0

@panczo A skąd pewność, że "większość " o której piszesz w rzeczywistości jest większością? Ja jestem za anulowaniem kompromisu, ponieważ nie życzę sobie, by życie obywateli zależało od kościoła, chcę żyć w świeckim państwie. I myślę, że wiele prostujących chciałoby podobnie, ale nie posuwa tak daleko w roszczeniach. Ale nie ośmielam się mówić o żadnej większości.

5

@maroon Dwie osoby w ogóle weszły do kościołów, nikt ich nie niszczył. To prawica wykorzystuje szanowany w Polsce symbol, żeby zrobić z protestujących wrogów narodu. Marsze w wielu miejscach nawet nie przechodziły obok kościołów, w Białymstoku to narodowcy spod kościoła pobiegli atakować marszujących.
Oczywiście, że TVP (która sama niszczyła pomnik celem prowokacji) powie, że tak jest, żeby polaryzować społeczeństwo. Teraz osoby wrażliwe na punkcie wiary poczują się atakowane, mimo że nikt im nie zagraża. Nauczmy się widzieć przez to.

0

@ProMILs Chyba jednak zrozumiałem, a Ty próbujesz nadać jej inne znaczenie w myśl terminologii utrwalanej w nas od lat przez skrajne środowiska. Nie wiem jaki protest widziałeś, ale nikt niczego nie niszczył, chyba że w relacji TVP :) Teraz zbijesz każdy protest słowami piosenki?
To nie strajkują lewicowcy atakujący każdego, kto ma inne poglądy. To strajkują kobiety - nasze dziewczyny, siostry, kuzynki, matki, ciotki i sąsiadki. Przeciw uprzedmiotawianiu ich przez władzę.
Wszystko będzie idealnie pasowało, jeśli będziesz chciał, by pasowało.

A atakujemy każdego kto ma inne poglądy my wszyscy, bo oduczyliśmy się rozmawiać. Z kolei wszystkie Kaczyńskie, Dudy i Trumpy doskonale utrwalają w nas ten patologiczny sposób rozmawiania, dzielą nas na kasty i zderzają ze sobą. Chociaż to oni są naszymi wrogami.

2

@MrCules Może się w końcu nauczmy trzymać tych ludzi za jaja, a nie dać im robić to samo nam?

1

A mury runą.
Po raz kolejny, obcy nam, obcy nawet swoim sąsiadom z Żoliborza człowiek, który owinął sobie to Państwo wokół palca, skłóca nas ze sobą. Skłóca współpracowników, sąsiadów, nawet bliskich. Doskonale gra symbolami, które są dla nas ważne, manipuluje nami jak chce.
Teraz znów kłócimy się nie o to co w rzeczywistości istotne. Rząd zmarnował szansę na przygotowanie się do drugiej fali, żeby kosztem naszego zdrowia zatrzymać pełnię władzy. Teraz obwinia nas, obywateli. W Europie na liczbę przypadków rywalizujemy z Rosją.
Ci, dla których liczą się kościoły mają wierzyć, że ktoś chce im je spalić. Ci, dla których ważna jest wolność, mają wierzyć, że ktoś nam ją zabiera. I tu akurat się nie mylą.
Dopuściliśmy, żeby smutny, zarozumiały starzec bez rodziny mówił nam, jak mają wyglądać nasze rodziny, jak mamy wychowywać dzieci i za co mamy nienawidzić innych Polaków.
Pamiętacie jak ta piosenka się kończy? A mury rosły. I rosną teraz między nami, na skinienie człowieka, który próbuje nas dzielić od lat, bo w tym leży jego siła.
To jest dobry moment, żeby sprzeciwić się establishmentowi politycznemu i zacząć zmieniać ten kraj w taki, który będzie przyjazny dla wszystkich Polaków. Pierwszy krok - rozmowa.

0

@kkbarca Mam nadzieję, że pozostaniesz zdrowy, bez powikłań :)
Jednakże przykro mi, że naprawdę musieliśmy poczuć to na "własnej" skórze, żeby zacząć wierzyć. Eksperci przestrzegali, lekarze obecni na tym Rambli przekonywali, spotkaliśmy się z obelgami. Analogicznie na FB. Po co nam to było? Teraz mamy tyle zachorowań, co społecznie niezbyt przez nas podziwiana Rosja, a porównajmy populację. Zawaliliśmy egzamin z odpowiedzialności społecznej i komunikacji.

