0

Super to ująłeś :)

0

Trochę racji w tym co napisałeś jest, ale czy aby na pewno Pedro, a w szczególności Thiago to niewypały? Pedro to nie będzie drugi Messi ani inny Iniesta, ale jest półkę albo i dwie wyżej niż taki parodyści jak chociażby Cuenca czy inny Munir (chociaż ten jeszcze młody). A Thiago to zupełnie inna historia. Thiago nie odszedł, bo był słaby, nie odszedł do jakiegoś małego klubu. Thiago odszedł do chciał go Guardiola, chciał go do aktualnego wówczas triumfatora LM i z miejsca praktycznie wstawić go do pierwszego składu. To, że Thiago nie gra to wina tylko i wyłącznie pecha, bo kontuzje brutalnie przerwały jego naprawdę dobry sezon w Bayernie.

0

No właśnie, dobry... Pytanie czy dobry to na Barcelonę jednak nie za mało, chyba, że ktoś chce mieć karierę w stylu "byłem opcją awaryjną w wielkim klubie". To taki gość, który zagra ze słabszym rywalem w ramach rotacji albo w przypadku kontuzji podstawowego stopera. Obym się mylił, ale na tę chwilę tak mi to wygląda w przypadku Bartry. Niestety, ale Bartra już nie jest młody, choć pewnie większość z nas może tak o nim myśleć. Bartra jest już w takim wieku, że jak miałby odpalić to już by odpalił, a jak dotąd nie odpalił to widocznie nie jest mu dana wielka piłka. W wieku 24 lat Pique był pewnym grajkiem pierwszego składu. To samo chociażby Boateng w Bayernie, Hummels w BVB...

0

Wypożyczenie będzie najlepszym rozwiązaniem dla każdej ze stron. Dobrze byłoby, gdyby Sergi trafił do jakiejś słabszej drużyny powiedzmy z Premier League, gdzie zostałby rzucony na głęboką wodę. Wówczas można byłoby zobaczyć czy chłopak się na tej wodzie utrzyma czy przepadnie.

Z drugiej strony te wypożyczenia... Prawda jest taka, że z nich mało kto wraca, żeby odegrać później jakąś w pierwszej drużynie. Wypożyczenie nie pomogło Bojanowi, nie pomogło Afellayowi, nie pomaga Deulofeu, a i pewnie Tello nie pomoże.

6

To prawda, dawno nie było tak wyrównanego sezonu. Co cieszy to fakt, iż nie Barcelona czy Real podupadły, tylko w górę idzie poziom pozostałych zespołów, co widać w tabeli. Dziś lidera od 4 drużyny dzieli zaledwie 8 pkt, a to po 25 kolejkach strata umiarkowana, a jak na Hiszpanię, wręcz niewielka.

Jeszcze nie tak dawno, ba, jeszcze w tamtym roku różnica pomiędzy liderującym Realem, a czwartym Bilbao wynosiła aż 16 pkt, a jeszcze rok wcześniej liderująca Barca miała aż 26 pkt przewagi nad czwartą Malagą.
Sezon 11/12 to ogromne 29 pkt przewagi Realu nad czwartym Levante i 24 nad trzecią Valencią.

Ostatni tak równy sezon to lata 06/07, gdzie po 25. kolejkach liderująca(!) Sevilla miała 6 pkt przewagi nad czwartym Realem. Inną ciekawostką z tamtego sezonu są zdobywane bramki... Dziś Barcelona ma ich 70, Real 75, wówczas Barcelona miała zaledwie 50 bramek zdobytych, a Real zawstydzające wręcz 32 gole. Dla porównania Real w sezonie 11/12 po 25. kolejkach miał zdobytych aż 85 bramek, Barca rok później 82 gole.

0

To trochę w nawiązaniu do słów zdaje się Kompanego... Czasem mecz z Celtą czy innymi ananasami może być trudniejszy niż ten z City.

0

Tak z innej beczki... Śledzi ktoś postępy Deulofeu? Wczoraj nie grał z Atletico, ale jak idą mu inne spotkania? Powiem szczerze, że wiązałem z tym chłopakiem dość spore nadzieje, ale widzę, że kolejne wypożyczenie, a zbyt wiele o Deulofeu się nie słyszy, szczególnie patrząc na Raheema Sterlinga, który jest chyba rówieśnikiem Gerarda, a jest już drugi sezon podstawowym zawodnikiem Liverpoolu, gra w reprezentacji...

