Los_Dawidos
Dołączył/a: przed 2011 rokiem
Jelenia Góra
4 obserwujących
0 obserwowanych
Czy zamierzasz śledzić dokładnie występy Lewandowskiego w Chicago Fire?
Komunikat
Polecający
Ładowanie...
Historia komentarza
Ładowanie...
0
Jeżeli chcą z nim przedłużać kontrakt to chyba głównie pod warunkiem, że zostanie on wypożyczony, bo prawda niestety jest dość brutalna dla Munira - już dziś gra ochłapy albo z konieczności, a jak do tego dojdzie jeszcze ktoś inny to Munir będzie grał co najwyżej w pierwszej rundzie CdR.
0
Wydaje mi się, że optymalnym rozwiązaniem jest zakup porządnego stopera, który będzie tworzył duet wraz z Pique, a oprócz tego powinien zostać jeden z trójki Bartra/Mathieu/Vermaelen (jeżeli o mnie chodzi to chyba mimo wszystko najrozsądniejszym wyborem jest Bartra). Do tego Mascherano, który mógłby stanowić alternatywę zarówno dla stopera, jak i Busquetsa, który w tym i poprzednich sezonach zmiennika nie miał.
4
Z budżetem 60 mln można sobie co najwyżej dwa przyzwoite uzupełnienia składu kupić i nic poza tym. Na poważnego grajka, który wniesie nową jakość nie ma co liczyć.
Niestety, ale ta kwota wygląda jak jakiś żart, szczególnie w momencie gdy zdamy sobie sprawę z tego niewiele mniej wydało np. Leicester, które było jedną z najskromniej kupujących ekip w Anglii.
Doszliśmy do takich czasów, że taki klub jak Barcelona powinien mieć do dyspozycji kwoty oscylujące w okolicach 150 mln € i albo robimy takie transfery jak Suarez za grube miliony, który później się i tak się spłaci albo ładujemy kasę w błoto jak w Ardę.
3
Powiem szczerze, że mnie już Atletico zaczyna niesamowicie irytować... Mam do nich jakąś sympatię, jest to naprawdę niesamowite co Simeone zrobił z klubu, który w ostatnich latach notorycznie był lany przez Real i Barcelonę, ale najzwyczajniej w świecie nie znoszę jak piłka ofensywna zabijana jest przez zmasowaną obronę we własnym polu karnym i zwycięstwo po jednej czy dwóch sytuacjach w całym meczu.
3
Ciężko wyrokować. Jeśli jedni i drudzy mają się potknąć w lidze to chyba najprędzej w najbliższej kolejce, bo Atletico gra w Bilbao, a na Bernabeu przyjeżdża Villarreal. Później Real ma jeszcze Valencię u siebie i Sociedad na wyjeździe, ale raczej ciężko oczekiwać, że potracą tam punkty, z kolei Atletico po Bilbao będą mieć już autostradę.
3
Czas pokaże jak to wszystko się skończy. Barcelona jest w fatalnej dyspozycji, tylko zastanawiające jest to, skąd tak nagle przyszedł tak ogromny kryzys. Jeszcze do meczu z Villarrealem wszystko było w normie, nic nie zwiastowało takiego dramatu, jaki się właśnie rozgrywa.
Na pewno poniekąd wychodzi granie jedną jedenastką i bardzo hermetyczny pierwszy skład, do którego nikt nie ma możliwości się dostać. Druga rzecz jest taka, że na wielu pozycjach nie ma alternatywy, transfery jak widać okazały się niewypałem. Stoper, lewa obrona, atak, defensywny pomocnik, a i na środku pomocy nie ma kogoś, kto wziąłby na siebie grę, chociaż kilku zawodników mogących tam grać jest.
Wydaje mi się, że przed kolejnym sezonem dopływ świeżej krwi do tej drużyny - tak jak miało to miejsce przed sezonem 14/15 jest konieczny. Potrzeba młodych, głodnych sukcesów zawodników i potrzeba większej rywalizacji...
0
Jest nadzieja czy niespecjalnie?
