FCBparasiempre
Dołączył/a: grudzień 2020
Biała Podlaska
34 obserwujących
0 obserwowanych
Której reprezentacji, do której powołany został zawodnik Barcy, kibicujesz?
Komunikat
Polecający
Ładowanie...
Historia komentarza
Ładowanie...
5
@FCBparasiempre 29 maja 1968 r. Manchester United pokonał Benfike 4:1 w finale Pucharu Mistrzów Klubowych. Manchester z Charltonem i Bestem, Benfika z Eusebio i Coluną a to wszystko na Wembley, dwa lata po finale mistrzostw świata. Czegóż trzeba więcej do szczęścia? Ten finał spowodował rzadko spotykane wewnętrzne rozdarcie wśród kibiców. Coś takiego, co w roku 2011 przeżywali przy okazji dwumeczu FC Barcelony z Realem Madryt. Komu kibicować? W Manchesterze grało dwóch mistrzów świata- Charlton i Stiles. Pierwszy stanowił wzór piłkarza i dżentelmena. Drugi był niezwykle skuteczny ale postawa fair play(przynajmniej na boisku) była mu obca. Benfika miała aż 6 uczestników meczu półfinałowego z Anglią podczas MŚ, też na stadionie Wembley: Colunę, Gracę, Aguasa, Eusebio, Torresa i Simõesa, czyli całą przednią formację. Ofensywna, pełna radości gra Portugalczyków na mistrzostwach przysporzyła im na całym świecie miliony sympatyków a Eusebio stał się europejskim odpowiednikiem Pelego. Było jednak coś, co sprawiało że miliony innych ludzi życzyło tego dnia zwycięstwa Manchesterowi- współczucie i solidarność. 10 lat wcześniej w katastrofie lotniczej zgineła niemal cała drużyna United. Anglia pogrążyła się w żałobie a miliony ludzi na całym świecie uruchomiły pokłady empatii. To był pierwszy angielski klub, który wystartował w rozgrywkach o Puchar Mistrzów, w sezonie 1956/57. Rok wcześniej Chelsea odmówiła, nie widząc przyszłości przed tą rywalizacją. UEFA szukała chętnych na jej miejsce i ostatecznie padło na… Gwardie Warszawa. Teraz United rozpoczął w stylu, który musiał zwrócić uwagę całej Europy. Nie mogło być inaczej, skoro na Old Trafford pokonał Anderlecht Bruksela 10:0! Kapitan Belgów Jef Mermans zdobył się po tym meczu tylko na jedną refleksję: ,,Manchester powinien grać jako reprezentacja Anglii. Miałby lepsze wyniki niż ta prawdziwa”. Borussia Dortmund i Athletic Bilbao też przegrały i dopiero w półfinale Anglików wyeliminował Real. W następnym sezonie Manchester ponownie wygrał lige, w pierwszej rundzie Pucharu Mistrzów pokonał Dukle Praga a w ćwierćfinale wyeliminował Crvene Zvezde. Miał szanse na stawienie czoła nawet Realowi, z lepszym skutkiem niż przed rokiem. Wtedy jednak wydarzyła się ta katastrofa lotnicza. Manchester powstał w 1878 r., pod obecna nazwą znany jest od roku 1902 a przez całe dziesięciolecia był na futbolowej mapie Anglii małym punktem. Wszystko zmieniło się po wojnie. Zimą 1945 r. menadżerem klubu został 36-letni Szkot Matt Busby, dobry gracz ligowy Manchesteru City i Liverpoolu. Jego ojciec zginął trafiony przez niemieckiego snajpera w bitwie nad Sommą, kiedy Matt miał 7 lat. Wychowywała go matka, przywiązana do tradycji katolickich, przekonana że uczciwa praca jest sensem życia. Syn był wierny tym samym zasadom. Kiedy zaproponowano mu stanowisko menadżera w Liverpoolu, mówiąc co ma robić i kogo słuchać, odrzucił oferte. Trudno powiedzieć że w Manchesterze tylko na to czekano bo Busby w roku 1945 to był tylko instruktor futbolu w armii i eks-piłkarz. To że na Old Trafford zaakceptowano jego warunki, można nazwać jednym z tych szczęśliwych zrządzeń losu, które trudno logicznie wytłumaczyć. Busby wywalczył sobie prawa, jakich nikt inny w Anglii(z menadżerem