YeastMoss
Dołączył/a: wrzesień 2015
16 obserwujących
6 obserwowanych
Czy zamierzasz śledzić dokładnie występy Lewandowskiego w Chicago Fire?
Komunikat
Polecający
Ładowanie...
Historia komentarza
Ładowanie...
3
@Rokita Bez wahania. Pracując w szpitalu i tak prędzej czy później się pewnie zarażę, a tak miałbym ryzyko bycia ogniskiem dla pacjentów i rodziny oraz ciężkiego przebiegu z głowy.
0
@krissu8 https://sjp.pwn.pl/poradnia/haslo/te-czy-ta;2227.html
0
@liamgreyhate Nie wiem, to chyba nie był dowód, a zwykła anegdota. Ostatecznie sprowadzić można to do wniosku - jedyna słuszna piłka nożna to ta maksymalnie brutalna.
Pamiętam mecz Barcelony z Lechią Gdańsk. Neymar wszedł na murawę i właśnie "koledzy z Lechii" się zdenerwowali.
Jakoś nie widzę głosów, że czyni ich to lepszymi piłkarzami od Brazylijczyka ;)
0
@Stoiczkow
Chciałbym Cię zapewnić, że ja również szanuję Twoje zdanie. Szczęśliwie dla dyskusji temat jest bardzo niejasny i myślę, że naukowe autorytety w kwestii zaburzeń rozwoju płci miałyby problem ze wskazaniem granicy wpływu biologicznego i kulturowego w tym temacie.
Niemniej im mniej wiemy, tym więcej miejsca na dostrzeżenie drugiego człowieka.
Warto o tym rozmawiać nawet nie zmieniając swojego zdania, chociażby dlatego, by zauważać racje i błędy obu stron. W takich tematach nie znoszę jednego - bezmyślnego popadania w skrajności i cieszę się, że udało nam się tego uniknąć.
Co do testosteronu, oczywiście jest anabolikiem i wpływa na rozwój muskulatury u obu płci. Jednakże w przypadku "kobiet" z kariotypem XY de facto nie mają "one" zbyt wysokiego poziomu testosteronu, a zbyt niski (w uproszczeniu) jak na mężczyzn. To jest pod względem sportowym dewastujące, bo mamy przecież doskonałych sportowców niemogących występować profesjonalnie w żadnej kategorii. Ostatecznie Caster Semenya nie jest ani Erin Popovich, ani Lancem Armstrongiem.
Oczywiście jest takich osób za mało, żeby zmieniać cały profesjonalny sport, ale warto byłoby chociaż zauważać ich problem i mieć otwarty umysł w różnych dyskusjach o roli płci w dzisiejszym świecie.
Niedobór 5alfa-reduktazy jest faktycznie bardzo rzadką chorobą, ale istnieją zaburzenia rozwoju płci dużo częstsze - u mężczyzn zespół Klinefeltera około 1/400 chłopców, u kobiet zespół Turnera 1/2500 dziewczynek. Kiedy weźmiemy te wszystkie choroby do kupy okaże się, że po prostu mijamy tych ludzi codziennie na ulicy ;)
Dzięki za rozmowę!
0
@Stoiczkow
Nie wiem do końca, z czym się nie zgadzasz, bo że różnica byłaby mniejsza nie wyklucza, że mężczyźni mają większą ogólną siłę fizyczną. Jednakże zaprzeczanie, że zachęcanie do rozwoju fizycznego mężczyzn, a odwodzenie od tego kobiet ma wpływ na pogłębianie się różnic jest równoznaczne twierdzeniu, że trening siłowy nie zwiększa siły.
Co do agresji - wydaje mi się, że kwestia jest bardziej złożona. Po pierwsze - testosteron podnosi poziom agresji. U mężczyzn. Nie podnosi go u kobiet albo podnosi go w mniejszym stopniu. Oznacza to, że nie jest on uniwersalnym czynnikiem zwiększającym agresję u ludzi, dlatego nie można wyciągać wniosku - mężczyźni mają testosteron, co czyni ich bardziej agresywnymi od kobiet.
