5

Co do Messiego to nie byłbym tego taki pewien. W trakcie Mistrzostw Świata w Rosji będzie miał 30 lat (prawie 31), co w dzisiejszych czasach wcale nie jest wiekiem emerytalnym u piłkarza. Wręcz przeciwnie - niektórzy dopiero wtedy osiągają swoje szczyty. Messi najprawdopodobniej będzie wtedy prezentował podobny poziom co teraz, a reszta zależy od jego kolegów. Higuaina zastąpi Dybala, jest też wiele innych argentyńskich talentów na horyzoncie. Pożyjemy, zobaczymy :)

Inna sprawa, że moim zdaniem na tytuł Mistrza Świata kładzie się o wiele za duży nacisk. Przecież to jest turniej rozgrywany raz na 4 lata, dostosowanie do niego formy graniczy z cudem, bo po drodze może zdarzyć się dosłownie wszystko. Oczywiście nie odbieram sukcesu piłkarzom którym udało się wygrać, ale nie uważam Mistrzostw Świata za najpoważniejszy turniej w karierze dzisiejszego piłkarza. Wystarczy sobie odpowiedzieć na hipotetyczne pytanie - lepiej byłoby uniknąć reprezentacji zwyciężającej w tym turnieju, czy klubu który wygrał ostatnią edycję Ligi Mistrzów?

1

Ja ze swojej strony polecam airbnb.com, ludzie wynajmują pokoje prywatnie za niską cenę (w porównaniu do hosteli), do tego dochodzą takie plusy jak to że gospodarz zna miasto i na pewno Ci doradzi we wszystkich wątpliwych kwestiach. Da się też trafić na Polaków jeśli obawiasz się o problemy z komunikacją słowną, wystarczy w filtrach wyszukiwania ustawić język gospodarza m.in. polski :) ja będąc w Barcelonie przez tydzień nocowałem w taki sposób i szczerze polecam.

1

Bądź mądrzejszy i po prostu tego nie komentuj. Niech chociaż dzisiaj nie będzie kłótni o byle pierdoły. Myślę, że w takiej chwili warto się wyciszyć - jeśli ktoś tego nie rozumie, to jego problem.

71

Obecna formuła obowiązuje już od dość długiego czasu, ale dziwnym trafem pojawiły się naciski na jej zmianę dopiero wtedy, gdy angielskie drużyny zaczęły regularnie dostawać łomot w Lidze Mistrzów. Przypadek?

0

No to może je wyjaśnij? Od razu możesz udzielić odpowiedzi na pytanie, czy nie przeszkadza Ci skala zjawiska napływu muzułmańskich imigrantów do Europy.

3

Co do procesów cywilizacyjnych zachodzących w Europie masz rację, zmiany zawsze były i będą. Ale nie zamierzam bezkrytycznie przyglądać się muzułmańskiej fali zalewającej nasz kontynent, z prostej przyczyny - nie chcę aby ich kultura zdominowała naszą. Nie chcę być pobity za spożywanie alkoholu czy pocałowanie kobiety w miejscu publicznym, nie chcę za x lat martwić się o to czy mój syn wróci do domu w jednym kawałku a córka nie zostanie zgwałcona bo nie miała zasłoniętej twarzy, nie chcę ogólnie praw szariatu i zwyczajów charakterystycznych dla kultury muzułmańskiej, ponieważ rażąco naruszają one prawa człowieka (zwłaszcza kobiet). Jeśli Tobie to wisi, lub Cię to bawi że ludzie sprzeciwiają się coraz silniejszym wpływom tej cywilizacji na naszą - spoko, Twoja sprawa. Ale propagowanie takiej nihilistycznej postawy akceptowania wszystkiego jak leci argumentem pod tytułem "rozumienia procesów historycznych" jest dla mnie nie do przyjęcia.

