0

@Wossi61FCB Tu nie ma czego zgadywać, ale możesz zaprzeczać dalej ;) Uciekłeś przed rozmową, a teraz szczekasz zza ogrodzenia jak rasowy chihuahua. Daruj sobie żenady.

1

@mindbender84 Fred z "Chłopaki nie płaczą" nauczycielem Polaków o historii kolonializmu. Jesteśmy zgubieni.

1

@DonMatteo901 No to powiedz mi w takim razie, co wyjaśnił Mentzen, skoro problemem jest czas, od jakiego trwa klękanie, a nie powód tego klękania i jego związek z rasizmem Anglików, do którego ręki nie przyłożyli Polacy?

Promocje nie łączą się, dwie linie argumentacji nie dają jednej silnej, tylko potwierdzają słabość poprzedniej ;)

0

@Wossi61FCB Słucham? xD Za daleko od własnej bańki informacyjnej, z której nie zamierzasz wystawiać nosa, bo jeszcze będziesz musiał zastanowić się nad sensownością własnych poglądów i argumentów?

Rozbijanie takich ogólnikowych haseł jak "nikt nie walczy z rasizmem skierowanym w białych", "rasizm w dzisiejszym świecie jest minimalny", "rasizm to natura ludzka" odbierasz jako manipulację, ponieważ uczyniłeś z nich aksjomaty i wszystko runie razem z nimi?

Może to fakty historyczne są manipulacją?

TO nie skończy się dobrze. Właśnie to - uciekanie od rozmowy, gdy przestaje potwierdzać światopogląd rozmówcy. Mam nadzieję, że nie stanie się to modne w Europie Wschodniej, bo jako społeczeństwo nie przetrwamy.

0

@Wossi61FCB Zauważ, że ja odnosiłem się przede wszystkim do znaczenia symbolu, a nie zasadności całej akcji klękania. Jak tutaj Wilfred Zaha jest autorytetem?

"Z kolei klękanie przed meczem występuje niecały rok... I już jest traktowane bardzo kontrowersyjnie. To znaczy tylko o tym, że nie można porównywać obu sytuacji. "
Nie można porównywać klękania w dwóch różnych okolicznościach? Chciałbyś, ciężko o bardziej zasadny rodzaj porównania. Zresztą robisz dokładnie to samo, porównujesz klękanie na meczu do klękania celem okazania poniżenia. To drugie znaczenie gestu też jest dużo starsze, prawda? Czemu więc w jednym przypadku porównanie jest zasadne, a w drugim wręcz "nie można"?
I tu, podobnie jak ze świadomością dziecka, nie wiek tego zwyczaju ma znaczenie, a jego kontekst i cel. Czy Kaepernick chciał oddać wyższość?

"(który i tak jest już minimalny w porównaniu do tego co występowało chociażby kilkadziesiąt lat temu)"
Niestety nie jest on minimalny. Marnym punktem odniesienia są czasy, w których czarnoskórzy musieli walczyć, żeby chociażby móc kandydować na wyższe stanowiska i urzędy.

" a o rasizmie na osobach białoskórych nie ma nawet wzmianki... Dlaczego? "
Bo on jest i był w naszej kulturze zawsze absolutnie minimalny i nieznaczący, a ludzie u władzy, którzy najbardziej wpływają na nasze życie są na naszej półkuli w przytłaczającym procencie biali. Nawet nowy prezydent USA, demokrata i przeciwnik Trumpa jest biały.

"Nie da się wyeliminować rasizmu, zawsze będzie on występował choćby w małym stopniu. Taka po prostu jest natura ludzka (zgadzam się, okropna). "

A dowodzik jest? Ludzie naturalnie są przystosowani do komunikowania się i zawierania sojuszy. Rdzenni Amerykanie, czy rdzenni mieszkańcy Wyspy Wielkanocnej przyjęli Europejczyków z wszelkimi honorami, nie dyskryminowali ich ze względu na jasny kolor skóry, byli przyjaźni. To rasizm, będący wytworem naszej kultury doprowadził do zniewolenia i mordowania tych pierwszych przez Europejczyków. Nauka o ludzkiej naturze istnieje i podważa podobne przekonania, które błędnie przyjmuje się za prawdziwe i, korzystnie dla używającej ich osoby, za niefalsyfikowalne.


