8

Nie wdawajcie się w żadne dyskusje z kremlowskimi trollami.

Jazda po Ukrainie, brak polskich znaków - łatwo ich rozpoznać.

6

Można wybaczyć wrogowi. Nigdy zdrajcy.

3

Z okazji 70 urodzin, życzymy wszystkiego najgorszego Putlerowi.

10

7 października 1884 roku urodził się Józef Unrug, dowódca floty w II RP i dowódca obrony Wybrzeża we wrześniu 1939 roku.


W tym tygodniu odbył się uroczysty państwowy pogrzeb Admirała i jego małżonki w Gdyni. Zostali pochowani w panteonie bohaterów Marynarki Wojennej na Oksywiu.


Po latach powrócił do Polski.


Polak "z wyboru", gdyż pochodził z niemieckiej rodziny i językiem niemieckim posługiwał się sprawniej niż polskim. We wrześniu 1939 roku dowódca obrony Wybrzeża. W niewoli odrzucał niemieckie propozycje przejścia do Kriegsmarine.


Niemieckim oficerom oświadczał z dumą: "Jestem Polakiem i polskim oficerem", a swej rodzinie powiedział, że 1 września 1939 r. zapomniał języka niemieckiego i z Niemcami kontaktował się za pomocą tłumacza.


Po wojnie na emigracji, m.in. w Anglii, Maroku i Francji, w której zmarł w 1973 r.

Red is Bad.

0

Espanyol nie je zupy na obiad i tak wgl to straszny z niego niejadek.

24

27 września 1605 rozegrała się Bitwa pod Kircholmem - jedno z największych zwycięstw polskiego oręża w historii.
Wojska polsko-litewskie w liczbie ok. 4 tys. żołnierzy, pod dowództwem Jana Karola Chodkiewicza, pokonały 11 tysięczną armię szwedzką Karola IX.

Straty po stronie polskiej wyniosły jedynie 100 żołnierzy przy 6 tys. poległych Szwedów.

5

Mjr Franciszek Przysiężniak ps. „Ojciec Jan” - oficer Narodowej Organizacji Wojskowej-Armii Krajowej i Narodowego Zjednoczenia Wojskowego, pośmiertnie mianowany na stopień pułkownika Wojska Polskiego.

"Porucznik „Ojciec Jan” opanowany, o dużym talencie organizacyjnym. Życzliwy stosunek do ludzi oraz bezinteresowna gotowość przyjścia z pomocą innym zjednywały mu ogólny szacunek i dużą popularność. Opiekował się ludnością okolicznych wsi i chronił ją przed niemiecką akcją pacyfikacyjną. Uważali go więc mieszkańcy terenów, na których przebywał, za swojego opiekuna i ojca, a oddział, którym dowodził, nazywali oddziałem „Ojca Jana”. W pewnym okresie czasu oddział ten stał się jednym z największych oddziałów partyzanckich w Polsce. Przy oddziale istniały szkoły wojskowe: podoficerska i podchorążówka. Nie tylko żołnierze, ale i ludność cywilna, cenili jego dowódcę za odwagę i pomysłowość wykazaną w czasie ciągłych walk z okupantem." - fragment pośmiertnego wspomnienia Kazimierza Mireckiego ps. „Żmuda” o Franciszku Przysiężniaku ps. „Ojciec Jan” opublikowanego na łamach „Myśli Polskiej”.

https://scontent.fktw5-1.fna.fbcdn.net/v/t39.30808-6/309723502_10159208826368237_7111114105031736805_n.jpg?_nc_cat=100&ccb=1-7&_nc_sid=730e14&_nc_ohc=0e6_lCl2P3oAX8CT6Hb&_nc_ht=scontent.fktw5-1.fna&oh=00_AT9p4xFJ2Om6Wg4COr7N8YcMa5fghGl6BSLcGGFGQCTHKg&oe=633D9174

26

Awans w pracy?

Top!