0

Ten mecz niekoniecznie zadecyduje o tym kto zostanie mistrzem, chociaż w przypadku Barcelony ten mecz paradoksalnie będzie jej być albo nie być w wyścigu o mistrza. Jeśli Real wygra to będzie już wszystko jasne, będzie już 5, a w rzeczywistości nawet 6 pkt straty, bo Barcelona będzie musiała mieć ten pkt więcej ze względu na gorszy bilans. To w praktyce przełoży się na to, że Real będzie miał zapas porażki i remisu - będzie 10 kolejek, Real musiałby przynajmniej dwa razy stracić punkty, a równie dobrze może być tak, że Real trzy razy zremisuje, a i tak będzie mistrzem. Remis w klasyku będzie bardzo przeciętnym rozwiązaniem, niby ciągle Barcelona będzie w grze, ale to ciągle 2 (w rzeczywistości 3) pkt straty, czyli dystans jednego albo dwóch spotkań. Pamiętajmy, że to wszystko przy założeniu, że Barcelona wygra wszystkie spotkania w lidze po Realu, a jak dotąd Barcelona w średnio co 4 meczu traci punkty.

Oczywiście najlepiej byłoby wygrać klasyk i później wszystko do końca nie oglądając się na Real. Barcelona będzie miała 1 pkt przewagi, chociaż przy gorszym bilansie bramkowym ten punkt będzie, ale jakby go nie było. Jeśli Barca wygra będzie musiała jednak dograć końcówkę na ogromnym zaangażowaniu, determinacji, żeby nie dochodziło do takich spotkań jak te z Malagą, Celtą czy innym Getafe, gdzie rywal się zamknie albo ktoś popełni jeden błąd i będzie po ptokach :P

0

Te szczęście nazywa się sędziowie.

0

Za długo było 0-0. Jakby sytuacja była w drugą stronę to nic by nie było... A jaka radość, jaka demonstracja siły po strzeleniu bramki... Jakby była to bramka aspirująca co najmniej do miana bramki sezonu

2

Spokojnie z tymi deklaracjami... Już nie jeden był taki, co z każdym nowym dniem był kibicem innego klubu. Pogba w Barcelonie to moje marzenie, ale trzeba mieć świadomość, że Barca będzie miała ogromne kłopoty w swojej obecnej sytuacji, aby sprowadzić poważnego grajka, w szczególności takiego jak Pogba, o którego bije się pół Europy.

0

Pogba byłby świetnym transferem, ten chłopak jest genialny, choć może brakuje mu nieco dojrzałości.

0

Za 5 dych można ze 2-3 nieźle zapowiadających się grajków z mniejszych klubów kupić, ale jak Barcelona chce wyciągnąć kogoś, kto z miejsca wejdzie do drużyny i będzie stanowił o jej sile to rzeczywiście z taką kasą nie poszaleje.

Jeszcze w kwestii Piszczka, niby fajnie, ale chłopak w momencie przyjścia będzie miał rocznikowo już 31 lat, więc to taki trochę zakup na chwilę, jak w przypadku Mathieu, a i BVB za darmo Łukasza nie puści.

0

Z chęcią zobaczyłbym kogoś innego na prawej obronie... I życzyłbym sobie jeszcze bramki Messiego i Suareza :)

0

Dokładnie tak. Messi bardzo przeciętnie uderza karne, większość z nich gdyby bramkarz "poszedł" w dobrą stronę jest spokojnie do wyciągnięcia.

2

Żarcik z rana jak śmietana ;) Facet strzela dwa gole i jest krytykowany za to, że nie strzelił czterech.

Zaraz, zaraz, jakim cudem Messi zielony? Przecież też mógł strzelić dwie albo i trzy bramki.

0

Tylko, że tu nie ma miejsca na sentymenty. Oczywiście to nie wina samego Vermaelena, tylko Barcelony, że jest jak jest. Prawda natomiast jest taka, że Barcelona wyłożyła 15 mln € na obrońcę, który przez całą karierę był szklany, zanim wróci do poważnej piłki będzie miał 30 lat, a i w ostatnim sezonie w Arsenalu nie grał już chyba pierwszych skrzypiec, bowiem najczęściej duet stoperów tworzyli Mertesacker i Koscielny. Prawda też jest taka, że Mourinho za podobne pieniądze kupił sobie młodziutkiego Zoume, który ma przed sobą całą karierę.

