cosinus90
Dołączył/a: czerwiec 2013
56 obserwujących
2 obserwowanych
Której reprezentacji, do której powołany został zawodnik Barcy, kibicujesz?
Komunikat
Polecający
Ładowanie...
Historia komentarza
Ładowanie...
35
Jakie o dziwo? Po prostu Bartomeu po raz kolejny udowadnia, że nieprzypadkowo zajął miejsce klubowego sternika i póki co nadaje temu okrętowi właściwy kierunek. Dziwne to jest tylko dla ludzi którzy dawali się nabrać na chwytliwe hasełka Laporty i przekreślali Bartomeu nie dając mu jakiejkolwiek szansy na wykazanie się.
6
Wszystko fajnie, ale niestety głosujący nie opierają się na twardych argumentach. Jeśli Real wygra Ligę Mistrzów, to większość głosujących spojrzy pod koniec roku na listę kandydatów i postawi maksymalną liczbę punktów przy nazwisku Ronaldo. Nikt już nie będzie rozliczał go z tego, że tytuł króla strzelców turnieju nabił na słabiakach, nikt nie będzie pamiętał ani o świetnych występach Suareza w lidze hiszpańskiej ani tym bardziej o Klubowych Mistrzostwach Świata, które na tamten czas będą zeszłorocznym śniegiem. Wątpię aby w takim przypadku zwycięstwo Urugwaju (czy ewentualnie Argentyny) w Copa America cokolwiek zmieniło, ze względu na to że nie jest to tak popularny turniej jak Euro. Dlatego nagłówek pomimo swojej bezzasadności jest jak najbardziej prawdziwy - w przypadku zwycięstwa Realu to Ronaldo, pomimo relatywnie słabego sezonu, będzie głównym faworytem do wygrania Złotej Piłki za bieżący rok.
Jeśli natomiast za tydzień wygra Atletico, to Real zakończy sezon bez trofeów (po raz drugi z rzędu). Dodatkowo wątpię, że słaba Portugalia jakkolwiek zaistnieje na Euro, więc Ronaldo zostanie kompletnie bez argumentów na trójkę finalistów w plebiscycie, a co dopiero na pierwsze miejsce. Pozostaje zatem mieć nadzieję, że w futbolu istnieje jakaś sprawiedliwość i to banda Simeone zwycięży w mediolańskim finale :)
4
Nie zgadzam się z takim stwierdzeniem. Suarez to typowy killer i najczęściej bierze udział w końcowej fazie akcji, rzadko kiedy zdarza się że minie kilku rywali i pośle znakomite podanie do kolegi. Za to Messi i Neymar często rozpoczynają akcje z głębi pola i dryblują szukając prostopadłych piłek (oczywiście temu pierwszemu wychodzi to lepiej), dlatego w kwestii organizacji gry to właśnie Luis ma najmniejszy udział z całego tridente.
3
Wiem o tej wyjazdowej indolencji, ale też wydaje mi się, że Sevilla w którymś momencie odpuściła trochę w lidze widząc że mają całkiem spore szanse na ponowny finał Ligi Europy i przejście w ten sposób do Ligi Mistrzów. Racja że 2:0 to niezła zaliczka, choć wiemy że nie z takich opresji już wychodzili - z nami w Superpucharze Europy przegrywali 4:1 i doprowadzili do remisu :) wiem, można mówić że Barca się wtedy rozluźniła, ale nawet grając na pół gwizdka i tak jest bardzo mocnym rywalem (mocniejszym od Liverpoolu). Dlatego myślę, że nawet dwubramkowa strata nie byłaby dla Sevilli jakimś nokautem i bez problemu powalczyliby dalej, tak jak kolega powyżej miałem wrażenie że gdyby musieli to strzeliliby więcej niż 3 bramki.
