YeastMoss
Dołączył/a: wrzesień 2015
16 obserwujących
6 obserwowanych
Czy zamierzasz śledzić dokładnie występy Lewandowskiego w Chicago Fire?
Komunikat
Polecający
Ładowanie...
Historia komentarza
Ładowanie...
7
@Kusco15 Prezentujesz opowieść o świetnych warunkach życia dla kobiet... ale w rzeczywistości chcesz powiedzieć o złych warunkach dla mężczyzn.
I tu się zgadzam, ale powiedzmy o tym jasno i wyraźnie.
Tkwimy w starych schematach, gdzie musimy udawać twardzieli na każdym kroku, co jest całkowicie niezgodne z ludzką naturą i doprowadza nas do depresji i uzależnień. Nie nauczono nas, jak radzić sobie z tymi problemami, więc popadamy w otchłań. Nie możemy wołać o pomoc, bo to niemęskie, nie umiemy rozmawiać, nie wypada nam sprzeciwiać się "słabszej płci". Nie chodzimy też do lekarza, ani psychoterapeuty. Musimy być specjalistami w swojej działce, ale też naprawić samochód i wyremontować mieszkanie. Musimy być łagodnymi ojcami i wsparciem dla partnerek, ale musimy też skoczyć na siłownię, a przy chłopakach w pracy pokazać się jako toksyczni szowiniści, bo to cool. Nie przyznamy się, że jesteśmy ofiarami przemocy psychicznej, bądź fizycznej, w tym gwałtu.
Nic z powyższych nie podważa racji feministek do rozwiązywania kolejnych problemów dotyczących kobiet, które mimo podanych przez Ciebie informacji istnieją!
Wniosek jest taki, że musimy w końcu zatroszczyć się o samych siebie, ale nie przeciw kobietom, a razem z nimi. Wykorzystywanie tych problemów to ukrócenia walki kobiet o poprawę ich żyć spowoduje utratę szansy na wolność i szczęście całego społeczeństwa. Wzięcie z nich przykładu może nam dać bezprecedensowy skok jakości życia.
Polecam ten filmik Dema
1
@tobiasson92 Jak sobie wyobrażasz przebadanie szczepionki w kierunku długotrwałych działań niepożądanych? Mamy zacząć walczyć z pandemią za 5, czy 10 lat?
Maski działają i coraz więcej badań to wykazuje. Polecam poczytać:
https://www.researchgate.net/publication/340603522_Face_Masks_Against_COVID-19_An_Evidence_Review
https://www.nature.com/articles/d41586-020-02801-8
2
@AlexDark00
Setki chorób mają objawy jak grypa, nie nazywasz ich wtedy grypą. Nazywa się je dosłownie "objawami grypopodobnymi". Precyzja wypowiedzi umożliwia bardziej zniuansowane podejście do tematu, którego brakuje w naszej debacie publicznej, dlatego się czepiam.
Rak to nie jest jedna choroba, ciągle próbuję Ci to powiedzieć. Jak zamierzasz porównywać raka, to ze wszystkimi chorobami wirusowymi. Nie ma czegoś takiego jak "ogólnie rak", bo jakiego masz na myśli? Piersi, płuca, skóry, tarczycy? Każdy z nich ma kilka podtypów, z których każdy jest zupełnie inną chorobą.
Koszt leczenia raka skóry jest niski, a koszt leczenia choroby wirusowej wywoływanej przez wirus HIV wysoki.
Nie ma sensu to porównanie.
1
@AlexDark00 Nie, właśnie tak nie można porównywać, ponieważ są lekkie raki, ciężkie infekcje wirusowe (w tym grypy), oraz raki wynikające z wirusów. Wobec tego to co piszesz nie jest prawdą.
A koronawirus nie jest ciężką grypą, tylko koronawirusem.
6
@CuttingHead
Tak, zdaję i jest to bardzo dobrze uzasadnione.
