2

Kalendarium Barçy:


5 marca 1958 r. na Stamford Bridge w Londynie, FC Barcelona rozegrała pierwszy mecz finałowy z reprezentacją Londynu w ramach Pucharu Miast Targowych. Spotkanie zakończyło się remisem 2:2. Gole dla Blaugrany strzelili: Justo Tejada oraz Eulogio Martinez. To był pierwszy w historii finał Barçy europejskich rozgrywek pod egidą UEFA. Do rewanżu doszło 1 maja, o czym nie omieszkam wspomnieć.


0

@Astad Prawdopodobnie w tym sezonie miały spaść dwie drużyny. Tak wnioskuje z tego co przeczytałem w książce.

7

Wspomnienia, niekoniecznie miłe ale ciekawe:


4 marca 1934 r. FC Barcelona zakończyła rozgrywki ligowe na… 9 pozycji z 10 zespołów w tabeli. Duma Katalonii uniknęła spadku z Primera Division tylko dlatego iż hiszpańska federacja piłki nożnej(wówczas rządziła suwerennie, czego nie można powiedzieć o federacji w czasie dyktatury Franco) podjęła jeszcze przed sezonem decyzje o powiększeniu ligi z 10 do 12 drużyn. Na najgorszy sezon w historii złożyło się kilka czynników. Jednym z nich była rozpoczęta sezon wcześniej przebudowa składu. Ponadto plaga kontuzji i kryzys instytucjonalny, który skończył się dymisją prezydenta Joana Comy. Ha, skąd my to znamy? Barça w tamtym sezonie przegrała wszystkie mecze wyjazdowe a wygrała osiem u siebie, tracąc jedynie 2 punkty w meczu z Realem Madryt. Co ciekawe od trzeciego miejsca w tabeli Blaugrane dzieliło zaledwie 3 punkty. Ja wiem że to były inne czasy, lecz sytuacja w klubie była niemal identyczna, jak dziś, tak więc nie ma co narzekać na ten ,,przejściowy sezon” i na pana Koemana. Cierpliwości kochani…


1

Wczoraj mieliśmy wielkie emocje zakończone happyendem. Z drugiej jednak strony to wcale tak szczęśliwie nie musiało się skończyć. Na usta ciśnie się powiedzenie ,,Więcej szczęścia niż rozumu", a w tym wypadku to był ogrom szczęścia. Nie no, to że byliśmy drużyną lepszą od Sevilli pod każdy względem to nie podlega dyskusji. Tyle że historia futbolu widziała już nie jeden i nie dwa mecze, w których drużyna zdecydowanie lepsza przegrywała mecz, choćby po głupim faulu w polu karnym. Oczywiście Barca nie ustrzegła się od kilku błędów, które na wielkie szczęście nie zostały wykorzystane przez przeciwnika. Niewykorzystany rzut karny Ocamposa to jedno, natomiast faul Minguezy to drugie. Sędzia nie musiał ale mógł spokojnie pokazać drugą żółtą kartke naszemu obrońcy, przecież napastnik wychodził sam na sam z Ter Stegenem a wówczas nie wiadomo jakby to się potoczyło? Sam rzut karny to był prezent dla naszego bramkarza. Taki Lewy, Mbape czy nawet Rakitić raczej by tego nie spartolili. Przedewszystkim z tak słabą ostatnio Sevillą to powinniśmy zamknąć mecz w pierwszej połowie, przecież było ku temu wiele okazji. Z lepiej dysponowanym przeciwnikiem mogło by to nie przejść. Jakby nie patrzeć mieliśmy fure szczęścia, zresztą już nie pierwszy raz w tym sezonie. No cóż ten sezon gramy w kratke ale może uda się zdobyć chociaż te Cope.

