13

Zapomniane legendy argentyńskiego futbolu:

5 lutego 1910 r. urodził się argentyński napastnik Francisco Varallo. To był piłkarz, który odpowiadał za strzelanie goli w barwach Boca Juniors. A trzeba przyznać, że Francisco Varallo wywiązywał się z tej roli wyśmienicie, o czym świadczy średnia 0,85 gola na mecz (210 meczów i 181 goli). W reprezentacji kraju również spisywał się całkiem nieźle i choć nie był aż tak skuteczny jak w klubie (16 gier i 7 goli), to zdołał wygrać turniej Copa America i zagrać w finałach mistrzostw świata w 1930 roku, mając zaledwie 20 lat. Jego statystyki zapewne byłyby znacznie lepsze, gdyby nie poważna kontuzja, którą doznał w wieku 20 lat. Dwa lata później zmusiło go to do zakończenia kariery. Jeszcze do niedawna był najlepszym strzelcem w historii Boca, ale jego rekord 180 bramek został pobity przez Martina Palermo. Francisco Varallo jest jedynym jeszcze żyjącym piłkarzem, który wystąpił w finale mistrzostw świata w Urugwaju w 1930 roku. 5 lutego 2010 roku obchodził swoje setne urodziny. Don Pancho ciągle interesuje się futbolem, z taką samą pasją, jak w czasach kiedy zakładał żółto-niebieską koszulkę. Swój ostatni mecz rozegrał 2 grudnia 1939 roku. Na stadionie Chacarita Juniors. Boca grała mecz z Ferro Carril Oeste. Don Pancho kończył swoją przygodę z futbolem z powodu kontuzji kolana, która nie dawała mu wówczas grać i była nie do wyleczenia w tamtych czasach. Kibice Boca nie mogli już więcej podziwiać swojego idola, ale jego legenda pozostała po dziś dzień.



Varallo w latach 30. XX wieku był przekleństwem dla bramkarzy na argentyńskich boiskach. Nie posiadał wspaniałych umiejętności technicznych, ale za to był prawdziwą maszynką do strzelania goli. Karierę zaczynał w skromnym klubie 12 de Octubre. Po znakomitych występach walczyły o niego kluby Estudiantes i Gimnasia Y Esgrima – oba z La Platy. Szefowie 12 de Octubre woleli go sprzedać do Gimnasii i tak też zrobili. W 1929 roku zdobył z „El Lobo” amatorskie mistrzostwo Argentyny, a rok później pojechał do Urugwaju na I mistrzostwa świata. Zdobył w nich jedną bramkę – 19 lipca przeciwko Meksykowi. Argentyna dotarła do finału, w którym przegrała z gospodarzami. Na dzień przed decydującym meczem Varallo zachorował. Urugwajski doktor poradził mu, aby nie grał w finale. Argentyński sztab podejrzewał, że doktor chciał dopomóc swój kraj i osłabić reprezentację Albicelestes, więc Varallo wyszedł na murawę. W 15. minucie zaczęła boleć go głowa i nie mógł grać na pełnych obrotach, a w tamtych czasach w piłce nożnej nie przewidywano zmian w trakcie meczu. Po 70 latach Varallo wspominał: “Przeważaliśmy i graliśmy lepiej w tamtym meczu. Finał był prawie wygrany. Do dziś jestem zły”. “Kiedy prowadziliśmy 2:1 odzyskałem piłkę i uderzyłem prosto w poprzeczkę. Potem Urugwajczycy dali nam lekcję piękna” – mówił. “Jedyne trofeum, którego mi brakuje to mistrzostwo świata.”

W 1931 roku Varallo przeszedł do Boca Juniors za 10 000 dolarów. Jak sam mówił, nie chciał przechodzić do Boca, ale namówił go jego wujek. Zarabiał 800 dolarów miesięcznie – była to już era profesjonalizmu w argentyńskiej piłce. Kibice z La Boca oczekiwali po nim bardzo wiele i na pewno się nie zawiedli. Zadebiutował 31 mają 1931 roku z numerem 8 na koszulce. W swoim pierwszym sezonie doprowadził Xeneizes do mistrzostwa Argentyny. Canoncito – jak go nazywano stał się największą gwiazdą klubu. Był zaprzyjaźniony z Roberto Cherro, który już wtedy był gwiazdą klubu. Chodzili razem do teatru i spotykali się w kafejce La Meca. Kolejne mistrzostwo Boca zdobyła w 1934, a w 1935 roku je obroniła. Varallo oczywiście był czołową postacią drużyny, razem z innymi słynnymi „delanteros”: Delfínem Benítezem Cáceresem z Paragwaju oraz oczywiście Roberto Cherro. W 1937 roku był podstawowym graczem reprezentacji, która wygrała Copa America w Argentynie. W finale z Brazylią został zmieniony przed dogrywką. Jego zmiennik – Vicente De La Mata dwukrotnie oczarował publiczność w Buenos Aires i dzięki niemu Argentyna sięgnęła po puchar. Tak skończyła się przygoda Varallo z reprezentacją a dwa lata później z całym futbolem. Zakończył karierę w wieku 29 lat ze 181 golami na koncie.

