DaPidejpi
@Roni/VEB
@patataj

7

Finały MŚ:

30 lipca 1966 r. W pierwszym transmitowanym przez telewizję finale piłkarskich Mistrzostw Świata rozgrywanych w Anglii, reprezentacja gospodarzy pokonała na Wembley w Londynie po dogrywce RFN 4 - 2. Gole dla Anglii zdobyli sir Geoffrey Charles Hurst (18' , 101' , 120') i Martin Stanford Peters (78') a dla RFN Helmut Haller (12') i Wolfgang Weber (89').

@DaPidejpi
@NaFazieHitman
@Ogorinho1974
@Sensible
@Lionel_Messi10
@Pawel13sz
@patataj
@Symson
@MesQueUnClub96
@Roni/VEB

9

Czy wiemy że:

30 lipca 2003 r. Ronaldo de Asis Moreira strzelił swojego pierwszego gola w barwach Blaugrany w wygranym meczu towarzyskim z AC Milan 2:0. Trafienie zaliczył w 51 minucie na 2:0. Mecz miał miejsce na FeDex Field w Waszyngtonie w ramach tournée po USA.





@Roni/VEB
@NaFazieHitman
@Sensible
@MesQueUnClub96
@DaPidejpi
@Pawel13sz
@patataj
@Symson
@Ogorinho1974
@Lionel_Messi10

8

Debiuty gwiazd:



30 lipca 2013 r. w barwach Blaugrana zadebiutował Neymar Junior. Wydarzenie miało miejsce w towarzyskim meczu z Lechią Gdańsk na PGE Arena, zakończonym remisem 2:2. Neymar pojawił się na boisku w 79 minucie meczu zastępując Alexisa Sancheza.

@Symson
@Ogorinho1974
@Pawel13sz
@Roni/VEB
@NaFazieHitman
@Lionel_Messi10
@DaPidejpi
@MesQueUnClub96
@Sensible
@patataj

29

Kochani cules, 30 lipca to jedna z najsmutniejszych dat w historii Dumy Katalonii, bowiem 30 lipca 1930 r. samobójstwo popełnił niezwykły, wybitny człowiek- Joan Gamper. Założyciel klubu borykał się z problemami osobistymi oraz kłopotami finansowymi, co skutkowało depresją i doprowadziło go do udanej próby samobójczej. W dużym stopniu przyczynił się do tego ówczesny dyktator Miguel Primo de Rivera, który wygonił Szwajcara z Hiszpanii i dożywotnio pozbawił go pełnienia funkcji zarządczych. Jego imieniem nazwano jedną z ulic w okolicach Les Corts, natomiast Gamper pośmiertnie uzyskał na własność karnet socio nr 1.

@Sensible
@DaPidejpi
@MesQueUnClub96
@patataj
@NaFazieHitman
@Lionel_Messi10
@Symson
@Pawel13sz
@Ogorinho1974
@Roni/VEB

1

@Comentateiro To akurat bardzo czarny scenariusz, aczkolwiek poza pierwszym i ostatnim meczem, jakie wymieniłeś, reszta moim zdaniem jest jak najbardziej możliwa. Pierwszy mecz moim zdaniem napewno wygramy! Mało kiedy w historii tracimy punkty z Rayo...

17

Debiuty legend:

29 lipca 1996 r. Luis Enrique zadebiutował w pierwszej drużynie FC Barcelony. Miało to miejsce w spotkaniu towarzyskim ze Spartą Nijkerk wygranym przez Blaugrane 4:0. Luis Enrique rozegrał tylko pierwszą połowe meczu.

