16

Pierwszy Chilijczyk w FCB:

25 lipca 2011 r. odbyła się prezentacja Alexis Sancheza. Urodzony w 1988 r. Alexis zaczynał karierę w Club de Deportes Cobreola, skąd w 2006 r. kupiło go włoskie Udinese. Włosi wypożyczali go kolejno do chilijskiego Colo Colo i argentyńskiego River Plate, więc na swój debiut we Włoskiej Serie A Sanchez musiał czekać aż do 2008 r. Trzy udane sezony w Udinese zaowocowały transferem do Barçy, która zapłaciła 26 milionów euro i dodatkowe 11 milionów w postaci zmiennych. ,,Przyszedłem uczyć się od najlepszych”- przekonywał Alexis na swojej pierwszej konferencji prasowej w roli piłkarza Blaugrany. Prezentacja i tradycyjna sesja zdjęciowa nie odbyła się na Camp Nou, lecz w Ciutat Esportiva Joan Gamper.

@DaPidejpi
@patataj
@Lionel_Messi10
@MesQueUnClub96
@NaFazieHitman
@Ogorinho1974
@Symson
@Sensible
@Roni/VEB
@Pawel13sz

3

@PawkoFCB Zgadza się. Jeśli się nie myle to przegrał z Numancią. Ale pierwszy mecz o punkty to wygrana z Wisłą Kraków 4:0!

17

Narodziny czegoś nadzwyczaj wyjątkowego:

24 lipca 2008 r. Josep Guardiola zadebiutował w roli pierwszego szkoleniowca FC Barcelony. Debiut przypadł na mecz towarzyski ze szkockim FC Hibernian wygrany przez Barçe 6:0. W meczu tym zadebiutował również w wyjściowym składzie młodziutki Sergio Busquets. Gole zdobywali: Gudjohnsen(2), Messi, Pedro, Krkič oraz Yaya Toure. Tak oto rozpoczęła się jedna z najwspanialszych epopei w historii futbolu.

@Roni/VEB
@Lionel_Messi10
@Ogorinho1974
@Pawel13sz
@Symson
@Sensible
@Pawel13sz
@DaPidejpi
@NaFazieHitman
@MesQueUnClub96

9

A to ci gagatek:

24 lipca 1990 r. niejaki Luis Milla wykupił się z FC Barcelony pieniędzmi otrzymanymi z Realu Madryt. W sezonie 1988/89 Milla awansował do pierwszej drużyny Barçy, od razu stając się ważnym graczem. Był liderem środka pola i otrzymał powołanie do reprezentacji Hiszpanii. W drugim sezonie nadal grał w pierwszym składzie ale w połowie sezonu zaczął się domagać podwyżki i awansu na najwyższy szczebel drabinki płacowej. Cruijff był temu przeciwny i uważał że Milla musi jeszcze potwierdzić swoją przydatność do zespołu. Kulminacją konfliktu był finał Pucharu Króla przeciwko Realowi Madryt, na który Milla nie został nawet powołany. Zwycięstwo z Królewskimi 2:0 spowodowało iż Cruijff zyskał jeszcze mocniejszą pozycje w klubie. Blaugrana, tak jak zapowiadał trener, zaproponowała Milli podwyżke, lecz nie taką jaką oczekiwał piłkarz. W efekcie 24 lipca Hiszpan wykupił swój kontrakt i przeszedł do Realu Madryt a prezydent Gaspart życzył mu wszystkiego najlepszego w życiu prywatnym i wszystkiego najgorszego w karierze piłkarskiej. Johan Cruijff nie przejął się zbytnio stratą jednego piłkarza i oświadczył że bez problemu może ,,wyprodukować nowego Mille”. Na miejsce zwolnione przez pomocnika awansował do pierwszej drużyny…Josepa Guardiole. Natomiast Milla przez pierwsze 4 sezony w Realu grał mało, głównie przez poważną kontuzje w pierwszym sezonie. Później niespodziewanie stał się ważną postacią w drużynie i zdobył z Królewskimi 2 tytuły mistrza Hiszpanii. Jak się później okazało Cruijff nie rzucał słów na wiatr i rzeczywiście ,,wyprodukował nowego Mille”, którym był wychowanek La Masii- Josep Guardiola.