kadry Winterbottomem włącznie) nie miał. Mógł piłkarzy kupować i sprzedawać, trenować, dobierać współpracowników, wybierać skład na mecz. To wszystko, co dziś jest oczywiste, wtedy naruszało istniejący porządek, w którym działacze mieli głos decydujący, nawet w sprawach szkoleniowych. Mając wolną ręke w sprawach transferów, Busby zaczął sprowadzać na Old Trafford młodych chłopców, na których zwrócili uwagę jego skauci. Średnia wieku zawodników, którzy w barwach Manchesteru zdobyli w roku 1956 tytuł mistrza, wynosiła 22 lata. Rok później sukces powtórzyli i zagrali w finale Pucharu Anglii. Nic dziwnego iż nazywano ich ,,Dziećmi Busby’ego”. To były niezwykłe talenty. Bobby Charlton miał 15 lat, kiedy po debiucie w szkolnej reprezentacji Anglii umowy z nim chciało podpisać 18 klubów. Manchester United był pierwszy. Duncan Edwards miał lat 16, kiedy debiutował w pierwszej lidze i 18 w dniu pierwszego meczu w reprezentacji. Był najmłodszym debiutantem drużyny narodowej Anglii w XX wieku. Po meczu Anglia-RFN na Wembley w roku 1956 niemieccy dziennikarze nadali mu przydomek ,,Boom-Boom”. Edwards przyjął piłke przed swoim polem karnym, przebiegł z nią pół boiska, kładąc po drodze trzech przeciwników i kopnął z 30 metrów tak mocno że bramkarz Herkenrath wpadł z piłką do bramki. Edwards miał wtedy 20 lat i był największą nadzieją futbolu angielskiego. 5 marca 1958 r. w Belgradzie Manchester już po 17 minutach prowadził z Crveną Zvezdą 3:0. Violet strzelił jednego gola, 20-letni Charlton 2 gole w ciągu 120 sekund i od tej pory Manchester się bawił. Serbowie to wykorzystali, wyrównali na 3:3 ale do półfinału awansowali Anglicy i wówczas zdarzyła się ta tragiczna katastrofa w Monachium, w której śmierć poniosło 23 osoby. Duncan Edwards zmarł po 15 dniach. Matt Busby spędził w szpitalu 71 dni. Dwa razy ksiądz udzielał mu ostatniego namaszczenia. Przeżył i wrócił na ławke trenerską. Na fali współczucia Manchester stał się jednym z najbardziej lubianych klubów świata. Nic dziwnego że próby odbudowania tamtej tragicznej drużyny przez Busby’ego śledzone były przez kilka lat z wyjątkowym zainteresowaniem; uda mu się czy nie? Znajdzie następcę Edwardsa czy jest to niemożliwe/ Znalazł dwóch piłkarzy wyjątkowych: Szkota Denisa Lawa i Irlandczyka George’a Besta. Law przyszedł latem 1962, Busby wykupił go z A Torino za 125 tys. funtów, co było wówczas rekordem transferu na Wyspach Brytyjskich. Law był jednym z najlepszych napastników świata i rzecz jasna, jednym z najskuteczniejszych strzelców MU: 236 goli w 393 meczach. Law nazywany był przez kibiców Manchesteru ,,Królem”. Panował na boisku ale i poza nim. Rudy wiecznie uśmiechnięty Szkot, czasami grywał na kacu. Obrońcy omijali go z daleka bo można się było przewrócić od jego oddechu a kiedy już zaryzykowali, to mijał ich z piłka jak gdyby nigdy nic. Finał z Benfika Law oglądał z łóżka w szpitalu, gdzie leczył kontuzje. Następnego dnia przyjechał do niego Busby z pucharem, mówiąc że to także jego trofeum. Law wzruszył się a kiedy trener wyszedł, sięgnął po butelkę, schowaną pod poduszką żeby napić się z radości. Umówiona ekipa BBC odjechała ze szpitala z kwitkiem. Piłkarz nie był w stanie wydusić z siebie słowa. George Best pod pewnymi względami pasował do Lawa idealnie. W Manchesterze pojawił się wczesną jesienią 1963 r. Tej pary w lidze prawie nikt nie mógł zatrzymać. Parę lat później Pele powiedział: ,,George Best był najlepszym piłkarzem na świecie” a przecież to Brazylijczyk