1

@Comentateiro Ale ty tak na poważnie? Czy żartujesz? No bo chyba nikt w to nie uwierzy?

1

A tak przy okazji, naprzód ,,Czerwona Armio" i naprzód ,,Niebiescy" po zwycięstwo! A propos Niebieskich: przedwojenne genialne trio: Wilimowski, Wodarz i Peterek jest porównywane z niedawnym trio: Messi, Neymar i Suarez, i nie ma w tym przesady

4

@Pawel13sz Zgadza się, Luis Alberto Suarez Diaz, jedna z największych legendarnych ,,9"-tek w historii Dumy Katalonii!

9

@FCBparasiempre Wojenna zawierucha minęła. Ci, którzy ocaleli zaczęli wychodzić ze swych kryjówek, domów, bądź powracali z frontu, by budować nową rzeczywistość. W takich warunkach swoje drugie, lepsze życie otrzymał futbol, który przybierał na sile, będąc odskocznią dla zmęczonych ludzi. Dla piłkarzy zaczynała się era sowitych zarobków. Inne miejsce, inny czas. Podczas, gdy Europa powoli budziła się z wojennego snu, nietknięta pożogą Kolumbia rozpoczęła swoje piłkarskie pięć minut chwały. A wszystko zaczyna się niczym u Hitchcocka – solidnym trzęsieniem ziemi. W roku 1948 zamordowany został przywódca obozu liberalnego Jorge Eliécer Gaitán, co wznieciło trwająca kilka lat wojnę domową. Mniej więcej w tym samym czasie, miał miejsce spór pomiędzy Dimayor – organizacją pragnącą powołać zawodową ligę piłkarską , a Adefutbol – amatorskim futbolowym związkiem. Sprawa została zgłoszona do FIFA, a ona swoim subtelnym zwyczajem, postanowiła zawiesić członkostwo Kolumbii w swojej organizacji, co oznaczało, że ani reprezentacja, ani zespoły klubowe, nie mogły brać udział w oficjalnych rozgrywkach. Sytuację tą wykorzystał prawnik Alfonso Senior Quevedo, który dzięki wrodzonemu sprytowi, pozyskał do swojego klubu słynnego Alfredo di Stefano. Wszak brak obecności w FIFA, zwalnia również od obowiązku przestrzegania jej prawa. Dlatego też otworzyła się furtka, która umożliwiła pozyskiwanie zawodników bez konieczności opłat transferowych. Dzięki temu kluby stać było, żeby oferować swoim graczom bajeczne warunki finansowe. Z dnia na dzień Kolumbia stała się piłkarskim El Dorado. W niedługim czasie w barwach jednego zespołu – Deportivo Municipal, obok Alfredo di Stefano, grały gwiazdy pokroju Adolfo Pedernery, Nestora Raula Rossi czy Julio Cozzi, który był nazywany bramkarzem stulecia. Podpisywanie tak wielkich nazwisk nie byłoby zapewne możliwe, gdyby nie strajk przeciwko „niewolniczym” umowom piłkarzy w Argentynie. Kontrakty konstruowane były tam w taki sposób, że w razie jakiegokolwiek sporu, rację miał wyłącznie pracodawca. Wieść o gigantycznych płacach szybko rozeszła się po świecie, a do kraju znad Morza Karaibskiego, zaczęły przyjeżdżać prawdziwe piłkarskie diamenty. Do lokalnego rywala Deportvio – Santa Fe, przybył nawet ówczesny reprezentant Anglii, pomocnik Stoke City – Neil Franklin. Udało im się również pozyskać podopiecznego sir Matta Busbiego z Manchesteru United- Charliego Mittena. W tamtych czasach najlepsi piłkarze na Wyspach Brytyjskich mogli liczyć na maksymalną pensję w wysokości 12 funtów tygodniowo. Za sam podpis na kontrakcie, Mitten otrzymał podobno pięć tysięcy, a jego tygodniówka wynosiła 40 funtów. Liczby te idealnie ukazują powód tej szalonej migracji. Po kolumbijskich boiskach biegali gracze z tak odległych państw jak Węgry, Jugosławia czy Hiszpania. Oprócz wymienionych wcześniej nazwisk, kibice w kraju, który jeszcze zupełnie na tak dawno posiadał wyłącznie amatorskie rozgrywki, mogli oglądać m.in. supersnajpera Guylę Zsengelléra czy Schuberta Gambetta. Wiele argentyńskich klubów, z wielką La Máquiną na czele, chciały odzyskać utraconych graczy, więc interwencjom FIFA oraz CONMEBOL (południowoamerykańska konfederacja piłki nożnej) nie było końca. Dopiero w 1951 roku podpisano umowę, według której zawodnicy powrócą do swoich poprzednich pracodawców w roku 1954, a Kolumbia zostanie przywrócona w prawach pełnoprawnego członka międzynarodowej federacji piłkarskiej. Rozgrywki całkowicie zdominowała drużyna Los Millonarios, bo tak zaczęto nazywać ekipę Deportivo Municipal (nazwa ta stała się oficjalną). Sięgnęli oni po mistrzostwo ligi cztery razy w przeciągu pięciu lat. Jedynie raz ich hegemonię przerwali prowadzeni przez fenomenalnego Julio Ávilę- Deportes Caldas. Po rozpadzie Dimayor, wielu emigrantów opuściło Kolumbię, by wrócić do grania za dużo niższe pieniądze. A gwiazdy, które brylowały w El Dorado, zaczęły podbijać Europę. Wtedy też do Realu Madryt dołączył Alfredo Di Stefano, a do Barcelony trafił jego kolega z zespołu Ramón Alberto Villaverde. Charlie Mitten natomiast długo nie nacieszył się grą w Manchesterze United, ponieważ po powrocie został szybko sprzedany do Fulham. Co ciekawe jednak podczas swojego pobytu w Santa Fe, odrzucił ofertę zespołu „Królewskich” z Madrytu. Czas chwały szybko minął i do kolumbijskiego futbolu wróciła szara, nudna rzeczywistość. Jednak po dziś dzień, kibice w kraju nad Oceanem Spokojnym, chwalą się, że swego czasu mieli najsilniejszą ligę świata.