Co więcej istnieje hipoteza, że testosteron nie wpływa na agresję bezpośrednio, a pośrednio... przez estradiol (estrogen pochodzący z obwodowej konwersji testosteronu przez enzym aromatazę).
U kobiet agresja prawdopodobnie bardziej związana jest z wahaniami poziomu kortyzolu i jego stosunku do poziomu testosteronu, niskimi poziomami progesteronu i estrogenów oraz wysokim poziomem oksytocyny (domniemana zmiana przystosowawcza do ochrony potomstwa).
Aczkolwiek wszystko to jest dość marnie udowodnione. Co więcej opracowania na temat agresji kobiet mają tendencję do zaczynania się takimi stwierdzeniami, jak:
"Kobiety mają tendencję do mniej bezpośrednich form agresji, takich jak rozpowszechnianie plotek".
I znowu lądujemy w punkcie wyjścia, bo nie wiemy czy to jest tendencja biologiczna, czy kwestia wychowania. Wychodziłoby na przykład, że są równie agresywne, ale oduczane bezpośredniej agresji w dzieciństwie ("dziewczynki się nie biją" itd.)
Nie ma wątpliwości, że fakt bycia biologicznie mężczyzną przez Caster Semenyi daje jej większy potencjał siłowy, nie zaprzeczam temu. Kwestia agresji jest jednak złożona i kwestia znowu pada ofiarą klucza kulturowego. Natomiast biologicznie kwestia też jest złożona, ponieważ z biologicznego punktu widzenia jest to mężczyzna (a więc struktury mózgowe odpowiadają jak u mężczyzny, nie jak u kobiety na hormony), ale ma niedobór najsilniejszej z pochodnych testosteronu, czyli dihydrotestosteronu (z powodu niedoboru enzymu zamieniającej jeden w drugi).
Pozwolę sobie odnieść się do tego, mimo że odbiega od tematu naszej rozmowy:
"Niedawno trwała nagonka na kobiety, lekkoatletki bez zaburzeń hormonalnych, które słusznie wskazywały, że taka rywalizacja jest zwyczajnie nieuczciwa. Oczywiście osoby zaczadzone ideologicznie rozpoczęły szykanowanie tych kobiet jako rasistek i sexistek."
Zaczadzone ideologicznie osoby są tu moim zdaniem z dwóch stron. Z jednej mamy konserwatystów chcących widzieć świat binarnym, podczas gdy w tym przypadku mierzymy się z idealnym przykładem istnienia przynajmniej płci biologicznej, genitalnej oraz kulturowej. Z drugiej osoby chcące zrezygnować z wszelkich kategorii celem propagowania równości, co niestety nieproporcjonalnie ingerowałoby w społeczeństwo jako całość.
Temat wieloproblemowy, bo co są winne te kobiety z wrodzonymi chorobami zaburzającymi rozwój płci? Równie ciężko pracowały na sukces, a z powodu binarności naszej kultury nie mogą wygrywać w żadnej z kategorii. Z drugiej strony im więcej wiemy o różnicowaniu płci, tym więcej tych kategorii stworzyć możemy.
0
@KarwanLaMasia
6
@jeykey1543 Valverde otwarcie mówił, że przygotowanie fizyczne nie jest dla niego bardzo istotne, także musi być tu coś więcej ;)
1
@kkbarca My w Polsce strasznie przyrastamy do miejsca. Jak widzę Niemców przeprowadzających się stale z miejsca na miejsce, sprzedających domy na starość, by mieszkać w wygodniejszych mieszkaniach, to potrafię zrozumieć oba stanowiska.
Ja np. za nic w świecie nie chcę brać kredytu, ale może jak uzbieram większą poduszkę finansową to zmieni mi się podejście.