1

@sebasek99 Dziękuję za odpowiedź. Bardzo zainteresowała mnie historia czytelnika Carlo Ginzburga. Wydaje się to doskonałym tematem na książkę fabularną albo scenariusz filmowy.
Szybki research na wikipedii i zapoznaję się z terminem - mikrohistoria. To chyba zawsze najbardziej ciekawiło mnie w całej dziedzinie (choć terminu oczywiście nie znałem), z którą ogólnie byłem od liceum na bakier. Zdecydowanie bardziej przemawia do mnie zastanawianie się w jaki sposób żyli i myśleli nasi przodkowie. Przytaczając dawne dzieje, szczególnie w kontekście patriotyzmu, laicy (tacy jak ja) często zapominają jak zmieniły się kategorie myślenia. Idąc dalej tropem Twojej wypowiedzi - chciałbym bardziej zapoznać się z historią koncepcji narodu. Słyszę to już po raz wtóry, choć w szkole nikt o tym nas nie uczył.
Wydaje mi się, że przynajmniej moi historycy i poloniści mieli nauczyć nas symbolizmu narodowego, nie wiedzy i przeszłości. O ile jest to zrozumiałe patrząc na lata po XVIIIw. i próby zduszenia "polskości" przez zaborców, o tyle patrząc dalej w przeszłość wcale tego nie czuję. Słyszałem nieraz opinie, że sam Chrzest Mieszka I mógł być po części manifestem odrzucenia prymitywnych wierzeń ludowych i pokazania "motłochowi", że przyjmuje wiarę nowoczesną, co czyni go lepszym. To całkowite zaprzeczenie romantycznej wizji chrztu całego narodu i zawierzenia go Chrystusowi. Tym większy rozdźwięk między naszą "prawdziwą przeszłością", a mitami, które staramy się utrwalać dla tej dość nowej świadomości.
Wracając jeszcze do nauki. Patrząc na to co wiedzieli uczeni setki lat temu - choć przychodzi mi do głowy tylko to często było albo ukryte w arabskich bibliotekach (jak dzieła Arystotelesa), albo powstało już po średniowieczu (Kopernik, potem poprawki Keplera, sto lat później Newton) wydaje się, że wiedza powszechna już wtedy była niczym wobec granic wiedzy. Miewam poważne wątpliwości, czy rzeczywiście ten wielki rozdźwięk jest naszą domeną i czy przy pewnej przepaści w ogóle warto mierzyć dalej.


5

@draxidox @Oskaer1 To symptomatyczne, że wszyscy czekamy aż pojawi się ktoś sensowny, podczas gdy to my sami jesteśmy witalną częścią społeczeństwa i powinniśmy czynnie uczestniczyć w życiu politycznym. Jako społeczeństwo nie umiemy w demokrację, dzieci w szkołach przecież nie mają żadnego poczucia wpływu na swoje otoczenie.
Mówię też oczywiście za siebie, sam dopiero jako dorosła osoba zaczynam to zauważać. Czekam aż zawodowi politycy pojawią się znikąd ze świetnymi pomysłami, nie widząc, że sam nie jestem wystarczająco aktywny nawet lokalnie.
Musimy się tego czym prędzej nauczyć, bo skazujemy nasze dzieci na życie w tym grajdole.

1

@Sulej Jeśli Twoje badanie idzie przez sanepid, to na 90% nie zadzwonią, jeśli wynik jest ujemny. Ja bym poczekał do poniedziałku, w weekend pracują tylko dyżurni. Normalnie w ciągu doby wynik powinien być, ale po pierwsze są przeładowani, a po drugie wiadomo jak to jest z weekendami.

0

@sebasek99 Mógłbym tylko usiąść i słuchać Twojego wykładu, bo moja powierzchowna wiedza posklejana z paru przeczytanych książek Hellera i nie pamiętam jeszcze czego może być w tym temacie źródłem jedynie tak kolokwialnych i ogólnych stwierdzeń, jak to powyżej.
Co byś powiedział o obecnym społeczeństwie wobec nauki, porównując je z tym, co obserwowano na przestrzeni poprzedniego tysiąclecia?

