YeastMoss
Dołączył/a: wrzesień 2015
16 obserwujących
6 obserwowanych
Czy zamierzasz śledzić dokładnie występy Lewandowskiego w Chicago Fire?
Komunikat
Polecający
Ładowanie...
Historia komentarza
Ładowanie...
0
@Tori_Black No trzeba, dlatego się to robi ;)
Zakładanie, że literatura naukowa głównego nurtu to stek kłamstw i trzeba szukać alternatywnych teorii jest prostą drogą do foliarstwa.
0
@Tori_Black Tylko, że ta piramida zmienia się regularnie w zależności od badań naukowych. Sugerowanie, że te zmiany są spowodowane nadwyżkami na rynku zalatuje już teorią spiskową.
0
@Tori_Black Nie, nie po to tylko żeby mieć papier. Potrzebujesz tego wykształcenia, żeby w ogóle umieć interpretować nowe dane. Dlatego nie ma sensu krytykować specjalistów i umniejszać ich wiedzy, bo jakby wiedza na studiach nieaktualna nie była, takie osoby są przygotowane do widzenia szerszego kontekstu. Sam jestem po jednych z takich studiów i nie miotam się, gdy znajomi wysyłają mi "przełomowe informacje", tylko rzeczowo je interpretuję.
Z próchnicą jest tak jak mówię, podałem Ci praktycznie definicję i ile byś nie szukał w literaturze medycznej, nie znajdziesz nic innego. Nie ma mowy o procesie bakteryjnym rozpoczynającym się od środka zęba, chyba że jest to wcześniejsze niewłaściwe leczenie zęba przez stomatologa.
0
@YeastMoss Miało być ekonomiczne ze zdrowotnymi ;) Rozwijając myśl - myśląc o zdrowiu populacji trzeba dobrać interwencję dostępną finansowo dla większości jej członków, a jej celem jest zmniejszenie kosztów leczenia w przyszłości. Tak konstruuje się programy skriningowe i inne działania profilaktyczne.
0
@DawidekFCB Ja przede wszystkim nienawidziłem obrabiania mięsa. Ojciec jest myśliwym i się w życiu na to napatrzyłem. Dodatkowo jak więcej trenowałem (tzn. zanim zrujnowałem sobie zdrowie na ciężarach :P) jadłem tego mięsa bardzo dużo, wierząc że tak trzeba. Wtedy najbardziej znienawidziłem jego smak.
Dodatkowo świadomość, że rozsiewam po kuchni bakterie bytujące na tym mięsie napawała mnie obrzydzeniem - najczęstsza przyczyna bakteryjnych infekcji pokarmowych.
Teraz chętnie gotuję razem z dziewczyną, piekę chleb z zakwasu i chodzę bardziej najedzony, bo moje posiłki są mniej gęste kalorycznie, więc mogę zjeść większą objętość. Dodatkowo schudłem 15 nadmiarowych kilogramów i z łatwością trzymam masę ciała.
Zresztą dziewczyna miała podobnie i teraz więcej i chętniej gotuje (z czego skrzętnie korzystam) :)
0
@PatrykBarca Albo lubił, ale już nie lubi?
0
@Tori_Black Klasyka, specjaliści mają przestarzałą wiedzę, ale ja pogmerałem w internecie, więc się znam :)
Pobudki ekonomiczne bardzo często równają się, bądź pokrywają z ekonomicznymi.
Próchnica jest spowodowana biofilmem bakteryjnym. Bakterie które go tworzące polimeryzują jedzone przez nas cukry i fermentują je zakwaszając biofilm. Jest to spowodowane zarówno obecnością bakterii, jak i jedzeniem cukrów. Żeby zredukować ilość bakterii myje się zęby.
A wiesz, że w krajach trzeciego świata ludzie nie mają wcale zajebistego stanu zębów? Co to za szerzenie mitów?
I gdzie ja je stawiam na równi? Wskazałem je wspólnie, ponieważ są źródłem cukrów prostych :/
4
@PatrykBarca :D
Właśnie mówię, niczego nie współczujesz. Patrzysz tylko przez pryzmat własnych upodobań. Ja na przykład nie znoszę smaku mięsa, OT również nie jest nim zainteresowany i zdecydował się na taki krok.
