0

Dzięki Barca jesteście dziady i tyle.

https://prnt.sc/K3uWDXWcIZ6h

0

Ale są dziady z tej Barcy ehhh kupon w grze i brakło 1 gola

0

Barca dawaj jeszcze jedna bo mam handi na kuponie

0

Handi musi wejść! Dawać jeszcze dwie!

0

Gwizdy były za to że sędzia tylko 1 minutę przedłużył.

0

Dzisiaj 5-0 dla nas!

1

0

https://prnt.sc/um_6A_8IIdcm

Mam nadzieje że tego nie zepsują.

0

@ranger3120 Handicap wchodzi Barcy bo to mam tylko na kuponie

0

Jak radzi sobie Faye w Barcy B?

0

Panie i panowie, przygotujcie się na historię jedynego w swoim rodzaju bohatera, Victora Valdesa!

Victor Valdes, jedyny piłkarz, który przyjmował presję i hejt zawsze z godnością, jakby to był nieodłączny składnik jego codziennego śniadania. Zdobył wszystko poza pełną akceptacją kibiców. Był jak superbohater, ale zamiast peleryny miał rękawice bramkarskie. Jego życie zaczęło się od bramki namalowanej na drzwiach garażu, a skończyło na wielkich boiskach futbolu.

Indywidualista, introwertyk, tytan pracy, jedyny w swoim rodzaju. Jego życie kręciło się wokół trzech rzeczy – piłka, presja i hejt. Przeplatał fenomenalne interwencje babolami, które tworzyły wokół niego niesprzyjającą atmosferę. Jedni uważają go za legendę, inni za fajtłapę. Zdobył w piłce klubowej właściwie wszystko oprócz pełnej akceptacji kibiców. Valdes nie ukrywał, że został bramkarzem za namową brata, ojca, kolegów, trenerów i innych osób z jego otoczenia. Oni dostrzegli w nim to, czego on sam nie widział lub nie chciał zobaczyć. Co więcej, nawet po zakończeniu kariery wspominał, o tym, że gdyby mógł cofnąć się w czasie, to zdecydowałby się na inną, mniej obciążającą psychicznie drogę. Zawsze podkreślał, że jego historia z bramką zaczęła się od chwili, gdy zaczął wierzyć w swój talent i postanowił podążać tą drogą. Te okoliczności poprowadziły go przez kolejne szczeble piłki juniorskiej, a później miał szczęście, że zaufano mu wystarczająco, by stał się zawodowym piłkarzem. Jednak ta droga nie była dla niego łatwa, a lata sukcesów nie zawsze równoważyły te trudne chwile. Patrząc wstecz, zdawał sobie sprawę, że każdy krok, zarówno trudny, jak i radosny, wpłynął na jego kształtowanie się jako osoby i zawodnika. To podróż, którą nosił w sercu z szacunkiem i wdzięcznością.

Kochał futbol, ale nienawidził bycia ostatnią deską ratunku, ostatnią przeszkodą napastników przed wzniesieniem rąk ku górze. Rozumiał, że jego błędy będą bardziej kosztowne, niż przykładowo niedokładne zagrania pomocników.

W dzieciństwie Valdesowi bronić bramki kojarzyło się z dramatem każdej nocy. Zamiast przytulać się po strzelonych golach, stał sam w bramce, odczuwając każdy strzał jak ostrze miecza Damoklesa. Brak radości, za to pełno lęków i przestraszonych spojrzeń rodziców kolegów z drużyny.



Ale nie dajcie się zwieść. Choć Valdes nie zawsze był uśmiechnięty, jego refleks był lepszy niż skomplikowana choreografia ruchów gladiatora w arenie. Był jak strażnik bramki, gotów na wszystko.



W szatni był jak kucharz, mieszając różne składniki talentu, pasji i humoru, tworząc niepowtarzalny smak zwycięstwa. Uważał się za żartownisia, ale inni go czasem postrzegali jako aroganta. Może przez to, że był zbyt skoncentrowany na swojej pracy i zawsze wiedział, że jedno nieudane wyjście z bramki może zrujnować mu humor. Na zewnątrz mógł wydawać się trochę niedostępny, ale być może czuł się bardziej komfortowo i szczęśliwy na boisku, gdzie piłka była dla niego źródłem radości.



Valdes był jak bohater, który zawsze szedł na całość. Nie lubił fałszywych uśmiechów ani sztucznej życzliwości. Może nie każdemu podobała się jego szorstka skóra i niechęć do mediów, ale przynajmniej był zawsze wierny sobie.



Wskakuję w kibicowski kombinezon wspomnień, podróżując w czasie do środy, 17 maja 2006 roku, godzina 20:45, czyli do mojego pierwszego finału Ligi Mistrzów jako oddanego kibica Barcelony. Tam, na boisku, Valdes jawił się przede mną jak nieustraszony obrońca, gotów stawić czoła każdemu strzałowi jak prawdziwy czempion zamku. Arsenal przełamał impas strzałem na 1-0, jednak Valdes, jak śmiały wojownik, wychodził naprzeciw strzałom, obracając je w niczym nietłamszącą się mgłę. To było jak spektakl, w którym Valdes był nieuchwytnym mistrzem walki, a jego bramka stała się niedostępną cytadelą. Tamtego dnia, gdy strzały Thierry'ego Henry'ego syczały jak smocze ognie, Valdes stał się dla mnie nie tyle czarodziejem, co nieugiętym obrońcą, jakby zaklętym wojownikiem, chroniącym naszą krainę przed zagrożeniem. Pamiętam, jak Samuel Eto'o wyrównał, a Belletti zdobył gola zwycięskiego. Valdes nie tylko bronił bramki, ale był architektem triumfu, jak dowódca obrony, którego obecność czuć było w każdym ruchu. To był finał, który nie tylko skleił moją więź z Barceloną, ale uczynił Valdesa moim bohaterem w błyszczącej zbroi, walczyjącym z odwagą i determinacją dla chwały drużyny. Victor Valdes, bohater finału, wojownik Barcelony-zawsze będziesz w moim sercu.