10

Piłkarskie El Dorado(dla chętnych w odpowiedzi na mój komentarz):
@Ogorinho1974
@Roni/VEB
@MesQueUnClub96
@Symson
@Pawel13sz
@Lionel_Messi10
@NaFazieHitman
@Sensible
@DaPidejpi
@patataj

1

@BartqRKO No to lipa ponieważ pakiet Eleven na kablówce kosztuje 15 zł a pakiet wszystkich Canalów + kosztuje 50 zł! a i tak musze wybrać podstawowy pakiet żeby dokupić któryś z tych dwóch. Dla mnie Canal + za drogi niestety...

0

Kochani, planuje wykupić pakiet Eleven na kablówce i w związku z tym miałbym pytanie: Czy większość meczów naszej Barcy będzie transmitowana na Eleven? No i czy jeśli dany mecz Barcy jest transmitowany na Canal+ to czy później jest retransmisja tego meczu w którymś z Eleven?

9

Z historii Copa Mitropa:

9 września 1934 r. Bologna FC pokonuje Admire Wacker Wiedeń 5:1 w drugim meczu finałowym Pucharu Mitropa. Hattrickiem w tym meczu popisał się znakomity skrzydłowy Carlo Reguzzoni. Pozostałe 2 gole strzelili Maini i Fedullo. W pierwszym meczu padł wynik 3:2 dla Admiry, lecz większa ilość strzelonych goli pozwoliła po raz drugi w historii sięgnąć po puchar ekipie Bolonii.

@Symson
@DaPidejpi
@Ogorinho1974
@Roni/VEB
@Pawel13sz
@MesQueUnClub96
@NaFazieHitman
@patataj
@Sensible
@Lionel_Messi10

12

Ku pamięci wybitnych legend Blaugrany:

9 września 1998 r. zmarł Mariano Martin, jeden z najlepszych napastników w historii FC Barcelony. Mariano urodzony w 1919 r. trafił do Barcelony w wieku 20 lat i spędził na Les Corts 8 lat. W sezonie 1942/43 został pierwszy piłkarzem Blaugrany, który zdobył Trofeo Pichichi dzięki strzeleniu aż 32 goli(ten klubowy rekord w jednym sezonie La Liga pobił dopiero Ronaldo w 1997 r.). Martin uzbierał aż 188 goli we wszystkich 167 meczach w bordowo-granatowych barwach. Jego kariera została zahamowana przez kontuzje więzadła w kolanie. Próbował odbudować forme w Gimnastic Tarragona, lecz ostatecznie zakończył karierę już w wieku 30 lat.

@Roni/VEB
@NaFazieHitman
@Sensible
@MesQueUnClub96
@Pawel13sz
@Lionel_Messi10
@Symson
@Ogorinho1974
@DaPidejpi
@patataj

1

@Lionel_Messi10 A więc do macierzystego klubu naszego kochanego Leo. Już dawno chciałem żeby Messi zakończył kariere w Newell's Old Boys, zresztą sam kiedyś się o tym wypowiadał że tak zamierzał. Mimo że jestem kibicem Boca to byłoby przepięknie zobaczyć Messiego triumfującego pierwsze mistrzostwo Argentyny w jego karierze. Newell'S już z 10 lat bodaj nie zdobyli majstra, więc byłaby ku temu okazja...