0

@Wossi61FCB Dyskusja o symbolice - argument koronny, opinia wybitnego humanisty, Wilfreda Zahy i innych sportowców.
Zauważyłeś, że dwie osoby białoskóre również mogą mieć inny pogląd? Podobnie jak dwie czarnoskóre. No wow.

Gest jest kontrowersyjny, głównie ze względu na wieloznaczność. Klękanie jest jednak również bezsprzecznie gestem okazania szacunku, nie muszącym oznaczać poniżania się. Czy poniża siebie mężczyzna proszący o rękę?

Zgadzam się ze stanowiskiem rozpoczynającym drugie akapit Twojej wypowiedzi. Gdyby tylko nie ludzie zachowujący się rasistowsko, to chętnie przyjąłbym to utopijne stwierdzenie.
Nie zmienia to jednak faktu wymienionego powyżej.
Nie chodzi o brak świadomości dziecka, tylko o fakt, że klęka się przy nim, bo jest małe, i nie oznacza to poniżania się. Nie chodzi o porównywanie do śmierci. Chodzi wyłącznie o wieloznaczność gestu i skoro nie zaprzeczasz, że klęka się w żałobie i klęka się przy dziecko, to potwierdzasz ten fakt.
Czy wobec traktowanie gestu jako symbolu jednoznacznego (co kłóci się swoją drogą z definicją symbolu!) jest sprawiedliwe? No nie sądzę.

5

@DonMatteo901 Fajnie, że są ludzie, którym wystarczają takie proste wyjaśnienia. Gdyby studenci w moim szpitalu byli tak dociekliwi i satysfakcjonowali się byle czym, mielibyśmy łatwiejszą pracę :D

Gdy rozbił się Tupolev, cała Europa i wiele państw spoza wyrażała m.in. na boiskach solidarność. Gdy masa państw na świecie walczy z rasizmem Polacy nie postąpią solidarnie, bo ich to nie dotyczy.

Wiem, że nie istnieliśmy, gdy działy się na świecie historyczne rzeczy, ale może chociaż udawajmy, że próbujemy nadążać, zamiast wypadać na zakompleksioną, ksenofobiczną, niedemokratyczną potęgę węglową w XXIw.?

0

@Wossi61FCB Jest też symbolem szacunku, a szacunek wcale nie musi być oddaniem wyższości. Poza tym nie jest to symbol jednoznaczny - klęka się przy dziecku, żeby zejść na jego poziom, klęka się, żeby poprosić o rękę, klęka się opłakując zmarłego. Żadna z tych czynności nie jest oddawaniem wyższości. Klęka się też oczywiście żebrząc, ale zwróćmy uwagę, jak bogaty w znaczenia jest to gest.

Więc może zamiast wybierać sobie jeden kontekst, który nam najbardziej pasuje, zastanówmy się co on znaczy w TYM przypadku. A moim zdaniem tu najbliższy jest okazaniu szacunku.

0

@Persyfl Twoim zdaniem. W moim odczuciu nastąpiło o wiele głębsze porozumienie, niż "co do pewnych sloganów", ale jeśli temu nie przyklaskujesz, to pozostaje mi to zaakceptować. Zresztą, to właśnie "prawica i lewica" są dla mnie sloganami.
Jak przeczytasz moje posty po kolei, to powinieneś zrozumieć o czym mówiłem i dlaczego rozmowa zakończyła się dla mnie pomyślnie. I raz jeszcze - jeśli nie zgadzasz się z moimi rozmówcami, to dyskutuj z nimi. Mam wrażenie, że jesteś obrażony, że nie stoczyłem walki na szable.