cieszył się taką opinią. Best też był ,,Brazylijczykiem”, chociaż urodzonym w Belfaście, niedaleko doków, gdzie budowano Titanica. Jaki inny brytyjski piłkarz mógł się równać z Bestem pod względem talentu? Dryblował jak Brazylijczyk, strzelał jak Anglik, przewidywał jak racjonalny Niemiec ale miał wyobraźnie chłopca z podwórkowej gry, dla którego nie ma rzeczy niemożliwych. Best został kimś w rodzaju pierwszego celebryty. Na Wyspach stał się w połowie lat 60-tych tak popularny jak Lennon i McCartney. Nosił fryzure w stylu Johna, jego znakiem firmowym stała się wypuszczona na spodenki koszulka z numerem 7 lub 11. Kiedy Manchester grał w Lizbonie, Best nie mógł wyjść z hotelu bo pod drzwiami mdlały oczekujące go nastolatki. To wtedy dziennikarz portugalski nazwał go ,,El Beatle” ale mówiono tez na niego ,,Piaty Beatle” a nawet ,,James Bond futbolu”, ponieważ miał wszystko, co chciał: pieniądze, najpiękniejsze dziewczyny, szybkie samochody, wyjątkową popularność i niewyobrażalne powodzenie. W jedenastce Manchesteru, która 29 maja 1968 r. wybiegła na Wembley przeciw Benfice, znalazło się 2 piłkarzy uratowanych z katastrofy w Monachium: Bobby Charlton i Bill Foulkes. Matt Busby zajmował miejsce na ławce trenerskiej. Nowa generacja ,,Dzieci Busby’ego” biegała po boisku. Czwórka napastników to niemal dosłownie dzieci. John Aston miał 21 lat, Best 22, David Sadler 22 a Brian kidd obchodził tego dnia 19-te urodziny. Dyrygowali nimi: Bobby Charlton(31) i Noby Stiles(26). Bramkarzem był 24-letni Alex Stepney a nad bezpieczeństwem czuwali rutynowani obrońcy: Shay Brennan(31), Bill Foulkes(36), Pat Crerand(29) i Tony Dunne(29). Po drugiej stronie boiska Eusebio i inni sławni portugalscy gracze, doświadczeni w bojach pucharowych i na mistrzostwach świata. Pilkarze Manchesteru byli ubrani na niebiesko a Benfiki na biało. Na trybunach prawie sto tysięcy ludzi. Pierwszy gol padł dopiero w 53 minucie. Strzelił go głową Bobby Charlton z podania Sadlera. Na 11 minut przed końcem wyrównał Jaime Graça, po zagraniu głową najwyższego na boisku Jose Torresa. Mecz był przepiękny(Eusebio trafił w poprzeczke i bił brawo Stepneyowi, który wygrał z nim pojedynek w 87 minucie) ale prawdziwe emocje czekały na widzów dopiero w dogrywce. Po wyrównanym meczu, który nie zapowiadał wyraźnego zwycięstwa którejś ze stron, przez Wembley przeszedł huragan. W ciągu 7 minut Anglicy strzelili 3 gole. Zaczął Best, wykorzystując błąd obrońcy. W polu karnym bramkarz Henrique nie miał z nim szans. Dwie minuty później, po rzucie rożnym, Kidd dwukrotnie strzelał głową. Pierwszy strzał bramkarz odbił ale na głowę Anglika, który nie zmarnował szansy. Portugalczycy już się nie podnieśli. Po kolejnych 5 minutach Kidd przeprowadził akcje prawym skrzydłem, podał na środek, skąd Charlton strzelił czwartego gola. To był jeden z najpiękniejszych meczów, jakie kiedykolwiek rozegrano. Razem z ładunkiem emocjonalnym – wspomnieniami tragedii z przed 10 lat stał się niezapomnianym przeżyciem i zapoczątkował niemalże kult Manchesteru na całym świecie. Matt Busby zmarł w 1994 r. Z jednej strony Old Trafford, nad wejściem do klubowego sklepu znajduje się pomnik Mata Busby’ego, Z drugiej strony ulicy Matt Busby Way w roku 2008 umieszczono drugi pomnik. Swojego trenera pozdrawia tzw. Święta Trójca: Bobby Charlton, Denis Law i Geogre Best. Odsłonięto go w 40-tą rocznice zdobycia Pucharu Mistrzów po raz pierwszy i kilka dni po wygraniu Ligi Mistrzów. Historia toczy się dalej.
