FCBparasiempre
Dołączył/a: grudzień 2020
Biała Podlaska
34 obserwujących
0 obserwowanych
Czy zamierzasz śledzić dokładnie występy Lewandowskiego w Chicago Fire?
Komunikat
Polecający
Ładowanie...
Historia komentarza
Ładowanie...
11
,,Żabojady ugotowane”:
Dokładnie 10 lat temu FC Barcelona pokonała na wyjeździe PSG 1:3 w pierwszym ćwierćfinałowym meczu Ligi Mistrzów. W meczu tym w ekipie gospodarzy zabrakło Ibrahimovicia, który w rewanżu z Chelsea dostał czerwoną kartke. Kluczowym momentem spotkania była kontuzja Thiago Silvy z 21 minuty, lidera obrony gospodarzy. Zmienił go pauzujący długo David Luiz, który stał się najsłabszym punktem obrony PSG. Luis Suarez znakomicie wyczuł co w trawie piszczy i stale ustawiał się na pojedynki z Brazylijczykiem. Efektem były 2 gole Urugwajczyka i zwycięstwo Blaugrany. Trzeciego gola a w zasadzie pierwszego w kolejności zdobył Neymar.
@Adran360
@AssisMoreira
@Culer9002
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@misterio
@Mixtape
@Ogorinho1974
@Safrani
@Stinger_
11
Legendy Blaugrany:
15 kwietnia 1941 r. urodził się Josep Maria Fuste Blanch, pomocnik, jedna z legend FC Barcelony oraz były szef sekcji weteranów Blaugrany. W wieku 20 lat został wypożyczony do Osasuny, gdzie zaliczył swój debiut w Primera Division. Jego kariera na środku pomocy Barçy trwała 10 lat i zaowocowała dwoma Pucharami Miast Targowych oraz trzema Pucharami Króla. Z reprezentacją Hiszpanii zdobył też mistrzostwo Europy w 1964 r. Po zakończeniu kariery został zawodnikiem a następnie trenerem i ostatecznie szefem drużyny weteranów, która regularnie grała mecze pokazowe, w tym także poza granicami Hiszpanii.
@Stinger_
@Safrani
@rasta212
@Ogorinho1974
@Mixtape
@misterio
@Lionel_Messi10
@KrychaFCB
@AssisMoreira
@Adran360
0
@Zip Dzisiaj napewno! Chociaż przed 15 kwietnia 1916 r. nic na to nie wskazywało...
14
Historia niesprawiedliwości:
15 kwietnia 1916 r. FC Barcelona opuściła boisku kwestionując decyzje sędziego. Działo się to w czwartym półfinałowym meczu o Puchar Króla z FC Madrid. Po jednym zwycięstwie każdej ze stron u siebie(stosunek bramkowy, ani też gole na wyjeździe nie miały wtedy znaczenia) w Madrycie padł remis… 6:6(!) po dogrywce. Dwa dni później obie drużyny spotkały się ponownie w Madrycie. Przy stanie 3:2 w dogrywce dla FC Madrid(późniejszy Real), sędzia uznał kolejnego gola gospodarzom lecz Blaugrana domagała się odgwizdania faulu na ich bramkarzu Bru, który został odepchnięty i nie mógł interweniować. Piłkarze Barçy w proteście zdecydowali się zejść z boiska i w efekcie sędzia zakończył mecz wynikiem 4:2. Trzeba również pamiętać że przed meczem FC Barcelona zaprotestowała przeciwko obecności w składzie rywali Zabalo, który nie grał w poprzednich meczach. Według Katalończyków był on zawodnikiem Realu Union de Irun, więc nie powinien znaleźć się na boisku. Sędzia Berraondo jednak nie miał żadnych zastrzeżeń i pozwolił zawodnikowi grać. Z powodu tego incydentu Hiszpańska Federacja Piłki Nożnej zabroniła drużynom z Madrytu rozgrywania spotkań w Copa del Rey a Duma Katalonii powróciła do tych rozgrywek dopiero w edycji 1918/19. Na koniec przytocze wypowiedź legendarnego Paulino Alcantary, który tak oto wspominał w swoim pamiętniku półfinałowe starcia: ,,Graliśmy przez ponad 3 godziny przed zapaloną i wrogą publicznością. Nasza dominacja była tak duża, że gdyby referee nie odstąpił tak dalece od przepisów, nasz triumf byłby bezdyskusyjny. Nigdy nie zapomnę krętactw tego kłamcy Berraondo”. Trudno nie oprzeć się wrażeniu że to właśnie od tamtego 15 kwietnia, Madrid obrał ścieżke ,,po trupach do celu!”.
@Adran360
@AssisMoreira
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@misterio
@Mixtape
@Ogorinho1974
@rasta212
@Safrani
@Stinger_
8
Czy wiemy że:
14 kwietnia 1912 roku odbyło się spotkanie założycielskie brazylijskiego klubu FC Santos. Miejscem zebrania był budynek Concordia znajdujący się na ulicy Rosario 18. Uczestnicy mitingu dosyć długo deliberowali nad nazwą jaka powinna zostać nadana klubowi. Jeden z nich Edmundo Jorge de Araujo rzucił propozycję aby brzmiała ona Santos Football Club. I ten pomysł zdobył większość głosów. Kapitanem zespołu futbolowego okrzyknięto Sizinio Patusca. On wskazał kolor strojów jaki powinni przywdziewać gracze drużyny. Zaproponował aby były to niebieski i biały. W tych barwach rozegrany został debiutancki pojedynek. W czerwcu tego samego roku odbył się mecz towarzyski. Santos FC zmierzył się z teamem skleconym z lokalnych graczy nie zrzeszonych w klubie, ale pochodzącymi z tego portowego miasta. Zakończył się on tryumfem powstałego w kwietniu zespołu 2:1. Pierwsza oficjalna potyczka miała miejsce we wrześniu. Przeciwnikiem był także powstały niedawno Santos Athletic Club, który do dnia dzisiejszego występuje pod nazwą Clube dos Ingleses. Także okraszono go tryumfem. Tym razem było to 3:2. Wtedy wykuło się powiedzenie, któremu hołdują nowe pokolenia grających w Santos FC piłkarzy. ,,Tecnica e Disciplina”(technika i dyscyplina) - brzmi od tamtych czasów motto zespołu. Po pierwszym roku działalności zarządzający stwierdzili, że barwami strojów meczowych będą czarny i biały. I w tych kolorach występują po dzień dzisiejszy. Już w 1913 roku Santos FC wywalczył pierwsze trofeum. Drużyna wygrała lokalny turniej piłki nożnej pod nazwą „Campeonato Santista”. Najważniejszy moment w dziejach klubu przyszedł 3 lata później. Znaleźli stadion, na którym po dzień dzisiejszy rozgrywają swoje pojedynki. Nazywał się wtedy Estadio Vila Belmiro. Pierwszy mecz na obiekcie rozegrano 12 października 1916 roku. Przeciwnikiem był Ipiranga Futebol Clube. Pojedynek zakończył się zwycięstwem gospodarzy 2:1. Pierwszego gola dla FC Santos zdobył Adolfo Millon Junior. Od 1933 roku budowla nosi imię Urbano Caldeira. To człowiek, który całe swoje życie poświęcił drużynie z Santosu. Był jego piłkarzem, później trenerem a na koniec prezydentem.
Na tym stadionie rozpoczął się marsz ku sławie. Do dnia dzisiejszego klub jest 22 krotnym mistrzem stanu Sao Paulo. Trzy razy tryumfował w Copa Libertadores, odpowiedniku europejskiej Ligi Mistrzów. Wywalczył dwa razy czempionat Brazylii. Pięć razy puchar kraju. W swoim dorobku ma jeszcze wiele innych trofeów. Jednak nie było by ich gdyby nie jeden piłkarz. Najlepszy futbolista w historii. Edson Arantes do Nascimento znany na całym globie jako Pele. To dzięki niemu Santos FC stał się jednym z najbardziej rozpoznawalnych zespołów Brazylijskich. To on spowodował, że jego klub jest w gronie najwybitniejszych drużyn w historii Ameryki Południowej. ,,Czym byłby Santos bez Pele i Pele bez Santosu? Nie można sobie wyobrazić jednego bez drugiego”- napisał na Twitterze król futbolu w dniu swoich 80 urodzin.
