3

Przecież to ja wyjechałem z Anoeta , za co bardzo przepraszam, to nie wina Kolegi SOM UN EQUIPE, tylko ja tak skojarzyłem, sorry i scusa ;)

3

Myślę i mam nadzieję, że nigdy już nie zejdziemy do takiego poziomu, kiedy to Barçie - Antić dupsko ratował, oby!Nie ma co się czarować, ale po każdej wtopie Barçy, to jest lekkie rozgoryczenie i rozżalenie, na szczęście już niebawem kolejny meczor Barçy i kolejne emocje, prawdę powiedziawszy to Barça nie ma się czego wstydzić i nie okryła się hańbą, sto razy lepiej Blaugrana zagrała z PSG niż z APOEL-em. Oczywicha, że to jest taka przenośnia, bo zaś się jakiś tłuczek i mętniak przyczepi :)

6

A Ty ciągle wyjeżdżasz z tym Anoeta :)

8

Wyluzujcie? A kto jest spięty jak agrafka? Te czasy, w których drużyny na samą myśl, że miały grać przeciwko Barçie i z tego powodu srały w gacie, jeszcze w tunelu prowadzącym na murawę stadionu - to już dawno przeszły do lamusa, teraz to de facto każda ekipa stawia zaciekły i zacięty opór. Ale fajnie to ująłeś w swoim comento, co można skwitować jednym słynnym powiedzonkiem "Co Cię nie zabije, to Cię wzmocni".

4

Posłuchaj wolnomyślicielu? Nawiązuję przede wszystkim do meczyku, kiedy to Del Horno w sposób chamski i bezpardonowy sfaulował Lio, chodzi mi człeczunio o meczyk, gdy Barça wygrała z Chelsea po bramkach samobójczych Terry'ego czy Motty....i Eto'o!

7

Dlaczego ćwierćinteligenciku i mongole mnie obrażasz, a kim ty jełopie jesteś? Freudystą, psychiatrą czy psychologiem, że mnie chcesz gdzieś wysłać? Kto jeszcze pomógł wówczas Barçie, może Blatter?

3

No to gitareso-ukulele, że mamy jednomyślność w tej kwestii i materii, powaga :) Pozdrówko :)

3

Prawda, Szefuncio, cieszę się z tego, że są użytkownicy, którzy to widzą z jakim astronomicznym i fenomenalnym graczem mamy do czynienia, zawsze powtarzam, że trza nacieszyć oko grą Messidony, bo dłuuugo takiego grajka nie będzie, gdy ten fenomen zakończy kiedyś swą niebotyczną karierę :)

2

Rui Barros?
Pozwoliłem sobie odpowiedzieć na zadane przez Ciebie pytanko... powyżej ;)

2

U mnie nie ma żadnej urazy, przecież mnie nie obraziłeś :) A już mam taki jęzor, chociaż Ci powiem, że te wszystkie słówka to są w języku polskim, ale teraz rzadko je ktoś używa, wiem, wiem m. in. człeczunio, giczoły... wiesz, wolę napisać "po cojones" niżby "po jajach", ze względu na surowy regulamin. No cóż, ja już stary zakapior to bardzo ciężko jest cośkolwiek zmienić, ale chociaż przesłanie jest dość czytelne... kontaminacja grypsery ze staroświecczyzną daje taki efekt - a nie inny. Pzdr.

