FCBparasiempre
Dołączył/a: grudzień 2020
Biała Podlaska
34 obserwujących
0 obserwowanych
Czy zamierzasz śledzić dokładnie występy Lewandowskiego w Chicago Fire?
Komunikat
Polecający
Ładowanie...
Historia komentarza
Ładowanie...
0
@tristan87 A i owszem! Trzecie miejsce na mundialu w 1974 roku!
19
Pamięć o nim nigdy nie zaginie:
Panie i Panowie, kochani sympatycy futbolu, 103 lat temu urodził się Kazimierz Górski! Wszyscy doskonale go znamy więc pochylmy się w zadumie ku pamięci wielce zasłużonego rodaka…
@Arkon
@AssisMoreira
@Culer9002
@Kessie
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@Mixtape
@Ogorinho1974
@patataj
@Pawel13sz
11
Wybitne postacie futbolu:
1 marca 1921 r. trzecim z kolei prezydentem FIFA został wybrany Jules Rimet, francuski działacz sportowy. Piastował ten urząd najdłużej w historii bo aż przez 33 lata! Rimet nazywany jest ojcem piłkarskich mistrzostw świata, ponieważ to on w 1928 r. wpadł na pomysł rozgrywania cyklicznych turniei, którymi pasjonują się miliony ludzi na całym świecie. Statuetka, którą zdobywali mistrzowie świata nazywana była jego nazwiskiem.
@patataj
@Pawel13sz
@Ogorinho1974
@Mixtape
@Lionel_Messi10
@KrychaFCB
@Kessie
@Culer9002
@AssisMoreira
@Arkon
8
Po prostu magik:
1 marca 2008 r. Ronaldo de Asis Moreira(nazywany Ronaldinho) strzelił ostatniego gola w barwach FC Barcelony w przegranym meczu z Atletico Madryt 4:2 w 26 kolejce Primera Division. Ronaldinho godnie pożegnał się z Blaugraną strzelając prześlicznego gola przewrotką na Vicente Calderon.
@Arkon
@AssisMoreira
@Culer9002
@Kessie
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@Mixtape
@Ogorinho1974
@patataj
@Pawel13sz
9
Ku czci wybitnej legendy FC Barcelony:
1 marca 1995 r. zmarł Cesar Rodriguez, wspaniały, legendarny snajper FC Barcelony. Do 2012 r. był rekordzistą klubu z wynikiem 232 goli w oficjalnych spotkaniach(ogółem 294 gole) a rekord ten pobił nie kto inny jak Lionel Messi. Tuż po jego śmierci burmistrz Barcelony Pascual Margall wspominał iż ,,czuł wspaniałą sympatie do Cesara i do teraz ma w mieszkaniu zdjęcia piłkarza z czasów gry dla Dumy Katalonii''. Cóż, pozostaje tylko żałować że nie mieliśmy okazji podziwiać jego wyczynów na żywo.
Cześć i chwała jego pamięci!
@Pawel13sz
@patataj
@Ogorinho1974
@Mixtape
@Lionel_Messi10
@KrychaFCB
@Kessie
@Culer9002
@AssisMoreira
@Arkon
9
Golleada w Copa del Rey:
1 marca 1925 r. FC Barcelona rozgromiła Valencie CF 7:3(!) w ramach(grupowej wówczas) konfrontacji o Pucharu Króla. 4 gole dla Barçy w tamtym meczu strzelił wybitny, legendarny napastnik Josep Samitier. Barça w tamtej edycji Pucharu Hiszpanii szła niczym burza ale o tym napisze przy innej okazji.
@Arkon
@AssisMoreira
@Culer9002
@Kessie
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@Mixtape
@Ogorinho1974
@patataj
@Pawel13sz
4
@FCBparasiempre
Obok FC Barcelony i Realu Madryt są jedynymi, którzy nigdy nie spadli z najwyższego poziomu rozgrywkowego w Hiszpanii. Athletic Bilbao jest wyjątkowym klubem dzięki swojej filozofii, którą wyznaje od ponad 100 lat. Choć dzisiejsza piłka staje się coraz mniej romantyczna – oni pozostają jednym z ostatnich takich bastionów. Jak to możliwe, że w czołowym europejskim klubie 85% składu pierwszej drużyny stanowią wychowankowie? Odpowiedź jest krótka – filozofia i efektywna akademia. W 1911 roku postanowiono, że Athletic Bilbao będzie opierał się tylko na zawodnikach z Kraju Basków, hiszpańskiej wspólnoty autonomicznej, która liczy nieco ponad 2 miliony mieszkańców. Inny zespół z tego rejonu, Real Sociedad San Sebastian, też był kiedyś jak ich sąsiad i korzystał wyłącznie z lokalnych piłkarzy. Pod koniec lat 80. wycofali się jednak z tego pomysłu. Wygrała komercjalizacja futbolu. ,,Rodzina jest wszystkim dla Basków. Nie ma większego poczucia dumy dla chłopca niż gra w piłkę nożną w tym klubie” – powiedział „Guardianowi” Jose Amorrortu, były dyrektor sportowy Athleticu. Ich świątynia znajduje się kilka kilometrów na wschód od Bilbao, w miejscowości Lezama. To tutaj wybudowano kompleks sportowy, z którego korzystają wszystkie drużyny w klubie. Cztery pełnowymiarowe boiska z nawierzchnią naturalną (jedno z trybunami mogącymi pomieścić 3200 kibiców) oraz cztery boiska z nawierzchnią sztuczną. Do tego dochodzi hala sportowa oraz sale gimnastyczne. Ważnym elementem otwartego w 1971 roku centrum treningowego jest… kultowy łuk ze starego stadionu „San Memes”. W akademii trenuje ok. 400 chłopców i dziewczynek począwszy od kategorii wiekowej U-9. ,,Osiemdziesiąt pięć procent graczy z pierwszej drużyny przeszło przez tę akademię, a średni pobyt tutaj, przed dotarciem do pierwszej drużyny, wynosi siedem lat. Bierzemy ich jako młodych chłopców i kształtujemy. Te liczby są tylko konsekwencją naszej pracy” – mówi dalej Amorrortu. To też przyciąga młodych zawodników do pozostania w akademii na długie lata. Wiedzą, że będzie im o wiele łatwiej o miejsce w składzie niż w jakimkolwiek innym klubie. Nie zostaną nagle zastąpieni lepszym chłopakiem z innego regionu Hiszpanii czy świata.