Ty odbierasz to jako atak na swoją osobę, jakby ktoś chciał Ci odebrać co lubisz. Więc wierzgasz i atakujesz, żeby obronić się przed tym urojonym zagrożeniem. Nie martw się, to nic nowego i nie jesteś sam. Ten strach przed innością powoduje, o tej prostej decyzji dietetycznej pisane są limeryki przez polityków i księży, bo wszyscy tak bardzo się boją "mody".
BTW Kurczaczek już nie byłby taki smaczny, gdybyś go nie posolił i nie odtoczył w startych produktach roślinnych takich jak pieprz i kurkuma, a następnie nie przypalił na patelni pokrytej oliwą z oliwek. Nagle stałby się niestrawnym, oślizgłym, bezsmakowym kawałkiem martwej tkanki. Takie same + o wiele lepsze dania robi się banalnie łatwo bez użycia mięsa, ale "współczujesz braku smaku" więc zapewne nie masz pojęcia o gotowaniu i tak naprawdę współczujesz tego, co zostałoby na Twoim talerzu bez chociaż tego kurczaczka... czyli ciągle nie współczujesz, a myślisz tylko o sobie :)
0
@Tori_Black Można znaleźć fejkowe informacje o wszystkim, bo wszystko jest spiskiem w dzisiejszych czasach. Osoby wykształcone w tej dziedzinie, czyli głównie dietetycy, a także lekarze wykorzystują z powodzeniem piramidę w celach edukacyjnych. Poza tym jest ona regularnie modyfikowana w oparciu o nową wiedzę.
Nie wiem po co pisałeś w takim razie o rewolucji agrarnej, wyciągałem wnioski z kontekstu. Wybacz jeśli nietrafnie, ale nie wyraziłeś się precyzyjnie. W dalszym ciągu z książki wynika, że uboższa dieta była niezdrowa, nie samo jedzenie zbóż. Chodzi o proporcje, nie sam fakt szkodliwości pszenicy.
Można go czerpać z lepszych źródeł, ale więcej osób je regularnie pieczywo, niż wymagane porcje warzyw. Z tego powodu lepszą interwencją zdrowotną jest propagowanie jedzenia chleba pełnoziarnistego niż odradzanie spożywania pieczywa.
Warzywa i owoce też wpływają negatywnie na stan uzębienia, należy je wyłączyć z diety? Czy odpowiednia higiena jamy ustnej nie niweluje ryzyka? Są chyba bardziej szkodliwe pokarmy, a i z całym szacunkiem do olbrzymiego problemu próchnicy, wolę jednak zmniejszyć ryzyko uchyłkowatości czy raka okrężnicy jedząc więcej błonnika, niż walczyć z próchnicą unikaniem chleba.
0
@Tori_Black
Wiesz co, wymieszałeś dużo rzeczy w tej wypowiedzi i nawet nie wiem od czego zacząć. Nie wezmę książki do ręki i nie będę szukał fragmentów, bo szkoda mi czasu. Wpisz sobie "Harari on meat" w google, może znajdziesz fragmenty z książki, jak nie to szukaj. Powiem tyle - na 100% są tam te argumenty.
Że tamci ludzie byli silniejsi i lepszego zdrowia związku z jedzeniem mięsa dużego nie ma, dotyczyło to ogólnie zmniejszenia różnorodności diety, nie samego jedzenia pszenicy.
Zboża jako niezdrowe to dość grube i nieprawdziwe uogólnienie. Są ważnym źródłem błonnika, to już silny argument "za".
"Piramida zdrowia" to spoko rzecz, aktualizowana regularnie w związku z badaniami naukowymi i możliwościami dietetycznymi przeciętnych obywateli, nie rozumiem uszczypliwości.
Filmu nie oglądałem. Chętnie się zapoznam, aczkolwiek żaden z filmów na podobne tematy, które oglądałem (nawet za weganizmem i wegetarianizmem) nie uważam za ostateczne argumenty w sprawie. Badania naukowe nie wyrażają tak zdecydowanego sprzeciwu wobec zbóż.