@Symson
@Sensible
@Pawel13sz
@MesQueUnClub96
@Lionel_Messi10
@Roni/VEB
@NaFazieHitman
@DaPidejpi
@patataj
2
Dzieci Busby'ego: (jestem zmuszony opisać historie w odpowiedzi na swój komentarz)
7
Zapomniane legendy rodzimego futbolu:
29 maja 1962 r. urodził się Marek Koniarek, napastnik. W latach 1986–1987 reprezentant Polski w piłce nożnej. Zdobywca Pucharu Polski w sezonie 1985/1986 z GKS Katowice, król strzelców pierwszej ligi piłkarskiej w sezonie 1995/1996 i mistrz Polski w sezonie 1996/1997 z Widzewem Łódź. Członek Klubu 100, klasyfikacji uwzględniającej piłkarzy, którzy strzelili co najmniej sto goli w polskiej najwyższej klasie rozgrywkowej. Z dorobkiem 65 goli najlepszy strzelec w historii Widzewa Łódź. Swoją piłkarską karierę rozpoczął w Siemianowiczance Siemianowice Śląskie, gdzie grał przez dwa i pół sezonu od 1980 r. do jesieni 1982 r. Wiosną 1983 r. trafił do Szombierek Bytom, gdzie rozegrał 21 spotkań, strzelając 3 bramki. W sezonie 1984/1985 przeszedł do GKS Katowice, gdzie grał do jesieni 1988 r., zdobywając Puchar Krajowy w sezonie 1985/1986. W GKS rozegrał 106 spotkań, strzelając 29 bramek. Następnie przeszedł do występującego w lidze niemieckiej Rot-Weiss Essen, rozgrywając w nim 37 spotkań, strzelając 4 bramki w sezonach 1988/1989-1990/1991. Jesienią 1991 r. grał w Zagłębiu Sosnowiec, gdzie rozegrał 13 meczów i zdobył 4 bramki. Wiosną tego samego sezonu (1991-1992) trafił do Widzewa Łódź, gdzie przez dwa sezony (do jesieni 1993 r.) zagrał w 68 spotkaniach i zdobył 35 goli. Z Widzewa, Koniarek przeniósł się do ligi austriackiej, gdzie najpierw reprezentował Wiener SC, rozgrywając przez rundę wiosenną 16 spotkań i strzelając 8 bramek, a w sezonie 1994/1995 związał się z VSE St. Pölten, dla którego zdobył 8 bramek. W sezonie 1995/1996 powrócił do Widzewa Łódź, z którym odniósł największe sukcesy w swej karierze. W sezonie 1995/1996 zdobył wraz z Widzewem mistrzostwo Polski i został królem strzelców z dorobkiem 29 goli(4. wynik w historii polskiej ekstraklasy). Łącznie przez dwa sezony rozegrał w barwach Widzewa 38 meczów i zdobył 30 goli (łącznie 65 goli dla tego klubu, najlepszy strzelec w dziejach Widzewa). W sezonie 1996-1997 powrócił do ligi austriackiej, gdzie trafił do SK Vorwärts Steyr. Jesienią 1997 r. przeszedł do Wisły Kraków, w której zagrał w 12 meczach, nie strzelając żadnej bramki. Z Wisły przeszedł do GKS Katowice wiosną 1998 r. W tym sezonie zagrał w 13 spotkaniach i zdobył 3 gole. W sezonie 1998-1999 zakończył karierę zawodniczą. Łącznie w polskiej lidze rozegrał 271 spotkań i zdobył 104 gole. W reprezentacji Polski wystąpił w dwóch spotkaniach, strzelając jednego gola.
@DaPidejpi
@Roni/VEB
@Sensible
@MesQueUnClub96
@Pawel13sz
@Lionel_Messi10
@Symson
@NaFazieHitman
@patataj
0
Ostatnie rzuty karne w finale Ligi Mistrzów wygrał Real Madryt z Atletico Madryt. Obstawiam że dzisiaj również dojdzie do rzutów karnych, które wygra...........?
3
@deyna2018 Wrogiem naczelnym jest Real Madryt a wrogiem naturalnym Espanyol. Więcej wrogów nie mamy
6
Niezwykłe duety z wielkich trio:
Na koniec chcemy zwrócić uwagę na współpracę Cristiano Ronaldo z Karimem Benzemą w Realu Madryt i Leo Messiego z Luisem Suarezem w Barcelonie. Oczywiście trzeba uczciwie przyznać, że pierwsza dwójka tworzyła świetnie trio z Garethem Bale’em, a druga z Neymarem, ale na potrzeby cyklu spójrzmy na nich przez perspektywę duetów. Więź Ronaldo i Benzemy była wyjątkowa. Portugalczyk i Francuz wygrali razem m.in. cztery razy Ligę Mistrzów. Wymienność pozycji, sztuczki techniczne i niekończące się asysty – Ronaldo i Benzema serwowali kibicom nowoczesną piłkę nożną w artystycznej formie. Ta boiskowa miłość zakończyła się w 2018 r., kiedy CR7 przeszedł do Juventusu. Po trzyletniej przygodzie w Turynie Portugalczyk powrócił do Manchesteru United, gdzie nadal prezentuje wysoką formę. Francuz natomiast wciąż nosi koszulkę Los Blancos, a w tym sezonie wielu dziennikarzy uznaje go za najlepszego napastnika na świecie. Messi i Suarez byli zawsze głodni sukcesów. Genialny kreator z Argentyny i bezlitosny łowca goli z Urugwaju zachwycali fanów Blaugrany przez wiele lat. Ten niesamowity duet zdobył dla Barcelony łącznie ponad 800 goli. Jak już wspominaliśmy wcześniej, Suarez gra dziś w Atletico, a Messi po opuszczeniu Camp Nou zameldował się w PSG.