4

Po każdym meczyku to prawdę mówiąc, to zazwyczaj pisze się te same spostrzeżenia i tak na okrętkę, ale co niby innego można napisać? Rakitić był po to sprowadzony na Camp Nou, żeby sadzić i kropić zza pola karnego, przecież ma nieprawdopodobną hekatombę w giczołach, miał przeć do przodu bez klepaniny wzdłuż i wszerz, przecież ma niesamowity ciąg na bramkę i depnięcie, ale już gołym okiem widać, że swój styl dopasowuje do tiki-taken. Oczywicha, że trza powiedzieć słynne słówka, czyli że przechodzi okres aklimatyzacji i adaptacji w ekipie Barçy, byle tylko nie stracił swoich walorów, bo w takim razie, to po co była wymiana Cesca na Rakiticia? Dobra, nie ma co za bardzo międlić i tłamsić tematu, wszakże to dopiero Jego początki w trykocie Blaugrany, Jemu można wybaczyć niektóre grzeszki, ale starym wygom to raczej Nie, mam na myśli m. in. Don Andrésa czy Sergio!

3

Swoją drogą to wczoraj gdy luknąłem na kolor trykotów Barçy, to przeniosłem się w wehikule czasu na Stamford Bridge, najpierw do półfinałowego meczora z lutego 2006 roku Pańskiego i "Narodziny megacracka współczesnej piłki"... i do bramki Iniesty, która to zmieniła, historię Blaugrany również na Stamford Bridge, chyba że jestem daltonistą albo mam krótką pamięć? Powiedzmy, że owe stroje są troszku podobne do siebie, a to zawsze coś ;)

4

No cóż, po każdym przegranym meczyku to jest dolina łez i płaczu, ale ja chociaż pocieszam się tym, że jak to wczoraj powiedzieli w studio eksperci, że ten meczyk był tak rewelacyjny i że stał na tak wysokim poziomie, że śmiało mógłby kandydować do finału owych rozgrywek. Kiedyś jak wspaniale wyglądała współpraca na linii Lio i Dani, jakie były świetne ofensywne szarże Daniego, nawet nie ma co daleko szukać, bo bodajże trzy świetne asysty w finale KMŚ w meczyku przeciwko Santosowi do Lio, Cesca i Xaviera. Czasami mam wrażenie, że gramy tzw. angielkę, czyli podanie do bocznych obrońców, po czym sru w pole karne, ale te czasy, w których dominował tenże styl to już odeszły w niepamięć, tak grała ekipa z końca lat siedemdziesiątych pod dowództwem Clough'a, czyli Nottingham Forrest i tenże styl przyniósł tej ekipie 2 Pucharki Europy (swoją drogą to Clough zachował się jak zwykłe bydle, bo nazwał Tomaszewskiego idiotą i clownem). Gramy wrzutkami w pole karne, ale czy w polu karnym mamy Hrubescha, Lucę Toniego czy Crouch'a? Była cudowna akcja jak za najlepszych czasów, czyli w trójkącie i na ścianę, po czym cudowny gol Lio, później była podobna sytuacja, z tym że Iniesta niepotrzebnie strzelał zamiast wyłożyć patelachę do Lio. Czyżby krótkowzroczność i lekkomyślnoś Lucho stawiając w obronie na krasnali? Dobra, Lio w nieprawdopodobny gazie, szkoda, że reszta ekipy nie dostosowała się do poziomu genialnego Argentyńczyka.

6

Rakitić był sprowadzony m.in. po to, żeby kropić zza pola karnego i napędzać akcje Barçy, czyli od czasu do czasu wziąć ciężar gry Barçy do przodu, bez klepaniny wzdłuż i wszerz, dzisiaj gołym okiem było widać, że grał strasznie asekuracyjne bez błysku i polotu. Zauważyłem, że za szybko pozbywał się futbolówki, a przecież właśnie w takich meczorach to powinien nacierać na siłę, na chamiora...miał być motorem napędowym drugiej linii, ale miał być..?

4

Masz absolutną rację, nie było żadnego Airbusa A380 i supertankowca postawionego przez ekipę Wieży Eiffla, grali otwartą piłkę i poszli na wymianę ciosów...tak jak kiedyś Rayo Vallecano czy Deportivo (5:4 dla Barçy), wiem, że to nie ten kaliber i gatunek, ale z rzadka zdarza się , żeby jakakolwiek ekipa poszła na wymianę ciosów z Barçą.