@NaFazieHitman
@DaPidejpi
@MesQueUnClub96
@Roni/VEB
@patataj
@Symson
@Sensible
@Lionel_Messi10
@Ogorinho1974
@Pawel13sz

10

Zapomniane legendy FC Barcelony:

24 lipca 1930 r. urodził się Eduardo Manchon Molina, hiszpański piłkarz grający jako napastnik. Choć z natury był lewonożnym zawodnikiem, to radził sobie równie dobrze na prawym skrzydle operując prawą nogą. W latach 1950-1957 strzelił 88 goli w 201 meczach dla Blaugrany i był to najbardziej udany okres w jego karierze. Należał do legendarnej drużyny „Five Cups-Barça”, która w 1952 roku zdobyła wszystkie pięć możliwych trofeów. W klubie dwukrotnie wygrał La Liga, cztery razy Puchar Hiszpanii, dwukrotnie Copa Eva Duarte, Trofeo Martini & Rossi oraz Copa Latina. Manchon, pochodził z ubogiej rodziny z Murcji, a dołączył do Barcelony w wieku 16 lat. Po raz pierwszy grał w katalońskim klubie SD España Industrial, który był wówczas rezerwowym zespołem Barcelony. W piątej rundzie La Liga sezonu 1950/51, Manchon zadebiutował w lidze w pierwszym zespole przeciwko Walencji, a także strzelił pierwszego gola dla klubu. Wraz z Laszlo Kubalą, Cesarem i Estanislau Basorą stworzyli jeden z najmocniejszych ataków w historii klubu. W sezonie 1951–52 klubowi udało się zdobyć wszystkie pięć trofeów. Po pobycie w Barcelonie grał jeszcze w Granada CF w sezonie 1957–58, a później w Deportivo de La Coruña, Club Atletic Iberia i CE LHospitalet.

@Pawel13sz
@Lionel_Messi10
@Symson
@Sensible
@Ogorinho1974
@MesQueUnClub96
@Roni/VEB
@Pawel13sz
@NaFazieHitman
@DaPidejpi

9

Człowiek niewyspany ale warto było obejrzeć Espectacolo El Clasico po raz 274 w historii i mniej ważne że towarzyskie, najważniejsze że zwycięskie! Po drugie Robert nie strzelił gola w debiucie ale i tak debiut można uznać za całkiem udany. Visca el Barca! Parasiempre!

14

Ku pokrzepieniu serc:

,,Tworzymy drużynę niezależnie od tego, czy zwyciężamy, czy przegrywamy. Musimy tak podchodzić do naszej pracy, ponieważ gdy duch zespołu gdzieś ulatuje, wygrywanie staje się niemożliwe.”- Carles Puyol. Po lutowej porażce 0:3 na Santiago Bernabeu, 21 października 2000 roku na Camp Nou piłkarze Barçy byli głodni rewanżu nad odwiecznym wrogiem. Inicjatywa od samego początku należała do gospodarzy. Po wznowieniu gry, która została przerwana z uwagi na zbyt agresywne zachowanie kibiców w stosunku do Luisa Figo, w 26 minucie piłkarzom Blaugrany wreszcie udało się przeprowadzić skuteczną akcje. Po dośrodkowaniu Xaviego z rzutu wolnego Luis Enrique z łatwością pokonała Casillasa. Królewscy próbowali odrobić straty ale w starciu z utrzymującymi fantastyczną forme bordowo-granatowymi nie mieli szans. Swoją bezdyskusyjną przewagę Duma Katalonii udokumentowała na trochę więcej niż 10 minut przed ostatnim gwizdkiem arbitra. Simao Sabrosa dobił strzał Alfonso, ustalając tym samym wynik meczu na 2:0 dla Barçy. Carles Puyol niewiele ponad rok od debiutu w pierwszym zespole okazał się jednym z ojców zwycięstwa swojej drużyny. To właśnie Puyi powstrzymał nowego gwiazdora Blancos, Luisa Figo, tylko raz pozwalając mu na stworzenie zagrożenia pod bramką strzeżoną przez Dutruela. Carles był niczym cień Portugalczyka, który ku rozwścieczeniu fanów w letnim okienku transferowym bordowo-granatowy trykot zamienił na biały. W opinii ekspertów październikowy Klasyk był najlepszym od tamtej pory występem Tarzana w koszulce Blaugrany. Po potyczce z Madrytem ,,Mundo Deportiwo” donosiło: ,,Uradowani”. Prasa nie szczędziła pochwał pod adresem Puyiego:,,Przyjęcie Figo przez Camp Nou przeszło najśmielsze oczekiwania. Portugalczyk był wygwizdywany i obrażany przez kibiców od chwili opuszczenia hotelu aż do wylotu do stolicy. Luis znajdował się tego dnia pod olbrzymią presją ale na jego gre ogromny wpływ miała postawa Carlesa Puyola, który był jego cieniem i w ten sposób utrudniał mu gre. Puyol poruszał się po murawie maksymalnie skoncentrowany i prawie za każdym razem odbierał Figo piłke. Portugalczyk tylko raz uwolnił się z pod jego opieki i sprawił że cały stadion na moment zamarł. Gdy Katalończyk zabierał futbolówkę zawodnikowi Blancos, fani zgromadzeni na trybunach wpadli w euforie i skandując, życzyli Figo śmierci”. Puyi tak oto odniósł się do wszelkich komentarzy: ,,Wolę, kiedy ocenia się wysiłek całego zespołu. Co prawda to ja byłem odpowiedzialny za pilnowanie Fogo, jednak bez pomocy kolegów o wiele trudniej byłoby go zatrzymać. Poza tym cała widownia była za mną i przeciwko niemu. Mnie to bardzo pomogło ale nie wiem , czy na niego miało niekorzystny wpływ. Luis prezentował się znakomicie, najlepiej z całej drużyny Realu. Po raz kolejny udowodnił że jest wybitnym zawodnikiem, doskonale panował nad piłką, choć był wygwizdywany i obrażany przez publiczność. Starałem się trzymać blisko niego i interweniować, kiedy tylko otrzymał futbolówkę. Walczyliśmy jednak całkowicie fair, nie było żadnych obelg, przekleństw czy chamskich fauli. Po zakończeniu meczu pożegnaliśmy się i życzyliśmy sobie wszystkiego dobrego. Mam do Figo wielki szacunek i w mojej opinii to jeden z najlepszych piłkarzy na świecie. Przykro mi że gra dla Blancos ale w tej chwili nie da się już z tym nic zrobić.” Dodał również: ,,Jeśli zostawisz Luisowi trochę miejsca, to jesteś na straconej pozycji, ponieważ on jest geniuszem w pojedynkach jeden na jednego. Trzeba go naciskać, kiedy tylko dostanie piłke, w przeciwnym wypadku już po tobie.” Oprócz Puyola wspaniałą partie tego jesiennego wieczoru rozegrał inny młody wychowanek katalońskiego klubu- Xavi Hernandez. Media nie mogły się nachwalić obu młodzieńców, ogłaszając ich niemal zbawcami Barcelony.