3
@Tori_Black Autor tej książki jest weganinem ;)
Rewolucja agrarna doprowadziła do "udomowienia człowieka przez pszenicę" zgodnie z teorią Harariego, nie pisze on nic o zmianie stosunku rośliny:mięso w diecie człowieka.
Sama książka dostarcza masę argumentów przeciw jedzeniu mięsa wskazując człowieka jako główną przyczynę wymierania gatunków już kilkadziesiąt tysięcy lat temu.
Z tego co pamiętam Harari dokładnie gdzieś podkreśla, że ludzie odławiali mamutów i innych dużych zwierząt tak mało, że nawet nie zauważali spadku populacji.
Duża ilość mięsa w diecie to kwestia ostatnich kilkudziesięciu lat ;)
3
@jark3 Tylko, że nie. Od zawsze człowiek je mięso od wielkiego dzwonu, a większość diety stanowią rośliny. Jakie niedobory masz na myśli? Jedyne co wymaga suplementacji względem reszty społeczeństwa to witamina B12, która jest dostrzykiwana zwierzętom i sypana do paszy, żeby stworzyć z mięsa jej "naturalne źródło".
Ah beka beka :)
0
@guru43 Skoro je tak łatwo znalazłeś, to daj link. Jeśli piszesz prawdę to jestem bardzo zainteresowany metodologią takiego badania.
W tym co piszesz, choć domyślam się, że niedokładnie parafrazujesz, wynika że badanie dotyczyło intensywnego wysiłku fizycznego w maseczkach. To pierwszy sygnał, że musimy zobiektywizować o czym mówimy. Z tego co wiem maseczki nie są zalecane ani "nakazane" podczas wysiłku fizycznego.
Poza tym - zaburzenie RKZ - jakie? znacznie zwiększone ryzyko infekcji GDO i grzybicy - jakich, jak ocenione? Czy którekolwiek były istotne dla zdrowia w dłuższej perspektywie?
Poproszę Cię jednak o ten link, bo informacje znajdowane teraz o skutkach ubocznych maseczek w dalszym ciągu nie pokazują, żeby miały one negatywny wpływ na stan zdrowia.
Oczywiście mają efekty uboczne - takie jak zmiany skórne i trądzik, nawet bóle głowy, aczkolwiek po dziesięcioleciach używania maseczek przez np. personel medyczny nie udało się wykazać, żeby częściej rozwijał on z ich powodu istotne choroby.
Nie wyraziłem się precyzyjnie (bo i ciężko o precyzyjne zaprzeczanie nieprecyzyjnym wypowiedziom), ale nie miałem na myśli trądziku.
I proszę Cie, jeśli badanie przywoływane przez Ciebie jest opisane jako "potential side effects" albo "one must hypothesize" to się nie trudź, bo to akurat wyraziłem jasno, mówię o udowodnionym wpływie.
0
@PatrykBarca No to chyba z definicji nie współczujesz, a myślisz o sobie, nie?
0
@MessiUltras Tylko jeśli nie potrafi się gotować :)
0
@ranger3120 Wystarczy połączyć kaszę i zboże, żeby mieć pełen aminogram ;) Ponadto jest dowiedzione, że nie trzeba jest posiłków z pełnym aminogramem w jednym posiłku, ani nawet jednego dnia.
2
@DawidekFCB Jestem wegetarianinem od 4 lat. Nie decyduję się na weganizm, bo za bardzo utrudniałby chociażby wyjście na miasto, ale za mięsem nie tęsknię w ogóle :)
Polecam książkę Iwony Kibil o diecie wegańskiej, bo jest tam w zasadzie zebrane wszystko, o czym trzeba pamiętać w kontekście zdrowotnym.
Gratuluję decyzji i wspieram w postanowieniu!
3
@FC1899Barca Tyle bzdur w jednym zdaniu :)
W takiej maseczce jest to, co na nią wydychałeś. Rozwiązaniem problemu jest zmienianie maseczek i pranie wielorazowych, zupełnie jak majtów.