Przymus szczepień został wprowadzony, kiedy wykazano, że szczepionka jest skuteczna. Tylko w ten sposób przy tak olbrzymiej zaraźliwości można było utrzymać tę liczbę przypadków praktycznie bliską zera. Jak widzisz mimo szczepień od kilkudziesięciu lat odra ciągle jest na świecie i głównie z powodu migracji przypadki występują w wysoko rozwiniętych krajach. Bez obowiązkowych szczepień liczba przypadków wróciłaby do dawnych wartości. Skoro lubisz wykresy i rozumiesz co oznacza R0 na poziomie 10-20 to świetnie to sobie potrafisz wyobrazić.
Nie, nie jest obalona. Narkolepsja wystąpiła w Skandynawii (i w zasadzie tylko tam) po szczepionce na H1N1, prawdopodobnie związana jest z predyspozycjami genetycznymi. Nijak się to ma do innych szczepionek, tak jak teratogenność talidomidu nie oznacza nic w kwestii stosowania aspiryny w ciąży.
Pierwsze szczepionki na polio były groźne, i jest to fakt, któremu nikt nie zaprzecza i znajdziesz to w każdej książce poświęconej tematowi. Jednakże to było w w latach 50' ubiegłego wieku. Jak chcesz brać tamte czasy za wykładnik bezpieczeństwa technologii, to nie wsiadaj więcej do samochodu.
1
@AlexDark00 Sam przecież porównałeś, a mój przykład miał wykazać właśnie to co zawarłeś. Ale powód jest inny - nie można tego porównać ze względu na śmiertelność, tylko na charakter choroby.
Dość proste przełożenie jest w zasadzie tylko w przypadku wirusów wywołujących raka, przeciw którym mamy szczepienia, czyli w zasadzie
- HBV i rak wątroby
- HPV i rak szyjki macicy
3
@AlexDark00 Ja bym wolał mieć np. raka podstawnokomórkowego skóry niż grypę, bo to pierwsze by mi wyciął chirurg w 10 minut i bym o nim na zawsze zapomniał, a to drugie może mnie zabić.
Na niektóre wirusy mamy skuteczny lek, a na niektóre raki nie mamy skutecznej chemioterapii. Poza tym niektóre wirusy... powodują raka.
@Maker0 "akurat na to są potwierdzone badania, że szczepionka w określonych przypadkach może wywołać autyzm. Mam w firmie dwa przypadki związane ze szczepionką"
Nie ma, a jeśli masz dowód, że jest inaczej to proszę o jakieś źródła/linki/odnośniki do tychże badań.
6
@CuttingHead Odra jest jedną z najbardziej zaraźliwych chorób na świecie. Jeśli każdy chory na COVID-19 zaraża 2-3 osoby, to chory na odrę zaraża średnio między 10 a 20 osób. Z tego 25% musi trafić do szpitala (spójrz co się dzieje teraz, kiedy szpitale są wypchane po brzegi), a 1/1000 - 1/500 umiera. Dotyczy to głównie małych dzieci, do 5 roku życia. Przed szczepieniami w USA umierało rocznie pół tysiąca dzieci, obecnie, w dobie szczepień notuje się mniej zachorowań, niż zmarłych wtedy. W zeszłym roku na odrę w USA nie zmarło żadne dziecko.
W 2018 na świecie umarło w ten sposób 140 tysięcy dzieci, głównie w krajach nieobjętych szczepieniami. Razem z rozwojem ruchów antyszczepionkowych ta liczba wzrosła o 50% przez rok.
Oprócz śmierci w czasie choroby odra powoduje również późne śmiertelne powikłanie - podostre stwardniające zapalenie mózgu mogące wystąpić kilka-kilkanaście lat po przechorowaniu.
Także jeśli w Polsce zamiast szczepić każesz przeleżeć, to jest to jednoznaczne z wysłaniem kilkudziesięciu dzieci rocznie do grobu. A mówimy o tylko jednej chorobie. Podczas gdy wszelkie nużenia o autyzmie wywołanym tą szczepionką zostały obalone naukowo, a brudne interesy Wakefielda, które do tego doprowadziły, obnażone wielokrotnie.