@Stinger_
@Safrani
@Ogorinho1974
@Mixtape
@misterio
@Lionel_Messi10
@KrychaFCB
@Comentateiro
@AssisMoreira
@Adran360
9
Legendy polskiego futbolu:
53 lat kończy dzisiaj ,,Kowal”! 14 kwietnia 1972 r. w Warszawie urodził się Wojciech Kowalczyk. Cudowne dziecko polskiego futbolu i bohater jednej z najbardziej ,,amerykańskich” opowieści w rodzinnym sporcie. Szerzej nieznany napastnik, wyciągnięty z amatorskiego zespołu, który poskromił włoskich gwiazdorów. Później pan Wojciech został jeszcze wicemistrzem olimpijskim i odniósł szereg sukcesów. Na zawsze pozostał jednak przede wszystkim ,,napastnikiem od Sampdorii”. Żeby zrozumieć skale zjawiska, trzeba by przypomnieć czym była Sampdoria Genua na początku lat 90-tych w światowym futbolu a była to drużyna lidera najsilniejszej ligi świata- Serie A(później zresztą w cuglach zdobyła ten tytuł przed Juventusem) i obrońca trofeum w Pucharze Zdobywców Pucharów. Z gwiazdami pokroju Pagliuki, Vierchovoda, Manciniego i Viallego. Mimo to Legia zdołała ich ograć w ćwierćfinale Pucharu Zdobywców Pucharów. W pierwszym meczu pokonała genueńczyków 1:0 po trafieniu Dariusza Czykiera. W rewanżu na wyjeździe, skazywana na pożarcie Legia wyszła na prowadzenie 2:0. Swoimi dwoma golami zapewnił jej to właśnie Kowalczyk. Ostatecznie skończyło się remisem 2:2, co dało Legii awans do półfinału elitarnych rozgrywek, ostatniego w historii występów polskich drużyn. ,,Kowal” miał wtedy 18 lat i 341 dni, jednocześnie będąc najmłodszym zdobywcą dubletu w Pucharze Zdobywców Pucharów wśród zawodników klubów Ekstraklasy.
W całej historii występów polskich zespołów na kontynentalnej arenie młodszy od niego okazał się tylko Jerzy Musiałek z Górnika Zabrze ale on 2 gole strzelił w mniej liczącym się Pucharze Rappana. Wrażenie wywołane tym wyczynem było ogromne. Kowalczyk zdobył nagrodę Odkrycia 1991 Roku według ,,Piłki Nożnej”. Nie była to zresztą jego ostatnia nagroda indywidualna w karierze. W 1993 został Piłkarzem Roku według katowickiego ,,Sportu”. Pomiędzy tymi triumfami został też Piłkarzem Roku według ,,Piłki Nożnej”. Zrzekł się jednak tego tytułu z powodu konfliktu z PZPN-em. Na tym nie wyczerpała się lista jego kontrowersyjnych zachowań bowiem słynął z niepokornego charakteru. Dla wielu trenerów była to przeszkoda w prowadzeniu Kowalczyka. Janusz Wójcik kupował go jednak w stu procentach. Nie taił się że ,,Kowal” był jego ulubionym piłkarzem. Tę więź podsyciły Igrzyska Olimpijskie w Barcelonie. Reprezentacja kierowana przez ,,Wójta” zdobyła na nich srebrny medal. Kowalczyk natomiast z dorobkiem 6 goli został wicekrólem strzelców. W każdym z meczów fazy pucharowej aż po finał, minimum raz wpisywał się na liste strzelców. W tym czasie był już etatowym piłkarzem Legii Warszawa. Z Wojskowymi dwukrotnie zdobył mistrzostwo Polski. Przy drugim z tych tytułów jego udział był już jednak szczątkowy. ,,Kowal” zagrał w zaledwie 5 meczach ponieważ został wykupiony przez hiszpański Real Betis Balompie. Na jego koncie znajduje się też wicemistrzostwo kraju. Legia w tamtym sezonie w tabeli zajęła pierwsze miejsce ale decyzją PZPN za niesportowe zachowanie została przesunięta lokate niżej. Sam Kowalczyk nigdy się z tym nie pogodził i tak jak wtedy, tak i dziś należy do piłkarzy najgłośniej protestujących przeciwko tym rozstrzygnięciom. Do tego doszły Puchar oraz Superpuchar Polski. W Ekstraklasie strzelił łącznie 42 gole. Przy jego niezbyt wielkiej liczbie występów dało to przyzwoitą średnią 0.34 gola na mecz.
Pomimo to nigdy nie udało mu się zostać królem strzelców najwyższej polskiej ligi. Koronę mógł założyć dopiero na Cyprze, gdzie występował w Anothosisie Famagusta, znów pod wodzą swojego ulubionego trenera, Janusza Wójcika. Tam dwukrotnie został mistrzem kraju(raz w barwach APOELU Nikozja), a także 2 razy wywalczył krajowy puchar. Ponadto przez długi czas występował w Hiszpanii. W reprezentacji Polski zagrał 39 razy strzelając 11 goli, w tym w debiucie ze Szwecją, w wieku 19-tu lat. Jego karierę przerywały konflikty z selekcjonerami, szczególnie z Piechniczkiem. W pełni zaufał mu dopiero Wójcik. Po jego odejściu już nigdy nie zagrał w zespole narodowym. Kariere zakończył nieco przedwcześnie w wieku 32 lat. Dały o sobie znać problemy z nadwagą i nie do końca sportowym trybem życia. Niepokorny, wielki indywidualista również po zakończeniu kariery chodził własnymi ścieżkami. Wraz z Krzysztofem Stanowskim napisał mocną biografie ,,Kowal. Prawdziwa historia”. Był również ekspertem Polsatu, jednak został zwolniony z powodu skandalizujących wpisów na twitterze. Obecnie rzadko pojawia się w środowisku piłkarskim. Na Legii, gdzie niegdyś z powodu swojego stylu gry i charakteru był uwielbiany, obecnie należy do persona non grata z racji kontrowersyjnych wypowiedzi.
@Adran360
@FcPortoFan1999
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@misterio
@Mixtape
@Ogorinho1974
@Safrani
@Stinger_
11
Wspomnień czar:
14 kwietnia 2014 r. FC Barcelona zdobyła młodzieżową Lige Mistrzów. Rozgrywki te powstały w wyniku ewolucji projektu ,,Next-Gen Series” i patronat nad nim objęła UEFA. Sezon 2013/14 był debiutancki i rywalizowały w nim 32 zespoły podzielone na identyczne grupy jak te w ,,dorosłej” Lidze Mistrzów. Młodzi piłkarze podróżowali wraz ze starszymi kolegami i grali mecze grupowe w tych samych terminach, zazwyczaj o wcześniejszych porach, na mniejszych, bocznych boiskach(w Barcelonie areną zmagań było Mini Estadi). W fazie pucharowej przeprowadzono już jednak osobne losowanie i rozgrywano tylko jeden mecz. Barça reprezentowana przez drużynę Juvenil A pokonała 4:2 FC Kopenhage oraz 4:1 Arsenal i awansowała do turnieju finałowego rozegranego w dniach 11-14 kwietnia w szwajcarskim Nyonie. W półfinale Blaugrana ograła 1:0 Schalke po golu Munira a w finale pewnie pokonała Benfice 3:0 po 2 golach Munira i jednym trafieniu Rodrigo Tarin. To właśnie pochodzący z Maroka Munir był największą gwiazdą całych rozgrywek, strzelając 11 goli i notując 5 asyst. Ja tylko przypomnę iż w tamtej ,,złotej” ekipie grał choćby nasz niedawny skrzydłowy Adama Traore.
@Stinger_
@Safrani
@Ogorinho1974
@Mixtape
@misterio
@Lionel_Messi10
@KrychaFCB
@AssisMoreira
@Adran360
9
Czy wiemy że…
14 kwietnia 1940 r. w ligowym El Clasico zakończonym remisem 0:0 zadebiutował w barwach Blaugrany znakomity napastnik rodem z Kastylii i Leon, Mariano Martin Alonso.