W erze, gdy na ustach każdego kibica Barcelony królowały nazwiska gwiazd takich jak Messi czy Ronaldinho, niewielu zwracało uwagę na postać Victora. Jednak w tamtym epickim finale, gdy strzały Henrego grały jak melodyjne dzwony sukcesu, to właśnie Valdes okazał się kluczowym graczem, niewidocznym strażnikiem, który trzymał obronę w ryzach. Messi był gwiazdą, ale Valdes był cichym bohaterem, niepozornym kluczem do triumfu. Dlatego Valdes, mimo że czasem był cichy, zasługuje na owacje i miejsce w panteonie bohaterów Barcelony.



No, więc kiedy ktoś zapyta, kto był najbardziej niedocenianym piłkarzem Barcelony, odpowiedź jest dla mnie prosta: Victor Valdes. Bo choć nie zawsze był w centrum uwagi, to był jak cichy stróż, gotów na wszystko, by bronić swojej drużyny. I gdy historia Barcelony jest pisana, Valdes zawsze będzie tam, na straży swojej świętej świątyni-bramki, do której dostęp mieli tylko najwytrwalsi napastnicy.

Bo w rzeczywistym życiu Valdes na ramieniu nosił tatuaż gladiatora rzymskiego-symbol waleczności, odwagi i niezłomnej determinacji. To jakby nosił swojego własnego herosa na ramieniu, przypominając sobie, że każdy mecz to walka na arenie, a on zawsze jest gotów stanąć na drodze strzałów, jak prawdziwy gladiator na polu bitwy.



Odpowiedź na pytanie konkursowe to: Victor Valdes! Jego historia to także opowieść o tym, że nawet po najcięższych porażkach czy błędach nie ulegał zwątpieniu ani chwilowej zapaści. Zawsze wychodził z tych doświadczeń silniejszy, gotowy do naprawy i nowych wyzwań. Nigdy nie był typem, który łatwo się poddaje – nawet w obliczu trudności, zawsze szedł naprzód z niezłomną wolą i determinacją. Victor Valdes, nie tylko bohater w cieniu, lecz także niezłomny wojownik, który w każdym błędzie widział szansę na naukę i poprawę, tworząc niezapomniany ślad w historii futbolu i Barcelony.



Minęło ponad 15 lat, a wspomnienie tamtego finału wciąż tli się we mnie jak płomień świeczki na starym szkatułkowym obrazie. To był moment, kiedy Valdes, nasz nieustraszony stróż bramki, blokował cenne strzały przeciwników, jak mistrzowski kowal kształtuje niezwykłe klejnoty. Jego kariera, jak magiczny taniec świateł, pozostawiła ślad na boisku, ale także w mojej pamięci. To już ponad 15 lat, a ja wciąż przemierzam korytarze wspomnień, uśmiechając się do każdego momentu, jak do starego przyjaciela, którego nigdy nie zapomnę. Victor Valdes, nasz niezwyciężony gladiator, przetrwał próby czasu, a ja wciąż wspominam jego bohaterską opowieść z uśmiechem na ustach.




0

@adi7adi8 a jak się ją w ogóle wylicza?

0

Dobrze widzę? xG dla Valencia ale dostają manite?

0

No to Xavinieta jutro i gładko wchodzi kupon :)

https://prnt.sc/BQLka7ohmyYg

0

@partymaker a może jednak nie

0

@partymaker Mi tak samo :(

0

Ehhh mam kupon za 50 zł i Sociedad

0

@kejdzi Dziwne że tylko 3 zawodników można kupić

5

@tomek8756 Prowadzący wywiad też klasa wysłuchał bez przerywania i z empatią.

0

@Emhyr strasznie kibicowałem żeby do nas trafił ale w sumie pozycja zbliżona do Yamala to nie było sensu jednak

0

Komentarz usunięty przez użytkownika

0

Ten konkurs o niedocenianym piłkarzu Barcelony już nieaktywny? Klikam w link i wyskakuje error.

8

Mnie to w ogóle nie dziwi że Araujo na drugim miejscu :)

0

@Emhyr Dzięki za info może zerkne

0

@Cvzx a ile miałeś do wyjęcia?

0

@Cvzx tego Ci życzę. Olympiakos przed chwilą słupek

2

0

Wczoraj Napoli zepsuło kupon dzisiaj zanosi się na West Ham

0

Macie jakieś pewniaczki na dzisiaj z Ligi Europy?

2

Ale są dziady z tego Napoli. https://prnt.sc/EuxRDp6Tj4yt

Media

Sonda

Której reprezentacji, do której powołany został zawodnik Barcy, kibicujesz?