FCBparasiempre
Dołączył/a: grudzień 2020
Biała Podlaska
33 obserwujących
0 obserwowanych
Której reprezentacji, do której powołany został zawodnik Barcy, kibicujesz?
Komunikat
Polecający
Ładowanie...
Historia komentarza
Ładowanie...
5
No proszę, to już 25 lat!
Ostatnim meczem piłkarskiej Ligi Mistrzów na polskich stadionach w XX wieku, było spotkanie Widzewa z Borussią Dortmund. 20 listopada 1996 roku, wobec 14 tys. widzów, na „starym” stadionie przy Al. Piłsudskiego 138, łodzianie zremisowali z mistrzem Niemiec. Widzewiacy mieli 3 punkty (za zwycięstwo 2:0 nad Steauą Bukareszt). Obie drużyny pamiętały mecz w Dortmundzie, gdzie na oczach 40 tysięcy widzów debiutujący w tych rozgrywkach widzewiacy przegrali tylko 1:2. Łodzianie od początku przejęli inicjatywę i wypracowali kilka okazji. Nie udało się ich wykorzystać, a dobrze zorganizowani goście przeprowadzili skuteczny kontratak. Zdobywcą prowadzenia w 14. minucie był Paul Lambert. Odpowiedź widzewiaków była błyskawiczna. Wyrównał Jacek Dembiński już niespełna minutę później. Drużyna prowadzona przez Franciszka Smudę nie zadowoliła się remisem. Gospodarze atakowali nadal i w 20. minucie znów Dembiński pokonał bramkarza rywali. Ten trzykrotny mistrz Polski (z Lechem 1992, 1993 i z Widzewem 1996) rozgrywał świetne spotkanie. Film z tego meczu przekonał zapewne włodarzy Hamburger SV i jesienią 1997 roku napastnik Widzewa został zawodnikiem tego klubu. Dembiński jest do dziś rekordzistą Widzewa pod względem strzelonych goli w europejskich pucharach (6 bramek w 11 meczach). Defensywa Borussii kierowana przez Matthiasa Sammera (mistrza Europy 1996, zdobywcę Złotej Piłki francuskiego magazynu „France Football” 1996) obroniła się przed kolejnymi atakami łodzian. Goście walczyli o wyrównanie. W ich atakach przy stałych fragmentach uczestniczył inny znakomity stoper Jurgen Kohler, mistrz świata (1990) i Europy (1996). W 65. minucie ustalił wynik meczu na 2:2. Arbiter Rune Pedersen powinien zauważyć faul Niemca na Sławomirze Majaku. Warto przypomnieć, że w Lidze Mistrzów 1996/1997 Widzew był ostatnim zespołem, który nie przegrał z Borussią. Po łódzkim spotkaniu mistrzowie Bundesligi pokonali kolejno: w ostatnim meczu grupowym Steauę Bukareszt 5:3, a później w ćwierćfinale Auxerre 3:1 i 1:0, w półfinale Manchester United 1:0 i 1:0 oraz w finale w Monachium Juventus Turyn 3:1. Widzewiacy w tamtej edycji LM rozegrali jeszcze jedno spotkanie. W Madrycie ulegli tamtejszemu Atletico 0:1. Zakończyli rywalizację grupową na trzecim miejscu.
Pozdrawiam wszystkich kibiców Widzewa :)
2
Czy wiecie że…..
Równo 50 lat temu w meczu I rundy Pucharu Anglii Bournemouth pokonało Margate 11-0 a 9 goli! zdobył 24-letni Szkot Ted "SuperMac" MacDougall.
4
Dzisiaj derby Barcelony? No to posłuchajcie:
Dokładnie 100 lat temu(20.11.1921) FC Barcelona rozgromiła w derbach Barcelony Espanyol 9:0! w ramach Mistrzostw Katalonii. Aż 5 goli w tym meczu strzelił genialny snajper Josep Climent Gracia. Hattrickiem popisał się legendarny Paulino Alcantara a jednego gola zdobył Vicenç Martinez. W końcowym rozrachunku FC Barcelona sięgnęła po raz 10-ty po mistrzostwo Katalonii. Królem strzelców zostali równocześnie Paulino Alcantara i Josep Climent Gracia, którzy strzelili po 19 goli każdy.
Jak to się potoczy dzisiaj? Dokładnie po stu latach?
3
Czy wiecie że...