W odpowiednich rękach i przedefiniowany? Brzmi jak świetna sprawa dla politologów na uniwersytetach. W naszym społeczeństwie stracił kompletnie sens za sprawą Wolniewicza, Korwina, czy TVPropagandy zmieniających język który stosujemy, jakby "O tyranii" Snydera był podręcznikiem ataku, nie samoobrony. Walka o te terminy jest w mojej ocenie wyłącznie połykaniem haczyka. Proponuję odpowiedź niekomplementarną i odebranie tym fałszywym słowom mocy. Jak już pisałem, mam zamiar na każdym kroku poza ten podział wykraczać, bo prawie każde zastosowanie tych terminów w rozmowie z obcymi ludźmi na tematy polityczne jest w chwili obecnej świadomą, bądź nieświadomą prowokacją.
Jeśli Twoją misją jest właściwe stosowanie i redefinicja tych terminów, to kibicuję Ci, powodzenia! Moja "misja" jest jednakże inna niż Twoja i nie widzę, żebyśmy szczególnie wchodzili sobie w drogę.

" W jaki sposób oparte na manipulacjach napuszczanie na jakąś grupę społeczną ma coś zmienić na lepsze?"
A na czym to napuszczanie polega, bo nie czuję?

0

@Persyfl Możesz z nim stoczyć tę dyskusję, jeśli uważasz, że kłóceniem się o definicje cokolwiek zmienisz. Jak dowodzi artykułów wrzucony przeze mnie wcześniej, ten podział nie ma praktycznego sensu.
Ja rozmawiałem o czym innym i na inny sposób. Nie moja rzecz, że Ci ten sposób nie leży. Czyż nie udało się tą rozmowę właśnie rozmontować do pewnego stopnia granicę, która nas dzieli? Nie udało się stoczyć rozmowy na nasze wspólne potrzeby? W takiej rozmowie nie ma przegranych, w przekrzykiwaniu się o "lewice i prawicę", są. Myślę, że prędzej doprowadzimy do sytuacji, gdzie płód z nieodwracalnymi wadami można usunąć, a w gejów nie rzuca się oszczerstwami, jeśli przestaniemy się spierać o to, co musi prawa, a co lewa, jaka jest definicja życia, czy dziecka. Już próbowałem, to nie działa, trzeba inaczej.

0

@Persyfl Not taken. Cóż, ja za realny problem uznaję przekrzykiwanie się w Polsce "prawicą" i "lewicą", z czym pragnę walczyć, a w dyskusji wyszło, że mimo odruchowego podpisywania się jednym z tych słów prze każdego z nas, mamy tyle wspólnych punktów zaczepienia, że nie ma co wzmacniać podziałów. Reszta "realnych problemów" służyła za przykłady ;)

0

@Gregsky10 A wiesz, że może masz rację z tymi rewolucjami? Nie odnosiłem tego do poziomu bardziej osobistego, czy lokalnego, przy czym dokładnie tak myślałem mówiąc o zmianie języka jakim operujemy. Sam obserwowałem jak zmieniają się ludzie wokół, gdy ktoś z uporem zaczyna pozytywnie wpływać na swoje otoczenie i wierzę, że da się to zrobić w skali globalnej.

Ja niestety w dobre intencje Konfederacji nie wierzę. Ale podkreślmy, że to jest jedna z nielicznych rzeczy jakie nas dzielą, a w większości spraw jedziemy na tym samym wózku :)
Myślę, że ludzie, którzy chcą naprawdę dobrze stoją na uboczu polityki i trzeba nam silniejszej postawy obywatelskiej i wsparcia, by mogli działać i przełamać fasadę "zawodowych polityków". Mi od razu przychodzi na myśl prof. Szymon Malinowski próbujący przebijać się ze swoim przekazem dotyczącym zmian klimatu i tego, co powinniśmy z nimi robić, nie imając się przy tym żadnej partii politycznej.
W takiej sytuacji widzimy zresztą, że mówimy na dany temat, a nie dzielimy na frakcje. Poznałem zresztą w życiu inspirujących ludzi, w których wierzyłem, a ostatecznie okazało się, że gdy będzie trzeba postąpią tak jak każe im kierownictwo ugrupowania, a nie jak byłoby najlepiej dla środowiska jakie reprezentują, czy ogółu obywateli.