2

No właśnie, być albo nie być! Zwłaszcza że jak awansujemy do finału, to Copa del Rey będzie zdecydowanie łatwiej zdobyć niż La Lige. No jestem bardzo ciekaw gdy Koeman znów wystawi 3-5-2 czy to się ponownie sprawdzi? Sevilla na Sanchez Pizjuan w La Liga zagrała tak słabo jak... nie Sevilla, pytanie więc czy dzisiaj drugi mecz z rzędu zagra równie słabo? No obawiałbym się iż raczej nie. Dzisiejszy pojedynek urasta do rangi bardzo ważnych i bardzo emocjonujących. No bo skoro telewizyjna jedynka transmituje ten mecz(a jakoś nie przypominam żeby jedynka, poza pierwszym meczem, transmitowała kiedyś półfinał Copa del Rey) no to zapowiada się nie byle jaki spektakl. Dzisiaj nawet nasze zwycięstwo może nie dać awansu, no ale nie musi...

8

Wszystkiego najlepszego ,,Murzynie”. Zdrowia, szczęścia i słodyczy cała Polska ci życzy! Nie wiecie kto ma ksywe ,,Murzyn”? Większość kibiców Widzewa wie a przynajmniej powinna. Dzisiaj 65 lat kończy Zbigniew Boniek, postać, której nie musze przedstawiać. Jednak jaki miał charakterek nasz obecny prezes to nie każdy sobie z tego zdaje sprawę. Murzynek swego czasu(jako piłkarz) grając w Widzewie, z kilkoma kolegami sprzedał mecz, w którym grał po raz pierwszy(i bodaj ostatni) jako…. środkowy obrońca(?). W przerwie meczu, pomocnik Widzewa, ś.p. Krzysztof Surlit omal nie zatłukł Bońka na śmierć! Zdarzenie to miało miejsce w meczu z Pogonią Szczecin w kwietniu 1978 r. w 27 kolejce ekstraklasy(ówczesnej pierwszej ligi). Nie wierzycie? No to odsyłam zainteresowanych do książki ,,Wielki Widzew”-rozdział VI.




Jeszcze z historii El Clasicos:


Równiutko 20 lat temu(3 marca 2001) Real Madryt zremisował w 25 kolejce La Liga z FC Barcelona na Bernabeu 2:2. Jednak ten klasyk powinien był zakończyć się wygraną Blaugrany. Dlaczego tak się nie stało? Otóż sędzia Losantus Omar anulował prawidłowo strzelonego gola w ostatniej minucie przez Rivaldo. Asystent głównego zasygnalizował pozycję spaloną trzech piłkarzy Barçy, choć żaden z nich nie brał udziału w grze a piłka uderzona przez Brazylijczyka odbiła się od nogi Ivana Helguery. Ani hiszpański obrońca, ani Iker Casillas nie protestowali, zupełnie nie spodziewając się iż gol nie zostanie uznany. Rivaldo stracił tym samym hattricka, gdyż wcześniej dwukrotnie odpowiadał na trafienia Raula Gonzaleza. Królewscy utrzymali 9 punktów przewagi nad Dumą Katalonii, która w praktyce straciła szanse na mistrzostwo Hiszpanii. Po meczu El Mundo Deportivo grzmiało ,,Kradzież stulecia”. No cóż, nie pierwszy i zapewne nie ostatni raz ,,niezależni sędziowie” robią nas w c***a.


0

@YanekO tym że strzelił 10 goli w meczu z Union Touring Łódx to ja juz wiem 20 lat!

0

@Yanek Regionalnych? Żarty sobie robisz? Przecież on w naszej pierwszej lidze strzelił 112 goli. Pytanie ile komu nastrzelał?

0

@Yanek A nasz genialny Wilimowski nie miesci się czasem w tej wyliczance? Bo na razie nie liczyłem...

2

Nieco wyblakłe wspomnienia:

2 marca(2008 r.) Ronaldo de Asis Moreira(nazywany Ronaldinho) strzelił ostatniego gola w barwach FCB w przegranym meczu z Atletico Madryt w 26 kolejce La Liga. Ronaldinho godnie żegnał się z Blaugraną strzelając prześlicznego gola przewrotką na Vicente Calderon.