0

@sebasek99 Średniowiecze było czasem rozkwitu nauki, powstawały pierwsze uniwersytety, a władcy wiedzieli, że ufać warto raczej luminarzom, niż motłochowi.

1

@ArterkHD Wszystko się kiedyś kończy, ale przeżyliśmy wszyscy kawał pięknej historii piłki nożnej. To już na zawsze nasze :)

4

Orzeczenie TK właśnie teraz nie jest oczywiście żadnym przypadkiem. Nikt nie będzie mówił o lawinowo rosnącej liczbie chorych i zawalonym na braku przygotowań lecie, tylko o aborcji.
Cytując komentarz znajomego "przy 50000 przypadków pewnie wypowiemy wojnę Białorusi".
Władza doskonale wiedziała, że ludzie wyjdą na ulice - z jednej strony więc naraziła obywateli na niebezpieczeństwo, z drugiej znalazła kozła ofiarnego wymknięcia się epidemii spod kontroli.

Rozgrywają nami jak chcą, a to przecież my ich zatrudniamy. Nie dajmy się dalej dzielić!

1

@clyde "Niewidzialna obrona - przełomowe odkrycia dotyczące układu immunologicznego" - Matt Richtel
Polecam każdemu lubiącemu porządną literaturę popularno-naukową. Ta merytorycznie wchodzi już na wysoki poziom blisko Siddharty Mukharjee. Wciąż nie ten kaliber, ale i tak świetna rzecz :)

0

@kordyl1010 Ja próbuję bronić systemu? Jakiego?
Uważasz, że powoływanie się na coś, czego nie da się udowodnić jest siłą argumentu?
Co niby z TVP jest moim dowodem?
Wybacz natłok pytań, ale Twój komentarz jest naprawdę... zagadkowy.

0

@panczo Mogę napisać - vice versa, ale chyba lepiej wspomnieć, że tak samo, jak z łatwością przychodzi Ci wojowanie stereotypami, walczysz i z argumentami.
Zamiast wziąć się za trudne zadanie, jakim byłoby obalanie kolejnych argumentów, postanowiłeś zebrać je wszystkie w kupę i zdyskredytować. Sprytne, ale to tylko chwyt erystyczny, który gdy obnażony, traci swą siłę, zostawiając tylko niesmak.
Antagonizujesz, czarno na białym próbujesz pokazać gdzie mam z kim problem (informatykami, Twoją pracą), kiedy istnieje to tylko w Twojej wyobraźni. Nie masz pojęcia, bo nie znasz nawet postulatów strajkujących, których działania krytykujesz. Udowadniasz, że nie wiesz, bo sugerujesz związki, które nie istnieją (jak antagonizowanie WOŚPu i lekarzy). Jesteś hamulcem, bo w sytuacji, w której wszyscy powinniśmy walczyć o poprawę jakości systemu służącego nam wszystkich jasno przyznajesz, że nie chcesz by ktoś miał lepiej przy Twoim wkładzie.
Nie dziwię się, że nie chcesz na to odpowiadać, bo zebrało się tego trochę. Ale wybacz, nie działa na mnie Twój trick.

Kończąc - co dostali? Między innymi obietnicę podwyższenia nakładów na opiekę zdrowotną do 6% do 2025. Chciałbyś teraz zapewne wskazywać, że to pieniądze "w kieszenie lekarzy"? Jeśli tak, to znów - nie rozumiesz. Nakłady nie zmieniały się przez długie lata, kiedy pacjentów przybywało (bo społeczeństwo się starzeje) i wszystko (włącznie z mediami) drożało. Przekładało się na oszczędzanie na wszystkim, a to ma już istotne przełożenie na pacjentów. W skrajności tniemy koszty nawet na skalpelach (tak, operujemy skalpelami, które tną skórę po trzecim cięciu, bo są 10 groszy tańsze), opatrunkach i gipsie.
Odchodzenie od łóżek - kolejny pusty, ale mocno brzmiący tekst. Na szczęście żaden pacjent potrzebujący nagłej pomocy albo ciągłej opieki nie został opuszczony. Podwyżki - stażyści nie zarabiają już poniżej najniższej krajowej. Te chciwe dranie.