2

Poza murawą także się tak zachowuje od czasu do czasu - "gdybym powiedział co sądzę o Złotej Piłce dla Messiego, poszedłbym do więzienia" albo "ktoś widocznie nie chce, abyśmy wygrali ligę" czy też "gdyby wszyscy byli na moim poziomie, bylibyśmy pierwsi" to tylko wybrane kwiatki z bogatego zbioru wypowiedzi tego pana. Nie ma co generalizować, to że się miło zachował w określonej sytuacji nie czyni z niego równego gościa.

2

Myśl na mój temat co chcesz, ale weź pod uwagę że nie każdy kto sprzeciwia się niekontrolowanemu napływowi obcych kultur jest ksenofobem, nie każdy kto stawia swój kraj na pierwszym miejscu jest zamknięty na świat i nie zna języków, nie każdy kto wyznaje jakąś religię lub dostrzega jej pozytywy jest głupkiem z ciemnogrodu itd. Mógłbym tak wyliczać bardzo długo, ale mam nadzieję, że rozumiesz przekaz.

Oczywiście że nie laicyzm jest problemem, przecież nie obwiniam tych ludzi o to że mordują ich szaleńcy wyznający jakąś religię. Powtórzę - stwierdziłem tylko fakt, że w laickich społeczeństwach muzułmanie zagnieżdżają się znacznie szybciej i o wiele łatwiej rosną w siłę. Nic ponadto. Nie wiem dlaczego odebrałeś to jako zarzut do społeczeństw laickich. Co do bezzasadnego potoku pytań o słowo 'odwet', odsyłam do pierwszego akapitu.

W USA nie ma zamachów, bo tam nie ma takiego napływu muzułmańskich społeczności jak w Europie Zachodniej. Ludzie z prawicowych środowisk ostrzegali przed tym już dawno temu, że te kraje odpokutują za swoją politykę naiwnej tolerancji i raju socjalnego, to byli nazywani ksenofobami, islamofobami, rasistami i innymi tego typu określeniami. Czas pokazał, kto miał rację, a teraz problemu już rozwiązać się nie da.

1

Nie wiem dlaczego tak uporczywie wyrywasz z kontekstu to co piszę, ale mam nadzieję że robisz to przypadkowo :) przecież nie napisałem caps lockiem słów z odwetem dlatego że uważam to za tak niesamowicie ważne, tylko dlatego żeby wyróżnić fragment zdania który uciąłeś cytując mnie wcześniej.

3

Nie wytykam, tylko stwierdzam fakty (w społeczeństwa laickie muzułmanie wchodzą jak w masło z przyczyn oczywistych, tak jest czy tego chcesz czy nie i mam nadzieję że nie zamierzasz się kłócić z tym stwierdzeniem), a Ty dorabiasz do tego jakąś teorię że jestem religijnym autystą. To tak jakbym powiedział że Barcelona jest lepsza od Realu a Ty powiedziałbyś że jestem fanatykiem Barcy. Zupełnie nie rozumiem po co konstruujesz jakieś niepotrzebne obelżywe oskarżenia zamiast wymieniać opinie, no ale może taki masz już styl rozmowy.


A propos moich propozycji sojuszy, to nie jest dowcip, uważam że tylko z tymi państwami możemy traktować się na równych prawach przy jednoczesnym zachowaniu podobnej polityki zagranicznej. Możesz to obśmiewać, jak tam sobie chcesz. Możesz też przedstawić lepszy pomysł, skoro mój jest tak ekstrawagancki.

Aha, i nie wiem gdzie użyłem wobec Ciebie zwrotu "lewak" czyniąc siebie mało wiarygodnym, ale mógłbyś sprawdzać swoje oskarżenia zanim rzucisz je bezpodstawnie.

2

Moim zdaniem ten problem jest nie do rozwiązania na drodze humanitarnej, ponieważ mniejszości muzułmańskie są zbyt głęboko wrośnięte w społeczeństwa. Temu problemowi nie można już zaradzić, ale można mu zapobiec i dlatego my powinniśmy uczyć się na błędach Europy Zachodniej nie pozwalając na instalowanie u nas tej bomby z opóźnionym zapłonem.