@DaPidejpi
@Lionel_Messi10
@Pawel13sz
@Symson
@NaFazieHitman
@Sensible
@Roni/VEB
@MesQueUnClub96
@patataj
0
@leomessi1710 Aż 160 meczów dla Albicelestes już? To nie pomyłka?
0
Iga Świątek! Cóż za cudowne dziecko polskiego tenisa! Jeśli Iga ponownie wygra French Open to przejdzie do historii kobiecego, zwłaszcza polskiego tenisa i śmiem twierdzić że już żadna Polka za naszego życia jej nie pobije, może to i dobrze.......?
1
@Tridente2015 A tego to akurat nie kojarze bo byłem wówczas na weselu :) Oczywiście oglądałem powtórke całego meczu ale w tej chwili nic mi nie świta że gol Rooneya był ze spalonego? Tak czy siak nie ma to w tej chwili większego znaczenia...
8
Triumf w Lidze Mistrzów:
28 maja 2011 roku FC Barcelona zdobyła swój trzeci w historii Puchar Ligi Mistrzów. Ponownie wyższość Blaugrany musiał uznać Manchester United. To był jeszcze lepszy występ Barçy niż w Rzymie dwa lata wcześniej. Duma Katalonii wyszła na prowadzenie po golu Pedro a wyrównujące trafienie Rooneya było jedynym celnym strzałem Manchesteru w całym meczu. W drugiej połowie ,,Czerwone Diabły” zostały zepchnięte na własna połowe w efekcie czego gole Messiego oraz Vilii przesądziły o wygranej drużyny Pepa Guardioli. Po meczu Puyol przekazał opaskę kapitańską Abidalowi i Francuz, który dwa miesiące wcześniej przeszedł operacje usunięcia guza wątroby, wzniósł puchar jako pierwszy. Na konferencji prasowej z klasą zachował się sir Alex Ferguson, który stwierdził iż FC Barcelona to najlepszy zespół, z jakim kiedykolwiek się mierzył i zasłużenie zdobyła to trofeum.
@MesQueUnClub96
@DaPidejpi
@Pawel13sz
@Lionel_Messi10
@Symson
@Sensible
@Roni/VEB
@NaFazieHitman
@patataj
0
@Janiama Lecz nie każdy interesuje się żużlem czy tenisem a poza tym nie każdy ma dostęp do sportowych kanałów :)
6
Wypada wiedzieć, wypada wspomnieć:
28 maja 1910 r. FC Barcelona rozegrała pierwszy w historii mecz z profesjonalnym zespołem z Wysp Brytyjskich. Spotkanie rozgrywane było na boisku przy Placa d'Armes a przeciwnikiem był słynny walijski Cardiff Corinthians AFC. Barça wygrała ten mecz 4:1 po golach braci Comamala i jednym Perisa. Z uwagi na rozmiary placu do gry otoczonego polami, bez żadnego ogrodzenia, które wyznaczałoby jego granice, Blaugrana jako gospodarz spotkania przygotowała aż 7 piłek żeby nie zatrzymywać gry w razie gdyby jedna z nich wyleciała poza teren boiska. Niedługo potem, biorąc pod uwagę wewnętrzne problemy klubu z jakimi borykała się Barca, zarząd postanowił przenieść działalność klubową na teren przy ulicy Muntaner.
@Symson
@Roni/VEB
@Pawel13sz
@Lionel_Messi10
@Sensible
@DaPidejpi
@NaFazieHitman
@MesQueUnClub96
@patataj
7
Szanowni sympatycy futbolu, dziś mija dokładnie 100 lat! od pierwszego gola i pierwszego zwycięstwa reprezentacji Polski w historii jej występów. 28 maja 1922 r. Polska pokonuje Szwecję w Sztokholmie 1:2.