@Adran360
@AssisMoreira
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@misterio
@Mixtape
@Ogorinho1974
@rasta212
@Safrani
@Stinger_
5
@FCBparasiempre
Kulinarne wariacje
Futbol łączy się mocno z gastronomią. Wiadomo przecież, że każdy piłkarz powinien (chociaż wielu ponosi tu porażkę) się dobrze odżywiać. Pierwszym bohaterem naszego artykułu będzie Spencer Prior – niezbyt znany angielski defensor. W 2001 roku zdecydował się on na przejście z Manchesteru City do Cardiff City. Rządy w walijskim klubie sprawował wtedy Sam Hammam, który miał głowę pełną szalonych pomysłów. Jednym z nich okazał się zapis w umowie, którą miał podpisać Prior. Okazało się, że aby dołączyć do nowego klubu, musi… zjeść jądra owcy. Uznawane jest to bowiem za przysmak w ojczyźnie Hammama – Libanie. W ten sposób chciał on sprawdzić gotowość piłkarza do pełnych poświęceń dla nowego klubu. Według relacji świadków obrońca zdecydował się na konsumpcję, chociaż zażądał, aby danie zostało ugotowane. Trzeba mieć jednak na uwadze, że cała historia jest raczej legendą.
Kulinarny kontrakt dotyczył także kongijskiego pomocnika, którym był Rolf-Christel Guie-Mien. Zawodnik zdecydował się na podpisanie umowy z Eintrachtem Frankfurt. Zadeklarował jednak, że złoży podpis tylko w przypadku zapewnienia, że jego żona otrzyma od klubu lekcje gotowania. Nie wiemy na jakim poziomie stały umiejętności kulinarne żony piłkarza, ale patrząc na jego żądania trzeba uznać, że sytuacja przy rodzinnym stole musiała być niewesoła. Ostatecznie małżonka miała nie obrazić się za żądania jej partnera.
Żadnego ugryzienia więcej
Urugwajskiego snajpera Luisa Suareza zna właściwie każdy kibic piłki nożnej. Wszyscy wiedzą również doskonale, że napastnik nie słynął zawsze jedynie ze swoich znakomitych umiejętności boiskowych. Suarez do momentu transferu do Barcelony aż trzykrotnie dopuścił haniebnego zachowania, jakim było ugryzienie rywala. Najpierw uczynił to w barwach Ajaxu atakując zębami Otmana Bakkala z PSV. Kolejną ofiarą napastnika był Branislav Ivanović z Chelsea. Było to w czasach gry Suareza dla Liverpoolu. Hattricka Urugwajczyk skompletował w czasie MŚ 2014, kiedy zatopił zęby w Giorgio Chiellinim. Sytuacja miała miejsce w ostatnim meczu fazy grupowej pomiędzy Włochami i Urugwajem. Działacze Barcelony znając takie zapędy zawodnika zdecydowali się zabezpieczyć odpowiednim zapisem w umowie. W kontrakcie Suareza pojawił się punkt, mówiący o tym, że piłkarz nie ma prawa nigdy więcej ugryźć żadnego z rywali. Do tej pory snajper nie dopuścił ponownie podobnego czynu, wobec czego trzeba wnioskować, że podszedł do sprawy bardzo poważnie.
Kiedy chcesz się znaleźć wśród gwiazd
Kibice Sunderlandu z uśmiechem na ustach lubią wspominać historię dotyczącą Stefana Schwarza. Szwedzki pomocnik miał marzenia, aby znaleźć się kiedyś wśród gwiazd. Nie chodziło o jednak o te futbolowe. W 1999 r. zawodnik zdecydował się dołączyć za 4 miliony euro do wspomnianej drużyny Czarnych Kotów. Wszystko wydawało się ok, ale działaczy Sunderlandu niepokoiły zamiary, jakie miał agent piłkarza. W jego planach istniał bowiem lot w kosmos. Pierwsze komercyjne tego typu podróże miały mieć miejsce już w 2002 roku. Agent Schwarza miał już ponoć zarezerwowane miejsce na jeden z pierwszych lotów. Klub postanowił więc działać i zabezpieczył się odpowiednią klauzulą w kontrakcie piłkarza. O czym mowa? O zakazie podróży w kosmos. Działacze bali się, że agent namówi swojego klienta do spełniania marzeń o szalonych podróżach. Później tłumaczyli to względami bezpieczeństwa. Nie wszystko bowiem zapewniają polisy ubezpieczeniowe, które nie mają wpływu na właśnie tego typu nieprzewidywane sytuacje. Do dnia dzisiejszego nie wiadomo niestety czy Schwarz zdołał jednak znaleźć się chociaż raz wśród prawdziwych gwiazd.
Najdroższe buty na świecie i lekcje hiszpańskiego
Powracamy do bardziej znanych piłkarzy bowiem kolejnym bohaterem naszego artykułu będzie Rafael van der Vaart. Po wielu przygodach holenderski pomocnik wylądował w 2015 r. w Betisie Sewilla. W momencie podpisywania kontraktu okazało się, że van der Vaart otrzymał pewien nietypowy zakaz. Nie mógł wystąpić w żadnym meczu w czerwonych butach. Kolor ten bowiem oznacza barwy Sevilli, a więc odwiecznego lokalnego rywala Betisu. Holender nie musiał wkładać w to specjalnego wysiłku, a za każdy miesiąc pracy otrzymywał za to 114 tysięcy euro. Łącznie zarobił na dziwnym zapisie w umowie aż 1,602,006 mln euro. Za takie pieniądze chyba każdy z nas zdecydowałby się odrzucić nawet najbardziej ukochane upodobania modowe.
Nie opuszczamy Hiszpanii, ponieważ teraz przejdziemy do dosyć nietypowej historii, która spotkała w Barcelonie Thomasa Vermaelena. Belg spełnił z pewnością piłkarskie marzenie dołączając w 2014 r. do Dumy Katalonii. Nie zrobił tam jednak wielkiej kariery z powodu licznych kontuzji. Warto jednak przyjrzeć się jednemu z zapisów w umowie obrońcy. Działacze Barcelony obiecali mu dodatkowe 100 tysięcy euro za sumienną naukę hiszpańskiego. Pozostaje więc pytanie, czy czekając na kolejną wizytę u klubowego lekarza, Vermaelen zabierał ze sobą książki i fiszki do nauki. Z pewnością wiele osób niechętnie nastawionych do pochłaniania języka obcego, widząc taką kwotę, szybko zmieniłoby swoje zdanie na ten temat. Vermaelen nie nagrał się w Barcelonie, ale mógł nieźle zarobić za lekcje hiszpańskiego – źródło: talkSport
Brazylijskie szaleństwa
Ronaldinho to brazylijski geniusz, który ma w swojej gablocie dwie Złote Piłki. Dlaczego jednak nie utrzymał się zbyt długo na piłkarskim szczycie? Wiele osób uważa, że miał na to wpływ imprezowy styl bycia urodzonego w 1980 r. zawodnika. Co więcej, Ronaldinho kompletnie nie zamierzał rezygnować z tego typu przyjemności. W 2011 roku Brazylijczyk zdecydował się opuścić Europę i powrócić do ojczyzny, aby bronić tam barw Flamengo. Co ciekawe, piłkarz zdecydował się podpisać umowę, jeśli zostanie spełniony jeden warunek. Otóż mistrz świata z 2002 roku zażądał, aby klub pozwolił mu dwa razy w tygodniu na nocne wypady. Flamengo bardzo chciało mieć u siebie piłkarza, więc zdecydowało się spełnić jego zachcianki. Król nocy może być tylko jeden – źródło: Viajes de Vandria
Słynny nielatający Holender
Dennisa Bergkampa nikomu przedstawiać nie trzeba. Holenderski napastnik jest wszystkim znany przede wszystkim ze względu na swoje znakomite występy w barwach Arsenalu. Równie rozpoznawalny jest również przez swoją fobię, która dotyczyła panicznego lęku przed podróżą samolotem. Jeszcze przed grą dla Kanonierów, Bergkamp przeżył traumatyczną przygodę. W czasie podróży samolotem ktoś z pasażerów podał fałszywą informację o tym, że na pokładzie znajduje się bomba. Po tamtym wydarzeniu Holender postanowił, że nigdy nie skorzysta już z tego środka transportu. Arsene Wenger nie zawsze mógł korzystać z usług Bergkampa – źródło: The Independent. Napastnik był nieugięty, czego efektem był nietypowy zapis w jego umowie z Arsenalem. Bergkamp zaznaczył, że ma być zwolniony z wszelkich podróży samolotem, które będzie musiał odbyć londyński klub. Ostatecznie więc Holendra zabrakło w wielu ważnych meczach, które Kanonierzy rozgrywali w europejskich pucharach.