@Symson
@Ogorinho1974
@Sensible
@Lionel_Messi10
@Pawel13sz
@NaFazieHitman
@Ogorinho1974
@MesQueUnClub96
@DaPidejpi
@patataj

0

@El dominatore Przecież ci zawodnicy nie sa piłkarzami Realu!

10

Prezydenci FCB:


23 lipca 2000 r. Joan Gaspart wygrał wybory prezydenckie w FC Barcelonie. W ten sposób skończyła się era Josepa Lluisa Nuñeza, który opuścił fotel prezydenta aż po 22 latach rządów. Jego następcą został dotychczasowy wiceprezydent i jednocześnie najbliższy współpracownik. Gaspart uzyskał 25 181 tys. głosów na 45 888 oddanych(uprawnionych do głosowania było nieco ponad 93 tys. socios) i nieznacznie wyprzedził swojego kontrkandydata Lluisa Bassata.

@NaFazieHitman
@Roni/VEB
@MesQueUnClub96
@patataj
@DaPidejpi
@Lionel_Messi10
@Sensible
@Symson
@Ogorinho1974
@Pawel13sz

1

@Pawel13sz Bardzo mądrze powiedział Mateusz, 50 milionów za tylko doświadczonego stopera to rzeczywiście kosmos i absurd!

12

Diego Maradona, argentyński „bóg” futbolu:

22 czerwca 1986 roku w meczu Argentyna-Anglia padły dwa najsłynniejsze gole w historii piłkarskich mistrzostw świata. Pierwszy strzelony ręką, drugi po rajdzie rozpoczętym jeszcze na własnej połowie boiska. Oba strzelił Diego Maradona, przez wielu uważany za najlepszego piłkarza w dziejach. Mistrzostwo świata i dwa gole strzelone w ćwierćfinale przeciwko Anglii, znienawidzonej w Argentynie po wojnie o Falklandy (1982 rok), sprawiły, że Diego Maradona stał się w ojczyźnie prawdziwym bohaterem, nie tylko dla fanów piłki nożnej. Być może był największym idolem całej Ameryki Południowej w XX wieku a podziwiano i uwielbiano go również w Europie. Grał w FC Barcelonie, SSC Napoli i FC Sevilli. Największe sukcesy odniósł w Neapolu, którego barwy reprezentował w latach 1984-1991. W tym okresie dwukrotnie wygrał mistrzostwo Włoch a w 1989 roku zdobył Puchar UEFA (obecnie Liga Europy UEFA). Były to największe zwycięstwa w historii klubu ze stolicy Kampanii. Turysta odwiedzający dziś położone u stóp Wezuwiusza miasto, na wizerunek Argentyńczyka natknie się niemal na każdym kroku: Diego Maradona obecny jest na pamiątkowych kubkach, koszulkach, magnesach, plakatach w witrynach sklepowych i na muralach.