19 listopada 1959 r. Pele zdobył swojego 1000 gola w karierze. W meczu FC Santos-Vasco da Gama na Maracanie w Rio de Janeiro wykorzystał rzut karny. Gola zadedykował biednym dzieciom z Brazylii. W swojej karierze strzelił łącznie 1281 goli, lecz ten wynik jest sporną kwestią gdyż część tych bramek zdobył w meczach towarzyskich.
3
Cóż to było za El Clasico!
19 listopada 2005 r. FC Barcelona rozbija w Klasyku Real Madryt na Santiago Bernabeu 0:3 w ramach 12 kolejki La Liga. Duma Katalonii pod rządami Franka Rijkaarda odniosła najbardziej efektowne zwycięstwo nad Realem na wyjeździe od czasu tryumfu 0:5 w sezonie 1973/74. Holender został pierwszym w historii trenerem Barçy, który dwukrotnie wygrywał w La Liga na Santiago Bernabeu(Cruijff jako trener uczynił to zaledwie jeden raz w ośmiu spotkaniach). Wynik meczu otworzył Eto’o po podaniu debiutującego w El Clasico Messiego. Bohaterem meczu został jednak Ronaldinho, który dwoma efektownymi rajdami dobił ,,Los Blancos” w drugiej połowie. Brazylijczyk był pierwszym piłkarzem Blaugrany od czasu Diego Maradony, którego gole oklaskiwali kibice madryckiego klubu na Santiago Bernabeu. Dwóch z fanów Królewskich, którzy na stojąco wyrażali swój podziw dla umiejętności Ronaldinho, stało się celebrytami. Byli bohaterami komiksów w gazetach, wywiadów dla prasy i telewizji.
4
Legendarne mecze:
19 listopada 1911 r. FC Barcelona gromi na Camp del Carrer de Industria FC Catale 17-0! w ramach Mistrzostw Katalonii. Mało tego, 8 goli! w tym meczu strzela legendarny napastnik Jose Rodriguez Vasquez, znany bliżej jako Pepe Rodriguez. Jest tylko jeden piłkarz w historii Blaugrany, który strzelił więcej goli od Pepe w meczu o stawke a mianowicie Joan Gamper(9 goli). Jest to jedno z najwyższych zwycięstw w historii klubu. Mimo tego Duma Katalonii zajęła tylko 3 miejsce w mistrzostwach ale na pocieszenie Pepe Rodriguez został królem strzelców tychże rozgrywek. Trzeba również podkreślić iż w tym meczu 4 gole strzelił…. pierwszy Polak w FCB- Walter Rozitsky.
2
(Nie)zapomniane legendy futbolu:
18 listopada 1963 r. urodził się Peter Schmaichel, duński bramkarz , mistrz Europy z 1992 r. oraz zdobywca Ligi Mistrzów z 1999 r. 18 listopada 1963 roku w duńskim mieście Gladsaxe na świat przyszedł jeden z najbardziej utalentowanych bramkarzy w historii światowej piłki nożnej. Święcił sukcesy zarówno w karierze klubowej, jak i z reprezentacją Danii. Kibice na całym świecie pamiętają go z serii świetnych występów w barwach Manchesteru United, jednak klub z Old Trafford był tylko jednym z wielu przystanków w bogatej karierze Petera Schmeichela. Duński bramkarz, Peter Schmeichel mimo to, że urodził się w Skandynawii obywatelem Danii został dopiero w wieku 7 lat. Wcześniej, przez pierwsze lata swojego życia nosił obywatelstwo po ojcu, który był Polakiem. Zresztą o polskich korzeniach jednego z najwybitniejszych bramkarzy świata w historii świadczy także jego drugie imię, Bolesław. Te otrzymał po dziadku. Z biegiem czasu rodzina Schmeichelów na dłużej osiadła jednak w Danii i ze względu na fakt, że matka Petera była Dunką ten bez problemu otrzymał obywatelstwo tego kraju. Talent piłkarski młodego Schmeichela nie został jednak dostrzeżony zbyt szybko. Dopiero w roku, w którym skończył 18 lat rozpoczął treningi w piłkarskim klubie. Jego pierwszą przystanią w piłkarskiej karierze stał się w 1981 roku miejscowy klub Gladsaxe Hero. Tam szybko zyskał sobie zaufanie szkoleniowców i stał się pierwszym bramkarzem drużyny. Schmeichel był wyróżniającym się zawodnikiem jedenastki z Gladsaxe i szybko zainteresowanie jego osobą wyraziły większe kluby Danii i Europy. On jednak pozostawał wierny barwom klubowym przez dwa lata. W roku 1984 Schmeichell trafił do Hvidovre IF. Tam mógł w dalszym ciągu szlifować swój kunszt bramkarski i... strzelecki. Przez dwa lata gry w tym klubie rozegrał bowiem 88 spotkań, w których strzelił sześć bramek, głównie po rzutach wolnych i karnych. O strzelającym bramkarzu szybko zrobiło się w Danii głośno.
