3

Choć Twoja wypowiedź nie jest bezpośrednio skierowana do mnie (ja nie pluję na monitor przypominając "se" babola ter Stegena), to pozwolę sobie odpowiedzieć.

Zgadza się, ter Stegen popełnił błąd, i zgadza się także że nie był to jego pierwszy błąd w tym sezonie. Tymczasem pokaż mi zawodnika formacji obronnej, który popełnił mniej niż te 10 błędów od sierpnia. Może Javier Mascherano? Albo Mathieu? Po prostu błędy bramkarza kosztują najwięcej, i dlatego - niesprawiedliwie - zwraca się na nie największą uwagę. Jak słusznie napisał użytkownik Ratamahatta parę postów poniżej, ter Stegen zalicza fenomenalne interwencje, ale i też wstydliwe zagrania. Jak Ci się wydaje, z czasem których z nich będzie coraz mniej? I kogo wówczas będziemy mieli w bramce? Jak ruszysz głową i odpowiesz sobie na te pytania, to zrozumiesz, że potrzeba towaru deficytowego na tej stronie, czyli cierpliwości. Marc to inwestycja w przyszłość, a nie skończony produkt jak Claudio Bravo.

Z tym klepaniem po plecach to już zupełnie odjechałeś, pocieszanie kolegi z drużyny jest całkowicie normalne (jeśli pijesz do Alby), a jeśli uważasz że ter Stegen ma gdzieś swoje błędy, to obejrzyj powtórkę zwracając uwagę na jego zachowanie po straconej bramce.

15

Frajerstwo? Donos? Chłopie, ile Ty masz lat, bo to logika jak dziecka z gimnazjum - nie ten jest zły co robi źle, tylko ten co to zgłasza w odpowiednie miejsce, tak? :)

Nie będę tolerował plucia na klub, i tak jak mówiłem, dla mnie takie osoby niczym się nie różnią od szydzących z Barcy fanbojów Realu. To po prostu wrogowie, i dlatego z najwyższą przyjemnością będę patrzył jak są banowani :)

13

Pozbądź się tej agresji, bo inaczej nie będę podejmował dyskusji.

Czy lepiej się przygotować - tego nie wiem. Ja się przygotowałem i dzięki temu nie zalała mnie żółć i nie musiałem pisać o Marcu np. "ter szmata", jak to wczoraj widziałem w czeluściach La Rambli. To normalne, że taka gra jest obarczona ryzykiem i wpisana w rysunek taktyczny Barcelony. Uważasz, że trener mu na to nie pozwala?

Rzecz jasna, sam gol jest oczywiście stuprocentową winą Marca (co się zdarza -wskaż zawodnika z formacji obronnej przez którego nigdy nie straciliśmy bramki), natomiast porażka w meczu już nie, a wczoraj odniosłem wrażenie że sporo ludzi tak właśnie myśli.

Co do Pique, akurat on się nie bawi w kurtuazję, np. po 0-4 na Bernabeu powiedział wprost, że ma żal do Munira o tamtą sytuację pod koniec meczu. Jeśli wczoraj powiedział tak o ter Stegenie, to znaczy że tak uważa.

52

Ale byłem dumny wczoraj z naszej ekipy. Dostać takie 3 ciosy, a mimo to się nie poddać i nadal walczyć o wynik, to jest psychika największych mistrzów. Wola walki i poświęcenie naszych graczy (ależ to był przebój Denisa przy bramce na 4:3), szalejący Pique, panika w szeregach Celty która raz za razem wybijała piłkę na oślep - to wszystko jest kneblem w usta tych, którzy twierdzą jakoby to Barcelonie brakowało walki do końca (a takie zdanie widziałem nawet u osób z czerwonymi nickami). Wolą walki nie jest przespanie 89 minut, a potem zdobycie gola wskutek szczęśliwych okoliczności, jak to bywa u naszych największych rywali, a nadrabianie wyniku pomimo zejścia na przerwę z rezultatem 0:3. Przegrać w ten sposób to żaden dyshonor, a piłkarze Barcy mogli opuścić Balaidos z podniesionymi głowami.