@Symson
@NaFazieHitman
@Ogorinho1974
@Pawel13sz
@patataj
@Lionel_Messi10
@MesQueUnClub96
@Roni/VEB
@Sensible
@DaPidejpi

1

@Rust_Cohle Dobrze że chociaż wy jesteście tak pocieszni jak cholera!

0

@qbuteq Ja jestem Polak i zawsze będe mówił po Polsku. A po drugie u mnie w szkole uczono tylko rosyjskiego więc nie kumam innych języków...

0

@escarabajo Nie to miałem na myśli. Obcym to może sobie mówić ile chce i jak chce ale ja jestem Polakiem i oczekuje żeby do mnie mówił po Polsku a nie po zagramanicznemu

0

@Rust_Cohle I co to ma niby znaczyć te x d?

6

@FCBparasiempre 22 lipca 1960 r. urodził się Andrzej Pałasz, napastnik. ,,Ten mecz ciągle rozgrywam w głowie i pewnie będę go grał do końca życia”- mówi o przegranym starciu Polaków z Włochami w półfinale España ’82 Andrzej Pałasz, były napastnik Biało-Czerwonych i Górnika Zabrze. 8 lipca 1982 r. w półfinale mundialu na Camp Nou do przerwy Polacy przegrywali 0:1 po golu Paulo Rossiego. Naszym gra się nie kleiła, potrzebny był impuls z ławki. Piechniczek postanowił zdjąć pomocnika Ciołka i wstawić napastnika Pałasza. To już była gra na całość, wszystko albo nic. ,,Wiedziałem czego się ode mnie oczekuje. Mówiąc krótko: zmiany wyniku. Ogromna odpowiedzialność a przecież trzy poprzednie mecze przesiedziałem na ławce. Nie, nie czułem się usztywniony. W każdej chwili byłem gotów rzucić się na tych Włochów. Głowę miałem wypchaną pomysłami. Za bardzo jednak chciałem pomóc, zmienić, naprawić. Decydowały niuanse: tu zabrakło centymetrów, tam ułamka sekundy. Zbyt często nie dochodziłem do piłki i zbyt często ją traciłem. Człowiek wyrywał się do przodu, paliło mu się pod nogami, no ale nie wychodziło. Im bardziej zbliżałem się do bramki, tym większe podejmowałem ryzyko i niewłaściwe decyzje. Włosi ustawili w obronie tę swoją przeklętą zapore i tylko się od niej odbijałem. Mundial zaczeli słabo, ledwo wyślizgneli się z grupy ale potem rozwinęli skrzydła. Byli bardzo mocni, nie umieliśmy dobrać się im do skóry. Gdybym zrobił bramkową akcje albo sam strzelil gola, który odwraca losy meczu, chyba bym cholera zwariował! Ależ by to było szaleństwo! Tak, zgadzam się że moja piłkarska historia wyglądała by wtedy zupełnie inaczej. Mieliśmy finał na wyciagnięcie ręki… Jednak równie mocno doceniam fakt że mogłem w takim meczu zagrać. Przypomniałem sobie wtedy jak ganiałem za piłka po podwórkach. Jak uparcie chodziłem na treningi żeby zostać porządnym piłkarzem i nagle na stadionie w Barcelonie grałem w półfinale mistrzostw świata! Rozpierała mnie duma”- opowiada pan Andrzej. Słusznie czuje się wyróżniony. W końcu w dziejach naszej piłki jest tylko 13 reprezentantów Polski, którzy zagrali w półfinale mundialu i on należy do tej grupy. Magicznych chwil w piłkarskim życiu miał więcej. Na przykład jako 19-latek zetknął się z Diego Maradoną. Młodzi Polacy grali w mistrzostwach świata U-20 w Japonii i zajeli 4 miejsce. Argentyna została mistrzem świata a jej asem był Boski Diego. Wtedy jeszcze nie miał takiego przydomku, lecz już uchodził za gigantyczny talent. Rok wcześniej nie było go w kadrze na argentyński mundial, choć wielu uważało to za błąd. W Japonii czarował grą. W fazie grupowej Argentyna pokonała Polske 4:1. Najpierw strzelił Maradona, podwyższył Calderon, inny późniejszy wicemistrz świata z 1990 r. Na 2:1 do siatki trafił… Pałasz. W tamtych czasach do Polski docierały skąpe informacje na temat młodych latynoskich piłkarzy. Nie wiedziałem, jakim graczem naprawdę jest Maradona. Poznawałem go w czasie meczu.”- wspomina Pałasz. W Japonii Pałasz strzelił 5 goli i był trzecim strzelcem turnieju za Ramonem Diazem i Maradoną. ,,W ćwierćfinale po serii rzutów karnych wyeliminowaliśmy Hiszpanie, jednak ja swój strzał zmarnowałem. Potem w półfinale przegraliśmy z Ruskimi 0:1. Ech te moje pierońskie półfinały…”- ciężko wzdycha nasz bohater. W meczu o 3 miejsce Pałasz zdobył gola a po dogrywce Polacy zremisowali 1:1 z Urugwajem i znowu były karne. ,,Tym razem już nie chciałem podchodzić do piłki. Niewiele to pomogło bo i tak przegraliśmy. Szkoda, medal przeszedł nam koło nosa. W sumie była to fantastyczna przygoda. Wiecie co w tamtych czasach oznaczała dla nas, młodych chłopaków z Polski wyprawa na turniej do Japonii? Fujiyama, Tokio, szybka kolej… Wszystko było jak z bajki!”