Jeszcze 2 marca 1960 r. FC Barcelona pokonała na wyjeździe Voolverhampton Wanderers aż 2:5 w ramach ćwierćfinału Pucharu Mistrzów Klubowych i awansowała do półfinału. 4 gole z rzędu w tym meczu strzelił genialny napastnik Sandor Kocsis a piątą dołożył Villaverde. Niestety w półfinale Barça opadła po dwumeczu z Realem Madryt. Wówczas w ekipie Królewskich prym wiódł Alfredo di Stefano, który swego czasu podpisał przecież kontrakt z Blaugraną lecz ówczesna ,,sprawiedliwa federacja hiszpańskiego futbolu zrobiła swoje”. To jednak już historia na oddzielny artykuł(komentarz).

0

@lukaszbarca15 No widzisz, dlatego dla mnie poniekąd stworzenie przez redakcje tej ,,La Rambli" jest absurdalne. Pisząc o ważnej i ciekawej historii Barcy i w ogóle futbolu, muszę pisać na La Rambli, ponieważ taka a nie inna redakcja usuwa moje komentarze z innych artykułów ponieważ nie są związane z tematem moich komentarzy. Ja osobiście usunął bym tą La Ramble i dodatkowo wprowadziłbym dział o historii, zwłaszcza FC Barcelony. To jest w końcu strona FCB i pisanie o polityce czy też o innych idiotycznych pierdołach jest dla mnie co najmniej niepoważne, żeby nie powiedzieć idiotyczne! Przecież są do tego facebooki, tlitery i inne pierdoły. No ale każdy ma swoje zdanie i może je wyrazić, nieprawdaż?

0

@lukaszbarca15 To chyba logiczne że miałem na myśli osoby które interesują się sportem. Kto normalny zakładał by konto na tej stronie nie interesując się sportem a zwłaszcza futbolem?

17

Panie i Panowie, kochani sympatycy futbolu, 100 lat temu urodził się Kazimierz Górski! Kto o nim nie słyszał, niech spali się ze wstydu. Pochylmy się w zadumie ku pamięci wielce zasłużonego Polsce człowieka…



Ponadto dzisiaj mija 40 lat od bardzo przykrego zdarzenia w ,,naszym” klubie. 2 marca 1981 r. Enrique Castro Gonzalez(napastnik Barçy zwany Quini) został porwany przez trzech zamaskowanych mężczyzn. Po meczu z Alicante, w którym Quini strzelił 2 gole, został on uprowadzony przez trzech sprawców. W czasie gdy jego los był nieznany, Blaugrana zdobyła tylko jeden punkt i przegrała 3 mecze, tracąc szanse na mistrzostwo La Liga. Po 23 dniach Quini został uwolniony a FC Barcelona zajęła dopiero 5 miejsce w La Liga. Czyja to była sprawka i w jakim celu to chyba nie trudno się domyśleć? Jednak ,,prześcieradełkom” i tak nie udało się zdobyć mistrzostwa. Oliwa jednak chyba sprawiedliwa…




1

Wydarzyło się (nie) tak dawno:

1 marca 1925 r. FC Barcelona rozgromiła Valencie CF 7:3 w ramach(grupowej wówczas) konfrontacji o Pucharu Króla. 4 gole dla Barçy w tamtym meczu strzelił wybitny, legendarny napastnik Josep Samitier. Barça w tamtej edycji Copy szła niczym burza ale o tym napisze przy innej okazji.



1 marca 1995 r. zmarł Cesar Rodriguez, wspaniały, legendarny snajper FC Barcelony. Do 2012 r. był rekordzistą klubu z wynikiem 232 goli w oficjalnych spotkaniach(ogółem 294 gole) a rekord ten pobił nie kto inny jak Messi. Tuż po jego śmierci burmistrz Barcelony Pascual Margall wspominał iż ,,czuł wspaniałą sympatie do Cesara i do teraz ma w mieszkaniu zdjęcia piłkarza z czasów gry dla Dumy Katalonii''. Cóż, pozostaje tylko żałować że nie mieliśmy okazji podziwiać jego wyczynów na żywo.