@Szalik
@Sysia11
@shaun
@Safrani
@Ogorinho1974
@MoralnyKarzel
@misterio
@Marusek
@Lionel_Messi10
@KrychaFCB

12

Zapomniane legendy rodzimego futbolu:

5 lutego 1942 r. w Drewienkach na Litwie urodził się Jan Pieszko. Pieszko w Legii rozegrał 238 spotkań, strzelając 68 goli. Zwany "Kargulem" jest wychowankiem klubu Darzbór Szczecinek. Był środkowym napastnikiem. W barwach Legii występował w latach 1966-76. Dwukrotnie zdobył z nią mistrzostwo (1969, 1970), raz Puchar Polski (1973). Mierzący zaledwie169 cm zawodnik został wypożyczony z Zawiszy Bydgoszcz na mecze z okazji 50-lecia istnienia Legii i tak spodobał się trenerom, że już został w Warszawie. O głowę niższy od obrońców rywali ogrywał ich z łatwością, kończąc skutecznie akcje skrzydłowych Roberta Gadochy i Janusza Żmijewskiego. Nigdy z jego osobą nie wiązały się jakiekolwiek afery. Sędziowie bardzo rzadko go karali. Po zakończeniu kariery piłkarskiej przez długie lata prowadził reprezentacje juniorskie Polski (począwszy od 1988 r.). A z Legią również związany był jako trener. Konkretnie jako asystent. Samodzielnie prowadził m.in. Bałtyk Gdynia oraz Polonię Warszawa. W Galerii Sław Legii znalazł się obok wyróżnionych Lucjana Brychczego, Bernarda Blauta, Stefana Białasa, Lesława Ćmikiewicza, Władysława Stachurskiego i Leszka Pisza.

@Adran360
@Arkon
@AssisMoreira
@Bernard777
@Gary
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@Marusek
@misterio
@MoralnyKarzel

12

Zapomniane legendy rodzimego futbolu:

5 lutego 1899 r. w Samborze urodził się Zygmunt Steuermann. Jako pierwszy zawodnik w lidze strzelił gola bezpośrednio z rzutu wolnego. Jest postacią tragiczną. Urodził się w Samborze, w którym przez większość życia pracował i grał w piłkę. Najbardziej znany jest z występów we lwowskiej Hasmonei i warszawskiej Legii. Dwukrotnie zagrał w koszulce z orłem na piersi, strzelając cztery bramki. Bramkostrzelność była jego znakiem rozpoznawczym. Był najlepszym strzelcem Hasmonejczyków. Gdy w 1927 r. klub ze Lwowa zadebiutował jako jeden z założycieli w Lidze Polskiej, Steuermann regularnie torpedował bramki rywali swoimi zabójczo mocnymi uderzeniami. W inauguracyjnym sezonie zdobył 23 gole, nieźle jak na drużynę z dołu tabeli. Dla porównania Wacław Kuchar zdobył ich 25. Niezbyt przykładał się do treningów, mówiło się, że nie lubił biegać po boisku, ale kiedy trzeba było, to imponował przyspieszeniem. Do klasyki przeszło prasowe określenie, że jak zwykle leniwy Steuermann znów uzyskał w lidze trzy gole. Steuermann padł ofiarą zbrodniczej niemieckiej ideologii. Z uwagi na swoje żydowskie pochodzenie trafił do obozu koncentracyjnego na przedmieściach Lwowa. Łapanka objęła zresztą wielu innych piłkarzy. Sport we Lwowie praktycznie przestał istnieć. Zostało zakazane organizowanie się w drużyny futbolowe a jedynymi meczami były rozgrywki niemieckich żołnierzy. W 1941 r. doszło do niecodziennej sytuacji. Pewni siebie naziści chcieli udowodnić swoją wyższość i zorganizowali mecz z drużyną złożoną z więźniów obozu. Ci pomimo złego stanu fizycznego pokonali oprawców 3:1 a dwa gole zdobył Steuermann. Ten wyjątkowy moment tryumfu i poczucia wolności(podobnie jak inni więźniowie) przypłacił życiem. Podobny los spotkał Leona Sperlinga. W Reprezentacji rozegrał 2 mecze, strzelając 4 gole.

