5

Co prawda, to prawda, u Was się nie pierdzielą w tańcu casus Phelpsa, Tysona czy Endriuuu Gołoty, tylko jest taka różnica, że Ci wymienieni przeze mnie wielcy sportowcy to albo byli pod wpływem alkoholu, albo pod wpływem narkotyków, albo posiadali nielegalną broń. W USA to "Drogówka" jest bardzo, ale to bardzo restrykcyjna i bezkompromisowa, ale nie ma co się dziwić, wszakże prawie codziennie to ginie jakiś policmajster od kul jakiegoś niezrównoważonego pojeba und świra... Ufff!

7

Dobra, można chlapać, klekotać i kłapać ozorem do ostatniej kropli krwi, do nieskończoności na temat naszego megacracka, zresztą tam - poniżej to jest mnóstwo świetnych komentarzy oddających hołd i uwielbienie dla Lionela. Tak więc ja zapodam taką małą dykteryjkę i ciekawostkę na temat Lio, a przy okazji na temat Dieguito. Wiadomo, że Lio przyjmował hormon wzrostu raz walił zastrzyk w lewą nóżkę, raz w prawą nóżkę, tak na przemian i codziennie, no ale wiadomo że niektórzy sportowcy po to się szprycują hormonem wzrostu, żeby zredukować zbędną tkankę tłuszczową i zadbać o przyrost masy mięśniowej, a to już jest niedozwolone i kategorycznie zabronione , czyli doping, na szczęście Lio to nie dotyczyło. Ale najlepszy kabareton i lambada to była w przypadku Dieguito, bo bywało, że przed jakimś meczorem to Diego skarżył się na wszelakie bóle i dolegliwości, no to opiekujący się Nim lekarz robił Mu zastrzyki... z wody, oczywicha, że po nich Dieguito grał jak natchniony i uduchowiony po prostu znakomicie, tak niekiedy działa efekt placebo i podświadomość ludzka, oczywicha, że Dieguito wierzył po tych zastrzykach w cudowną regenerację swojego organizmu, cały El Maestro ;) Nawet nie umiem tego wyrazić jak ogromnie się cieszę, że mogę co parę dni oglądać najlepszego piłkarza w historii, brak już jakichkolwiek określeń i sformułowań na to, co za cudeńka wyprawia od 10 lat La Pulga Atomizer-Atomica! Lio jak zadebiutował na otwarcie nowego Estadio de Dragão w meczyku z Porto,to zagrał z numerem 14 na plerach, z takim samym numerem z jakim przez całą swą karierę grał Cruyff. Przypadek? Nie sądzę!

5

Nie ma nawet co się za dużo rozpisywać odnośnie Twojego czaderskiego komentarza , żeby nie kitwasić i przynudzać to napiszę słynny hipertekścior, który pasuje jak ulał do Twojego śledztwa, czyli "Nie ze mną te numery, Bruner", że też są zdolni do tak nikczemnych i niecnych postępków... żeby tylko wynieść na ołtarze swojego bożka, no comment. Ależ oczywiście, że chylę czółko przed Twoją dociekliwośćią i wnikliwością - Bravissimo!

5

Najbardziej znienawidzony zawód świata i zarazem najstarszy zawód świata, dobra, obejrzał Piket kultowy filmosław Smarzowskiego, czyli "Drogówkę" i zobaczył co w nim wyprawia starszy aspirant Rysio, no to teraz są tego skutki jakie są... czasami jest tak, że jakiś filmosław ma bardzo negatywny i pejoratywny wydźwięk, niestety! :)

11

Wiesz, odkrywczy to ja nie będę, ale inaczej gra się w reprze, a inaczej w klubie, niekiedy patrzę na nazwiska w jakiejś reprezentacji, po czym trza luknąć do Wikipedii i obczaić co to za jegomość, skąd on pochodzi, w jakim klubie gra itd. Niektóre kluby są tak naszpikowane gwiazdami pierwszej wielkości, że naprawdę co poniektóre gwiazdy po prostu nie mieszczą się niekiedy nawet w kadrze meczowej i muszą oglądać meczor z trybuny honorowej, dlatego też łatwiej o sukcesy na niwie klubowej niż w reprezentacji . Repra Portugalii to mi się podobała na ME w 2000 roku, a zwłaszcza zayebiste golazo Figo w meczyku przeciwko Dumnym Synom Albionu, również dobry był Nuno Gomes (z fizys to mi przypomina Falcao) albo kat naszej rodzimej repry, czyli Pauleta. Od czasów Dieguito to Albicelestes mieli też świetnych grajków takich jak chociażby Crespo, Redondo, Riquelme, Palermo czy Batistutę i wielu, wielu innych świetnych graczy, a ugrali cośkolwiek? Nic! No, dwa razy Copa America i tyle, dopiero ich teraz do tytułu wicemistrza poprowadził Lio!