20 skautów oraz 150 zaprzyjaźnionych klubów dba o to, żeby do Lezamy przyjeżdżali najzdolniejsi. Dziecko, które chce trafić do akademii, musi przede wszystkim posiadać umiejętności poznawcze. Kluczowe jest, w jaki sposób zawodnik myśli na boisku. Istotna jest również technika, do której w klubie przykładają bardzo dużą wagę. Gdy dany chłopiec przejdzie przez próg ośrodka treningowego, musi pamiętać o wartościach i szacunku do pracy innych. Sprzątanie szatni czy noszenie sprzętu sportowego dla nikogo nie jest tu nowością. Do akademii można trafić m.in. dzięki skautom, ale ciekawa historia wiąże się z zawodnikiem pierwszego zespołu, Iñakim Williamsem, który kiedyś również był w szkółce. Jego rodzice poznali się w obozie dla uchodźców w Ghanie. Matka uciekała przed wojną domową w Liberii. Wraz z ojcem piłkarza, Felixem, wyemigrowali do Hiszpanii, gdzie w 1994 roku urodził się Iñaki. 85% składu pierwszej drużyny to wychowankowie. Liczba nie do osiągnięcia w żadnym innym profesjonalnym klubie. W ostatnich latach co najmniej dwóch zawodników z akademii trafia do pierwszego zespołu. Niektórych udało im się sprzedać za ogromne pieniądze – z transferów Kepy do Chelsea oraz Laporte do Manchesteru City zarobili niecałe 150 milionów euro! Dlatego też są jednym z najbogatszych klubów na świecie a dzięki takim przychodom mogą inwestować naprawdę duże pieniądze w swoją akademię. Spójrzmy na ich wyjściowy skład z ostatniego spotkania La Ligi z Realem Valladolid. Bramkarz – wychowanek. Obrońcy – dwóch na czterech z przeszłością w szkółce Athleticu. Jeszcze lepiej wygląda to wśród pomocników, gdzie z piątki zawodników na tej pozycji tylko Dani Garcia nie jest wychowankiem. 7 z 11 piłkarzy wywodzi się z ich akademii. ,,Pracowałem w Atlético Madryt i innych topowych klubach, ale nikt nie ma tego, co mamy. Mamy tu kulturę, tożsamość. Naszym zadaniem jest tworzenie dobrych ludzi, a także dobrych graczy. Nikt nie robi tak, jak my” – dodaje Jose Amorrortu. Były hiszpański piłkarz ma rację, mówiąc, że nikt nie działa w taki sposób jak Athletic Bilbao. Jest to klub wyjątkowy, który bazując na zawodnikach z tak małego rejonu, udowadnia, że mimo to, można „coś” znaczyć w europejskiej piłce. Zastanawiające, że tak mało mówi się o ich szkółce. O barcelońskiej „La Masii” wiedzą wszyscy, mimo że od jakiegoś czasu żaden klasowy piłkarz stamtąd nie wyszedł. Kto może się za to pochwalić, że sprzedaż wychowanków w ostatnich latach przyniosła klubowi zyski na poziomie kilkuset milionów euro? Garstka.
4
Jak już kiedyś wspominałem Baskowie to naród bardzo waleczny. Mam tu na myśli Athletic Bilbao. Do czasu pojawienia się takiego zjawiska jak Lionel Messi byli najlepsi w Hiszpanii jeśli chodzi o rozgrywki Pucharu Króla a pod każdym względem byli najlepsi w okresie międzywojennym. Co ukształtowało filozofię Athletic Bilbao? Tego dowiecie się w odpowiedzi na mój komentarz.
@patataj
@Pawel13sz
@Ogorinho1974
@Mixtape
@Lionel_Messi10
@KrychaFCB
@Kessie
@Culer9002
@AssisMoreira
@Arkon
10
Legendy FC Barcelony:
29 lutego 1928 r. urodził się Gustau Biosca, Kataloński obrońca. Przez 9 lat był niekwestionowanym liderem defensywy Blaugrany. W tym czasie zdobył 2 mistrzostwa Hiszpanii, 4 Puchary Hiszpanii, Puchar Miast Targowych, 2 Puchary Evy Duarte oraz Puchar Łaciński. ,,Mój pierwszy mityczny skład Barcelony zaczynał się od Ramalletsa, Seguera, Bioski i Segarry”- tak o swoich wspomnieniach futbolowych mówił znany hiszpański pisarz Manuel Vasquez Montalban. Biosca po zakończeniu kariery był trenerem kadry Hiszpanii U-21 i asystentem Kubali w pierwszej reprezentacji w latach 60-tych. W 1993 r. został członkiem zarządu prezydenta Nuñeza. Zmarł 1 listopada 2014 r. w Barcelonie.
@Arkon
@AssisMoreira
@Culer9002
@Kessie
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@Mixtape
@Ogorinho1974
@patataj
@Pawel13sz
8
Legendy portugalskiego futbolu:
28 lutego 1966 r. urodził się Paulo Futre. Gdy na początku lat 80-tych Paulo Futre pojawił się jako nastolatek na europejskich boiskach, porównywano go do Diego Maradony. Bajecznie wyszkolony technicznie, bardzo szybki i obdarzony cudownym dryblingiem lewonożny skrzydłowy miał stać się największym od czasów Eusebio piłkarzem Portugalii. Tak się nie stało i wychowanek Sportingu nie zrobił kariery na miarę swojego talentu, choć w 1987 przegrał w plebiscycie o Złotą Piłkę FF tylko z Ruudem Gullitem. Został jednak jedną z legend Atletico Madryt(173 występy i 38 goli). Co ciekawe, Paulo Futre zakładał koszulki wszystkich trzech największych klubów w Portugalii: Sportingu (21 gier i trzy gole), FC Porto (81 meczów i 25 bramek) oraz Benfiki (11 spotkań i trzy trafienia). Urodzony w Montijo zawodnik z powodzeniem grał też w reprezentacji kraju (41 meczów i 6 goli), z którą pojechał na mundial w 1986 roku.
