patataj
Dołączył/a: wrzesień 2020
Kraków
6 obserwujących
0 obserwowanych
Której reprezentacji, do której powołany został zawodnik Barcy, kibicujesz?
Komunikat
Polecający
Ładowanie...
Historia komentarza
Ładowanie...
4
Clement Lenglet - francuski obrońca, główne źródło bólu głowy kibiców Barcelony w sezonie 20/21.
Lenglet w tym sezonie rozpoczął od pierwszej minuty 14 spotkań w barwach Barcelony, z czego 5 zostało rozegranych w ramach Ligi Mistrzów, a 9 to spotkania hiszpańskich rozgrywek krajowych. U boku miał trzech różnych partnerów, byli to: Pique (8 meczów), Mingueza (4 mecze) i Araujo (2 mecze). Czy Francuz prezentował się na boisku lepiej od któregoś z nich?
Za niedoskonały, ale jednak dość obiektywny wyznacznik jakości prezentowanej na boisku można przyjąć oceny, które wygenerowały dla zawodników prawdopodobnie dwa najpopularniejsze portale ze statystykami piłkarskimi, czyli sofascore i whoscored. Spotkania, w których Lenglet nie wystąpił od pierwszej minuty nie były brane pod uwagę, a w porównaniu brał poza nim udział tylko drugi stoper z wyjściowej jedenastki.
Okazuje się, że od sofascore Francuz otrzymał notę wyższą od partnera w 3 z 14 spotkań (Atletico, Juventus na wyjeździe, Ferencvaros u siebie), a od whoscored w 4 z 14 (Osasuna, Atletico, Juventus na wyjeździe, Ferencvaros u siebie). Łącznie daje to ilość wyższych ocen równą 7/28 meczów, czyli 25%. Oznacza to, że będący podstawowym stoperem Lenglet gra lepiej od swojego partnera zaledwie w co czwartym meczu. Rozbijając połączone oceny z dwóch źródeł na poszczególnych partnerów defensora z kraju wina i bagietek uzyskujemy 2/4 przypadki, kiedy przewyższył Araujo, 1/8 ocenę wyższą od Minguezy oraz 4/16 lepszych not od Pique.
Takie podsumowanie oczywiście jest bardzo mocno uproszczone, nie można go traktować jako jednoznacznego dowodu na słabą formę Francuza, ale jest to kolejny czynnik potwierdzający słuszność niezadowolenia z jego postawy. Lenglet pomimo większego doświadczenia niż Araujo i Mingueza wcale nie jest pewniejszym punktem defensywy grając z młokosami. Wobec jego słabej dyspozycji należałoby posadzić go na ławce na kilka nadchodzących spotkań, ale problemy kadrowe na pozycji środkowego obrońcy nie dają dużego pola manewru Koemanowi, przed którym trudne zadanie jeśli chce powrócić z drużyną na właściwe tory.
1
Puig zagrał wczoraj nieźle, z piłką przy nodze dał sporo świeżości po wejściu na boisko. W obliczu ostatnich niepowodzeń zespołu może rzeczywiście powinien dostać szansę, ale rozumiem też wstrzemięźliwość kolejnych trenerów we wpuszczaniu go na boisko. Warto zwrócić uwagę na jego postawę kiedy rywal ma piłkę. Czy młody Hiszpan biega w pressingu? Biega, nawet bardzo intensywnie, problem w tym, że robi to wyjątkowo chaotycznie, momentami można wręcz zaobserwować jak biega za futbolówką beztrosko opuszczając swoją strefę i dublując pozycje swoich kolegów. Pokazuje zaangażowanie i ambicję, ale dezorganizuje przy tym szyki obronne, w defensywie jego zadaniem jest odcinanie zawodnika ze swojego sektora od podania i ewentualna próba odbioru kiedy nadarzy się okazja, a nie zawzięty atak na każdego, kto ma piłkę przy nodze. Takie zagrania można łatwo ominąć jednym podaniem, co nie sprawia problemu rywalowi na wysokim poziomie.