1
Problem jest taki, że w tej drużynie poza atakiem praktycznie nie ma zmian. W tej drużynie od wielu lat grają Alves, Pique, Mascherano, Busquets, Messi, Iniesta, nieco krócej jest Alba. Poza atakiem zmiany jeśli są, to z konieczności - Rakitić za odchodzącego Xaviego, Bravo za Valdesa. Większość pierwszego składu pamięta jeszcze największe sukcesy odnoszone z Guardiolą, a parę lat od tego czasu minęło.
Jest wypalenie, jest wiek, brakuje nowej krwi. Niestety, ale taki urok sportu, że wdrapać na szczyt jest się łatwiej, niż później na nim utrzymać.
0
Koniec końców będzie tak, że Guardiola sprzątnie nam Pogbę sprzed nosa i tyle w temacie.
Poza tym tu potrzebny jest kozak, który wejdzie do tej drużyny razem z drzwiami i futryną, bez żadnych kompleksów, tylko pewny siebie. Kolejny przestraszony i podający piłkę w każdej sytuacji Turan jest nam nie potrzebny.
0
Ależ futbol jest przewrotny. Pamiętam jak kilka miesięcy temu, jak wszystko pięknie szło wszyscy mówiliśmy, że jak do tej ekipy dojdą jeszcze Vidal z Ardą to będzie już drużyna kompletna. Będzie rywalizacja na prawej obronie, wzrośnie rywalizacja w pomocy, a przy okazji jeszcze jeden i drugi może zagrać za kogoś z MSN... Dziś nie dość, że każdy mecz gra ta sama jedenastka, tak nawet nie ma żadnego zawodnika na ławce, któremu Lucho dałby wejść w ten skład.
Prawda też jest taka, że obecna sytuacja może jeszcze dodatkowo wiązać nogi, bo mamy w ostatnich meczach bilans 1-1-3, a z bezpiecznej przewagi został się ledwie punkt nad Realem.
1
No skończy się, ale jak świat światem, tak mistrzostwo zawsze zdobywało się własnymi zwycięstwami, a nie porażkami innych, a na tym polu Barcelona ostatnio bardzo poległa. Głupio straciła punkty z Villarrealem, później zagrała dwa słabiutkie mecze z Realem i Sociedad i tutaj trzeba szukać problemu, a nie w tym, że Getafe kolejny raz rozłoży nogi przed Realem.
1
I gdyby Thiago został to mielibyśmy kapitalnego rozgrywającego na wiele lat, który świetnie czuje się w takiej grze, jaką prowadzi Barcelona.
Dziś nie mamy już Xaviego, Iniesta powolutku, ale również zbliża się ku końcowi, Arda to po pierwsze nie ten typ zawodnika, po drugie dość wiekowy facet pod kątem perspektywiczności, po trzecie ciągle nie może odpalić. Zostaje jeszcze Rakitić, ale i on, choć zawodnik dobry, to jednak co najmniej półkę niżej niż zawodnicy, którzy w ostatnich latach mieli odpowiadać za prowadzenie gry.
0
Taki jest skutek uboczny wielkich sukcesów ;) Sukces w sporcie pociąga za sobą zazwyczaj wielkie koszty.
0
Takie jest życie, taka jest piłka, trzeba się z tym pogodzić, że nie zawsze można być zwycięzcą. Atletico było lepsze i nie ma się o co obrażać. Barcelona już w pierwszym meczu miała dużo szczęścia, bo tamten mecz także kiepsko wyglądał, a gdyby Torres został na boisku to kto wie czy w ogóle byłoby jakiekolwiek zwycięstwo Barcelony. Zostaliśmy za bardzo rozpieszczeni i dlatego jest duże rozgoryczenie. Trzeba teraz szybko podnieść głowę, bo zostało jeszcze kilka ważnych meczów w tym sezonie do wygrania i teraz trzeba się na tym skupić.