Cześć i chwała jego pamięci!



Uwaga! Równo 100 lat temu(również 1 marca tyle że 1921 r.) trzecim z kolei prezydentem FIFA został wybrany Jules Rimet, francuski działacz sportowy. Piastował ten urząd najdłużej w historii bo aż przez 33 lata! Rimet nazywany jest ojcem piłkarskich mistrzostw świata, ponieważ to on w 1928 r. wpadł na pomysł rozgrywania cyklicznych turniei, którymi pasjonują się miliony ludzi na całym świecie. Statuetka, którą zdobywali mistrzowie świata nazywana była jego nazwiskiem.


0

@MESSIah16 Tak ,tak oczywiście 1944. Miałem napisać 1944 a napisałem 1942, moja pomyłka, przepraszam.

15

Griezmann? a kto chciał tego pajacyka ogladać w FCB? A no tak, Bartomeu przedewszystkim i wszystko jasne.

2

@KSSniper Jednak to nie umniejsza Xaviemu wielkości i legendy klubowej. Bez współpracy z Xavim, Leo nie byłby aż tak skuteczny jakim się stał. Akurat pobicie tego rekordu nie powinno mieć dla cules wiekszego znaczenia.

7

Wszystkiego najlepszego, szczęścia i zdrowia panie Włodku!


Włodzimierz Lubański kończy dzisiaj 74 lata. Nikomu z was nie musze przedstawiać tak wybitnej postaci polskiego futbolu. Dziękujemy panie Włodku za oddanie serca białoczerwonym barwom. Nigdy o tobie nie zapomnimy!


Ponadto los tak chciał iż również 28 lutego(tyle że nie w jednym roku) urodzili się dwaj wybitni bramkarze w historii futbolu. Pierwszy urodził się w roku 1942 Włoch Dino Zoff. Zaliczany był do grona najlepszych bramkarzy świata i był autorem wielu sportowych rekordów. To zdumiewające jak długo przedtem tułał się po słabych klubach w niższych włoskich ligach. W kwietniu 1968 zadebiutował w kadrze Włoch na Mistrzostwach Europy w ćwierćfinałowym meczu z Bułgarią i bronił już do finałowego spotkania z Jugosławią wygranego przez Italię 2:0. Włosi zostali Mistrzami Europy a Zoff zdawało się na długie miesiące zdobył miejsce w bramce Azzurich. Niestety po mistrzostwach ani Napoli ani Zoff nie reprezentowali już tak rewelacyjnej formy i Dino stracił miejsce w pierwszej jedenastce. Pojechał na mistrzostwa świata w Meksyku(1970) ale wszystkie mecze przesiedział na ławie rezerwowych. Między słupkami zastąpił go Albertosi. I nawet tytuł wicemistrza świata nie osłodził mu goryczy osobistej porażki. Wieloletnia dominacja Dino Zoffa rozpoczęła się 2 lata później gdy przeszedł do Juventusu Turyn. Stolicą światowego futbolu był wtedy Milan ale w Turynie zaczęto właśnie budować drużynę, która z trenerem Giovannim Trapattonim miała zdominować włoską i europejska piłkę w latach 70-tych i 80-tych. Po nieudanych dla Włochów mistrzostwach Europy w 1972 reprezentacja pożegnała się też z Enrico Albertosim, którego miejsce na następne 11 lat zajął Dino Zoff. Przez następne lata włoska prasa nie szczędziła mu komplementów. Pisano wówczas że reprezentacyjna bramka jest jak ściana. Przez 2 lata a dokładnie przez 12 spotkań reprezentacyjnych(trwających 1142 minuty)Zoff nie wpuścił ani jednego gola!(do dziś tego rekordu nie pobił nikt). Bezbramkowa passa, która rozpoczęła się 20 września 1972 roku skończyła się 15 czerwca 1974r. podczas mistrzostw świata w RFN. W pierwszym meczu faworyzowani Włosi zmierzyli się z zespołem Haiti i po pierwszej połowie sensacyjnie remisowali z drużyną, której nikt nie dawał żadnych szans. Tuż po rozpoczęciu drugiej połowy haitański napastnik przedryblował włoskich obrońców, okiwał Zoffa i strzelił do pustej bramki. Sensacja wisiała w powietrzu ale Włosi potrafili się podnieść i wygrali w końcu 3:1. Osiem dni później drużynę Włoch odprawili z Mundialu dwaj Polacy- Andrzej Szarmach i Kazimierz Deyna. Dino nie mógł zaliczyć tego występu do udanych. Cztery lata później podczas mistrzostw w Argentynie było już znacznie lepiej. Włosi zdobyli dosyć dobre miejsce ale kibice byli nieusatysfakcjonowani. Domagali się zmiany w reprezentacyjnej bramce winiąc Zoffa za utratę kilku goli. Istniała poważna obawa że są to jego ostatnie mistrzostwa. Enzo Bearzot-ówczesny trener reprezentacji-jednak się nie ugiął i uważał że Dino jest fundamentem drużyny. Ten kredyt zaufania zaprocentował w 1982 roku podczas mistrzostw świata w Hiszpanii. Przed rozpoczęciem rozgrywek wiadomo było że jest to ostatni turniej 40-letniego weterana, który wciąż marzył o mistrzowskim tytule. Włosi zaczęli turniej bardzo słabo remisując kolejno z Polską,Peru i Kamerunem. Lecz potem byli już nie do zatrzymania wygrywając kolejno z Argentyną, Brazylią i Polską. W finale na Santiago Bernabeu bez problemu pokonali RFN 3:1 zdobywając po 44-letniej przerwie kolejny tytuł mistrzowski.