1
@covidout A czy ktoś sądził, że Sośnierz jako pierwszy na świecie to powiedział? Chodzi raczej o to, że posługuje się argumentami sprzed w ogóle powstania takiej nauki jak neurobiologia i wygłasza je z całkowitą pewnością, kiedy pozostaje to tylko koncepcją fizjologiczną, dość nieaktualną w dodatku.
Jakbym Ci teraz przytoczył słowa jakiegoś płaskoziemcy komentując "o rany, co ja właśnie przeczytałem", to odpowiedziałbyś mi cytatem innego prapłaskoziemcy sprzed 2000 lat z dopiskiem "do książek ignorancie"?
Taka interakcja nie nosiłaby raczej znamion sensu.
Kartezjusz, z tego co mi wiadomo, miał świadomość "heurystycznej" natury podziału na ciało i duszę, który swoją drogą zrobił więcej złego, niż dobrego dla nauki oraz relacji nauki z religią.
1
@covidout Prawda jest tylko taka, że istnieje koncepcja kartezjańska. Kompletnie nic więcej z tego nie wynika, więc nie rozumiem co "Do książek ignoranci..." ma znaczyć w kontekście tematu. Co więcej artykuł, który podrzuciłeś wyraźnie ocenia tę koncepcję i nie jest to ocena pozytywna.
1
@covidout Nie znam Twojego zdania na poruszony temat, ale sądząc po tym komu i w jakiej formie odpowiadasz mam wątpliwości.
Mam nadzieję, że nie używasz tego artykułu jako argumentu przeciw obrońcom zwierząt. W przeciwnym razie byłby to najbardziej epicki samobój jaki widziałem od lat.
1
@DonMatteo901 PiS chyba próbuje mnie do siebie przekonać, tylko spóźnił się kilka lat rujnowania mediów publicznych i łamania konstytucji. Jestem ciekaw co im chodzi po głowie, bo postępowi i tak na nich nie zagłosują, a prawa strona się zrazi.
0
@Stoiczkow Dlaczego mieszasz dwie rzeczy? Najpierw dowodzisz, że mężczyzna naturalnie chce bronić kobiety i jest gotów po temu porzucić inne zadania, czemu ja zaprzeczam, dostaję w odpowiedzi sugestię, że zaprzeczam jego silne fizycznej.
To nie jest to samo.
W świecie przyrody? Nie jest. W świecie przyrody znajdziesz dowód na wszystko, więc donikąd nas to nie prowadzi. Są modliszki, które zjadają samca po zapłodnieniu; są pszczoły, gdzie rola samca jest zredukowana; masz pławikoniki, których samce przenoszą ikrę w kieszonkach na brzuchu niczym ciężarne; masz ptaki (np. pawie), gdzie to samiec stroi się w kolorowe piórka; masz hieny, których samice dominują fizycznie nad samcami.
Samiec człowieka jest średnio większy i silniejszy od kobiet, natomiast nie jestem pewny co do agresji. Co do bronienia samic i młodych - są gatunki, gdzie samica sama opiekuje się młodymi; są żyjące stadnie, gdzie zasadniczo wszystkie osobniki bronią siebie nawzajem; są takie, gdzie w stadzie dominujące samice i ciężko wskazywać na obronną rolę samca (np. lwy)
Dlatego uważam, że kod kulturowy wgryza się bardzo głęboko w nasze myślenie i tych różnic biologicznie jest dużo mniej, niż nauczyliśmy się myśleć.
Jestem nawet skłonny pomyśleć, że sama różnica w sile byłaby widocznie mniejsza, gdyby chłopcy nie byli od dziecka zachęcani do rozwoju siły i muskulatury, podczas gdy dziewczynki są do tego zniechęcane.
0
@Stoiczkow Zwyczajnie jeśli chcesz mówić, że biologia jest taka, a nie inna, to musisz mieć twardy dowód w postaci... cóż, cech biologicznych. Konkretny gen? Szlak neurologiczny?
Jak nie masz, to pozostają hipotezy i domysły.