Co do samego Liverpoolu to pokazali standardowy dla angielskich klubów brak pomysłu na kombinacyjną grę, opierali się głównie na wrzutkach i strzałach z dystansu, generalnie było widać że nie mają planu B. Choć trzeba im oddać że Klopp zaszczepił im wolę walki do samego końca, nie to co w innej angielskiej "potędze", która w półfinale Ligi Mistrzów oddaje 2 strzały celne w dwumeczu i stosuje pressing jak na orliku :)
18
Powiem szczerze, że mocno rozbawiły mnie komentarze o rzekomej "drukarni" pod Sevillę. Drukarnia to jest wtedy, gdy jeden z zespołów kompletnie nic nie pokazuje na boisku i dzięki wydatnej pomocy sędziego osiąga korzystny rezultat. A jak niby Sevilla ma pasować do tej definicji? Pierwszej ręki Ramiego żaden sędzia by nie gwizdnął biorąc pod uwagę rangę i moment spotkania (przypomnę, że podobnym zagraniem popisał się Lichtsteiner rok temu w finale Ligi Mistrzów i wówczas decyzja była taka sama), a przy drugiej ręce Krychowiaka co prawda skłaniałbym się ku jedenastce, ale i jej brak można obronić na podstawie przepisów. To tyle jeśli chodzi o decyzje sędziowskie - natomiast co do samej postawy na boisku to nie da się ukryć że o ile Liverpool przeważał w pierwszej połowie i zasłużenie prowadził do przerwy, o tyle w drugiej został pożarty, przemielony i wypluty przez sforę Emery'ego. Świetna remontada (Andaluzyjczycy są chyba w tym specjalistami), futbol na bardzo wysokim poziomie i mentalność zwycięzców udowodniona wynikiem - osobiście jestem bardzo zadowolony z tego, że to wszystko pokazał klub z Hiszpanii z moim rodakiem w składzie.
Podsumowując, płacz o decyzje arbitra jest śmieszny i ociera się o legendarną "winę sędziego" (swoją drogą to nie rozumiem jak można aż tak przeżywać mecze innego klubu teoretycznie będąc kibicem Barcy, ale to nie moja sprawa) - Sevilla sumarycznie była zespołem dużo lepszym i zasłużenie wpakowała trzecie z rzędu europejskie trofeum do swojej gabloty, potwierdzając po raz kolejny absolutną dominację hiszpańskich klubów na arenie europejskiej. A ja odczuwam tym większą dumę z ligowego tytułu Barcelony, jeśli taka drużyna jak Sevilla skończyła te rozgrywki dopiero na siódmym miejscu :)
2
"Oby przyszłe trofea przyciągały masę kibiców, wiernych kibiców, a nie bandę, która sprzedaje Leczo po stracie 12 oczek w kilka kolejek" - to zdanie jest tak naiwne i nieadekwatne do rzeczywistości, że aż się roześmiałem na głos :) przecież to oczywiste, że trofea przyciągają w większości kibiców sukcesu niż tych którzy będą przy klubie na dobre i na złe :)
1
Ja kiedyś wyłączyłem finał Ligi Mistrzów po pierwszej połowie i bardzo tego pożałowałem. To było w 2005 roku, w sławetnym meczu Milan-Liverpool :)
1
Musisz poszukać w Internecie, ja polecam stronę www.livesport.ws (choć jest po rosyjsku, ale powinieneś intuicyjnie się odnaleźć) albo fanpage na Facebooku pod adresem https://www.facebook.com/SopCastHD/?fref=ts , wrzucają kanały jakoś 15-20 minut przed meczem :)
1
Przegięciem byłoby, gdyby nie transmitowali meczów reprezentacji Polski (choć i tak nie byłbym do końca przekonany). Ja wiem że telewizja publiczna bardzo rozpieściła widzów pod tym względem, ale nie po to Polsat płacił ciężkie pieniądze za prawa do transmisji, żeby teraz puszczać wszystkie spotkania za darmo.
1
1. Nie "sprowadzamy", jeśli każde nazwisko z okładki gazety będziemy łączyli z Barceloną to w ciągu wakacji zbudujemy tak ze dwie jedenastki. Radzę schłodzić głowę.