W meczu z Juventusem zdecydowanie jego gra dała więcej korzyści, należy mu to spotkanie zaliczyć na plus, jednak nie można pominąć mankamentów w jego grze domagając się jego częstszych występów.
0
@Rewolucja123 zwiększenie ilości piłkarzy w polu karnym przy tak wąskiej grze raczej nie zrobi dużej różnicy. Jeśli rywal broni się w zasadzie całą jedenastką, pokrycie napastnika nie będzie stanowiło problemu, a włączenie większej ilości zawodników w tę strefę tylko ją zagęści. To prawda, że po podłączeniu się do akcji boczni obrońcy często nie mają do kogo zagrać i rozwiązaniem tego problemu jest dokładnie to, co napisałeś, ale żeby takie podanie z bocznej strefy mogło dojść do adresata konieczne jest zyskanie przestrzeni. W przeciwnym przypadku może się to przeobrazić w znane z końcówek wielu meczów oblężenie pola karnego i ciągłe próby dośrodkowań łatwo neutralizowane przez przeciwników.
0
Z jakiegoś powodu kolejny mecz gramy bez typowych skrzydłowych. Dzisiaj było to podyktowane w dużej mierze brakami kadrowymi, ale nie jest to odosobniony przypadek. Czy można odnieść sukces grając bez szybkich, dobrze dryblujących zawodników na skrzydłach? Moim zdaniem tak, ale brak tego atutu trzeba czymś zrekompensować.
Najbardziej oczywistym i najlepszym sposobem na skuteczne zniwelowanie takich braków to zaangażowanie bocznych obrońców w grę ofensywną. Próby takiego działania są oczywiście widoczne, trudno spodziewać się czegoś innego mając w składzie zawodników takich jak Alba czy Dest. Pomimo ich częstego naporu na zasieki obronne kolejnych rywali, widoczne są również długie momenty, kiedy ten potencjał nie jest wykorzystywany. W meczu z Juventusem, szczególnie w pierwszej połowie, rzucało się w oczy, że boczni defensorzy operują na szerokości pola karnego w ataku pozycyjnym. To nie ma prawa się udać przy defensywnie usposobionym przeciwniku, który zdążył już zewrzeć szyki. W takiej sytuacji kluczowe jest stworzenie przestrzeni, a pierwszym krokiem do tego jest ustawienie się jak najszerzej, aby zmusić rywali do zwiększenia odległości między sobą. W przeciągającym się ataku mozolnie konstruowanym dziesiątkami krótkich podań tak się jednak nie dzieje.
Skąd ten problem? Myślę, że wynika to z ustawiania się nominalnych skrzydłowych. Nie ma nic złego w tym, że Pedri, Messi, Coutinho czy ktokolwiek inny, kto został oddelegowany do gry w sąsiedztwie linii bocznej lubi schodzić to środka zamiast rozciągać grę. Gorzej, jeśli po takim manewrze zostaje w środkowej strefie do końca akcji. Wejścia bocznych obrońców bazują zwykle na współpracy z wyżej ustawionymi kolegami i ich ruchu, który tworzy przestrzeń gotową do zaatakowania. Jeśli ofensywnie usposobiony defensor nie dostanie piłki w tempo, w momencie, kiedy skrzydłowy opuszcza swoją pozycję to traci całą dynamikę i akcja przeobraża się w ślamazarne operowanie piłką po obwodzie w oczekiwaniu na błąd lub indywidualny błysk.
Niestety, brakuje w Barcelonie pomysłu na grę z drużynami broniącymi głęboko, całym zespołem, a dążenie do rozwiązywania tego problemu grą na małej przestrzeni nie przyniesie pożądanych rezultatów.
5
W tym sezonie Messi nie prezentuje poziomu, do którego nas przyzwyczaił i należy mu się krytyka, ale dziś jego zrywy to absolutnie jedyne co można zaliczyć Barcelonie na plus. Nie funkcjonuje żadna formacja, próbujemy rozgrywać piłkę z wyłączeniem skrzydeł i aż roi się od błędów indywidualnych.