5

Podpunkt drugi jak ode mnie, czyli wspaniały hipertekścior śp. Kazimierza Górskiego, cytuję "Mecz można wygrać, przegrać lub zremisować" albo Jan Ciszewski aka Ray Hudson "Dopóki piłka w grze , wszystko jest możliwe ", oczywicha, że to również jest tekścior wymyślony przez śp. Górskiego, ale Ciszewski de facto to w każdym meczyku to zapodawał, dlatego tak mi to utkwiło w dyńce.

2

Ech, myślałem, że Barça to wyciągnie wnioski z lekcji, czyli przyglądający się jak ostatnia piczka Pique, gdy Mu Godin sypnął decydujące golazo o tytule majstra Hiszpanii... czyżby krótkowzroczność i lekkomyślność Lucho, że zaś postawił na krasnoludków w obronie, przecież było wiadomo, że to ciężka artyleria PSG odnośnie stałych fragmentów gry , nie czaję tego?

2

Ach, ten do bólu nadludzki Messi..;)

5

"Świetny mecz Messiego", po tych słowach to już Cię zaliczam w poczet moich ulubionych użytkowników, powaga :) Chociaż słówko "Fenomenalny" również by odzwierciedlało Jego genialną postawę na boisku!

6

Dobrze, że chociaż Lio dał niesamowitą i nieprawdopodobną popisówkę i solówkę, jak Hendrix do utworu "Hey Joe", bo w przeciwnym razie to człek by musiał wziąć gnata i palnąć sobie w ten głupi globus. Ale widowisko było prima sort i w dechę, gdy Lio jest w gazie to jest nieposkromiony i nie do ujarzmienia przez jakiegokolwiek defensora na globie, ale Barça to nie tylko Lio czy Ney, przecież musi być ekipa i zgrany kolektyw... każda porażka to boli jak cholera, ale cieszę się z tego i robię cieszynkę, że piłkarze Barçy nie przeszli koło meczu, tylko było widać wolę walki, charakter i determinację, mnie się meczor bardzo podobał, więcej takowych!

11

Wiesz, to jest takie austriackie gadanie i bajędy, bo meczyk przegrany i cześć pieśni. Nie będę skakał na dwóch łapkach i jakieś tam wziernikowanie, ale dalej twierdzę, że Don Andrés jest cieniem samego siebie, jestem niesamowicie rozczarowany i rozgoryczony Jego postawą, nawet czaderska asysta do Lio to nic a nic tego nie zmieni w tej kwestii i materii , ponieważ od takiego geniusza drugiej linii to człeczunio naprawdę oczekuje czegoś więcej niż grę na alibi czy grę statyczną. Przecież miał na nodze dwie dobre sytuacje, ale nawet celownik ma rozregulowany i rozstrojony na maksiora. Była taka sytuacja, gdy mogliśmy pójść z szybką kontrą, ale Don Andrés bezsensowne kółeczko i po kontrze. Oczywicha, że byli słabsi zawodnicy w Barçie, bo na temat Pedrito to szkoda nawet cośkolwiek pitolić, tym bardziej, że szkoda dostać banem po cojones. Czy obrona to dramat i masakracja? Dzisiaj zapewne tak, również bardzo słaby występ Rakiticia, człeczunia chociaż cieszy to, że Lio z powrotem wszedł na poziom nieosiągalny dla jakiegokolwiek grajka na globie...również duży plusior dla Ney'a! Dziękować Bogu, że Ajax z APOEL-em zagrali dla Nas, dobre i to ;)

2

Fakt faktem, że jak się zagolopuję i rozpiszę to powstaje exposé i elaborat a'la Castro czy Kim Dzong Ciul, ale gdy piszę na temat Albicelestes to się nie mogę powstrzymać. Dziękować za complemento, bo tego wymaga chociażby odrobinka savoir vivre :) Podobnie jak Ty - to również nie lubię fagasostwa i lizusostwa, czyli "Orbitowanie bez cukru"...;)