Co do ter Stegena, byłem przekonany że ten gol kiedyś padnie - to statystycznie niemożliwe, aby ani razu nie drgnęła mu noga w złym kierunku przy takiej liczbie zagrań "na centymetry". Mogło to się stać np. w meczu z Celticem przy stanie 7:0 i wtedy wszyscy by się z tego śmiali, niestety stało się to w najgorszym możliwym momencie, jak to zresztą bywa w życiu. Skoro Pique nie wini Marca za wynik i uważa że powinien grać tak dalej, to dlaczego ja miałbym mieć inne zdanie?

Ach, i zapomniałbym o najważniejszym. Osobny akapit poświęcam wiadomej części tej strony - jesteście jak puste nastolatki, które kleją się do najbogatszego chłopaka w szkole, a gdy kończy mu się dopływ kasy to odsuwają się od niego z obrzydzeniem. Z równym obrzydzeniem czytałem wczoraj wasze (celowo małą literą) komentarze. Plucie na klub, obrażanie trenera i zawodników - dla mnie stoicie w jednym rzędzie z madridistami, czyli po drugiej stronie barykady, i dlatego z wielkim zadowoleniem zgłaszałem do moderacji wasze plwociny. Jesteście rakiem tej strony, niestety nieuleczalnym ze względu na pasmo sukcesów Barcy, ale na szczęście coraz bardziej zwalczanym - byłem wczoraj pozytywnie zdziwiony, jak wielu użytkowników stawało w obronie piłkarzy i trenera, pomimo bardzo niekorzystnego obrazu meczu. A co do was, nawet Getafe nie powinno mieć takich "kibiców", a co dopiero najlepszy klub świata :)

24

Twój kolega nie miał racji - w policji normy są na wypisywanie mandatów (lub wezwań do zapłaty, jak kto woli), za samo spisanie Skarb Państwa nie ma żadnych korzyści finansowych. Jak słusznie zauważył kolega Kozinho, służy to tylko temu, że jeśli coś by się wydarzyło w rejonach w których się poruszaliście, policja miałaby punkt zaczepienia w postaci Waszych nazwisk.

Zgadzam się z tym, że niektórzy policjanci nigdy nie powinni byli przywdziać munduru. Ale zgrywanie się na przeciwników systemu, rzucanie szyderstw czy prowokacji pod ich adresem nigdy nie poprawią sytuacji, trzeba było po prostu dać im swoje dane i pójść dalej.

4

Wyznawców teorii? A co, może się zaaklimatyzował grając 4 mecze, z czego jeden na swojej pozycji i od pierwszej minuty?

To oczywiste, że Alcacer póki co nie będzie ogarniał gry, bo nie ma wyrobionych automatyzmów czy zrozumienia z kolegami z drużyny, nie wie co zaraz zrobią Suarez z Neymarem itd. Początków Luisito chyba przypominać nie muszę. A Ty możesz sobie szydzić z zawodnika Barcy skoro uważasz że to przystoi kibicowi, tylko potem nie wypisuj że wierzyłeś w niego od początku.

2

Prędzej z hiszpańskiej dwójki, pamiętaj o klątwie Ligi Mistrzów ;)

17

I tak naprawdę tylko to, że Neymar miał udział przy dwóch bramkach, choć trochę ratuje jego tragiczny występ. Rzadko kiedy piszę takie uwagi pod adresem zawodnika Barcy, ale wczoraj Brazylijczyk wybitnie działał na nerwy. Tutaj już nawet nie chodzi o błędne decyzje czy ogromną liczbę strat, ale o głupotę i boiskową niedojrzałość - Neymar często wdawał się w dryblingi szukając faulu albo możliwości ośmieszenia rywala sztuczką techniczną, pakował się z piłką w największy gąszcz mimo że to w ogóle nie skutkowało, a jak coś mu nie wychodziło to padał jak rażony piorunem i machał rękami w stronę arbitra (czy my tego skądś nie znamy?).