@Arkon
@AssisMoreira
@Culer9002
@Kessie
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@Mixtape
@Ogorinho1974
@Pawel13sz
@patataj
4
@ComentateiroNo nie wiem czy na Sassuolo można przyszykować wielką forme na Barcunie? Oby nie!
11
Legendy futbolu:
28 lutego 1942 r. urodził się Josef Dieter Maier. Monachijski rekordzista jest optymistą. Preferuje radosny i wesoły tryb życia, nie zapominając o humorze. Jednak kiedy coś pójdzie nie po jego myśli, stara się szybko o tym zapomnieć. Dzięki temu w 1979 roku szybko pogodził się z myślą o zakończeniu kariery piłkarskiej. 35-letniemu bramkarzowi dalsze plany pokrzyżował poważny wypadek samochodowy, jednak do tego momentu Maier w swoim dorobku miał prawie wszystkie możliwe do zdobycia tytuły. 4-krotnie wzniósł w górę mistrzowską szalę (1969, 1972-74) oraz Puchar Niemiec (1966, 1967, 1969, 1971). Wygrał również Puchar Mistrzów (1974-76), Puchar Zdobywców Pucharów (1967), Puchar Interkontynentalny w 1976 roku a z reprezentacją triumfował w Mistrzostwach Europy (1972) i Świata (1974). "Kot z Anzing" bronił dostępu do monachijskiej bramki od 1958 roku. Wystąpił w 473 spotkaniach ligowych, z czego w 422 grał bez przerwy, co oczywiście stanowi do dziś niepokonany rekord. Osiągnięcia Maiera były często doceniane. 3 razy wybrano go piłkarzem roku w swoim ojczystym kraju (1975, 1977, 1978). W 1978 roku otrzymał nawet Narodowy Krzyż Zasłużonych i kolejne wyróżnienie: "Bramkarz Roku w Niemczech". Maier nie miał żadnych powodów do zmiany klubu. Właściwie nigdy o niej nie myślał. Grał przecież w najlepszej drużynie Bayernu, jaka kiedykolwiek istniała. Mimo zakończenia swojej kariery, dziś również pracuje w Monachium. Trenuje i przekazuje swoje doświadczenie aktualnym bramkarzom. To właśnie w dużym stopniu jemu, swój sukces zawdzięcza Oliver Kahn.
@patataj
@Arkon
@Pawel13sz
@AssisMoreira
@Ogorinho1974
@Culer9002
@Mixtape
@Kessie
@Lionel_Messi10
@KrychaFCB
9
Piłkarze zatarci w historii:
28 lutego 1898 r. urodził się Zeki Riza Sporel, turecki piłkarz grający na pozycji napastnika, urodzony w Imperium Osmańskim. Uważany za najlepszego ofensywnego piłkarza w historii tureckiej piłki, jak i reprezentacji. „Mistrz”, jak go nazywano, całą swoją piłkarską karierę spędził w Fenerbahce (1915-1934). Na kartach historii zapisał się dzięki swojemu strzeleckiemu dorobkowi. Dla Żółtych Kanarków w 352 spotkaniach zdobył 470 goli! Czterokrotnie zdobywał mistrzostwo Stambułu (1921, 1923, 1930, 1933). Liga ruszyła tam bowiem dopiero w 1959 roku. Do swojego dorobku dołożył dwukrotnie wygraną w Lidze Cuma (1921, 1923), Puchar Instanbul Sidi (1930), a także Puchar Generała Harringtona (1923). Sporel był piłkarzem, który zdobył dwa pierwsze historyczne gole dla nowo powstałej reprezentacji Turcji w spotkaniu z Rumunią. Największym atutem piłkarza była gra lewą nogą. Bardzo rzadko używał prawej a już prawie nigdy nie widziano, aby grał głową. Jego osobistym rekordem jest mecz z 13-tego lutego 1931 roku, kiedy to w czasie jednego meczu strzelił 8 goli(!) a Fenerbahce wygrało 16:0!