Dzięki za ciekawą rozmowę i pozdrawiam Cię!

1

@ferdas_rawa Pięknym podsumowaniem tej dyskusji jest fakt, że wyszliśmy z dwóch narożników jako "bardziej prawicowiec" i "bardziej lewicowiec", a spotykamy się w pół drogi i moglibyśmy tak pewnie rozmawiać godzinami poznając swoje poglądy i ucząc się w ten sposób więcej o ludziach i świecie jaki nas otacza.
Prawdę mówiąc nigdy nie sprawdziłem jak działa system opieki zdrowotnej w Singapurze, mimo że nie pierwszy raz słyszę o jego wydolności. Tutaj ja z przyzwyczajenia odpowiadałem niezbyt mądrym "a co ma Singapur do Polski", nawet jeśli tylko we własnych myślach.
Co do reszty - taka transparentność i poczucie kontroli wydaje się wręcz utopijne, w porównaniu ze znanym nam stanem poczucia bycia okradanym i oszukiwanym na każdym kroku. Swoją drogą z miast i gmin, które wprowadzały w ostatnich dziesięcioleciach budżety partycypacyjne płynie ciekawa obserwacja zupełnie nieintuicyjna w naszej rzeczywistości politycznej. Gdy obywatele realnie czuli, że wiedzą co dzieje się z ich pieniędzmi i mogą to zmieniać, często chcieli nawet podwyższenia własnych podatków, żeby zdobyć środki na zmiany w swoim najbliższym otoczeniu.

Jestem ciekaw o czym śni druga połowa Konfederatów ;)


1

@ferdas_rawa Racja, moje niedopatrzenie

"te dwa puste słowa wpływają na to jak kończą się wybory"
Ja wierzę i jest to ten rodzaj wiary czyniącej cuda, że rozbrajając te dwa słowa na każdym kroku zmieni się język, jakiego używamy. Zmieniając go, może zmienimy partie na programy. Pragmatyzm, który stosujesz zbyt często kojarzy mi się z "pogodzeniem z rzeczywistością", która pragmatyczne wcale nie jest, jako że żyjemy w chaotycznym świecie, gdzie nasze spojrzenie zmienia wynik eksperymentu, niczym w mechanice kwantowej.

Myślę, że gdyby pracodawcy przelewali nam 100%, to nie wydarzyłoby się to mityczne ozdrowienie, o jakim śnią Konfederaci, a masa ludzi zostałaby bez ubezpieczeń, opieki zdrowotnej, czy edukacji, a ich wiedza nie wzrosłaby bardziej, niż rośnie przy standardowym składaniu PITów.
Wiedza ta wzrosłaby jednak na pewno (bo potwierdzają to doświadczenia z całego świata), gdyby decyzje na poziomie lokalnym na zasadzie budżetu partycypacyjnego oddać w dużo większym zakresie w ręce obywateli i naszą demokrację kształtować od podstaw.


0

@Gregsky10 Cieszę się, że udało nam się dojść do porozumienia ;)
"Ale oni jedni oferują poważne zmiany na kazdym poziomie bo w Polsce w mojej ocenie jest wszystko źle i trzeba to zaorać i zrobić od nowa. "
Tak ciężko się z tym czasem nie zgodzić... no, ale wiemy jak kończą się rewolucje...

W zasadzie się z Tobą zgadzam, chociaż pod względem gospodarczym jesteśmy od siebie bardzo dalecy. Ja nadziei szukam raczej w "degrowth", funduszach obywatelskich jako podstawie zarządzania i finansowania lokalnego oraz dochodzie podstawowym. Ale to dyskusja na inny raz...
W jednym znajdziemy jednak punkt zaczepienia - polska scena polityczna jest przesiąknięta walką ideologiczną, lewica nie ma realnych rozwiązań gospodarczych, zresztą tyczy się to też światopoglądowej prawicy, czyli PiSu i PO (ich farbowanie się na tęczowo to dla mnie tylko zagrywka, bardzo chcieliby być na miejscu PiSu i korzystać z dobrodziejstw kościoła).