2

Wyjąłeś moje zdanie z kontekstu - napisałem "pozwalają wyrzynać swoich obywateli w biały dzień BEZ ŻADNEGO ODWETU". Oczywiście że terroryzm jest ciężko powstrzymać, ale spuszczanie głów i brak podejmowania działań odwetowych jest swego rodzaju zaproszeniem do kolejnych ataków. Nie wolno przyjmować podejścia na zasadzie "nie ma na to rady, nic nie zrobimy". Jest takie powiedzenie, że aby zło zatriumfowało, wystarczy tylko aby dobrzy ludzie nic nie robili.

Dla mnie odpowiedni sojusznik to taki, z którym jesteśmy na równych prawach i wspieramy się nawzajem, a nie przyjmujemy rolę posłusznego wasala, jak choćby z Niemcami. Odpowiedni sojusznicy to moim zdaniem państwa grupy Wyszehradzkiej, z którymi aktualnie powinniśmy trzymać się w zwartej drużynie ponieważ one prezentują najbardziej zdrowe podejście do obecnej sytuacji w Europie.

Dzielę świat na lewaków i nielewaków? Co za bzdura, kiedyś wyssałeś z palca jakiś błędny wniosek i teraz kurczowo się go trzymasz. Trochę to śmieszne, zważając na to że sam się mocno irytujesz kiedy ktoś z góry przewiduje Twoje poglądy na podstawie jednego czy kilku zdań. To było bardzo słabe jak na Ciebie, podobnie jak dziwny zarzut o "wytykanie" laicyzmu - niech każdy wierzy sobie w co chce, mi to nie przeszkadza, a to że społeczeństwo laickie jest słabe mentalnie to chyba oczywiste i przykładów jest aż nadto.

28

Zupełnie nie zgadzam się z okładką Marki pt. "ten mecz rozgrywamy wszyscy". Oczywiście współczuję rodzinom zabitych bezbronnych ludzi, ale nie zamierzam solidaryzować się z państwami które pozwalają wyrzynać swoich obywateli w biały dzień bez żadnego odwetu. Jedyne co potrafią zrobić, to połączyć się ze sobą w bólu i ewentualnie – uwaga, uwaga – wyrazić głębokie zaniepokojenie.

Być może to co napiszę zabrzmi brutalnie, ale to jest wojna i tu nie ma miejsca dla słabeuszy. Tu trzeba twardych postaw i decyzji, a w Europie Zachodniej tego nie ma, skoro szefowa unijnej dyplomacji opuszcza konferencję prasową z płaczem. To jest właśnie twarz zlaicyzowanej Europy pogrążonej w multikulturowym bagnie – kwilącej i słabej istoty zaplątanej w jakieś brednie o tolerancji, która nie potrafi się bronić. Solidarność z ludźmi którzy chcą zwalczać terroryzm kwiatami i zniczami? Dziękuję, postoję. Niech sobie nadal trwają w tym chocholim tańcu, a my jako Polska pójdźmy swoją własną, rozsądną drogą, dobierając odpowiednich sojuszników.

48

Barcelona 2015... :)

6

"Luis Enrique potrzebuje wszystkich swoich zawodników w pełni sił, bo przyszły miesiąc jest zbyt ważny, by kilka towarzyskich spotkań miało zniszczyć pracę, wykonywaną przez cały sezon."

Tu pełna zgoda, ale warto przypomnieć że tercet MSN gra bardzo ważne mecze eliminacyjne do Mistrzostw Świata, gdzie nikt nie będzie odstawiał nogi. O nich obawiam się najbardziej.

27

No proszę, Bruksela zaraz po Paryżu, Sztokholmie, Kolonii i wielu innych dołącza do plejady wielkich europejskich miast, w których władze wydają komunikat aby obywatele siedzieli w domach i nie wychodzili na zewnątrz... Rozumiem że tak wygląda ta nowoczesna i postępowa Europa?

