11

Feliz cumpleaños panie Ronaldzie!

Ronald Koeman kończy dziś 63 lata. Koeman to były holenderski obrońca, podpora reprezentacji i fenomenalny egzekutor rzutów wolnych, którymi „łamał” dłonie bramkarzy i „rozpruwał” siatki w bramkach. Większość kariery spędził w klubach rodzimej Eredivisie, ale najlepsze lata kariery grał w słynnej Barcelonie, dla której strzelił aż 67 goli w 191 występach. Wynik ten jest dziś nieosiągalny dla żadnego obrońcy na świecie. Ronald Koeman rozpoczął piłkarską przygodę w FC Groningen a w Eredivisie zadebiutował w sezonie 1979/1980. W roku 1982 uznano Koemana za najlepszego gracza w Holandii, a rok później podpisał 3-letni kontrakt z utytułowanym Ajaxem Amsterdam. Kolejnym przystankiem w jego karierze był PSV Eindhoven, z którym związał się w 1986 roku 4-letnią umową. W sezonie 1986/1987 zdobył dla PSV aż 16 bramek, czym walnie przyczynił się do wywalczenia przez klub Mistrzostwa Holandii, Pucharu Holandii oraz Pucharu Zdobywców Pucharów. Dwa pierwsze trofea, drużyna Koemana obroniła w kolejnym sezonie. PSV Eindhoven z Ronaldem Koemanem wygrał także ligę w sezonie 1988/1989. Przełomowym momentem kariery Ronalda było związanie się w 1989 roku 4-letnim kontraktem z FC Barcelona. Do bogatej kolekcji trofeów, Koeman dołożył Mistrzostwo Hiszpanii oraz Puchar Króla. Najpiękniejszy moment w karierze Koemana przypadł na dzień 20 maja 1992 roku, kiedy to w finale Pucharu Europy (obecnie Liga Mistrzów UEFA) strzelił on jedyną bramkę w meczu przeciwko Sampdorii Genua (w 111. minucie dogrywki!). Ciekawostką jest fakt, iż szybowała blisko rekordu prędkości (który wynosi 222 km/h), tzn. z prędkością 188 km/h i jest drugim wynikiem z rzutu wolnego. W barwach Barçy Ronald Koeman zdobył 4 tytuły Mistrza Hiszpanii, a w 1994 roku ponownie zagrał z FC Barceloną w finale Ligi Mistrzów, w którym tym razem musiał uznać wyższość graczy AC Milan (0-4). Ostatnie 2 lata swojej kariery postanowił spędzić w klubie Feyenoord Rotterdam (1995-1997). Jak na obrońcę, Ronald Koeman może pochwalić się imponującym dorobkiem bramkowym, jakiego nie powstydziłby się żaden napastnik. W karierze rozegrał 503 mecze, w których zdobył aż 193 gole! Dalszy ciąg przeczytacie w odpowiedzi na mój komentarz.

@Safrani
@Ogorinho1974
@misterio
@Marusek
@Lionel_Messi10
@KrychaFCB
@Gary
@Bernard777
@AssisMoreira
@Adran360

7

@FCBparasiempre
Ostatecznie w 2003 roku, Ronaldinho rozpoczął grę w barwach Blaugrany. Kwota, jaką klub ze stolicy Katalonii musiał zapłacić za brazylijskiego zawodnika wyniosła równe 32,25 miliona euro. Klub hiszpański borykał się wówczas z poważnymi problemami. Grał bardzo słabo, jak na potęgę klubowej piłki a Ronaldinho miał przyczynić się do poprawy tej sytuacji. Sprowadzono nowego trenera w postaci Holendra Franka Rijkaarda, byłego znakomitego gracza, który miał przebudować i odświeżyć zespół. Piłkarz Ronaldinho szybko odnalazł się w nowych barwach i praktycznie od pierwszego meczu dawał popis swoich niesamowitych umiejętności: dryblował, strzelał piękne gole i zdobywał wiele bramek dla swojej drużyny. Już w pierwszym meczu FC Barcelony przeciwko Sevilli, na własnym stadionie, Ronaldinho oszołomił kibiców i trenerów po ładnym dryblingu i bombie pod poprzeczkę. Zawsze uśmiechnięty Brazylijczyk podbijał serca kibiców na całym świecie, nie tylko za sprawą swojej skuteczności, ale przede wszystkim poprzez finezyjne triki, które pokazywał na boisku jak żaden inny futbolista. W drugiej połowie sezonu FC Barcelona grała wyśmienicie, a do zespołu został wypożyczony słynny Holender Edgar Davids, który znakomicie współpracował z Ronaldinho. Drużyna ze środka tabeli awansowała na drugą lokatę, tuż za naszpikowanym gwiazdami Realem Madryt. Klub wzmocnił znakomity Samuel Eto. W sezonie 2004/2005 świat opanowała „Ronaldinhomania”, a talent Brazylijczyka zaczęto porównywać do największych w historii piłki nożnej jak Pele, Maradona czy Cruyff. Strzelał przepiękne gole w Lidze Mistrzów przeciwko Chelsea Londyn czy AC Milan. Kulminacją sukcesu był prawdopodobnie mecz Realu Madryt z Barceloną, w którym Galaktyczni (w składzie z Ronaldo, Zidane, Roberto Carlos, Beckham, Figo) na własnym stadionie zostali rozłożeni na łopatki, przegrywając 0:3 z Barcą. W El Classico rozegranym 19.11.2005 Ronaldinho strzelił 2 niesamowite gole: pierwszego na 0-2 po kilkudziesięciometrowym krosie, mijając piłkarzy Realu niczym tyczki w slalomie a

wkrótce potem strzelił drugiego gola na 0-3, którego docenili nawet kibice z Madrytu, nagradzając fenomenalnego Brazylijczyka owacją na stojąco. W sezonie 2005/2006 Ronaldinho wraz z drużyną zdobył Mistrzostwo Hiszpanii i Superpuchar Hiszpanii. Po nieudanych MŚ forma podłamanego Ronaldinho i całego zespołu nieco spadła. Mimo pozyskania znakomitego francuskiego napastnika w postaci Thierry’ego Henry, Barca już nie zachwycała tak jak w poprzednich sezonach. Straciła prym w Primera Division na rzecz Realu Madryt i nie zawojowała ponownie Ligi Mistrzów. Nie znaczy to, że Brazylijczyk notował słabe występy, bo błyszczał talentem co jakiś czas, jak choćby w meczu, w którym strzelił gole, przyjmując w biegu piłkę na klatkę piersiową, a potem przewrotką wpakował ją do siatki. Zdaniem wielu bramka Ronaldinho przyćmiła słynny gol z przewrotki Rivaldo. Ronaldinho sprawiał, że piłka tańczyła między przeciwnikami, dzięki najwyższej kontroli nad piłką, poczuciem przestrzeni i czasu. Przejawiał romantyczny a czasem beztroski futbol. Jeśli nie kończył się strzałem czy efektownym podaniem, to cieszył oko wymarzoną grą. Podziwiali go nawet kibice przeciwnej drużyny. Ronaldinho urodził się, by dawać prawdziwe show i był pod tym względem jedyny w swoim rodzaju. Oglądanie go w akcji było ucztą dla oka. Kiedy Pep Guardiola został awansowany na trenera pierwszego zespołu latem 2007 roku, Ronaldinho zdał sobie sprawę, że sytuacja się zmieniła. Ci, którym nie udało się osiągnąć szczytu sprawności i zaangażowania w intensywnym systemie Guardioli, zostali odsunięci na bok, bez względu na to, jak bardzo byli utalentowani. Romantyczny, improwizujący Ronaldinho miał zostać złożony w ofierze w imię lepszych rezultatów metodycznej drużyny.