- wspomina były reprezentant. Z ,,japońskiej” kadry niewielu polskich piłkarzy wskoczyło w dorosłej piłce na mundialowi poziom: Kazimierski, Skrobowski, Buncol, no i Pałasz. Do tej wielkiej piłki ruszył z Zabrza; tam się wychował i nauczył grać. ,,Miałem 17 lat. Przychodziłem do pierwszej drużyny i nawet nie wiedziałem czym właściwie jest kontrakt. Człowiek był przywiązany do klubu i robił wszystko aby w nim zaistnieć. Urodziłem się w domu a nie w szpitalu i zawsze żartuje że po otwarciu oczu najpierw zobaczyłem stadion Górnika. Od razu już wiedziałem gdzie w końcu wyląduje. Bez piłki nie mogłem żyć, klub był moim drugim domem, jeśli nie pierwszym, bo spędzałem tam naprawdę mnóstwo czasu.”- opowiada pan Andrzej. Trafił do drużyny, która razem z nim rosła w nową siłe. Pałasz był coraz starszy a Górnik coraz lepszy. W połowie lat 80-tych zdominował lige. ,,To była naturalna kolej rzeczy. Mysle że gdyby poskładać Górnika z ostatnich 7-8 lat, z Milikiem, Mączyńskim, Kądziorem, Kurzawą, to może znowu byłby mistrzem polski. Natomiast za moich czasów coraz mocniejszy Górnik cały czas się konsolidował. Nie tracił nikogo znaczącego i jeszcze był wzmacniany.”- wyjaśnia Pałasz. Jednak żeby nastała nowa, złota era Górnika, najpierw trzeba było wrócić do ekstraklasy po niespodziewanym spadku w 1978 r. Tam hartował się Pałasz. Gdy był nastolatkiem mówiło się o nim że być może jest talentem na miare Lubańskiego. ,,Ja tego nie wymyśliłem ale to był czas, kiedy istniała potrzeba wykreowania nowych bohaterów z Roosevelta. Takie porównania są przyjemne ale też niebezpieczne. Ktoś chciał żebym był jak Lubański a po mistrzostwach w Japonii żebym grał jak Maradona. Poprzeczka szła dramatycznie wysoko a ja mogłem się tylko zastanawiać, jak to wszystko udźwignąć. Tak naprawdę od dziecka byłem zapatrzony w Szołtysika i ciężko pracowałem żeby coś osiągnąć. Widziałem że jest duża konkurencja na prawej stronie, to uparłem się że naucze się grać lewą nogą. Trenowałem do znudzenia, do zmęczenia aż wreszcie się nauczyłem.”- wspomina pan Andrzej. W 1985 r. brylujący na krajowych boiskach Górnik w pierwszej rundzie Pucharu Mistrzów trafił na słynny Bayern Monachium. Nadzieje na dobry wynik wśród zabrzańskich kibiców były przesadzone. ,,Nie mieliśmy międzynarodowego doświadczenia w takich meczach. W momentach, które decydują o wyniku, niestety to wychodziło. Strzeliłem co prawda gola na Stadionie Śląskim ale przegraliśmy 1:2. W Monachium mogliśmy to jeszcze odwrócić. Prowadziliśmy 1:0 ale skończyło się na 1:4. W rewanżu nie zagrałem, miałem naderwany mięsień dwugłowy. Niby był cień szansy na występ ale nie chciałem ryzykować ciężkiej kontuzji. Wtedy się nie zdecydowałem. Szkoda że później w lidze tureckiej, kiedy doznałem urazu stopy, postąpiłem odwrotnie. Popełniłem poważny błąd, bo za szybko wróciłem do gry. W piłce trzeba biegać a ja czasem nie potrafiłem chodzić. Chciałem pomóc kolegom, wziąłem środki znieczulające i to już był dla mnie w zasadzie koniec. Powinienem był się wyleczyć a nie pchać do grania.”- wspomina Pałasz. W Górniku 4 z rzędu mistrzowskiego tytułu już nie zdobył, bowiem wyjechał do Niemiec. Został piłkarzem Hannoveru 96, który akurat awansował do elity. W wyjazdowym meczu z Borussią Mönchengladbach(2:1) w końcówce meczu zdobył gola na wage zwycięstwa. ,,No pewnie że ją pamiętam. Jedynego gola w Bundeslidze się nie zapomina. Lewandowski będzie miał trochę większy problem z zapamiętaniem wszystkich swoich goli.”- śmieje się pan Andrzej. W następnym sezonie Hannover zajął ostatnie miejsce a Pałasz odszedł z klubu. ,,Dla mnie prawo Bosmana przyszło o 10 lat za późno. Cały czas byłem tylko wypożyczany z Górnika a kluby nie dogadały się w sprawie kolejnego kontraktu. Poszedłem na wypożyczenie do tureckiego Bursasporu. Miałem dopiero 29 lat.”- zaznacza nasz bohater. Niezaleczona kontuzja stopy przekreśliła dalszą karierę Pałasza. Wrócił do Niemiec, gdzie do dziś mieszka w Neuss niedaleko Düsseldorfu. Chociaż od dawna ma podwójne obywatelstwo i w Niemczech używa nazwiska Andreas Pallasch, jest zadeklarowanym kibicem Biało-Czerwonych oraz Górnika. Nie może być inaczej, to w końcu polski półfinalista mundialu i chłopak z Zabrza…