Domyślam się, że chodziło Ci o szalkę Petriego, ale jak nie ściemniasz z tym Mendelejewem, to zapakuj maseczkę w ołowiane opakowanko i mi wyślij. Dobre pieniądze są do zarobienia.
Wisienka niestety fałszywa, bo od maseczek nie dostaje się grzybicy płuc. Oprócz absurdalności tego pomysłu, czyż chorobą zawodową chirurgów nie byłaby wtedy grzybica płuc?
I na dodatek - grzybica płuc jest jak najbardziej uleczalna. Oprócz tego, że to rzadka choroba, ciężka postać występuje praktycznie wyłącznie u osób z upośledzeniem odporności, jak np. w AIDS.
PS Właściwie jak to jest, że w udowodnione naukowo ryzyko się nie wierzy, ale zmyśloną, przez nikogo nigdy nie widzianą "pomaseczkową grzybicę płuc" tak łatwo łyknąć?
2
@guru43 Nie ma żadnych udowodnionych negatywnych skutków noszenia maseczek :)
1
@Prezes_sycylijczyk Tak. Choroby sercowo-naczyniowe zabijają więcej osób niż nowotwory, a nadciśnienie tętnicze jest najczęstszą taką chorobą. Istnieją nowotwory o wiele mniej groźne niż nadciśnienie tętnicze.
+ bonus - nadciśnienie tętnicze jest jednym z najgorszych czynników ryzyka ciężkiego przebiegu COVID, ponieważ wirus wykorzystuje enzym rozkładający angiotensynę (substancję podnoszącą ciśnienie krwi w organizmie).
Pozdrawiam ;)
Kolejny bonus - wiele osób z nowotworami ma nadciśnienie tętnicze, a leki stosowane w onkologii nasilają jego fatalne skutki dla organizmu i vice versa.
0
@Pawlak1992
Wymieniłeś dużo argumentów, ale czuję się jakby żadna kampania społeczna nie działała, bo w koło trzeba odpowiadać na te same pytania. To dowód na brak komunikacji w społeczeństwie.
Nie odbierz proszę tego jako ataku na Twoją osobę. Myślę, że jakbym nie był "z branży" pomyślałbym, że Twoje pytania są bardzo trafne i na pewno wzbudziłyby moją ciekawość. Są zresztą inteligentne. Jednak z racji mojej wiedzy (to nieskromne, wiem, ale jestem dumny z długich lat studiów i doświadczenia zawodowego) widzę ich braki, które chciałby Ci pokazać.
"Ja wierzę w istnienie koronawirusa, ale nie wierzę w tę całą pandemię"
Tzn? Skoro mamy epidemię choroby, której wcześniej nie było, rozpościerającą się na cały świat, to z definicji mamy pandemię, nie ma tu miejsca na wiarę.
1) Minister miał tu trudne zadanie. Na początku pandemii nie było wiadomo jakie środki działają. Jako lekarz musiał operować posiadaną wiedzą, która nawet nie miała prawa być aktualna (początkowy brak badań, a potem ich lawinowy wysyp z całego świata). Jako polityk musiał powiedzieć coś autorytatywnego. Nie wyszło.
2) W medycynie praktycznie nie zdarzają się testy o 100% czułości i swoistości. Rozumiem, że część społeczeństwa niezwiązana wcześniej z nauką/medycyną jest tym faktem zaskoczona, ale dla medyka jest to jasne jak słońce. Wśród studentów medycyny żartuje się wręcz, że jeśli na egzaminie w możliwej odpowiedzi pada słowo "zawsze" lub "nigdy" to na pewno odpowiedź jest błędna. Wszystkie testy stosowane w medycynie są ograniczone, stąd diagnostyka medyczna jest "grą w prawdopodobieństwo". Jeśli interesuje Cię to zagadnienie polecam króciutką książeczkę Siddharty Mukherjee "Prawa medycyny".
W tym przypadku jest to szczególnie nasilone wysypem testów różnej jakości na rynku. Nasze państwo już raz odrzuciło wcześniej zakupiony test, gdy okazał się nieakceptowalnie niedokładny.