Zasadniczo jesteśmy skąpani w sentymentalnym podejściu do religii i polityki, co nie robi nam niczego dobrego. Nie skupiamy się tym samym na przyszłości i nadchodzących (czy trwających) trudnościach, a na straszeniu piekłem i komunizmem. Dlatego też nawet nie chcę używać zwrotów "prawica" i "lewica", bo one też tkwią w tym sentymencie i wykrzaczają każdą rozmowę na starcie.

2

@Khardan Racja, użyłem uproszczenia. W zasadzie uproszczeniem jest nawet stawiać demokrację ateńską jako dobre porównanie demokracji współczesnej. Moją intencją było jednak wskazanie, że zamykanie dostępu do debaty publicznej radykałom jest stare jak świat i nie byłoby precedensem.

BTW wydaje się, że radykałowie na krzywej dzwonowej powinni zajmować miejsca gdzieś około dwóch odchyleń standardowych od "centrum", w chwili obecnej tej krzywej dzwonowej nawet nie czuję, widzę raczej walkę dwóch stronnictw. Ciekawe jak to wygląda w rzeczywistości.

2

@ferdas_rawa Ty tak poważnie? A z czego tu się cieszyć?
Z tego samego badania wynika, że większość ludzi nie ma pojęcia co oznacza mieć poglądy lewicowe, bądź prawicowe, przy czym z tych co udzielili jakiejkolwiek odpowiedzi najwięcej sądzi, że lewica równa się "trosce o obywatela", a prawica to "naród i katolicyzm".
Praktycznie tyle samo ludzi (2 vs 3%) kojarzy lewicę z kapitalizmem, co z socjalizmem.

Ty odpowiadasz na to "jest nadzieja"? xD
No właśnie wręcz przeciwnie, ludzie zakochali się w tych pustych słowach nawet nie wiedząc co za nimi stoi, a Ty na to w sumie odpowiadasz "już blisko blisko, tylko żeby to nie był PiS a Konfederacja".
I wychodzi na to, że Ty również nie przeanalizowałeś tego, co przeczytałeś, ale wystarczyły Ci te dwa puste jak widać słowa - "prawica" i "lewica". [EDIT] Wybacz agresję w tych słowach, ale się wzburzyłem, gdyż ten temat chodzi mi po głowie od dawna - nie miałem zamiaru Cię urazić

Gdyby Polacy mieli takie same pojęcie o motoryzacji, jakie mają o polityce, to masowo jeździliby Multiplami z doklejonymi znaczkami Mercedesa.


3

@Gregsky10 W ogóle nie odniosłem wrażenia, że mówimy o zmianach legislacyjnych. Ja przynajmniej o tym nie mówiłem i z Twojego pierwszego posta nie wynika, że jest inaczej.

"No zapomniałem o podstawowym podejściu ‚lewicy’ ze jak coś nie działa to trzeba więcej tego samego. "
To samo tyczy się polskiej prawicy, tylko nie pod względem dochodzenia do władzy, a zachowań za jej sterami.

"gdyby odpuścili sobie walkę z kościołem i lgbt a zajęli się poważnym sprawami wyszło by im na dobre ale oni się uparli. "
Dokładnie tak samo z Polską prawicą. Zyskaliby wiele w oczach opinii publicznej i zjednoczyli Polaków podejmując się istotnych tematów dotyczących nas wszystkich, zamiast szkalować LGBT i walczyć z aborcją.

Także jak wspomniałem wcześniej z kwestii ogólnych robi się cechy prawicy bądź lewicy, co prowadzi do radykalizmu i tworzenia podziałów tam, gdzie ich nie ma. Opamiętaj się.