Ronaldinho grał w Dumie Katalonii do 2008, ale nękany przez kontuzje, mecze często rozpoczynał na ławce rezerwowych. Gdy w końcu grał, nie zachwycał już tak jak dawniej. Pojawiły się głosy, że Brazylijczyk już się wypalił i czas na opuszczenie FC Barcelony. I tak się stało! Latem 2008 roku Ronaldinho dołączył do AC Milan, odrzucając lukratywną ofertę z Manchester City. Ronaldinho w Milanie chciał grać z numerem „10” na koszulce. Ta jednak była zarezerwowana przez Clarence’a Seedorfa, a Milan miał politykę niezmieniania liczb. Wybrał więc 80 — rok swoich urodzin — i w ten sposób zapoczątkował trend, który rozprzestrzenił się na graczy takich jak Andriy Shevchenko (76) czy Mathieu Flamini (84). W pierwszym sezonie strzelił 10 bramek, a w kolejnym wyróżniał się liczbą asyst, stając się jednym z najlepszych dogrywających w lidze. To jednak nie przekonało trenera Milanu, którzy coraz częściej kazał Ronaldinho zaczynać mecz na ławce rezerwowych. Podczas gry w Mediolanie zdobył 25 bramek i tyle samo asyst. Pod koniec 2010 r. Ronaldinho został sprzedany do Flamengo za 3 mln euro. Od razu został kapitanem drużyny. Ronaldinho zadebiutował w koszulce Flamengo w wygranym przez nich meczu (1-0) z Novą Iguaçą 02.02.2011. Pierwszą bramkę zdobył z rzutu karnego z Bovistą 06.02.2011, w wygranym przez nich meczu 3-2. 4 czerwca 2012 Ronaldinho zmienił barwy na brazylijski Atlético Mineiro (Serie A). W sezonie 2012 brazylijski zawodnik pokazał wysoki poziom gry w mistrzostwach Brazylii 2012, świetnie występując i strzelając znakomite gole przeciwko zespołom takim jak Cruzeiro i Figueirense. Ostatecznie zdobył w turnieju 9 goli i 12 asyst, a także został uznany za najlepszego gracza mistrzostw. W listopadzie 2012 roku Ronaldinho przedłużył kontrakt do końca 2013 roku z Atlético Mineiro. W 2012 roku wygrał tytuł brazylijskiego Piłkarza Roku, wyprzedzając Neymara. Atlético Mineiro po raz trzeci w swojej historii przystąpiło do decydującej fazy Copa Libertadores. Doszło do tego po tym, jak zostało sklasyfikowane jako zespół z najwyższym wynikiem spośród ośmiu grup. W finale zmierzyli się z paragwajskim klubem Olimpia. Po porażce u siebie w Asunción, brazylijskiej drużynie udało się wyrównać serię i wygrać Copa Libertadores 2013. Ronaldinho został mistrzem Copa Libertadores, będąc głównym architektem triumfu swojego zespołu. Został mianowany najlepszym asystentem Libertadores 2013 (z 7 asystami) i najlepszym graczem turnieju. Dołączył takżę do grona nielicznych piłkarzy w historii, którzy wygrali Ligę Mistrzów i Copa Libertadores. Pozostali triumfatorzy obu turniejów to Cafu, Dida, Roque Júnior, Carlos Tévez, Walter Samuel i Neymar. Począwszy od 2014 roku „Dinho” ze 156 głosami został wybrany Piłkarzem Roku w Ameryce Południowej. Został wybrany także do „idealnej jedenastki Ameryki”. 5 września z 2014 roku właściciel Gallos Blancos w Querétaro, potwierdził wynajem Ronaldinho do pierwszoligowej drużyny meksykańskiej Querétaro Soccer Club. Chociaż występ Brazylijczyka w Meksyku był daleki od swojego najwyższego poziomu, ogólnie rzecz biorąc, występował dobrze, mając kilka znakomitych występów, takich jak mecz z Américą na stadionie Azteca, w którym zdobył aplauz rywali publiczności. Miał również pewne kontrowersje związane z zamiłowaniem do imprezowania, ale nie miał poważnych konfliktów. Brazylijczyk odegrał również ważną rolę w historii klubu w dotarciu do pierwszego finału ligowego (przegranego 3:5 w dwumeczu z Santos Laguna). Bardzo mu zależało na zwycięstwie w tym meczu. Do tego stopnia, że w rewanżowym meczu nie grał w duchu fair play po tym, jak w 61. minucie zasilił szeregi swojej drużyny: sugerował zagranie ręką w polu karnym i próbował wymusić rzut wolny, za co został ukarany żółtą kartką. W dniu 19 czerwca w 2015 roku zawodnik rozwiązał umowę z klubem za obustronnym porozumieniem bez kwoty odstępnego. 11 lipca 2015 Ronaldinho podpisał kontrakt obowiązujący do końca roku z brazylijskim Fluminense. Zadebiutował 1 sierpnia 2015 roku grając 90 minut i otrzymując żółtą kartkę w 73. minucie. Mecz zakończył się u siebie wygraną 1:0 z Grêmio Foot-Ball Porto Alegrense. 29 września 2015 roku Ronaldinho opuścił przedwcześnie klub z powodu słabych wyników, jakie w nim osiągał. Nie strzelił żadnej bramki w 9 spotkaniach. Jego charakterystyczny uśmiech zniknął z twarzy. Zachowanie piłkarza i relacje przyjaciół zdecydowanie wskazywały na to, że piłka nożna nie interesuje już Ronaldinho tak jak kiedyś. Od lutego 2017 roku zrobił sobie przerwę, pełniąc oficjalną rolę ambasadora Funduszu Narodów Zjednoczonych na rzecz Dzieci.

Kariera reprezentacyjna: 21 września 1997 roku Ronaldinho zdobył z reprezentacją Brazylii U-17 mistrzostwo świata do lat 17 (Brazylia – Ghana 2-1 (do przerwy 0-1) ). Został także królem strzelców w tym turnieju! W reprezentacji seniorów zadebiutował w 1999 roku w meczu przeciwko Łotwie (3:0). Pierwszego gola zdobył w meczu Brazylii z Wenezuelą podczas turnieju Copa America. Radość piłkarza po golu była ogromna, a w Brazylii zaczęła się fala uwielbienia młodego zawodnika. MŚ w Korei Południowej i Japonii 2002 Ronaldinho w 5 meczach zdobył 2 bramki, z których jedną był „historyczny lob” bramkarza Anglii (David Seaman) po rzucie wolnym z odległości około 40 metrów! W tym samym spotkaniu został również ukarany czerwoną kartką, co wykluczyło go z udziału w półfinale. Ronaldinho wystąpił w wygranym z Niemcami meczu finałowym 2-0, zdobywając Puchar Mistrzostw Świata 2002! Ronaldinho na MŚ 2006 jechał jako największa gwiazda futbolu, a wraz z kolegami z Brazylii miał sięgnąć po 6. dla Brazylii tytuł Mistrza Świata. Wszystko zaczęło się dobrze. Efektowne zwycięstwa w fazie grupowej i w 1/8 finału sprawiły, że Brazylia nadal była głównym faworytem. W ćwierćfinale Ronaldinho spotkał się z drużyną Francji. Meczowi nadano otoczkę rewanżu z finału MŚ z 1998. Francja powtórzyła sukces i nadzieje na mistrzostwo, tak samo jak w 1998 roku, odebrał Zinedine Zidane, strzelając jedynego gola w tym meczu. Ronaldinho nie dostał powołania do ścisłego 23-osobowego składu trenera Dungi na MŚ 2010 w RPA. Brazylia odpadła wówczas w ćwierćfinale po przegranej z Holandią. We wrześniu 2011 roku Ronaldinho powrócił do reprezentacji narodowej, pod wodzą trenera Mano Menezesa. W towarzyskim meczu z Ghaną zagrał pełne 90 minut w wygranym 1:0 meczu. Następnie miał dobre występy w meczach towarzyskich przeciwko Argentynieczy Meksykowi. Dobra forma Ronaldinho była kontynuowana do 2013 roku. W styczniu został niespodziewanie powołany przez trenera Luiza Felipe Scolari na towarzyski mecz przeciwko Anglii, rozegrany 6 lutego na stadionie Wembley w ramach 150-lecia The Football Association (FA). Ronaldinho rozpoczął swój setny występ (wliczając w to nieoficjalne mecze) i miał szansę zdobyć bramkę z rzutu karnego, ale jego strzał obronił Joe Hart. Brazylia przegrała mecz 1-2. 24 kwietnia 2013 roku został kapitanem reprezentacji Brazylii na międzynarodowy mecz towarzyski z Chile, jednak nie został wybrany do reprezentacji narodowej na Puchar Konfederacji 2013. Scolari nie zabrał go także na finałowe rozgrywki Mistrzostw Świata 2014. 16 stycznia 2018 roku Ronaldinho oficjalnie ogłosił odejście z profesjonalnej piłki nożnej w wieku 37 lat. Przeszedł na emeryturę jako jedyny zawodnik w historii, który zdobył Puchar Świata, Ligę Mistrzów UEFA, Copa Libertadores i Złotą Piłkę FIFA. 17 października 2019 roku rozegrał towarzyski mecz na stadionie Nemesio Camacho El Campín pomiędzy Independiente Santa Fe oraz Atlético Nacional, świętujące pożegnanie Ronaldinho. 14 grudnia 2020 roku Ronaldinho został wyróżniony na pozycji lewoskrzydłowego w srebrnej jedenastce marzeń w ramach Ballon d’Or 2020. Ronaldinho to legenda. Kocha piłkę nożną i cieszy się nią całym sobą. Zdaje sobie sprawę, jak wielu młodych ludzi chciałoby odnieść taki sukces jak on i dlatego postanowił im to ułatwić. Pod koniec 2006 roku otworzył w Sao Paulo ośrodek piłkarski o nazwie „Instytut Ronaldinho”. Tam dzieci z ubogich rodzin mogą pod okiem profesjonalnych trenerów doskonalić swoje umiejętności piłkarskie. Być może w ten sposób Ronaldinho wytrenuje swojego przyszłego następcę, który kiedyś zajmie jego miejsce w historii piłki nożnej. Jednak jeszcze nie teraz. Piłkarz nadal jest w doskonałej formie i ma w planach jeszcze długo cieszyć kibiców swoją finezyjną techniką, bez względu na to, w jakich barwach będzie występował. Kibice kochali Ronaldinho za jego styl gry. On nie grał dla trofeów. Odnosiło się wrażenie, że gra dla przyjemności, a zdobycie trofea są jedynie przy okazji. Ronaldinho na boisku odznaczał się zawsze ogromną kreatywnością i inteligencją. Nawet gdy po minięciu kilku piłkarzy nie udało mu się oddać celnego strzału, nie złościł się, lecz uśmiechał jak niewiele do szczęścia mu zabrakło. Był magikiem i wzorem do naśladowania dla całego pokolenia młodych piłkarzy. Dzięki doskonałej kontroli nad piłką wpisał się na czwarte miejsce listy piłkarzy, którzy zdobyli najwięcej bramek z rzutów wolnych. Zapamiętamy go przede wszystkim dzięki finezyjnemu stylowi, w jakim panował nad futbolówką. Dawał spektakl, który na długo pozostanie w sercach kibiców.