@Szalik
@shaun
@Safrani
@Ogorinho1974
@MoralnyKarzel
@misterio
@Marusek
@Lionel_Messi10
@KrychaFCB
@Gary

13

Blaugrana w europejskich pucharach:

5 lutego 1980 r. FC Barcelona zremisowała na Camp Nou 1:1 z Nottingham Forest w rewanżowym meczu o Superpuchar Europy. W tym drugim meczu u siebie Blaugrana zaprezentowała się znacznie lepiej i objęła prowadzenie po golu z rzutu karnego Roberto Dinamite, lecz wyrównujący gol Nottingham tuż przed przerwą zmniejszył szanse gospodarzy do minimum. Po przerwie Anglicy mogli nawet wyjść na prowadzenie ale karnego obronił Artola. Trener gości Brian Clough ,,celebrował” zwycięstwo już przed meczem, wypijając kilka piw w hotelu. Po wygranej nie odebrał pamiątkowych medali a na konferencji prasowej pojawił się prawdopodobnie pijany. Na pytanie, czy w przyszłości mógłby poprowadzić Dume Katalonii, zdenerwował się i stwierdził że pytanie jest ,,zbyt głupie, żeby na nie odpowiadać”. Nie chciał również wyrazić swojego zdania na temat meczu, uważając że jest to ,,zadanie trenera a on jest menadżerem”. Eschweiler, arbiter tego spotkania, po końcowym gwizdku wyściskał się z napastnikiem gospodarzy Simonsenem. ,,Szkoda że jego strzały nie trafiły do celu”- skomentował uderzenia Duńczyka sędzia(w latach 80-tych arbiter mógł udzielać wywiadów po meczach). W tamtym okresie Nottingham był bardzo silną ekipą, która dwukrotnie pod rząd zdobywała Puchar Europy. Nic więc dziwnego że ,,nasza” Barça przegrała ten dwumecz.

@Adran360
@AssisMoreira
@Bernard777
@Gary
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@Marusek
@misterio
@MoralnyKarzel
@Ogorinho1974

13

Feliz cumpleaños Giovanni!

5 lutego 1975 r. urodził się Giovanni Van Bronckhorst, holenderski obrońca, jeden z najlepszych lewych obrońców Blaugrany XXI wieku. Do Barcelony ściągnął go w 2003 r. z Arsenalu Frank Rijkaard na zasadzie wypożyczenia, po czym w ramach wolnego transferu FC Barcelona sprowadziła go na stałe. Z Dumą Katalonii Giovanni wygrał Lige Mistrzów oraz 2-krotnie mistrzostwo Hiszpanii. Gio, dziękujemy ci za to wszystko bardzo serdecznie i nigdy o tobie nie zapomnimy.



Feliz cumpleaños panie Neymarze!

5 lutego 1992 r. urodził się Neymar da Silva Santos Junior, wszystkim bardzo dobrze znany napastnik rodem z kraju kawy. Mimo wszystko dziękujemy mu za te nieliczne ale jednak chwile radości i sukcesów. Jednocześnie życzymy powodzenia na nowej drodze kariery.

@Szalik
@shaun
@Safrani
@Ogorinho1974
@MoralnyKarzel
@misterio
@Marusek
@Lionel_Messi10
@KrychaFCB
@Gary

12

Pamiętajmy o wybitnych legendach Dumy Katalonii:

5 lutego 1897 r. urodził się Josep Climent Gracia. Josep był znakomitym napastnikiem, doskonale grającym głową. W 1919 r. wraz z Zamorą trafił do Barçy. W sezonie 1921/22 strzelił aż 59 goli!(w tym 5(!) goli w meczu z Espanyolem o mistrzostwo Katalonii), co było najlepszym wynikiem w historii klubu aż do czasu genialnego Messiego. Gracia przez 5 lat gry w Dumie Katalonii utrzymał średnią ponad jednego gola na mecz(161 goli w 151 meczach!). Pamietajmy też że Josep był członkiem ówczesnej legendarnej linii ataku Blaugrany: Piera, Martinez, Gracia, Alcantara, Sagi-Barba.