4

Janina Przysiężniak „Jaga”

"Janina Oleszkiewicz Przysiężniak "Jaga" i jej mąż Franciszek Przysiężniak ps. "Ojciec Jan". Ten ostatni walczył z Niemcami, nacjonalistami ukraińskimi i sowietami. Dowodził m.in. największym i zwycięskim starciem podziemia niepodległościowego, w bitwie w Kuryłówce. Życie straciło tam kilkudziesięciu NKWDzistów. Trzeba jednak wspomnieć o wydarzeniach wcześniejszych. Pomimo wielkiej miłości, nie mieli szczęścia. Najpierw podczas przygotowań do ślubu i wesela zaatakowali po Niemcy. Młodzi ocaleli, choć dla wielu weselników, z konspiracji skończyło się to tragicznie. Po zmianie okupanta pojmano jego żonę i pomimo 7 miesiąca ciąży poddano torturom. Następnie pozorowano zwolnienie i przy domy gdy zdołała wyjść z ubeckiego samochodu, została zamordowana strzałami z tyłu. Gdy zrozpaczeni partyzanci (związani z parą emocjonalnie), znaleźli ją konającą, zdołali jeszcze usłyszeć kilka szczegółów zanim zmarła. Pozwoliło to, aby po kilkumiesięcznym dochodzeniu wykonać wyrok na głównym sprawcy. Trudno jest jednak, w krótkich słowach opisać rozpacz i desperację wśród choćby jej przyjaciół, a co dopiero męża."

" Aresztowana w marcu 1945r przez ubowców Stanisława Supryniuka – Szefa Urzędu Bezpieczeństwa w Nisku. Pomimo faktu, iż była w 7 miesiącu ciąży, poddano ją ciężkim torturom, następnie pozornie zwolniono, ale gdy wyszła z samochodu funkcjonariusz UB z Niska zastrzelił ją serią z pistoletu maszynowego. Zmarła razem z nienarodzonym dzieckiem. Miała 23 lata.

Janina urodziła się jako trzecia córka Franciszka i Katarzyny z d. Kycia. Jej rodzice przez pewien czas przebywali w USA, gdzie przyszła na świat ich najstarsza córka Maria. Druga siostra Janiny - Bronisława - zmarła w młodym wieku, podobnie jak brat Stanisław. Janina miała jeszcze młodszego od siebie o 2 lata brata Mariana. Jej ojciec był właścicielem piwiarni i sklepu. Mieszkała wraz z rodziną w Kuryłówce, natomiast mała maturę zdała w Leżajsku.

Ślub Janiny z dowódcą oddziału leśnego majorem Franciszkiem Przysiężniakiem "Ojcem Janem" miał się odbyć w drugi dzień świąt Bożego Narodzenia, 27 grudnia 1943 roku we wsi Graba, k. Janowa Lubelskiego. Od samego początku uroczystość prześladował pech.

W drodze na ślub, gdy ,,młoda para’’ dojeżdżała do glinianej góry niedaleko gajówki Werfla w Brzyskiej Woli, rozprzęgły się konie. Gdy dotarli na miejsce okazało się, że przygotowania do ślubu nie były jeszcze kompletne. Co prawda obecny był już ksiądz kapelan Franciszek Ladowicz, jednak szykowano jeszcze ołtarz, a partyzanci porządkowali broń. Przygotowania przerwały niespodziewane strzały. Do wsi weszły tyraliery niemieckie. Zaskoczeni partyzanci mieli odciętą drogę do lasu. Kpt. Józef Zadzierski - "Wołyniak" w tym czasie czyścił swoja broń. Usłyszawszy strzały w szybko złożył karabin, wyskoczywszy boso na dwór i zaczął strzelać do Niemców. Ubezpieczał ludzi, którzy czołgając się po śniegu wycofywali się i uciekli do lasu.

Po 2 tygodniach powtórnie zorganizowano ceremonię ślubną. W tym samym czasie w kościele znajdował się katafalk. Janina odebrała to jako zły znak. Na widok trumny zaczęła histerycznie płakać i chciała zrezygnować ze ślubu. Ksiądz uspokajał ją, pocieszając, że patronem kościoła jest św. Józef, że wszystko będzie dobrze.

Rok po ślubie, w palmową niedzielę 1945 roku, do Kuryłówki wpadli ubowcy z resortu z Biłgoraja w poszukiwaniu partyzantów, ich szefa „Ojca Jana” oraz jego żony Janiny-„Jagi”.