2

Looozik, Senior Rafcio, przeca nie będziemy wszyscy pisać na jedną modłę i jedno kopyto. Czego nie zrozumiałeś? Że Karambeu z facjaty to mi trochę przypomina Kravitza, że Passarella kazał ściąć warkoczyki Crespo, Batistucie czy Redondo. Na wyluzowanie i zrelaksowanie się, to Ci serdecznie polecam megahicior Kravitza "The Chamber", swoją drogą to czadersko się zapowiada Jego koncert w Łodzi, trza walić z pięty na tego niebywałego shomana, chyba że kukasz na kapelę "Weekend" lub Shazza - która to mnie do grobu doprowadza... Ups!

2

Chciałbym, żeby Lio grał w takim wieku i na takim poziomie jak legendarny Sir Stanley Matthews, który śmiało ciupał jeszcze po pięćdziesiątce...wiem, wiem, że nie te czasy, więc nie ta bajka, ale pomarzyć zawsze można, co nie? ;)

2

Trza przyznać szczerze jak na spowiedzi, że Redondo to był naprawdę świetny grajek rodem z Albicelestes. Kurczę pieczone, ale niestety nie osiągnął w futbolu tyle, ile powinien, bez przerwy trapiony i prześladowany przez wszelakie kontuje, które doprowadziły do tego,że musiał przedwcześnie zakończyć karierę. Zagranie a'la rabona, jakie wykonał w meczyku ćwierćfinałowym LM na Old Trafford, gdzie upokorzył, a wręcz skompromitował i poniżył Henninga Berga, to na stałe weszło do historii LM. Facet miał niebywałą klasę i przyzwoitość, bo gdy reprezentował barwy Rossoneri to poprosił włodarzy klubu, aby na czas jego walki z kontuzją nie wypłacali mu całego honorarium, Redondo nie chciał być pasożytem i darmozjadem by tak rzec. Szanowałem go również za to, że nie dał sobie obciąć grzywy, tak jak tego żądał ówczesny treneiro Albicelestes, czyli Passarella, powiedział;ni choooya...po czym wyleciał na zbity pysk z kadry Albicelestes na MŚ u Les Bleus, ale Crespo i Batigol poddali się kuriozalnemu pomysłowi Daniela i pojechali na MŚ, by jak zwykle odpaść w ćwierćfinale mistrzostw. W mordę jeża, ale zawsze zazdrościłem Karambeu (Lenny Kravitz) jego wystrzałowej dupenci - Adriany Sklenarikovej (ponoć się rozstali, a co tu "Pudelek"). Scusa i sorry za to, że napisałem o graczach z blancos, ale gdy chodzi o reprezentantów Albicelestes, to mam to w pupci za przeproszeniem ;) Wiem, że się jarasz grą Albicelestes, dlatego też podpiąłem się do Ciebie :)

6

Hehe :) Ciekawe, czy pisałeś o Xavim na stojąco, bo Capparós zapodał hipertekścior, że gdy mówi się o Xavim to powinno się wstać z miejsca. Wiesz, to jest kolejny tematos bardzo kontrowersyjny i konfliktogenny, nawet nasi Redaktoiro rozgrzeszyli bardzo słaby występ Pedrito w meczyku przeciwko Levante, bo sypnął golazo ...nie chcę już maścić i pociskać kity w nieskończoność, ale gol to gol, cześć pieśni, na szczęście nas - kibiców to tak łatwo się nie da oszukać przez niektóre szmulowate mass media, my wiemy swoje i tyle.