2
Jakby grał Dembele albo Umtiti to może chociaż jakiś sędzia-rasista by nas uchronił przed kompromitacją.
3
@busquets5
-x^2 - 6x + 16 =
= -x^2 - 6x - 9 + 25 =
= -(x+3)^2 + 25 =
= -(x+3+5)(x+3-5)=
= -(x+8)(x-2)
Nie dziękuj, ale zostań dziś na ławce.
1
Tak bardzo brakuje decyzji o strzale, że nawet bramkę zdobywamy podaniem.
17
@Comentateiro za przykłady podałeś opinię, która się niesie po świecie po wyroku Trybunału Konstytucyjnego oraz Twoje odczucia co do tutejszego środowiska. Szczerze mówiąc nie przemawia do mnie narracja o odbieraniu praw kobiet w kontekście aborcji, ale jestem w stanie zrozumieć, że istnieją osoby, które tak to widzą, niemniej jednak budowanie na tej podstawie obrazu Polski jako państwa, gdzie kobiety są dyskryminowane to właśnie wybieranie cząstkowych kategorii, które sam potępiłeś. Wiemy też, że o taką wizję Polski na świecie dbają w dużej mierze polscy dziennikarze, ale zostawmy dziś tę sprawę.
Co do zaobserwowanej przez Ciebie mizoginii w naszej internetowej społeczności to też musisz przyznać, że jest to dość subiektywne odczucie. Nie mówię, że takie zjawisko nie występuje, ale mamy tendencję do wyolbrzymiania zjawisk, które nas szczególnie dotykają w negatywny sposób. Uznając jednak, że skala tego zjawiska została przez Ciebie trafnie zdiagnozowana, nadal mamy problem z brakiem reprezentatywności próby. Jesteśmy w grupie w większości młodych mężczyzn, którzy wypowiadają się w internecie, co wzmaga intensywność przekazu. Pozostaje jeszcze sprawa tego jak definiujemy mizoginię, która z pewnością ma inne znaczenie kiedy piszesz o niej Ty i kiedy to ja się do niej odnoszę.
Może to jakieś moje skrzywienie wnikające z zawodu, wykształcenia czy dowolnego innego czynnika, ale zawsze bardziej przemawiają do mnie liczby. Problem z całościowym ujęciem tematu polega na tym, że w ten sposób nie da się danego zjawiska zmierzyć. Jedyny sposób na ocenę stopnia nierówności płciowych bez wchodzenia w szczegóły to ankieta z pytaniem "Czy czujesz się dyskryminowana?". Zgodzimy się chyba, że nie jest to w żaden sposób wymierne, stąd konieczność rozbicia tego problemu na składowe. Nie wszystko da się opisać matematycznie, przynajmniej nie przy założeniu ograniczonej wymiarowości problemu, ale jeśli nie spróbujemy tego zrobić to narracja o dyskryminacji dowolnej grupy, w tym przypadku kobiet, będzie mogła być prowadzona w nieskończoność. Nie da się stworzyć warunków, w których ludzie będą żyli w poczuciu bezwzględnej sprawiedliwości, zawsze ktoś uzna siebie za pokrzywdzonego. Jeśli przyjmiemy rozmyty pogląd całościowy wynikający z odczuć co do danej sytuacji to dowolne dane mogą go potwierdzić, raz może to być różnica w płacach, innym razem kwestia aborcji czy przemocy. Takie żonglowanie czynnikami potwierdzającymi przyjętą tezę sprawia, że dyskryminacja kobiet różni się od dyskryminacji mężczyzn tylko tym, że jedna z tych opcji została początkowo uznana za prawdziwą, a druga nie. Żadne dane nie mogą takiego poglądu obalić, ani pokazać, że zaszła poprawa jeśli nie zdefiniujemy w jaki konkretnie sposób owa nierówność płci się manifestuje.
@patry295 bardzo dziękuję za uznanie.