W 1987 roku chęć zatrudnienia uzdolnionego golkipera wyraziło słynne duńskie Brøndby Kopenhaga. Na przeprowadzce do stolicy 24-letni wówczas Peter Schmeichel wyraźnie zyskał. Miał szansę nie tylko na grę wśród wielu reprezentantów kraju, ale także walkę o mistrzostwo Danii. Po tytuł ten udało mu się z jedenastką z Kopenhagi sięgnąć już w pierwszym roku gry w jej barwach. Po roku sukces ten powtórzył. W 1989 roku Brøndby musiało obejść się smakiem i przegrało walkę o mistrzostwo kraju, ale odkuło się zdobyciem Pucharu Danii. Kolejne dwa sezony przyniosły znów niepodważalną dominację drużyny ze stolicy, a Schmeichel zbierał bardzo pochlebne opinie. Nic więc dziwnego, że chęć zatrudnienia uzdolnionego bramkarza wyraziły największe kluby Europy, w tym słynny Manchester United. W tej sytuacji zadziałała magia Sir Alexa Fergusona, któremu udało się nakłonić Duńczyka do przeprowadzki na Old Trafford. Po latach sam przyznał, że była to jedna z najlepszych inwestycji jaką klub zrobił w minionym stuleciu. Latem 1991 roku Peter Schmeichel trafił do drużyny Czerwonych Diabłów i szybko wywalczył sobie miejsce między słupkami bramki drużyny szkockiego menedżera. Z przyjściem golkipera przyszły też liczne sukcesy Manchesteru na arenie angielskiej, jak i w Europie. Już w pierwszym roku gry Schmeichela na Wyspach The Red Devils zdobyły Superpuchar Europy. W latach 1993, 1994, 1996, 1997, 1999 Man Utd. sięgał po tytuł mistrza Anglii, w 1994, 1996, 1999 zdobył Puchar kraju, zaś w 1993, 1994, 1996, 1997 wywalczył Tarczę Wspólnoty. Spory w tym udział Schmeichela, który w 1992 roku został uznany za najlepszego bramkarza świata i swojego panowania długo nie oddał. Kapitalną erę w drużynie z Manchesteru Schmeichel ukoronował zdobyciem pucharu Ligi Mistrzów w 1999 roku. Wówczas po zaciętym finale drużyna Sir Alexa Fergusona pokonała Bayern Monachium 2:1 i mogła świętować zdobycie drugiego w historii klubu Pucharu Europy. Wraz z sięgnięciem po triumf w europejskich rozgrywkach skończyła się jednak era Schmeichela na Old Trafford. 36-letni wówczas golkiper zdecydował się na piłkarską emeryturę przenieść się w cieplejsze regiony Europy. Ostatecznie jako kierunek obrał Portugalię, gdzie związał się kontraktem ze Sportingiem Lizbona. Już pierwszy sezon Schmeichela spędzony w Portugalii przyniósł sukcesy. Drużyna ze stolicy kraju sięgnęła po mistrzowski tytuł a duński bramkarz był jej bardzo pewnym punktem.
Gra w preferującej techniczny styl rozgrywania piłki lidze nie przypadła jednak imponującemu świetnymi warunkami fizycznymi golkiperowi do gustu. Po dwóch latach gry w Verde-e-Brancos Schmeichel zdecydował się na powrót na Wyspy Brytyjskie. Wbrew pozorom 38-letni bramkarz nie miał większych problemów ze znalezieniem sobie klubu w angielskiej Premier League. Podpisał kontrakt z Aston Villa i przez rok gry w drużynie z Birmingham rozegrał w jej barwach 29 spotkań, strzelając jedną bramkę. W roku 2002 jako 39-latek trafił do Manchesteru City, odwiecznego rywala Czerwonych Diabłów, z którymi święcił największe sukcesy. Nie zostało to jednak źle na Old Trafford odebrane. Kibice pełni szacunku dla tego, co Schmeichel zrobił dla ich klubu przywitali go brawami, gdy znów zagościł na stadionie United. W barwach The Citizens Schmeichel występował przez rok. Rozegrał 29 spotkań, po czym zakończył bogatą karierę zawodniczą. Łącznie rozegrał w niej 653 spotkania, z czego aż 350 w Premier League. Obok bogatej kariery klubowej Peter Schmeichel może poszczycić się także imponującą karierą reprezentacyjną. Choć miał polskie korzenie, szczególnego wyboru nie miał i wybrał grę w reprezentacji Danii. W narodowych barwach zadebiutował w 1987 roku. Pięć lat później, jako kapitan duńskiej reprezentacji osiągnął z nią największy jej dotychczasowy sukces. Zatriumfował w Mistrzostwach Europy 1992 roku. Jak potem mówił, był to dla niego najwspanialszy sukces w całej karierze. Schmeichel bronił też duńskiej bramki podczas Mundialu 1998 roku we Francji. Karierę reprezentacyjną zakończył w 2001 roku, zaliczając 129 gier w narodowych barwach, w których strzelił jednego gola.