Jeśli porównujesz odrę i gruźlicę tak bezkrytycznie, oznacza że nie masz pojęcia o epidemiologii i chorobach zakaźnych. Wskazówka - R0 gruźlicy jest prawdopodobnie ułamkiem, a Anglia nie graniczy z Ukrainą i Białorusią.
4
@CuttingHead Nie ma żadnego dowodu epidemiologicznego na skuteczność szczepień? Możesz rozwinąć myśl, bo nie dowierzam...?
1
@Rysiu
Nie kończyłem akurat psychologii, tylko akademię medyczną i de
facto kontakt z psychiatrią miałem tam przez rok, więc psychologom mogę
co najwyżej mądrze potakiwać.
Ja mam tok myślenia wytrenowany latami odpowiadania na złożone pytania medyczne. W sumie nudny dla kogoś z zewnątrz, ale w pracy mi pomaga.
Ty masz swój, improwizatorski, wielowątkowy, ale na tyle twórczy, żeby zebrać te wątki w konkluzję. I jeśli zostaniesz psychologiem, to on też pomoże Ci w pracy ;)
Jesteś w takim wieku, że jeszcze ścierasz swoje poglądy z realnym światem i pewnie wszystko Ci się szybko wykrystalizuje w tym tempie. Znajomy psycholog mówi, że dorosłość to czas pożegnań. Oprócz oczywistych spraw, żegnamy się też z marzeniami i wyobrażeniami :P
Wydaje mi się, że w Twoim wieku (a nie jestem dużo starszy, choć wystarczająco) właśnie zacząłem tracić to poczucie nieśmiertelności. Myślę, że duże znaczenie miał kontakt ze zwłokami w prosektorium 3 razy w tygodniu... A potem przez kolejne lata kontakt z chorymi. Inaczej patrzy się na te choroby dosłownie ich dotykając. A tych zmiażdżycowanych tętnic i guzów na operacjach też się nadotykałem. Szybko zrozumiałem, że kiedyś te zdjęcia rentgenowskie z płucami zajętymi przerzutami będą moje... I wtedy pożegnałem się z nieśmiertelnością. Najdziwniej było zdać sobie sprawę, że ten wymarzony zawód będę wykonywał mniej niż przez dwukrotność mojego dotychczasowego życia, JEŚLI dożyję.
Jak to się przetrawi, to myśli się inaczej :P
1
@bobobob22 Ciekawa sprawa. Jest coraz więcej dowodów, że niektóre z naszych zachowań mogą zmieniać infekcje wirusowe uszkadzające pewne miejsca w mózgu. Np. adenowirusy uszkadzając podwzgórzowy ośrodek sytości mogą powodować gorszą kontrolę głodu i w konsekwencji otyłość.
Ja miałem kiedyś tak, że z dnia na dzień nagle nie mogłem pić mleka - po prostu zaczęło dla mnie cuchnąć.
Nie mam pojęcia, czy to mogło przydarzyć się Tobie, ale to historia warta zapamiętania :)
2
@Rysiu Osobiście od niczego szkodliwego się nie uzależniłem (bo od kawy i FIFY/PESa tak), ale sądząc po mojej rodzinie mam takie predyspozycje dziedziczne. Dlatego gdy zdarza mi się wypić więcej alkoholi, czy wypalić jointa to na drugi dzień muszę robić rachunek sumienia. Nie ukrywam, że jest to taktyka, której nauczył mnie terapeuta i każdemu polecam przynajmniej raz w życiu spotkać się z takim profesjonalistą ;)
Jestem z tematem pośrednio związany zawodowo. Odbywałem miesięczne praktyki na oddziale leczenia uzależnień i zdawałem egzamin z psychiatrii, ale nie specjalizuję się w tym temacie. Mogę więc dać parę ogólnych rad.
Warto wzmocnić motywację. Twoja jest bardzo rozsądna - kasa i zdrowie przyszłego dziecka. Nie wiem czy oszczędność rzędu 2800zł rocznie (średnia wydawana przez palących Polaków) robi na Tobie wrażenie, ale jakbyś to odkładał, to uzbierasz sobie 100 tysięcy na emeryturę ;) Dla dzieciaków palacz w domu jest fatalny - w zasadzie można wygenerować problemy zdrowotne trwające do końca życia.