@DaPidejpi
@NaFazieHitman
@MesQueUnClub96
@Roni/VEB
@Pawel13sz
@patataj
@Sensible
@Symson
@Lionel_Messi10
@Ogorinho1974

9

Legendy FC Barcelony:

29 lipca 1943 r. urodził się Antoni Torres Garcia. Ten środkowy obrońca trafił do Barçy na początku lat 60-tych a w 1963 r. został na 2 lata wypożyczony do drugoligowego Herculesa Alicante. Po powrocie do Blaugrany był zawodnikiem pierwszego składu aż prze 10 lat, podczas których uzbierał 470 występów, strzelając 7 goli. Z czasem też został kapitanem drużyny. Znany był z dyscypliny taktycznej i skuteczności w pojedynkach z napastnikami. Po zakończeniu kariery prowadził jako trener między innymi Barçe B. Zmarł 24 lutego 2003 r.

@Symson
@Sensible
@Lionel_Messi10
@MesQueUnClub96
@Ogorinho1974
@Pawel13sz
@Roni/VEB
@NaFazieHitman
@DaPidejpi
@patataj

8

Wybitne legendy futbolu:
28 lipca 1925 roku urodził się Juan Alberto Schiaffino, legendarny urugwajski napastnik. Mistrz Świata z 1950 r. Piłkarz ten był najlepszym zawodnikiem, jakiego Urugwaj kiedykolwiek miał. Był on czczony jako wielki narodowy bohater. Sławę zdobył na mistrzostwach świata w Brazylii w 1950 roku. Piłkarska karierę rozpoczął w drużynie Peñarolu Montevideo (zdobył z nią cztery tytuły mistrza Urugwaju), w którym w wieku 18 lat stał się podstawowym zawodnikiem. Był wysoki, ale bardzo szczupły, przez co wydawało się, że jest jeszcze wyższy. Chciał grać na środku ataku, jednak trenerzy drużyny juniorskiej Penarolu uznali, że na tę pozycję jest zbyt kruchy i znaleźli mu miejsce łącznika – gracza ataku między środkowym a skrzydłowymi. Dzięki swojej szybkości, znakomitemu przeglądowi pola i mocnemu, ostremu strzałowi, został powołany do reprezentacji Urugwaju, w której już wkrótce miał osiągnąć sukces. Na mistrzostwach świata w 1950 był kluczowym zawodnikiem kadry Urugwaju, która sensacyjnie wywalczyła w Brazylii tytuł mistrzów świata. Schiaffino został jednym z bohaterów finałowego spotkania z Brazylią. Ekipa "Canarinhos" była wielkim faworytem imprezy, odbywającej się na jej ziemi, gromiąc kolejnych rywali. Piłkarze Urugwaju nie wystraszyli się rozpędzonych Brazylijczyków. W 47. minucie finału gospodarze objęli prowadzenie, jednak w 66. minucie Schiaffino uderzył z powietrza, będąc w polu karnym Brazylii i było 1:1. Trzynaście minut później Schiaffino idealnie obsłużył Alcidesa Ghiggię i Urugwaj został mistrzem świat, wygrywając w obecności blisko 200 tysięcy ludzi na słynnej Maracanie z Brazylią 2:1. Od tego czasu, dla upamiętnienia "cudu na Maranie" w Rio de Janeiro, Schiaffino nazywano "El Maracanazo". Cztery lata później znów był kluczowym zawodnikiem reprezentacji Urugwaju na MŚ w Szwajcarii. To między innymi dzięki niemu "Urusi" dotarli do półfinału, gdzie przegrali trochę nieszczęśliwie z Węgrami 2:4. W tym samym roku Schiaffino przeszedł z Peñarolu do włoskiego AC Milan za rekordową wówczas sumę 72 tysięcy funtów. Ze swoim nowym klubem trzykrotnie sięgnął po tytuł mistrza Włoch i awansował do finału Pucharu Europy Mistrzów Krajowych (1958). W późniejszym okresie został wybrany przez kibiców Milanu do "10" najlepszych zawodników w historii klubu. Po przeprowadzce do Italii, posiadając włoskie korzenie, postanowił zakończyć przygodę z reprezentacją Urugwaju, w której rozegrał 25 spotkań, strzelając w nich 11 bramek i zmienił obywatelstwo. Wystąpił nawet w czterech kwalifikacyjnych spotkaniach Włochów do MŚ, ale "Squadra Azzura" nie zakwalifikowała się do turnieju w Szwecji (1958). W 1960 roku Schiaffino przeniósł się do AS Roma, gdzie dwa lata później zakończył karierę sportową. We Włoszech uważano go za najlepszego zagranicznego piłkarza. Tak było aż do czasu, kiedy w Italii pojawił się Michel Platini. W 1976 roku wrócił na futbolową scenę, zostając menedżerem Peñarolu i wkrótce potem selekcjonerem reprezentacji Urugwaju. Zmarł 13 listopada 2002 roku, w wieku 77 lat, w swoim rodzinnym mieście – Montevideo.