3) Wybacz, ale "na serce" jest tak kolokwialnym i niedokładnym wyrażeniem, że zaufałbym jednak lekarzowi. Czemu odpowiedź lekarza Cię tak szokuje? Tu jest wzór karty zgonu
https://www.gov.pl/web/zdrowie/nowy-wzor-karty-zgonu
Nie znam oczywiście podanego przez Ciebie przypadku, ale jest to dość typowa sytuacja, stąd karty zgonu są od zawsze przygotowane na nakładanie się różnych przyczyn śmierci. Jeśli osoba z istotną chorobą serca (np. niewydolnością, zawałem, stenozę aortalną) jest dodatkowo chora na COVID-19 to jest dla mnie wielce nieprawdopodobnym, żeby nie miał on wpływu na zgon. Poza tym sam SARS-Cov-2 wywołuje również zapalenie mięśnia sercowego!
4) Analogicznie jak z testami dla Ukraińców + odstęp czasowy mógł zaważyć na konwersji.
5) Zgadzam się, ponadto jest już naukowo dowiedzione, że przyłbice nie działają. W tym momencie w szpitalu używane są jako dodatkowe zabezpieczenie dla członków personelu (w komplecie z odpowiednią maską, kombinezonem i goglami), nie mają jednak sensu jako środek zastępczy dla masek w przestrzeni publicznej. Dokładnie tak jak mówisz, nie zatrzymują powietrza, jedynie chronią przed aerolozem i wydzielinami chorych. Największe politowanie wzbudzają kawałki plastiku zakrywające jedynie usta.
6) Znam też księdza, który nie wierzy w Boga. Przykre, że istnieją taki jednostki, jednak to już wybór odbiorcy komu wierzy. W moim szpitalu i otoczeniu są po prostu lekarze, którzy przyjmują pacjentów, podejrzewają chorobę po przebiegu klinicznym i otrzymują dodatni wynik testu na potwierdzenie. Są w nim też lekarze, którzy zarazili się od pacjentów i przeszli chorobę, jedni ledwo, inni lepiej, na szczęście jeszcze nikt z bliskich mi osób i kolegów z pracy nie zmarł. Na potwierdzenie tych osobistych doświadczeń i anegdotycznych przypadków mam po prostu prasę naukową potwierdzającą to co widzimy na co dzień.
Także to jest argument podważający pandemię? Nihil novi sub solem.
7) Błędny wniosek. Zakaz mamy od soboty, okres wylęgania wirusa wynosi do 14 dni. Efekt masek zaobserwujemy więc z opóźnieniem, aczkolwiek transmisja do tego czasu była już tak nasilona, że wątpliwe jest wyraźne wyhamowanie w najbliższym czasie.
8) Z chorobami współistniejącymi jest bardzo podobnie jak z testami. Osoby niezwiązane z nauką/medycyną pierwszy raz zapoznało się z takim terminem jak "choroby współistniejące" i bardzo błędnie go rozumie.
1/4 Polaków choruje przewlekle na alergiczny nieżyt nosa. 8 mln choruje przewlekle na nadciśnienie tętnicze krwi. 3 mln chorują przewlekle na cukrzycę. Jeżeli ktoś z olbrzymiego grona tych osób zachoruje na COVID-19 i trafi do szpitala, w kartę rozpoznań trafi COVID-19 oraz np. nadciśnienie tętnicze. Jeśli ta osoba umrze, w statystykach MZ jest to uznane za śmierć u osoby z chorobą współistniejącą.
O ile alergiczny nieżyt nosa rzadko będzie wpisany w rozpoznania przy hospitalizacji z innej przyczyny, tak nadciśnienie tętnicze czy cukrzyca już zawsze, ponieważ wymagają dalszego uważnego leczenia u każdego pacjenta w szpitalu. Jeśli dodasz do tego całą resztę chorób Polaków, okaże się, że nie ma statystycznie możliwości, żeby większość umierających nie miała chorób współistniejących.