@patataj
@Pawel13sz
@Ogorinho1974
@Mixtape
@Lionel_Messi10
@KrychaFCB
@Kessie
@Culer9002
@AssisMoreira
@Arkon
6
@FCBparasiempre
28 lutego 1942 r. urodził się Włoch Dino Zoff. Zaliczany był do grona najlepszych bramkarzy świata i był autorem wielu sportowych rekordów. To zdumiewające jak długo przedtem tułał się po słabych klubach w niższych włoskich ligach. W kwietniu 1968 zadebiutował w kadrze Włoch na Mistrzostwach Europy w ćwierćfinałowym meczu z Bułgarią i bronił już do finałowego spotkania z Jugosławią wygranego przez Italię 2:0. Włosi zostali Mistrzami Europy a Zoff zdawało się na długie miesiące zdobył miejsce w bramce Azzurich. Niestety po mistrzostwach ani Napoli ani Zoff nie reprezentowali już tak rewelacyjnej formy i Dino stracił miejsce w pierwszej jedenastce. Pojechał na mistrzostwa świata w Meksyku(1970) ale wszystkie mecze przesiedział na ławie rezerwowych. Między słupkami zastąpił go Albertosi. I nawet tytuł wicemistrza świata nie osłodził mu goryczy osobistej porażki. Wieloletnia dominacja Dino Zoffa rozpoczęła się 2 lata później gdy przeszedł do Juventusu Turyn. Stolicą światowego futbolu był wtedy Milan ale w Turynie zaczęto właśnie budować drużynę, która z trenerem Giovannim Trapattonim miała zdominować włoską i europejska piłkę w latach 70-tych i 80-tych. Po nieudanych dla Włochów mistrzostwach Europy w 1972 reprezentacja pożegnała się też z Enrico Albertosim, którego miejsce na następne 11 lat zajął Dino Zoff. Przez następne lata włoska prasa nie szczędziła mu komplementów. Pisano wówczas że reprezentacyjna bramka jest jak ściana. Przez 2 lata a dokładnie przez 12 spotkań reprezentacyjnych(trwających 1142 minuty) Zoff nie wpuścił ani jednego gola!(do dziś tego rekordu nie pobił nikt). Bezbramkowa passa, która rozpoczęła się 20 września 1972 roku skończyła się 15 czerwca 1974r. podczas mistrzostw świata w RFN. W pierwszym meczu faworyzowani Włosi zmierzyli się z zespołem Haiti i po pierwszej połowie sensacyjnie remisowali z drużyną, której nikt nie dawał żadnych szans. Tuż po rozpoczęciu drugiej połowy haitański napastnik przedryblował włoskich obrońców, okiwał Zoffa i strzelił do pustej bramki. Sensacja wisiała w powietrzu ale Włosi potrafili się podnieść i wygrali w końcu 3:1. Osiem dni później drużynę Włoch odprawili z Mundialu dwaj Polacy- Andrzej Szarmach i Kazimierz Deyna. Dino nie mógł zaliczyć tego występu do udanych. Cztery lata później podczas mistrzostw w Argentynie było już znacznie lepiej. Włosi zdobyli dosyć dobre miejsce ale kibice byli nieusatysfakcjonowani. Domagali się zmiany w reprezentacyjnej bramce winiąc Zoffa za utratę kilku goli. Istniała poważna obawa że są to jego ostatnie mistrzostwa. Enzo Bearzot-ówczesny trener reprezentacji-jednak się nie ugiął i uważał że Dino jest fundamentem drużyny. Ten kredyt zaufania zaprocentował w 1982 roku podczas mistrzostw świata w Hiszpanii. Przed rozpoczęciem rozgrywek wiadomo było że jest to ostatni turniej 40-letniego weterana, który wciąż marzył o mistrzowskim tytule. Włosi zaczęli turniej bardzo słabo remisując kolejno z Polską, Peru i Kamerunem. Lecz potem byli już nie do zatrzymania wygrywając kolejno z Argentyną, Brazylią i Polską. W finale na Santiago Bernabeu bez problemu pokonali RFN 3:1 zdobywając po 44-letniej przerwie kolejny tytuł mistrzowski. Dino Zoff, któremu amerykański ,,Newseek’’ poświęcił wtedy swoją okładkę wpisał się do kronik mistrzostw jako najstarszy zawodnik finału. Gdy wygrywał z zachodnimi Niemcami miał wówczas 40 lat, 5 miesięcy i 13 dni. Mistrzowski tytuł miał być ukoronowaniem jego kariery i początkiem pożegnania z futbolem(ostatecznie reprezentacyjną karierę zakończył spotkaniem ze Szwecją w Göteborgu wygranym 2:0).
Z klubem chciał się pożegnać kilka miesięcy później, po królewsku. Dino miał odejść jako mistrz po finałowym meczu Pucharu Mistrzów. Niestety Włosi przegrali z Hamburgerem SV 1:0 i trzeba było trochę zmienić scenariusz. ,,Mimo to pożegnanie Dino Zoffa było jednym z najbardziej wzruszających momentów mojego pobytu w Juventusie”- napisał w swojej książce ,,Prosto z Juventusu” Zbigniew Boniek, który trafił do Turynu na rok przed odejściem Zoffa. -,,Mieliśmy najlepszego bramkarza na świecie. W tych słowach nie ma ani krzty przesady. Nawet w wieku 40 lat był on modelowym graczem, przy tym zawsze bardzo pokornym i miłym. Prawdziwy profesjonalista od początku do samego końca swojej kariery”. Odchodzący na piłkarską emeryturę Zoff ustanowił jednocześnie kilka rekordów do dziś nie pobitych! Rozegrał w drużynie narodowej 112 spotkań i stał nieprzerwanie we włoskiej bramce przez 11 lat. W Serie A rozegrał 570 spotkań w tym wszystkie 330 z Juventusem. Ponadto 6 razy zostawał mistrzem kraju, raz Zdobywcą Pucharu Włoch i raz Pucharu UEFA.
6
Wybitne legendy futbolu:
@Arkon
@AssisMoreira
@Culer9002
@Kessie
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@Mixtape
@Ogorinho1974
@patataj
@Pawel13sz
19
Wszystkiego najlepszego panie Włodku!
Włodzimierz Lubański kończy dzisiaj 77 lat. Nikomu z was nie musze przedstawiać tak wybitnej postaci polskiego futbolu. Dziękujemy panie Włodku za oddanie serca białoczerwonym barwom. Nigdy o tobie nie zapomnimy!
@patataj
@Pawel13sz
@Ogorinho1974
@Mixtape
@Lionel_Messi10
@KrychaFCB
@Kessie
@Culer9002
@AssisMoreira
@Arkon
13
,,Tarzan” waleczne serce:
28 lutego 2003 r. Carles Puyol doznał podwójnego złamania oczodołu i kości jarzmowej. Po konsultacji z lekarzami nie zdecydował się jednak na operację aby jak najszybciej wrócić do gry. Do 2012 r. doznał aż 35 różnych urazów, między innymi głowy, żeber, obu kolan i kostek. Z uwagi na nasilające się kontuzje, w szczególności kolan, zdecydował się zakończyć piłkarską karierę z końcem sezonu 2013/14. Takiego walczaka z taką charyzmą to już chyba długo nie będzie w ,,naszym” klubie.