2. Arda też może grać na każdej pozycji w ataku, spójrz jaka jest aktualnie opinia użytkowników tego serwisu na jego temat.
3. Co do rzekomego znakomitego wyszkolenia technicznego, tutaj odpowiem słowami ś.p. Cruyffa : "Wyszkolenie techniczne nie polega na tym, że potrafisz żonglować piłkę tysiąc razy. Każdy umie to zrobić poprzez ćwiczenie. Z czymś takim możesz iść do cyrku. Technika to podanie piłki za pomocą jednego kontaktu, z odpowiednią prędkością, w odpowiednim momencie, na lepszą nogę twojego kolegi." - jaką masz pewność, że ten zawodnik potrafi robić to drugie? Bo ja żadną.
31
A może znowu strzeli gola na wagę trzech punktów jak z Celtą? :)
15
Przecież Lucho nie powiedział że tak się stanie, tylko że jedynie Barca ma jutro matematyczne szanse na zostanie mistrzem.
0
Przypadek, moja rodzina tu mieszka :)
2
Doprawdy pięknie patrzy się na zwycięstwo Lisów (akurat mam przyjemność spędzać majówkę w Leicester i widzę radość tutejszych kibiców), ale chciałbym zauważyć coś mniej przyjemnego. To, że taka drużyna jest w stanie zwyciężyć w rozgrywkach ligowych, gdzie najbardziej liczy się regularność (a Lisy były w czubie tabeli od początku do końca, nie zgarnęli pucharu rzutem na taśmę), jest kolejnym z wielu dowodów na to jak wielki regres zaliczyli angielscy potentaci. Czy ktoś sobie wyobraża, że klub pokroju Eibar wygrywa w La Liga zostawiając w tyle Barcę, Atletico i Real? Oczywiście jest w stanie zagrozić tym klubom na przestrzeni jednego meczu, ale nie całego roku.
Jak widać, w lidze angielskiej wystarczy zwarta ekipa z pomysłem na grę i porządnym trenerem, aby zostawić w pokonanym polu bogate kluby kupujące bezmyślnie gwiazdy za setki milionów funów. To wielka porażka dla Manchesteru City, United, Arsenalu i innych. Oni tak naprawdę zmierzają donikąd, nie rozumieją że trzeba budować drużynę zamiast bezładnej masy przepłaconych gwiazdorów i dlatego uważam, że Pep Guardiola rozniesie tę ligę w przyszłym sezonie. Tymczasem mam nadzieję, że dla Lisów to nie będzie jednorazowa przygoda i że nie zmienią się po północy z powrotem w Kopciuszka :)
3
Przypomnę tylko, że Bayern był jedyną drużyną, która w zeszłej edycji pokonała rozpędzoną Barcę Lucho w fazie pucharowej. Fakt, było to już przy stanie dwumeczu który dawał nam awans do finału, ale Bawarczycy tworzyli sobie wiele okazji i tylko świetna dyspozycja ter Stegena sprawiła, że do naszej siatki piłka nie wpadła więcej niż trzy razy. Nie wierzę, że nie strzelą gola w rewanżu z Atletico, dlatego czeka nas emocjonujące widowisko :)
7
Nie rozumiem skąd to dość powszechne przekonanie, że Bayern ma ciężką sytuację przed rewanżem. Po pierwsze, to jest tylko jeden gol, a po drugie - zupełnie nie zgadzam się z komentującymi którzy piszą, że Bayern zagrał słabo czy bez pomysłu. Tak naprawdę Bawarczycy zrobili więcej przez dowolnie wybrane 15 minut drugiej połowy niż my przez całe spotkanie rewanżowe na Calderon. Tworzyli akcje, nie opierali się tylko na centrach w pole karne (np. poprzeczka Alaby po potężnej bombie z głębi pola), wprowadzali bardzo duży popłoch w obronie Atletico i generalnie miałem po meczu odczucie, że należała im się co najmniej jedna bramka.