W Wielki Piątek 30 III Janina spotkała się z mężem. Jan miał przeczekać okres Świąt Wielkanocnych ukryty w leżajskim klasztorze, natomiast Janina zamierzała spędzić święta wraz z rodzicami u swojej siostry Marii Dolnej. W nocy z piątku na sobotę ubowcy zastukali do okna Dolnych i przeszukali mieszkanie. Znaleźli Janinę ukrytą na piętrze. Zabrali ją podstępnie mówiąc, że przetrzymują jej męża. Pojechali samochodem w kierunku Sanu, przeprawili się promem na drugą stronę rzeki, a samochód pozostawili przy brzegu. Następnie piechotą dotarli do Kuryłówki. Jeden z ubowców kiwnął głową, dając jej znak, aby uciekała, wówczas drugi strzelił do niej śmiertelnie ją raniąc. W tym czasie partyzanci spowiadali się w tarnowieckim kościele. Ci, którzy stali na straży usłyszeli strzały. Zrobił się ruch. Wkrótce wyjaśniło się skąd one pochodziły - „Jaga” nie żyła.

W Wielki Poniedziałek 2 IV odbył się jej pogrzeb, który przemienił się w wielką manifestację. Przybyli partyzanci z wielu oddziałów, umundurowani, uzbrojeni, przygotowani na najgorsze.

Nieśli trumnę całą drogę, zrobili szpaler przed wejściem do kościoła, a przy grobie zmarłej oddali salwy honorowe."

Tekst na podstawie opr. Jerzego Przysiężniaka, bratanka płk. Franciszka Przysiężniaka ps. "Ojciec Jan”.

https://scontent.fktw5-1.fna.fbcdn.net/v/t39.30808-6/295661694_10159102976088237_3828634129400959237_n.png?_nc_cat=101&ccb=1-7&_nc_sid=730e14&_nc_ohc=Pbrwt7qJwqsAX_06SLF&tn=L_4SNJDyfAAVdHtB&_nc_ht=scontent.fktw5-1.fna&oh=00_AT-3-abkTY93HsTXFvy_74SGdw1hCXBLCoqfNmXVW_VS2g&oe=633CFEDE

0

@Hubsao czytaj ze zrozumieniem. Jakoś im to przed mobilizacją nie przeszkadzało.

0

Rosjanie mieli 7 miesięcy na ucieczkę a robią to teraz?
"Za Rasije, za Putina" najpierw było.
Naród tchórzy.

9

5

Kpt. Jan Przewoźnik "Ryś"

"Jan Przewoźnik urodził się 7.2.1925 roku w Czechowicach. Pochodził z patriotycznej rodziny. Jego dziadek Jan był znanym, polskim działaczem społecznym na Śląsku Cieszyńskim. Ojciec, Ludwik Przewoźnik był lekarzem weterynarii. Służył w stopniu w majora w armii austriackiej, a od 1919 roku jako kapitan w Wojsku Polskim. Po demobilizacji prowadził praktykę weterynaryjną w Czechowicach. Jego brat Augustyn Przewoźnik w czasie I wojny światowej służył a II Brygadzie Legionów z którą przeszedł kampanie: karpacką i wołyńską. U progu niepodległości brał udział w akcji plebiscytowej na Śląsku Cieszyńskim. Odznaczony Krzyżem Walecznych i Krzyżem Niepodległości. Ci trzej mężczyźni oraz starszy o dwa lata brat Tadeusz ukształtowali młodego Jana Przewoźnika.