Nie przeczę, że miał kilka wspaniałych podań, jak chciał to potrafił. Miałem tylko wrażenie, że Neymar w tym meczu rzadziej myślał o drużynie, a częściej o prywatnych wojenkach z obrońcami Gladbach (coś na ten temat pisał ostatnio jeden z Redaktorów po meczu z Leganes), i to bardzo mnie denerwowało, bo czas płynął nieubłaganie a na tablicy widniał niekorzystny wynik.

1

Ja widziałem obszerny skrót ich dzisiejszego meczu z Atletico i nie nazwałbym tego "padaczką". Mieli okazje, momentami grali dość dynamicznie - ot, zabrakło szczęścia, o czym sami się ostatnio przekonaliśmy grając z bandą Simeone. Jak się daje Atleti wyjść na prowadzenie, to do końca meczu wali się głową w czerwono-biały mur.

7

Oj, żebyś wiedział ile razy kasowałem już napisanego posta o treści którą opisałeś. Niestety obecne pokolenie nie ma żadnych autorytetów czy świętości, każdego są w stanie zmieszać z błotem, bo Internet gwarantuje im jako-taką anonimowość - czyli bezkarność. Gdybyśmy zamiast pisania na tej stronie spotykali się na żywo w jakimś klubie dyskusyjnym, to bądź pewien że nikt by nawet słówka nie pisnął jeśli chodzi o obelgi pod adresem piłkarzy Barcy :)

Słusznie napisałeś, że świata nie zmienisz. Na pocieszenie powiem Ci, że większość z tych dzieciaków już poszła spać i jutro nawet nie będą pamiętali jakie bzdury wypisywali, dlatego też nie ma sensu przywiązywać do tego większej wagi. A zamiast się wściekać i dawać na gorąco upust swojej niechęci do malkonentów, lepiej jest wyłączyć tę stronę i na drugi dzień, już na spokojnie, napisać coś od siebie. Może i tak to będzie jak grochem o ścianę, ale jeśli choć do jednej osoby coś dotrze, to już będzie można uznać to za sukces. Polecam, bo wiele razy sam tak robiłem :)

12

Mnie jakoś nie wzburzyło jego słownictwo (nie ma co się oszukiwać, piłkarze to nie krasomówcy i to zwłaszcza gdy są zdenerwowani), ale także zwróciłem uwagę na to, co napisałeś w drugim akapicie. Zastanawiam się, co ten piłkarz musi mieć w głowie, jeśli dla niego zmarnowana "setka", po której nastąpiła dobitka kolegi z drużyny, to "zrobienie wszystkiego". Tego akurat nie da się wytłumaczyć stylem bycia, zagrywką marketingową a'la Zlatan czy innymi dyrdymałami - on naprawdę uważał, że był głównym kreatorem bramki na 2-1. Cóż, Stanowski chyba miał rację, ten piłkarz będzie się starzał w bardzo zły sposób.

Identyczna sytuacja miała miejsce w meczu Portugalii z Chorwacją na tegorocznym EURO, gdzie Ronaldo zmarnował kontrę w dogrywce, po czym Quaresma naprawił jego błąd zdobywając gola na wagę awansu. Ciekawe, czy w głowie CR7 tamta bramka też była jego zasługą? :)

0

Z tego co wiem, to emotikon " :D " oznacza wesołość/radość/rozbawienie/niepotrzebne skreślić, ale okej - nie zamierzam na siłę udowadniać, że białe jest białe :)

22

Jeśli to prawda, to nie rozumiem Twojego rozbawienia - życie w strachu przez 24 godziny na dobę to na pewno nie jest nic fajnego, a Bale to taki człowiek jak każdy inny i także ma prawo do szczęśliwego egzystowania na tej planecie. Poza tym od kiedy potencjalną ofiarę mafii można nazwać mafiozem? Jak mnie ktoś okradnie, to będę złodziejem?