Dziś największym problemem Barcy jest skład, bo ciągle grają jedni piłkarze. Nie ma nikogo, kto wniósłby gdziekolwiek nową jakość. Oczywiście nie mówię tutaj o hurtowych zakupach i rewolucji, ale zmiany są potrzebne i to nie jest żadna tajemnica.
9
Ludzie, skończcie już... Teraz cała drużyna do wymiany, Lucho kiepski trener, Alves najgorszy na boisku, a jeszcze chwilę wcześniej wszystkich całowaliście po nogach.
Tego, że gorsze momenty nadejdą należało się spodziewać, ale boli, że w takim momencie. Nie oni pierwsi i nie ostatni. Prawda jest taka, że Barcelona ma w nogach niesamowicie dużo spotkań, od dłuższego czasu gra wszystko jednym składem, bo i kim tu kogokolwiek zmienić...
Może i Neymar gra kiepsko, ale żeby wpuszczać za niego Ardę? Nie róbmy sobie jaj z pogrzebu. Arda w Barcelonie gra jak przestraszony, boi się uderzyć, zrobić coś odważniejszego i nagle ma zostać zbawcą Barcelony?
0
Prawie każdy się ślizga... Tyle niedokładności w grze Barcelony już bardzo dawno nie widziałem.
2
Powiem szczerze, że przy takiej grze to za wielkiej nadziei raczej nie widać. Messiego mało, Neymara podobnie, Suareza jeszcze mnie, cała drużyna bardzo niepewna, strzał Neymara to pierwsze zagrożenie bramki Oblaka...
2
Trochę to jednak smutne, że Barcelona nie ma ławce żadnej poważnej alternatywy dla pierwszej jedenastki i nawet się nie zanosi, żeby ktoś mógł o tą pierwszą jedenastkę powalczyć. Arda na razie nie spełnia oczekiwać, Aleix po przyzwoitym początku przepadł (chociaż teraz doszła kontuzja), Sergi Roberto to zapchajdziura, Rafinha po ciężkiej kontuzji, a o reszcie szkoda się rozpisywać.
Ten brak rywalizacji prędzej czy później może się na Barcelonie zemścić.
0
Szczerze? Jeszcze ze trzy tygodnie temu było zero stresu, emocji, Barcelona była w takim gazie, że ciężko było dla niej znaleźć godnego rywala w finale... Tymczasem po przerwie na kadrę dyspozycja drużyny jest słabiutka, w większości nie widać błysku, liga z prawie wygranej przeszła na stan "wszystko jest możliwe", a 2:1 z CN w rewanżu z Atletico to żadna zaliczka, bo 1 bramka i mamy po półfinale, a raczej nie spodziewam się, że Barcelona zgniecie dzisiaj rywala.
1
A ja bym się mimo wszystko tak nie rozpędzał. Prawda jest taka, że ktokolwiek jutro awansuje do półfinałów, tak Real z każdym może wygrać, bo City to żaden potentat, Bayern również nie prezentuje się jako dominator, a i Barcelona ostatnio mocno wyhamowała, jest bez błysku, jakości w ofensywie. Powiem więcej, Barcelona, Bayern, a pewnie i City będą Realowi świetnie pasować, bo będą mogli zagrać z kontry, a co jak co, ale kontrować akurat potrafią.
0
Co by nie mówić to ciężko się nie zgodzić. Jak nie przepadam za Ronaldo, tak dzisiaj pokazał wielką klasę, wziął na siebie odpowiedzialność i wprowadził zespół do półfinału.
1
Wierzę w Niemców i mam nadzieje, ze tak jak pare lat temu Schalke doturlało sie do półfinału, tak uda sie i VfL. Najważniejsze, zeby Niemcy nie wyszli przestraszeni i z zamiarem obrony wyniku, bo wtedy Real wsadzi im 5 i tyle z tego bedzie.
0
Wynik fajny, będą spore emocje w rewanżu, ale jak Wolfsburg pojedzie tam z nastawieniem obrony wyniku to Real awansuje. Poza tym Milan też kiedyś wygrał z nami 2-0 w pierwszym meczu, a w rewanżu dostał "czwórkę" i tyle widzieli półfinał.