@Adran360
@AssisMoreira
@Bernard777
@Gary
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@Marusek
@misterio
@MoralnyKarzel
@Ogorinho1974

14

Niedoceniane legendy futbolu:

4 lutego 1926 r. urodził się Gyula Grosics, bramkarz, członek węgierskiej "Złotej Jedenastki", mistrz olimpijski z Helsinek w 1952 r. Był nazywany "Czarną panterą" od koloru stroju, w którym występował. Zasłynął świetną techniką i umiejętnością gry na przedpolu. Osiągnąłby jeszcze więcej, gdyby nie proces o szpiegostwo ze sfingowanymi zarzutami jeszcze pod koniec lat 40-tych. W latach 1947-1962 rozegrał 86 meczów w reprezentacji Węgier. Grał w trzech mistrzostwach świata. W jego pierwszym występie Węgrzy przegrali w finale imprezy w Szwajcarii w 1954 roku z Niemcami 2:3. W kolejnych w Szwecji w 1958 i cztery lata później w Chile nie zanotowali sukcesów. Od lat miał poważne kłopoty zdrowotne, kilka razy był hospitalizowany z powodu kłopotów z układem oddechowym. 11 lat temu znalazł się w budapesztańskim szpitalu, po tym jak spadł ze schodów. W wyniku upadku doznał złamania kości stopy i obrażeń klatki piersiowej. Gyula Grosics zmarł 13.06.2014 r. w wieku 88 lat.

@Adran360
@AssisMoreira
@Bernard777
@Gary
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@Marusek
@misterio
@MoralnyKarzel
@Ogorinho1974

1

@Adran360 Pierwsza 5-tka kontrowersyjna??? Niby z jakiego powodu? Osobiście przesunął bym tylko Cristiano Ronaldo a bezwzględnie dałbym ex aequo z Diego Maradoną, Manoela Francisco dos Santosa!

0

@Ogorinho1974 Ano rzeczywiście! Ciekawe czemu dokładnie tej wersji nie ujeli na retrofutbol, skoro jest na wikipedii?

14

Blaugrana na ,,piątke” w Copa del Rey:

Był 4 lutego 1993 roku. Piłkarze FC Barcelony przybyli na „Estadio Vicente Calderón” aby rozegrać pierwszy mecz 1/8 Pucharu Króla, z mieszanymi uczuciami. Pozytywem była sytuacja w lidze, którą ostatecznie wygrali, ale negatywem był fakt że odpadli z Ligi Mistrzów, tytułu, który zdobyli w poprzednim sezonie. Z drugiej strony Atlético walczyło o miejsce w Pucharze UEFA a Puchar Króla był ich marzeniem, aby zdobyć tytuł w trakcie sezonu. FC Barcelona przyjechała pełna obaw co do swojej gry, rozgrywając na przemian dobre mecze i porażki. Mecz rozpoczął się od dominacji Atlético, które wywierało presję na drużynę Blaugrany ale nie znalazło to potwierdzenia w wynikach. W końcu do akcji wkroczył Laudrup. Stoiczkow dośrodkował z lewej strony a duński ofensywny pomocnik skierował piłkę głową w dalszy słupek, po tym jak Abel nieudolnie obronił jego strzał. Na przerwę schodziliśmy przy wyniku 0-1 mając wrażenie, że Atlético mogło odwrócić losy meczu, ale gol ten dodał zespołowi Johana Cruyffa dużo pewności siebie. W drugiej połowie meczu FC Barcelona była jak walec, prezentując najlepszą grę i wizerunek. Laudrup, Stoichkov, Bakero, Amor i Begiristain połączyli siły aby pomóc drużynie grać wspaniale i zdobyć aż cztery gole. Drugiego gola zdobył ponownie Laudrup, który przejął piłkę odbitą od słupka w polu karnym Atlético. Barça objęła prowadzenie po strzeleniu gola a Begiristain zdobył trzeciego gola głową, po dośrodkowaniu oczywiście Laudrupa. Atlético było całkowicie bez szans a Salinas podwyższył wynik na 4-0 w pojedynku sam na sam z Abelem, pokonując go potężnym strzałem. Ostatecznie Witschge, który zastąpił Laudrupa, zdobył decydującą piątą bramkę, wbijając bezpańską piłkę na linii bramkowej. Dotkliwa porażka z FC Barceloną na ,,Calderón” wywołała kryzys w Atlético de Madryt. Do tego stopnia, że jego trener, Luis Aragonés, został zwolniony ze stanowiska, szukając zastępcy i obarczając go winą za wynik w pierwszym meczu Pucharu Króla.