5

Nieco zapomniane legendy polskiego futbolu(opis w odpowiedzi na mój komentarz):
@Sensible
@patataj
@NaFazieHitman
@Lionel_Messi10
@DaPidejpi
@Ogorinho1974
@Roni/VEB
@Pawel13sz
@Symson
@MesQueUnClub96

0

@tristan87 To przykre jak Polak mówi w obcym języku. Nic z tego nie rozumiem!

13

Tragiczne losy wybitnych legend Blaugrany:

22 lipca 1979 r. zmarł w tragicznych okolicznościach Sandor Kocsis, wybitny Węgierski napastnik. W 1958 r. wraz z reprezentacyjnym kolegą Zoltanem Cziborem, zostali namówieni przez ich rodaka Kubale do zasilenia szeregów FC Barcelony. Gdy przestał grać w piłke życie go nie oszczędzało. Amputowano mu noge, zmarła mu żona a po tym jak dowiedział się że ma raka, wyskoczył z okna szpitala i poniósł śmierć na miejscu. Szerzej o genialnym napastniku napiszę przy okazji jego urodzin(21 wrzesień).

@Roni/VEB
@NaFazieHitman
@Sensible
@Symson
@Lionel_Messi10
@MesQueUnClub96
@Pawel13sz
@Pawel13sz
@Ogorinho1974
@DaPidejpi

4

13

Pamięć o takim człowieku nigdy nie powinna przeminąć:



21 lipca 1898 r. urodził się Josep Sunyol Carriga. Był on osobą bardzo cenioną w FC Barcelonie. Pracę w klubie zaczął już w 1928 r., gdy rządził popierający monarchie prezydent Arcadi Balaguer. Sunyol mimo lewicowych poglądów potrafił jednak znaleźć z nim wspólny język. Poza pracą w Dumie Katalonii wydawał tygodnik ,,La Rambla”, którego hasłem było ,,sport i życie miasta”. 27 lipca 1935 r. wybrano go prezydentem, ponieważ socios docenili poprawę sytuacji ekonomicznej klubu, do której Sunyol wyraźnie się przyczynił. Za jego kadencji Blaugrana zdobyła mistrzostwo Katalonii oraz przegrała słynny finał Pucharu Hiszpanii, w którym wspaniały mecz rozegrał ówczesny bramkarz Realu Madryt Ricardo Zamora. Niestety Josep Sunyol nie dożył sędziwego wieku, bowiem został zamordowany przez armię narodową generała Franco, o czym napiszę 6 sierpnia.

@DaPidejpi
@Lionel_Messi10
@patataj
@Roni/VEB
@Ogorinho1974
@Symson
@MesQueUnClub96
@NaFazieHitman
@Sensible
@Pawel13sz

15

Smutne wspomnienia:

20 lipca 2013 r. miał odbyć się mecz Barçy, do którego nie doszło. Tego dnia na PGE Arenie w Gdańsku zagrać miały ze sobą mecz towarzyski Lechia Gdańsk z FC Barceloną. Jednak dzień wcześniej na Camp Nou odbyła się konferencja prasowa, na której poinformowano iż ,,Tito” Vilanova ma nawrót choroby nowotworowej i Blaugrana jest zmuszona odwołać swój przyjazd. Ostatecznie po kilkudniowych negocjacjach termin meczu został przesunięty o 10 dni. Trener Barçy zrezygnował z prowadzenia drużyny i udał się na kolejne leczenie. Niestety 25 kwietnia 2014 r. przegrał walke z chorobą.