29

Oczywiście że Neymarowi bardziej leży taka pozycja, ale problem w tym że tylko jeden zawodnik może na niej grać. Zazwyczaj jest to Messi z oczywistych względów - nikt w Barcelonie (i na świecie) nie dysponuje jednocześnie taką techniką, dryblingiem, przeglądem pola i szybkością podejmowania decyzji jak Leo. Skoro on nie może grać, to jego naturalnym następcą na tym "stanowisku" jest Neymar.

14

Szczerze mówiąc, wolę bardziej takie City czy PSG, które potężny zastrzyk petrodolarów potraktowały poważnie i od kilku lat realizują u siebie rozważne projekty sportowe. Zobacz np. PSG - płuca tego zespołu to Matuidi i Verratti, zawodnicy pasujący do profilu drużyny, sprowadzeni za niewielkie pieniądze (np. Verratti za 10 mln euro), ogólnie cała ekipa nie zawiera przepłaconych gwiazd, a do tego zatrudniano trenerów których wizja gry odpowiadała posiadanym zawodnikom. W City tak samo, zatrudniono teraz Pepa Guardiolę, dokonano transferów potrzebnych a nie marketingowych, i zobaczysz że ta maszyna będzie pracowała znakomicie.

Dlaczego tak się rozpisałem na ten temat? Bo np. Manchester United, klub "z historią i tradycjami", to aktualnie bezładna zbieranina gwiazdorów sprowadzonych za grube miliony (często przepłaconych), do tego trener z czapy i psucie w najlepsze rynku transferowego. Moim zdaniem odbiło im od potężnej kasy pochodzącej od wszelkiej maści sponsorów. Odpowiedz sobie sam, do kogo można mieć mniej szacunku.

2

Racja - zwracam honor!

0

Nieprawda - w pierwszych 5 kolejkach sezonu 2014/15 Barcelona straciła 2 punkty (remis 0-0 z Malagą). Po co wrzucasz nieprawdziwe informacje? Chyba tylko po te zielone herby.

2

Pique : "Trudno zapomnieć o jego błędzie przy golu Correi, czy nieupilnowaniu Godina w 88. minucie, ale to jedyne błędy Katalończyka w tym spotkaniu."

Czyżby? Proponuję obejrzeć pierwszą akcję z tego filmiku :



Dziwi mnie, że redaktorzy nie zwrócili uwagi na spory błąd naszego stopera już na samym początku meczu (swoją drogą, ciekawe czy gdyby z tego padł gol to Pique byłby tak ciśnięty jak Mascherano za gola Correi). Nigdy nie czepiam się ocen wystawianych przez Redakcję, bo te zależą od indywidualnych opinii, ale sprzeciwiam się takiej nierzetelności jaka ma miejsce w ocenach Mascherano i Pique. Różnica aż o 2.0 to gruba przesada, bo obaj zagrali dobre spotkanie, z lekkim wskazaniem na Gerarda.

3

Wczoraj to "lutowanie z daleka" miało przecież miejsce - Messi, Neymar czy Iniesta próbowali po kilka razy (ten ostatni nawet w końcowych sekundach). Możesz mi wierzyć na słowo, że przed meczem Atletico jest rozpracowywane przez Unzue i spółkę na najdrobniejsze cząstki, więc piłkarze robią wszystko co najlepsze aby wygrać. Ale jak sam napisałeś, na autobus często nie ma recepty, bo jak tu umieścić piłkę w bramce gdy w polu karnym dosłownie roi się od granatowych koszulek?

5

Biorąc pod uwagę fakt, że Gomes grał drugi raz na pozycji barcelońskiego DMa, a pierwszy raz z wymagającym rywalem, to jego występ oceniam świetnie - jak wiemy, bywali zawodnicy którzy nie potrafili się odnaleźć w zastąpieniu Busiego mając o wiele więcej spotkań do dyspozycji.