Dino Zoff, któremu amerykański ,,Newseek’’ poświęcił wtedy swoją okładkę wpisał się do kronik mistrzostw jako najstarszy zawodnik finału. Gdy wygrywał z zachodnimi Niemcami miał wówczas 40 lat, 5 miesięcy i 13 dni.

Mistrzowski tytuł miał być ukoronowaniem jego kariery i początkiem pożegnania z futbolem(ostatecznie reprezentacyjną karierę zakończył spotkaniem ze Szwecją w Göteborgu wygranym 2:0). Z klubem chciał się pożegnać kilka miesięcy później, po królewsku. Dino miał odejść jako mistrz po finałowym meczu Pucharu Mistrzów. Niestety Włosi przegrali z Hamburgerem SV 1:0 i trzeba było trochę zmienić scenariusz. ,,Mimo to pożegnanie Dino Zoffa było jednym z najbardziej wzruszających momentów mojego pobytu w Juventusie”- napisał w swojej książce ,,Prosto z Juventusu” Zbigniew Boniek, który trafił do Turynu na rok przed odejściem Zoffa. -,,Mieliśmy najlepszego bramkarza na świecie. W tych słowach nie ma ani krzty przesady. Nawet w wieku 40 lat był on modelowym graczem, przy tym zawsze bardzo pokornym i miłym. Prawdziwy profesjonalista od początku do samego końca swojej kariery”. Odchodzący na piłkarską emeryturę Zoff ustanowił jednocześnie kilka rekordów do dziś nie pobitych! Rozegrał w drużynie narodowej 112 spotkań i stał nieprzerwanie we włoskiej bramce przez 11 lat. W Serie A rozegrał 570 spotkań w tym wszystkie 330 z Juventusem. Ponadto 6 razy zostawał mistrzem kraju, raz Zdobywcą Pucharu Włoch i raz Pucharu UEFA.