1

Busquets tracący piłkę w taki sposób jak dziś i te rozkładanie rąk to jest prawdziwy kryminał. Mascherano, to nie jest stoper i nigdy nim nie będzie, a pretensje o to, że gra na stoperze raczej nie powinny być kierowane do niego, tylko do geniuszy przeprowadzających transfery. Do dziś nie rozumiem jak można było wywalić grubo ponad 30 mln € na dwóch stoperów, w efekcie czego w najważniejszych meczach i tak parę stoperów tworzy Pique i defensywny pomocnik Mascherano. Wydaje się, że za te ponad 30 czy nawet prawie 40 mln można było ściągnąć świetnego obrońcę, z który po pierwsze dałby jakość, a po drugie grałby co najmniej kilka lat. Dziś, tak po prawdzie, mamy tylko Pique. Oprócz niego jest młody Bartra, który poważnej szansy w najbliższym czasie raczej nie otrzyma. Drugą gwiazdą obrony jest połamaniec Vermaelen, który zaraz będzie miał 30 lat, w ciągu ostatnich 5 sezonów opuścił prawie 150 meczów z powodu kontuzji, a zanim dojdzie do formy... No właśnie. Na koniec jest jeszcze Mathieu, zaraz 32 lata, dobry jako zmiennik, na mniej ważne mecze, ale nie filar obrony, czemu zresztą dowód dają decyzje Lucho.

0

Jak to mówią - wyjątek potwierdzający regułę.

Jakby tak przejrzeć większość karnych Messiego to można zauważyć, że jest w nich bardzo dużo szczęścia. Messi najczęściej uderza tak, że jeśli bramkarz "pójdzie" w dobrą stronę to ma praktycznie obronioną 11. Te karne uderzane są moim zdaniem bardzo przeciętnie, bo "idą" na idealnej wysokości dla bramkarza, mniej więcej na wysokości brzucha, nie przy słupku. Gdyby w tych karnych była siła, precyzja - gdyby to szło na tej wysokości, ale przy słupku albo bardziej pod poprzeczkę, ale to tylko takie gdybanie... Niemniej ciężko powiedzieć o większości karnych Messiego, że to było nie do wyjęcia.

0

W sumie ciężko się nie zgodzić. Irytuje mnie to ciągłe machanie rękoma, szczególnie irytuje mnie to w przypadku Busquetsa, który przy stracie piłki zamiast walczyć rozkłada ręce i domaga się faulu. Może sędzia gwizdnie, może nie, rozkładanie rąk tu nic nie pomoże.

Alves... Irytuje mnie ten człowiek, Adriano żadnym tytanem obrony nie jest, ale coraz częściej chciałbym aby to on grał na prawej obronie. Mniej cyrku, mniej piłek w trybuny, a i jego przeciętna gra w obronie jest lepsza od tej parodii, którą prezentuje Alves.

A karny... Pomyślałem, że fajnie jakby strzelił Suarez, bo obawiam się, że Messi nie strzeli... Kolejny raz widząc Messiego, który ma strzelać karnego obawiam się, że nic z tego nie będzie. U Messiego widzę odrobinę nonszalancji, takiego złudnego przekonania, ze nieważne jak strzeli, przecież i tak będzie bramka... Jeszcze to parodystyczna dobitka... Nie widzę u Neymara czy Messiego tego, co widać u Ronaldo kiedy ma strzelać karnego, tego skupienia, pewności siebie.

1

A ja mam mieszane uczucia... Wynik, pewnie przed meczem przyjęlibyśmy go w ciemno. Przed meczem ten wynik można byłoby śmiało określić mianem bardzo dobrej zaliczki. I w pierwszej połowie Barca zagrała naprawdę świetny mecz... Ciekaw jestem co stało się w drugiej połowie, bo Barcelona nieco podupadła, a jak City w końcu wkręciło się na obroty to za kolorowo to nie wyglądało... Tym bardziej żal, że nie zakończyło się 1-3, bo wówczas byłoby więcej spokoju w rewanżu. No właśnie rewanż, z jednej strony City musi zaatakować, a to może woda na młyn Barcelony, co zresztą widzieliśmy w rewanżu na Calderon z Atletico, z drugiej strony jak Anglicy mocno przycisną, wezmą Barcelonę w obroty i szybko strzelą bramkę to może się zrobić nerwowo i wtedy awans może się wyślizgnąć z rąk, chociaż tutaj znowu warto wrócić do rewanżu z Atletico. Pamiętajmy, że na Camp Nou zagra już Yaya Toure, a i Silvie ciężko będzie powtórzyć równie beznadziejny mecz.