14

Feliz cumpleaños cudowny „króliczku”:

21 marca 1980 r. w Porto Alegre urodził się Ronaldinho Gaucho a dokładniej Ronaldo de Assis Moreira, jest w świecie piłkarskim znany jako Ronaldinho(zdrobnienie od Ronaldo). Potrafił asystować „w ciemno”, odbijać piłkę plecami, „kapkować” z zamkniętymi oczami czy „bawić się z poprzeczką”. Piłka to dla niego zabawa. Swoim entuzjazmem i charyzmą zarażał innych nawet wtedy, gdy trafił do więzienia. Pochodził z rodziny, w której piłka nożna była obecna od zawsze: ojciec również kiedyś zajmował się tą dyscypliną sportu. Podobnie jak brat ojca(Roberto), dzięki któremu rodzina mogła przenieść się z najbiedniejszej dzielnicy w mieście do jego luksusowych rejonów. Już od najmłodszych lat junior Ronaldinho wykazywał wręcz niespotykany talent do piłki nożnej. W wieku 6 lat rozpoczął grę w swoim pierwszym klubie, jakim był Gremio Porto Alegre. Stawiał tam pierwsze kroki w drużynach juniorów. Udało mu się również dokonać niezwykłego wyczynu. W wieku 13 lat, podczas jednego meczu, strzelił 23 gole! W tym 3 z rzutów rożnych! Nie osiadł na laurach i podczas Mistrzostw Świata do lat 17 zdobył swój pierwszy mistrzowski tytuł, jak również tytuł króla strzelców. Profesjonalna kariera Ronaldinho Gaucho w Gremio Porto Alegre rozpoczęła się wraz z osiągnięciem pełnoletności, czyli w 1998 roku. Dzięki obiecującym początkom w juniorach Ronaldinho nie musiał długo czekać na występ w reprezentacji seniorów. Debiut klubowy na boiskach Europy miał miejsce w 2000 roku. W meczu z Lleidą nie strzelił rzut karnego. W 2001 roku wschodząca gwiazda piłki nożnej zdecydowała się na transfer do paryskiego klubu Paris Saint-Germain. Działacze klubu ocenili wtedy młodego piłkarza na kwotę 9 milionów euro, którą to sumę Francuzi musieli uiścić, chcąc mieć w swoich szeregach Ronaldinho. Niestety obecność brazylijskiego asa nie poprawiła formy paryskiego klubu, mimo iż sam zawodnik wielokrotnie wzbudzał zachwyt swoim akcjami oraz trikami i sztuczkami piłkarskimi. Czas spędzony w Paris Saint–Germain nie należał do straconych mimo braku sukcesów zespołu. Podczas gry w Paris Saint-Germain Ronaldinho otrzymał powołanie na Mistrzostwa Świata w Korei i Japonii w 2002 roku. To właśnie tam talent Brazylijczyka objawił się na dobre – piłkarz strzelił dwa gole i znakomicie obsługiwał podaniami kolegów. W ćwierćfinale Anglia – Brazylia Ronaldinho asystował przy pierwszym golu i strzelił pamiętnego gola z rzutu wolnego, ustalając wynik spotkania na 1-2. Tę bramkę wrzuconą bramkarzowi „za kołnierz”(David Seaman) Anglicy pamiętają do dziś. Reprezentacja Brazylii podczas całych mistrzostw nie miała sobie równych. Powracający do wielkiej formy Ronaldo nieco przyćmił występy Ronaldinho, ale i tak stał się on mega gwiazdą światowej piłki. W finale MŚ 2002 Brazylia pokonała Niemcy 2-0 a Ronaldinho ponownie został mistrzem świata. Tym razem już jako senior. Po MŚ 2002 zaczynały o niego walczyć największe potęgi piłkarskie Starego Kontynentu: Manchester United, Real Madryt oraz FC Barcelona. Dalszy ciąg przeczytacie w odpowiedzi na mój komentarz.

@Adran360
@AssisMoreira
@Bernard777
@Gary
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@Marusek
@misterio
@Ogorinho1974
@Safrani