7

Copa Mitropa, czyli pierwsze w historii futbolu cykliczne międzynarodowe rozgrywki klubowe:

8 września 1933 r. Austria Wiedeń pokonuje Inter Mediolan 3:1 w drugim meczu finałowym Pucharu Mitropa i tym samym sięga po to trofeum(w pierwszym meczu włosi wygrali tylko 2:1). Najistotniejszym faktem w tym meczu jest ustrzelenie hattricka przez legendarnego Matthiasa Sindelara. Honorowe trafienie zaliczył równie legendarny Giuseppe Meazza.

@DaPidejpi
@patataj
@MesQueUnClub96
@Roni/VEB
@Symson
@Lionel_Messi10
@Pawel13sz
@Ogorinho1974
@NaFazieHitman
@Sensible

8

Czy wiecie że....

8 września 1888 r, wystartowały rozgrywki angielskiej Football League a więc najstarszej ligi na świecie. Wiliam McGregor, jeden z członków zarządu klubu Aston Villa, zaczął namawiać działaczy największych klubów, by utworzyć zawodową ligę piłkarską. 17 czerwca 1888 roku w hotelu Royal w Manchesterze spotkali się przedstawiciele 12 klubów: Accrington, Bluckburn Rovers, Bolton Wanderers, Burnley, Derby County, Everton, Notts County, Preston North End, Stoke City, West Bromwich Albion, Wolverhampton Wanderers i właśnie Aston Villa. To właśnie one utworzyły najstarszą ligę piłkarską na świecie, a McGregorowi powierzono funkcję jej prezesa. Wiliam sprzeciwiał nazwaniu jej ligą angielską, gdyż miał nadzieję, że wkrótce przyłączą się do niej kluby szkockie. Pomylił się, lecz wymyślona przez niego liga ruszyła już we wrześniu 1888, i to za poparciem The FA. Dniem rozgrywek ligowych (przez 84 lata!) była wyłącznie sobota. Faworytami pierwszego sezonu ligowego byli zdobywcy Pucharu Anglii z 1888 (West Browmich) oraz z 1887 (Aston Villa), w składzie których grały dwie ówczas największe gwiazdy na Wyspach: Billy Basset, najlepszy wtedy skrzydłowy w Królestwie, oraz Archie Hunter, legendarny napastnik Aston Villa rodem ze Szkocji. Tymczasem pierwszą ligową bramkę strzelił Jack Gordon z Preston North End, a jego zespół przez wszystkie 22 mecze sezonu nie znalazł pogromcy. Najjaśniejszym punktem drużyny był center napadu Johnny Goodall (ur. 1863), 14-krotny reprezentant Anglii, jej kapitan w latach 1891-95, uważany do dziś za pierwszą wielką gwiazdę The Football League. W tym pionierskim sezonie 1888/89 zdobył z klubem Mistrzostwo Anglii, ponadto Puchar Anglii, a sam z 21 bramkami został królem strzelców! W kolejnym sezonie Preston udaje się obronić tytuł, ale Goodall żegna się z zespołem i przechodzi do Derby County, gdzie zostaje jego kapitanem.

@Lionel_Messi10
@Pawel13sz
@patataj
@MesQueUnClub96
@Sensible
@Symson
@Roni/VEB
@NaFazieHitman
@Ogorinho1974
@DaPidejpi

0

@Nazio87 A dlaczegóż to nie oglądasz TVP? W końcu to polska stacja!

1

@mrboom A znasz może historie z tym Rajtoralem, jak do tego doszło że popełnił samobójstwo a konkretnie jaka była tego przyczyna?

0

@P33ck Przecież to jest nazwisko! a nie że jest chory. Nazywa się Tomas Chory.

1

@Lionel_Messi10 O! Szybki jesteś w te klocki skoro znasz już imie tej użytkowniczki :)

0

@Lola120 W takim razie zdrowia, szczęścia i radości, niechaj miłość w twoim sercu zawsze gości!

2

Spełnieniem marzeń byłoby wygranie Ligi Mistrzów przez ,,naszą" Barcunie. Ponoć marzenia się spełniają ale czy wszystkie i właśnie takie? Jeśli miałbym obstawiać to dojdziemy maksymalnie do półfinału a to już byłoby coś. Natomiast obstawiam że Lige Mistrzów wygra Manchester City.