Obie drużyny zaprezentowały następujące składy:

Atletico Madryt: Abel, Alfredo, Toni, Ferreira, Tomas, Donato, Manolo, Schuster, Vizcaino, Luis Garcia, Sabas.

FC Barcelona: Zubizarreta, Ferrer, Guardiola, Koeman, Eusebio, Bakero (Salinas), Goikoetxea, Stoichkov, Laudrup (Witschge), Amor, Begiristain.

@Szalik
@shaun
@Safrani
@Ogorinho1974
@MoralnyKarzel
@misterio
@Marusek
@Lionel_Messi10
@KrychaFCB
@Gary

0

@Ogorinho1974 No ja akurat nie znam takiej wersji. Skąd ją wytrzasnołeś? Moja historia pochodzi ze strony retrofutbol, więc uznałem ją za prawdziwą...

11

Ku czci legend Katalońskiej Dumy:

4 lutego 1917 r. po raz pierwszy w historii FC Barcelony odbył się mecz w hołdzie zasłużonemu piłkarzowi. Bohaterem był Ramon Torralba, defensywny pomocnik, który co ciekawe, był wciąż aktywnym graczem. W spotkaniu tym Blaugrana pokonała Terrasse FC 6:2. Dla Torralby zorganizowano również kolejny mecz, który odbył się na stadionie Les Corts 1 lipca 1928 r. na zakończenie jego kariery. Ramon Torralba do lat 60-tych posiadał rekord spotkań w koszulce Barçy wynoszący 475, który pobił dopiero legendarny defensor Joan Segarra Iracheta.

@Adran360
@AssisMoreira
@Bernard777
@Gary
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@Marusek
@misterio
@MoralnyKarzel
@Ogorinho1974

16

Zapomniane legendy futbolu:

3 lutego 1947 r. urodził się znakomity bułgarski napastnik oraz trener- Christo Bonew. Wychowanek Łokomotiwu Płowdiw, w którego seniorskiej drużynie grał przez siedemnaście sezonów: od 1965 do 1984 roku tylko z dwoma przerwami, kiedy krótko występował w barwach CSKA Sofia (1967/1968) i AEK Ateny (1981/1982). Był liderem linii ofensywnej Łokomotiwu; mimo iż zespół w tamtym okresie nie należał do faworytów ligi (największym zespołowym osiągnięciem Bonewa jest wicemistrzostwo kraju 1973 oraz Puchar Armii Sowieckiej 1983), to sam zawodnik zdobył wiele wyróżnień indywidualnych, m.in. trzykrotnie został wybrany na najlepszego piłkarza roku w kraju. Łącznie w barwach Łokomotiwu w 420 meczach strzelił 210 goli, co do dziś pozostaje niepobitym rekordem tego klubu. Należy do jednego z lepszych pokoleń w historii bułgarskiej piłki nożnej (jest rówieśnikiem m.in. Dimityra Penewa, Georgi Asparuchowa, Dobromira Żeczewa i Petyra Żekowa); podobnie jak wielu innych jego kolegów na przełomie lat 60. i 70. odnosił sukcesy nie tylko w barwach klubowych, ale również zanotował wiele udanych występów z reprezentacją. Brał udział w dwu Mundialach: 1970 i 1974. Chociaż Bułgarzy odpadli już po fazie grupowej, to Bonew nie tylko na obu był podstawowym zawodnikiem ale także na każdym z tych mundiali strzelił po jednym golu(w 1970 w przegranym 2:3 meczu z Peru a cztery lata później w zremisowanym 1:1 spotkaniu z Urugwajem). Łącznie w barwach drużyny narodowej zdobył 47 goli i do listopada 2009 roku był rekordzistą kraju pod względem liczby strzelonych bramek. Ostatni raz trafił w swoim pożegnalnym, przegranym meczu 1:2 przeciw Argentynie na Estadio Monumental w Buenos Aires(25 kwietnia 1979). W tym towarzyskim meczu grał oczywiście śp. Diego Armando Maradona.