11

@FCBparasiempre
Kiedy Roman Siergiejewicz Zobnin zawalił w ostatnim meczu Euro 2020 Dania – Rosja gola na 2:0, nieostrożnym podaniem otwierając drogę do bramki Yussufowi Poulsenowi, duńskojęzyczne zakamarki internetu zasypane zostały imieniem i nazwiskiem dość często występującym w Skandynawii: Jesper Olsen. Dlaczego? Wiąże się to z jednym konkretnym Jesperem Olsenem, niegdyś niepozornej postury blondwłosym chłopakiem, który właśnie kończy 65 lat. Wypatrzony jako nastolatek przez Ajax, skrzydłowy znany jako „Pchła” przez trzy lata popisywał się na holenderskich boiskach dryblingami, unikaniem wślizgów, szybkością. Należał do drużyny, która bombardowała przeciwników golami, m.in. rozbijając Feyenoord 8:2!(Olsen został zawodnikiem meczu). Miał okazję grać z samym Johanem Cruyffem; to właśnie Olsen asystował przy pamiętnym i tylekroć pokazywanym golu z rzutu karnego. W zespole byli także jego rodacy, Søren Lerby i Jan Mølby, później gracze odpowiednio Bayernu i Liverpoolu a także Wim Kieft, Gerald Vanenburg, Marco van Basten oraz Frank Rijkaard. Jesper zadebiutował w kadrze jeszcze jako zawodnik Næstved IF, w towarzyskim meczu ze Związkiem Radzieckim. Już jako piłkarz Ajaxu strzelił dwa gole w eliminacjach do Euro 1984, w tym decydującą bramkę na 2:2 w ostatnich chwilach spotkania z Anglią na Wembley. Pojechał z kadrą do Francji i wystąpił w meczu otwarcia przeciwko gospodarzom, zmieniając na prawym skrzydle Franka Arnesena z mocnego wówczas Anderlechtu (w przyszłości zdobywcę Potrójnej Korony z PSV) chwilę po trafieniu Michela Platiniego na 1:0. W 87. minucie Olsen nieprzepisowo zatrzymał Manuela Amorosa, a wściekły obrońca Trójkolorowych najpierw niecelnie rzucił w Duńczyka piłką, po czym po prostu walnął mu w czoło z główki. Niemiec Volker Roth natychmiast wyrzucił zawodnika gospodarzy z boiska, lecz i Jesper otrzymał żółtą kartkę. Mimo przewagi jednego gracza, podopieczni Seppa Piontka nie zdołali wyrównać. Reprezentacja Danii straciła być może największą gwiazdę: Allana Rodenkama Simonsena. Były gracz Borussii Mönchengladbach i FC Barcelony oraz zdobywca Złotej Piłki to również ciekawa postać, temat na osobny tekst. Turniej zakończył w straszny sposób już w pierwszej połowie starcia w Paryżu: Yvon Le Roux złamał mu nogę. Simonsena zastąpił John Lauridsen z Espanyolu. Trener Piontek miał do dyspozycji kilku ciekawych piłkarzy. Oprócz wspomnianych już w tekście Arnesena i Lerby’ego byli to choćby Michael Laudrup, Morten Olsen (Anderlecht), John Sivebæk (w przyszłości piłkarz Manchesteru United), Preben Elkjær Larsen czy Ivan Nielsen. Drużyna pojechała do Lyonu i rozbiła Jugosławię 5:0, po czym wywalczyła awans w Strasbourgu, pokonując Belgię 3:2, choć Enzo Scifo, Jan Ceulemans, Jean-Marie Pfaff i koledzy zaczęli od prowadzenia 2:0. W półfinale czekali zwycięzcy drugiej grupy: Hiszpanie. Wynik meczu w Lyonie otworzył Lerby już w siódmej minucie. W 67. Wyrównał Antonio Maceda, wobec czego Piontek powtórzył manewr z pierwszego spotkania i zmienił Arnesena, a wpuścił Olsena. I tym razem 23-letni wtedy Olsen nie wpłynął na grę na tyle, by Duńczycy zdobyli gola, zarobił jednak znów żółtą kartkę. W dogrywce z powodu drugiego żółtego kartonika boisko opuścić musiał Klaus Berggreen. Wynik 1:1 utrzymał się do ostatniego gwizdka, o awansie do finału zadecydować miały rzuty karne. Skuteczniejsi okazali się podopieczni Miguela Muñoza, zwyciężając 5:4. Olsen nie mógł sobie nic zarzucić, gdyż swoją okazję wykorzystał. Jako jedyny pomylił się Elkjær, który fatalnie przestrzelił. Po turnieju tak Mølby (jedynie rezerwowy), jak i Jesper Olsen trafili do Anglii. Jesper, z dwoma tytułami mistrza kraju oraz pucharem Holandii, został sprowadzony za 350 tys. funtów do Manchesteru United, gdzie Ron Atkinson planował zastąpić nim innego byłego gracza Ajaxu, o dziesięć lat starszego Arnolda Mührena (swoją drogą – kolejna bardzo ciekawa postać, związana m. in. z widowiskowym golem; to on cztery lata później asystował przy fenomenalnym trafieniu Marco van Bastena w finale Euro 1988).

Czas angielskiego trenera powoli dobiegał końca, jednak zdołał jeszcze wywalczyć drugi Puchar Anglii w trakcie swego pobytu na Old Trafford. Olsen wystąpił w finale, a w lidze w swoim pierwszym sezonie strzelił pięć goli, szóstego dokładając w Pucharze Ligi. Występował także regularnie w Pucharze UEFA. W kolejnych rozgrywkach niestety nie mógł się zaprezentować na europejskich boiskach ze względu na wykluczenie angielskich klubów. Zdobył jednak aż trzynaście bramek (jedenaście w lidze i dwie w FA Cup), często wykonując rzuty karne. Był to wynik tym lepszy, iż część sezonu Jesper stracił przez kontuzję; kupiony został nawet następca, Peter Barnes z Coventry City (mający już za sobą wypożyczenie do United), lecz wobec powrotu Duńczyka do zdrowia nie zagrzał miejsca w wyjściowym składzie. Olsen zanotował m. in. hattricka w meczu First Division przeciwko West Browmich Albion, w którym z „wapna” trafił do siatki dwukrotnie. W trakcie sezonu do United dołączył Sivebæk. Obaj Duńczycy zostali powołani na mundial w Meksyku. Forma Olsena oznaczała, że tym razem będzie podstawowym zawodnikiem. Los zetknął Danię ze Szkocją przez Alexa Fergusona. W jej barwach grał klubowy kolega Jespera, Gordon Strachan, a wśród rezerwowych był kolejny, Arthur Albiston. Mecz między tymi dwoma drużynami zakończył się wygraną Danii (1:0 po golu Elkjæra), a Olsen grał do 80. minuty, kiedy zmienił go Mølby (trochę wcześniej Sivebæk wszedł za Andresena). Drugi mecz skrzydłowy Manchesteru United rozpoczął na ławce rezerwowych. Przeciwnikiem była reprezentacja Urugwaju, która od 19. minuty musiała sobie radzić w dziesiątkę, ponieważ dwie żółte kartki otrzymał Miguel Bossio. Duńczycy prowadzili wtedy już 1:0 dzięki kolejnemu trafieniu Elkjæra. Przed przerwą podwyższył Lerby, a kontaktowego gola do szatni strzelił z rzutu karnego Enzo Francescoli. Nie wybiło to półfinalistów ostatnich mistrzostw Europy z rytmu. Na początku drugiej połowy do siatki trafił Laudrup, a następnie hattricka skompletował Elkjær, wysuwając się przy okazji na czoło wyścigu o koronę króla strzelców turnieju. Olsen wchodził na murawie już przy stanie 5:1, niecałych dziesięć minut przed końcem podstawowego czasu gry. 25-latek zmienił Laudrupa i dopełnił dzieła zniszczenia, w 88. minucie ustalając wynik meczu na 6:1. Grupa E mistrzostw świata w Meksyku była tą, dzięki której w anglojęzycznej prasie spopularyzowano określenie „grupa śmierci”, znane od lat tam, gdzie mówi się po hiszpańsku. Poza Danią, naszpikowaną gwiazdami ligi angielskiej, Szkocją oraz walecznymi ,,Urusami” (rok później niektórzy z nich po raz drugi z rzędu zdobyli Copa America) trafili tam także wicemistrzowie świata z poprzedniego (a jak się miało wkrótce okazać – także i właśnie trwającego) mundialu: piłkarze z RFN. Duńczycy jednak zostawili w pokonanym polu wszystkie trzy ekipy. Po odprawieniu Szkotów i Urugwajczyków, na deser przypieczętowali awans pewnym zwycięstwem 2:0, choć i tym razem nie obyło się bez czerwonej kartki. Olsen pokonał kapitana Niemców, Haralda Schumachera, strzałem z jedenastki w 43. minucie spotkania. W drugiej połowie na 2:0 podwyższył rezerwowy John Eriksen, który w przerwie zmienił Elkjæra, co tylko podkreślało przygotowanie składu Piontka. Potem, około dwudziestu minut przed końcem meczu, Olsena zmienił niemal 34-letni Simonsen. W końcówce drugą żółtą kartkę otrzymał Arnesen, lecz dwie bramki różnicy utrzymały się do ostatniego gwizdka. Dania zakończyła zmagania fazy grupowej jako jedna z dwóch (obok Brazylii) reprezentacji z kompletem trzech zwycięstw, a dzięki wysokiemu zwycięstwu z Urugwajem miała wraz z ZSRR najlepszy stosunek bramkowy (9:1). Po dwóch meczach na ,,Estadio Neza 86” Jesper Olsen i koledzy zostali w Queretaro. W 1/8 finału na arenie zwycięskiego meczu z Niemcami mieli zmierzyć się po raz kolejny z Hiszpanami. Piłkarze z Półwyspu Iberyjskiego zajęli drugie miejsce w grupie D, przegrywając jedynie ze wspomnianą Brazylią (0:1), a następnie przeganiając demony z Walencji (gospodarze poprzedniego mundialu przegrali tam z Irlandią Północną 0:1; tym razem zwyciężyli 2:1) i przekonująco odprawiając Algierię (3:0). Tym razem w wyjściowych jedenastkach znalazło się trzech Hiszpanów i aż dziewięciu Duńczyków, którzy dwa lata wcześniej wzięli udział w półfinałowym spotkaniu w Lyonie. Reprezentacje prowadzili także ci sami trenerzy. Sepp Piontek posłał w bój m. in. Olsena. Sivebæk, który także zagrał w pamiętnym półfinale, tym razem znalazł się na ławce rezerwowych.