0

Przecież to żadna sensacja, że w pierwszym meczu u siebie nikt nie chce u siebie stracić bramki, bo to znacząca zaliczka przed rewanżem. Sądzę, że wielu w Manchesterze za wynik 1-0 dałoby się pokroić. Po pierwsze taki wynik sprawia, że w rewanżu Barcelona musiałaby się od początku otworzyć, a wówczas będzie to woda na młyn dla City, które wystarczy, że wykorzysta jedną kontrę i Barca będzie zmuszona strzelić 3 bramki.

0

Z jednej strony fajnie, można dać komuś odpocząć przed tak ważnym meczem, można wpuścić zmienników, obawiam się, że tego typu kombinacje, w takim momencie, gdzie absolutnie nie można pozwolić sobie na jakąkolwiek stratę punktów niekoniecznie muszą wyjść na zdrowie. Malaga już raz dała się we znaki, nie chciałbym powtórki...

0

Tak myślę, być może się mylę, że Montoya dostał parę spotkań, żeby go przekonać do pozostani, tymczasem okno zostało zamknięte i sytuacja Martina znowu nie należy do najłatwiejszych. Chłopak obserwuje wszystko z trybu.

0

A tam 5... Ja myślę, że od razu z 10, ba nawet 10:0.

To wcale nie musi być takie łatwe spotkani, więc ostrożnie z tym hurraoptymizmem

0

Też tak myślę. Wówczas odpuścić Alvesa, pół roku przebiedować bez konkretnego prawego obrońcy, chociaż w tym czasie prawdziwą szansę mógłby otrzymać Montoya i w styczniu 2016 Danilo mógłby przyjść do Barcelony.

Jest tylko jeden problem - jeśli Danilo zagrałby w składzie Porto w LM to wtedy sytuacja się komplikuje.

0

Powiem szczerze, że pierwsza opcja jest absurdalna, zaś druga... druga jest bardzo skomplikowana. W pierwszym przypadku rzecz ma się tak, że nikt poważny nie przyjdzie do Barcelony, żeby pół roku nie zagrać ani jednego spotkania - bądźmy poważni. Drugi przypadek - być może ktoś się na to zgodzi, ale raczej nie będzie to klub z czołówki. Tutaj zawodnik ciągle gra, więc jest to o niebo lepsze rozwiązanie z punktu widzenia samego zawodnika, jednak trzeba pamiętać, że nie każdy klub się zgodzi na zaledwie półroczne wypożyczenie, kiedy to najważniejsze kwestie rozstrzygają się w drugiej części sezonu. Ponadto wyobraźcie sobie Reusa czy Koke - zarówno BVB jak Atletico grają w LM, co sprawia, że jeden i drugi nie mógłby już grać na wiosnę w LM, chyba, że nie grałby w niej na jesień w poprzednim klubie. Być może gdyby Barcelona położyła na stół ogromne pieniądze związane z tego typu niedogodnościami to byłaby to jakaś karta przetargowa, pieniądze mogłyby coś zrekompensować zarówno klubowi jak i piłkarzowi ale czy warto w znacznym stopniu przepłacać piłkarza?

2

1

Ja mam wrażenie, że Suarez zamiast wziąć grę na siebie za bardzo chce podać, jakby się czegoś (kogoś?) bał, być może brakuje mu pewności siebie. To nie jest ten sam chłopak, który zachwycał w kadrze czy Liverpoolu, różnica jest jedna - tam jest lub był bogiem, a tutaj za bardzo wziął sobie do serca, że jest jednym z wielu elementów układanki.

Suarezowi dajmy czas, nowe otoczenie, nowa liga, sporo czasu nie grał, ba w ogóle nie trenował z drużyną. Ja wiem, że takiej klasy piłkarz powinien z miejsca wejść do drużyny, ale czas Suareza jeszcze nadejdzie, choć rzeczywiście momentami wygląda to nie najlepiej.

0

Szkoda, że w takich okolicznościach, ale Messi dziś fenomenalny nawet mimo tego.

Media

Sonda

Czy zamierzasz śledzić dokładnie występy Lewandowskiego w Chicago Fire?