Co do Messiego, wbrew pozorom wcale nie zagrał wczoraj "swojego" meczu - na początku miał problemy z dokładnością podań czy dryblingami, później nieco się rozkręcił ale niestety musiał zejść. Prawdziwym motorem napędowym naszej ofensywy był Andres Iniesta (w mojej ocenie najlepszy zawodnik Barcy wczoraj), który dał koncert gry. Myślę że zejście Messiego było ciosem nie tyle jakościowym, co psychicznym dla reszty drużyny - to coś jak na wojnie, unicestwienie lidera grupy sieje postrach wśród pozostałych ;)

72

We wczorajszym meczu przyczyną remisu był głównie pech. Tak, pech - mecz piłkarski to nie jest równanie matematyczne, w którym można kontrolować wszystko od początku do końca. Na wyrównującą akcję Atletico złożyło się kilka przypadków jednocześnie : przepuszczenie piłki przez Pique, poślizg Mascherano i geometrycznie perfekcyjny strzał Correi.

Dlaczego to piszę? Bo wczoraj na Rambli naczytałem się tylu bzdur, że głowa mała. Ten remis nie padł dlatego, że "nic nie graliśmy" (nie wiem jak można napisać coś takiego, chyba że się oglądało mecz jednym okiem), nie przez Javiera Mascherano który poza tą jedną sytuacją zagrał bardzo dobry mecz (swoją drogą, dziwne że nikt z taką zajadłością nie wypominał Pique tej samosiatki), nie przez Andre Gomesa który w mojej ocenie dał radę zastępując Busquetsa na najtrudniejszej pozycji na świecie, nie przez Luisa Enrique i wiele innych. Co sezon jest to samo: płacz po pechowych meczach, obrażanie zasłużonych zawodników (kiedyś Xavi czy Alves, teraz Mascherano, nawet Messiego sprzedawaliście swego czasu), bzdurne uwagi pod adresem trenera/taktyki i tak dalej, a później w maju trzeba się zastanawiać czy będzie tryplet czy tym razem jednak "tylko" dublet. Zachodzę w głowę, jak można kibicować Barcelonie kilka lat i jeszcze nie wyciągnąć wniosków. Niczego się nie uczycie, oj niczego. A sezon jest długi i wystarczy odrobina cierpliwości.

0

Może niedługo do tego wrócę. Przy okazji, pisałeś że oglądałeś multum razy całą serię Z (to tak jak ja), a jeśli nie oglądałeś z angielskim dubbingiem to polecam - mistrzostwo świata, wszystkie głosy pasują idealnie :)

1

To już nie to samo, w mojej opinii seria Z odstawia wszystkie pozostałe na lata świetlne. DB Super jest dość słabe w mojej opinii, nawet mam kilka odcinków w tył bo powoli odechciewa mi się oglądać ;)

11

Odnośnie Neymara, chciałem dzisiaj zamieścić większy post na ten temat w porannym przeglądzie prasy, ale później odpuściłem. Skoro temat pojawia się jeszcze jeden raz, to w końcu muszę dodać swoje 3 grosze :)

Zacznijmy od tego, że jego "styl" gry zupełnie mnie nie interesuje w tej dyskusji. OK, ma prawo korzystać ze sztuczek technicznych, nie zamierzam się wykłócać ze zwolennikami czy przeciwnikami takiej gry - mam swoje zdanie na ten temat i się z tym nie afiszuję. Meritum sprawy jest jego ZACHOWANIE na boisku, a nie gra w piłkę. Przykładowo, drużyna prowadzi 5-0, a Neymar z ironicznym uśmieszkiem na twarzy patrzy w oczy przeciwnikom, wykonuje jakieś prowokacyjne gesty (chyba nawet zgarnął za to żółtą kartkę) i generalnie stara się ich poniżyć we wszelki możliwy sposób. Kolega Majerr na pewno widział więcej takich zachowań z wysokości trybun, bo wiadomo że przed telewizorem wielu rzeczy się nie dostrzega.