I tu dochodzimy wreszcie do konkluzji. Jesper przeżył w Queretaro największy dramat w karierze. Wydawało się, że może zostać bohaterem. W 33. minucie spotkania kolejnym strzałem z rzutu karnego zdobył swojego trzeciego gola na mundialu, a zarazem piątego (i jak się miało okazać ostatniego) w narodowych barwach, dając Danii prowadzenie. Jednak do historii i do duńskiego języka potocznego Olsen wszedł dziesięć minut później. Otrzymał podanie od bramkarza, Larsa Høgha. Chciał zwrócić mu futbolówkę, lecz zrobił to zdecydowanie zbyt słabo. Emilio Butragueño dopadł do piłki i strzelił Duńczykom gola do szatni. Druga połowa rozpoczęła się zatem przy stanie 1:1. Hiszpanie poszli za ciosem. Butragueño w 56. minucie dał im prowadzenie. Na 3:1 Andoni Goikoetxea trafił do siatki z rzutu karnego, a na przestrzeni ostatnich dziesięciu minut podstawowego czasu gry Butragueño najpierw skompletował hattricka (jako czwarty zawodnik na mistrzostwach w Meksyku), a później strzałem z „wapna” dorzucił czwartą bramkę – zdobywając cztery gole jako pierwszy piłkarz na mundialu od czasu Eusebio 20 lat wcześniej (w ćwierćfinale z Koreą Północną, wygranym przez Portugalię 5:3). Hiszpanie zwyciężyli zatem 5:1. Olsen nie dograł meczu do końca. W 71. minucie, przy stanie 1:3, zmienił go Mølby. Klęska drużyny Piontka była na tyle dotkliwa, że trudno stwierdzić, aby to właśnie błąd 25-letniego wówczas ,,Czerwonego Diabła” kosztował reprezentację awans. O wiele bardziej można byłoby mieć pretensje do Elkjæra z powodu wspomnianego pudła na wcześniejszym turnieju Euro. Niemniej jednak powiedzenie „en rigtig Jesper Olsen” (prawdziwy Jesper Olsen), a często po prostu „Jesper Olsen” weszło do języka duńskiego. Stało się wyrażeniem używanym na określenie sytuacji, kiedy ktoś coś zupełnie spartoli. Wyrównującego gola Butragueño można porównać np. do samobója Janusza Jojki, a nazwisko naszego bohatera wywołuje skojarzenia jak np. „Kuszczak – Wpuszczak” po pamiętnym meczu z Kolumbią czy „zrobić Wawrzyniaka” w kontekście poślizgnięcia się. Z drugiej strony – jak już wspomniano, skrzydłowy zdobył na turnieju trzy gole. Spośród jego kolegów tylko wspomniany Elkjær mógł się pochwalić lepszym dorobkiem (cztery trafienia). Dalsza kariera Olsena to powolny schyłek. W październiku pobił się na treningu z Remim Mosesem i znalazł się na liście transferowej. To jednak menadżer, „Duży Ron”, opuścił Manchester United jako pierwszy. Zastąpił go Alex Ferguson. Widział on nadal miejsce dla duńskiego skrzydłowego w swojej drużynie – pozbył się m. in. Petera Barnesa, który odszedł do Manchesteru City, i nie ściągnął Johna Barnesa z Watfordu, gdy była po temu okazja (skrzydłowy z Karaibów trafił do Liverpoolu, gdzie spędził aż dziesięć lat). Jednak sam Jesper widział, że coraz trudniej mu było dostosować się do zmieniającego się futbolu. Ostatniego gola dla Czerwonych Diabłów zdobył nieco ponad rok po przejęciu sterów przez Fergusona. Powołany został na kolejne mistrzostwa Starego Kontynentu, lecz nie zagrał ani minuty. W wieku 27 lat odszedł z Old Trafford, zanim szkocki trener przekształcił United niemal w żywiącego się trofeami potwora. Następnych kilka lat Olsen spędził we Francji, aż po poważnej kontuzji zakończył karierę w 1992 roku, choć ponoć interesowały się nim Blackburn Rovers oraz Nottingham Forest. Zamieszkał w Australii. W maju 2006 r. przeszedł krwotok podpajęczynówkowy, na szczęście wyszedł z tego. Od kilkunastu lat zajmuje się promowaniem piłki nożnej na Antypodach. Przez krótki czas był asystentem trenera Melbourne Heart (obecnie Melbourne City). Dla rodaków, niestety, chyba na zawsze pozostanie „prawdziwym Jesperem Olsenem”.

7

15

Wybitny wyczyn Legii:

20 marca 1991 roku Sampdoria Genua zremisowała w rewanżowym starciu ćwierćfinałowym Pucharu Zdobywców Pucharów z Legią Warszawa 2:2 i odpadła z rozgrywek. „Jak do tego doszło, nie wiem” – jak dziś zaśpiewałby pan Zenon Martyniuk z grupy Akcent. Włosi powiedzieliby: incredibile(niewiarygodne)! W marcu 1991 roku dziennikarze, sami piłkarze a także kibice obu drużyn nie byli w stanie uwierzyć w to, co się stało. Stołeczny zespół, który w lidze spisywał się fatalnie, nie potrafił wygrywać i zajmował odległe 11. miejsce, walczył jak równy z równym z pewnie kroczącą po mistrzostwo Włoch Sampdorią. Meczowi w Genui towarzyszyły ogromne emocje i spora dramaturgia. Legioniści prowadzili 2:0 po popisie 19-letniego Wojciecha Kowalczyka, ale gospodarze zdołali wyrównać. Wojskowi kończyli spotkanie w dziesiątkę, bo w 88. minucie czerwoną kartkę(2. żółtą) obejrzał znakomicie broniący tego dnia Maciej Szczęsny. Jako, że Władysław Stachurski wykorzystał limit zmian (obowiązywały wówczas dwie), między słupki wszedł Marek Jóźwiak. Gola na szczęście nie wpuścił i to Legia zameldowała się w półfinale Pucharu Zdobywców Pucharów!

,,To był mój jedyny raz w bramce. Mogłem stanąć między słupkami podczas gry w Guingamp, ale trener się na to nie zdecydował. I to był jego błąd, bo kolega wpuścił dwie bramki, a myślę, że ja na jego miejscu lepiej bym się spisał. Do końca było mało czasu, więc musieli przedostać się pod naszą bramkę najprostszymi środkami. Posyłali, jak to się mówi, długą lagę do przodu i liczyli na łut szczęścia. W naszym polu karnym było dużo zamieszania ale koledzy z obrony spisali się bardzo dobrze, dzięki czemu nie miałem za dużo pracy”-Marek Jóźwiak, były obrońca Legii w wywiadzie dla „Przeglądu Sportowego”.