@Arkon
@AssisMoreira
@Culer9002
@Kessie
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@Mixtape
@Ogorinho1974
@Pawel13sz
@patataj
10
Czy wiemy że…
Swoje 81 urodziny obchodzi dzisiaj Brazylijczyk Carlos Alberto Parreira, trener, który prowadził różne reprezentacje narodowe na sześciu mundialach. W 1982 był szkoleniowcem Kuwejtu, w 1990 – Zjednoczonych Emiratów Arabskich, w 1994 – Brazylii (sięgnął wówczas po złoto), w 1998 – Arabii Saudyjskiej, w 2006 ponownie Brazylii i w 2010 – Republiki Południowej Afryki. To oczywiście rekord mundialu pod tym względem.
@Arkon
@AssisMoreira
@Culer9002
@Kessie
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@Mixtape
@Ogorinho1974
@patataj
@Pawel13sz
11
Wybitne legendy futbolu:
27 lutego 1929 r. urodził się Djalma Santos, brazylijski prawy obrońca(moim skromnym zdaniem najlepszy w dziejach prawy defensor świata). Djalma Santos jest obok Franza Beckenbauera jednym z dwóch graczy, których trzykrotnie wybierano do drużyny marzeń Mundialu. Znakomite występy w Portuguesie sprawiły, że w 1952 roku Djalma Santos trafił do reprezentacji Brazylii. Dwa lata później pojechał z kadrą narodową na mistrzostwa świata do Szwajcarii, gdzie zagrał we wszystkich spotkaniach "Canarinhos". W nazwanym "Bitwą o Berno" meczu z uważaną wówczas za najmocniejszą na świecie drużyną Węgier zdobył nawet gola, jednak jego zespół przegrał 2:4. Ze Szwajcarii Brazylijczycy wrócili bez medali ale Djalma Santos grał na tyle dobrze, że wybrano go do najlepszej "jedenastki" turnieju. Cztery lata później, w roku 1958 w Szwecji "Canarinhos" z graczem Portguesy w składzie nie mieli już sobie równych. W wygranym 5:2 finale ze Szwecją Santos był jednym z najlepszych na boisku i ponownie trafił do "drużyny marzeń". Na mundial w 1962 roku do Chile ten znakomity boczny obrońca jechał już jako gracz Palmeiras, do którego przeszedł trzy lata wcześniej. Brazylia ponownie została najlepszą drużyną świata a Djalma Santos znów znalazł się w "jedenastce" turnieju. Ostatnie mistrzostwa świata Djalma Santos zaliczył w wieku 37 lat w Anglii w 1966 roku i został najstarszym brazylijskim piłkarzem w historii Mistrzostw Świata. Jego powołanie przez selekcjonera Carlosa Alberto było dla wielu niespodzianką. Tym razem nękani kontuzjami "Canarinhos" nie zachwycili i dość szybko odpadli z rywalizacji. W reprezentacji po raz ostatni zagrał w roku 1968, w sumie wystąpił w barwach Brazylii 98-krotnie i zdobył 3 gole. Był prekursorem ofensywnego stylu gry bocznych obrońców. W czasie swojej kariery nigdy nie został wyrzucony z boiska. W 2004 roku z okazji stulecia Międzynarodowej Federacji Piłkarskiej (FIFA) słynny rodak Pele umieścił Djalmę Santosa wśród 100 najwybitniejszych piłkarzy i piłkarek w historii futbolu.
@patataj
@Pawel13sz
@Ogorinho1974
@Mixtape
@Lionel_Messi10
@KrychaFCB
@Kessie
@Culer9002
@AssisMoreira
@Arkon
12
Ku czci i pamięci ,,naszych” trenerów:
27 lutego 1959 r. zmarł Patrick O'Conell, trener Blaugrany w latach1935-40. Irlandczyk trafił do Barçy z Betisu Sevilla, w którym odnosił liczne sukcesy, między innymi zdobywając jedyne w dziejach tego klubu mistrzostwo Hiszpanii. Krótko po jego przybyciu do Katalonii w kraju wybuchła wojna domowa i rozgrywki ligowe zostały zawieszone. W tym czasie Barca udała się na serie pokazowych spotkań do Meksyku i Stanów Zjednoczonych a dochód uzyskany z tego tournee pozwolił spłacić długi i uratować finanse klubu. Jednakże z 16 zawodników, którzy wybrali się w rejs za ocean, jedynie czterech powróciło wraz z O'Conellem do Barcelony. Pomimo tego trenerowi udało się stworzyć nową drużynę i wygrać z nią rozgrywki o nazwie Liga Catalana a także mistrzostwo Katalonii w 1938 r., jako dwudzieste pierwsze w dorobku klubu.
Również 27 lutego tyle że w roku 1963 zmarł Richard Khon, znany jako Jack Domby lub Ricardo Domby. Ten były austriacki piłkarz prowadził Barçe w sezonie 1933/34 lecz na 18 spotkań pod jego przywództwem Duma Katalonii wygrała tylko 10 i w trakcie rozgrywek z uwagi na niezadowalające wyniki, trener i zawodnicy musieli zgodzić się na obniżkę zarobków. Blaugrana w La liga zajeła dopiero 9 miejsce ale warto wspomnieć iż Khon pozwolił w owym sezonie zadebiutować błyskotliwemu pomocnikowi- Josepowi Escoli.
@Arkon
@AssisMoreira
@Culer9002
@Kessie
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@Mixtape
@Ogorinho1974
@Pawel13sz
@patataj
0
@FcPortoFan1999 Również zgadza się, z tą tylko różnicą iż Legia nie wygrała żadnego meczu. Awansowała dzięki wyjazdowemu remisowi 1:1
0
@FcPortoFan1999 Owszem zgadza się
0
@Qlimax86 A ja pozdrawiam z Białej Podlaskiej :)
9
Żywe legendy futbolu:
Swoje 51-te urodziny obchodzi dziś Ole Gunnar Solskjær, znany norweski były napastnik oraz trener. Solskjær rozpoczynał karierę w klubie Clausenengen. Później przeszedł do Molde FK. W wieku 23 lat został graczem Manchesteru United. Z drużyną „Czerwonych Diabłów” był sześciokrotnym mistrzem Anglii, dwukrotnym zdobywcą Pucharu Anglii oraz triumfatorem Ligi Mistrzów w 1999 roku. W reprezentacji Norwegii rozegrał 67 meczów i strzelił 23 gole. Jest uznawany za jednego z najlepszych graczy w historii norweskiego futbolu. 19 grudnia 2018 roku został ogłoszony tymczasowym trenerem Manchesteru United. W roli trenera Manchesteru United zadebiutował 22 grudnia 2018 roku w wygranym 1:5 meczu przeciwko Cardiff City. 21 listopada 2021 roku został zwolniony z funkcji menadżera Manchesteru United. Na stanowisku zastąpił go Michael Carrick. Ostatnio pozostaje bez pracy w roli szkoleniowca.