Mówisz jednak, że nie interesuje Cię kwestia własnego zdrowia. Dlaczego? Może sobie do końca nie wyobrażasz jakie skutki może to spowodować?
Powiem Ci tak - jako czynnik rakotwórczy i powodujący miażdżycę papierosy nie mają sobie równych i ja na to się napatrzyłem przez lata w szpitalach. To nie jest tak, że takiego raka płuca ma zwykle palacz. Jedyny niepalacz z rakiem płuca jakiego "spotkałem" w życiu to Walter White. A ten rak jest mordercą, nie umiemy go za bardzo leczyć.
Poza tym rak pęcherza moczowego - bardzo związany z paleniem.
Natomiast miażdżyca - mało kto wie jak to naprawdę wygląda. Problemy z sercem łatwo sobie wyobrazić, ale to dotyczy wszystkich naczyń krwionośnych. A więc np. nogi - są z czasem tak niedokrwione, że musisz się zatrzymywać co kilkanaście metrów, bo strasznie bolą. Choroba kończy się amputacją.
Wczesne problemy z erekcją i to takie, że viagra nie pomaga.
Możesz sobie tego zaoszczędzić. Tu nie tylko statystyki wyraźnie mówią, że ten nałóg rujnuje ciało, to po prostu widać po pacjentach w szpitalu. Z wymienionymi powyżej chorobami 9/10 pali.
Co do samego udowodnienia sobie, że potrafisz rzucić - Twój mózg jest wysterowany na jakąś kompulsywną czynność i tu prawdę pisze @NaFazieHitman. Jak dasz mu jakieś zajęcie "na wymianę", np. sport, to będzie Ci dużo łatwiej, a zysk dla samopoczucia, wyglądu i długości Twojego życia (i życia w zdrowiu) będzie olbrzymi.
Możesz też spróbować psychoterapii i leków. Są niestety dość drogie, ale skutecznie pomagają przetrwać okres abstynencji, bierze się ok. dwa miesiące. Pytaj lekarza o preparaty zawierające bupropion (Welbox, Wellbutrin XR, Zyban) albo wereniklinę (Champix).
E-papierosów Ci nie polecę, bo zamieniasz jedno uzależnienie na drugie, ale w tym przypadku im więcej osób długo je stosuje, tym więcej badań się pokazuje, że wcale zdrowe nie są. Chociaż rzucić zwykłe fajki pomagają.
1
@LuisSalvano W sensie, że teraz jest tylko BT? xD
1
@rocky5
"na co komu ingerować w to jak nas stworzyła natura."
Czyli nie powinniśmy leczyć chorób wrodzonych, czy chorób przewlekłych związanych z predyspozycjami genetycznymi?
"Czy o ich kobiecości/męskości świadcza narządy rozdrodcze czy wygląd? "
Ani jedno, ani drugie, a Twoja wypowiedź wskazuje, że jak większość osób które nie otrzymały w czasie oświaty odpowiedniej edukacji seksualnej mylisz płciowość z seksualnością i nie rozumiesz ani jednej, ani drugiej.
Zadajesz dobre pytania, ale zamiast szukać na nie rzetelnej odpowiedzi zakładasz, że nieznane Ci obszary są wrogie.
3
@michal26
"I co to w ogóle za stwierdzenie, czy "dalej"? To genetycznie da się zmienić?? Od kiedy?"
To jest hit proszę Państwa :D
Ty mi powiedz, to są dokładnie Twoje słowa. Tu jest link do Twoje komentarza:
https://www.fcbarca.com/la-rambla/dyskusja-9327550#comment-9327582
Teraz dyskutujesz z samym sobą? :) To może być epicka dyskusja, czekam na więcej.
"Bo urodziła się kobietą? Albo jesteś XX, albo XY. I tyle."