Bardziej prawdopodobne tłumaczenie jest takie, że mężczyźni mają od dziecka wpajane, że nie mogą rywalizować z dziewczynkami fizycznie i chronić je w sytuacji zagrożenia. Jest to raczej kwestia kulturowa. Gdyby było inaczej... nie trzeba byłoby tego dzieciom tłumaczyć.
Chyba jakiś zarzut? Chyba nie. O czym piszę? O tym, że z miękkiego dowodu zrobiłeś prawo przyrody.
0
@Stoiczkow Zawsze tak było, jest i będzie. Oprócz tych przykładów z historii i teraźniejszości i przyszłości, które zaprzeczają stereotypowi :) Je odrzucamy
0
@liamgreyhate U Ciebie na orliku wycinają po pierwszej kiwce dobrze dryblujących zawodników? To fajnie sobie gracie.
Po pierwsze nie widziałeś nawet tej sytuacji, nie znasz uwarunkowań fizycznych grających tam facetów, ale wszystko wiesz :D
Po drugie zgodnie z taką logiką wszystkie teamy na świecie powinny kierować się tylko i wyłącznie siłą fizyczną, a sędziowanie między Anglią, Włochami, czy Hiszpanią nie powinno niczym się różnić. A się różni, więc sorry, ale piłka nożna tylko po angielsku i dla chłopów >80kg, bo inaczej to by wycięli i tyle sobie pogra, nie?
4
@l0Messini Jak mają grać, skoro od dziecka im się mówi, że nie nadają się do piłki? W US soccer to typowy sport dla dziewczyn i czym to skutkuje? M.in. dużo lepszą orientacją w przestrzeni, niż u kobiet w Polsce.
Dopiero co dyskutowałem z gościem twierdzącym, że skoro piłkarze mają wysokie zarobki, to nie powinno być dla nich ograniczeń co do ilości rozgrywanych meczy, bo przecież mają dostęp do najlepszych diet, treningów i sztabów medycznych. Pewnie taka sama osoba nie miałaby problemu w zapomnieniu o tej całej finansowej kwestii krytykując kobiecą piłkę ;)
Myślę, że kobiety mają taki sam potencjał grania świetnej piłki, po prostu innej ze względów fizycznych.
Ostatnio widziałem gierkę na Orliku, gdzie dziewczyna dryblingiem kładła na glebę całą męską drużynę. Chciałbym zobaczyć każdego hejtera jak leży na tej glebie z kwaśną miną :)
0
@DonMatteo901 Zgoda. A ja na to mówię, że bardziej zabawne są osoby, które się na to obruszają i robią z tego kolejny prawdziwy problem Polaków ;)
Nasze poglądy mogą istnieć w absolutnej harmonii.
0
@wroclawianin89
A po co dyskutować z kimś, kto ma takie samo zdanie jak Ty? Do jakiej prawdy zamierzasz dotrzeć w ten sposób? Jakie nowe fakty o świecie poznać?
Inny świat? Już nawet wymyśliłem. Poczytam książki o świecie, w którym ludzie mają błahe problemy za sobą albo nigdy ich nie wymyślili. Może fantasy albo sci-fi. Rozumiem, że pierwsza lektura na Twój koszt?
0
@wroclawianin89
Ogólnie się z Tobą nie zgadzam, ale nie chce mi się dzisiaj o tym dyskutować.
Wskażę tylko, że podkreśliłem absurd robienia z tego takiego problemu jednocześnie sugerując, że to absurdalny problem :) To tak jakby zebrać dwa małe problemy i zrobić z nich jeden duży. Sprawa urasta... do rangi absurdu :)
I w zasadzie potwierdzasz to próbując rozkręcić grubą dyskusję światopoglądową. Uchylę się od tego baitu.
A tym innym światem... Oj kusisz.