@Safrani
@Ogorinho1974
@misterio
@Marusek
@Lionel_Messi10
@Kapitan hawk
@Gary
@FcPortoFan1999
@Bernard777
@Adran360

18

Żywe legendy hiszpańskiego futbolu:

20 marca 1984 r. urodził się Fernando Torres. Hiszpański piłkarz, który występował na pozycji napastnika. Reprezentant Hiszpanii, z którą zdobył Mistrzostwo Świata 2010 oraz Mistrzostwo Europy 2008 i 2012. Torres zaczął karierę w Atlético Madryt, w którym występował we wszystkich młodzieżowych drużynach. Urodzony 20 marca 1984. Piłką nożną zaczął interesować się jako dziecko. W wieku 5 lat dołączył do swojego pierwszego zespołu, Parque 84. Jego dziadek nie był wielkim fanem futbolu, pomimo to zagorzale kibicował Atlético Madryt, do którego miłość zaszczepił w Torresie. Początkowo Hiszpan chciał być bramkarzem, na tej pozycji grał jego starszy brat. Mając siedem lat zaczął regularnie występować na pozycji napastnika w halowym zespole dziecięcym Mario’s Holland. Po sezonie w Rayo w którym strzelił 55 goli, Torres został jednym z trzech zawodników zespołu, którzy zostali wysłani na próbne testy do Atlético Madryt. Swoją grą zrobił wrażenie na skautach i w 1995, w wieku 11 lat, dołączył do stołecznego klubu. Rok później Torres otrzymał ofertę przenosin do Realu Madryt, rywala Atlético, którą odrzucono. W pierwszym zespole zadebiutował w 2001, łącznie zagrał w 174 meczach Primera División, strzelając 75 goli. Wcześniej przez dwa sezony reprezentował barwy klubu w Segunda División, zaliczając 40 spotkań, w których zdobył siedem bramek. W przygotowaniach do sezonu 2000/01 trenował z pierwszym zespołem, w którym ostatecznie zadebiutował 27 maja 2001 na Vincente Calderon wchodząc na murawę w 65. minucie spotkania z Leganes. W czasie występu miał 17 lat i 68 dni, co uczyniło go najmłodszym debiutantem w historii klubu. Tydzień później zdobył swojego pierwszego ligowego gola w spotkaniu przeciwko Albacete Balompie, a Atlético zakończyło rozgrywki poza miejscem premiującym awans do La Liga. Pierwszy sezon w Primera División Hiszpan zakończył z 29 występami i 12 zdobytymi golami, a Atlético uplasowało się na 11. miejscu. W kolejnym sezonie Torres poprawił swoje osiągnięcie z poprzednich rozgrywek, strzelając 19 bramek w 35 ligowych spotkaniach, co dało mu trzecie miejsce w klasyfikacji strzelców. W wieku 19 lat został najmłodszym kapitanem w historii klubu. 29 grudnia 2014 Atlético poinformowało o wypożyczeniu Fernando Torresa z AC Milanu do końca sezonu 2015/2016. Na oficjalną prezentację zawodnika na Vicente Calderón, która odbyła się 4 stycznia, przybyło 45 tys. widzów. Swój pierwszy mecz po powrocie do zespołu z Madrytu zagrał już trzy dni później, w meczu 1/8 finału Copa Del Rey z Realem Madryt. Atlético wygrało 2:0 przy znikomym wkładzie Torresa. W spotkaniu rewanżowym Torres trafiał dwukrotnie – w 1. i 46. minucie meczu. Mecz zakończył się wynikiem 2:2, dzięki czemu Atlético awansowało do 1/4 Pucharu Króla. W lutym 2016 zdobył swoją setną bramkę w barwach Atlético w wygranym 3:1 ligowym spotkaniu z Eibarem. Po zakończeniu okresu wypożyczenia z Milanu, w lipcu 2016 Torres podpisał roczny kontrakt z Atlético. W związku z zakazem transferowym klubu z Madrytu do stycznia 2018, w lipcu 2017 Torres zgodził się na kolejny roczny kontrakt z Rojiblancos. 15 października 2017 rozegrał 300. ligowe spotkanie w hiszpańskiej piłce, z czego 260 w najwyższej klasie rozgrywkowej, a 40 w La Liga Smart Bank. W ostatnim meczu w barwach Atletico, przeciwko Eibar, Torres trafił do siatki dwukrotnie a spotkanie zakończyło się remisem 2:2. Fernando Torres łącznie wystąpił w 398 meczach, strzelając w nich 128 goli.

Fernando Torres jest wychowankiem Atletico Madryt. Zaczynał w nim grać, kiedy klub był na zapleczu Primera Division. Zadebiutował w 2001 roku, kiedy miał 17 lat i 68 dni, co uczyniło go najmłodszym debiutantem w historii klubu. Tydzień później zdobył swojego pierwszego ligowego gola. W latach 2001-07 rozegrał dla Atletico 82 spotkania, w których zdobył 82 gole. W 2007 roku za 38 milionów euro został kupiony przez Liverpool, w którym był absolutną gwiazdą. W 102 meczach dla ,,The Reds” strzelił 65 goli. Cztery lata później za około 55 milionów euro przeszedł do Chelsea. W Londynie miał jednak duże problemy z regularnym strzelaniem, a nawet stał się pośmiewiskiem wśród kibiców. W ciągu trzech lat uzbierał zaledwie 20 trafień. W 2014 roku pół roku spędził na wypożyczeniu do Milanu ale tam również nie był w optymalnej formie. Dlatego Włosi zdecydowali się go wykupić z Chelsea, ale zaraz po tym został wypożyczony do Atletico Madryt, gdzie ich trener, Diego Simeone wskrzesił snajperskie umiejętności Hiszpana. W Atletico zagrał w finale Ligi Mistrzów w 2016 r. ale przegrał z Realem Madryt. Fernando Torres ma na swoim koncie również ponad 100 meczów w reprezentacji Hiszpanii. W 2008 roku został mistrzem Europy, a dwa lata później mistrzem świata. Podczas Euro 2012 w Polsce i na Ukrainie znowu sięgnął po złoto a on sam z 5 golami został królem strzelców imprezy.

@Adran360
@AssisMoreira
@Bernard777
@Gary
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@Marusek
@misterio
@Ogorinho1974
@Safrani

0

@capricornusjrk Drogocenna historia futbolu się kłania :)

13

Rekordy „La Pulgi”:

20 marca 2012 r. Lionel Mesi ustanowił klubowy rekord goli o stawke w wygranym 5:3 meczu La Liga z Granada FC. Argentyńczyk zdobył wówczas hattricka dzięki czemu najpierw wyrównał a później pobił rekord należący do legendarnego Cesara Rodrigueza wynoszący 232 gole. Swoją drogą trzeba przyznać iż pochodzący z Leon Cesar, był naprawdę genialnym snajperem. Przypomne tylko iż w czasach Cesara Rodrigueza nie rozgrywano tylu meczów o stawke co dzisiaj i nie było żadnych Superpucharów czy klubowych mistrzostw Świata.

@Safrani
@Ogorinho1974
@misterio
@Marusek
@Lionel_Messi10
@Kapitan hawk
@Gary
@Bernard777
@AssisMoreira
@Adran360

0

@capricornusjrk Nie zapominaj również o Gaetano Schirea, Claudio Gentile, Franco Baresim, Giuseppe Bergomim czy wybitnym Fachettim...!

13

Zapomniane El Clasico:

20 marca 1960 r. FC Barcelona pokonała na Camp Nou Real Madrid 3:1 w ramach 26 kolejki Primera Division. Gole dla Barçy zdobywali znakomici snajperzy, Sandor Kocsis i Eulogio Martinez oraz Ramon Alberto Villaverde. Honorowego gola dla Królewskich zanotował wielki Alfredo Di Stefano. Tym samym Duma Katalonii zrównała się punktami z Królewskimi i już nie oddała prowadzenia do końca rozgrywek wyprzedzając Real Madrid lepszym bilansem pojedynków bezpośrednich, triumfując po raz 8 w historii mistrzostw Hiszpanii.

@Adran360
@Bernard777
@Gary
@Kapitan hawk
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@Marusek
@misterio
@MoralnyKarzel
@Ogorinho1974

1

@Symson No bardzo szkoda. Dzielnie walczyli i tak jak mówisz pożegnali się z honorem. Przynajmniej pare tych punktów do rankingu UEFA wpadło...

2

Kolejorzu tylko w tobie nadzieja a nadzieja umiera ostatnia! Kolejorzu, niech cie Bóg prowadzi...!