Tak więc masz rację, kończymy, żebyś nie musiał się już się do tej hipokryzji uciekać.
Pozdrawiam ;)

1

@panczo Można to już w zasadzie zamykać - widać, że nie lubisz środowiska lekarskiego, nie czujesz nawet potrzeby zrozumienia problemu, który próbuję Ci wyłożyć. Nie odniosłeś się do żadnego zarzutu o atakowaniu "środowiska" jako całości, co jest niemerytoryczne i nieuczciwe, bo to wszystko co masz w tej rozmowie.

Twoje zapewnienia o trudności Twojej pracy są zbędne - nigdzie nie sugerowałem, że jest przeciwnie, tak jak nie sugerowałem, że przeszkadzają mi zarobki programistów. Próbujesz wykorzystać przeciw mnie stereotypy o środowisku, w które chcesz wierzyć, choć nie znasz mnie przecież.

Swoim wywodem o strajkach pokazujesz, że nie masz bladego pojęcia jakie były postulaty - po raz wtóry "nie znam się, więc się wypowiem".
Wytykanie WOŚPu lekarzom jest chyba szczytem absurdu w Twoim wykonaniu.

"Irytuje mnie, gdy ktoś stale chce żyć lepiej za moje pieniądze"
To chyba mówi wszystko. Chyba nawet nie wiesz ile za tym prostym zdaniem kryje się prawdy o Tobie. Właśnie z takim podejściem rujnujemy państwo, które powinno służyć nam wszystkim. Mentalność Kargulów i Pawlaków tkwi zbyt głęboko.
Tak więc masz coś do powiedzenia i wybierasz, żeby nikt przypadkiem nie miał lepiej od Ciebie, bo się napracowałeś i inni też mają, bez sensu bo bez sensu, babrać się w szambie. Więc niech inni też, bez sensu bo sensu, walczą o operację łąkotki w takim systemie, jaki zastali, nie lepszym - no bo co? Ktoś ma mieć lepiej za Twoje pieniądze!?


2

@panczo Tak, tak, młodzi, którzy idą na medycynę, studenci, stażyści i rezydenci, którzy weszli w ten system niedawno i starają się go zmienić powinni bić się w pierś za grzechy, których nie popełnili. Tworzenie bytu grupy zawodowej, która jako ogół jest czegoś winna jest zapewne na rękę interlokutorowi starającemu się uderzyć we wszystkich na raz, ale nie ma nic wspólnego z rzeczywistością i jest w gruncie rzeczy tanim chwytem.
Mówisz, że zawiścią nie ziejesz, ale teksty o pokazywaniu zawartości garażu i konikach na koszulkach mówią więcej, niż Twoje przyznanie się, bądź nie.
Wierz mi, samokrytyki jest dużo, ale skąd możesz o tym wiedzieć, skoro te problemy poruszane są w prasie branżowej i w gabinetach lekarskich? Łatwiej Ci założyć, że skoro nie widzisz, to nie istnieje, jak roczne dziecko przed którym ukryto zabawkę.
Nie rozumiesz wiecznego płaczu i lamentu, bo nie rozumiesz, że zmiany są w Twoim interesie jako hipotetycznego (i już zresztą "dokonanego") pacjenta. Potwierdza to
"przecież on jest biedny i zawsze pokrzywdzony i nad nim trzeba płakać), tylko ten sk***syn pacjent chciał coś wymusić... "
Tworzysz antagonizm, chcesz to rozumieć w ten sposób. Ja nie krytykowałem pacjentów, tylko system, który uniemożliwia normalne działanie. Widzisz, Twój ból był zapewne dotkliwy - sam mam problemy z kolanem, których nikt nie chciał leczyć, ale nie jestem zły na lekarzy, bo wiem dlaczego tak było. Problem w tym, że łóżka na ortopedii zajmują ludzie z jeszcze większymi problemami zdrowotnymi, walczący o zachowanie kończyny, a czasem i o życie. Mój oczywiście do bólu samopotwierdzający się chwyt z kryształową kulą miał za zadanie Ci pokazać, jak na ogół wygląda kwalifikacja i jak u zarania źle skonstruowany system krzywdzi zarówno pacjentów, jak i lekarzy.
Dopóki ludzie tacy jak Ty nie zrozumieją, że gramy do tej samej bramki, nic się nie poprawi, a ci na górze wolący inwestować w TVP i Radio Maryja będą mogli dalej unikać istotnych zmian w systemie opieki zdrowotnej. Bo widzisz, ciągle "jęczymy" żeby móc w ogóle rywalizować z zachodem, ale po tych licznych strajkach, na które z takim obrzydzeniem patrzyłeś nie zbliżyliśmy się nawet do kwot, które Polska powinna przeznaczać na system opieki zdrowotnej, ostatnio zresztą też poprzedni MZ wykpił.