23
@Comentateiro prezentacja kontrargumentów to zwykle domena osób o odmiennych poglądach, nie mówimy tu o jakimś obiektywnym podsumowaniu czy opracowaniu debaty tylko komentarzu, który prezentuje statystyki kształtujące opinię danego użytkownika. Wiem, że trudno odnieść się do tak obszernego wpisu, ale nie wymagajmy, aby każdy komentarz był pisany w tak oficjalnej formie i przedstawiał wszystkie możliwe punkty widzenia.
O ile znacznej części wymienionych "niesprawiedliwości" nie chcę dotykać, bo wymagają głębszej analizy, aby je ocenić, to faktem jest, że w Polsce wiele jest wskaźników przyjmowanych za wyznacznik równości płci, które wyglądają stosunkowo dobrze. Poza niskim poziomem przemocy wobec kobiet to na przykład ilość kobiet na wysokich stanowiskach, pracujących w technicznych dziedzinach oraz niewielka różnica w uśrednionej stawce godzinowej pomiędzy płciami. Wszystkie te kategorie są sztandarowymi dowodami dyskryminacji kobiet, a w Polsce okazują się znacznie mniej dotkliwe niż w Europie Zachodniej.
Mnie osobiście uderza dysonans pomiędzy takimi danymi, a konsekwentnym uważaniem naszego kraju za szczególnie niesprawiedliwe środowisko dla przedstawicielek płci pięknej. Co Twoim zdaniem świadczy o tym, że w danym kraju kobiety są w gorszej sytuacji, w jaki sposób można to zmierzyć? Osobiście mam spore zastrzeżenia co do słuszności uznawania części danych statystycznych za potwierdzające tezę o dyskryminacji kobiet, dlatego chętnie dowiem się co osoba o odmiennym światopoglądzie myśli na ten temat.
2
W Namibii odbyły się niedawno wybory, które wygrał Adolf Hitler Uunona, dzięki czemu uzyskał on miejsce w radzie regionalnej. Polityk zdążył już oznajmić, że jego celem nie jest dominacja nad światem.
https://www.dailymail.co.uk/news/article-9013447/Politician-named-Adolf-Hitler-wins-election-Namibia.html
5
@klemens100 otwierając link podawany przez Onet w mediach społecznościowych pojawia się opcja "czytaj dalej", która sprawia, że ta informacja jest niewidoczna. Jeśli nie wierzysz to wejdź przykładowo na stronę Onetu na Facebooku i spróbuj, liczę na sprostowanie, kiedy przekonasz się, że Twoje oskarżenia są bezpodstawne.
https://imgur.com/a/v939pZY
10
Pamiętacie przerwanie przemówienia Donalda Trumpa przez dziennikarza, który stwierdził, że prezydent USA kłamie? Bartosz Węglarczyk, redaktor naczelny Onetu nazwał to wydarzenie wielką chwilą dziennikarstwa, bo Shepard Smith wykazał się odwagą ucinając wypowiedź polityka, który dzielił się swoją opinią, zdaniem dziennikarza niezgodą z prawdą.
Co to ma do rzeczy dzisiaj? Ano to, że nie kto inny jak Onet opublikował dziś obszerny artykuł o tym, jak to w gejowskich orgiach biorą udział politycy Prawa i Sprawiedliwości, tak przynajmniej uważa organizator tych imprez. Szkopuł w tym, że informacji nie udało się potwierdzić i trzeba było w artykule dodać o tym wzmiankę. Czy znalazła się ona we wstępie, aby było to oczywiste? Nie. W takim razie może na końcu, jako podsumowanie? Też nie. Widnieje ona w którymś kolejnym akapicie, jest również niewidoczna dopóki czytelnik nie zdecyduje się wybrać opcji "czytaj dalej".
Gdybym miał w ciemno przyporządkować reakcje do sytuacji zgadywałbym, że opinia urzędującego prezydenta USA powinna zostać opublikowana, a twierdzenie organizatora gejowskich imprez, który, jak się okazuje, może być poszukiwany przez policję odrzucone i uznane za potencjalnie kłamliwe, ale jak widać, życie lubi zaskakiwać.