Jeśli podopieczni Pepa potrafili tak grać w madryckiej twierdzy, to można się spodziewać, że na Allianz Arena zgotują bandzie Simeone prawdziwe piekło. Bayern jest bardzo silną drużyną na własnym stadionie i jeśli miałbym stawiać pieniądze na awans którejkolwiek drużyny, to chyba ostatecznie postawiłbym właśnie na nich. Przy okazji, śmiem twierdzić że obie te ekipy w obecnych dyspozycjach zmiotłyby z boiska zarówno Real, jak i Manchester City :)
4
Nie będziemy się lubili, przecież nawet tego nie oczekuję - pisząc o uzdrowieniu miałem na myśli jakiś elementarny szacunek, coś jak było przed 2009 rokiem. Artykuł który pojawił się na wiadomej stronie to uosobienie jadu i zawiści jakie toczą serca jego autorów oraz ich popleczników. Przecież to jest jakaś żenada, żeby osoba mieniąca się redaktorem potrafiła napisać coś tak beznadziejnie słabego.
25
Ależ się lament podniósł wśród rzeszy fanów białej części Madrytu, coś nieprawdopodobnego. Wczoraj pomyślałem, że w temacie meczu Barcy z Gijon będzie się mówiło tylko o pomyłkach sędziowskich, no i miałem rację.
Chciałbym tylko zwrócić uwagę na jedną kwestię. Nawet do tak zabetonowanych mózgów, jak tamtejszych "redaktorów" z bożej łaski, musi docierać fakt, że odgwizdane karne (prawidłowo bądź nie - moim zdaniem jeden był kuriozalny a pozostałe dwie decyzje można obronić bez problemu) ani trochę nie wpłynęły na końcowy rezultat. Wobec tego skąd taki skowyt, drobiazgowe analizy i ogromna frustracja? Ano stąd, że te bramki zdobywał Luis Suarez, więc najważniejsze trofeum zaczęło się powoli oddalać. To tylko świadczy o tym, jak wielu jest psychofanów Ronaldo wśród kibiców Realu, przedkładających jego osiągnięcia nad dobro klubu, i jak bardzo uzdrowi to relacje międzykibicowskie gdy szanowny Portugalczyk opuści stolicę Hiszpanii.
4
Oczywiście dziś w świetle reflektorów jest po raz kolejny nasz Luisito, ale chciałbym zwrócić uwagę na cichego bohatera tego spotkania, jakim był Javier Mascherano. Profesorska gra w obronie plus dwie kluczowe interwencje przy stanie 1:0 - za pierwszym razem gdy przeszkadzał w oddaniu strzału z bliskiej odległości zawodnikowi Gijon, a za drugim gdy wybijał kopniakiem piłkę z linii bramkowej.
Gdybyśmy wtedy stracili gola, to mecz mógłby wyglądać zupełnie inaczej, ponieważ w tamtym okresie gra zupełnie się nie kleiła. To był ten rodzaj występu, kiedy drużyna wygrała ale mimo to można nagrodzić obrońcę tytułem Zawodnika Meczu. Gole Suareza rzecz jasna bardzo cieszą, ale poza tym na 2:0 były tak naprawdę mało istotne :)
3
Sądzę, że obecność Sergiego Roberto w pierwszym składzie na pozycji prawego obrońcy po raz drugi z rzędu na Camp Nou nie jest przypadkiem. Chyba faktycznie Lucho obawia się, że Alves mógłby zostać wygwizdany przez kibiców za swój ostatni występek, co mogłoby zepsuć atmosferę w klubie na bardzo emocjonującym finiszu. Trudno mi znaleźć inne logiczne wytłumaczenie, skoro Dani w tym sezonie bardzo często grywał co 3 dni i Luis Enrique nie widział w tym nic złego.