Radosne wspomnienia:

20 lipca 2004 r. Leo Messi strzelił swojego pierwszego gola w seniorskiej drużynie Blaugrany. Miało to miejsce w 74 minucie towarzyskiego meczu z CF Palamos wygranego przez Barçe 6:0

@Symson
@Sensible
@Ogorinho1974
@NaFazieHitman
@Pawel13sz
@patataj
@DaPidejpi
@Lionel_Messi10
@MesQueUnClub96
@Roni/VEB

8

Legendy większe i mniejsze:

19 lipca 1967 r. urodził się Carles Busquets. Ojciec Sergio w 1987 r. zadebiutował w Barcelonie B a od 1990 został włączony do kadry pierwszej drużyny jako zmiennik Andoniego Zubizarrety. W latach 1994-96 miał okazje grać jako pierwszy bramkarz, lecz jego umiejętności nie były imponujące. W 1999 r. odszedł do Lleidy, gdzie zakończył karierę. Ogółem dla Blaugrany rozegrał 117 spotkań i wpuścił 116 goli.

@Roni/VEB
@NaFazieHitman
@DaPidejpi
@MesQueUnClub96
@patataj
@Pawel13sz
@Lionel_Messi10
@Sensible
@Symson
@Ogorinho1974

0

@lucca87 Ja nie mam pretensji do was tylko do redakcji...

0

@Firestone A podpisał kontrakt? Bo jeśli nie to jakie to jest oficjalne?

1

@Pawel13sz O przepraszam! Robert jest Polskim napastnikiem! Pierwszym Niemieckim napastnikiem był Udo Steinberg.

1

,,Oficjalnie: Robert Lewandowski piłkarzem FC Barcelony!"- tak donosił serwis fcbarca.com 16 lipca 18:09. Przecież on jeszcze nie podpisał kontraktu! Z kogo wy chcecie durnia zrobić, z tym oficjalnie?

3

@Pawel13sz Jasne że się ciesze bo w końcu będzie komu gole strzelać! Tylko ciesze się tak w miare spokojnie, nie jak dziecko, które skacze z radości i krzyczy w niebogłosy! Tak jak dziecko to może będe się cieszył ze strzelonych goli Lewego w La Liga a zwłaszcza w Lidze Mistrzów!

9

Wybitne legendy futbolu:
80 lat temu(18 lipca 1942) urodził się Giacinto Facchetti, legendarny włoski lewy obrońca; Wicemistrz Świata z 1970; Mistrz Europy z 1968; 2-krotny Zdobywca Pucharu Mistrzów: 1964 i 1965(z Inter Mediolan) oraz 2-krotny Zdobywca Pucharu Interkontynentalnego: 1964 i 1965(Inter Mediolan). Niedoszły lekkoatleta w młodości biegający na 400 metrów, wykorzystywał na boisku naturalną szybkość i wytrzymałość. Był w grupie obrońców, którzy linię wyznaczającą środek boiska przestali traktować jak drut pod napięciem.Na czarno-białych taśmach z fragmentami meczów reprezentacji Włoch długonogiego obrońcę Giachinto Facchettiego częściej można dostrzec pod bramką przeciwnika niż pod własną-zresztą nieprzypadkowo. Oglądaliśmy piłkarza, który wyprzedził swoją epokę, którego gra okazała się kamieniem milowym na drodze emancypacji obrońców. Zygmunt Anczok lewy obrońca w reprezentacji Kazimierza Górskiego jest jednym z wielu, którzy wzorowali się na grze Włocha: ,, Przez lata trenerzy tłukli nam do głowy żebyśmy nie przekraczali tej środkowej linii. Któregoś dnia zobaczyłem faceta, który nic sobie nie robi z tych zakazów. Na Śląsku odbieraliśmy wtedy telewizję czeską. Sygnał ściągaliśmy dzięki takim długim szerokim antenom. Wcześniej jedynie czytałem o Facchettim a w końcu mogłem przyjrzeć się jego grze. 90 minut spędzonych przed telewizorem i gapienie się na niego traktowałem jako korepetycje na odległość”-opowiadał Anczok. Pod koniec lat 50-tych trenerzy eksperymentują z taktyką szukając najlepszych rozwiązań. W każdym z tych systemów gry rola obrońców ogranicza się jedynie do obmyślania sposobu na powstrzymanie napastnika. Własną połowę przekraczają od święta a linię wyznaczającą środek boiska mają traktować jak drut pod napięciem.