Tuż przed śmiercią został jeszcze wybrany najlepszym piłkarzem Urugwaju minionego wieku.

@Pawel13sz
@patataj
@Symson
@Sensible
@NaFazieHitman
@Roni/VEB
@Ogorinho1974
@Lionel_Messi10
@MesQueUnClub96
@DaPidejpi

1

@kubix05 Wkradł ci się błąd. ,,Jest wujkiem wybitnego tenisisty stołowego Rafaela Nadala" No a powinno być naturalnie tenisisty ziemnego :)

8

Zapomniane legendy rodzimego futbolu:

28 lipca 1899 r. w Poznaniu urodził się Wawrzyniec Staliński. Postać silnie związana z poznańską Wartą oraz wielokrotny reprezentant kraju. Był napastnikiem, ale często zdarzało mu się występować na skrzydle, to jednak nie utrudniało mu zdobywania goli ale nie tylko gole definiowały go jako piłkarza. Kibice uwielbiali go za przebojową i dynamiczną grę i widowiskowe zagrania. Charakteryzował się atletyczną budową ciała i wielką wprawnością fizyczną. Przez lata był czołowym strzelcem klubu. Staliński wystąpił w 121 meczach ligowych pomiędzy 1919 a 1930 rokiem, jednak źródła nie są jednoznaczne co do realnej liczby meczów w barwach Warty. Na pewno było ponad 350 – o czym świadczy notatka z meczu przeciwko TKS Toruń z Kurjera Poznańskiego. 19 sierpnia 1928 r. w przerwie meczu piłkarz miał odebrać laury za swój rekordowy 300. występ. W reprezentacji grał 13-krotnie, zdobywając 11 bramek. Debiutował 3 września 1922 r. w zremisowanym 1:1 meczu z Rumunią. W swoim drugim występie w narodowych barwach strzelił swoje pierwsze dwie bramki, a dokonał tego w starciu z Finlandią w Helsinkach 23 września 1923 r. Był w składzie na igrzyska w Paryżu, ale nie pojawił się na boisku. Ostatni reprezentacyjny występ zaliczył 27 października 1928 r. w pojedynku z Czechosłowacją, który Polska przegrała 2:3. Czynną ł karierę zakończył dwa lata później. Po karierze piłkarskiej był arbitrem ligowym, a także kapitanem POZPN. Zmarł we Wrocławiu na miesiąc przed swoimi 86 urodzinami. Został wybrany do drużyny 100-lecia Warty. W Reprezentacji rozegrał 13 meczów, strzelając 11 goli.
@NaFazieHitman
@MesQueUnClub96
@Pawel13sz
@DaPidejpi
@Sensible
@Symson
@patataj
@Lionel_Messi10
@Roni/VEB
@Ogorinho1974

1

@LS No właśnie te okienka z Twittera(czy jak on tam sie nazywa) mnie denerwują a poza tym nie znam tych zagramanicznych języków i nie wiem o co tam chodzi?

0

@sergio5 To się dopiero okaże. Guardiola jak obejmował Barce to bazował głównie na wychowankach. Kupił właściwie tylko Daniego Alvesa, jeśli chodzi o klasowych piłkarzy a wygrał z Barcą wszystko co się dało!

1

@LS Gdybym się nie zorientował że żartujesz to dopiero bym cię zbeształ! A tak na serio to chyba wiesz że jestem zmuszony przez redakcje do ukrywania długich komentarzy w odpowiedzi na własny komentarz? Co dla mnie jest oczywiście co najmniej niepoważne, no ale cóż dyktatura, dyktaturą nic na to nie poradzimy...