6

To tak jakby doszło do meczora pomiędzy Palestyną a Izraelem, byłby to zapewne mecz krewki, zapalczywy i wybuchowy,na boisko zamiast rzucać confetti czy race, to by leciały granaty i ładunki odpalone z jpg, meczora nawet nie trza byłoby przerywać, ponieważ wszyscy by się poprzerywali na pół by tak rzec. Faktycznie, brak jakiejkolwiek wyobraźni i dalekowzroczności ze strony oficjeli z FIFA.

33

W gwoli ścisłości to CR7 też nic nie dźgnął i nie użądlił z Niemiaszkami na MŚ, ba, toż to była kompromitacja i obciach na cały świat w wykonaniu repry Portugalii, a Boateng to tak wyłączył Crisa, że to można nazwać tylko gwałtem na osobie Portugalczyka, czyż nie? Ale prawdę mówiąc to jest droga donikąd, bo Lio zdobył tytuł wicemistrza świata i tytuł MVP turnieju, natomiast CR7 wyjechał z Copacabany z ręką w nocniku i to by było na tyle w tym temacie.

3

Mała literówka się wkradła, bo meczor odbył się w Singapurze i tyle, zdarza się.

3

Oczywiście, że tak! Czy ja mu coś ujmuję, po prostu piszę, że mnie się lepiej podoba gra Lio niż CR7,podobnie jest chociażby z gitarzystami wszech czasów, dla mnie najlepszy jest bez cienia wątpliwości Hendrix, dla drugiego Jimmy Page, dla trzeciego Tony Iommi, a dla czwartego Hanneman itd. Co kraj - to obyczaj, wiesz, tutaj napisano na temat rywalizacji pomiędzy Lio a CR7 tysiące komentarzy i co? Nic! Płodzimy dalej do oporu i do szczętu, bo jest to rywalizacja jakiej jeszcze w świecie futbolu nie było i chyba długo nie będzie?

8

Dobra, bo odnośnie Lio to człeczunio robi się przekupką, pleciuchem i wodolejcą, tak więc krótko, zwięźle i na temat, czyli że Messiasz bzyknął już w swojej karierze 122 niebosiężnych i monstrualnych rekordzików. A przed Nim co najmniej trzy (oczywicha, że jak na chwilę obecną) i to jakie, czyli rekordziki Zarry, Xaviego i Blanco, gdy je grzmotnie, co jest kwestią tylko paru dzionków, bo ma je po prostu na wyciągnięcie dłoni czy nogi jeden czort, to Hollywood lub Bollywood muszą nakręcić drugi filmosław o Lio, wypadałoby - co nie? ;)

4

W tymże sezonie to Lio "cierpi" na dychotomiczność i dwuistość, bo jest zarówno genialnym strzelcem, jak i fenomenalnym kreatorem w drugiej linii. À propos rywalizacji Messi vs Ronaldo jest ona niesamowitą pożywką dla mediów, bo prasa i tv wie, że za każdym razem, gdy pojawi się rywalizacja tych dwóch zawodników od razu mają zapewnione sianko z wejść antenowych i sprzedaży reklam etc. Ludzie po prostu lubią jarać i podniecać się takimi konfrontacjami (zresztą mnie również to dotyczy). Choć nie lubię zestawiać ich razem jako rywali, ze względu na cechy, które ich dzielą, m. in. rolę na boisku, ustawienie, sposób rozgrywania piłki, sposób strzelania, dryblingu i wiele innych cech . Ten temat będzie niestety wałkowany przez media chyba do końca ich karier, a szczególnie, gdy będą grać w tej samej lidze. Ja mogę jedynie odpowiedzieć za siebie. Wolę zdecydowanie Lio (to jest moje subiektywne zdanie i KOMPLETNIE nie zależy od tego, że jestem kibicem FCB),ponieważ Lio prezentuje wszystko to, co uwielbiam w piłce najbardziej, czyli kunszt,maestrię i niebywały artyzm, geniusz Lio to można tylko porównywać do geniuszu Dieguito, Garrinchy czy Pelego lub R10. No cóż, Cris stara się być najlepszym i wszystko robi, żeby być najlepszym (czasem nawet obsesyjnie) i rzeczywiście udaje mu się to, z roku na rok staje się coraz lepszym i skuteczniejszym piłkarzem. Lio i CR7 dają swoim drużynom inne wartości w grze ofensywnej. CR7? Widzę go po prostu jako najlepszego piłkarza w innym systemie gry, czyli chociażby w przejściu do szybkiego kontrataku, czy posyłaniu w stronę bramkarza tych nieprawdopodobnych petard i pocisków . Cristiano jest świetnym egzekutorem, zawodnikiem, który "stawia kropkę nad i".Ależ oczywiście, że ja hołubię i sympatyzuję z takim stylem futbolu, jaki to prezentuje La Pulga Atomizer-Atomica! Lio zawsze level wyżej niż Cris, zawsze!