6

Zapomniane legendy polskiego futbolu:

7 września 1909 r. urodził się Fryderyk Scherfke, przedwojenny napastnik Warty Poznań. Popularny „Fryc” , bo taki właśnie pseudonim nosił Scherfke, urodził się w Cesarstwie Niemieckim, a dokładniej w Poznaniu. Przez całą swoją karierę związany był z Wartą Poznań, której był wychowankiem. Już w wieku 17 lat grywał regularnie w pierwszym zespole. Jak przystało na napastnika, grał z numerem 9 na koszulce, jednak w późniejszym czasie trener przesunął go do linii pomocy. Fryderyk wywalczył z Wartą pierwsze w jej historii mistrzostwo Polski w roku 1929, oraz wicemistrzostwo w 1938 roku. W 1932 roku zdobył wraz z Kajetanem Kryszkiewiczem, koronę króla strzelców polskiej ekstraklasy z 15 golami na koncie. Był także jednym z pierwszych piłkarzy, który trafił do „klubu 100”. Do dzisiaj znajduje się na wysokim 10 miejscu w tym rankingu. W 235 meczach, w których reprezentował Wartę, strzelił 134 gole! W reprezentacji w ciągu 6 lat rozegrał tylko 12 spotkań, w których strzelił jedną bramkę. Był to jednak gol, na miarę zapisania się w historii piłki nożnej na zawsze. Podczas Mundialu we Francji w 1938 roku (udział w nim przez wiele lat był w czasach PRL pomijany), w meczu z Brazylią sfaulowany w polu karnym został Wilimowski, tym samym sędzia podyktował rzut karny, którego na bramkę zamienił właśnie Scherfke! Była to pierwsza bramka w historii, strzelona przez Polaków na mistrzostwach świata, a na temat samego meczu krążyły legendy. O Brazylijczyku Leonidasie, zwanym „Czarnym Diamentem”, który podobno w trakcie meczu miał powiedzieć , że źle gra mu się w butach, bo na plażach Copacabany przyzwyczaił się do gry w piłkę bez nich, po czym ściągnął je i odtąd strzelał gole bosą stopą. Jednak to był tylko wymysł, który do dzisiaj cieszy uszy kibiców. Scherfke zagrał również na igrzyskach olimpijskich rozgrywanych w Berlinie, na których reprezentacja zajęła 4 miejsce! Byliśmy wtedy o krok od medalu. Większość spotkań z orłem na piersi, w których wystąpił, było jednak spotkaniami przegranymi. Debiutował w starciu z Łotwą, w 1932 roku a przygodę z reprezentacją zakończył 6 lat później, wychodząc z opaską kapitana, również z Łotwą. Mówiono, że we wrześniu 1939 roku zawiesił całkowicie piłkarskie buty na kołku. Nie było to prawdą.