3
Wspominamy wspaniałych i troche zapomnianych piłkarzy FC Barcelony:
18 listopada 1926 r. urodził się Estanislao Basora, jedna z legend Barçy. Do Barcelony trafił w 1946 r. z Manresy. W pierwszym sezonie zarabiał ogromną jak na ówczesne czasy sume 35 tys. Peset. W 1949 r. jego ojciec został zastrzelony dubeltówką przez swojego pracownika z fabryki tekstyliów. Krótko potem Estanislao zadebiutował z golem przeciwko Irlandii w reprezentacji oraz strzelił hattricka przeciwko Francji w Colombes w ciągu 12 minut. Po tym drugim spotkaniu zyskał przydomek ,,potwora z Colombes’’. W latach 1952-54 grał w Blaugranie wraz ze swoim bratem Joaquinem. W 1956 r. trener Plattko nie wystawiał go w składzie i Basora otrzymał propozycje przejścia do Realu Madryt. Mimo trudnej sytuacji wolał jednak trafić na krótko na wypożyczenie do Lleidy aby niedługo po tym wrócić do Barçy. Był członkiem ,,Grupy przyjaciół’’- piłkarzy Blaugrany, którzy cieszyli się z samej możliwości gry w piłke a nie tylko ze zdobywanych trofeów. Estanislao Basora uważany jest za jednego z najlepszych skrzydłowych świata lat 40-tych i 50-tych. Z Dumą Katalonii zdobył 4 Mistrzostwa Hiszpanii i również 4 Puchary Hiszpanii. Basora był też ostatnim żyjącym członkiem najsilniejszej linii ataku, do której w swojej wspomnieniowej piosence(,,Temps era temps’’) nawiązywał Joan Manuel Serrat, znany hiszpański muzyk.
9
FC Barcelona bez historii jest jak człowiek bez pamięci:
18 listopada 1900 r. FC Barcelona rozegrała pierwszy w historii mecz na wydzierżawionym boisku Camp del Hotel Casanovas. Przeciwnikiem był Hispania Athletic Club, zwany ,,czerwonym teamem" ze względu na kolor strojów w jakim występowali przeciwnicy. W meczu tym nie mógł wystąpić legendarny napastnik i jednocześnie ikona Blaugrany- Joan Gamper, z powodu ciężkiej choroby. Mecz zakończył się wynikiem bezbramkowym ale najważniejsze było to iż boiskowe wydarzenia oglądało około 4 tysięcy osób, z czego tysiąc na siedząco. Tak wysoka frekwencja wynikała z masowego wysyłania zaproszeń przez sekretarza FC Barcelony. Spośród obecnych w loży honorowej znaleźli się między innymi prezesi Katalońskiego Stowarzyszenia Gimnastyki oraz Klubu Bicyklowego- dwóch najpopularniejszych organizacji sportowych tamtej epoki. Ponieważ nie był to obiekt spełniający wszystkie warunki, lecz zaledwie plac do rozgrywania meczów, jako szatnie piłkarze musieli wykorzystywać pokoje hotelu Casanovas, z czym wiązały się wielkie niedogodności. Do mycia mieli tylko miednicę a poza tym każdy z zawodników musiał przynosić z domu własny ręcznik. Piłkarze nie mieli też napojów by muc uzupełniać płyny w przerwie meczu i w efekcie dzielili się cytrynami, pijąc z nich sok, którym gasili pragnienie. Takie to były pionierskie czasy futbolu.
0
No widze że pani Julia to się okropnie nudzi na tej stronie. To już nie jest kibicowanie naszemu klubowi, tylko dziecięce głupoty i fanaberie...