Nieprawda. Jak się nie znasz, to się nie wypowiadaj więcej na tematy medyczne ładnie proszę, bo oprócz ignorancji masz też pewność siebie i ktoś mniej pewny siebie, a równie niewyedukowany uzna Cię mylnie za dobre źródło informacji.
"Obojniactwo jest bardzo rzadkie i jeśli faktycznie tak było, to była jednocześnie facetem i kobietą"
Nie mówimy o obojnactwie, poza tym nie używa już się tego terminu. Skoro tego nie wiesz, to skąd wiesz jak często występuje? Jaki termin wpisałeś w googla, żeby sprawdzić epidemiologię?
"Skoro była kobieta, to dalej jest. Po prostu dorobiła sobie atrybuty męskości i tyle."
Przecież mowa o tym, że od początku nie była kobietą. Czy cokolwiek rozumiesz w temacie, na który się wypowiadasz?
Jakby ją ktoś zmuszał do życia niezgodnie ze swoją naturą nie miałbyś nic przeciwko. Jak ktoś Ci delikatnie sugeruje, by zmienić zaimki na temat osoby, o której nawet często nie rozmawiasz, to jest koniec świata. Dziwne jest natomiast dla Ciebie traktowanie osób w pozytywny, wspierający sposób. Faktycznie, świat stanął na głowie.
4
@michal26 Naprawdę masz ją gdzieś? Bo mi się wydaje, że skoro poświęciłeś swój cenny czas na napisanie opinii i sądów na ten temat, po czym kontynuujesz rozmowę, to wcale nie masz tego gdzieś. Wręcz przeciwnie - temat jest dla Ciebie ważny. Wnioskując po środkach stylistycznych poprzedniego posta wzmacniających wydźwięk emocjonalny, nawet bardzo. Nie wiem kim jest reszta osób za jakie się wypowiadasz, ale jeśli tu piszą, to w ich obojętność też śmiem wątpić.
I proszę, odnieś się do tego - dlaczego napisałeś, że genetycznie dalej jest kobietą? Co kierowało Tobą w wystosowaniu takiego oświadczenia? Robiłeś testy genetyczne? Jakimi kryteriami się kierowałeś? Chyba niemożliwe, żebyś rzucił podobny komentarz bez podstaw, prawda?
5
@masq Ludzie mają przeżyć swoje jedyne życie niezgodnie ze swoją fizjologią, żeby reszta nie została brutalnie oszukana na:
- poborach do wojska
- wcześniejszej emeryturze
- zawodach sportowych
Priorytety prawicy :)
3
@Foton Niestety Twoje osobiste przemyślenia nie są wpływają istotnie na rzeczywistość, a zmiana płci dalej jest. Przykro mi.
6
@Foton Na Twoim miejscu dowiedziałbym się jak wygląda proces zmiany płci i jeszcze raz przemyślał to co napisałeś.
4
@michal26 Jak zwykle wylatujesz tu ze swoimi nużeniami o biologii.
Powiedz mi - skąd wiesz, że jest genetycznie kobietą? :D
PS Wszyscy mają gdzieś Twój wiek
7
@IronSanHybrid Niektóre pomysły brzmią super i uważam, że jako faceci powinniśmy również zjednoczyć się i walczyć o nasze prawa. M.in. za skandal uważam wyższy wiek emerytalny dla nas, niż dla kobiet, skoro żyjemy krócej. Mówię absolutnie serio.
Problem jest taki, że żadnych emerytur nie będzie i będziemy tyrać do śmierci, żeby mieć co sobie do gęby włożyć, więc oprócz teoretycznych dywagacji donikąd to nie prowadzi.
BTW ja tą nierównomierność w ilości prac domowych rozumiałem zawsze jako taką wskazówkę, żebyśmy my faceci wzięli na siebie więcej z tychże, tzn. sprzątania, gotowania, zajmowania się dziećmi, czy chorymi członkami rodziny. Oddawanie za to pieniędzy do mnie nie trafia, nie licząc dodatków na zakup sprzętu w przypadku tak ostatnich. To chyba jedyne sensowne rozwiązanie i co więcej sprawiedliwe, bo statystyki mówią, że się w domu lenimy w porównaniu do naszych partnerek.