"W 27. minucie Leon Sperling kończy bieg centrą. Einar Hemming nie atakowany przez nikogo daje niepotrzebnie piłce klapsa ręką: karny. Komu powierzyć tę ważną funkcję? Jedynym graczem, który w swej drużynie bije z dobrym skutkiem jedenastki, był Józef Klotz, jemu też oddaje kapitan z całym zaufaniem wykonanie rzutu, od którego skuteczności tak wiele zawisło. Klotz z całym spokojem, bez rozpędu pakuje piłkę w lewy róg pod poprzeczkę. Bramkarz ani drgnął" - w ten sposób w "Przeglądzie Sportowym" opisano historyczne trafienie dla Biało-Czerwonych. Meczem ze Szwedami Klotz kończył swoją krótką reprezentacyjną karierę - to był jego zaledwie drugi mecz z orzełkiem na piersi - jednak ilu piłkarzy oddałoby dziesiątki meczów za to jedno, historyczne trafienie. Piłkarzowi nieistniejącej już Jutrzenki Kraków nie zadrżała noga i pewnym strzałem pokonał Fritiofa Rudena. Na nieco ponad kwadrans przed końcem towarzyskiej potyczki drugą bramkę dołożył Józef Garbień z Pogoni Lwów i premierowa wygrana Biało-Czerwonych stała się faktem.
@DaPidejpi
@Roni/VEB
@Symson
@MesQueUnClub96
@Lionel_Messi10
@NaFazieHitman
@Pawel13sz
@Sensible
@patataj
7
Wybitne legendy polskiego futbolu:
27 maja 1940 r. urodził się Hubert Kostka. Lata 60-te słynęły z barwnych pseudonimów. Jeden z nich nadany został świetnemu bramkarzowi- Hubertowi Kostce. Na poważnego, sumiennego z natury golkipera koledzy mawiali ,,Farorz”, co znaczy w gwarze śląskiej ,,proboszcz”. Rzeczywiście, wiele razy okazał się on mężem opatrznościowym Górnika Zabrze oraz reprezentacji Polski. Grę w lidze łączył ze studiami na kierunku górniczym na Politechnice Śląskiej. W dodatku należał do ścisłej czołówki żaków na swoim roku. Zresztą długo wydawało się że to właśnie raczej z inżynierią aniżeli z piłką nożną zwiąże swą przyszłość. Koledzy zaciągnęli go jednak już w czasie studiów na trening raciborskiej Unii, która szukała bramkarza do gry w 2 lidze. Kostka spodobał się trenerom a wkrótce ściągnął go do siebie wielki Górnik. Tak jak w nauce, tak i w lidze należał do najlepszych na swojej pozycji. Czołówke tworzył z Edwardem Szymkowiakiem oraz… swym kolegą klubowym- Janem Gomolą. Często w duecie byli powoływani do reprezentacji Polski. Bywało nawet tak, że jeden grał w lidze, zaś drugi w kadrze. Najważniejsze mecze w dziejach Górnika przypadły jednak w udziale Kostce. To on bronił jako jedyny polski golkiper w historii, w finale Pucharu Zdobywców Pucharów a także w całej kampanii wiodącej do decydującego starcia rozgrywek. Z zabrzanami uczestniczył również w ćwierćfinałach PZP i PEMK. Właśnie w tych ostatnich rozgrywkach w edycji 1967/68, obronił rzut karny wykonywany przez Dynamo Kijów. Żaden inny bramkarz nie miał takich osiągnięć w polskich klubach. Nikt z przedstawicieli tej pozycji nie zdołał go też przebić w liczbie mistrzostw Polski; aż 8 razy sięgnął po to trofeum w barwach Górnika oraz 6 razy zdobył Puchar Polski. W reprezentacji Polski ,,Farorz” rozegrał w sumie 32 mecze, w których stracił 38 goli. Długie lata pełnił role rezerwowego dla Szymkowiaka. Dopiero od eliminacji ME w 1968 został pierwszym wyborem szkoleniowców. Wydawało się że utracił to miano z początkiem kadencji Kazimierza Górskiego. Trener wszech czasów wolał stawiać na początku swej kadencji na Grotyńskiego, Gomolę, Tomaszewskiego czy Szeje. Kiedy jednak przyszły decydujące mecze o wejście do Igrzysk Olimpijskich w 1972, znów miedzy słupkami biało-czerwonych pojawił się pan Hubert i tej pozycji nie oddał podczas samego turnieju. Bronił we wszystkich 7 meczach na tej imprezie, przepuszczając ledwie 5 strzałów przeciwników. ,,Nie ważne z kim