Zawsze możesz założyć własną formację lewicową, która będzie taka jak należy ;)


2

@ferdas_rawa Skąd dane, że masowo przechodzi na lewo? Z najnowszych danych jakie znam (nie są co prawda świeże, ale nie widzę nowszych) wynika coś zgoła odwrotnego
https://ideologia.pl/klasyfikacja-partii-politycznych/

3

@AlexDark00 W takim razie zgadzamy się w pełni. Ciężko mi było jednak zrozumieć od razu Twoje stanowisko, ponieważ zgodnie z tym zdaniem jest Ci zdecydowanie na rękę, żeby wrócił dawny konsensus, a odnoszę wrażenie, że w dyskusji stawiasz się w opozycji do osób podzielających ten pogląd.

BTW Nie cierpię tego argumentu "aborcja jako antykoncepcja", bo poza byciem logicznie sprzecznym, to co oznacza dotyczy skrajnej mniejszości, a jest jednym z prominentnych argumentów w dyskusjach.

3

@Gregsky10 Przecież właśnie napisałem ostracyzmie leżącym u podstaw najstarszych demokracji świata, a Ty mi tu o precedensie. Wybacz ale nie, to nie jest podstawowe prawo w demokracji i zawsze istniały ograniczenia wolności wypowiedzi, nie jest to żadna nowoczesna "poprawność polityczna" o jakiej przebąkują politycy.
Wolności słowa trzeba bronić, ale idąc takim tokiem rozumowania wpuszczałoby się każdego i wszędzie, co prowadziłoby do absurdów. Stąd od zawsze istnieje niepisany filtr społeczny, że pewnych wypowiedzi się nie toleruje i jest on tysiące lat starszy niż pierwsza nawet demokracja.
Właśnie na tym polega kłopot, że w dobie internetu skrajne poglądy bardzo łatwo docierają do ludzi.

"Nie ważne plany gospodarcze i walka o przeciętnego Kowalskiego tylko strefa lgbt"
Przecież jest dokładnie identycznie u prawicy. Nie ważne plany gospodarcze, realne zagrożenia dla świata, jak epidemie i zmiany klimatu, a aborcja, obraza prezydenta walka z lgbt.

"Już PiS jest bardziej lewicowy wręcz socjalizujący niż lewica bo ta stała się lewacka"
Mam wrażenie, że mylisz poglądy lewicowe w kwestiach gospodarczych, z poglądami lewicowymi w kwestiach światopoglądowych i wychodzi z tego donikąd nieprowadzący miszmasz słów kluczy, pod którymi ktoś się podpisze tylko dlatego, że lewica źle mu brzmi i lubi śpiewać "Marsz Marsz Dąbrowski" bardziej, niż patrzyć na całujących się facetów. Taka właśnie szambo dyskusja trawiąca nasz kraj od kilku lat.

4

@AlexDark00 To już przeszłość, teraz piszesz tu rzeczy opowiadające się zdecydowanie po stronie antyaborcyjnej

"Z każdego pozostałego płodu urodzi się dziecko, które będzie człowiekiem, przecież nie urodzi się koń, czy pies... Na to, że z ludzkiego płodu urodzi się ludzkie dziecko masz 100%,chyba że wytnie i zabije je osoba taka jak ty lub bykuun. "
Upraszczanie problemu poronień i krytycznych wad wrodzonych, w przypadku których aborcja jest bardzo zasadna medycznie i moralnie do "wycinania i zabijania".

"Dla mnie dziecko jest od poczęcia, nie ze względu na wiarę, tylko na logikę, bo za 9 miesięcy będzie to taki sam człowiek jak ty, czy ja i też ma prawo do życia."
90% zarodków po poczęciu nie zagnieżdża się i ulega wydaleniu, zgodnie z tą logiką ponad 90% dzieci umiera przez narodzeniem. Dlaczego nie opłakujemy ich, skoro w przypadku gdy do tej "utraty życia" przyczyni się człowiek, nazywamy to już morderstwem?