W czasie okupacji w dystrykcie poznańskim działało osiem klubów niemieckich. W lipcu 1940 roku zespół 1. FC Posen zajmował pierwsze miejsce. Wtedy drużyna klubów poznańskich wygrała z drużyną klubów berlińskich 4:3. Mam notatkę z wydania „Kickera z 9 lipca 1940 roku, która informuje o tym, że Scherfke strzelił dla 1. FC Posen jedną bramkę – redaktor Thomas Urban. Scherfke był także kapitanem i napastnikiem drużyny Kraju Warty, która przegrała 1:2 w Poznaniu z drużyną Śląska w pucharze regionów niemieckich (Reichsbundpokal). Strzelił nawet gola z rzutu karnego w tym meczu. Zespół Śląska prowadził Kurt Otto a Fryc wybiegł przeciwko grającym dla Śląska innym byłym reprezentantom Polski, Erwinowi Nycowi i Leonardowi Piątkowi, którzy razem z nim grali z Brazylią w słynnym meczu strasburskim w 1938 r. Gdy w październiku 1940 roku 1. FC Posen zmieniło nazwę na Luftwaffen SV Posen, Fryderyk zrezygnował z gry dla tej drużyny. Śp. Paweł Zarzeczny, podczas jednego ze swych wywodów popisał się niezłą wiedzą twierdząc, iż w okresie II wojny światowej, Fryderyk wcielony do armii niemieckiej przechadzał się po ulicach Poznania w mundurze esesmana. ,,To nie chodzi o to, że był to Niemiec, Niemców mieliśmy w składzie w tamtym meczu z Brazylią przynajmniej trzech, bo jeszcze Wilimowskiego (4 gole!), i Piontka… Z tym Scherfke problem taki, że nie tyle grał jak tamci w niemieckich zespołach (a co, miał dać się zabić, Górski grał w sowieckich, oj piłkarze to nie byli żołnierze wyklęci), ale wstyd jest taki, że w okupację paradował ponoć po Poznaniu, polskim przecież po jedynym wygranym Powstaniu, w mundurze esesmana. To są zbrodnie, według kodeksu międzynarodowego nawet, nieprzedawnione”. Ciężko do końca zrozumieć stanowisko Zarzecznego. Straszną zbrodnią byłoby to wtedy, gdyby była to prawda a ową jest, iż należał do Wehrmachtu. Taki mundur zakładały setki Wielkopolan, Ślązaków czy Kaszubów. Dla wielu to była zdrada, dlatego wcześniej wspomniałem o „wymazaniu z archiwów”. Fakt, takie mieliśmy czasy, w Polsce Scherfke przez wiele lat był nikim, w Niemczech zaś uchowały się informację na jego temat. Wiele osób nie wie, że podczas wojny starał się ratować swoich kolegów. Takie informacje podawał Radosław Nawrot w swoim tekście. Czy był zatem aż tak złym essesmanem? Pewnego razu na ulicy Scherfke spotkał żonę Mariana Fontowicza, z którym grał w Warcie. Dowiedział się od niej, że mąż trafił do niewoli. Wysłuchał, pokiwał głową i odszedł. Jakiś czas potem pociąg wiozący polskich jeńców w stronę Rzeszy zatrzymał się na stacji. Drzwi otworzyły się, był w nim właśnie Marian, który usłyszał słowa wypowiedziane przez znajomy głos „Jesteś w Posen. Nie chcesz iść do domu?” – to był Fryc. W Warcie grał także bramkarz Zbigniew Szulc. Jego żonę Scherfke wyciągnął z listy na einsatz (wywóz na przymusowe roboty). Uważany przez wszystkich za esesmana i współpracownika gestapo uratował także Bolesława Genderę zatrzymanego na stadionie za grę w piłkę. Innego byłego gracza Warty Michała Fliegera kilkakrotnie ostrzegał przed aresztowaniem i dekonspiracją. Jego praca w gestapo tak naprawdę ograniczyła się do tego, że był tam kierowcą. W 1942 roku wszystko się pozmieniało, w Poznaniu widywano go rzadko, unikał ludzi. Gdy ktoś zaczynał temat o wstawiennictwo na gestapo, urywał go. Prawdą było, iż był śledzony, inwigilowany, wzywany na przesłuchania i podejrzewany o zdradę III Rzeszy i współpracę z Polakami, jednak nie znaleziono na to dowodów. W ostatniej fazie wojny Fryc był podoficerem Wehrmachtu i służył na froncie wschodnim, a potem w Jugosławii. W walkach z jugosłowiańskimi partyzantami w styczniu 1945 roku został ranny. W polskich źródłach nie było żadnych wzmianek na jego temat, jednak w niemieckich zachowało się to, że trafił do brytyjskiej niewoli, z której został zwolniony po 3 miesiącach. Po powrocie osiedlił się w południowej Brandenburgii. Jednak po śmierci żony wraz z synem Michaelem przeniósł się pod Berlin Zachodni, gdzie założył sklep meblowy, który do lat 80-tych przynosił spore zyski. Zmarł w Bad Soden, 15 września 1983 roku.

@Ogorinho1974
@Lionel_Messi10
@Sensible
@Roni/VEB
@NaFazieHitman
@Pawel13sz
@MesQueUnClub96
@Symson
@DaPidejpi
@patataj

1

@LS Tobie też się zachciało politykowania na La Rambli :) Daj spokój z tą polityką a zwłaszcza z tym całym Tuskiem. Po prostu cieszmy się i kochajmy Barce!

9

Prezydenci FCB:

7 września 1931 r. urodził się Josep Lluis Nuñez. Był on 35 w historii prezydentem FC Barcelony i rekordzistą pod względem długości piastowania tej funkcji. Sprawował ją od 1 lipca 1975 aż do 2000 r. Za jego prezydentury sekcja piłkarska zdobyła 27 trofeów a pozostałe sekcje profesjonalne łącznie 113 trofeów. Nuñez zwiększył budżet klubu z 816 milionów do 17,5 miliarda peset a liczba socios wzrosła z 77 905 do 104 500. Duma Katalonii zanotowała wielki skok ekonomiczny nie przypadkowo, gdyż Nuñez był znakomitym biznesmenem i dorobił się fortuny na prowadzeniu wraz z żoną firmy budowlanej Nuñez y Navarro. Wrodzone skąpstwo stało się też często powodem krytyki Nuñeza, który uparcie nie godził się na podwyższenie pensji największym gwiazdom, przez co klub opuścili tacy zawodnicy jak Maradona, Schuster, Stoiczkow czy też Luis Nazario de Lima. Pod tym względem to osobiście najbardziej mnie boli odejście fenomenalnego brazylijskiego Ronaldo, mimo iż wtedy nie kibicowałem jeszcze Blaugranie.

@DaPidejpi
@Symson
@Ogorinho1974
@Roni/VEB
@MesQueUnClub96
@patataj
@Pawel13sz
@Lionel_Messi10
@Sensible
@NaFazieHitman

0

Jakżesz było by miło gdyby nasz kochany Leo strzelił otwierającego gola w tej edycji Ligi Mistrzów a może i ze dwa kto wie? Vamos Messi!