3
... a Sporting Gijon w lidze 2-1 :)
7
Oczywiście nadzwyczajne umiejętności i geniusz Leo Messiego są wszystkim dobrze znane, ale najważniejszą cechą która pozwala mu pobijać tego typu rekordy jest ciągłe utrzymywanie tak kosmicznego poziomu gry. Dzięki tej właśnie umiejętności Leo został najlepszym strzelcem w historii La Liga, a teraz najlepszym asystentem.
W historii futbolu było wielu znakomitych piłkarzy z ogromnym talentem, ale bardzo niewielu udało się utrzymać na szczycie przez tak długi czas. Przez Barcelonę przewijały się takie nazwiska jak Ronaldinho, Eto'o, Henry, Ibrahimović, Villa i wiele innych, ale tylko ten mały-wielki Argentyńczyk pozostał taki sam przez wszystkie lata. Oby mu dopisywało zdrowie w kolejnych wielu sezonach :)
4
Przecież Luis już dostał parę karnych do wykonania i jakoś się przy nich nie popisał. Nie naciągajmy na siłę jego "gorszego startu" wobec Ronaldo, jeśli będzie w odpowiedniej formie to zgarnie koronę króla strzelców tak czy siak :)
1
No pewnie że żartuję, przecież widać było że Deportivo walczyło o punkty tylko siedli psychicznie po którejś bramce. Niestety kolega nad Tobą nie zrozumiał dowcipu ;)
2
Takich "meczów przyjaźni" to nawet Real z Espanyolem nie rozgrywa ;)
4
Bardzo dobrze napisane, ale jako przedstawiciel obozu tych "spokojnie komentujących" muszę wtrącić swoje 3 grosze (szkoda, że tak późno zauważyłem Twój wpis, może więcej ludzi włączyłoby się do dyskusji po mojej odpowiedzi). Podam może nieco przejaskrawiony przykład, ale na pewno zrozumiesz co mam na myśli : gdy mąż bije żonę, to na tej samej zasadzie można go w pewien sposób wytłumaczyć że to jego eskalacja uczuć, czyż nie? A jednak oceniamy takie zachowanie jako złe. Tak samo tutaj - uważam, że pewne postawy należy piętnować. O ile rozumiem rozgoryczenie sytuacjami w których drużynie nie idzie o tyle nie pogodzę się z obelgami sypanymi w stronę zawodników i trenera (jeszcze wrócę do tego na koniec), sprzedawaniem tych którym idzie gorzej, zarażaniem innych userów swoim brakiem wiary w zespół i ogólnym sianiem marazmu na stronie. Zwłaszcza, że tacy ludzie później są pierwsi do obłapiania sukcesów w pięknych momentach i wypisywania jak to oni kochają klub. Owszem, tutaj jesteśmy tylko obserwatorami, ale nie sądzę że tacy "kochający inaczej" przeszliby cudowną metamorfozę gdyby poszli na stadion albo zostali socio.
W kwestii wyzwisk i nerwowych komentarzy - ja klnę jak szewc na meczu (czy na stadionie czy przed TV), to przecież normalne że człowiek się emocjonuje, ale później nie odpalam strony żeby wylać tutaj swoją złość. Zresztą zawsze się zastanawiam jak tacy ludzie to robią - czekają już z włączonym oknem komentarza, czy po prostu są tak nerwowi że po spartaczonej akcji nie przechodzi im to w kilka sekund? Tak czy siak, uważam że wypowiadać się publicznie należy wtedy, gdy głowa się trochę schłodzi i emocje opadną, co by się potem za siebie nie wstydzić ani nie wystawiać świadectwa porządnym kibicom, wrzucanym później do jednego wora z nerwusami przez internetowych śmieszków. Pozdrawiam :)
1
Co do Klasyku to przecież oni do momentu strzelenia gola na 1:0 mieli problem żeby skonstruować jakąkolwiek akcję, to my przegraliśmy ten mecz przez rozluźnienie a nie oni go wygrali. Nie traktowałbym tego jak wielkiego zwycięstwa Realu. A o grę w lidze bym się nie obawiał, przez brak Ligi Mistrzów skończy się 3-dniowy cykl i nasza drużyna z powrotem nabierze kolorów.