Ja naprawdę rozumiem, że jesteś wrażliwy i aborcja jest dla Ciebie zła. Ja również nie mam na jej temat czystego podejścia na "wolną rękę", choć wolną aborcję połączoną z wysokiej klasy poradnictwem uważam za lepsze rozwiązanie. To jest nierozwiązywalny problem moralny i nikt tu nie ma racji. Kłopot z nierozwiązywalnymi problemami jest taki, że ich upraszczanie sprowadza nas na manowce i prowadzi do strasznych ludzkich tragedii.
Dlatego mimo zrozumienia motywacji nie rozumiem, dlaczego obierasz tor dyskusji prowadzący do logicznych implikacji, które są krzywdzące i cementują po prostu złe postawy w dyskusji społecznej na ten temat. Zaraz wylądujemy w świecie, gdzie znajome nam kobiety będą musiały urodzić płód bez mózgu pod groźbą więzienia i będziemy się dalej wydurniać z tymi dyskusjami o kijankach.


3

@AlexDark00 Zgoda, ale obecny radykalizm doprowadził do sytuacji, gdzie dramatycznie spadła liczba badań prenatalnych i kobiety będą prawnie przymuszone do rodzenia niemających biologicznej szansy na życie, uszkodzonych płodów.
Droga do piekła, co znów się potwierdza w historii, usłana jest dobrymi intencjami.

8

@Gregsky10 Po pierwsze demokracja nie jest "ustrojem lewicowym", tylko ustrojem politycznym, gdzie obie strony powinny móc się wyrazić.
W związku z tym obu grupom powinno zależeć na tym, żeby na scenę polityczna nie wpuszczać fanatycznych demagogów. Wiem, że jesteśmy społeczeństwem zaniedbanym pod względem problemowej nauki historii i WOSu, ale to akurat każdy zapamiętał z omawiania starożytności - demagogów wyganiano, ostracyzm zabezpieczał społeczeństwa.
Oczywiście jest to całkowite uproszczenie problemu, bo obecnie strony dążą do tego, żeby scenę zapełnić równą ich liczbą, co konkurencja.
Wniosek jest taki, że odbieranie głosu pewnym grupom jest w interesie demokracji, nie lewicy, czy prawicy.

Już widzę jak prawicowiec patrzy spokojnie jak na scenę wchodzi współczesny Lenin i zachęca do rewolucji i nikt nie mówi "zabrać mu głos" całkowicie w imię demokracji.

Bardzo często zauważam w naszej debacie społecznej przypisywanie pewnych ogólnych cech i zachowań wyłącznie prawicy i lewicy. Nie mam wątpliwości, że jest to efekt zaimplementowanego nam przez polityków dzielącego języka. Pamiętacie jak jeszcze dekadę temu takie słowa jak "lewak" i "prawak" praktycznie nie padały w dyskusji politycznej?
To jest spełnianie się myśli Timothy'ego Snydera z "O tyranii". Jest to bardzo niepokojące i prowadzi do radykalizacji obu stron - zachęcam, żeby każdy kto uważał podobnie zwracał na to uwagę i zmieniał język dyskusji, w których sam bierze udział.

1

@Ojciec5tkidzieci Fajnie, że udało mi się powiedzieć coś wartościowego :)

Ja rozumiem te zakazy i uważam, że ich wprowadzenie było swego czasu słusznym ruchem. Problem z tym, że dalsze ruchy były chaotyczne, bezładne, niekonsekwentne i całokształt stracił sens. Byłem dziś w Sopocie - Policja krąży między ludźmi i nie zwraca najmniejszej uwagi, że praktycznie nikt nie ma prawidłowo założonej maski. Jakaś akcja antyaborcyjna w tle, yolo. W pociągu nosiłem maskę FFP2, natomiast nikt inny w moim wagonie nie miał prawidłowo założonej maski.

Wobec tego jaki jej sens zamykania salonów fryzjerskich, siłowni, czy kościołów, skoro tego, co zamknięte nie zostanie, wypełnią ludzie nieprzestrzegający żadnych zasad?
Mamy tu w Polsce bardzo specyficzną mentalność, mianowicie jak zakaz się pojawia, to nie myślimy co zrobić, żeby go przestrzegać, tylko co zrobić, żeby go bez konsekwencji złamać. W związku z tym jedyne co zakazy powodują, to wzrost liczby zakażeń, gdyż im więcej salonów fryzjerskich zamkniętych, tym więcej fryzjerów jeździ po domach klientów itd.