12

Zapomniane legendy futbolu:

6 września 1913 r. urodził się brazylijski napastnik Leonidas da Silva; Zdobywca 3 miejsca na świecie na mundialu w 1938 roku oraz Król strzelców Mistrzostw Świata 1938.

Kariera Leonidasa owiana jest kilkoma legendarnymi opowieściami. Jedna z nich mówi o tym, że w pierwszym meczu mistrzostw świata w 1938 roku z Polską grał na boso i został bohaterem - strzelił trzy gole, z czego dwa w dogrywce. Według innej to właśnie on jako pierwszy zaczął strzelać przewrotką. Podobno sędziowie widząc jego niebywałe uderzenia, niekiedy odgwizdywali przewinienie, bo nie wiedzieli, czy przepisy na to pozwalają. Ze względu na jego wielką sprawność fizyczną nazywano go „człowiekiem z gumy". Leonidas Da Silva urodził się 6 września 1913 roku w Rio de Janeiro. Wychowywał się w dzielnicy Sao Cristovao i, jak większość jego kolegów, od najmłodszych lat biegał na bosaka za skórzaną piłką, co nie podobało się jego rodzicom, którzy woleli, aby syn postawił na wykształcenie. Ten jednak na przekór uciekał z lekcji, by grać. W wieku 14 lat zrezygnował ze szkoły i w pełni poświęcił się futbolowi. Już dwa lata później podpisał kontrakt z lokalną drużyną z Sao Cristovao. Na początku kariery wystawiany był na środku ataku i wyróżniał się na tej pozycji niższym wzrostem od pozostałych napastników. Charakteryzowała go za to niezwykła szybkość, zwinność, technika oraz doskonały drybling. Na krajowych boiskach zasłynął w Bonsucesso, kiedy wyszedł mu strzał z przewrotki. Był pierwszym zawodnikiem w historii, który uderzył w ten ekwilibrystyczny sposób. Później wielu zawodników - z różnym skutkiem - próbowało go naśladować. W tamtym czasie bardzo zacięta, mająca podtekst nie tylko sportowy, była rywalizacja między dwoma miastami - Rio de Janeiro i Sao Paulo. Do historii przeszedł mecz z 1931 roku, gdy w São Paulo grał jeszcze pierwszy wielki brazylijski piłkarz Arthur Friedenreich.


Dwie legendy stanęły naprzeciwko siebie - jedna dopiero rozkwitająca, druga schodząca ze sceny. Leonidas strzelił wówczas dwa gole i zapewnił wygraną swojej drużynie. Po meczu mający niemieckie korzenie Friedenreich podszedł do młodszego kolegi i serdecznie mu pogratulował. Była to symboliczna zmiana warty. Dobra postawa w kolejnych spotkaniach zaowocowała powołaniami do reprezentacji. W corocznym turnieju Rio Branco, w 1933 roku w meczu z Urugwajem (2:1) zdobył obydwa gole, co zwróciło to uwagę miejscowego Peñarolu, który zaproponował Brazylijczykowi kontrakt. Ten nie wahał się długo i parafował kontrakt. Po dobrym sezonie ( 28 goli w 25 meczach) spędzonym w zespole z Montevideo, wrócił Brazylii. Zasilił skład Vasco da Gama, z którym wygrał ligę w stanie Rio. W 1934 roku pojechał z reprezentacją do Włoch na drugie mistrzostwa świata, ale wtedy to nie była ta Brazylia, o której mamy wyobrażenie dzisiaj. Wówczas w kraju kawy panował rasizm, ale Murzyni i Latynosi, z racji większych umiejętności nad Białymi, powoli wchodzili do zespołu. Jednym z nich był właśnie Leonidas, który na mundialu zdobył honorową bramkę w przegranym meczu z Hiszpanią (1:3). Dla Brazylii turniej był zupełnie nieudany, ale po powrocie do kraju Leonidas stał się prawdziwą gwiazdą. Był uwielbiany przez kibiców, którzy nadali mu przydomek „Czarny diament". Po mistrzostwach przeniósł się również do Botafogo, z którym zdobył drugi tytuł Rio. W tym zespole spędził dwa lata, po których został kupiony przez Flamengo, stając się jednocześnie pierwszym ciemnoskórym piłkarzem w historii klubu. W międzyczasie regularnie występował w reprezentacji Brazylii, z którą pojechał na mistrzostwa świata do Francji. To właśnie dzięki turniejowi w 1938 roku Leonidas przeszedł do historii. W pierwszym meczu Brazylijczycy trafili na Polskę. W pierwszej połowie dominowali i na przerwę schodzili przy stanie 3:1 (jedną z bramek zdobył bohater artykułu). W drugiej części w polskim zespole pierwsze skrzypce grał Ernest Wilimowski, który popisał się hat-trickiem. Brazylia też strzeliła gola i o wyniku meczu decydowała dogrywka. W niej na boisku dominowali dwaj główni aktorzy - Wilimowski i Leonidas. Pierwszy zdobył jedną bramkę, a drugi dwie, co zadecydowało o zwycięstwie Canarinhos. Ze spotkaniem z biało-czerwonymi wiąże się jeszcze jedna legenda. Otóż w trakcie meczu Leonidas zmieniał obuwie, a późniejsze przekazy mówiły, że wielki Brazylijczyk grał w tym spotkaniu na bosaka. Historia chwytliwa, ale kompletnie zmyślona. Gry bez butów już wtedy zabraniały przepisy.