2
@DonMatteo901 Bogiem a prawdą polski system edukacji naprawdę kształci obywateli niedouczonych w wielu kwestiach. Ja np. ze szkoły nie wyniosłem gdzie leży jakie państwo na Ziemi, co to jest PIT, czy dlaczego ukuto termin "Cud nad Wisłą". Te wszystkie rzeczy wyniosłem z własnego dokształcania się.
Jedyny błąd tej pani to określenie "kaleka życiowa" o.O
3
@NaFazieHitman Tak jak nieprzyjmowanie somy dzieli mieszkańców Nowego Świata, a brak praktykowania 15 minut nienawiści dzieli wyznawców Angsocu
0
@MrCule_X Rozumiem, widzę ostatnio ten niebezpieczny trend "nie ma sensu rozmawiać, bo się nie zgadzamy". Przeraża mnie, bo prowadzi do coraz większych podziałów społecznych, ale chyba niektórych trzeba uznać za straconych.
Miłego dnia!
PS Wchodząc w wersję anglojęzyczną tego artykułu łatwiej znaleźć, że moje spostrzeżenia okazują się dość trafne. Zacytuję:
"Peter Kenez (a former PhD student of Pipes') argued that Pipes approached Soviet History as a prosecutor, intent solely on proving the criminal intent of the defendant, to the exclusion of anything else. Pipes' critics argued that his historical writings perpetuated the Soviet Union as evil empire narrative in an attempt "
I tak dalej, reszta na wiki. Wskazuje to na fakt, że Pipes był raczej użyteczny, ponieważ autorytetu i wiedzy używał zgodnie z myślą polityczną USA w czasach Zimnej Wojny, co tłumaczy do bólu subiektywne diagnozy z przytoczonych przez Ciebie fragmentów. Ale OK, nie musisz chcieć na to przystać, ponieważ Tobie też zależy na przedstawieniu faktów w jednym świetle, a nie uczciwie i bezstronnie je analizować, prawda? ;)
2
@Guffi o.O i jak ma być dobrze w tym kraju? Jakimi kategoriami myślą Polacy?
Idąc dalej 2015 tylko 21% Polaków oszczędzało z myślą o emeryturze. 19% uważa, że dostaną emeryturę wyższą lub taką samą jak obecne wynagrodzenie, 25% że tylko niewiele niższą.
1
@MrCule_X Mogę prosić o nazwisko autora i tytuł książki? Argument odnoszący się do autorytetu - poza tym, że niemerytoryczny, to z tych cytatów bije taką niechęcią, że nie czuć chłodnej naukowej analizy. Raczej przemawia to dla mnie na niekorzyść autora.
Jest to w ogóle przeciwstawione czemukolwiek? Bo opinię, że coś nie przyjęło się nigdzie w nieskażonej postaci można powiedzieć o chyba każdym systemie, czy to ekonomicznym, czy to religijnym. Podobnie jak pozostałe - w kapitalizmie zysk też zyskuje się z użyciem przemocy. Takie to... puste.
1
@MrCule_X Wow, co za uczciwa publicystyka xD
Nie zamierzam dyskutować z Twoimi poglądami, szanuję je, ale co Ty czytasz? :D Naprawdę argumentacja typu:
- ...ponieważ był całkowicie sprzeczny z rzeczywistością
- ...rewolucji z użyciem przemocy
- ...Marksizm był więc dogmatem udającym naukę
jest warta Twojego czasu? Przecież o tym można dyskutować merytorycznie, a to są wyłącznie subiektywne oceny.
Poza tym Keynes czy Friedman nie tworzyli dogmatów? Nie wierzyli (szczególnie Keynes) w swoistą utopię w przyszłości? Ich poglądy nie zostały zweryfikowane przez rzeczywistość?
Do jakiej prawdy dojdziemy jako ludzkość z taką grafomanią?
4
@lucas/catalan Ale wiecie, że słowo "socjalizm" nie jest obraźliwe i fraza "toż to socjalizm w czystej postaci" jest tak odkrywczym stwierdzeniem faktu jak "toż liście klonu robią się żółte jesienią"?