5
Trafiła kosa na kamień:
17 listopada 1998 r. wybuchł konflikt Nuñeza z Cruyjffem i Stoiczkowem. Dwa lata po odejściu Cruijffa z klubu jego stosunki z prezydentem Nuñezem wciąż nie były najlepsze. ,,Wyraziłem zgodę na 2 mecze pożegnalne dla Cruijffa. Gdybym się na to nie zdecydował, nie miałbym teraz problemów. Dodatkowo oskarżył mnie o to że nie pozwoliłem mu na ostatnie spotkanie z kibicami a to nie prawda. Jest jedyną znaną mi osobą, która będzie miała 4 mecze pożegnalne: w Barcelonie i Amsterdamie, gdy kończył karierę piłkarską i 2, które czekają go teraz. Chyba każdy, kto mógłby do tego zarobić 200 mln peset(Cruijff miał dostać za mecze ponad milion euro) byłby szczęśliwy. A może się myle?”- ironicznie opisywał sytuację Nuñez. Dodatkowo prezydent Barcelony był skonfliktowany ze Stoiczkowem, który opuścił klub w 1998 r.: ,,To był błąd iż pozwoliłem mu w 1996 r. wrócić do drużyny. Niektórzy nie umieją zaakceptować tego, że jak tracą jakość w grze, to trafiają na ławke rezerwowych. Mogłem przewidzieć że jak Stoiczkow nie będzie grał w podstawowym składzie , to zaczną się problemy”- żalił się Nuñez. Stoiczkow, a jakże! nie pozostał mu dłużny: ,,Nuñez oszukuje ludzi. Gratuluje mu lat, które spędził z nami. Kiedy mówimy o nim źle, odpowiada, że atakujemy całe środowisko ,,barcelonismo”. Nie, panie Nuñez, mówimy o panu. Dziedzictwo Barcelony pochodzi od socios i zawodników. Bez nas kilka lat temu Nuñez był nikim”.
11
Redakcja raczyła zapomnieć, no to ja racze przypomnieć:
Otóż 16 listopada 2003 r. w towarzyskim meczu FC Porto z FC Barceloną(na otwarcie Estadio do Dragão) zadebiutował niejaki… Lionel Messi! Argentyńczyk, mając zaledwie 16 lat i 145 dni, wszedł na boisko w 71 minucie zastępując Fernando Navarro, jednocześnie stając się trzecim najmłodszym piłkarzem pierwszej drużyny, który zadebiutował w barwach blaugrana(po Alcantarze i Babangidzie). ,,Byłem tak podekscytowany iż nie mogłem zasnąć w noc przed meczem. Najważniejsze było dla mnie zagrać przynajmniej kilka minut. Udało się i to jest dla mnie najważniejsze. Po meczu trener Rijkaard podziękował mi za gre, byłem zadowolony ale oczywiście wolałbym żebyśmy wygrali’’-podsumował sytuację Messi. Szkoda tylko że Barça przegrała ten mecz 0:2. Takie oto były początki geniusza futbolu…
9
Czy wiecie że...
128 lat temu trzej bracia: Vaclav, Bohumil oraz Rudolf Rudlowie założyli Athletic Club Kralovske Vinohrady, znany dzisiaj wszystkim jako Sparta Praga.
0
Kim jest ten wspominany tutaj Karim Adeyemi? gdzie gra i jak gra?
6
Każdy cule powinien o tym wiedzieć!
16 listopada 2003 r. w towarzyskim meczu FC Porto z FC Barceloną(na otwarcie Estadio do Dragão) zadebiutował niejaki… Lionel Messi! Argentyńczyk, mając zaledwie 16 lat i 145 dni, wszedł na boisko w 71 minucie zastępując Fernando Navarro, jednocześnie stając się trzecim najmłodszym piłkarzem pierwszej drużyny, który zadebiutował w barwach blaugrana(po Alcantarze i Babangidzie). ,,Byłem tak podekscytowany iż nie mogłem zasnąć w noc przed meczem. Najważniejsze było dla mnie zagrać przynajmniej kilka minut. Udało się i to jest dla mnie najważniejsze. Po meczu trener Rijkaard podziękował mi za gre, byłem zadowolony ale oczywiście wolałbym żebyśmy wygrali’’-podsumował sytuację Messi. Szkoda tylko że Barça przegrała ten mecz 0:2. Takie oto były początki geniusza futbolu…
6
Wybitne legendy Dumy Katalonii:
15 listopada 1927 r. urodził się Joan Segarra, głównie środkowy obrońca, wielka legenda Dumy Katalonii. Segarra był charyzmatycznym kapitanem(miał przydomek ,,el Gran Capitan”) między innymi ,,Barcelony Pięciu Pucharów”. Cechował go wysoki wzrost i doskonałe przygotowanie fizyczne. Przez 15 sezonów rozegrał aż 402 spotkania we wszystkich rozgrywkach, co daje mu jedno z czołowych miejsc w historii klubu. Mimo gry na pozycjach defensywnych strzelał dużo goli, szczególnie w sezonie 1958/59, kiedy to Blaugrana zdobyła podwójną korone. Z powodu problemów z gałką oczną nie zagrał w finale Pucharu Europy z Benfiką. W reprezentacji rozegrał 25 spotkań, ostatnie na Mistrzostwach Świata w Chile w 1962 r. przeciwko Czechosłowacji. Zmarł 3 września 2008 r.