Drugim bramkarzem urodzonym w 1942 r. jest Josef Dieter Maier. Monachijski rekordzista jest optymistą. Preferuje radosny i wesoły tryb życia, nie zapominając o humorze. Jednak kiedy coś pójdzie nie po jego myśli, stara się szybko o tym zapomnieć. Dzięki temu w 1979 roku szybko pogodził się z myślą o zakończeniu kariery piłkarskiej. 35-letniemu bramkarzowi dalsze plany pokrzyżował poważny wypadek samochodowy, jednak do tego momentu Maier w swoim dorobku miał prawie wszystkie możliwe do zdobycia tytuły. 4-krotnie wzniósł w górę mistrzowską szalę (1969, 1972-74) oraz Puchar Niemiec (1966, 1967, 1969, 1971). Wygrał również Puchar Mistrzów (1974-76), Puchar Zdobywców Pucharów (1967), Puchar Interkontynentalny w 1976 roku a z reprezentacją triumfował w Mistrzostwach Europy (1972) i Świata (1974). "Kot z Anzing" bronił dostępu do monachijskiej bramki od 1958 roku. Wystąpił w 473 spotkaniach ligowych, z czego w 422 grał bez przerwy, co oczywiście stanowi do dziś niepokonany rekord. Osiągnięcia Maiera były często doceniane. 3 razy wybrano go piłkarzem roku w swoim ojczystym kraju (1975, 1977, 1978). W 1978 roku otrzymał nawet Narodowy Krzyż Zasłużonych i kolejne wyróżnienie: "Bramkarz Roku w Niemczech". Maier nie miał żadnych powodów do zmiany klubu. Właściwie nigdy o niej nie myślał. Grał przecież w najlepszej drużynie Bayernu, jaka kiedykolwiek istniała. Mimo zakończenia swojej kariery, dziś również pracuje w Monachium. Trenuje i przekazuje swoje doświadczenie aktualnym bramkarzom. To właśnie w dużym stopniu jemu, swój sukces zawdzięcza Oliver Kahn.


0

@BarcaInfo No to rzeczywiście, Ameryke żeś odkrył. A nawet nie, bo ty widze tylko powielasz czyjeś wypowiedzi na ogół...

0

@dv7wisnia Nie zaszkodzi poczytać książki i zainteresować się historią futbolu. Jest zajebiście interesująca :)

0

@LS Dzięki za uznanie. Nie mógłbym przejść obojętnie wobec historii klubu, którego kocham. Historia to jedna z najważniejszych wartości naszego życia. W końcu przecież nie cieszylibysmy się dzisiaj Barcą i nie było by nas tutaj, gdyby nie jej historia. Jeszcze raz dziękuje i pozdrawiam.
Visca el Barca!

4

Historia ukryta w datach:


27 lutego 1959 r. zmarł Patrick O'Conell, trener Blaugrany w latach1935-40. Irlandczyk trafił do Barcy z Betisu Sevilla, w którym odnosił liczne sukcesy, między innymi zdobywając jedyne w dziejach tego klubu mistrzostwo Hiszpanii. Krótko po jego przybyciu do Katalonii w kraju wybuchła wojna domowa i rozgrywki ligowe zostały zawieszone. W tym czasie Barca udała się na serie pokazowych spotkań do Meksyku i Stanów Zjednoczonych a dochód uzyskany z tego tournee pozwolił spłacić długi i uratować finanse klubu. Jednakże z 16 zawodników, którzy wybrali się w rejs za ocean, jedynie czterech powróciło wraz z O'Conellem do Barcelony. Pomimo tego trenerowi udało się stworzyć nową drużynę i wygrać z nią rozgrywki o nazwie Liga Catalana a także mistrzostwo Katalonii w 1938 r., jako 21 w dorobku klubu.

Również 27 lutego tyle że w roku 1963 zmarł Richard Khon, znany jako Jack Domby lub Ricardo Domby. Ten były austriacki piłkarz prowadził Barce w sezonie 1933/34 lecz na 18 spotkań pod jego przywództwem Duma Katalonii wygrała tylko 10 i w trakcie rozgrywek z uwagi na niezadowalające wyniki, trener i zawodnicy musieli zgodzić się na obniżke zarobków. Blaugrana w La liga zajeła dopiero 9 miejsce ale warto wspomnieć iż Khon pozwolił w owym sezonie zadebiutować błyskotliwemu pomocnikowi-Josepowi Escoli.

Cules nie zapominają i dziękują za wszystko co uczyniliście dla ,,naszego klubu”.