Powiem więcej, każdy z Was korzysta ze zdobyczy socjalizmu każdego dnia :O
0
@ferdas_rawa
"Na dzisiaj medycyna jest w stanie dość precyzyjnie określić, że płód jest jednak zdrowy. I nie widzę, tutaj miejsca na wrażliwość o której pisałeś."
Może tutaj mamy inną percepcję, bo ja z kolei uważam, że możliwość precyzyjnego określenia jest wciąż bardzo niska. W ogromnym spektrum chorób mamy dowody pośrednie i możemy mówić o wyliczonym na podstawie wyników badań prawdopodobieństwie, żeby później decydować się na bardziej dokładną, ale też ryzykowną diagnostykę. Ja tu widzę pełno miejsca na indywidualną wrażliwość.
Przykładowo - rodzina mająca już jedno chore dziecko, napatrzyli się na jego cierpienie, rurki wystające z różnych miejsc ciała przez lata leczenia. Oczekują kolejnego dziecka, dowiadują się, że rozwija się prawidłowo za wyjątkiem ciężkiej wady serca, która może nie jest letalna, ale wymaga serii ryzykownych operacji. Do czasu ich przeprowadzenia dziecko będzie odczuwało duszność, będzie walczyło o każdy oddech, być może umrze, na pewno straci szansę prawidłowego rozwoju na lata. To historia, z którą się spotkałem osobiście - skoro już przytaczamy anegdoty.
I teraz miejsce na wrażliwość - jedna para, czy jedna matka poczuje, że nie zniesie przechodzenia drugi raz przez to cierpienie, stres związany z kolejnymi operacjami, niepowodzenia, patrzenie jak dziecko zamiast uczyć się chodzić leży całe sine w szpitalnym łóżku. Druga powie, że skoro przetrwali to raz, przetrwają i drugi. Żadne z tych rozwiązań nie jest jedynym słusznym, nie ma dobrej odpowiedzi, jest indywidualna wrażliwość, doświadczenia i przekonania. I dlatego uważam, że obie powinny mieć pełne wsparcie i pełną wolność wyboru.
Myślę, że zupełnie niepotrzebnie robisz ze mnie anarchistę i przekonujesz o zaletach prawa ogólnie ujętych. Tu mówimy wyłącznie o aborcji. Nie wiem co ma wobec tego wynikać z przykładu z gwałtem i przymuszeniem do porodu. Gdzie z moich słów wynika, że chciałbym taki przypadek wyjąć spod prawa?
Zaproponowana przez Ciebie kwestia lekarza niechcącego wykonać aborcji to doskonały przykład niesprawiedliwości polskiego prawa. Wolność wyboru dla kobiety, którą proponuję jest przecież remedium na oba problemy.
"Tak masz rację, problemem jest to w jaki sposób aktywiści przedstawiają aborcję, że jest to ulga, radość (oglądałem takie filmy na YT jak na Strajku Kobiet, dziewczyny opowiadały o tym jak o duchowym doznaniu, jako o czymś wybitnie dobrym, fuj)"
Jest czymś dokładnie analogicznym przedstawianie aborcji przez aktywistów pro-life jako generującej depresję i PTSD zbrodni polegającej na rozrywaniu dziecka kleszczami i pokazywaniu tego wyfotoszopowanego obrazka na krążącej po mieście ciężarówce. Jest to kłamstwo i jest to obrzydliwe. Dlaczego jednak tym pierwszym wybaczam? Ponieważ okno Overtona zostało przesunięte na prawo z powodu m.in. propagandowej aktywności kościoła rozpoczynającej się w szkołach podstawowych. Uważam, że polska polityka potrzebuje takiej głośnej lewicy, nawet skrajnej lewicy głoszącej antynatalizm. A nie zgadzam się z nimi tak samo jak z radykalną prawicą! Jest to jednak jedyna droga na przesunięcie dyskursu politycznego bardziej w stronę środka. Tak więc nie zgadzam się tu z Tobą, bo właśnie radykalizację poglądów powoduje przesuwanie tego okna dyskursu, nie dopuszczanie przeciwnych głosów.