0
Xavi nie jest cudotwórcą i nie przywróci z tygodnia na tydzień najlepszej wersji Demira. Zresztą kiedy widzieliśmy najlepszą wersje Demira w pierwszym zespole? w meczach towarzyskich, tak? Jeśli tak, to może się okazać że nawet Xavi nie zrobi z niego zawodnika wyjściowego składu, który będzie robił różnice i decydował o zwycięstwach Blaugrany. To oczywiste że trzeba dawać młodym szanse zaistnienia i potrzeba na to czasu, jednak gwarancji na wygrywanie meczów i zdobywanie tytułów nie da nam nawet sam Xavi....
1
Oby te 82 % mocno się nie rozczarowało. Jestem przeciwny temu transferowi i obym ja się słodko mylił co do niego....
4
Ku pamięci legend:
14 listopada 1986 r. zmarł Ferdinand Daučik. Pochodził on z Czechosłowacji a do Barcelony przybył w 1950 r. jako trener węgierskich uciekinierów z komunistycznego kraju, których liderem był jego szwagier, Ladislao Kubala. Josep Samitier, wielka legenda Barçy był zachwycony poziomem węgierskiej drużyny i doradził prezydentowi FCB zatrudnienie zarówno Daučika, jak i Kubali. Już w pierwszym sezonie Blaugrana dzięki nowym nabytkom zdobyła mistrzostwo Hiszpanii a w dwóch kolejnych podwójną koronę. W 1954 r. Daučik odszedł z Barcelony i przez ponad 20 lat prowadził kilkanaście klubów, głównie hiszpańskich. W sumie był trenerem przez 30 lat bez przerwy, co jest rzadko spotykane. Jeszcze we wrześniu 1980 r. Daučik w wieku 70 lat był pełen werwy i pomysłów: ,,Jestem co raz bardziej przekonany że moja witalność bierze się z tego iż cały czas jestem aktywny. Do teraz widząc dzieci biegające za piłką przyłączam się do gry. Moja głowa jest pełna pomysłów, które zrewolucjonizują futbol hiszpański. To ostatni cel, który sobie postawiłem. Futbol hiszpański jest chory od ponad 15 lat, konkretnie od porażki na Mistrzostwach Świata w Anglii. Wiem że jestem osobą kontrowersyjną ale gdyby brać pod uwagę matematykę w piłce, to pod względem zwycięstw i trofeów byłbym numerem jeden”- powiedział Daučik w 1980 r.
1
@Pawel13sz Generalnie lewonożny, ale jeśli się nie myle to grał również prawą nogą.