Jan ukończył publiczną szkołę powszechną w Dziedzicach. Naukę kontynuował w Państwowym Gimnazjum im. Marcina Wadowity w Wadowicach. We wrześniu 1939 wraz z bratem, jako harcerze dołączyli do wycofujących się oddziałów Grupy Operacyjnej „Bielsko” [od 3.09.1939 „Boruta”] i w trzytygodniowej wyprawie znaleźli się wraz z Wojskiem Polskim za Sanem w obliczu agresji ZSRR na Polskę. Z trudem powrócili do rodzinnego domu w Czechowicach. Jan i Tadeusz włączyli się w działalność harcerskich struktur konspiracyjnych powiązanych z tworzonym Związkiem Walki Zbrojnej. W 1942 w Cieszynie zostali zaprzysiężeni przez kapitana „Zawieję” i przyjęci w szeregi Armii Krajowej. Jan miał wówczas 17 lat. W czechowickich strukturach AK działał m.in. z pilotem kpr. podch. Henrykiem Flame, który po działaniach sabotażowych w węźle kolejowym w Dziedzicach dołączył do leśnego oddziału partyzanckiego AK w Beskidach, z którego w okresie 1944-1945 roku wyodrębnił własną grupę, pozostającą w strukturach AK. Po przejściu frontu niemiecko-radzieckiego obsadzili czechowicki posterunek Milicji Obywatelskiej, którym dowodził Henryk Flame, a jego zastępcą został właśnie Jan Przewoźnik. Układ ten, powstały jeszcze w czasie trwania działań wojennych II wojny światowej podkreślał dorobek konspiracyjny Jana Przewoźnika. Już w maju 1945 świadomy represji , jakim NKWD i UBP poddawały członków Armii Krajowej postanowił wraz Henrykiem Flame wstąpić do Narodowych Sił Zbrojnych, które tworzyły wówczas struktury VII Okręgu Górnośląskiego. Zagrożeni aresztowaniem utworzyli oddział partyzancki i rozpoczęli działania w powiecie bielskim i cieszyńskim. Jesienią oddział liczył ok. 35 partyzantów. Jan Przewoźnik przyjął pseudonim „Ryś” i został zastępcą dowódcy oddziału. Prowadzone akcje przeciw komunistycznej władzy przyniosły im sławę, ale i ściągnęły represje aparatu bezpieczeństwa. Domem Jana i jego kolegów stały się Beskidy, z główną bazą na Baraniej Górze. „Ryś” często dowodził akcjami osobiście. Dopiero znaczący wzrost liczebności oddziałów do ok. 350 osób wiosną 1946 spowodował, że koordynacja działań stała się jego domeną. Jan Przewoźnik nosił stopień podporucznika NSZ i pełnił funkcję zastępcy dowódcy Zgrupowania Partyzanckiego VII Okręgu NSZ. 3 maja 1946 przewodził demonstracji i defiladzie oddziałów NSZ w Wiśle, opanowując tą miejscowość. Wraz ze sztabem Zgrupowania kierował działaniami zbrojnymi grup NSZ w czasie referendum w czerwcu 1946 i latem tego roku. W sierpniu i wrześniu współuczestniczył w przygotowaniach do przerzutu żołnierzy Zgrupowania na Zachód. We wrześniu przebywał jeszcze w punkcie kontaktowym w Gliwicach. Stamtąd został przewieziony na Opolszczyznę i skrytobójczo zastrzelony przez funkcjonariuszy UBP w ramach operacji Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego o kryptonimie „Lawina”.

Miejsce jego pochówku pozostaje dotychczas nieznane. W chwili śmierci miał 21 lat.

opr. Bogdan Ścibut "

https://scontent.fktw5-1.fna.fbcdn.net/v/t39.30808-6/295337917_10159102961438237_5251570197439634919_n.jpg?_nc_cat=102&ccb=1-7&_nc_sid=730e14&_nc_ohc=sn3subrlGcAAX9lW2dn&_nc_oc=AQnA1Tezxe61rYtW5RYRixXLGX33XMEud_Mv2cszzylR5vMyq2M999uhpPeQkMd37pc&tn=L_4SNJDyfAAVdHtB&_nc_ht=scontent.fktw5-1.fna&oh=00_AT-izaoA-CcyHbim8nSJZmvGNIqlPjVgAirKu7fxThJP5w&oe=6339113C

1

Zygmunt Dąbkowski „Orka”, „Krym”

"Na skutek zdrady jednego z podkomendnych 12 VI 1949 został otoczony wraz z Bolesławem Kulesza „Pomstą” i Kazimierzem Ampulskim „Tęczą” przez grupę operacyjną UB i KBW w Zamłyniu pod Długosiodłem. Podczas brawurowej próby przebicia się z okrążenia wszyscy trzej zostali ranni. Mimo beznadziejnego położenia partyzanci do końca ostrzeliwali się, a ostatnie naboje przeznaczyli dla siebie. Miejsce ich pochówku pozostaje nieznane."