8

@FCBparasiempre 28 lipca 1897 r. w Krakowie urodził się Henryk Reyman, legenda Wisły. Major Henryk Reyman, przedwojenny oficer Wojska Polskiego a zarazem czołowy napastnik ligi i dziś jedna z największych legend Białej Gwiazdy, piłke nożną traktował dokładnie niczym powinności żołnierskie, jak służbe. Wyróżniała go skuteczność i instynkt strzelecki. Największym atutem była jednak olbrzymia charyzma. Od swego pojawienia się w Wiśle szybko zdobył wielki autorytet. Cechy przywódcze sprawiały że wyraźnie górował w szatni Wisły Kraków. Reyman potrafił przywołać do porządku i strofować nawet największe gwiazdy. Znany jest epizod, gdy rozzuchwalonego dryblingami Józefa Kotlarczyka okrzyczał: ,,Smarkaczu, próbujesz wjechać do bramki?”. Reprymenda podziałała niemal z miejsca. ,,Ostoja napadu Wisły od lat paru jest Reyman na środku. Stanowi typ gracza niezastąpionego w Wiśle raczej ze względu na swe znaczenie moralne dla tej drużyny oraz role głównego dyrygenta całego zespołu. Zresztą nie można pominąć milczeniem jego nieprzeciętnych zdolności strzeleckich, które zapewniły Reymanowi wspaniały dorobek strzelecki”- pisał o nim ,,Przegląd Sportowy”. Dziś gra Reymana dałaby mu zapewne w oczach kibiców miano ,,klasycznego snajpera”. ,,Reyman, choć nie posiada wspaniałego zmysłu taktycznego i opanowania ciała i gry Kałuży, ma jednak doskonałą dyspozycję do strzału”- oceniał ,,Przegląd Sportowy”. Zresztą akurat z Kałużą rozpoczynał swą przygodę z piłką. Dwie wielkie osobowości piłki lat 20-tych spotkały się w Polonii Kraków w 1908 r. Tam Reyman odniósł swój pierwszy duży ,,sukces”, za jaki uważał wygraną 8:5 z reprezentacją Bieżanowa. Potem jednak ich drogi podążyły w innych kierunkach, choć kilkakrotnie się przecinały. Kałuża odszedł do RKS Kraków, zas Reyman związał swe życie z Wisłą Kraków. W 1913 r. zmienił Kowala w ataku przeciwko BBSV Bielsko-Biała i tego miejsca już nie oddał praktycznie przez dwie dekady. Pod względem skuteczności swego głównego konkurenta krokowskiego, jak też i wszystkich innych napastników z pierwszych 2 sezonów Ekstraklasy, przebijał wyraźnie. Nie był wielkim technikiem, za to w polu karnym przeciwnika muskularny atleta siał prawdziwe spustoszenie. To on został królem strzelców premierowej edycji rozgrywek z wynikiem 37 goli na sezon! Do dziś nikt nie pobił tego niebotycznego rezultatu a konkurencje miał największą w historii ligi, gdyż aż 7 graczy zanotowało ponad 20 goli. Osiągnął wtedy zawrotne średnie: 1,43 gola na ligową kolejke i 1,61 na występ. W tej pierwszej kategorii przebił go w całej historii rozgrywek tylko Ernest Wilimowski w 1934 r. Dzięki 6 golom zdobytym przeciwko TKS Toruń stał się także głównym architektem najwyższego do dziś zwycięstwa w historii ligi(15:0). Bliski korony był też w następnej edycji. Według dzisiejszych wyliczeń nie żyjącego już Andrzeja Gowarzewskiego tytuł ten należy jednak samodzielnie do Ludwika Gintla z Cracovii, wówczas obaj ci zawodnicy współdzielili go z wynikiem 29 goli. Sprawa ta pewnie nigdy nie doczeka się ostatecznego rozstrzygnięcia. Kto wie, czy to nie jemu w ogóle liga zawdzięcza powstanie. Był najgłośniejszym orędownikiem przekształcenia rozgrywek w format ligowy wśród piłkarzy. W opozycji do niego stali dwaj koledzy z zespołu- Kotlarczyk oraz Skrynkowicz, którzy sprzyjali starym porządkom i grozili transferem do Tarnovii. Ostatecznie przeważył autorytet znakomitego napastnika a duet rozłamowców pozostał w szeregach Białej Gwiazdy i wspólnie sięgnęli po 2 mistrzostwa w dwóch pierwszych edycjach Ekstraklasy. Reyman indywidualnie został zaś pierwszym zawodnikiem, który pokonał bariere 50 oraz stu goli strzelonych w najwyższej polskiej lidze i drugim po Wacławie Kucharze, który dokonał tego w mistrzostwach Polski. Według różnych wyliczeń zanotował w Ekstraklasie od 108 do 115 goli. Pod względem średniej bramek(0,86) z członków Klubu 100 ustępuje miejsca tylko Ernestowi Wilimowskiemu. Był też pierwszym w historii ligi kapitanem, który mógł się cieszyć ze swoim klubem zdobytym mistrzostwem w lidze polskiej. Pokazał przy tym kawał niebywałej