gramy, najważniejsze to wygrać. Zarówno dla mnie, jak i dla kilku piłkarzy starszych już wiekiem jest to ostatnia szansa osiągnięcia wyniku na poziomie światowym. Dlatego też uczynimy wszystko aby taki wynik zdobyć. Naszym młodszym kolegom na ambicji też nie zbywa. Po prostu rzucimy wszystko na jedną karte”- uzasadniał Kostka. Efektem takiej postawy było mistrzostwo olimpijskie. Po wejściu na olimpijskie podium buńczuczność ustąpiła miejsca wzruszeniu: ,,Wspaniałym przeżyciem jest turniej olimpijski, uroczysta dekoracja, hymn narodowy dla zwycięzców. Popłakałem się na podium, chociaż nie jedno w czasie mojej kariery przeżyłem. Nawet na MŚ gratulacji nie składają tak wybitni działacze światowego sportu, jak Przewodniczący MKOL i prezes FIFA. Spotkał nas wielki zaszczyt”- relacjonował ,,Trybunie Ludu” pan Hubert. Sam w finale popisał się między innymi fenomenalną interwencją po strzale głową Antala Dunaia. W Ekstraklasie zakończył gre w 1974 r. Jego bilans na tym szczeblu rozgrywkowym zamknął się na 222 meczach. Potem jako szkoleniowiec przygotowywał bramkarzy reprezentacji przed MŚ 1974(Jan Tomaszewski przyznaje że to głównie Kostce zawdzięcza swą forme podczas tego mundialu), 1978 i 1982. Samodzielnie doprowadził zaś Szombierki Bytom oraz dwukrotnie Górnika Zabrze do mistrzostwa Polski. Trzy razy został Trenerem Roku w Polsce.
@patataj
@Roni/VEB
@MesQueUnClub96
@Sensible
@DaPidejpi
@Pawel13sz
@Lionel_Messi10
@NaFazieHitman
@Symson
11
Czy wiemy że…
27 maja 1987 r. FC Porto z Józefem Młynarczykiem w bramce zdobyło pierwszy w historii piłkarski Puchar Europy, pokonując w finale na Praterstadion (dziś Ernst Happel Stadion) w Wiedniu Bayern Monachium 2:1, po golach Madjera w 79 m., Juary’ego w 81 m. oraz honorowym trafieniu Kögla w 24 minucie.
@Pawel13sz
@Symson
@DaPidejpi
@Lionel_Messi10
@Sensible
@MesQueUnClub96
@NaFazieHitman
@Roni/VEB
@patataj
9
Cudowne lata, wspaniała drużyna, epokowe mecze:
27 maja 2009 r. FC Barcelona zdobyła swój trzeci w historii Puchar Ligi Mistrzów. Wygrany 2:0 finał z Manchesterem United rozegrano na Stadionie Olimpijskim w Rzymie. Blaugrana przystępowała do tego finału ze sporymi osłabieniami w defensywie. Kartki wykluczyły występ Daniego Alvesa i Abidala a z powodu kontuzji nie mógł wystąpić doświadczony Rafael Marquez. Trenujący Manchester sir Alex Ferguson próbował wykorzystać te osłabienia i oparł taktykę na Cristiano Ronaldo, który rozpoczął swój występ od kilku prób uderzeń z dystansu. Duma Katalonii wydawała się być zepchnięta do defensywy, lecz w 10 minucie Iniesta zagrał piłke w pole karne do Eto’o i niezawodny jak zawsze Kameruńczyk pokonała Van der Saara. Barça przejęła wówczas kontrole nad grą i pozwoliła ,,Czerwonym Diabłom” na zaledwie dwa celne strzały w całym meczu. W 70 minucie Xavi posłał górną piłke w pole karne, do której niespodziewanie doskoczył Messi, pokonując strzałem głową holenderskiego bramkarza rywali. Warto dodać że pod nieobecność wyżej wymienionych obrońców, bardzo dobrze spisali się Yaya Toure i Sylvinho.
@MesQueUnClub96
@Lionel_Messi10
@DaPidejpi
@Roni/VEB
@Sensible
@NaFazieHitman
@Pawel13sz
@Symson
@patataj
7
Początki wielkiej Barçy 5 Pucharów:
27 maja 1951 r. FC Barcelona zdobywa dziewiąty w historii Puchar Hiszpanii. W finałowym starciu na Estadio de Chamartin pokonuje Real Sociedad San Sebastian 3:0. Gole w tym finale strzelali znakomici snajperzy: Cesar Rodriguez (31 i 67 minuta) oraz Mariano Gonzalvo(44 minuta). Ten zdobyty puchar był swoistym preludium do zdobycia przez Blaugrane 5 pucharów w roku następnym, co okazało się jednym z największych osiągnięć w historii Dumy Katalonii.