A nawet jeśli byłoby inaczej i umierałyby po prostu osoby bardzo chore na chorobę podstawową (zaawansowany nowotwór, ciężka niewydolność serca itd.), ta pandemia byłaby ciągle tragedią. Lata skutecznego prowadzenia tych chorych przez lekarzy rodzinnych i specjalistów (odpowiednio onkologii czy kardiologii) zostałyby zmarnowane. Tzn. te osoby mogłyby dzięki zdobyczom medycyny żyć dłużej, ale nałożenie się COVID-19 i dekompensacja choroby podstawowej zrujnowały lata leczenia.
Porównanie do grypy? To porównam dalej. W okresie epidemii grypy szpitale są zamknięte dla odwiedzających właśnie po to, by grypa nie zabiła osób leczonych z innych przyczyn. Różnica jest taka, że na grypę mamy szczepienie (zalecane rutynowo chorym z niewydolnością serca, chorobami płuc, zaburzeniami odporności itd.), mamy też leki przeciwwirusowe skuteczne w walce z nią (zanamiwir, oseltamiwir). Mamy też system ochrony zdrowia, który ledwo się dopinał bez nowego niebezpiecznego wirusa w ekosystemie, teraz zaczyna ostatecznie się załamywać.
Rzuca mi się w oczy zresztą jak osoby spoza branży rzucają porównanie z grypą jako z czymś błahym, podczas gdy u medyków grypa wzbudza uzasadniony strach.
Pozdrawiam!
0
@Pawlak1992 Nie jestem politykiem, politologiem, rzecznikiem rządu, nie pytaj mnie co robi rząd i dlaczego.
Jestem osobą związaną z medycyną, mam wiedzę na ten temat, więc mogę być pewny głoszonych przeze mnie informacji tylko w nim.
Ale powiem Ci, że cholernie chciałbym wiedzieć o co im chodzi ;)
0
@Pawlak1992 Komentarz miał na celu pokazanie słabości argumentacji rodzaju "pandemia jest fałszywa, bo ktoś ma w tym interes". Jest ona błędem logicznym.
To, że ludzie chcący ją "odwołać" ze względów oczywistych jest związane z chęcią odzyskania normalnego życia. Tylko, że jest to myślenie magiczne, katatymiczne. Przypomina się opis zachowań ludzkich z "Dżumy" Camusa.
Niestety, prawdy nie zmieni marzenie o "dawnym porządku". Prawda jest taka, że nie mamy respiratorów i zaraz zamiast "nie słyszałem, żeby ktoś był chory" będzie się słyszało "lekarze pozwolili mojej babci udusić się w domu".
0
@Pawlak1992 A jakby nie było pandemii, to by zarabiali inni, więc jaką masz pewność, że ci rozgłaszający kłamstwa o braku pandemii nie robią tego dla zysku?
Takie myślenie jest błędne z założenia.
2
@Pawlak1992 Cóż, to wszystko byłyby uzasadnione zarzuty i faktycznie gdybym tak myślał, popełniałbym błąd.
Moje zdanie jednak nie jest oparte na "wybiórczych" opiniach. Od początku pandemii śledziłem doniesienia naukowe mało wierząc w skuteczność maseczek innych, niż FFP2/3 i innych.
Wyszło jednak na to, że najlepsze źródła naukowe (NEJM, The Lancet itd.) opublikowały ostateczne badania wykazujące skuteczność stosowania nawet zwykłych maseczek. To ostatecznie rozwiązuje sprawę.
PS Mi też jest niewygodnie w maseczce. Na początku pandemii bodaj profesor Pyrć z UJ (jeśli to nie on, proszę wybaczyć) argumentował, że nie mają one sensu. Ostatecznie okazało się, że się mylił. Zdanie pojedynczego lekarza, uczonego, nawet profesora, niewiele znaczy przy recenzowanym w NEJM badaniu naukowym. Dlatego zmieniłem zdanie. Jeśli nowe badania wykażą, że nie działają, to znowu zmienię. To jest nauka, jedyne co możemy robić to działać w zgodzie z tym, co aktualnie mówi najlepsza wiedza.
4
@Pawlak1992 Najwyraźniej Pan Minister Szumowski nie jest na bieżąco wiedzą medyczną.