9

Wybitne legendy argentyńskiego futbolu:

19 marca 1902 r. urodził się Manuel Seoane. „Chancha” Seoane był jednym z najwybitniejszych piłkarzy argentyńskiej piłki nożnej lat dwudziestych XX wieku. Potężny, złośliwy i utalentowany napastnik, pomimo swojej potężnej budowy fizycznej, stąd też wziął się jego przydomek. W 1921 roku zadebiutował w barwach Independiente w pierwszym meczu turnieju przeciwko Racingowi, który został przerwany z powodu ulewnego deszczu. W kolejnym roku był gwiazdą drużyny Independiente, która wygrała lokalne rozgrywki, strzelając w nich imponującą liczbę 55 goli! Seoane zdobył łącznie dwa tytuły z Independiente, które grało w lidze Asociación Amateur de Football. Independiente zdobyło swoje pierwsze mistrzostwo w 1922 roku, co wywarło wielki wpływ na media, które nadały drużynie przydomek „Los Diablos Rojos” („Czerwone Diabły”) . Nazwa „Diabły” pozostała znakiem rozpoznawczym graczy i kibiców Independiente. Drużynę tę utworzyli legendarni gracze, tacy jak Raimundo Orsi, Zoilo Canavery, Alberto Lalín, Luis Ravaschino i sam Seoane. Seoane zdobył dla klubu 241 goli w 264 występach. Trzykrotnie (1922, 1926 i 1929) był najlepszym strzelcem Primera División w swojej karierze. Z Independiente zdobył także kilka tytułów, w tym mistrzostwo Argentyny w 1922 i 1926 roku. W 1923 roku został wyrzucony z boiska po incydencie z sędzią, co doprowadziło do jego zawieszenia w lidze „Asociación Argentina de Football” i przejścia do klubu El Porvenir , występującego w konkurencyjnej lidze „ Asociación Amateurs de Football ”. W czasie gry w El Porvenir zadebiutował w reprezentacji Argentyny, gdzie grał w ataku z Cesáreo Onzarim. Seoane strzelił 3 gole w swoim debiucie w reprezentacji, w której rozegrał łącznie 19 meczów i zdobył 14 goli w latach 1921-1929. W 1925 roku Seoane dołączył do Boca Juniors w ich udanej trasie po Europie, strzelając 16 z 40 goli dla drużyny. Grał także dla Argentyny w Mistrzostwach Ameryki Południowej w 1925 roku, będąc najskuteczniejszym strzelcem turnieju z 6 golami. Po odbyciu kary zawieszenia powrócił do Independiente w 1926 roku, zdobywając z klubem tytuł w tym samym roku, a także zostając najskuteczniejszym strzelcem z dorobkiem 76 goli. Kontynuował grę w Independiente aż do przejścia na emeryturę w 1933 r. z powodu problemów z nadwagą. 22 sierpnia 1934 r. klub zorganizował mecz na jego cześć i zorganizował zbiórkę na zakup domu dla niego. Seoane grał dla Argentyny w latach 1924–1929, występując na czterech Copa America(1924, 1925, 1927 i 1929). Był częścią zwycięskiej drużyny w 1925, 1927 i 1929 roku a także został najskuteczniejszym strzelcem w 1925 roku z 6 golami. Zmarł 21 sierpnia 1975 r. w Quilmes.

@Sysia11
@Ogorinho1974
@MoralnyKarzel
@misterio
@Marusek
@Lionel_Messi10
@Kapitan hawk
@Gary
@Bernard777
@Adran360

3

Vamos Raków Częstochowa!
Vamos a ganar!!!

10

Czy wiecie że…

Lech Poznań obchodzi swoje 104. urodziny. Dokładnie 19 marca 1922 roku zarejestrowano klub KS "Lutnia" Dębiec, który zapoczątkował historię współczesnego „Kolejorza”. Przez ponad wiek klub napisał wspaniałą historię, sięgając osiem razy po mistrzostwo Polski oraz pięć razy po Puchar Polski.

19 marca 1922 roku - jest to oficjalna data rejestracji Lecha Poznań. Choć tak naprawdę historia Kolejorza sięga 1920 roku, gdy Katolickie Stowarzyszenie Młodzieży postanowiło założyć klub pod nazwą KS "Lutnia" Dębiec. Obecnie Dębiec jest jedną z dzielnic Poznania, jednak ponad 100 lat temu były to przedmieścia. Przez Lecha Poznań przewinęło się tysiące osób, piłkarzy, dziesiątki trenerów a przede wszystkim wspomnień. Kolejorz w swojej historii dziewięć razy sięgał po mistrzostwo Polski, pięć razy po Puchar Polski oraz sześć razy po Superpuchar Polski. Oprócz tego jest trzykrotnym srebrnym medalistą oraz siedmiokrotnym brązowym medalistą MP. Nie zabrakło też wielkich spotkań na arenie międzynarodowej. Pojedynki z Austrią Wiedeń, Manchasterem City, Juventusem czy chociażby te ostatnie z Villarrealem oraz Fiorentiną zapisały się złotymi głoskami w historii klubu.

@Symson
@Safrani
@Ogorinho1974
@misterio
@Marusek
@Lionel_Messi10
@KrychaFCB
@Gary
@Bernard777
@Adran360

0

@Safrani No rozumiem że nie musisz lubić ale nienawidzić? Co mam przez to rozumieć że "zostałeś tak nastawiony do piłkarzy Argentyny"?

0

@Safrani No dobrze ale o co ci chodzi? Przecież w końcu rozdupczyli tych szwabów! Co oni ci wówczas takiego zrobili bo nie czaje???

0

@KrychaFCB No i wcale im się nie dziwie. Mistrzostwo Hiszpanii im nie grozi, więc wszystkie siły postawią na Lige Mistrzów, zwłaszcza że nigdy jeszcze jej nie zdobyli, choć nie tak dawno grali w finale z Realem Madrid...

0

@Safrani Argentyny??? No tych piepszonych szwabów to całkiem zrozumiałe ale Argentyny?? Niby za co Argentyny tak nienawidzisz bo nie pojmuje!??

12

Nieoczywisty bohater El Clasico:

19 marca 2023 r. FC Barcelona pokonała na Camp Nou Real Madrid 2:1 w ramach 26. kolejki La Liga. Gospodarze strzelili decydującego gola w doliczonym czasie gry. 90 minut rozegrał Robert Lewandowski, który miał udział przy drugim trafieniu Blaugrany. El Clasico mogło mieć ogromne znaczenie w kontekście mistrzostwa Hiszpanii. Przed niedzielnym starciem FC Barcelona miała dziewięć punktów przewagi nad Realem Madryt, więc "Królewscy" musieli zrobić wszystko, by wygrać na terenie odwiecznego rywala. Spotkanie zaczęło się od mocnych akcentów z obu stron. Swoją okazję miał m.in. Robert Lewandowski, lecz jego strzał obronił Thibaut Courtois. Real również atakował i w dziewiątej minucie objął prowadzenie. Po akcji Viniciusa piłka odbiła się od głowy Ronalda Araujo i wpadła do bramki obok zaskoczonego Marka-Andre ter Stegena. Blaugrana przycisnęła w końcówce pierwszej połowy i została wynagrodzona. Do siatki trafił Sergi Roberto. Ta bramka sprawiła, że "Królewscy" musieli ruszyć do ataku. Remis tak naprawdę nic im nie dawał. Mimo to lepszą sytuację w pierwszych minutach miała FC Barcelona a konkretnie Lewandowski. Polak oddał strzał na bramkę Realu, który po drodze odbił się jednak od jednego z obrońców. Goście kilka razy strzelali na bramkę ter Stegena, lecz Niemiec spokojnie sobie z tymi próbami radził. Dopiero w końcówce po ładnej akcji do siatki trafił Marco Asensio. Hiszpan już cieszył się ze swoimi kolegami ale po chwili otrzymał złą wiadomość. Po analizie VAR trafienie nie zostało zaliczone. Real miał sporą przewagę w końcówce ale to Barça trafiła do siatki. Na lewej stronie pięknym zagraniem piętą popisał się Lewandowski. Do piłki doszedł Alejandro Balde, który wyłożył ją Franckowi Kessie'emu a ten wyprowadził Blaugrane na prowadzenie. Wynik się już nie zmienił. Duma Katalonii triumfowała i miała już 12 punktów przewagi nad "Królewskimi".



@Adran360
@AssisMoreira
@Bernard777
@Gary
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@Marusek
@misterio
@Ogorinho1974
@Safrani

0

@Lionel_Messi10 Akurat Szwecja to nie są placki w przeciwieństwie do naszej reprezentacji...

10

M.S.N. nie do zatrzymania!