@Adran360
@AssisMoreira
@Bernard777
@Gary
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@Marusek
@misterio
@MoralnyKarzel
@Ogorinho1974

13

Kareta Luisa Suareza i hattrick Lionela Messiego w jednym meczu:

Dokładnie 10 lat temu w pierwszym meczu półfinałowym Pucharu Króla ekipa Valencii otrzymała srogą lekcję futbolu od FC Barcelony. Gospodarze wygrali aż 7:0(3:0). Leo Messi strzelił trzy a Luis Suarez – cztery gole. Choć to przecież Katalonia a nie Pampeluna, piłkarze Blaugrany wyszli na boisko niczym rozjuszone byki. Od pierwszych sekund zdominowali rywali a wynik otworzyli już w 7. minucie. Neymar odebrał piłkę Andre Gomesowi w kole środkowym, popędził środkiem i wystawił do czekającego na prawym skrzydle Luisa Suareza, którego obrońcy Valencii pozostawili zupełnie samego. Po chwili wiedzieli, jak kosztowny był to błąd. Chociaż Gary Neville wystawił na skrzydłach również nominalnych bocznych obrońców(Guillerme Siqueirę i Joao Cancelo) to w drugiej akcji bramkowej gospodarze również mieli mnóstwo miejsca z boku boiska. Wykorzystał to Aleix Vidal, który wystawił piłkę "na nos" Suarezowi. Tak padł gol numer 100. w tym sezonie dla Barçy. Bramka na 3:0 to dobra akcja Andresa Iniesty, piętka Neymara, przepuszczenie Suareza i spokojne wykończenie Leo Messiego. Tuż przed przerwą Argentyńczyk był faulowany w polu karnym przez Shkodrana Mustafiego. Stoper „Los Ches” wyleciał z boiska a do piłki czekającej na 11. metrze podszedł Neymar. Strzelał nonszalancko, bez rozbiegu i trafił tylko w słupek. Chwilę wcześniej w poprzeczkę uderzał Messi. Po przerwie zabawa trwała dalej. Najpierw kolejne dwa gole strzelił Messi, a pierwszy z nich, według nieoficjalnych statystyk, był jego trafieniem numer 500. w zawodowej karierze. Potem hat-tricka koledze pozazdrościł Suarez. Poszedł jednak o krok dalej i w końcówce zdobył swoje bramki numer trzy i cztery w tym spotkaniu. I tylko Neymarowi w tym meczu nie wychodziło wiele poza efektownymi sztuczkami technicznymi. Grający w osłabieniu goście nie mieli nic do powiedzenia. Po jedynej groźnej kontrze Rodrigo Moreno strzelił co prawda gola, ale w momencie podania od Denisa Czeryszewa był na spalonym. Rosjanin, który wcześniej "wyeliminował" z pucharu Real Madryt, został owacyjnie przywitany przez publiczność na Camp Nou.

@Szalik
@Sysia11
@Symson
@shaun
@Safrani
@Ogorinho1974
@MoralnyKarzel
@misterio
@Lionel_Messi10
@KrychaFCB

11

Nieszczęsne El Clasico:

3 lutego 1935 r. Real Madryt rozgromił FC Barcelone 8:2 na Estadio Chamartin w ramach 10 kolejki Primera Division. To największe ligowe zwycięstwo w historii El Clasico. Katalończycy walczyli dzielnie do stanu 1:1 w 15 minucie. Potem nie byli w stanie przeciwstawić się gospodarzom. Już w 47 minucie było 7:1 ale w drugiej połowie ,,Królewscy” spuścili nieco z tonu. Warto odnotować że Hiszpanie używali wówczas słowa ,,free kik” na określenie rzutu wolnego.