"Ur. 20 III 1925 w Borsukach (gm. Zatory, pow. Pułtusk). Od 1942 żołnierz AK, a w 1945 – ROAK. Dowództwo ROAK skierowało go jako „wtyczkę” do pracy w PUBP w Pułtusku. Jesienią 1945 przekazał dla potrzeb podziemia kartotekę konfidentów z terenu tego powiatu.

Zagrożony zdekonspirowaniem i aresztowaniem w lutym 1946 zbiegł do partyzantki, dołączył do oddziału WiN Albina Gąsiewskiego „Mikołaja” z Obwodu Ostrów Mazowiecka. Po rozbiciu komend Inspektoratu Mazowieckiego i Obwodu Pułtusk ROAK doprowadził w październiku 1946 do podporządkowania struktur pułtuskiego ROAK Okręgowi WiN Białystok. Brał udział w rozbiciu więzienia w Pułtusku 25 XI 1946. W Zrzeszeniu WiN pełnił funkcję zastępcy prezesa Obwodu Pułtusk (krypt. „Paulina”).

Wraz z 80 podkomendnymi ujawnił się podczas „amnestii” w kwietniu 1947. W maju 1947 wznowił działalność niepodległościową. Zlecił Janowi Kmiołkowi zorganizowanie zawiązku oddziału partyzanckiego. Latem 1948 podporządkował się komendantowi Białostockiego Okręgu NZW. W październiku 1948 mianowany komendantem najpierw batalionu terenowego, a wkrótce potem nowej struktury NZW – Powiatu (krypt. „Noc” i „Tatry”), obejmującego część pow. Pułtusk i Ostrów Mazowiecka.

Na skutek zdrady jednego z podkomendnych 12 VI 1949 został otoczony wraz z Bolesławem Kulesza „Pomstą” i Kazimierzem Ampulskim „Tęczą” przez grupę operacyjną UB i KBW w Zamłyniu pod Długosiodłem. Podczas brawurowej próby przebicia się z okrążenia wszyscy trzej zostali ranni. Mimo beznadziejnego położenia partyzanci do końca ostrzeliwali się, a ostatnie naboje przeznaczyli dla siebie. Miejsce ich pochówku pozostaje nieznane."

Źródło: https://wilczetropy.ipn.gov.pl/.../16207,Zygmunt...

"Raport Zygmunta Dąbkowskiego ps.„Kryma” (zastępca komendanta Obwodu pułtuskiego) do prezesa Obwodu WiN Ostrów Mazowiecka Hieronima Piotrowskiego „Jura”:

„Narnik, ściśle tajne, 28 XI 46. Do Prezesa Obwodu Otylia Ob. „Jura”. Raport.