Nawaliliśmy po całości - i wybierając władzę, w której pokładamy nadzieję, i podejmując indywidualne decyzje. Jesteśmy społeczeństwem nieodpowiedzialnym, a kolejne lockdowny tylko rozsierdzają ludzi, podczas gdy są wprowadzone tak chaotycznie, poniewczasie i bezprawnie, że nie zatrzymały jeszcze żadnej fali. Akcja szczepionkowa została spowolniona przez naszych polityków już w zarodku, a jak widać po Izraelu i Wielkiej Brytanii, tylko to jest realną nadzieją na zakończenie pandemii. Reszta działań to wyłącznie spłaszczanie krzywej.

Na domknięcie tego mojego "krzyku w pustkę" - wchodząc na dworzec minąłem starszą kobietę z maseczką założoną wyłącznie na usta, krzyczącą do telefonu "szczepionki i maseczki, a wirusa coraz więcej"

0

@YeastMoss Sorry, przesunął mi się wiersz na koniec posta

1

@Azi Jeszcze dalej - zamiast sprawnego przeprowadzenia egzaminów specjalizacyjnych, które uruchomiłyby natychmiast tysiące nowych specjalistów, powodujesz totalny chaos, w którym ci doświadczeni już lekarze muszą brać długie urlopy albo w ogóle rezygnować z pracy, żeby przygotować się do archaicznej formy egzaminu... a Ty im daty egzaminów przesuwasz albo anulujesz, przez co szpitale lądują bez najbardziej wartościowych lekarzy, a ci lekarze bez pracy u szczytu pandemii.
Tak tak moi drodzy, atrakcjom nie ma końca :)

0

@PershingFanatykLMFCB Każdy kto próbuje interesować się polityką, kończy na czytaniu o politycznych celebrytach z okładek czasopism, urządzających sobie gierki naszym kosztem.

Do mało kogo docierają zupełnie inne historie, np. o małej "rewolucji" w Torres w Wenezueli, czy w Porto Allegre, które zainspirowały tysiące miast na świecie do wprowadzenia budżetów obywatelskich, które skutkowały kwitnięciem realnej demokracji, w której naprawdę przejawia się zainteresowanie obywateli polityką. Tu, w Polsce jesteśmy tylko marionetkami, których zainteresowanie polityką zostaje przekute przez odpowiednie machiny propagandowe do cementowania aktualnego stanu rzeczy.

2

@marcin62 Prościej jest jednak patrzeć na ludzi, bez dzielenia ich na wszelkiego rodzaju plemiona. Można chwalić i krytykować kogo się chce, niezależnie do jakiej grupy należy. Te podziały są tylko w naszych głowach. Takie propagandowe machiny jak

Wtedy okazuje się, że nie trzeba robić wielkich oczek, jak ktoś będący za LGBT powie coś negatywnego o kimś broniących praw mniejszości rasowych, albo ktoś popierający silnie kościół coś negatywnego o polityce prawicowego rządu. Może to tylko ludzie mający różnorakie poglądy na tysiące spraw?

TVP chcą te wrażenie jak najbardziej utrwalić. Czemu dajemy się tak łatwo?

1

@FC1899Barca Żaden lockdown nie zadziałania, skoro ludzie i tak gromadzą się w jedynych otwartych w galerii sklepach z maskami zasłaniającymi jedynie dolną wargę.
Trzeba przerwać tę szopkę, przyznać, że jesteśmy zbyt nieodpowiedzialnym społeczeństwem, żeby walczyć z pandemią, pozwolić ludziom masowo umierać, ale zarabiając pieniądze (tak umiera się może przyjemniej) ( ͡° ͜ʖ ͡°)

Media

Sonda

Czy zamierzasz śledzić dokładnie występy Lewandowskiego w Chicago Fire?