Wybacz zrównanie w szeregu z innymi przeciwnikami aborcji. Nie powinienem był układać takiego zdania, w ogóle powinnyśmy wyplenić takie teksty z naszego języka - dobrze że zwróciłeś na to uwagę. Zrobiłem to kompletnie bezwiednie, bez złych intencji.
"Jednak dla mnie aborcja na życzenie jest wtedy kiedy nie ma przesłanek medycznych i nie jestem w stanie pójść na jakiś kompromis, w przypadku chorób możemy dyskutować. "
Myślę, że te różnice między nami są dużo mniejsze, niż się wydaje. Ja również chciałbym aborcji z uzasadnionych przyczyn. Jedynie nie wierzę, że to prawo da się skonstruować w skuteczny sposób. Nasza wiedza, zdolność do przewidywania i język którym dysponujemy przegrywają walkę na tak trudnych terenach. Dlatego uważam całkowicie wolny dostęp do aborcji + właściwą edukację za rozwiązanie równoważne, a nieupadlające ludzi w walce po sądach z czymś, czego ustawodawca nie przewidział.
0
@ferdas_rawa Nie chodzi o obrażanie moich uczuć, chodzi o zachowanie merytorycznego toku rozmowy, a jeśli nie czuję, że rozumiemy się dobrze, wolę nie odpowiadać. Rozmowa ma wtedy tendencje do odpływania od sedna, każdy zaczyna przytaczać swoje generyczne argumenty i nie dochodzimy do konkluzji. Chęć trzymania się sedna wynika z faktu, że po prostu widzę, że nasza rozmowa może do takowej doprowadzić, co jest cenne i rzadkie.
Granica jest nieuchwytna z powodu m.in. indywidualnej wrażliwości. To są kwestie nierozwiązywalne. Ja na przykład (a raczej ja i moja partnerka, ale zachowam tę formę) chciałbym móc dokonać aborcji w dość pokaźnej liczbie chorób i nawet określenie letalności jest niejasne. Letalne, czyli nie przetrwa do końca ciąży, umrze krótko po porodzie, nie dożyje drugiego roku życia? Nie poruszamy też kwestii cierpienia - czy do takowego prowadzi dana choroba? Czy można z nim walczyć? A może okazuje się, że mamy do czynienia z wadami badalnymi w podstawowych badaniach przesiewowych rozszerzonych o metody genetyczne, ale nie potrafimy przewidzieć, jak głębokie uszkodzenia to wywoła?
Ja uważam, że jeśli pozwolimy stawiać tu ostre granice prawu, popadamy w absurd i niesprawiedliwość. Z medycznego punktu widzenia. Za dużo niepewności, za dużo pola do nadinterpretacji.
I właśnie dlatego jestem za aborcją "na życzenie" w połączeniu z edukacją.
Nie zgadzam się absolutnie, że to utopia. Są państwa, w których to świetnie funkcjonuje i jest ich coraz więcej. Czy znajdą się jednostki wykorzystujące to prawo, żeby zatuszować wpadki? Tak. Ale dlaczego jest to gorsze, niż sytuacja odwrotna, gdzie z powodu niemożliwego do stworzenia prawa jakaś kobieta musi rodzić chore dziecko, czy dziecko z gwałtu? Dlaczego dopuszczamy do tego dylematu stawiając wyżej życie płodu, niż życie (nie samo przeżycie, a jego jakość, jego prawa) matki?
I teraz zastanawiam się - czy różnica dla Ciebie i dla wielu jej przeciwników jest tak ogromna z powodu samej potocznej nazwy "na życzenie"? Bo różnice praktyczne na jakie się ona przekłada są często niewytyczalne. Może to byłaby odpowiedź na pytanie, czemu tak wielu używa takiej kazuistyki jak duma z n-tej aborcji, czy "stosowanie aborcji zamiast antykoncepcji" jako argumentu przeciw.