W nocy z dn. 25/26 po dokładnym wywiadzie i otrzymaniu ostatnich informacji, w tempie konspiracyjnym w 100%-tach była przeprowadzona operacja na Pułtusk w celu uwolnienia więźniów. Cel został osiągnięty. W liczbie około 70-ciu ludzi politycznych zostało wypuszczonych. Operacja trwała do dwóch godzin. Zachodnia część miasta do kanału przy obsadzie dwóch mostków, była opanowana przez nasze wojska i odcięta od głównych sił UB i MO. W akcji brało udział 39 ludzi. Oddział ś.p. „Przelotnego” liczący 25-ciu ludzi, w skład którego wchodziło 3-ch: „Brzytew”, „Kruczek” i „Drozd”. Patrol „Wisa” 6-ciu ludzi i nasz patrol w liczbie 8-miu ludzi. Siła broni maszynowej składała się z 10-ciu RKM-ów Potem doszły jeszcze 3-y RKM-y zdobyte z więzienia. Operacja miała przebieg następujący: 1-wsze nastąpiło rozbicie centrali telefonicznej na poczcie. 2-gie wtargnięcie do gmachu zamieszkałego przez straż więzienną i jednocześnie obstawa gmachu więziennego i wysłanie patroli na obstawę mostków i ulic. UB z MO kilkakrotnie atakowało na te dwa mostki, lecz po otworzeniu ognia z naszej strony uciekali z powrotem w popłochu. Operacja była przeprowadzona świetnie i w należytym porządku. Powodem ofiar było w nieodpowiednim czasie ściągnięcie posterunków z mostków i ulic rozkazem ś. p. „Przelotnego”. Bo po ściągnięciu tych posterunków wszyscy w kupie chodzili przy więzieniu przez jakieś dwadzieścia minut. UB miało czas przedostać się na tę część miasta, która była opanowana przez nas. A gdy już posterunek, który stał przy więzieniu od strony mostku zaobserwował, że podciąga UB, ś.p. „Przelotny” wydał rozkaz cofania i wystrzelił rakietę, która narobiła dużo popłochu we własnych szeregach, bo tylko najbliżsi wiedzieli z której strony została wystrzelona. I w popłochu wszystko zaczęło się cofać. Ja wycofywałem się za ś.p. „Przelotnym”, tylko po drugiej stronie ulicy. I w tym czasie wyskoczyło z ulicy czy podwórka dwóch osobników. Ś.p. „Przelotny” zastrzelił pierwszego, a drugi jego śmiertelnie ranił, lecz i ten został zabity. „Przelotny” po czterech godzinach zmarł i jeszcze został zabity „Góra”. Okoliczności są niewiadome. Tylko, że jest zabity, bo ciało jakieś leży w UB w Pułtusku. Z ich strony prawdopodobnie jest zabitych 9-ciu i coś rannych, lecz te cyfry nie są dokładnie ustalone. Z więzienia zabrana jest tylko broń, 3 RKM, 4 pp-sze i 11 KB. Jeden RKM i 2 pp-sze i KB zostały w naszym patrolu. Jeden RKM jest wzięty do oddziału przez „Śmiałego” i jeden na placówkę przez „Drozda”. Było opracowane Społem, które po wycofaniu mieliśmy po drodze, lecz po wytworzeniu tego popłochu nie było o tym mowy. Ja teraz biorę się do dalszej pracy a w pierwszym rzędzie będzie musowo zaopiekować się zwolnionymi, bo już UB w niektórych miejscach po nich było. Teraz składam panu por[ucznikowi] serdeczne podziękowania za przesłaną pomoc.” „Krym”."

1

Leszek Żebrowski:
20 września 1942 r. wyszedł pierwszy rozkaz Dowódcy NSZ, płk. Ignacego Oziewicza "Czesława". Faktyczną datą powstania tej organizacji - przyjętą w jej dokumentach wewnętrznych - jest 1 września 1942 r. Do dziś odmawia się tej organizacji prawa do powstania i działania, bo jakoby wszyscy powinni być pod jedną komendą. Jaka ta komenda była, czas pokazał. Socjalistyczne dążenie do unifikacji wszystkich organizacji pod jedną komendą doprowadziło do katastrofy po upadku Powstania Warszawskiego, gdy większość struktur terenowych (Okręgów) odmawiała uznania ostatniego kdta AK, gen. L. Okulickiego "Niedźwiadka". Rozpoczęła się żenująca walka o władzę w sytuacji, gdy ówczesny świat walił się w gruzy.

Tu przypominam rozkaz płk. I. Oziewicza "Czesława" (jednego z najwybitniejszych wyższych oficerów II RP) z 15 grudnia 1942 r. o fałszywym pojęciu "legalizmu" i "apolityczności". W imię tych sloganów odmawiano NSZ-owi prawa do samodzielnego istnienia.

W 1944 r. mimo ogromnych trudności (płk Rzepecki nie ukrywał, ile pracy włożył w przeszkadzanie temu scaleniu!) NSZ w olbrzymiej większości weszły w skład AK. Można powiedzieć, że to był "zły duch" w KG AK. Skutecznie przeciwdziałał wysyłaniu gotowych oddziałów z centralnej Polski na Nowogródczyznę - w celu obrony ludności przez potwornymi bandami sowieckimi, oraz na Kresy Płd.-Wsch., dla wzmocnienia obrony ludności polskiej, mordowanej przez UPA i czerń ukraińską. Po aresztowaniu w listopadzie 1945 r. Rzepecki ujawnił komunie wszystko: ludzi, struktury, drukarnie. Przekazał im wszystko co wiedział i oddał ubekom nawet ogromne fundusze KG AK.