@Arkon
@AssisMoreira
@Culer9002
@Kessie
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@Mixtape
@Ogorinho1974
@Pawel13sz
@patataj
7
Zapomniane legendy rodzimego futbolu:
26 lutego 1946 r. we Wrześni urodził się Roman Jakóbczak, czołowy napastnik poznańskiego Lecha w latach 70-tych. Często był porównywany do Teodora Anioły a wielu określało go mianem jego następcy. Znakomicie potrafił uderzyć zza pola karnego i był pewnym egzekutorem rzutów wolnych. 20 października 1974 r. Lech rozbił u siebie Wisłę 4:1. Jakóbczak strzelił dla swojego zespołu wszystkie cztery gole(!) w tym dwie z rzutów wolnych. Sport nagrodził go najwyższą możliwą oceną a Jakóbczak stał się pierwszym w historii zawodnikiem, który za swój występ dostał notę „10”. Był wychowankiem Zjednoczonych Września. Jako 19-latek trafił do Czarnych Żagań, a po roku do Śląska Wrocław, gdzie spędził kolejne trzy sezony. W 1969 r. został zawodnikiem Pogoni Szczecin. Przed sezonem 1971/1972 razem z Włodzimierzem Wojciechowskim chcieli odejść do Lecha, ale nie zgodzili się na to działacze szczecińskiego klubu, którzy zdyskwalifikowali obu piłkarzy. W połowie marca jednak oba kluby doszły do porozumienia i Jakóbczak mógł pomóc swojej nowej drużynie w awansie do elity. W Lechu grał do 1976 r. Zaliczył w tym czasie 127 meczów (112 w I lidze) i strzelił 37 goli (33 w I lidze). Później próbował swoich sił w klubach francuskich, a we wrześniu 1980 r. wrócił na chwilę do Lecha, żeby zagrać w pucharze Polski. Potem poświęcić się pracy szkoleniowej. W 1993 r. został następcą Henryka Apostela i na koniec sezonu świętował z klubem mistrzostwo kraju. Dobre występy w lidze zwróciły uwagę Kazimierza Górskiego, który powołał Jakóbczaka na mistrzostwa świata w 1974 r. O jego powołaniu zadecydowało imponujące serce do gry, ambicja, bojowość i silny strzał. Lechita jednak nie zagrał ani minuty. Trafił na czas, w którym kadra dysponowała wieloma znakomitymi snajperami i zwyczajnie ciężko się było mu przebić. Umiejętnościami wcale jednak od kolegów nie odstawał, a trener Górski przyznał po latach, że trochę żałował, że nie dał mu choćby jednej szansy w turnieju. Debiutował jeszcze przed mistrzostwami – 15 maja 1974 r. w wygranym 2:0 meczu z Grecją, w którym strzelił bramkę. Drugiego gola w kadrze strzelił Kanadzie w październiku 1974. W kręgu zainteresowań trenera pozostawał do 1976 r. Ostatni występ zaliczył 26 maja w przegranym 0:2 meczu z Irlandią. W Reprezentacji rozegrał 5 meczów, strzelając 2 gole.
@patataj
@Pawel13sz
@Ogorinho1974
@Mixtape
@Lionel_Messi10
@Kessie
@KrychaFCB
@Culer9002
@AssisMoreira
@Arkon
9
Debiut na Estadio Camp del Carrer Muntaner:
26 lutego 1905 r. FC Barcelona zadebiutowała na nowym stadionie przy ulicy Muntaner. Było to jedno z pierwszych dobrze przystosowanych boisk do uprawiania futbolu. Znajdowało się na działce pozbawionej zabudowań, przed fabryką Can Miralles, między ulicami Muntaner, Industria, Casanova i Coello. Boisko stanowiło własność osoby prywatnej, było długie na 97 metrów i szerokie na 65. Wynajmowały je na swoje mecze drużyny z miasta. Pierwszym, który z niego korzystał był Hispania Athletic Club, występujący tam aż do zakończenia działalności w 1903 r. Po 2 latach wynajeła go Blaugrana, która użytkowała tę przestrzeń aż do 1909 r., kiedy klub kupił pobliskie tereny, które stały się później boiskiem przy ulicy Industria. Blaugrana zadebiutowała na tym obiekcie towarzyskim meczem z FC Catala, przegranym 3:2, wystawiając do gry tylko dziesięciu piłkarzy. Paradoksalnie Barça na tym boisku nie rozegrała żadnego oficjalnego spotkania, ponieważ Stowarzyszenie Klubów Katalońskich zdecydowało iż rozgrywki o mistrzostwo Katalonii będą się odbywać na jego terenie, nieopodal Szpitala Klinicznego. Jednakowoż stadion przy ulicy Muntaner jest pierwszym, na którym Duma Katalonii podejmowała Real Madryt, zwyciężając 5:2. Poza tym boisko przy ulicy Muntaner było pierwszym placem gry FC Barcelony, które miało założone siatki na bramkach. Kupił je ówczesny prezydent Bartomeu Terradas od angielskiego klubu w czasie jednej z podróży do Londynu. W ten sposób zakończyły się pomyłki i spory odnośnie tego, czy piłka wpadła do bramki, czy też przeleciała obok.