Chcesz grać to trzymaj wagę
Angielski obrońca Neil Ruddock boleśnie przekonał się o tym, że zawodowy piłkarz musi prowadzić zdrowy tryb życia. W momencie dołączenia do Crystal Palace nie był jednym z najchudszych zawodników ligi. Wobec tego klub zdecydował się, że będzie karał zawodnika za każde przekroczenie wagi 99,8 kg. Złamanie zapisu oznaczało, że piłkarz będzie tracił 1/10 swoich zarobków. Efekt? Ruddock aż ośmiokrotnie musiał głębiej sięgnąć do kieszeni w przeciągu zaledwie 6 miesięcy. Co najciekawsze, obrońca ominął swój debiut, ponieważ w dniu meczowym nie udało się znaleźć pary spodenek, które by na niego pasowały. Nie ma co się dziwić, że Ruddock płacił kary – źródło: Daily Express
Klauzula do walki z rasizmem
Porzućmy na chwilę wesołe klimaty i przejdźmy do cały czas aktualnego problemu, którym jest rasizm. Niemiecki bramkarz Georg Koch zdecydował się na dołączenie do PSV w 1997 r. Ostatecznie spędził tam jednak tylko trzy miesiące, po czym powrócił do ojczyzny grać dla Armini Bielefeld. Doszło do tego przez jeden z zapisów w kontrakcie zawodnika. Koch zadeklarował, że opuści klub w momencie jakiegokolwiek aktu rasizmu. Doszło do tego niestety już po wspomnianych trzech miesiącach. Georg Koch nie tolerował rasizmu – źródło: The Apricity Forum
Domek Lego dla piłkarza
Niemiecki napastnik Giuseppe Reina chciał być bardzo cwany w momencie podpisywania kontraktu z Arminią Bielefeld. Piłkarz zażądał, aby w każdym roku trwania jego umowy klub sprawiał mu nowy dom. Reina przekonał się jednak boleśnie o tym, że w sprawach formalnych diabeł tkwi w szczegółach. Nie określił bowiem, jakich rozmiarów miały być wspomniane budowle. Klubowi działacze skrzętnie to wykorzystali. W ciągu trzyletniej umowy Reina otrzymał co prawda trzy domy, ale wszystkie były zbudowane z klocków Lego. Na takie domy zapracował sobie Reina – źródło: Twitter
Ławka rezerwowych i oszczędności
W 2011 r. Alex Oxlade-Chamberlain przeszedł za 13 milionów euro z Southampton do Arsenalu. Kanonierzy tak bardzo chcieli mieć u siebie młodego napastnika, że zgodzili się na bardzo niekorzystny ekonomicznie zapis w jego kontrakcie. Otóż na konto Southampton miało być przelewane dodatkowe 20 tysięcy euro za każdy ponad 20-minutowy występ napastnika. Jakie były tego efekty? Arsene Wenger nie miał wyjścia i bardzo rzadko wystawiał piłkarza w pierwszym składzie. Kiedy decydował się na wpuszczenie go z ławki, czynił to zazwyczaj po upływie 70 minuty spotkania. Teraz już każdy z pewnością rozumie dlaczego Oxlade-Chamberlain nie zrobił wielkiej kariery w barwach Kanonierów. Oxlade-Chamberlain nie poszalał w barwach Arsenalu – źródło: Bleacher Report
Jak widzicie w umowach piłkarzy dochodziło to przeróżnych dziwnych zapisów. Oczywiście nietypowych przypadków było dużo więcej, ale niemożliwym jest umieszczenie ich wszystkich w jednym artykule. Ciekawe sytuacje spotkały także np. Angela Di Marię i Neymara. Po transferze do Manchesteru United Argentyńczyk zagwarantował sobie w kontrakcie, że otrzyma dodatkowe 5 milionów Euro, jeśli zdobędzie Złotą Piłkę. Czerwone Diabły miały jednak szczęście, ponieważ żyjemy w erze Leo Messiego i Cristiano Ronaldo. W przypadku Neymara godny uwagi jest jeden z zapisów zawartych w jego umowie z Barceloną. Okazało się bowiem, że napastnik zadbał mocno o swoich przyjaciół. Co dwa miesiące mogli oni przylecieć do Barcelony na koszt klubu. W świecie zwariowanego rynku transferowego możemy być pewni, że w przyszłości piłkarscy działacze nieraz nas jeszcze zaskoczą.
5
Historie niecodziennych kontraktów piłkarskich:
Kontrakt piłkarski – na pierwszy rzut oka schemat umowy bardzo dobrze znany kibicom. Wszystkich interesuje zawsze jego długość i wysokość zarobków, które będzie zgarniał dany zawodnik. Czy zastanawialiście się kiedyś nad innymi zapisami dotyczącymi tych umów? Warto jest się temu przyjrzeć bliżej, ponieważ pomysłowość działaczy i zawodników w wielu przypadkach sięgała granic absurdu.
@Arkon
@Adran360
@AssisMoreira
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@Mixtape
@misterio
@Ogorinho1974
@rasta212
@Safrani
0
@FcPortoFan1999 Czy obraźliwy to nie wiem ale jak dla mnie to jakoś mi nie pasuje taki pseudonim...
2
O! Ja tu gadu gadu a tam Prześcieradła... gola strzelają...
10
Szanowni cules, założyciel FC Barcelony Joan Gamper, jakiego nie znaliście a powinniście(!) poznać.
125 lat później założyciel FC Barcelony wciąż może pochwalić się najlepszym wynikiem w jednym meczu: strzelił 9 goli w dwóch meczach w 1901 roku, przeciwko Franco Español i Gimnastic Tarragonie. Jest także jedynym, który osiągnął ich 8, wszystkie w tym samym roku 1901, w którym zdobył nie mniej niż 26 bramek w trzech kolejnych meczach. Joan Gamper nie był tylko założycielem FC Barcelona, a jest ich już sporo. Był także jednym z ich pierwszych zawodników i pierwszych świetnych strzelców. Choć zostały zagubione w archiwach historii, wciąż stanowią jeden z najważniejszych rekordów w historii Blaugrany: największą liczbę bramek strzelonych w jednym meczu . Nie mniej niż 9 goli, i to nie w jednym meczu, ale w dwóch. Oba wydarzenia miały miejsce w 1901 roku, w odstępie zaledwie miesiąca: od 10 lutego do 17 marca tego roku. Był to pierwszy raz, kiedy drużyna Blaugrany rozegrała oficjalne mecze. Aż do tego roku, od momentu założenia klubu 29 listopada 1899 r., Barça rozgrywała wyłącznie mecze towarzyskie. Pierwszym oficjalnym mistrzostwem, o którym wspominamy w tej serii historycznej, był Copa Macaya w 1901 roku. Barça przegrała pierwsze rozgrywki z Hispanią (1:2), a drugie wygrała z Societat Espanola (4:1). Oba mecze odbyły się w styczniu. Rekordy Gampera padły w lutym, trzeciego i czwartego dnia. Pierwszy mecz odbył się 10 lutego przeciwko drużynie francusko-hiszpańskiej. Pogrom był spektakularny: 13-0. Spośród goli Blaugrany, 9 zdobył Gamper. Nie ma oficjalnych danych na temat tego, czy któraś z nich została zdobyta z rzutów karnych, ale było ich 9. Pozostałe cztery bramki zdobyli John Parson (3) i George Girvan (1), ten drugi, autor artykułu na kilka tygodni przed pierwszym golem w historii Blaugrany w oficjalnym meczu. Niecały miesiąc później, 17 marca, Gamper strzelił ponownie 9 goli. W tym meczu, również rozgrywanym w ramach Pucharu Macaya, FC Barcelona pokonała Tarragonę w jeszcze bardziej doniosłym stylu, 18-0! Oprócz założyciela klubu, gole w tym meczu zdobyli Joseph Blak (3), Parsons (2), Ernest Witty (2), Bartomeu Terradas (1) i David Mauchan (1).