W dniu 3 stycznia 1945 r., czyli tuż przed rozwiązaniem AK, wyższy oficer wywiadu tej organizacji przytoczył opinię gen. Okulickiego o formacjach narodowych w AK:

"Na podstawie poufnie otrzymanych informacji melduję, że NOW tworzy 'fuzję' z NSZ pod nazwą NZW, co zdaniem nowego Kmdt. Sił Zbr. będzie stanowić ponad 50% AK...".

Nie mamy normalnej nauki historii, bo walka ideologiczno-polityczna trwa, jakby czas zatrzymał się w miejscu.

https://scontent.fktw5-1.fna.fbcdn.net/v/t39.30808-6/242105828_408243257329139_952294258124872254_n.jpg?_nc_cat=108&ccb=1-7&_nc_sid=730e14&_nc_ohc=9Up9y5v3jOQAX-kGHPl&_nc_ht=scontent.fktw5-1.fna&oh=00_AT_A3hjVBV44uah8lnlJyQ1TUPLrDFmlJajeICGqR6v1Uw&oe=632E9ECC

0

Komentarz usunięty przez użytkownika

7

Ciężkie renderowanie w sobotę za mną.
Kacur będzie nieprzejednany.

7

11 września 1932 roku, w katastrofie lotniczej zginęli pilot Franciszek Żwirko i konstruktor Stanisław Wigura.

Kilkanaście dni wcześniej zwyciężyli w największej międzywojennej imprezie lotnictwa sportowego – Międzynarodowych Zawodach Samolotów Turystycznych Challenge 1932 w Berlinie.

6

Iga jest wielka. Żaden sceptyk tego nie zmieni. Obecnie jest poza zasięgiem a ma 21 lat.

2

Iga ma potencjał na najlepszą tenisitkę w historii. Ma 21 lat dopiero.

0

Iga to jest duma!
Dziękuję za tę wypowiedź :D

0

Iga to inna galaktyka w porównaniu do rywalek.

19

9 września 1939 r. rozpoczęła się Bitwa nad Bzurą - największe starcie podczas wojny obronnej 1939 roku.

2

Jesteśmy wielcy w siatce!!!

4

Pierścienie władzy to profanacja uniwersum Tolkiena.

5

Ildefons Żbikowski „Tygrys”

"25 lutego 1950 roku w wyniku donosu sołtysa, komunistyczny aparat bezpieczeństwa urządził zasadzkę na Żołnierzy "Tygrysa". Przed śmiercią jeden z wybiegających z kryjówki Partyzantów krzyknął: „My giniemy za Polskę Narodową, a wy za co, komuniści?”. Na to strz. Ratajczak odpowiedział: „Wy giniecie za Polskę kapitalistyczną, a my walczymy za Polskę Robotniczo-Chłopską, Polskę Ludową”.

Walcząc do końca z niewspółmiernymi liczebnie siłami wroga - śmierć ponieśli: Ildefons Żbikowski "Tygrys", Józef Niski "Brzoza", Henryk Niedziałkowski "Huragan" i Władysław Bukowski "Zapora".