@Arkon
@AssisMoreira
@Culer9002
@Kessie
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@Mixtape
@Ogorinho1974
@Pawel13sz
@patataj
7
@FCBparasiempre
Po końcowym gwizdku zapanowała euforia na Estadio Monumental a Cesar Luis Menotti po prostu zapiął kołnierzyk. Nie było po nim widać że się cieszy. Wykonał swoją robote i wykonał ją znakomicie ale musiał również zdawać sobie sprawę iż zwycięstwo w mistrzostwach świata w 1978 r. będzie miało swoje konsekwencje. Co myślał wtedy, w momencie największego piłkarskiego triumfu, będącego zarazem chwilą, w której najbardziej zbliżył się do zdrady swoich politycznych ideałów? Jego sukces, triumf Argentyny był wszak zarazem sukcesem junty. Na boisku argentyński przywódca generał Jorge Videla z uśmiechem na wąsatej twarzy i z błyszczącą w świetle jupiterów wypomadowaną fryzurą wręczał Puchar Świata kapitanowi drużyny Danielowi Passarelli. Gdy Passarella podniósł trofeum przy oszałamiającym ryku pełnej patriotycznych uczuć widowni, Videla odwrócił się i uniósł oba kciuki. Jak wynika z jego autobiografii ,,Futbol sin trampa”(Piłka bez sztuczek), Menotti czuł się bardzo niekomfortowo z tym że junta wykorzystywała propagandowo mundialowi sukces. Bezpośrednio po zwycięstwie oświadczył iż jest ono ,,hołdem dla czasów wielkości i chwały argentyńskiej piłki”- fraza, która przemawiała do konserwatywnych wojskowych ale wynika z jego własnego romantyzmu. Było to jednak zbyt mało by rozwiązać etyczne dylematy. Videla zmarł w więzieniu w maju 2013 r. zabity przez krwotok wewnętrzny po tym, jak poślizgnął się pod prysznicem. Odsiedział rok z 50 lat, na które został skazany za porwania. W czasach jego rządów co najmniej 400 dzieci odebrano matkom w ośrodkach internowania i przekazano bezdzietnym rodzinom wojskowych. Było to ostatnie z niemałej liczby sądowych orzeczeń. W 1985 r. Videlę uznano za winnego wielokrotnego zabójstwa, porwań i tortur. Ułaskawiony w 1990 r. został powtórnie uwięziony w 2010 r. za łamanie praw człowieka; chodziło o śmierć 31 cywilów w wojskowym więzieniu, osadzonych tam po zamachu stanu, który w 1976 r. wyniósł go do władzy. W sumie rządząca Argentyną junta była odpowiedzialna za śmierć od 15 do 30 tysięcy obywateli swojego kraju. Trudno powiedzieć czy reżim upadłby szybciej gdyby Argentyna nie zdobyła mistrzostwa świata ale nie ulega wątpliwości iż organizacja turnieju była obliczona także na wzrost uczuć patriotycznych, dzięki którym junta mogłaby zbić kapitał, co zresztą robiła bezwzględnie, cynicznie i z powodzeniem. Jak bardzo więc radosna wydawałaby się tamta scena z Videlą wręczającym puchar Passarelli, jak bardzo ekscytująca i utalentowana nie wydawałaby się tamta reprezentacja, trudno spojrzeć na wydarzenia mundialu 1978 bez uwzględnienia szerszego kontekstu. Nawet jeśli to zdanie nie do końca oddaje sprawiedliwość Menottiemu i jego piłkarzom, splot nici łączących tamten turniej z reżimem wydaje się nie do rozplątania. Po wyjściu z El Monumental, kiedy się skręci w prawo na Avenida del Libertador, po 10 minutowym spacerze można dojść do ESMA, czyli wyższej szkoły technicznej marynarki wojennej. Miejsca, gdzie między 1976 a 1983 rokiem przetrzymywano i torturowano 5 tysięcy osób, z których ocalało zaledwie 150. Było to najaktywniejsze i owiane najgorszą sławą więzienie brudnej wojny. Przetrzymywane tam ofiary junty w trakcie mundialu słyszały wiwatujące na stadionie tłumy(straszliwa symbolika tej sceny była wykorzystywana w wielu powieściach i filmach) nawet jeśli równocześnie z korytarza dobiegał ich również krzyk torturowanych. Wielu więźniom zezwolono na wysłuchanie w radiu transmisji meczu finałowego. Wspierali drużynę narodową, choć gardzili reżimem. Antropolog Eduardo Archetti opowiada o więźniach krzyczących w swoich celach: ,,Wygraliśmy! Zwycięstwo!” i cieszących się wspólnie z kapitanem Jorge Acostą, zwanym El Tugre, uważanym za jednego z najokrutniejszych oprawców. Kilka godzin później Acosta zdecydował się nawet przewieźć kilku więźniów po mieście samochodem żeby mogli przyjrzeć się radości na ulicach a przy tym przekonać się że nikt w Buenos Aires nie myśli o antyrządowych protestach. Pewna więźniarka poprosiła go aby otworzył dach kabrioletu żeby mogła lepiej widzieć. Kiedy to zrobił zastanawiała się przez chwile czy nie krzyczeć że jest jedną z tych, którzy ,,zniknęli”. Nie zrobiła tego, przekonana że i tak zostanie wzięta za jedną z tych, które oszalały z radości. Jak napisał Carlos Fontanarrosa po wcześniejszym o nieco ponad dekade zwycięstwie Racingu Club nad Celtikiem, ,,w tym nieszczęsnym kraju największą radość dawał sport”.