Jednak Joan Gamper nie jest tylko jedynym piłkarzem Dumy Katalonii, który strzelił 9 goli w oficjalnym meczu, jest także jedynym, który zdobył ich 8. Trzy tygodnie później, 8 kwietnia, Barça ponownie pokonała francusko-hiszpańską drużynę, tym razem 14-0. Oprócz Gampera bramki zdobyli także Parsons (3), Blak (2) i Witty (1). Krótko mówiąc: Joan Gamper strzelił aż 26 goli w zaledwie trzech meczach! To kolejny rekord nie do pobicia w całej historii FC Barcelony. Aby znaleźć rekordy zbliżone do Gampera, musimy cofnąć się do 1904 r., kiedy to José Quirante strzelił 7 goli drużynie Sant Gervasi w Campionat de Catalunya – rozgrywkach będących kontynuacją Copa Macaya - a dziesiątki lat później dzięki 7 bramkom strzelonym przez Francisco Mateo w 1938 r. (8:0 przeciwko Avenç w lidze katalońskiej), Ladislao Kubalę w 1951 r. (9:0 przeciwko Gijón w lidze, 2 rzuty karne) i Eulogio Martíneza w 1957 r. (8:1 przeciwko Atlético de Madrid w Pucharze). Oto najlepsze rekordy strzeleckie w historii Barcelony, pod wodzą jej założyciela. W sumie Joan Gamper strzelił 81(!) goli w 28 oficjalnych meczach!
@Stinger_
@Safrani
@rasta212
@Ogorinho1974
@Mixtape
@misterio
@Lionel_Messi10
@KrychaFCB
@Adran360
@Arkon
8
,,Chilijka” inaczej przewrotka:
Zagranie to wynalazł lewy obrońca Ramon Unzaga w 1914 r. w chilijskim porcie Talcahuano. W wyskoku, z plecami ułożonymi równolegle do murawy, nogami wykonał nożyce, uderzając piłke nad głową. To dlatego tą powietrzną akrobacje hiszpańscy dziennikarze nazwali ,,La Chilena”, gdy pare lat później w 1927 r. chilijski klub Colo-Colo przyjechał na tournée do Europy a napastnik David Arrellano zaprezentował to zagranie na stadionach Hiszpanii. Tak właśnie przewrotka, zupełnie jak wcześniej truskawki i cueca(chilijski taniec narodowy), dotarła przez Atlantyk do Hiszpanii. Arrellano strzelił jeszcze pare powietrznych goli, po czym zmarł tego samego roku w szpitalu w Valladolid po fatalnym zderzeniu z obrońcą.
@Adran360
@Arkon
@AssisMoreira
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@misterio
@Mixtape
@Ogorinho1974
@rasta212
@Safrani
10
Nieco zapomniane legendy futbolu:
13 kwietnia 1960 r. urodził się Rudolf Vöeller, napastnik, Mistrz Świata-1990, Wicemistrz Świata-1986, Wicemistrz Europy-1992, Zdobywca Ligi Mistrzów-1993(z Olimpique Marsylia). Rudolf "Rudi" Vöeller przygodę z profesjonalnym futbolem rozpoczynał w TSV Monachium. Wcześniej jako młody chłopiec grywał w Kickers Offenbach. W klubie ze stolicy Bawarii spędził zaledwie dwa lata po czym został zakupiony przez Werder Brema. Na sukcesy w piłce klubowej ten znakomity napastnik musiał czekać do 1991 roku, gdy z AS Romą wywalczył Puchar Włoch. Jego ogromny apetyt na sukcesy zdołał dopiero zaspokoić w Olympique Marsylia, z którym w 1993 roku zdobył Ligę Mistrzów. W reprezentacji Niemiec Voeller zadebiutował 17 listopada 1982 roku w przegranym 0:1 spotkaniu z Irlandią Pn. W sumie w jej barwach zagrał 90 razy, zdobywając 47 goli. Wystąpił w trzech turniejach Mistrzostw Świata a w 1990 roku wywalczył nawet złoty medal na tej imprezie. Po zakończeniu kariery piłkarskiej próbował sił jako trener. W 2000 roku podjął się pracy w Bayernie Leverkusen. W tym samym roku otrzymał możliwość prowadzenia reprezentacji Niemiec, z którą zdobył srebrny medal Mistrzostw Świata w 2002 roku. Dwa lata później został trenerem włoskiej AS Romy, jednak szybko zrezygnował, po paśmie porażek i nieporozumień z zawodnikami. W 2005 roku ponownie był trenerem w Bayernie Leverkusen.
@Stinger_
@Safrani
@Ogorinho1974
@Mixtape
@misterio
@Lionel_Messi10
@KrychaFCB
@AssisMoreira
@Arkon
@Adran360
10
Genialny Luis Nazario de Lima:
13 kwietnia 1997 r. FC Barcelona pokonała na Vicente Calderon Atletico Madryt 2:5 w ramach 33 kolejki Primera Division. Ronaldo, rozegrał w Barcelonie tylko jeden sezon, 1996-97 ale wystarczyło to, aby wykazać się wysoką jakością i umiejętnością strzelania goli. Łącznie strzelił 47 goli, z czego 5 z rzutów karnych, co przyczyniło się do zdobycia tytułów PZP, Pucharu Hiszpanii i Superpucharu Hiszpanii. Cztery z jego występów były znakomite a tyle samo goli zdobył w meczu ligowym, ostatni z nich miał miejsce podczas wizyty na Vicente Calderón 13 kwietnia 1997 r. Kiko z Atlético otworzył wynik spotkania już na początku meczu ale Iván de la Peña wyrównał wspaniałym golem i od tej chwili rozpoczął się festiwal strzelecki Brazylijczyka, który jeszcze przed przerwą strzelił na 1:2, a w drugiej połowie strzelił jeszcze dwa gole. W raporcie ,,El Mundo Deportivo” trzy bramki Ronaldo zostały opisane w następujący sposób:
Pierwszy gol „w 42. minucie De la Peña oddał daleki strzał w kierunku Ronaldo, Provan nie zdołał dosięgnąć piłki a Brazylijczyk trafił w podstawę słupka od środka i umieścił ją w siatce” (1-2). W drugiej połowie, w 58. minucie: „Guardiola przejął piłkę a Figo wykonał wspaniałą asystę pod bramką, dzięki czemu Ronaldo udało się pokonać Molinę ” (1-3). Wreszcie trzeci, który dał wynik 2-4 na piętnaście minut przed końcem, po tym jak „ Santi oddał rzut karny Figo i również zarobił bilet do szatni, będąc już wcześniej ukaranym żółtą kartką. Ronaldo wykorzystał rzut karny ”. Dysponując liczebną przewagą, Barça zdominowała końcówkę meczu i podwyższyła wynik na 2-5 po tym, jak Figo zdobył gola po podaniu Ronaldo, po wspaniałym rajdzie obu drużyn z jednego pola na drugie. Kiko otworzył wynik w 13. minucie. Po trzecim golu, którego zdobył z rzutu karnego, Ronaldo potraktował „butifarra” („bananem”, jak go nazywał) trybuny, na których zgromadzili się radykalni fani czerwono-białych drużyn, którzy obrażali go przez cały mecz. „Kierowali w moją stronę a także w stronę mojej dziewczyny, bardzo poważne obelgi” – wyjaśnił Brazylijczyk po wyjściu z szatni. „Nigdy nie jest miło być obrażonym, chociaż mogę to zrozumieć, ponieważ ich drużyna przegrywała i zrozumiałe było, że byli źli”. Ale zabrakło mu cierpliwości: „Poświęciłem im gola i dałem im też banana. To było spontaniczne. Nie mogłem się powstrzymać”. Odnosząc się do tych incydentów z trybun, menedżer Blaugrany Bobby Robson był nieco ironiczny: „Widzieli, że Ronaldo jest wielkim zagrożeniem i reagowali w ten sposób za każdym razem, gdy otrzymywał piłkę”. Był to czwarty hat-trick Brazylijczyka w barwach FC Barcelony, po golach zdobytych przeciwko Valencii (3:2), Zaragozie (4:1) w lidze i samemu Atlético (5:4) w Pucharze. Był to również jego jedyny sezon, gdyż latem spakował walizki i wyjechał do Włoch, gdzie przez pięć kolejnych sezonów grał w Interze Mediolan.