0
@Persyfl Z tego co pamiętam młodzieżówka narodowców w latach 30' nawet przeforsowała oddzielne ławki dla Żydów w polskich szkołach
0
@DonMatteo901 Gorsze od tego tylko problemy Polaków, którzy mają z tym problem :)
0
@LightningStrike Dzięki :)
1
@LightningStrike Wow, naprawdę? Nie miałem o tym pojęcia. Czego wizualnie należy oczekiwać w porównaniu do widowiskowych zielono-fioletowych zórz znanych z filmów przyrodniczych?
20
@cosinus90 Tylko, że państwo to jedynie (i aż) grupa ludzi aktualnie żyjąca w danym miejscu i wierząca w te same mity. Ci ludzie nie są odpowiedzialni za to, co robili ludzie zamieszkujący ich kraj przed stu laty.
0
@Fenelon No właśnie z mojego punktu widzenia jest wielce nieprawdopodobne, żeby choroba nakładająca się na inną chorobę mogła nie mieć żadnego wpływu na pogorszenie stanu zdrowia. Dokładnie tak działa grypa, z którą COVID jest często porównywany i stąd wynika jej duża ilość ofiar na świecie. Prawda jest taka, że tylko lekarz leczący danego pacjenta może starać się osądzić, czy dana choroba miała wpływ na rokowanie i to on wystawia kartę zgonu. Dla niego dobrze idąca chemioterapia/stabilizująca się niewydolność serca powikłana COVID i zakończona zgonem to co innego, niż stan terminalny nienadający się do leczenia powikłany COVID. My sobie możemy strzelać jaki jedno i drugie ma udział w ogólnej śmiertelności i podejrzewam, że denialiści zakładają, że "choroby współistniejące" to w 99% to drugie, co nie jest prawdą.
Z pewnością nie jest tak, że każdy przypadek SARS-Cov-2 u osoby ciężko chorej, czy nawet w stanie terminalnym, która umiera, jest winą wyłącznie wirusa, ale z drugiej strony statystyki są prowadzone w ten sposób od lat i jeśli zamierzamy je porównywać z grypą, czy czymkolwiek innym, musimy brać to pod uwagę.
"Czysta śmiertelność" spowodowana wyłącznie wirusem, którą wiele osób chciałoby traktować jako wyłączną, jest w każdym razie wirtualna. Każdy przypadek nadciśnienia tętniczego, cukrzycy, astmy, POChP i innych bardzo, bardzo częstych chorób jest opisany w karcie zgonu i jeśli COVID zakończy się zgonem, to jest to śmierć u osoby z chorobami współistniejącymi.
0
@Fenelon Dobrze byłoby jednak zobaczyć oryginalny dokument. Swoją drogą czy FOX miałby interes w zaniżaniu statystyk? Nie znam się na mediach w USA, aczkolwiek kojarzy mi się, że nie cenią sobie prawdy, tak jak jednej z opcji politycznych. Szczerze pytam.
Skoro ludzie umierali, to znaczy, że mieli objawy. Czasem sama śmierć jest objawem (np. w niektórych chorobach serca), a nie występuje raczej samoistnie. Przypominam, że COVID oprócz objawów charakterystycznych może spowodować sepsę, czy zapalenie mięśnia sercowego.
Z tego powodu nie rozumiem na jakiej podstawie można powiedzieć, że COVID nie miał wpływu na ich śmierć. Raczej każda nałożona choroba wywarłaby taki wpływ. Nawet jeśli chory na niewydolność krążenia złapałby głupie przeziębienie, to to przeziębienie mogłoby wpłynąć na skrócenie jego życia i zapewne poleciałoby także do karty zgonu, do jednej z właściwych rubryk.
0
@sendesara Jak się dziś przewrócił, to zaliczyłem krótką asystolię. To będzie emocjonujący sezon :D
0
@nwchades Podejrzewam, że słowo klucz to "bezpośrednia" i jest to smaczny kąsek, dla osób chcących samodzielnie interpretować statystyki epidemiologiczne, ale postanawiających uprzejmie pomijać epidemiologię tzw. "chorób współistniejących".
Ale może się mylę, czekam na więcej informacji.
0
@Tasde Słowa mądrości przed snem... Bóg zapłać ;)