odporności psychicznej. O tytule decydowało spotkanie z klubem mniejszości niemieckiej 1. FC Katowice, które elektryzowało całą piłkarska Polske. Nikt jednak nie mógł lepiej od niego udźwignąć brzemienia odpowiedzialności. Wisła wygrała to starcie 2:0 a sam Reyman podwyższył wynik meczu, co pozwoliło krakowskiemu zespołowi wrócić do domu z tarczą, choć… pierwotnie świętowano wynik 3:0 a napastnikowi oficjalnie zaliczono dublet. Drużyna 1. FC Katowice, po tym jak sędzia podyktował rzut karny, zeszła bowiem z boiska. Reyman wykonał więc strzał z jedenastu metrów do pustej bramki. Wobec braku powrotu gospodarzy na boisko, arbiter zakończył mecz. Dopiero później wynik został zweryfikowany do stanu sprzed karnego. Sukces z Wisłą powtórzył też w roku następnym. Było to ostatnie mistrzostwo tego klubu przed wojną. Spadek formy drużyny splótł się ze słabszą dyspozycją Reymana. Nie można było jednak powiedzieć, by grał on gorzej. Po prostu rzadziej mógł się pojawiać na boisku. Zawodowo związany z wojskiem na pewien czas został przeniesiony do Wilna, mimo to starał się pojawiać w progach klubu najczęściej, jak się dało. Kiedyś po 24-godzinnej podróży z obecnej stolicy Litwy niemal prosto z pociągu wyszedł na boisko. Sam czul tez upływ czasu i brak sił. Zgodnie z honorem wojskowym postanowił zrezygnować z występów, czując przeciążenie pracą w CIWF. Po wyjeździe do Krakowa na Zielone Świątki złożył prośbe o zwolnienie. Została ona jednak potraktowana odmownie a pod Wawelem wybuchła prawdziwa histeria. ,,Podzielam w zupełności stanowisko zajęte w tej sprawie przez Zarząd Wisły. Jak już Panowie słusznie w jednym z ostatnich numerów ,,Przeglądu” podkreślili, cała opinia krakowska jest po prostu zaskoczona krokiem kpt. Reymana. Uważam to tylko za jakąś psychozę, która jest jednak tylko chwilowa i przejdzie wkrótce. Nie mogę bowiem zrozumieć aby gracz tej miary, związany z histowią swego klubu jak właśnie kpt. Reyman, decydował się nagle na zmianę swych barw. Tym bardziej że nie jest mu obce przecież przyjeżdżanie na mecze swojego klubu. Czy bawiąc w Wilnie, nie przybywał na mecze do Krakowa?”- powiedział kapitan Dembiński, kierownik Białej Gwiazdy. Dodatkowo podejrzewano go o konszachty z Legią Warszawa, ponieważ w czasie pracy w CIWF trenował z tym klubem, co wzmagało negatywne nastroje w Krakowie. Ostatecznie Reyman poprosił o kilka tygodni do namysłu. Ten okres skrócił się do kilkunastu dni, po których znów pojawił się w składzie swego zespołu przeciwko Warcie Poznań. Szczególnym rywalem w jego życiorysie była Cracovia. Nie tylko z powodu napięć między dwoma krakowskimi zespołami. W meczu przeciwko temu zespołowi rozegrał swoje 400-ten spotkanie w barwach Białej Gwiazdy. Kilka miesięcy potem w starciu z Pasami zanotował też swoje setne trafienie w lidze. Na nim przyszło mu jednak również zakończyć piłkarską karierę. W 1933 r. Reyman został wykluczony prze sędziego w końcówce starcia z Pasami z boiska. Za nim podążyła cała drużyna. Kapitan nakazał im powrót na boisko, po minucie jednak zmienił zdanie i starcie zakończyło się walkowerem. Prawdopodobnie przekazał on tylko czyjeś polecenie. Znając jego charakter, ciężko jednak przypuszczać, by w tej sprawie postąpił wbrew sobie. Sprawe zakończył dowódca okręgu Kraków- generał Bernard Mond, który zakazał gry w lidze zawodowym oficerom. ..Nie możemy się zgodzić aby piłkarz w służbie czynnej schodził z boisku wśród gwizdów i okrzyków kilkutysięcznego tłumu”- napisał oburzony w oświadczeniu. Generał pozwolił oficerom na gre tylko w wojskowych klubach, samemu będąc prezesem… takiego tworu- Wawelu Kraków! W reprezentacji pan Henryk rozegrał 9 meczów, strzelając w nich 5 goli. Był pierwszym w historii kapitanem kadry Polski na Igrzyskach Olimpijskich. W czasie II Wojny Światowej pozostał wierny mundurowi. Ranny w bitwie nad Bzurą dostał się do niewoli niemieckiej ale zdołał zbiec, za co poszukiwany był przez gestapo. Po wojnie trzykrotnie obsadzano go na stanowisku selekcjonera Polski. Jego imię nosi ulica w Krakowie a także stadiony Wisły Kraków i w Kutnie. Zmarł w 1963 roku.