Na koniec proponuję zabawę w poszukiwanie notki o niepewnym źródle i zamieszczam oryginalny artykuł.
https://www.onet.pl/informacje/onetwiadomosci/organizator-seksimprezy-w-brukseli-przyjezdza-do-mnie-czterech-politykow-pis-u/q42m47j,79cfc278
36
Z Busquetsem na boisku: 3 gole, bez Busquetsa: 0 goli. Ewidentnie Sergio jest motorem napędowym całej gry ofensywnej Barcelony.
7
Dembele - gwiazdor, altruista, kapitan.
0
Sorry chłopaki, prawą strzelałem.
1
@Foro zdarza mi się czasem przeczytać artykuł naukowy na temat, który mnie zainteresuje, chociaż przyznaję, że po rozprawę doktorską w takiej sytuacji bym akurat nie sięgał. Tak czy inaczej, myślę, że zawsze warto podać konkretne, naukowe źródło, bo popularnonaukowe artykuły różnych wydawnictw bywają mocno naznaczone poglądami autorów, szczególnie w takich tematach jak ten.
Nawet jeśli wrzucenie linków do prac naukowych okaże się tylko i wyłącznie ochroną przed oskarżeniami o wyssanie danych z palca, wolę to zrobić i mieć czyste sumienie.
3
@Foro w większości przypadków wystarczy przeczytać abstrakt, aby wiedzieć o co chodzi. Podanie artykułów czy prac naukowych służy poparciu swoich twierdzeń, a nie zmuszeniu kogokolwiek do czytania ich. W tym samym celu cytuje się cudze artykuły we własnych pracach naukowych, aby pokazać, że bazuje się na czyichś osiągnięciach, a nie własnych domysłach. Jest to też o tyle dobre, że jeśli kogoś temat zainteresuje to ma pewien punkt wyjścia do własnych poszukiwań.
8
Jednym z najszerzej komentowanych ostatnio wydarzeń jest sprawa Ellen/Eliot Page, która stała się pretekstem do dyskusji na temat transpłciowości i dysforii płciowej. Okazje takie jak ta warto wykorzystać do poszerzenia swoich horyzontów, dlatego, już w oderwaniu od konkretnej osoby, pozwolę sobie przytoczyć pewien fakt.
Jak podają liczne badania dotyczące osób w wieku nastoletnim lub dziecięcym, w większości przypadków poczucie rozbieżności pomiędzy płcią biologiczną, a własnymi odczuciami zanika wraz z upływem lat, a skala tego zjawiska waha się według różnych źródeł od 60 do ponad 90 procent. Wyniki te spotykają się z krytyką niektórych osób, które za główny argument przyjmują zbyt łagodne kryterium klasyfikacji badanych jako posiadających dane zaburzenie, prawdą jest, że w sytuacjach bardziej intensywnej manifestacji zjawiska również jego trwałość jest większa. Zdarzają się ponadto badania, których metodologia jest wysoce niedoskonała, niemniej jednak wszelka krytyka poddaje w wątpliwość raczej wyliczone wskaźniki procentowe, a nie sam fakt częstego zanikania zaburzeń w miarę dorastania.
Występowanie takich przypadków w skali niemożliwej do zmarginalizowania sprawia, że aktualna jest dyskusja dotycząca momentu, od którego osobie powinna przysługiwać możliwość podjęcia terapii hormonalnej oraz chirurgicznej zmiany płci. Co więcej, być może ingerencja w anatomię nie jest właściwym sposobem rozwiązywania takich problemów, a lepsze skutki dałaby walka z przypadłością na poziomie psychiki. Nie jestem w stanie tego stwierdzić z całą pewnością, tak jak nie można tego bezwzględnie wykluczyć.