Jeszcze choć trochę zrozumiałbym, gdyby to był bardzo ważny mecz w którym wynik wisiałby na włosku, i "zarobienie" w ten sposób czerwonej kartki dla rywala byłoby dla nas bardzo korzystne - jak wszyscy wiemy, dzisiaj w piłkę gra się nie tylko futbolówką, ale i nerwami rywala. Ale powtórzę to co wyżej, prowadzimy z ogromną przewagą i Neymar zamiast "odklepać" mecz do końca bawi się w idiotyzmy niegodne w mojej opinii piłkarza takiej klasy. Prawdziwi mistrzowie, jak Messi, nie robią takich rzeczy, i Neymar powinien to w końcu pojąć. Mam tylko nadzieję, że w roli nauczyciela nie wystąpi jakiś rozzłoszczony przeciwnik, który w ferworze docinek i niesportowej walki kiedyś połamie naszemu gwiazdorowi nogi.

4

Dokładnie tak - tutaj nieistotne są logiczne argumenty za rotacjami oraz próbowaniem nowych formacji, jedynym kryterium oceny poprawności działań trenera jest wynik meczu :)

26

Spokojnie, przy tak propagandowym pijarze jaki ma Ronaldo, jedna "odjechana" okładka gazety w hołdzie Messiemu to nic.

6

Rozumiem, że jak niedawno dostawali łomot 0-4 na Bernabeu to też mieli mentalność wojowników?

52

Wydaje mi się, że nie zrozumiałaś kontekstu wypowiedzi. Nikt nie zna swojego ciała lepiej niż sam zawodnik, a że domyślnie Messi zawsze gra po 90 minut, to on musi zdecydować ile w tym przypadku jest w stanie udźwignąć. Oczywiście mam świadomość tego że słowa Luisa Enrique bardzo pasują do teorii o tym, jakoby to Leo był tyranem w szatni, ale to nie zmienia faktu że to bzdury wyssane z palca.

21

Wątpię. Siła Realu od zawsze bazowała na transferach i nie wydaje mi się aby znieśli tego bana tak dobrze jak Barca. Mówiąc szczerze jestem zdziwiony, że mając widmo takiej kary nad sobą nie zrobili zapasów w letnim okienku transferowym, ale cóż - nam to jest tylko na rękę :)

5

Odnośnie przemiany CR7 w złą stronę po zmianie United na Real, pełna zgoda. Wydaje mi się, że po przejściu do Hiszpanii chęć dorównania Messiemu doprowadziła go do swego rodzaju szaleństwa, gdzie przestał się liczyć styl czy dobro drużyny, a najważniejsze było to, aby przegonić Argentyńczyka w liczbie bramek. Od dłuższego czasu jest aktorstwo, żebranie o karne, a momentami nawet złość na kolegów z zespołu że śmieli zdobyć bramkę. Aktualnie u Ronaldo ciężko doszukać się jakichkolwiek zalet poza bramkostrzelnością - zanikł drybling, a jego słynne uderzenia z rzutów wolnych to już legendy przeszłości.

Tymczasem Leo w tym czasie ewoluował raz za razem, przeistaczając się w coraz to nowszą i bardziej zabójczą maszynę do wygrywania meczów - najpierw przez strzelanie kosmicznej liczby goli, a teraz przez obsługiwanie kolegów genialnymi podaniami i ogólne napędzanie akcji. Bardzo mi się spodobało sformułowanie z ostatniego zdania Twojej wypowiedzi - Leo to naprawdę wielka zagadka :) tutaj mógłbym dodać jeszcze cytat Mirosława Trzeciaka, że z dowolnie wybranych piłkarzy na świecie dałoby się stworzyć Cristiano Ronaldo, natomiast nie dałoby się stworzyć Leo Messiego. Nikt nie potrafi na boisku robić tego co on :)

Media

Sonda

Której reprezentacji, do której powołany został zawodnik Barcy, kibicujesz?