8

Szefuncio, ale zapomniałem dodać, że jakiś satyryczny i komiczny portal goal-srom, czy jakoś tak, to wycenił czy ocenił po równo ostatni występ Lio i CR7, dziwić się później, że jest tyle przemocy i wysyp dżihadystów. Sam bym się obwiązał semtexem i wysadził w powietrze tych Stevie Wonderów w owej redakcji (sorry, nie mam nic do ludzi niepełnosprawnych to tylko taka przenośnia, choć głupia). Gdy CR7 grzmotnął czteropak - to tak, ale jednomyślność w ocenie w ostatnim meczyku przy nocie Lio i CR7, toć to skandal i parodia ;) Dobra, koniec produkcji mojego pierdolamento.

13

Widzisz, Panie Kolego, co to znaczy we współczesnej piłce zdobycie nawet jednej bramki. Munir strzela golazo, zaraz wywiady z Jego babcią i dziadkiem, skąd pochodzi i jakie ma korzenie, powołanie do kadry La Furia Roja, trza tylko patrzeć na to, kiedy Al Jazeera Sport nakręci miniserial o tym nieprawdopodobnym wyczynie Munira. Ale najlepsze jajca to były, gdy Sandro strzelił bramkę na El Madrigal po cudownej akcji Lio, kolego, ja bym tę bramkę strzelił nawet po zażyciu tony koki czy marychy, ale królem meczyku został okrzyknięty Sandro, bo gol to gol i na dodatek dał Nam bezcenne trzy punktos. Wiesz, teraz doszło w futbolu do takiego kuriozum i dziw nad dziwy odnośnie zdobyczy bramkowych, że lepiej strzelić jakąkolwiek bramkę choćby swoim Wackiem, pupcią, ręką byleby licznik był nabity. Gdyby na koniec sezonu, tak dla przykładu Lio miałby 20 goli + 30 asyst, bądź pewny, że nagłówki prasy będę krzyczały wniebogłosy - "To już koniec ery Leo Messiego". Czy Maradona lub Zizou to byli goleadorami? Nie! Teraz możesz zrobić rajdzik, w którym to miniesz 5 gostków i wyłożysz patelachę na pustaka jakiemukolwiek piłkarzowi, a kto zostanie królem strony? Zdobywca bramki, bo na końcu sezonu ludziska zapomną o czaderskich akcjach, będą się liczyły tylko i wyłącznie suche staty, yebane c'est la vie za przeproszeniem! :)

3

Niekiedy porównuję sobie Henry'ego i CR7, podobnie grali/grają na "skszydle", Thierry również był niszczycielski i dewastatorski na skrzydle co Portugalczyk.Mówię o grze Henry'ego w czasie przeszłym, bo z rzadka Go oglądam w NY Red Bulls, wolę Go zapamiętać z gry w Arsenalu,"Tricolores " czy z Barçy. Ale Thierry często i gęsto brał kilku gostków na bary, po czym zawiązywał ich na supeł i robił z nich rollercoaster, a CR7 raczej unika takich rajdów, w United to prezentował i prześladował obrońców BPL , teraz jakby ewoluuował w innym kierunku, ale w mordę jeża bije licznik z bramkami niczym jak taksometr. Dobra, już kończę te porównania, bo czacha dymi-mózg pulsuje.

3

Wiesz, mnie nie chodzi akuratnie o tę jedną sytuację, mnie chodzi o cały system gry jaki gra Barça, to niechże Alves się przyklei na siłę w środkowej strefie boiska i wówczas to, nie będzie miał żadnych problemów z powrotem, bo będzie stał jak słup soli, że się tak wyrażę ;) Czymże by była piłka bez jakichkolwiek błędów, przecież gra w piłkę to jest grą błędów, zawsze się znajdzie winowajcę za utracone golazo, żeby ktoś strzelił bramkę, to ktoś musi popełnić błąd, tylko chodzi o to, czy to jest mały błąd, który jest wybaczalny, czy to jest wielbłąd, po którym to piłkarzowi może się na stałe przykleić ławka rezerwowych do jego pupci?

Media

Sonda

Czy zamierzasz śledzić dokładnie występy Lewandowskiego w Chicago Fire?