Ad. PS2 - pokaż mi jedno moje zdanie, akapit, cokolwiek, po czym mógłbyś udowodnić, że problem z zarobkami informatyków w korpo. Dalej tworzysz antagonizmy, ale to wyłącznie Twoja wyobraźnia. Sęk w tym, że ja ostro zapierniczam od lat i umiem obiektywnie bardzo wiele, ale dziedzina jest tak trudna i odpowiedzialna, że i tak będę funkcjonował w systemie zhierarchizowanym, bo starsi zawsze będą wiedzieć więcej. I byłoby dobre, ale nie kiedy nie ma za co i kiedy normalnie żyć. Pisząc "nauczyć się czegokolwiek" udowadniasz, że nawet nie masz pojęcia jakie kompetencje są do tej pracy wymagane. Jak więc możesz choćby próbować je wycenić?

Ad. PS3 - naprawdę, jak Ci się nie podoba, to nie czytaj. Nie w każdej dziedzinie mierzymy się z taką przepaścią, więc Twoje powierzchowne spojrzenie i ocena niewiele znaczy. Idąc dalej - bagatelizując problem beznadziejnych warunków pracy w Polsce jesteś hamulcem dla pozytywnych zmian. Irytuje Cię, że ktoś chce żyć lepiej i "prosisz" o niewspominanie o lepszym świecie. Żyj więc tak dalej, ale może kiedyś coś drgnie dzięki ludziom, którzy działają, z przyzwoitości nie staraj się wskakiwać na ostatnią chwilę do tego pociągu.

Ostatnie zdanie jest w zasadzie zwieńczeniem tworzenia przez Ciebie jakiejś "zbiorczej świadomości lekarzy", których chcesz osądzać w kupie i oczekiwać od nich jedności w myśleniu. Ministrowie Zdrowia są w momencie obrania funkcji politykami, nie lekarzami. "My" ich nie wybraliśmy, zrobiło to Słońce Narodu. Nie wierzę, że jesteś tak naiwny, by tego nie wiedzieć. Raczej celowo starasz się nie patrzyć trochę szerzej i użyć podsuniętego przez polityków wniosku, bo inaczej wyuczone argumenty o niedobrych doktorach przestaną dla Ciebie działać.

2

@panczo No niesamowicie trafne, winszuję powielania tak żałosnych tekstów. Oczywiście, że lekarze nie klepią biedy, ponieważ nie znajdziesz wśród osób, które przebrnęły przez medycynę, zbyt wielu tak głupich i leniwych, by nie ogarnąć swojej sytuacji finansowej.
Ocenianie wszystkiego tak powierzchownie, że aż boli (samochód i logo na t-shircie), bez zdolności zobaczenia tego co jest głębiej.
Niestety jest drugie dno. Rządzącym i dyrektorom szpitali bardzo podoba się zatrudnianie lekarzy na kontrakt, lekarzom też opłaca się kontrakt, bo mogą dać się zajechać pracując całymi dobami, ale jest za co zapewnić rodzinie życie na poziomie. Te przywileje dotyczą specjalistów, którzy jako rezydenci zarabiali jeszcze niedawno ledwo ponad 1000zł. W efekcie dobre pieniądze zaczyna się dostawać po 12 latach kształcenia, mając rodzinę, z tym że nie dotyczy Cię prawo pracy i nie przysługuje Ci z tego tytułu emerytura. Chcesz dorobić sobie na rezydenturze? Miłego życia na przełomie 20. i 30. z weekendami na dyżurach w NPLu i opt-outem w tygodniu.
Sprawia to wszystko, że pracuje się w skrajnie nieprzyjaznych warunkach ciągłego niedoboru personelu, ekstremalnym zmęczeniu i w maksymalnie zbiurokratyzowanym systemie z całkowitą odpowiedzialnością. Do tego potrzeba ciągłego dokształcania, za które należy zwykle zapłacić samemu i samemu na nie znaleźć czas.
Jeśli masz odrobinę wyobraźni, to zastanów się jak wygląda życie takiego lekarza w porównaniu z kumplem, który po anglistyce poszedł do korpo.