@Adran360
@AssisMoreira
@Bernard777
@Gary
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@Marusek
@misterio
@MoralnyKarzel
@Ogorinho1974

13

Campeonato Sudamericano de Selecciones:

2 lutego 1941 r. Chile pokonało Ekwador 5:0 na Estadio Santiago Nacional w pierwszym meczu 16 edycji Copa America. Jedenastka Chile, którą trener Maximo Garay znakomicie przygotował do turnieju rozpoczęła w imponującym stylu, gromiąc Ekwador i zwyciężając odwiecznego rywala z tej samej strony Andów, Peru 1:0. Chilijczycy poddani zostali niezwykle rygorystycznemu reżimowi treningowemu, poprzedzonemu specjalnym zgrupowaniem. Na zajęcia szkoleniowe pomiędzy kolejnymi meczami udawali się w szyku zwartym, wożeni wyłącznie do tego celu służącym autobusem. Po drodze witały ich wiwaty wyległych na ulice tłumów. Była to bowiem wcześniej nie oglądana nowinka techniczno-organizacyjna. Warto odnotować debiut najlepszego w dziejach chilijskiego futbolu bramkarza. Sergio Livingstone szybko zyskał sławe kontynentalną. W 1943 r. za sumę 33 tys. pesos przeszedł z Universidad do słynnej argentyńskiej jedenastki Racingu i był to w owym roku finansowy rekord na transferowym rynku. Przed własną publicznością Livingstone bronił jak w transie. W meczu z Peru wielokrotnie parował straszliwe bomby Fernandeza, bohatera turnieju z 1939. Na tym wszakże impet gospodarzy się wyczerpał. Stało się jasne że pod nieobecność Brazylii rozstrzygającą batalie stoczą faworyci, czyli jak zwykle Argentyna i Urugwaj. Trener Argentyny Stabile właśnie wkraczał w swój fantastycznie długowieczny cykl, któremu kres miała położyć dopiero szwedzka katastrofa z 1958 r. Teraz był u początku drogi i wszelkie możliwe atuty leżały w zasięgu ręki. Dysponował wspaniałą armadą fenomenalnych piłkarzy, których szczyt umiejętności przypadł właśnie na tę dekade. Miał do czynienia z prawdziwymi kłopotami bogactwa, zwłaszcza jak zwykle w ataku. Na mecz z Urugwajem Stabile zdecydował się wystawić atak: Pedernera, Moreno, Marvezzi, Sastre, Garcia. Teoretycznie tylko środkowy Marvezzi nieco odstawał klasą od utytułowanych kolegów, lecz to właśnie on imponując twardością i ciągiem na bramke, został królem strzelców tego turnieju, zdobywając wszystkie 5(!) goli w jednym meczu z Ekwadorem, co zresztą było wyrównaniem rekordu legendarnego Hectora Scarone z 1926. Pozostali byli istną „arką przymierza” między dawnymi i nowymi laty. W ostatnim turnieju w jakim uczestniczyła Argentyna, w roku 1937, grał w przedniej formacji geniusz lewego skrzydła Enrique Garcia, bowiem inny filar, wszechstronny Sastre występował wtedy w linii pomocy. Z grona innych weteranów 4 lata wcześniej grał jeszcze bramkarz Estrada, środkowy pomocnik Minella oraz boczny Colombo. Teraz doszła nowa, niebywale uzdolniona generacja, którą reprezentowali przede wszystkim potężnie zbudowany stoper Salomon i prawa strona ataku River Plate: Adolfo Pedernera i Jose Manuel Moreno. Każdy z nich zapisał niezapomniany rozdział w dziejach południowoamerykańskiego futbolu.

Tej potędze Urugwaj przeciwstawił niewiele gorszą ekipe. Bramkarz Paz, obrońcy Gambetta i Martinez oraz pomocnik Obdulio Varela stworzyli ruchomą fortece, do wnętrza której tylko jeden jedyny raz w przeciągu wszystkich meczów udało się wtargnąć arcymistrzowi Sastre. W przodzie całość trzymał w garści weteran boisk argentyńskich i włoskich Roberto Porta. Gra Urugwaju wywarła tak wielkie wrażenie że w przeciągu niedługiego czasu większość jego zawodników została dosłownie rozdrapana przez bogate kluby argentyńskie. Koniec końców Argentyna pokonała Urugwaj po golu Josepa Sastre 1:0, lecz to jeszcze nie dawało triumfu w turnieju. Dopiero ostatni mecz z gospodarzami turnieju przesądził o pierwszym miejscu w Copa America, w którym ,,Albicelestes” wygrali 1:0 po golu lewoskrzydłowego Enrique Garcii w 71 minucie.

@Szalik
@Sysia11
@shaun
@Safrani
@Ogorinho1974
@MoralnyKarzel
@misterio
@Marusek
@Lionel_Messi10
@KrychaFCB

Media

Sonda

Której reprezentacji, do której powołany został zawodnik Barcy, kibicujesz?