5

Wiesz, można mówić do granic możliwości i wytrzymałości w kontekście Złotego Ballona, a zwłaszcza przyznania tej nagrody Messidonie w roku 2010,co nie zmienia faktu, że jednak Lio zwyciężył dość pewnie i zdecydowanie, ponieważ wówczas otrzymał 22,6 procent oddanych głosów, Don Andrés otrzymał 17,36 procent oddanych głosów, a Xavi dostał 16,48 procent głosów. Nie wiem, czy Lio udawał tak pod publiczkę, że ta nagroda powędrowała do Niego a nie do chociażby Iniesty, ale było widać czarno na białym, że Lio był troszkę zdziwiony i osłupiały, że się tak wyrażę. Oczywicha, że za rok 2009 to nawet nie ma co za bardzo pitolić, bo supremacja i dominacja Lio to przekroczyła barierę dźwięku, Lio nie był zdany na łaskę czy niełaskę szacownego "Żiri", ponieważ zdobył tę zacną nagrodę z największą ilością procentową w historii, czyli uzbierał aż 98,54 procent poparcia, więcej niż dotychczasowy lider - Platini, który w 1984 roku uzbierał 98,46 procent poparcia. Myślę, że ciężko będzie jakiemukolwiek grajkowi zbliżyć się do niebotycznych procentowych głosów poparcia. Widzisz, Cruyff (1971/73/74),van Basten (1988/89/92)i Platini (1983/84/85) zdobywali Złotego Ballona, a co ich łączy? A mianowicie to, że nigdy nie zdobyli tytułu majstra świata. Don Andrés to dżentelmen w każdym calu, bo premię za zdobycie tytułu ME to przeznaczył ofiarom pożaru koło Walencji - 300 tys. ejro, klasa sama w sobie! Kiedyś CR7 wskoczył na scenę, by odebrać statuetkę FIFA World Player...przeznaczoną dla Lio, takie małe nieporozumienie, powaga :)

6

Hehe :) To Japiszony odlały ze szczerego złota lewą nogę Lio, by w ten sposób uhonorować dokonania Lio. Dochód ze sprzedaży tej boskiej stopy Lio poszedł na cele charytatywne...cena wywoławcza oscylowała na granicy 5 melonów baksów.

5

Dziwny trop, bo idąc takim tokiem rozumowania, to Giggs też nie powinien dostać tej nagrody, bo przecież złapali Go na związku pozamałżeńskim, a gdzie chociażby Dieguito, jeżeli jest Baggio? No tak, przecież Dieguito prowadził niehigieniczny i niesportowy tryb życia, a Ronaldinho to był lepszy w te hocki-klocki? Zresztą, po co się jeżyć i denerwować, Diego był, jest i zawsze będzie na absolutnym topie w historii futbolu, trza się cieszyć i radować z nagrody dla Don Andrésa, bo zasili Jego niebywałe curriculum vitae!

9

Ja tam bardzo się podniecam i ekscytuję grą w szachy, chociaż bardzo lubię pokerka, a zwłaszcza w rozbieranego, największą ekstazę i błogostan grze w szachy to przeżywam wtedy, kiedy na szachownicy królowa bije konia - coś pięknego i nieszablonowego ;) Podczas II wojny światowej to Szkoci słynęli z tego, że potrafili przeprowadzić na linię wroga (Helmuty) atak niespodziewany, cichy z całkowitego zaskoczenia z tzw. przyczajki, no i siedzieli Szkoci w okopach jak mysz pod miotłą i ni stąd, ni zowąd to kobziarz wychodził z okopów i zaczął grać na kobzie zachęcając Szkotów do walki poprzez swą czaderską grą na tym heavy metalowym i zarazem oldsukulowym instrumencie... i tak wyglądał cichy atak Szkotów na zasieki i okopy wroga - nie ma co ;)

5

Ten prawdziwy ;)

3

No to teraz czas na Lio i 5 Złotego Ballona do Jego kolekcji oraz do kolekcji muzeum na Camp Nou, oby!