4
Nie zapominajmy o legendach polskiego futbolu:
13 listopada 1955 r. urodził się Stanisław Terlecki, jeden z najwybitniejszych lewoskrzydłowych w dziejach polskiego futbolu. Był idolem kibiców, którzy kochali go za jego inteligentną, techniczną, szybką grę. Charakterny skrzydłowy, czarodziej dryblingu, fantastycznie szybki i zwrotny chłopak o latynoskiej technice... Idol dzieciństwa i młodości wielu kibiców futbolu, którzy dla niego chodzili na mecze ŁKSu, Polonii, Legii, a także amerykańskich Pittsburgh Spirit, Golden Bay Earthquakes i gwiazdorskiego New York Cosmos. W polskiej lidze debiutował jako zawodnik Gwardii Warszawa. W reprezentacji zachwycał finezyjną techniką i skutecznością, grając obok Jana Tomaszewskiego, Włodzimierza Lubańskiego, Kazimierza Deyny, Władysława Żmudy. Kontuzjowany nie pojechał na mistrzostwa świata w Argentynie, choć powołał go Jacek Gmoch. Nie zagrał również na mundialu w Barcelonie cztery lata później, kiedy z powodu tzw. „afery na Okęciu", otrzymał bezwzględną dyskwalifikację na rok, ani - będąc zawodnikiem Pittsburgh Spirit - w kadrze Antoniego Piechniczka w 1982 r. Nie spełnił więc swojego wielkiego marzenia. Ostatni raz wystąpił, grając kilkadziesiąt minut z synem Maćkiem, w meczu drugiej ligi Polonia Warszawa - Boruta Zgierz w 1992 roku. Był wówczas wciąż na szczycie. Miał szczęśliwą rodzinę, mieszkał w pięknej willi w Żółwinie, jeździł daimlerem, zajmował się biznesem... Piotr Dobrowolski w książce ,,Terlecki. Tragiczna historia jednego z najlepszych piłkarzy w Polsce” próbuje zrozumieć, czy to z powodu przekleństwa losu, przypadku, niewłaściwych wyborów, czy cech charakteru Stanisław Terlecki stracił wszystko, prócz przyjaciół, i zmarł skłócony z rodziną, zmagając się z problemami finansowymi, uzależnieniem od leków i alkoholu, depresją. Rozmawia z ludźmi, którzy znali go z czasów piłkarskich sukcesów w Polsce i za oceanem, jak też z okresu gdy prowadził zajęcia piłkarskie na Orliku w Łodzi czy leczył się na oddziale psychiatrycznym. Wędruje ścieżką życia piłkarza uważnie i z wielkim taktem. Spod jego pióra wyłania się człowiek niejednoznaczny, wewnętrznie sprzeczny, skłócony z sobą i ze światem. Inteligentny, oczytany, elokwentny, niebanalny. Dobroduszny, wspaniałomyślny i szczodry, a jednocześnie bon vivant, elegancik, utracjusz. Serdeczny, życzliwy i uczynny, a jednocześnie pyszny, kłótliwy, nieporadny. Kolorowy ptak, wieczny chłopiec, który nie potrafił żyć zwyczajnie.
6
Wszystkiego najlepszego i dużo zdrowia panie Stanisławie!
Dzisiaj swoje 84 urodziny obchodzi legenda polskiego futbolu a mianowicie Stanisław Oślizło. „To chyba takie moje meczowe podium. Debiut w kadrze, w meczu ze Związkiem Radzieckim w Warszawie, to była wielka nobilitacja. W Brazylii stanąłem naprzeciwko Pele, Garrinchy, Gilmara, wielkim gwiazdom. Udział w finałowym spotkaniu Pucharu Zdobywców Pucharów był również czymś wspaniałym” – wspomina jubilat. Oślizło zaczął trenować piłkę nożną w Kolejarzu Wodzisław Śląski krótko przed maturą, namówiony przez kolegów. W 1960 roku trafił do Górnika Zabrze. W seniorskiej reprezentacji obrońca zadebiutował 21 maja 1961 w Warszawie w meczu z ZSRR, zakończonym wygraną 1:0 po golu Ernesta Pohla. Z Górnikiem dotarł do finału Pucharu Zdobywców Pucharów (1970). W Wiedniu zabrzanie przegrali z Manchesterem City 1:2, a jedynego gola dla polskiej drużyny zdobył jej kapitan - Oślizło. Wcześniej jednak, w półfinale, Górnik grał z włoską Romą. Po dwóch remisach konieczny był trzeci mecz. Doszło do niego w Strasbourgu. Też był remis - 1:1. O awansie decydowało losowanie żetonem. Do wyboru był kolor zielony i czerwony. Kapitan Górnika wybrał zielony, co dało zabrzanom przepustkę do finału. „Jeżeli miałbym jeszcze raz wybierać drogę życiową, ponownie zostałbym piłkarzem. Tyle, że teraz to już jest zawód” – dodał. Cały czas jest związany z Górnikiem, był w klubie rzecznikiem prasowym, jest od lat doradcą zarządu. Jego ukochana drużyna jest w tym sezonie beniaminkiem ekstraklasy i liderem po rundzie jesiennej. „Na razie idzie nam dobrze, ograliśmy czołówkę. Ale to dopiero połowa drogi. Teraz przyjdą rewanże, zaczniemy je wyjazdowym meczem z Legią. To będzie ważne spotkanie dla obu zespołów” - powiedział 8-krotny mistrz Polski w barwach Górnika. Przyznał, że nie przywiązywał nigdy wagi do daty urodzenia. „Nie zastanawiałem się nad tym. Jestem, jaki jestem. Myślę, że ludzie mnie lubią, szanują, doceniają. To chyba ta trzynastka nie jest taka pechowa” – śmiał się 57-krotny reprezentant kraju. Stanisław Oślizło urodził się 13 listopada 1937 roku w Wodzisławiu Śląskim. Grał w miejscowym Kolejarzu (obecnie Odra), Kolejarzu Katowice, Górniku Radlin i Górniku Zabrze. Z tym ostatnim klubem osiem razy zdobył mistrzostwo kraju i sześciokrotnie Puchar Polski. 57 razy zagrał w reprezentacji, zdobył jednego gola. Pracował jako trener m.in. w Odrze Wodzisław.