Ponadto 27 lutego 1929 r. urodził się Djalma Santos, wybitny brazylijski prawy obrońca(moim skromnym zdaniem najlepszy w dziejach prawy defensor świata). Djalma Santos jest obok Franza Beckenbauera jednym z dwóch graczy, których trzykrotnie wybierano do drużyny marzeń Mundialu. Znakomite występy w Portuguesie sprawiły, że w 1952 roku Djalma Santos trafił do reprezentacji Brazylii. Dwa lata później pojechał z kadrą narodową na mistrzostwa świata do Szwajcarii, gdzie zagrał we wszystkich spotkaniach "Canarinhos". W nazwanym "Bitwą o Berno" meczu z uważaną wówczas za najmocniejszą na świecie drużyną Węgier zdobył nawet bramkę, jednak jego zespół przegrał 2:4. Ze Szwajcarii Brazylijczycy wrócili bez medali ale Djalma Santos grał na tyle dobrze, że wybrano go do najlepszej "jedenastki" turnieju. Cztery lata później, w roku 1958 w Szwecji "Canarinhos" z graczem Portguesy w składzie nie mieli już sobie równych. W wygranym 5:2 finale ze Szwecją Santos był jednym z najlepszych na boisku i ponownie trafił do "drużyny marzeń". Na mundial w 1962 roku do Chile ten znakomity boczny obrońca jechał już jako gracz Palmeiras, do którego przeszedł trzy lata wcześniej. Brazylia ponownie została najlepszą drużyną świata a Djalma Santos znów znalazł się w "jedenastce" turnieju. Ostatnie mistrzostwa świata Djalma Santos zaliczył w wieku 37 lat w Anglii w 1966 roku i został najstarszym brazylijskim piłkarzem w historii Mistrzostw Świata. Jego powołanie przez selekcjonera Carlosa Alberto było dla wielu niespodzianką. Tym razem nękani kontuzjami "Canarinhos" nie zachwycili i dość szybko odpadli z rywalizacji. W reprezentacji po raz ostatni zagrał w roku 1968, w sumie wystąpił w barwach Brazylii 98-krotnie i zdobył 3 gole. Był prekursorem ofensywnego stylu gry bocznych obrońców. W czasie swojej kariery nigdy nie został wyrzucony z boiska. W 2004 roku z okazji stulecia Międzynarodowej Federacji Piłkarskiej (FIFA) słynny rodak Pele umieścił Djalmę Santosa wśród 100 najwybitniejszych piłkarzy i piłkarek w historii futbolu.




7

Porażka nie wchodzi dzisiaj w gre pani Julio? No żeby się pani nie zagubiła w tej grze...

0

@tbas Tenis opiera się na ryzyku? Bo ja myslałem że na wytrenowanym wyczuciu

2

Iga, cudna jesteś wszędzie...

0

Dziwna jest ta pani Bencic, popełnia podwójny błąd serwisowy, by później posłać asa serwisowego...

7

Kochani cules, pamiętajmy:


25 lutego 1912 r. w barwach FC Barcelony zadebiutował genialny snajper Paulino Alcantara. Pochodzący z Filipin zawodnik miał wówczas tyko… 15 lat 4 miesiące i 18 dni, gdy rozegrał spotkanie o Mistrzostwo Katalonii przeciwko S.C. Catala. Mecz zakończył się wynikiem 9:0 a Paulino ustrzelił w debiucie hattricka! Do dziś jest najmłodszym piłkarzem, jaki kiedykolwiek zagrał oficjalnie w barwach Blaugrana. Nie wolno zapominać że Paulino Alcantara strzelił w swojej karierze dla Dumy Katalonii aż 395 goli w 399 spotkaniach! Rekord tych goli pobił dopiero Leo Messi. W pierwszych latach kariery pomógł Blaugranie wygrać Copa del Rey i Mistrzostwo Katalonii w 1913 r. oraz dołożył jeszcze jedno mistrzostwo Katalonii w 1916. Tuż po zdobyciu tego ostatniego trofeum rodzice Alcantary zdecydowali się na powrót do Filipin rzecz jasna z synem. On sam nie czując jeszcze wielkiej więzi z klubem nie protestował zbytnio.