@MesQueUnClub96
@DaPidejpi
@Pawel13sz
@Symson
@NaFazieHitman
@Roni/VEB
@Sensible
@Lionel_Messi10
@patataj
9
Czy wiecie że :
26 maja 1999 r. rozegrano na Camp Nou 7 finał Ligi Mistrzów. Po dramatycznym spotkaniu Manchester United pokonał Bayern Monachium 2:1, strzelając oba gole w doliczonym czasie gry. Ciekawostką jest fakt iż FC Barcelona rywalizowała z finalistami w fazie grupowej tamtej edycji Champions League. Dwukrotny remis z Manchesterem United 3:3(zdumiewający przypadek) i dwie porażki z Bayernem(0:1 i 1:2) ulokowały Barçe na 3 miejscu, co nie dało przepustki do ćwierćfinału. Był to drugi finał Pucharu Europy na Camp Nou, w poprzednim w 1989 r. AC Milan pokonał Steaue Bukareszt 4:0.
@Symson
@Lionel_Messi10
@DaPidejpi
@NaFazieHitman
@Sensible
@Pawel13sz
@MesQueUnClub96
@Roni/VEB
@patataj
0
@Lionel_Messi10Oj no nie wiem czy takie porywające widowisko będzie, osobiście śmiem wątpić ale obym się mylił...
1
@Lionel_Messi10 Już znalazłem i sam się dziwie że o tym nie słyszałem. Ten puchar powszechnie znany jest pod nazwą Puchar Artemio Franchi(Artemio Franchi Trophy), jest to na zagranicznej wikipedii
0
@Lionel_Messi10 Oficjalnej strony tego ,,turnieju" trzeciego w historii bo przecież to co mi wysłałeś to jakieś kombinowane...
0
@escarabajo No coś mi właśnie teraz zaczyna świtać :) Natomiast czy sporo się o nim pisało to już bym polemizował...
0
@Lionel_Messi10 No mam i oczom nie wierze? a po drugie to nie jest oficjalna strona CONMEBOL-UEFA, no ale dobra sam gdzieś znajde
0
@Lionel_Messi10 Dla mnie to co najmniej dziwne. Przecież równie dobrze Argentyna mogłaby rozegrać z Włochami mecz towarzyski a jeszcze lepiej towarzyski z Urugwajem lub Brazylią, zainteresowanie było by jeszcze większe! Napisałeś trzecią edycją? A dwie pierwsze to niby kiedy były i kto z kim grał?
0
@Lionel_Messi10 Ale o puchar czego? i kto to wymyślił i w jakim celu?
0
@escarabajo A no to co innego! Tak tego nie ujołeś...
0
@Lionel_Messi10 Jaki znowóż puchar grają? Przecież nigdy czegoś takiego w historii nie było. O co tu chodzi?
0
@PartidarioCatalan Co wy za głupoty wypisujecie, jakieś iksy z D. Co to wogóle ma być?
0
@escarabajo 6 goli dla River Plate załadował Julian Alvarez będąc napastnikiem City? To on gra jednocześnie w obu klubach? Jak to możliwe?
10
Z cyklu, najlepsze duety napastników w historii futbolu:
Kiedy mówimy o parze napastników, która zdobyła łącznie w jednym sezonie więcej niż 70 bramek, nie możemy również zapomnieć o popisach Radamela Falcao i Hulka. Kolumbijczyk i Brazylijczyk czarowali w ataku Porto, prowadzonego przez Andre Villasa-Boasa. Smoki zdobyły w tamtym sezonie potrójną koronę w postaci Primeira Ligi, Pucharu Portugalii i Ligi Europy. Falcao był prawdziwym lisem pola karnego, a Hulk lubił gnębić bramkarzy atomowymi strzałami z dystansu. Kolumbijczyk zagościł jeszcze w wielu znanych europejskich klubach. Strzelał bramki m.in. w Atletico Madryt, Monaco, Manchesterze United i Chelsea. Obecnie gra jeszcze w hiszpańskim Rayo Vallecano. Hulk pomimo ogromnego potencjału nigdy nie zagrał w żadnym topowym klubie, decydując się na miejsca, gdzie mógł dobrze zarobić. Po przygodzie z Porto strzelał w Zenicie i chińskich klubach. Dziś gra jeszcze w ojczyźnie w koszulce Atletico Mineiro.
@patataj
@Symson
@NaFazieHitman
@Roni/VEB
@Pawel13sz
@MesQueUnClub96
@Lionel_Messi10
@Sensible
@DaPidejpi