W ćwierćfinale Leonidas również trafił do siatki, ale po regulaminowym czasie i dogrywce dało to tylko remis z Czechosłowacją. Ówczesny regulamin nie przewidywał rzutów karnych, dlatego mecz został powtórzony. W nim Brazylia przegrywała po pierwszej połowie 0:1, ale po przerwie strzeliła dwa gole - autorstwa Leonidasa i Roberto. W półfinale Leonidas nie mógł zagrać z powodu kontuzji i od razu odbiło się to na grze zespołu. Canarinhos przegrali z późniejszymi triumfatorami Włochami 1:2 a bramkę stracili w ostatniej minucie meczu (strzelił ją słynny Giuseppe Meazza). W finale pocieszenia ze Szwecją „Czarny diament" wrócił do składu. Efekt? Dwa strzelone gole, zwycięstwo 4:2, wywalczenie trzeciego miejsca w mistrzostwach i wygranie klasyfikacji strzelców mundialu. Dla Brazylii był to spory sukces. Wtedy piłkarzy z kraju kawy cechowała inna gra, niż ta, którą kilkanaście lat później pokochał cały świat. Grali przede wszystkim bardzo brutalnie a taktycznie odstawali od zespołów z Europy. Mieli też jednego piłkarza, który decydował o obliczu zespołu. I to ich wyróżniało. Być może Leonidas pokazałby jeszcze więcej na mundialach, ale przeszkodziła mu w tym II wojna światowa. W 1942 roku miałby 29 lat a więc byłby w kwiecie piłkarskiego wieku. Cztery lata później także był w niezłej formie. Można więc śmiało założyć tezę, że w międzynarodowym futbolu osiągnąłby jeszcze więcej. W sumie w kadrze strzelił 37 goli w 37 meczach. Po MŚ we Francji wciąż znakomicie spisywał się na brazylijskich boiskach. W Flamengo grał do 1942 roku, a w barwach zespołu strzelił aż 153 gole w 149 meczach! W tym czasie postanowił zmienić otoczenie - wyprowadził się z Rio de Janeiro i przeszedł do FC São Paulo. Kibice jednego i drugiego zespołu nie byli zadowoleni z tej przeprowadzki, ale sympatycy jego nowej drużyny szybko się do niego przekonali. W trakcie siedmioletniego pobytu w klubie-Sao Paulo pięć razy sięgało po wygraną w lidze ogólnokrajowej. Ostatni mecz w reprezentacji zagrał na Copa America 1946, w zremisowanym meczu z Urugwajem (1:1). Buty na kołku zawiesił w 1950 roku, kiedy Brazylijczycy byli gospodarzami mistrzostw świata. Po zakończeniu kariery próbował sił jako trener, później jako kierownik drużyny, ale nie sprawdzał się w tym. Więcej radości przynosiło mu komentowanie meczów w radiu. Prowadził też sklep meblowy w Sao Paulo i miał agencję detektywistyczną. Jego życie zmieniło się na początku lat 60, kiedy wykryto u niego chorobę Alzheimera. Do końca życia był pod stałą opieką lekarzy. Dożył późnej starości. Zmarł 24 stycznia 2004 roku w wieku 90 lat.

@Ogorinho1974
@Symson
@Roni/VEB
@Lionel_Messi10
@NaFazieHitman
@Sensible
@Pawel13sz
@MesQueUnClub96
@patataj
@DaPidejpi

8

Feliz cumpleaños panie Pedro!

6 września 1948 r. urodził się Pedro Maria Artola Urrutia, były bramkarz FC Barcelony w latach 1975-84. Jest wychowankiem Realu Sociedad, lecz w barwach baskijskiego klubu przez 5 sezonów zagrał w La Liga tylko 30 razy gdyż pozycję pierwszego bramkarza zajmował Urruti. Artola zdecydował się na transfer do Barcelony i w 1977 r. wywalczył sobie miejsce w podstawowym składzie, którego nie oddał przez następne 5 lat. W końcu z pierwszej jedenastki Blaugrany wygryzł go… Urruti.