@Adran360
@Arkon
@AssisMoreira
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@misterio
@Mixtape
@Ogorinho1974
@rasta212
@Safrani
7
Zapomniane i szalone El Clasico:
13 kwietnia 1916 r. FC Madrid zremisował na Estadio O’Donnell w Madrycie z FC Barceloną 6:6(!) po dogrywce, w ramach powtórzonego meczu półfinałowego Pucharu Króla. Hattrickiem dla gospodarzy popisali się Santiago Bernabeu oraz Belaunde. Natomiast w ekipie Blaugrany hattrick zanotował genialny Paulino Alcantara a pozostałe gole zdobyli Bau(2) oraz Mallorqui. Niestety w powtórce drugiego półfinałowego meczu FC Barcelona poległa (ponownie w Madrycie) z gospodarzami 4:2 i odpadła z rozgrywek. Powtórke drugiego meczu opisze w rocznice, która przypadła już 2 dni później.
@Safrani
@siwykrb
@Ogorinho1974
@Mixtape
@misterio
@Lionel_Messi10
@KrychaFCB
@AssisMoreira
@Adran360
@Arkon
0
@bartekvisca No tak to jest, latka lecą ale za to cudowne wspomnienia zostają...
23
Po stokroć Feliz cumpleaños Tarzanie!
Panie i Panowie, szanowni cules, Carles Puyol Saforcada kończy dzisiaj 47 lat! Wznieśmy toast za żywą legendę Blaugrany.
Wszyscy go znamy i wszyscy kochamy. Przy okazji urodzin Carlesa przypomnę ciekawy okres w jego życiu dotyczący Figo. Otóż Luis Figo dla Carlesa był przede wszystkim pierwszym idolem z pierwszych lat pobytu w Barcelonie. Figo trafił do Barçy latem 1995 r. a ,,Tarzan” kupował w tamtym czasie wszystkie lokalne gazety sportowe, wycinał jego zdjęcia i umieszczał w specjalnym albumie aby się nie pogniotły. Siedemnastoletni Katalończyk był wówczas przekonany że treningi w La Masii to tylko piękny epizod w jego życiu i po powrocie do domu będzie mógł udekorować tymi fotkami swój pokój w La Pobla. Dla ,,Puiego” największym dowodem jego umiejętności było to że Johan Cruijff chciał go mieć u siebie pomimo obecności w składzie tak znakomitych piłkarzy jak Stoiczkow oraz Laudrup. Gdy w sezonie 1999/2000 Carles przebił się wreszcie do pierwszego składu, Portugalczyk miał już status wielkiej gwiazdy, był jednym z kapitanów i grał pierwsze skrzypce u kolejnych trenerów Barçy. To właśnie Figo obok Guardioli oraz Rivaldo był futbolistą, któremu Puyol przyglądał się ze szczególna uwagą. ,,Udzielił mi wielu trafnych wskazówek podczas moich początków w pierwszej drużynie”- mówił ,,Pui”. – »Powiedział po portugalsku: ,,Kiedy masz piłke młody, to nie komplikuj sobie życia i zawsze szukaj najprostszych rozwiązań«. Starałem się go słuchać”. Tarzanowi w Portugalczyku imponowała nie tylko świetna technika czy bajeczna wizja gry ale również wielka wola walki i stawianie dobra zespołu ponad wszystko inne.
@Adran360
@Arkon
@AssisMoreira
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@misterio
@Mixtape
@Ogorinho1974
@rasta212
@Safrani
0
Mam jakieś takie niepokojące przeczucia co do meczu z Leganes że stracimy punkt a w zasadzie to 2 punkty i że zremisujemy..... 2:2....?
No ale to tylko takie przeczucia....
7
@FCBparasiempre
Zanim przyjrzymy się stadionowi, z którego Barça korzystała przez 35 lat przed przeprowadzką na Camp Nou, rzućmy trochę światła na sześć innych boisk, z których klub korzystał w pierwszych 20 latach swojego istnienia. Przede wszystkim musimy cofnąć się do października 1899 r., kiedy to obywatel Szwajcarii Hans Kamper znalazł pracę w Barcelonie. Chcąc kontynuować swoją działalność sportową, umieścił ogłoszenie w ,,Los Deportes”, w którym wyraził chęć założenia klubu piłkarskiego. Na spotkaniu 29 listopada 1899 r. z 11 podobnie myślącymi osobami założono FC Barcelona. Kamper grał dla klubu, a później został jego prezesem, przyjmując katalońską wersję swojego imienia Joan Gamper. W latach 1899–1909 Barça grała na pięciu różnych boiskach, zaczynając od ,,Velódromo de la Bonanova” a rok później przenosząc się na ,,Campo del Hotel Casanovas”. Oba były niezwykle podstawowymi boiskami z odgrodzonym linami ziemnym boiskiem. W 1901 roku klub przeniósł się na ,,Campo de la Plaza de las Armas”, kolejny prosty teren, zanim osiedlił się na kilka lat na ,,Campo de la Carretera de Horta”. Było to pierwsze ogrodzenie przypominające boisko piłkarskie, z krótką trybuną na połowie boiska i trybunami po pozostałych stronach boiska. W 1905 roku klub przeniósł się na ,,Campo de la Calle Muntaner”, które było nieco większe, ale jeśli już, to bardziej podstawowe niż ,,Campo de Horta”. Powodem wszystkich przeprowadzek we wczesnych latach była szybka ekspansja Barcelony a każda otwarta przestrzeń została szybko pochłonięta przez zabudowę mieszkaniową lub użytkowanie komercyjne. Po krótkim wygnaniu Gamper powrócił do klubu jako prezes w 1908 roku. Po początkowym sukcesie w Campeonata de Catalunya, klub nie wygrał żadnych zawodów od 1905 roku i ze względu na znaczne długi, był na skraju upadku. Gamper rozpoczął refinansowanie klubu i w 1909 roku, z pomocą lokalnych biznesmenów, Barça kupiła swój pierwszy stadion przy Calle de Industria. Podpisał również nowych graczy, a członkostwo wzrosło do 10 000 socios do 1914 roku. Stadion przy ,,Calle Industria” był znany jako ,,L'Escopidora” lub ,,Spittoon” i został zainaugurowany 14 marca 1909 roku meczem ligowym z Català SC. W następnym meczu na L'Escopidora, Barça odzyskała Campeonata de Catalunya i rozpoczęła się pierwsza złota era klubu. Stadion był wówczas objawieniem z dwupoziomową trybuną i początkową pojemnością 6000. Był to również jeden z pierwszych boisk piłkarskich w Hiszpanii, na którym eksperymentowano z oświetleniem. Popularność drużyny była tak duża, że stadion pękał w szwach za każdym razem, gdy grała Barça, do tego stopnia, że niektórzy kibice musieli siedzieć na murze obwodowym. Przechodnie widzieli niezgrabny widok tyłków kibiców zwisających z krawędzi muru i nazywali kibiców „culés”, co dla nas oznacza „tyłki”, i nazwa ta przylgnęła do nich. Wraz z ciągłym sukcesem Barcelony na boisku i wzrostem liczby socios stało się jasne, że ,,L'Escopidora” nigdy nie będzie wystarczająco duży dla potrzeb klubu, więc w lutym 1922 roku rozpoczęto prace nad nowym stadionem w dzielnicy ,,Les Corts” w Barcelonie. Nowy stadion miał trzy strony otwartych tarasów, podczas gdy po zachodniej stronie 80-metrowy dach zakrywał trybuny z miejscami siedzącymi. ,,Les Corts” miał początkowo pojemność 22 000 i został otwarty 20 maja 1922 roku, kiedy Barça odniosła zwycięstwo 2-1 nad St Mirren. ,,Les Corts” gościł finał Copa del Rey w 1923 roku pomiędzy Athletic Club i CE Europa a ,,La Selección” grała z Austrią na tym obiekcie w grudniu 1924 roku. Jednak sześć miesięcy później klub i stadion znalazły się w centrum ogólnokrajowej burzy.