7

Wyjątkowe legendy polskiego futbolu(czytajcie w odpowiedzi na komentarz):
@patataj
@Sensible
@MesQueUnClub96
@DaPidejpi
@Ogorinho1974
@NaFazieHitman
@Roni/VEB
@Lionel_Messi10
@Pawel13sz
@Symson

9

Feliz cumpleaños panie Nadal!



28 lipca 1966 r. urodził się Miguel Angel Nadal. Ten prawy obrońca debiutował w La Liga w barwach RCD Mallorca i w ekipie z rodzinnych Balearów spędził 5 sezonów. W 1991 r. trafił do FC Barcelony. W ,,Dream Teamie” Johana Cruijffa miał pewne miejsce w składzie do czasu przyjścia Luisa Van Gaala. Po pierwszym sezonie Holendra, Nadal zdecydował się wrócić do Mallorci, gdzie w 2005 r. zakończył kariere. Miguel Angel jest wujkiem słynnego tenisisty Rafaela Nadala, który jest z kolei znanym kibicem Realu Madryt...



Feliz cumpleaños panie Pedro!



Kochani, dzisiaj 35 lat kończy Pedro Eliezer Rodriguez Ledesma. No tego pana to ja chyba przedstawiać nie musze? Chłop co nam radości przysporzył to głowa mała. To wszystko głównie dzięki Pepowi, który miał nosa i odwage na niego postawić.



@NaFazieHitman
@Sensible
@Lionel_Messi10
@Pawel13sz
@patataj
@MesQueUnClub96
@Roni/VEB
@Ogorinho1974
@DaPidejpi
@Symson

Media

Sonda

Której reprezentacji, do której powołany został zawodnik Barcy, kibicujesz?