@NaFazieHitman
@DaPidejpi
@Roni/VEB
@Sensible
@Lionel_Messi10
@Pawel13sz
@MesQueUnClub96
@Ogorinho1974
@patataj
@Symson

0

@P33ck Jesteś żałosny i tyle w temacie.

8

Prawdziwi cules kultywują pamięć o legendach:

5 września 1953 r. zmarł Szkot George Pattullo. Był pierwszym, zapomnianym już dzisiaj superstrzelcem FC Barcelony. Do składu trafił podobno przypadkiem. Podczas treningowej gierki Barçy z drugą drużyną brakowało zawodników i zaproponowano mu grę. Strzelił gola już w oficjalnym debiucie i w sumie w 23 meczach zdobył niesamowitą liczbę 43 goli! W maju 1911 r. po zaledwie jednym sezonie postanowił wrócić do Szkocji. Rok później działacze Blaugrany próbowali namówić go do powrotu na półfinał Pucharu Pirenejów. Po kilku dniach bez odpowiedzi przyszła do klubu wiadomość z Londynu z krótką odpowiedzią: ,,Będę w piątek”. Okazało się później że piłkarz bał się iż telegram przejmie pracownik poczty Green, były zawodnik… Espanyolu. Pattullo strzelił oczywiście w finale 2 gole i wywalczył decydującego karnego na 3:2 w dogrywce. Co ciekawe Szkot sam zapłacił za hotel bo stwierdził że na zawsze zostanie amatorem. W 1928 r. wrócił ponownie do stolicy Katalonii i symbolicznie rozpoczął mecz z Oviedo. Publiczność zgotowała mu owacje, pamiętając jego dokonania sprzed lat.

@patataj
@Pawel13sz
@Sensible
@Roni/VEB
@DaPidejpi
@NaFazieHitman
@Lionel_Messi10
@Ogorinho1974
@MesQueUnClub96
@Symson

8

Pożegnalne spotkanie legendy:

5 września 1989 r. odbył się pożegnalny mecz jednej z największych legend Dumy Katalonii a mianowicie Migueliego Bernardo Bianquettiego. Ten urodzony w 1951 r. wychowanek FC Cadiz trafił na Camp Nou w 1973 r. i choć w swoim pierwszym sezonie w barwach Blaugrany rozegrał zaledwie jedno spotkanie pozostał w klubie przez 15 lat i wystąpił w aż 549 meczach, w tym 391 razy w La Liga, co stanowiło przez lata klubowe rekordy pobite dopiero przez Xaviego. W ramach benefisu popularnego ,,Tarzana” FC Barcelona zagrała z reprezentacją Bułgarii. W składzie Dumy Katalonii wystąpili trenerzy- Cruijff i Rexach a Johan strzelił nawet gola. Jedynego gola dla Bułgarów strzelił Stoiczkow, który dopiero rok później trafił do składu Barçy. ,,Nie ma takich pieniędzy na które zamieniłbym miłość tej publiki”- stwierdził wzruszony Migueli.

@NaFazieHitman
@patataj
@Symson
@Roni/VEB
@MesQueUnClub96
@Pawel13sz
@DaPidejpi
@Sensible
@Ogorinho1974
@Lionel_Messi10

0

@Roni/VEB Nie no 20 punktów to napewno nie straci, bez przesady! 15 to jeszcze bym uwierzył. Oni maja za duże doświadczenie połączone ze szczęściem i sędziowaniem żeby stracić aż 20 punktów...

7

Fenomenalny debiut:

5 września 1993 r. Romario da Souza Faria dokonał iście spektakularnego wyczynu. Otóż w swoim debiucie w La Liga w barwach FC Barcelony strzelił hattricka na Camp Nou przeciwko Realowi Sociedad. Jako jedyny w tym meczu zdobywa gole w 15, 65 oraz 88 minucie meczu.

@Ogorinho1974
@Pawel13sz
@Lionel_Messi10
@NaFazieHitman
@MesQueUnClub96
@Roni/VEB
@Sensible
@Symson
@DaPidejpi
@patataj

12

Panie i Panowie 5 września 1973 r. zadebiutował w barwach Blaugrany wielki człowiek i wielki sportowiec a mianowicie Śp. Johannes Hendrikus Cruijff. Miało to miejsce w towarzyskim meczu z Cercle Brugge, w którym to FC Barcelona zwyciężyła 6:0 a hattrickiem w tym meczu popisał się nie kto inny jak ,,Boski” Johan.
@MesQueUnClub96
@NaFazieHitman
@Lionel_Messi10
@Ogorinho1974
@Symson
@Roni/VEB
@Pawel13sz
@Sensible
@patataj
@DaPidejpi

Media

Sonda

Której reprezentacji, do której powołany został zawodnik Barcy, kibicujesz?