Klub nadal był na czele katalońskiego zapału, a gdy hiszpański lider Primo De Rivera pojawił się na meczu w czerwcu 1925 r., tłum dał mu i hiszpańskiemu hymnowi narodowemu ptaka. Zespół ,,Royal Marines”, który został zaproszony, aby zapewnić muzyczną rozrywkę, był nieco zdenerwowany zamieszaniem. Przerwali hymn hiszpański i zagrali „God Save the Queen”, ku uciesze stronniczego tłumu. Primo De Rivera, wykazując się rodzajem humoru, który kojarzy się z dyktatorem, nakazał zamknięcie stadionu na trzy miesiące i zmusił Joana Gampera do rezygnacji ze stanowiska prezesa. Klub cieszył się tak dużą popularnością ze względu na dominację w Campeonata de Catalunya i Copa del Rey w połowie lat dwudziestych, że klub musiał rozbudować stadion. W 1926 r. rozbudowano tarasy z trzech stron otwartych boków, zwiększając pojemność do 45 000. Zostało to wystawione na ciężką próbę, gdy klub wygrał inauguracyjną ligę hiszpańską w 1929 roku. Jednak pierwsza złota era miała się ku końcowi, a w obliczu braku tytułów mistrzowskich w latach trzydziestych i wybuchu wojny domowej świat Barcelony był bliski załamania. Miesiąc po rozpoczęciu wojny prezes klubu Josep Sunyol został stracony przez żołnierzy Falangi po przypadkowym przekroczeniu linii frontu w pobliżu Guadarramy. Po powrocie do Barcelony klub utworzył spółdzielnię robotniczą, aby utrzymać ,,Les Corts” z dala od rąk anarchistów. Mając wątpliwości co do istnienia klubu, Barça przyjęła ofertę tournée po Meksyku i USA. To pieniądze zebrane podczas tournée zapewniły klubowi przyszłość. Jednak gdy wrócili do domu pod koniec 1938 roku, spotkali zupełnie inną Katalonię. Z liczbą członków poniżej 3000 i zniszczonymi biurami klubowymi, Barça doznała dalszych upokorzeń pod koniec wojny, gdy nacjonalistyczny reżim Franco usunął z klubu wszelkie formy katalońskiej tożsamości. Rząd nie był w stanie zmienić kibiców Barçy i wkrótce ,,Les Corts” stało się MIEJSCEM, w którym Katalończycy mogli się masowo gromadzić i świętować swoją tożsamość. Przybycie rządu nacjonalistycznego miałoby tragiczne konsekwencje dla byłych separatystycznych obszarów Katalonii i Kraju Basków. Jednak wbrew powszechnemu przekonaniu lata 40. XX wieku były bardzo udaną dekadą dla Barcelony. Podczas gdy Real Madryt zmagał się w sezonach następujących po wojnie domowej, Barça i Athletic Club odniosły serię zwycięstw w lidze i pucharze. Podbudowany poprawiającymi się finansami klub przystąpił do dalszego i najbardziej spektakularnego rozwoju ,,Les Corts”. W 1944 r. rozbudowano istniejące tarasy, zwiększając pojemność do 60 000, ale najbardziej imponujące prace miały miejsce po stronie zachodniej. Zaprojektowany przez Eduardo Torroję, niezwykle zaawansowany, głęboki dach wspornikowy został wzniesiony za istniejącym zadaszeniem. Gimnástic Tarragona kupił i zdemontował starą trybunę, a 2 czerwca 1945 r. Barça zagrała z Nástic w meczu towarzyskim, aby uczcić otwarcie rozbudowanego stadionu. Torroja zaprojektował również fasadę trybuny, której nad wejściem głównym umieszczono prefabrykowany betonowy herb klubu. Nowy dach należał do najnowocześniejszych w Europie i wykorzystano w nim mieszankę żelbetonu i stali. Dach falował i miał rozpiętość od przodu do tyłu 27 metrów. Zakrzywiony spód pokrycia był żebrowany okładziną i wisiał nisko nad pokładem siedzącym jak ogon gigantycznego aligatora. Les Corts był największym i najbardziej spektakularnym stadionem w Hiszpanii przez większość lat 40. XX wieku i był świadkiem pojawienia się kolejnej wielkiej drużyny Barçy i przybycia węgierskiej legendy Ladislau Kubali w 1950 roku. Tytuły ligowe nastąpiły w 1952 i 1953 roku, ale kiedy w 1954 roku postawiono reflektory, klub zdecydował już, że stadion nie jest w stanie dłużej obsłużyć stale rosnącej liczby kibiców. Niewątpliwie impulsem do rozbudowy Estadio Santiago Bernabéu przez Real Madryt był zakup dużej przestrzeni ogrodów publicznych i działek w zachodniej części miasta. W marcu 1954 r. położono pierwszy kamień węgielny pod budowę Camp Nou. Odejście od ,,Les Corts” było konieczne, jeśli klub miał konkurować z wielkim Realem Madryt z lat 50., ale zależało od sprzedaży Les Corts pod zabudowę mieszkaniową. Przez kilka lat stanowiło to problem, ponieważ gmina była nieugięta, że teren pozostanie zieloną przestrzenią w ciągle rozrastającym się mieście. Ostatecznie klub zwrócił się do Rady Ministrów Franco, która uchyliła decyzję rady miejskiej i zatwierdziła sprzedaż ziemi pod zabudowę mieszkaniową. Oto przykład a jest ich kilka, gdzie Barça skorzystała na interwencji Franco.
Pierwszy zespół rozegrał swój ostatni mecz ligowy na Les Corts 21 kwietnia 1957 roku. Kubala strzelił ostatniego gola w zremisowanym 1-1 meczu z FC Sevillą, dzięki któremu Andaluzyjczycy zakwalifikowali się do europejskich pucharów kosztem Barçy. Przez cały ten czas, gdy Barça narobiła sobie paraliżującego długu po wybudowaniu Camp Nou, na boisku nie działo się najlepiej i wielu kwestionowało decyzję o budowie tak dużego stadionu. CD Condal, który przez część swojej historii był powiązany z FC Barcelona, nadal korzystał ze stadionu do 1961 roku, zanim rozgrywał mecze na zmianę na Camp Nou i podstawowym ,,Campo de Hostafranchs”. Ostatni mecz na Les Corts odbył się 10 lipca 1965 roku, kiedy to Barcelona Junior XI pokonała Catalonia XI trzema golami do jednego. W 1970 roku SD Condal połączył się z Atlético Cataluña CF, tworząc Barcelona Atlético lub Barcelona B, jak są teraz znane. W końcu 5 lutego 1966 r. rozpoczęto rozbiórkę Les Corts a trzy miesiące później teren sprzedano za 226 milionów peset i zagospodarowano pod zabudowę mieszkaniową. Całą sumę uzyskaną ze sprzedaży przeznaczono na spłatę długów klubu.
6
Legendarny ,,Camp de Les Corts” I jego poprzednicy:
@Adran360
@Arkon
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@misterio
@Mixtape
@Ogorinho1974
@Safrani
@siwykrb
@Stinger_
3
A już myślałem że Der Klassiker będzie ciulowy jak nigdy a tu masz ci babo placka...
1
No przeca mówiłem że te cholerne szwaby wcisnął 2 gole... a niech ich szlak....
0
Zaraz te cholerne szwaby wsadzą ze dwa gole i będzie po zawodach...!