Lata lecą, sytuacja bytowa Polaków poprawia się, ale ciągle denerwuje, że doktor nie jeździ maluchem. Co jest takiego oburzającego, że pracującego 300h miesięcznie stać na fajne auto w leasingu?

Jednym z postulatów porozumienia rezydentów jest zabronienie pracy w dwóch miejscach. Byłaby to prosta droga do poprawy warunków pracy i zarobków w szpitalach. Rządzącym obecny stan się jednak bardzo podoba, bo tuszuje lata zaniedbań. I tak, zdarza się, że jakieś szpitaliki na zadupiu proponują horrendalne pieniądze, bo bez lekarzy zamkną oddziały, bez nich zamkną szpitale i stracą status miast powiatowych. Takie są niedobory przez lata utrzymywania tego szamba. Potem taki @panczo podłapuje historie i nie rozumie, że właśnie przez ten brak zrozumienia wszystko to wkrótce pierd****.

Lekarze byli zbyt miękcy. Bolały ich te strajki i żaden zryw nie uderzył naprawdę mocno. Gdybyśmy wzięli przykład z braci Czechów od lat żylibyśmy w spokoju, pracując ile bozia przykazała.

Koledzy z pracy jutro rano zdają dyżur, na którym przez 5 godzin łatali ofiarę wypadku samochodowego, tylko po to żeby wykorzystać swój "przywilej" i iść do kolejnej pracy celem zarobienia więcej niż 3000 brutto/mc. Wybacz, ale nie ośmielę się im przekazać, żeby "skończyli wreszcie płakać i wykonywali swoją pracę".

PS Pozwól, że wyjmę swoją kryształową kulę, powiesz mi ile trafiłem. Próbowałeś się wbić na taką pierdołę jak operacja łąkotki do szpitala z oddziałem chirurgii ortopedycznej i urazowej, gdzie operuje się codziennie skomplikowane złamania pourazowe, czy złamania kręgosłupa w nowotworach. Z "jakiegoś powodu" pewne operacje wygrywają na grafiku z łąkotkami, ale uparłeś się, że wymożesz na ortopedzie wciśnięcie Cię w grafik, więc łaziłeś do niego aż się zgodził. Teraz machasz tym przykładem jako dowodem upadku polskiej medycyny :) Ta sama półka co przychodzenie na konsultację, chociaż problem minął "ale szkoda zmarnować", zapisywanie się do przychodni na kilkanaście kolejnych dni "na wszelki wypadek" i pchanie się na SOR ze skręconą kostką. Dziwne, że system ledwo zipie :)

4

@kordyl1010 Po pierwsze, dowodzik jest?
Po drugie nie zdziwiłbym się jakbyś mylił dodatni wynik ze skierowaniem na kwarantannę, co byłoby uzasadnione przy przynajmniej jednym dodatnim z kontaktu.
Po trzecie za to odpowiada wyłącznie sanepid, kontakt między nimi a lekarzami jest żaden, więc co miałoby to dodać w temacie?

0

@myscooter Nie ma to dla mnie większego znaczenia, komentarz jest tak luźny, że aż niepoważny, toteż się "przyczepiłem". Fair is fair.

1

@Undertaker87 Haha, bzdura xd

0

@myscooter No tak się składa, że kraje w których jest aborcja na życzenie są cywilizowane, i siłą rzeczy nie wprowadzają zakazu aborcji eugenicznej. Nie napisałeś tego, masz rację, dopuściłem się nadużycia, ale Ty również absurdalnie uprościłeś problem.

2

@Chaoss Dla ginekologa dość prosty zabieg, wystarczy krótka narkoza nawet bez intubacji, po procedurze wychodzi się do domu bez nocy w szpitalu.

9

@myscooter Aborcja eugeniczna to dla Ciebie usuwanie na żądanie? Celowo pozwalasz sobie zapomnieć do czego prowadzi ten zakaz, czy naprawdę nie rozumiesz?

4

@Migel Mówisz to każdemu emigrantowi po studiach? Czy tylko medykom?