Po powrocie do kraju Cervantesa, Paulino spotkał się w klubie z Jackiem Greenwellem, który wcześniej był jego kolegą z drużyny a teraz miał za zadanie poprowadzić Barçe do sukcesów jako trener. Jednak mimo powrotu supertalentu do składu, Barça nie odnosiła sukcesów a nawet nie wygrywała spotkań. Powodem było złe ustawienie Alcantary gdyż grał na pozycji………..defensora!

Dopiero po wymuszeniu na Greenwellu ustawienia Filipińczyka w ataku w Katalonii rozpoczął się pierwszy złoty okres. W 1919 roku zdobyli mistrzostwo Katalonii a także dotarli do finału Copa del Rey lecz tam przegrali 2:5 z Arenas Club de Getxo.

Rok następny był jeszcze lepszy od poprzedniego gdzie Blaugrana zdobyła dublet czyli Mistrzostwo Katalonii i Copa del Rey! Paulino Alcantara wydatnie przyczynił się w zdobyciu tego drugiego pucharu, gdy w finale z Athletic Bilbao strzelił 2 gole!

W 1919 roku podczas meczu Pucharu Króla: Barçy z Realem Sociedad, Paulino przeszedł do historii za sprawą jednej z bramek. Kopnięta przez niego futbolówka wpadła do siatki rywali rozrywając ją i zatrzymała się dopiero… na ochroniarzu. Uderzenie było tak potężne, iż mężczyzna przez dobre kilka minut leżał oszołomiony na murawie. Na szczęście nic poważnego mu się nie stało, a FC Barcelona wygrała to spotkanie 6:0. Łącznie w swojej karierze Paulino Alcantara zdobył dla Blaugrany 5 mistrzostw Katalonii oraz 2 Puchary Króla.









Również 25 lutego tyle że 11 lat później(1923) powstał hymn FC Barcelony. Słowa napisał Rafael Folch i Capdevila a muzykę Enric Morera. Po raz pierwszy utwór zademonstrowano podczas meczu zorganizowanego w hołdzie dla Joana Gampera. Barça pokonała w nim 2:1 drużyne złożoną z katalońskich zawodników z innych zespołów. Gamper wyraźnie wzruszony podziękował widzom za gorące przyjęcie.


0

Wygrana i 3 punkty zawsze cieszą i poprawiają nastrój, nawet z najgorszymi zespołami. Z drugiej strony bardzo nie cieszy gra defensywna i skuteczność. W pierwszej połowie nie istnieliśmy i niewiele brakowało by przegrać te połówke. Jeśli na Sanchez Pizjuan zagramy podobnie jak pierwszą połowe z Elche to jesteśmy w czarnej dupie! Dopóki nie wróci Araujo to będziemy tracić gole i przegrywać nawet ze słabeuszami. Współczuje Koemanowi, z gówna bata nie ukręcisz, niestety.

3

@BarcaInfo Nie ma się co dziwić. nadeszły czasy(ciężkie) post Bartomeuwskie. Zniszczyć klub można berdzo łatwo i szybko, teraz będziemy się odbudowywać latami!

0

Akurat ze stwierdzeniem iż przy prowadzeniu 2:0 nie zremisowalibyśmy, nie do końca się zgodze. Historia futbolu już nie takie rzeczy widziała. Skąd niby gwarancja że przeciwnik w przeciągu 5,6 czy 7 minut(mamy jeszcze czas doliczony) nie strzeli nam 2 goli? Jasne że rzadko to się zdarza ale jest to jednak naiwne podejście do futbolu. Tak czy inaczej trzeba mocno poprawić skuteczność bo jeśli tego nie zrobimy to nie będziemy wygrywać nawet z tzw. ogórkami a co dopiero w Lidze Mistrzów?

Media

Sonda

Której reprezentacji, do której powołany został zawodnik Barcy, kibicujesz?