3
Z historii Blaugrany:
13 listopada 1950 r. socios zagłosowali za zakupem terenów pod Camp Nou. Architekci ocenili iż stary stadion Camp de Les Corts da się powiększyć jedynie o 8 tys. miejsc przy jednoczesnym obniżeniu komfortu oglądania spotkań. Władze Barcelony zarządziły więc czterodniowe glosowanie, w którym socios mieli zadecydować o ewentualnym pozyskaniu ziemi pod budowę przyszłego stadionu na 100 tys. osób. Na ponad 30 tys. socios, głosowało 7967, w tym aż 7835 opowiedziało się za zakupem terenów za 10 mln peset.
1
Pamiętamy:
Dokładnie 41 lat temu reprezentacja Polski pokonała na nieistniejącym już Estadio de Sarria w Barcelonie reprezentacje Hiszpanii 1:2 po 2 golach znakomitego napastnika Andrzeja Iwana. To było pierwsze i jak dotąd jedyne zwycięstwo z Hiszpanią.
3
Przypadki Leo Messiego:
12 listopada 2006 r. Messi doznał poważnej kontuzji, a mianowicie złamania piątej kości śródstopia w meczu z Realem Saragossa, co oznaczało 3 miesiące przerwy w grze. Był to już drugi tak poważny uraz Argentyńczyka w ciągu roku. Pauzował również w 3 ostatnich miesiącach poprzedniego sezonu z powodu naderwania mięśnia uda i opuścił w ten sposób finał Ligi Mistrzów w 2006 r.
0
@LS Że co???? a mógłbyś po Polsku?
4
Xavi, chopie! My tak ciebie kochamy, my tak na ciebie czekamy a ty nam ni z gruszki, ni z pietruszki wyskakujesz z dziadkiem Alvesem i z Sergi Roberto? Ojejku
2
O prosze! Kto by się spodziewał? Napewno nie ja! Dla mnie jest to ogromne zaskoczenie. Generalnie jestem przeciwny temu transferowi. Boczni obrońcy powinni chodzić jak rakiety w dzisiejszych czasach. Brak szybkości i prawdopodobnie brak motywacji. Jedyne plusy to technika użytkowa i transfer za darmo, nic poza tym.
1
Kalendarium FCB:
12 listopada 1958 r. FC Barcelona pokonuje na wyjeździe FC Basel 1:2 w ramach 1/8 Pucharu Miast Targowych. Gole dla Barçy strzelili: rewelacyjny napastnik Evaristo oraz Gensana.
3
Pionierzy:
Dokładnie 150 lat temu! wystartowały najstarsze w dziejach rozgrywki w piłce nożnej. Tymi rozgrywkami stał się FA Cup, czyli Puchar Anglii. Pomysłodawcą pierwszej na świecie rywalizacji o te trofeum był Charles William Alcock, były piłkarz Wanderers, dziennikarz, sekretarz FA a nawet sędzia piłkarski. W pierwszej edycji Pucharu(trwającej od listopada 1871 do połowy marca 1872 r.) udział wzięło 15 klubów z 50 zrzeszonych w The Football Association. Pierwszym zwycięzcą rozgrywek został Wanderers FC, który w finale pokonał Royal Engineers w stosunku 1:0. Co ciekawe trofeum odebrał i sam sobie wręczył, kapitan Wanderers, Charls Alcock, jednocześnie sekretarz FA i pomysłodawca tych rozgrywek. Prym w Pucharze Anglii wiedzie Arsenal FC, który tryumfował w tych rozgrywkach aż 14-krotnie i najwięcej razy grał w finale tego pucharu bo aż 21 razy.