4

Wiesz, w zasadzie to każdy człeczunio jest coś na a'la Dr. Jekyll i Mr. Hyde, tylko wszystko zależy od sytuacji, c'est la vie...fikuśny i frymuśny tematos jak dla mnie ;)

3

Mathieu - Marlboro Man, to zniszczył urodę swojej dziewoi, bo była biernym palaczem, niestety ;) Przecież napisałem, że nie wszystkich trzeba brać równą miarą, ale powiedzmy sobie szczerze, że każdy facio jakby miał do wyboru fajną laskę, a jakiegoś walenia-wieloryba, to wybiera lepsze i ładniejsze walenie (chodzi mi tylko i wyłącznie o ssaki, a że się nazywają walenie, to nie moja wina). Wiesz, ja nie lubię wieszaków np. takich kobiet, że gdyby nie żyły to by skóra na kościach leżała, chociaż cienka w pasie - dobrze pcha się ;)Ledsbourne? Umówmy się polubownie, że zazwyczaj to ludzie na świeczniku mają dupy nie z tej ziemi, no ale kto bogatemu zabroni, co nie?

2

To taka nagroda za całokształt piłkarski, piłkarz może być nominowany tylko powyżej 28 roku życia, tę nagrodę piłkarz może otrzymać raz w życiu, gdy szacowne "Żiri" wybierze piłkarza to ten musi odcisnąć swoją stopę na Promenadzie Mistrzów w Monaco, coś na a'la odcisków dłoni i stóp na Hollywood Boulevard przy Teatrze Chińskim...ale trza przyznać szczerze, że tę nagrodę to się nie dostaje fuksem i przypadkowo, bo ową nagrodę zdobuwali tacy magicy i prestidigitatorzy futbolu jak m. in. Nazario, Ronaldinho czy Del Piero, ale lecą w Karola i w bambuko, bo gdzie najlepszy rozgrywający w historii futbolu - Xavi, no gdzie?

4

Kiedyś na jednym z przyjęciu w Mediolanie to Messidona spotkał się z Miss Śląska, Anną Weber, no i Ania umieściła zdjęcie na Facebooku, sugerując, że czuje miętę i bluesa do Lio, gdy się o tym dowiedziała Antonella to przyjechała w okamgnieniu do Mediolanu, po czym Lio dostał klapsa w zęby i wszystko rozeszło się po kościach, powaga ;)

6

Jeszcze nigdy nie widziałem, żeby jakiś piłkarz miał swoją dupencię, która to przypominałaby swoją urodą jakiegoś paszczura czy kaszalota, zawsze są to czaderskie i odlotowe dziewoje. Prawda jest taka, że wokół piłkarzy kręci się mnóstwo i multum atrakcyjnych panienek, które najzwyczajniej na świecie lecą na ich sianko, zresztą sam bym poleciał :) Kiedyś Rooney zapodał taki tekścior do swej żonki, gdy wyszła na jaw afera piłkarza z ekskluzywnymi prostytutkami;zamknij japę, bo gdyby nie ja i moje sianko, to byś dzisiaj była gruba, brzydka i bez sianka! Jedynie Lio to ma miłość z lat młodości, czyli Antonellę Roccuzzo. Oczywicha, że nie wszystkich trzeba brać jedną miarą, bo są ludzie i klamki, ale można się dogłębnie i dosadnie zastanowić nad tym, dlaczego 98% kobiet piłkarzy to tzw. modelki a nie na przykład fryzjerka czy sprzedawczyni z budki z hot-dogami, moja stara mi się bardzo podoba, chociaż liczy już 67 lat, ale zawsze z rańca to biorę żelazko, żeby jej wyprasować zmarszczone ciało, o dziwo, to naprawdę działa!

4

Otóż to! Niechaj La Liga będzie atrakcyjna i meczory zażarte und zaciekłe, ale oczyma wyobraźni to widzę jak Barça odzyskuje tytuł majstra Hiszpanii!