Aby nie być gołosłownym poniżej zamieszczam kilka artykułów dotyczących opisywanego zjawiska.
https://www.sciencedirect.com/science/article/abs/pii/S0890856713001871
http://images.nymag.com/images/2/daily/2016/01/SINGH-DISSERTATION.pdf
https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/18194003/
https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/18981931/
9
Gdyby Neymar był aktywistką.
https://x.com/PatrykSykut/status/1333193404252086273
6
@capoN mimo wszystko jest różnica pomiędzy staniem z megafonem i wyrażaniem swoich przekonań w dość stonowany sposób z zachowaniem odległości od policjantów, a czynnym napieraniem na kordon policyjny.
57
@DaPi podoba mi się używanie słów "Konfederacja" i "Janusz Korwin-Mikke" w takiej obfitości, żeby przypadkiem nikt nie przegapił o kogo chodzi. Jeszcze doszłoby do pomyłki i czytelnik uznałby, że to, co złe w przypadku tego osobnika to agresja czy nienawiść do pewnych grup, a nie sympatie polityczne.
12
Zaskakujący sposób prowadzenia kampanii. W dobie kryzysu sportowego, instytucjonalnego i finansowego nowy zarząd będzie miał przed sobą o wiele ważniejsze zadania niż przeprowadzanie głośnych transferów, a socios to raczej nie nastolatkowie oderwani od gier piłkarskich, więc mam nadzieję, że nie będą się kierować takimi obietnicami.
14
Jedną z najgorętszych informacji, które dziś obiegły nasz kraj jest zapowiadany przez posłankę Annę Marię Żukowską projekt zmian definicji gwałtu oraz traktowania tego przestępstwa w trakcie postępowania karnego. O konkretach trudno na razie rozmawiać, ale przezorny zawsze ubezpieczony i z tego tytułu warto przemyśleć swoje podejście do randkowania. Z pomocą przychodzą Robert Gwiazdowski oraz Maja Staśko, którzy proponują pewne rozwiązania. Co ciekawe, artykuł Gazety Wyborczej ukazał się już kilka dni temu, co tylko dowodzi wizjonerstwa redaktorów.
0
Życzę nam wszystkim, żeby Real dziś przegrał i do końca fazy grupowej grał pod presją jak Queen i David Bowie.
1
@semafor owszem, nawoływanie do nienawiści czy przemocy wobec innych należy zwalczać prawem i to niezależnie od tego czy ma miejsce na marszu, proteście czy w codziennej rozmowie. Nawoływanie do przemocy stało się ostatnio tak popularne, że potrzebna jest zdecydowana interwencja w tym zakresie, ale jest ona również niemal niemożliwa do przeprowadzenia właśnie ze względu na zatrważającą ilość nienawistnych haseł po obu stronach barykady.
Właśnie dlatego, że mamy inne spojrzenie na pewne sprawy uważam taką rozmowę za ciekawą, szczególnie, że dyskusja przebiega w spokojny i kulturalny sposób, ale rozumiem, że każdy ma inne, nierzadko lepsze zajęcia na wieczór. Na pewno będzie jeszcze okazja do konfrontacji naszych przekonań, również tych dotyczących kwestii, którą poruszyłeś pod koniec swojego komentarza.
Również pozdrawiam i dziękuję za dyskusję.
0
@semafor mniejsza skala przemocy nie musi wynikać z działań organizacji zajmujących się właśnie tym. Jeśli przykładowo byłaby skutkiem głębiej niż w innych państwach zakorzenionej nauki chrześcijańskiej to nadal należy to pochwalić. Nie twierdzę, że tak jest, ale organizacje równościowe czy feministyczne nie mogą uzurpować sobie prawa do działań w tym zakresie, wiele dróg może prowadzić do jednego celu, a jeśli ten jest dobry, jak w tym przypadku minimalizacja przemocy, to nie należy toczyć wojen o to kto może do niego dążyć. To taka dygresja odnośnie podejmowanych, lub nie, działań, mam nadzieję, że zgadzamy się, że wykluczenie przemocy, w tym tej wobec kobiet jest bezdyskusyjnie dobre, więc nawet działania grup, z którymi nie sympatyzujemy, a prowadzą do takiego celu zasługują na uznanie.