Tym razem jednak nieszczęścia Argentyny były jednak nieporównywanie większe od tamtych z 1967 r. Jak pisał Bartolome de Vedia na łamach ,,La Nacion” w 2003 roku: ,,Okres ten był niewątpliwie czasem argentyńskiej tragedii. Naród podzielony na pół przez tragikomiczną dychotomie, w której futbol i śmierć rywalizowały w najbardziej absurdalnym pojedynku… Rok 1978 był rokiem bólu i śmierci ale także futbolu i radości. Życie zawsze płynie swoim rytmem, światło spotyka się z cieniem… i w taki właśnie sposób narody piszą swoje dzieje, z duszą pełną radości i w tym samym czasie pełną łez… Grajmy więc w piłke, bez cienia śmierci wślizgującego się na stadion przez rozmaite szczeliny i opłakujmy tych, którzy zgineli nie pozwalając by cokolwiek odwróciło uwagę od naszego bólu”. Kontrast był rozpaczliwie bolesny i rozpaczliwie trudny a rozwiązanie, które sugerował de Vedia w ostatnich zdaniach, nie zawsze możliwe do wcielenia w życie. Jak bowiem ci, którzy wówczas świętowali(w zasadzie cały kraj) mieliby teraz, gdy cała prawda o brudnej wojnie wyszła na jaw, uwolnić się od poczucia że świętowali również sukcesy reżimu? Tylko podczas turnieju ,,zniknęło” 29 ludzi. Ricardo Villa mówił później że gdyby zdawał sobie sprawę z tego, co się dzieje w kraju, nie wystąpiłby na mistrzostwach świata. Obrońca Huracanu Jorge Carrascosa, który rozegrał dwa mecze na mundialu w RFN, odrzucił powołanie do reprezentacji, choć nigdy nie wyjaśnił z jakiego powodu. Nawet przed(niepotwierdzonymi) oskarżeniami o ustawianie meczów, które wysunął ,,Sunday Times” w 1986 roku, tamto zwycięstwo na mundialu miało w sobie jakąś skaze, ambiwalencje, z którą piłkarze musieli się jakoś mierzyć. ,,Byli tacy, co wiązali nas z dyktaturą ale myśmy nie chcieli mieć z nią nic wspólnego – mówił obrońca Ruben Pagnanini. – Mam poczucie iż dziennikarze nigdy nas tak naprawdę nie docenili a zwykli ludzie powtarzają to, co napisze prasa’. Z czysto piłkarskiego punktu widzenia ta frustracja jest zrozumiała. Cóż niby innego mogli zrobić? ,,Zaszkodziło nam to że nasz sukces zbiegł się z rządami junty. Dla wielu ludzi mundial z 1978 to 30 tysięcy ,,znikniętych” ale żaden z nas przecież nikogo nie torturował ani nie zabił. Jedyne co zrobiliśmy, to pomogliśmy naszej ojczyźnie przeżyć odrobine radości. Odważnie broniliśmy argentyńskich barw. Nie można nas za to winić”- opowiadał bramkarz Fillol. Dylemat jest prawdopodobnie nierozwiązywalny. Do jakiego stopnia ludzie są odpowiedzialni za rządzących, zwłaszcza niedemokratycznie i do jakiego stopnia sportową reprezentacje kraju można identyfikować z tym krajem i z tymi rządzącymi? Poza wszystkimi byłoby nie logiczne obwiniać piłkarzy o to że dali z siebie wszystko, pomijając już fakt ze wielu przeciwników junty również kibicowało ,,La seleccion”. ,,Cóż jest takiego w sporcie że czyni możliwym uścisk ofiary i kata po golu strzelonym przez reprezentanta kraju? – pytał Claudio Tamburrini, bramkarz Almagro i student filozofii, jako działacz polityczny(choć bynajmniej nim nie był) wtrącony do więzienia, z którego zdołał uciec w marcu 1978 r. – Podczas mundialu Argentyńczycy, ze mną włącznie, zawiesili poglądy polityczne na kołku i pogrążyli się w sportowej euforii… Kibicowanie drużynie narodowej kraju rządzonego przez dyktaturę to przykład naprawdę kosztownej irracjonalności”. W samym sercu konfliktu znalazł się właśnie Menotti, długowłosy dekadent i były komunista, który chętnie mówił o wolności i prowadził bardzo swobodny tryb życia ale teraz(nawet jeśli wbrew własnej woli) został sprowadzony do roli agenta junty. O rzekomych powiązaniach między ideologią państwa a stylem gry jego reprezentacji pisano zdecydowanie zbyt często. Czasem takie zależności występowały(postawa drużyny narodowej Włoch prowadzonej w latach 30-tych przez Vittorio Pozzo, faktycznie odzwierciedlała obcesowy militaryzm rządów Mussoliniego) ale na ogół rzeczywistość była bardziej skomplikowana. Argentyński zwrot ku antyfutbolowi po 1958 roku można przedstawiać jako efekt odrzucenia idealizmu i pochwały ekstremalnych form pragmatyzmu, których erupcja wiązała się z serią zamachów stanu, kryzysu ekonomicznego i ingerencji armii w polityke. Odrzucenie cynizmu w grze można z kolei łączyć z optymizmem, jaki wyrażały ruchy młodzieżowe pełne wiary ze beznadziejnie smutni technokraci muszą w końcu upaść ale w czasie gdy Menotti wygrywał mundial, jego romantyczne odwoływanie się do przeszłości(nawet w kompromisowej formie jaką ostatecznie przyjeło) diametralnie różniło się od morderczej doraźności junty.
6
Reżim triumfuje a reprezentacja przechodzi do historii:
@Arkon
@Culer9002
@Kessie
@Lionel_Messi10
@Mixtape
@Ogorinho1974
@Pawel13sz
@patataj
@Symson
@Sysia11
9
Narodziny hymnu Dumy Katalonii:
25 lutego 1923 r. powstał hymn FC Barcelony. Słowa napisał Rafael Folch i Capdevila a muzykę Enric Morera. Po raz pierwszy utwór zademonstrowano podczas meczu zorganizowanego w hołdzie dla Joana Gampera. Barça pokonała w nim 2:1 drużyne złożoną z katalońskich zawodników z innych zespołów. Gamper wyraźnie wzruszony podziękował widzom za gorące przyjęcie.
@Sysia11
@Symson
@patataj
@Pawel13sz
@Ogorinho1974
@Mixtape
@Lionel_Messi10
@Kessie
@Culer9002
@Arkon
1
@Danny Gaucho A ja nie napisałem że te 395 goli w 399 meczach zdobył w meczach oficjalnych(o stawke) więc nie zarzucaj mi że wprowadzam kogokolwiek w błąd!