Wydaje mi się, że jak Wolfsburg nie strzeli bramki to odpadnie, ale jak uda im się strzelić bramkę, najlepiej na 0-1 albo 1-1 to ich szanse drastycznie wzrosną, bo jednak strzelić 4 bramki będzie ciężko.
1
Dokładnie - trzeba też mieć na uwadze, że Atletico grać w defensywie jednak potrafi świetnie i więcej miejsca jak w dzisiejszym meczu nie będzie.
Real, tak jak mówisz, zagrał przede wszystkim mądrze. Nie rzucali się wysokim pressingiem, tylko rozsądnie się cofali, bronili. Porażka boli, oczywiście, ale masz również rację, że trzeba przyjąć długofalowe myślenie, czyli trofea, bo przecież nie o to chodzi, żeby wygrać bitwę, skoro koniec końców przegra się wojnę.
0
Z tym autobusem bez przesady, cofnęli się, czekali - taki mieli plan na to spotkanie i go wykonali. Wytrzymali ciśnienie, chociaż stracili bramkę, później Ramosa. Barcelonie tego zabrakło, bo od strzelonej bramki grali coraz gorzej.
2
Dobra, spokojnie. Nie ma co płakać. Do 60 minuty było przyzwoicie, bez szaleństw, ale i bez dramatu, bo mecz raczej był pod kontrolą. Bramka Pique chyba za bardzo rozluźniła i dała poczucie wygranego meczu. Fatalna była końców, ostatnie 20-25 minut. Real robił co chciał, każda akcja była groźna, a Barcelona w tym czasie nawet nie odpowiedziała. Generalnie zwycięstwo Realu jak najbardziej zasłużone, nawet nie ma co dyskutować, choć Real żadnego wielkiego spotkania nie zagrał - liczę przy okazji, że dla Barcelony będzie to strzał, który otrzeźwi, bo niektórzy tutaj odlatywali.
Porażka boli przede wszystkim ze względu na prestiż meczu i rywala. W lidze przewaga jest jeszcze na tyle bezpieczna, że nie ma powodu do płaczu. Gra pozostawiała wiele do życzenia, bo było duże asekuranctwo, zamiast wzięcia rywala w obroty, ale liczę też, że było to spowodowane przerwą na kadrę, a nie obniżką formy w najgorszym momencie sezonu.
0
Im bliżej meczu, tym większy stresik ;) Niby duża różnica punktowa i w jakości, ale w tym meczu może zdarzyć się dosłownie wszystko.
Składy takie, jakich można się było spodziewać, zero zaskoczeń.
8
Część humorystyczna zakończona, teraz przejdźmy do rzeczy. To jest do cholery klasyk, mecz z Realem Madryt, może dziś głównie prestiżowy, ale jednak klasyk i nie róbmy sobie jaj, że ktoś o zdrowych zmysłach wystawi na taki mecz pół rezerwowy skład.
Wyjść na mecz z Realem bez Busquetsa, Iniesty i Suareza? Może i Real nie jest w super mega formie, ale obawiam się, że bez tej trójki mogą zrobić z nas wiatrak.
5
Musze przyznac, ze troche martwi mnie nasza zbytnia pewnosci siebie. Prawda jest taka, ze rozsadnych rozmiarow porazka Realu nikogo w Madrycie nie zdziwi, a juz remis bedzie umiarkowanym sukcesem, bo Real nic nie musi. Barcelona z kolei ma malo do wygrania, a duzo do stracenia, bo wygrać mozna utrzymanie bardzo komfortowej sytuacji w tabeli i prestiż, natomiast kazdy inny wynik niz pewne zwyciestwo bedzie dla nas rozczarowaniem. Nie ma sie co oszukiwać, remis teoretycznie nie bedzie zadna tragedią, ale w praktyce nikogo tutaj nie zadowoli remis, bo kazdy oczekuje wysokiego zwycięstwa Barcelony.
0
Niby tak, ale z drugiej strony PSG już ogórkową drużyną nie jest i Real wcale finału pewnego mieć nie musi.