Nie byłbym taki skłonny do określania jakie wartości powinny przyświecać nowoczesnemu człowiekowi. Zawsze myślałem, że odrzucenie religijności i wynikających z niej praw moralnych ma na celu umożliwienie każdemu indywidualną decyzję w zakresie ich doboru. Jeśli masz na to inne spojrzenie to chętne poznam wartości, które uważasz za odpowiednie oraz argumentację czemu tak jest, ale to może być bardzo długa dyskusja, więc jeśli masz ochotę to zapraszam do wiadomości prywatnych.
Oczywiście, że kompleksy tego społeczeństwa nie zostaną uleczone jednym badaniem. Analogicznie problem z przemocą wobec kobiet nie zostanie rozwiązany jakimś jednym wydarzeniem. W obu przypadkach należy działać na większą skalę, bardziej długofalowo, aby osiągnąć jakikolwiek efekt. Myślę, że zgodzisz się, że z takimi kompleksami również trzeba walczyć, bo rodzą one wrogość i agresję. Tyle się mówi o tym, że taki Marsz Niepodległości jest zły, bo idą tam nacjonaliści, faszyści i w ogóle cała nienawistna zgraja. W dużej mierze jest to prawda, ale żeby z tym walczyć nie wystarczy czegoś zakazać, trzeba przedstawić alternatywę. Moim zdaniem może nią być budowanie wzoru Polaka jako kogoś kto jednocześnie szanuje swój kraj i nie bije kobiet, płaci podatki i tak dalej. Nie uda się to jeśli będziemy próbowali przemilczeć wszelkie obiecujące wyniki twierdząc, że i tak jest źle, więc nie ma się z czego cieszyć.
6
Nawet jako osoba o zgoła odmiennych poglądach niż Adrian Zandberg muszę przyznać, że bardzo trafnie ocenił wypowiedź posłanki Koalicji Obywatelskiej.
0
@semafor nie oskarżam Cię o kompleksy, ale chyba sam przyznasz, że dość popularna w naszym społeczeństwie jest postawa je reprezentująca.
Celem jest nie być złym, a z tego, że nasze działania przynoszą coraz lepsze skutki należy się cieszyć. Samozadowolenie nie oznacza osiadania na laurach, można w trakcie procesu dążenia do ostatecznego celu podbudowywać się dobrymi wynikami na etapach pośrednich, to wzmaga motywację i chęć dalszej pracy.
Warto zastanowić się jak sprawa by wyglądała, gdyby Polska w tym badaniu dołowała. Podejrzewam, że stałoby się ono jednym z naczelnych argumentów na prześladowanie kobiet w naszym kraju wbudowując się idealnie w narrację o tym, że między nami a Europą Zachodnią jest przepaść cywilizacyjna. Albo powtarzajmy, że nie ma co się porównywać z innymi jak u nas jest gorzej, bo u nich też jest źle, albo przyznajmy, że z dobrego wyniku na tle Unii Europejskiej można się cieszyć.
0
@semafor nie, nie mamy dostawać żadnej nagrody. Mamy za to pełne prawo, żeby mówić o badaniach, w których wypadamy po prostu dobrze. Nie musimy czuć się wiecznie gorszymi od Europy Zachodniej, powinniśmy dopuścić do siebie myśl, że w pewnych aspektach to najbogatsze kraje mają się czego od nas uczyć.
Po co podważanie tego? Po co podważanie metodologii bez zapoznania się z nią? Skąd założenie, że wypadliśmy dobrze, bo u nas kobiety coś ukrywają? Właśnie stąd, że stworzyliśmy sobie obraz zaściankowej Polski, która jest uosobieniem całego zła, co zdecydowanie nie jest prawdą. Na taki wynik badania jest tylko jedna dobra reakcja - super, że jesteśmy na dobrej drodze, pomyślmy co zrobić żeby było jeszcze lepiej.