3

Wiesz, ja nie napisałem, że najważniejszą, tylko jedną z najpoważniejszych kontuzji, co do Achillesa to się z Tobą całkowicie zgadzam, kiedyś to nawet van Basten musiał zakończyć swą wspaniałą karierę...z powodu problemów z kostką, kto by pomyślał? Na dodatek w wieku 29 lat, ale kontuzja kontuzji nierówna, cześć pieśni! Zobacz, jakie teraz piłkarze mają problemy mięśniowe de facto to prawie w każdym meczyku to jakiś piłkarz jest wynoszony z boiska w pomarańczowej trumnie, a zwłaszcza na boiskach BPL, gdzie intensywność i żywość meczora to przekracza barierę dźwięku, no ale są tego skutki w postaci kontuzji zawodników.

5

Dobrze wiedzieć, wiesz, tak mi się gdzieś obiło o uszy, że F-35 to taki megacrack spośród wszystkich myśliwców, no ale Ty jesteś na bieżąco w tych sprawach to nawet nie będę nawiązywał jakiejkolwiek polemiki na tej płaszczyźnie :)

4

Oczywiście, że masz rację ni stąd, ni zowąd to pojawił się na horyzoncie bardzo mocny rywal do korony w La Liga, nie powiem, żeby mnie to bardzo radowało i żeby człeczunio robił z tego powodu cieszynkę, tym bardziej, że w tym sezonie Barça przechodzi okres rewolucji albo ewolucji ;)

11

Zgadza się, ale ja jednak stawiam na porażkę z The Blues odnośnie najbardziej bolesnych porażek Barçy w historii klubu, oczywicha, że te, które to widziałem na własne gały, bo nie dość, że prowadziliśmy 2:0,to na dodatek The Blues grali w dziesięciu, słupki, setki, niewykorzystany karniak Lio itd. Kto wie, ale być może to gdybyśmy pokonali Chelsea i zwyciężyli w meczyku finałowym na Allianz Arena, to może Guardiola pozostałby na Camp Nou, no ale było-minęło...Finał na San Siro był po prostu zajebisty i pierwszorzędnym widowiskiem, ale trza obiektywnie spojrzeć, że wówczas ekipa z Bawarii była zdecydowanie lepsza od Los Ches, a zwłaszcza w drugiej połowie i w dogrywce, ale Canizares bronił jak natchniony i w porywającym stylu, takie meczory to się dłuuugo pamięta :)

7

Być może Los Ches powrócą na szczyt tak, jak za czasów legendarnego treneiro rodem z Arhentiny, czyli Hectora Raula Cupera, zawsze się dziwiłem, dlaczego Cuper nie zrobił wielgaśnej kariery jako trener jakiegoś renomowanego klubu, no może oprócz Interu albo nie objął posady selekcjonera repry Albicelestes, bądź co bądź to dwa razy z rzędu wprowadził Valencię do finału LM? Naprawdę, ale wówczas Valencia miała świetną ekipą z takimi grajkami jak chociażby Canizares, Angloma czy Mendieta, mnie najbardziej podobał się Claudio López , ależ on był szybki i miał depnięcie z kopyta, miał takie odejście od rywali, że tylko mogli oglądać jego plery, ale nie zrobił zawrotnej i oszałamiającej kariery ani w reprz Albicelestes, ani w innych klubach zagranicznych, świetny i zajebisty miał pseudonim, czyli "wesz", ja Cię kręcę, ale Mu nadali ksywkę - nie ma co, tylko się pochlastać szarym mydłem po piętach :) No cóż, trza uważać na Valencię, bo w ubiegłym sezonie to Barça przeszła z nimi niezłą gehennę i drogę przez mękę zarówno na Estadio Mestalla, a zwłaszcza na CN...ups!

7

Najpierw myślałem, że nikt nie pobije wyczynów Doohana, później "The Doctor" Rossiego, a teraz pojawił się taki megacrack w postaci Marqueza, nie do wiary i nie do uwierzenia, tym bardziej, że to taki młokos i podrostek by tak rzec, a już dzieli i rządzi w królewskiej klasie MotoGP!

16

Trzeba przyznać szczerze, że jest to jedna z najpoważniejszych kontuzji jaka może się przytrafić i przydarzyć jakiemukolwiek sportowcowi, bo jak z tą feralną kontuzją walczyli /walczą Nazario, Derrick Rose, Bryant czy nawet nasz Błaszczu i wielu, wielu innych sportowców. Nikt nie będzie ręczył i dawał gwarancji, że z Victorem jest wszystko w porządku, ale jak na bramkarza to jest stosunkowo młody, tak więc jest duża nadzieja i perspektywa, że ma szansę pograć przez parę lat na światowym poziomie, oby.

Media

Sonda

Czy zamierzasz śledzić dokładnie występy Lewandowskiego w Chicago Fire?