19 marca 2017 r. FC Barcelona pokonała na Camp Nou Valencie CF 4:2 w 28 kolejce Primera Division. Duma Katalonii utrzymała tempo w La Liga dzięki swojemu ofensywnemu trio, które wyróżniło się w wygranym 4:2 meczu z Valencią, która stawiła większy opór niż oczekiwano, grając w drugiej połowie o jednego zawodnika mniej. Był to bardzo intensywny mecz od początku do końca, z szansami niemal od pierwszego gwizdka a Luis Suarez był głównym bohaterem ofensywy w pierwszej połowie. Alves obronił strzał z bliskiej odległości i chwilę później został pokonany przez własną asystę w pięknej akcji, zaaranżowanej przez Umtitiego. Obrońca podał prostopadłe podanie do „9-tki” Blaugrany, który zostawił Garaya na ziemi, dośrodkował na linię końcową i podał do Messiego, którego pospieszny strzał musiał zostać wybity z linii bramkowej przez obrońcę Orellanę. Trójkątne podanie, które Valencia później powtórzyła, tym razem z większą precyzją, pozwoliło jej zdobyć drugą bramkę. Jednak pierwsza, zaskakująca, padła po stałym fragmencie gry a konkretnie po rzucie rożnym w 29. minucie, który Mangala skierował głową do siatki. Jednak Barça nadal nacierała a Suárez pięć minut później sprytnie wyrównał, wbiegając za obrońców i kończąc akcję pierwszym kontaktem z piłką. Urugwajczyk nieustannie nękał obronę Valencii i skutecznie przypieczętował zwycięstwo, gdy w 44. minucie ponownie znalazł się za linią obrony gości. Mangala go złapał a sędzia podyktował rzut karny i wyrzucił go z boiska. Messi wykorzystał sytuację, strzelając nisko w środek boiska i oszukując bramkarza. Jednak w doliczonym czasie gry Valencia ponownie zaskoczył wszystkich, podając piłkę w trójkąt, niemal identycznie jak pół godziny wcześniej, w wykonaniu Umtitiego, Suáreza i Messiego. Tym razem Parejo zagrał prostopadłe podanie do Gayá, który następnie asystował przy strzeleniu gola przez Munira. Były piłkarz Barcelony strzelił gola i przeprosił kibiców.

Po przerwie, grając w dziesiątkę, Voro przeorganizował swój zespół i wycofał się, ale nie udało mu się odeprzeć naporu Barcelony. Alves popisał się spektakularną interwencją po strzale Neymara (który, mimo prób przez cały mecz, nie miał szczęścia) ale po dośrodkowaniu z rzutu rożnego piłka trafiła do Messiego, który wykorzystał lukę między brazylijskim bramkarzem a słupkiem i strzelił gola na 3:2. Wydawało się, że Katalończycy szybko przypieczętują zwycięstwo, jednak sam Alves (świetna interwencja Messiego), poprzeczka(w którą Neymar uderzył z rzutu wolnego) oraz brak pewności siebie w polu karnym niektórych rzadziej grających zawodników( Rakiticia i André Gomesa ) sprawiły, że bramka przyszła dopiero w 89. minucie. W pełnym biegu skrzydłem Neymar minął dryblingiem Enzo Péreza i podał idealne podanie do André Gomesa. Ostatecznie zwycięstwo pozwoliło zespołowi Luisa Enrique utrzymać się blisko Realu Madryt w lidze.

@Safrani
@Ogorinho1974
@misterio
@Marusek
@Lionel_Messi10
@KrychaFCB
@Gary
@AssisMoreira
@Bernard777
@Adran360

10

Bardzo szczęśliwy ale jednak ,,zwycięski” remis:

Dokładnie 40 lat temu FC Barcelona zremisowała w rewanżowym spotkaniu w Turynie z Juventusem 1:1 w ramach ćwierćfinału Pucharu Europy. Jak się okazało był to remis zwycięski, bowiem w pierwszym meczu Barça wygrała skromnie 1:0. W rewanżu w pierwszej połowie Juve mogło a nawet powinno strzelić kilka goli lecz niemiłosiernie pudłował Marco Pacione, w tym między innymi na pustą bramke! W 30 minucie w jednej z nielicznych akcji Blaugrany Victor dośrodkował piłke na drugi słupek do Archibalda. Szkot oddał strzał z ostrego kąta a piłke do własnej bramki wpakował bramkarz Tacconi. Gospodarze doprowadzili do remisu po strzale Platiniego tuż przed przerwą. W drugiej części meczu dało o sobie znać lepsze przygotowanie fizyczne Barçy więc włosi próbowali zaskoczyć rywali strzałami z dystansu jednak nie przyniosło to już żadnego skutku. ,,Szczerze życzę Barcelonie żeby przejęła od nas pałeczke i zdobyła Puchar Europy”- powiedział po meczu trener Juventusu Giovanni Trapattoni. No cóż, jak wiemy nie udało się wówczas zdobyć tego cennego pucharu(porażka ze Steauą) a przecież było tak bardzo blisko…

Wspomnień czar:



@Adran360
@AssisMoreira
@Bernard777
@Gary
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@Marusek
@misterio
@Ogorinho1974
@Safrani

3

Wyrównujemy trzeci najwyższy wynik w historii Ligi Mistrzów. Pierwszy mecz z 7 golami wygraliśmy z Bayerem Leverkusen w 2012 r.(słynne 5 goli Messiego) a drugi mecz z siedmioma golami to zwycięstwo z Celtikiem w 2016 roku.

11

Duma Katalonii pieczętuje awans do ćwierćfinału LM:

18 marca 2015 r. FC Barcelona pokonała na Camp Nou Manchester City 1:0 w ¼ Champions League. Rewanż dla Barçy wcale nie był meczem łatwym, choć ostatecznie udało się odnieść zwycięstwo po jedynym golu strzelonym przez Rakiticia w 31 minucie. ,,The Cityzens” naciskało ale świetnie spisywała się defensywa Blaugrany. Jeden z najlepszych meczów w jej barwach rozegrał Jeremy Mathieu, niezgrabny ale skuteczny Francuz sprowadzony na życzenia Luisa Enrique z Valencii. W defensorze tym ,,Lucho” znalazł człowieka lojalnego i oddanego, nie tylko zresztą w kwestii taktyki. Mathieu stał u boku szkoleniowca we wszystkich konfliktach z zawodnikami, w które nerwowy trener cały czas popadał.



@Adran360
@Bernard777
@Gary
@Kapitan hawk
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@Marusek
@misterio
@Ogorinho1974
@Safrani

0

@clyde Nie po jednym a po kilku sezonach. Po odejściu Neymara u nas nikt do pięt niedorasta Viniciuszowi na lewym skrzydle...

12

Blaugrana w czasach kryzysu:

18 marca 1987 r. FC Barcelona przegrała na Camp Nou z Dundee United 1:2 w rewanżowym spotkaniu ¼ Pucharu UEFA. Do 85 minuty Blaugrana prowadziła 1:0 i odrobiła w ten sposób straty z pierwszego meczu na ,,Tannadice Park”. Jednak w samej końcówce Szkoci strzelili 2 gole i niespodziewanie awansowali do półfinału. Na trybunach pojawiły się głosy nawołujące do zwolnienia prezydenta Nuñeza i przywrócenia do składu Schustera. Duma Katalonii do dzisiejszego dnia ma z Dundee United najgorszy bilans spośród wszystkich drużyn, z którymi spotykała się w europejskich pucharach a mianowicie 4 mecze i 4 porażki! Wypada tylko żałować że Szkoci tak cienko przędą w Scottish Premiership, więc chyba nie prędko będzie okazja do rewanżu…?



@Safrani
@Ogorinho1974
@misterio
@Marusek
@Lionel_Messi10
@KrychaFCB
@Gary
@Bernard777
@AssisMoreira
@Adran360

0

@clyde Słuchaj, prześcieradła to też mój "wróg naczelny". Ale stety, czy niestety, wczoraj Viniciusz też był spektakularny na Etihad Stadium. Może nie zawsze, może nie tak jak Yamal ale jednak był...!

0

@nieprzysiadalnosc To prawda że ma obrzydliwy charakter ale transferując go prosto z Brazylii do nas, raczej mało kto by o tym wiedział. Po drugie przy takim trenerze jak Flick, jego charakterek z pewnością by zgasł a piłkarz o takim potencjale jest nam bardzo potrzebny...

Media

Sonda

Której reprezentacji, do której powołany został zawodnik Barcy, kibicujesz?