"Ildefons Żbikowski „Tygrys”(rocznik 1925) pochodził ze wsi Bartołdy (pow. Ciechanów),gdzie jego rodzice mieli 12-hektarowe gospodarstwo. W okresie okupacji niemieckiej należał do NSZ. W 1945 r. służył w oddziałach partyzanckich dowodzonych przez por. Romana Dziemieszkiewicza „Adama”, „Pogodę” i Czesława Czaplickiego „Rysia”,uczestnicząc w wielu akcjach, m.in. na placówkę UBP w Krasnosielcu. Po zdemobilizowaniu oddziału „Rysia” w sierpniu 1945 r. podjął próbę powrotu do cywilnego życia i rozpoczął naukę w gimnazjum mechanicznym w Iłowie, pow. Działdowo, utrzymując jednak kontakty z NZW. W lecie 1947 r., podczas pobytu na wakacjach u rodziców, nawiązał kontakt z oddziałem Mieczysława Dziemieszkiewicza „Roja”, do którego wstąpił we wrześniu 1947 r. Początkowo służył jako zbrojmistrz grupy. W raporcie do Komendy Okręgu z 28 kwietnia 1948 r. „Rój” udzielił mu pochwały „za dzielność i poświęcenie awansowany. W początkach1948 r. „Rój” powierzył mu funkcję dowódcy jednego z patroli wchodzących w skład dowodzonego przez siebie oddziału. W charakterystyce Ildefonsa Żbikowskiego sporządzonej w PUBP w Ciechanowie stwierdzono, że „jest on zupełnie otumaniony przez swe dowództwo i wiernie wykonuje swe obowiązki jako bandyta [sic! – partyzant], jest odważny i tajemniczy”. Uczestniczył w większości akcji bojowych przeprowadzonych przez oddział „Roja”. W walce stoczonej 12 lipca 1948 r. pod Pniewem Wielkim stracił wprawdzie 2 poległych, ale zadał UBP i KBW znaczne straty (wśród zabitych był szef PUBP w Ciechanowie por. Tadeusz Mazurowski). Już po śmierci Ildefonsa Żbikowskiego, jego czteroosobowa rodzina (rodzice i dwoje rodzeństwa) poddana została przez władze bezprawnym represjom– na mocy uchwały GRN z 26 września 1950 r. wysiedlono ją z miejsca zamieszkania w Bartołdach, a jej gospodarstwo zagarnęło państwo."

Z innego artykułu: "24 lutego 1950 roku „Tygrys” urządził brawurowy rajd po kilku miejscowościach powiatu ciechanowskiego i przasnyskiego, zarekwirował pieniądze z podatków sołtysom i ukarał batami aktywistów partyjnych. UB nie mogło tak zuchwałej akcji pozostawić bez odpowiedzi. Dzień później kwaterę w Osyskach, gdzie schronili się partyzanci, otoczyły oddziały KBW i UB. Zagroda Kołakowskich została ostrzelana pociskami zapalającymi więc partyzanci bronili się w płonących zabudowaniach. Ostatecznie wszyscy zginęli: Ildefons Żbikowski „Tygrys”, Józef Niski „Brzoza”, Henryk Niedziałkowski „Huragan” i Władysław Bukowski „Zapora”.

"Równie wstrząsający był los rodziny Kołakowskich, która udzieliła schronienia oddziałowi „Tygrysa”: wszystkich jej członków aresztowano, ojca, Bronisława i najstarszego syna, Zdzisława, po okrutnym śledztwie skazano na śmierć i wyrok wykonano 3 lipca 1950 roku, młodszy syn, Jerzy został zwolniony po trzymiesięcznym śledztwie, ale z powodu tortur, jakie przeszedł zmarł miesiąc później, matka, Marianna i jej dwie córki, Teresa i Irena dostały wyroki wieloletniego więzienia."

Na zdjęciu: Grupa żołnierzy NZW z oddziałów sierż. Mieczysława Dziemieszkiewicza „Roja”. Pierwszy z lewej: dowódca jednego z patroli dywersyjnych Ildefons Żbikowski „Tygrys”, trzeci – sierż. Mieczysław Dziemieszkiewicz „Rój”.

Źródło: IPN

https://scontent.fktw5-1.fna.fbcdn.net/v/t39.30808-6/295867880_10159102876943237_7188455678422600644_n.jpg?_nc_cat=108&ccb=1-7&_nc_sid=730e14&_nc_ohc=VHZnBk29tA4AX8E1E8f&_nc_ht=scontent.fktw5-1.fna&oh=00_AT_-jqe0EIhxPNUcySVCtrehStSq1B_Q4nCCwU8WjqXoOg&oe=631BA804

Media

Sonda

Której reprezentacji, do której powołany został zawodnik Barcy, kibicujesz?