3
Chłopie, myśl samodzielnie a nie nagłówkami gazet. Co sprawia że są na fali? Że zwyciężyli u siebie ze słabiutkim Wolfsburgiem, uprzednio dostając z nimi łomot? A my "wprost przeciwnie"? Mamy w garści dwa trofea, a Real musi wspiąć się na wyżyny swoich możliwości żeby drugi sezon z rzędu nie skończyć bez pucharów. Myślę że każdy trzeźwo myślący kibic Realu zamieniłby się z nami bez zastanowienia.
11
Abstrahując już od samego meczu, śmieszy mnie ten wzbierający bunt przeciw Ardzie. Na początku stycznia było tyle szumnych zapowiedzi, jakim to wspaniałym transferem będzie Turek, jak bardzo "wypali" i jaką będziemy mieli pociechę. Tymczasem po kilku pierwszych meczach zaczęły się pomrukiwania, a teraz już otwarcie krytykuje się tego zawodnika. Bawi mnie to tym bardziej, że później spotykam się na tej stronie z propozycjami zakupu Pogby, Kante i Bóg wie kogo jeszcze. Naprawdę uważacie, że ich pierwsze miesiące różniłyby się od pierwszych miesięcy Vidala czy Ardy?
Barcelona gra inaczej niż wszyscy. Tutaj system jest ważniejszy niż gwiazdy i to pod niego dobiera się zawodników. Ci zawodnicy - a zwłaszcza pomocnicy, których pozycja jest najtrudniejsza taktycznie - potrzebują czasu. I nie mówię tu o czasie rzędu tygodni, ale wielu miesięcy. Choćby trenowali po kilkadziesiąt godzin w tygodniu, nie zastąpi to boiskowych minut w trakcie spotkań, kiedy gra się pod presją czasu lub wyniku i każda zła decyzja kosztuje o wiele więcej niż śmiech kolegów. Muszą zagrać w wielu meczach, aby wyrobiły im się boiskowe automatyzmy, zgranie z drużyną, kreatywność itd. Cierpliwości, ludzie... Dajcie Ardzie i Vidalowi kredyt zaufania przynajmniej do końca tego roku kalendarzowego.
10
Myślę że każdy z nas mniej lub bardziej odczuwał wczoraj to samo - że ten awans po prostu należał się Atletico. Byli o wiele bardziej zdecydowani w swoich działaniach, wiedzieli po co wyszli na boisko i konsekwentnie dążyli do realizacji swojego celu. Szukanie winnych nie ma najmniejszego sensu (cieszę się, że tak mało userów sprzedaje poszczególnych zawodników, myślałem że będzie gorzej), a już na pewno nie w osobie trenera, co niestety wczoraj miejscami widziałem w komentarzach. Jeśli tryplet w jednym sezonie i bardzo prawdopodobny dublet w drugim to mało, to takich ludzi nie da się już niczym przekonać do Lucho i trzeba ich zostawić w ich własnym świecie.
W mojej opinii drużyna "siadła" przez przerwę reprezentacyjną, a konkretnie tyczy się to tridente MSN, na którym opiera się praktycznie cała gra Barcy. Jeśli lata się kilkanaście tysięcy kilometrów w jedną stronę i to jeszcze w cyklu 3-dniowym, to nie ma bata żeby nie odbiło się to na kondycji zawodników. I to właśnie widzieliśmy wczoraj : do 30.metra wszystko przechodziło w miarę płynnie, natomiast pod bramką przeciwnika coś się zacinało. Neymar tracił na potęgę, Suareza nie było w ogóle widać, a Messi co prawda grał poprawnie, ale bez tego geniuszu który ratował nam skórę w ważnych meczach.
No cóż, nie ma co płakać, sezon się przecież nie skończył. Skupimy się teraz na lidze, w oddali czeka finał Pucharu Króla - jeszcze parę pięknych chwil przed nami :)