9
Gardel śpiewał dla Barcelony:
W latach dwudziestych XX wieku Barcelona była miastem europejskiego boksu. Paral.lel i jego kabarety przeżyły rozkwit dwuwierszy i rewii muzycznej, których domagało się społeczeństwo; Wspaniałe teatry roztaczały atmosferę wyrafinowanej kultury, a Barça przeżywała swój Złoty Wiek za sprawą takich piłkarzy jak Samitier ,Piera ,Zamora i Alcántara, którzy położyli podwaliny pod futbol jako sport masowy. Tętniąca życiem, nowoczesna i zaawansowana technologicznie, taka była Barcelona. Śpiewak tanga Carlos Gardel przybył tu po raz pierwszy w 1923 roku, aby doświadczyć tego zjawiska. W tym samym roku Gardel wystąpił w ,,Teatrze Goya”, nie odnosząc większego sukcesu, jednak powrócił w 1925 r., by śpiewać w teatrze ,,Palace i Principal” przy ,,La Ramblas”. Jego głos i serdeczna osobowość umożliwiły mu nawiązanie kontaktów z malarzem i dramaturgiem Santiago Rusiñolem, promotorką kultury Isabel Llorach, a także z piłkarzami FC Barcelona: Pierą, Zamorą i Samitierem. Znany jako „Criollo Thrush”, król tanga pojawił się przed skrzydłowym Emilim Sagi Barbą, którego ojca, argentyńskiego barytona, podziwiał. Nie było niczym niezwykłym zobaczyć Gardela w kawiarni ,,Torino” rozmawiającego z intelektualistami. Nie jadał także w popularnych barach plażowych ,,Barceloneta” ani w eleganckiej restauracji „El Canari de La Garriga”, a wieczorami spotykał się z gwiazdami Barcelony. Piosenkarz nagrywał swoje pierwsze albumy w nowoczesnym systemie elektrycznym Odeon przy ulicy Pelayo i był jednym z pierwszych głosów, których można było usłyszeć w Radiu Barcelona. Finał Pucharu Hiszpanii rozegrany na ,,El Sardinero” przeciwko Real Sociedad w 1928 roku jest prawdopodobnie największym wydarzeniem w historii FC Barcelony. Dwa remisy 1-1 spowodowały 38-dniową przerwę w rozmowach, która doprowadziła do trzeciego „finału”, który Katalończycy wygrali 3-1. Historię opowiadają poeta Rafael Alberti, jego przyjaciel José Maria de Cossio, Gardel i Samitier: ,,Pierwszy mecz, rozegrany 20 maja, był zacięty i toczony w deszczu i błocie, a walki były dość brutalne. Gardel widział go obok Albertiego i był pod wrażeniem odwagi Platko , który w pierwszej połowie został kontuzjowany przez pochodzącego z San Sebastian Cholína w wyniku zderzenia. Bramkarza, nazywanego „Węgierskim Niedźwiedziem”, zniesiono z boiska na ramionach w celu opatrzenia ran i sprowadzono z grubym bandażem na głowie. Poeta z Kadyksu opisał to szczegółowo w swoim tomiku poezji „Zaginiony gaj”. „Kiedy mecz zbliżał się do finału, Platko pojawił się ponownie, silny i piękny, zdecydowany dać się zabić (…)”. Alberti dodaje, że nocą śpiewano „Els segadors”, powiewały katalońskie flagi, a „jeden z uczestników, Gardel, śpiewał argentyńskie piosenki z wielką umiejętnością”. Alberti był tak zdumiony odwagą Platko, że napisał na jego cześć odę w ,,Casona de Tudanca”, która ukazała się na pierwszej stronie „La Voz de Cantabria” 27 maja, siedem dni po strasznym wypadku. Argentyński piosenkarz opowiedział, jak „Sami” i Barça zmienili jego podejście do piłki nożnej. „Nie lubiłem piłki nożnej. Zacząłem ją lubić dopiero, gdy zobaczyłem grę Barcelony w tym mieście, które wydało mi się tak urocze i przyjemne. Ze względu na szczerą i lojalną przyjaźń, jaką mam z Samitierem, śledziłem Barcelonę podczas jej tournée po kilku miastach podczas Mistrzostw Hiszpanii, co było dla mnie prawdziwą próbą”. Josep Vives, delegat Generalitat w Ameryce Południowej, podkreślił kilka miesięcy temu podczas prezentacji na temat relacji Gardela z Barceloną w Montevideo, że Carlitos jest honorowym członkiem klubu.
Radość z ogromnego sukcesu nie trwała długo. Od 4 sierpnia do 1 września Duma Katalonii odbyła tournée po Buenos Aires, Rosario i Montevideo, co spotkało się z powszechną krytyką. Spośród ośmiu rozegranych meczów, niebiesko-czerwona drużyna przegrała pięć, zremisowała dwa i wygrała jeden z Boca Juniors. Co więcej, zysk w wysokości 150 000 peset był niewielki, biorąc pod uwagę tak długą trasę. Obraz nie był dobry. Argentyńska prasa donosiła o występach piłkarzy w klubach nocnych. W Barcelonie organizacja spotkała się z krytyką i klub wszczął dochodzenie. Zarząd klubu musiał zrezygnować, trener Romà Forns uczynił to samo, a niektórzy zawodnicy zostali ukarani. Samitier, Piera i Platko wypadli fatalnie w oczach kibiców. Jednak 30 czerwca 1929 roku drużyna wygrała pierwszą ligę na boisku Arenas (0-2). Gardel śpiewał o Barcelonie a w szczególności o pobycie Samitiera w Argentynie, w tangu „Sami” z muzyką Nicolása de Verony i tekstem Lito Masa. Piosenkarz zmarł w wieku 44 lat w Medellín, 24 czerwca 1935 r., gdy jego samolot zderzył się z innym samolotem na lotnisku. Mówi się, że każdy wysłannik Barcelony przybywający do Buenos Aires przechodzi obok cmentarza ,,Chacarita”, aby uczcić pamięć jednego z fanów Blaugrany.
@Stinger_
@Safrani
@rasta212
@Ogorinho1974
@Mixtape
@misterio
@Lionel_Messi10
@KrychaFCB
@Arkon
@Adran360
1
@Adran360 Zgadza się, dlatego też napisałem że to jest moje marzenie...
10
Pożegnanie z europejskimi pucharami:
W środę 12 kwietnia 1978 roku Johan Cruyff rozegrał swój ostatni mecz w europejskich pucharach dla FC Barcelony. Był to rewanżowy mecz półfinału Pucharu UEFA, gdzie PSV wyeliminowało Blaugrane z finału, który musiało rozegrać w dwumeczu z Bastią, co pozbawiło Johana szansy na pożegnanie się z klubem i zdobycie tytułu mistrza kontynentu. Holendrzy obronili prowadzenie 3-0 z pierwszego meczu, przegrywając na Camp Nou 1:3 z drużyną prowadzoną na boisku przez Cruyffa i trenowaną przez Michelsa. Obecność Michelsa, Neeskensa i Cruyffa w katalońskiej drużynie sprawiła, że atmosfera na ,,Philips Stadion” podczas pierwszego meczu była piekielna. Pod koniec meczu holenderski trener Blaugrany narzekał, że „goniąc Cruyffa jak psy myśliwskie, gnali za nim w obu meczach”, natomiast trener PSV Kees Rijvers nie przebierał w słowach, krytykując idola swojego kraju, opisując go jako „doskonałego aktora w polu karnym, wirtuoza w sztuce wywalczania rzutów karnych”. W pierwszym meczu Cruyff doświadczył jednego z najbardziej wrogich warunków, z jakimi zetknął się w swojej europejskiej karierze, będąc wygwizdywanym przez kibiców za każdym razem, gdy dotykał piłki. Ledwo wszedł do gry a Barça została zmiażdżona przez Holendrów, którzy wygrali 3-0 i dodatkowo stracili Neeskensa w meczu rewanżowym z powodu kartek.
@Adran360
@Arkon
@AssisMoreira
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@misterio
@Mixtape
@Ogorinho1974
@Safrani
@siwykrb
1
@Adran360 Osobiście marze żeby objął Boca Juniors ewentualnie po Scalonim reprezentacje Argentyny!
1
Ja to wszystko rozumiem, tą pasje Pepito, tą fascynacje Premiere Lig prze wielu kibiców na całym świecie. No ale na miłość boską, nic nie trwa wiecznie i trzeba w końcu zmienić to miejsce pracy, gdyż nie da się permanentnie wszystkiego wygrywać! Pepie uciekaj stamtąd jak najszybciej a najlepiej(jak dla mnie) do Argentyny! A w międzyczasie odpocznij sobie od tego jakże odpowiedzialnego i stresującego zawodu...