Ale skoro wystarcza Ci jego zdanie, by usprawiedliwić niemądre działanie, to nic Cię nie przekona, nie będę się silił :)
24
Antycovidowcy żyją w swoim wewnętrznym świecie i dzielą ze światem swoje urojenia.
Tymczasem twarda rzeczywistość - w moim województwie, względnie mało dotkniętym przez pandemię, mamy ostatnie dwa wolne respiratory. Niestety, niedługo będzie trzeba wybierać, któremu pacjentowi bardziej się on "należy". Dla nas, pracowników ochrony zdrowia, będzie to dramatycznie trudny czas, będziemy odpowiedzialni za niemożliwe zadanie. Będziemy funkcjonowali w warunkach wypadku masowego przez długie miesiące.
Rodzi się we mnie wiele gniewu. Głównie na władzę, która wykorzystała pandemię instrumentalnie dla własnych korzyści. Skończyliśmy lato marnując całkowicie pierwszy lockdown, nie przygotowaliśmy się na jesień i zimę, a udawaliśmy że nic się nie dzieje.
Nie jestem zły na ich wyborców, bo nie łudzę się, że inna władza postąpiłaby inaczej.
Poza tym jestem zły na antycovidowców, antymaseczkoców, antyszczepionkowców. Ich arogancja, ignorowanie prawdziwej nauki dla niekonsekwetnych, dziurawych, kłamliwych teorii doprowadzą nas do katastrofy.
Mimo wszystko pozwalam sobie ten gniew zaakceptować, ale nie kierować go w niczyją stronę. Życzę Wam, aby choroba, jej powikłania i śmierć ominęła Was i Wasze rodziny. Ja idę na spacer (w maseczce), by korzystać z pięknej niedzieli, a potem... pewnie szkolenie z obsługi respiratora.
3
@banann16 Odpowiedź: lobby. To jest odpowiedź na wszystko. Możliwe scenariusze:
- mamy pandemię, rządy nie robią nic, ludzie umierają - zadziałały naciski lobby grabarzy
- mamy pandemię, rządy nie robią nic, ludzie nie umierają, ale mają częste powikłania z układu oddechowego - zadziałało lobby producentów domowych urządzeń wspierających oddech
- mamy pandemię, rządy każą nosić maseczki - zadziałało lobby producentów maseczek
W pakiecie słownik foliarza: żydzi, ruscy, masoni, reptilianie, new world order, big pharma
3
@kerouac Dajesz nadzieję, że nie jesteśmy tak spapranym społeczeństwem, jak coraz częściej mam wrażenie.
Dodam tylko - jakiś 2014-15 rok, wobec patusów na marszach listopadowych miał wejść zakaz zakrywania twarzy. Prawdziwi Polacy obruszeni, że naruszana jest ich wolność.
2020 - nakaz zakrywania twarzy. Prawdziwi Polacy obruszeni, że naruszana jest ich wolność.
Wiele znaczy dobre sprzedawanie się w Polsce retoryki nazywającej każdy zakaz i nakaz lewackim i bolszewickim. Jej orędownicy raczej niewiele wiedzą o zakazach i nakazach świata przed 1917, a także nie potrafią wskazać co się wtedy zmieniło, ale Korwin i Bosak tak mówią, więc coś jest na rzeczy, nie?
Tacy właśnie jesteśmy my Polacy. Łatwo nam wkręcać bajki o wolności i potędze. Historia w szkołach nie uczyła wyciągania wniosków i łączenia faktów. Nauczyła sentymentalizmu i mokrych snów o walecznej husarii w pełnym galopie, której tradycję próbujemy kontynuować mając przynajmniej zakute łby (nie w zbroje bynajmniej).
0
@Rokita Myślę, że jeśli szczepionka byłaby wysoko skuteczna i bezpieczna, to będzie silna presja by to robić, ale nie spodziewam się jej ze strony rządu, raczej pracodawców. Spodziewam się wielu sporów prawnych. Nakazu nie będzie, skoro obecni rządzący nawet nie za bardzo martwią się spadkiem wyszczepialności dot. dzieci i szczepień podstawowych.