Wiesz co Ci powiem, to są najbardziej puste słowa jakie możesz powiedzieć. Szkoła nie przygotowała mnie do matury, rodzice płacili za korepetycje. Na studiach większość podręczników była nie do zdobycia w bibliotece, więc płaciłem za nie sam. Pod koniec studiów robiłem płatny kurs online. Reszta to moja ciężka praca i ludzie, którzy uczyli mnie w szpitalach bez żadnej opłaty. Kiedy trafił się dobry sprzęt do nauki albo rzut podręczników, miał na sobie w 100% naklejkę informującą o zakupie za środki unijne.

Więc nie, nie było "najłatwiej", tylko cholernie trudno. Pytaj wszystkich wykładowców, gdzie podziały się pieniądze za te "bardzo drogie studia". Ja nie jestem nikomu nic winien. Także będę spied...ał, nie będzie kolejnego niewolnika dla Państwa Polskiego ;)

4

@Dominius10
Z wielu powodów. Moi znajomi robią specjalizacje za granicą, ponieważ polski system rezydentur jest katastrofalny i wyjazd np. do Niemiec jest dobrym sposobem ukończenia 6-letniego szkolenia w wybranej specjalizacji z dobrymi zarobkami. W tym czasie zakładają rodziny i zamierzają wrócić już z tytułem specjalisty, kiedymożna zarabiać lepiej i być bliżej rodziny i przyjaciół.

Co do reszty - weźmy oficjalny wpis ze strony WHO i powiedz mi, gdzie to wyczytałeś :) Szybki przegląd - WHO, Johns Hopkins i Mayo Clinic zdają się temu zaprzeczać, także o czym wgl ta dyskusja?

4

@michal26 A to lekarz zapisuje pacjentów na NFZ? Dzwonisz do poradni, sekretarka dopisuje Cię na koniec listy, podobnie w praktyce prywatnej, w której sobie mogą pracować ile chcą i nic Ci do tego. Nie ich wina, że lista jest za długa, w dodatku nawet lekarz z umową o pracę wypracowuje dla państwa więcej godzin w okresie rozliczeniowym niż inny pracownik (opt-out), reszta jest na kontraktach po to, by pracować ponad wszelkie normy. Potem idą do prywatnej praktyki odkuć się za i tak gównianą godzinówkę.

Będą Cię ratować, czy operować. I ledwo starczy Twoich składek na wszystko, tak droga jest medycyna i tak niedofinansowany jest system.

Jak sprywatyzujesz, zostaniemy jak USA, z najdroższą opieką zdrowotną i najgorszym stanem zdrowia społeczeństwa. Dowiedz się ile będzie Cię kosztował ewentualny tygodniowy pobyt na OIOMie i szybko zrozumiesz, że mało kogo na to stać.
Ale zgoda - pluj na tego, kto zorganizował taki system, nie na pracowników.

3

@michal26
Tak jakbym Cię poprosił o dodatkowe dowody, że nie wiesz o czym mówisz. Nazwałeś zawód chirurga plastycznego nieetycznym, pokazałem Ci, gdzie się mylisz. Owszem, tym też się zajmują, w prywatnych praktykach, jest to mniejszość rynku i mniejszość lekarzy plastyków. I pokaż gdzie jest nieetyczne.

Żaden współczesny lekarz nie składa przysięgi Hipokratesa. Fajną chciałeś sobie urządzić gierkę słowną, ale niestety jest nietrafiona.

Oni wszyscy zapieprzają dzień i noc, ryzykują lecząc chorych. Dzisiejszy zawód lekarza to o wiele więcej niż praca, inaczej nikt nie wycierałby sobie pyska "powołaniem". Nie masz pojęcia o pracy lekarza i zapewne nie wykonujesz żadnego z wymienionych zawodów, bo inaczej bzdur byś nie pisał. Masz tylko swoją w klawiaturkę, w którą wstukujesz te mijające się z rzeczywistością diagnozy i opinie.

Problem jest poważny - tak, problem tego że dobrą miną i wkładem własnym lekarz musi nadrabiać to, czego nie zapewnia system, a pacjenci nie rozumiejąc za co i ile płacą, mają podobne roszczenia.

6

@Statistics Twój argument, Ty masz go bronić, ja nie będę tego robił za Ciebie - więc podaj źródło. Poza tym @Jakchcesz już Ci odpisał.

Media

Sonda

Czy zamierzasz śledzić dokładnie występy Lewandowskiego w Chicago Fire?