Opowieści o obrońcach szarżujących w pole karne rywali brzmią jak herezja. Facchetti właśnie wkracza do dorosłego futbolu. Jest juniorem nieśmiało rozmyślającym o podpisaniu kontraktu z Interem Mediolan. W klubie rządzi charyzmatyczny Helenio Herrera, trener mający wielką ochotę wywrócić do góry nogami obowiązujące reguły gry a zajmie mu to kilka lat. Banalną prawdę że najważniejsze dla drużyny jest nie stracić gola uzna za swoje credo. Z czterech obrońców Interu, z jednym cofniętym jako libero, Herrera utworzy zaporę nie do przejścia nazwaną catenaccio(rygiel, zasuwa). Swój system stale udoskonala a jego siłę widzi w kontratakach. Zespół Interu przejmujący piłkę od rywali z żółwia szczelnie skrytego za swoim pancerzem przeistacza się w drapieżnika. Skrajni obrońcy mediolańczyków pędzą przed siebie siejąc popłoch w obozie wroga. Za swój rewolucyjny pomysł argentyński wizjoner nie tylko nie spłonął na stosie ale szybko znalazł naśladowców. Facchetti był dla niego kluczową postacią. W macierzystym klubie Trevigliese piłkarz zaczynał jako napastnik ale Herrera zrobił z niego wzorowego bocznego obrońcę. Sunął on po lewej stronie niczym pociąg ekspresowy zatrzymując się dopiero pod bramką przeciwnika. Niedoszły lekkoatleta w młodości biegający na 400 m. wykorzystywał na boisku naturalną szybkość i wytrzymałość. Do tego silny, o budowie ciała tak idealnej iż mógłby pozować Michałowi Aniołowi. Od Herrery dostał zgodę na improwizowanie a instynkt atakującego dopomógł Fachettiemu strzelić 59 goli w Serie A(skuteczność niebywała jak na zajmowaną przez niego pozycję w grze). Pionierski styl gry Giacinto zmienił sposób myślenia o zadaniach defensywnych. Facchetti, boiskowy dżentelmen w trakcie kariery tylko raz obejrzał czerwoną kartkę i to nie za faul ale za ironiczne brawa dla sędziego po jego błędnej decyzji. Pytany jak mu się udało unikać wykluczeni gdy ryzyko faulu jest wliczone w grę obrońców odpowiadał z niewinną miną: ,,W piłkę gram dla przyjemności i nikomu nie mam zamiaru wyrządzić krzywdy. Nauczyli mnie tego w oratorium”. Katolickie oratoria istniejące we Włoszech od XVI wieku to rodzaj świetlic, w których młodzież zapoznaje się z Pismem Świętym. Ponieważ we Włoszech futbol jest jak religia, w końcu duchowni doszli do wniosku że zgłębianie Biblii warto połączyć z rozrywką. Zaczęli organizować mecze dla swoich podopiecznych. Obok oratoriów wyrastały boiska, na które potem zwabieni okazją zjeżdżali wysłannicy największych włoskich klubów. Giacinto był właśnie takim dzieckiem oratorium gdzie jego talent dostrzegli przedstawiciele Interu i zaprosili na rozmowy do Mediolanu. Młodzieniec jeszcze nie wiedział że w stolicy Lombardii znajdzie piłkarską miłość swojego życia. W bogatym futbolowym dossier Facchettiego zmieściło się 18 wybitnych sezonów spędzonych w Interze. W reprezentacji rozegrał 94 spotkania. Po Mistrzostwo Europy i drugie miejsce na świecie Włosi sięgali z Facchettim jako kapitanem drużyny. W 1978 r. zakończył karierę kiedy to z powodu kontuzji nie mógł pojechać do Argentyny na swój 4 Mundial. Miejsce Facchettiego, ikony włoskiego futbolu mogło być nadal tylko w Interze. Pełnił w nim różne funkcje a nawet zarządzał nim przez kilka lat jako prezydent. Przede wszystkim stanowił wyrocznię we włoskim futbolu. Łatwiej być doskonałym piłkarzem niż wielkim człowiekiem a jemu udało się to połączyć. Giacinto Facchetti zmarł w 2006 roku po długiej walce z rakiem krtani. Dla Interu był świętością i takim pozostanie na zawsze.

@Ogorinho1974
@Symson
@Pawel13sz
@Sensible
@Lionel_Messi10
@MesQueUnClub96
@Roni/VEB
@NaFazieHitman
@DaPidejpi
@patataj

2

@Pawel13sz Ja bym tobie wynalazł jeszcze gorszy z lat powojennych ale nie mam teraz na to siły i ochoty :)
PS. Araujo i Pique to akurat ścisły top piłkarzy. No może jeszcze ter Stegen w porywach...

Media

Sonda

Której reprezentacji, do której powołany został zawodnik Barcy, kibicujesz?