11

Tylko problem jest taki że nawet ci spokojni to tak naprawdę tykająca bomba zegarowa. Weźmy przykładowego Ahmeda który jest miłym sąsiadem, uczciwie pracuje i płaci podatki. Jeśli agresywnych muzułmanów przybędzie na tyle, że chwycą za broń i wezwą do jihadu przeciw niewiernym w myśl zasady "kto nie z nami, ten przeciw nam", to jak Ci się wydaje - po której stronie stanie sympatyczny Ahmed?

Niestety, tego problemu już się nie da rozwiązać w jakiś sensowny i sprawiedliwy sposób. My tylko możemy uczyć się na błędach Europy Zachodniej i być mądrzy przed szkodą, a nie po szkodzie.

4

Nie strasz bo ja wybieram się na Atletico za 2 tygodnie, mam nadzieję że wrócę w jednym kawałku :)

Oczywiście że nie można tego zostawić, tyle że my nie jesteśmy w stanie w żaden, nawet najmniejszy sposób wpłynąć na decyzje przywódców państw Europy Zachodniej oraz Unii Europejskiej. Możemy tylko obserwować, wysnuwać wnioski i nie popełniać tych samych błędów w naszym kraju.

3

Nie no coś Ty, przecież nie można wszystkich wrzucać do jednego worka, a parę zamachów nie ma nic wspólnego z masowym napływem muzułmańskich imigrantów, przecież na całym świecie jest terroryzm :)

A tak odrzucając ironię na bok, to nie liczyłbym na takie radykalne (skądinąd słuszne) rozwiązania. Europa Zachodnia to siedlisko multikulturalizmu i zamykania ludziom ust, tam nie wolno nawet złego słowa powiedzieć o pewnych grupach społecznych bo zaraz dostanie się łatkę -isty albo innego -foba. A jakby zaczęły się deportacje, to wolę nie myśleć co by się działo, pewnie ci kretyni zaczęliby tam regularnie protestować :) dla tych państw już nie ma nadziei, trzeba to zostawić i uczyć się na ich błędach.

1

Nie zastanawiaj się co chcesz studiować, tylko co lubisz, czym się interesujesz i co chcesz robić w życiu - dopiero pod odpowiedzi na te pytania trzeba dobrać ewentualny kierunek, choć tak jak pisałem studia nie są gwarancją świetnego życia. Co do ostatniego zdania to nie wiem którędy ścisłowcy mieliby mieć łatwiej więc nawet nie mam jak się do tego odnieść, ale to już puszczam mimo uszu ;)

1

Zobacz, kolega KidusFCB jest idealnym przykładem tego o czym pisałem w Twoim wątku - mógłby być instruktorem pływania, robić to co lubi i z tego całkiem nieźle zarabiać, ale ma kaganiec w postaci powszechnie panującego przekonania, że trzeba studiować aby coś w życiu osiągnąć :)

2

Żałujesz, że nie miałeś do nich smykałki? To tak jakbyś żałował, że nie grasz w piłkę jak Messi :) trzeba doceniać to, w czym się jest dobrym, bo każdy ma swoje talenty. A dochodowość kierunku obecnie nie zależy od jego nazwy, tylko od faktycznych umiejętności - przykładowo, jeśli ktoś był dobry w szkole z matematyki/fizyki ale zupełnie nie pociągają go silniki, maszyny czy układy elektroniczne, to inżynierem zawsze będzie nędznym, pomimo wielkiego umysłu ścisłego.

2

No fakt, przyznam że łatwo nie było, choć nie ma co przesadzać z tym podziwem, człowiek to sprytny organizm i szybko przystosowuje się do otoczenia, więc to kwestia przyzwyczajenia :) ja z kolei zawsze podziwiałem ludzi którzy sami zarabiali na swoje życie i studia harując przez cały tydzień, a potem w weekendy ganiali na uczelnię. Sam studiowałem dziennie, choć w modelu połowicznym (trochę wspierali mnie rodzice, trochę zarabiałem sam z różnych źródeł), ale mieszkałem z kolegą który pracował i studiował zaocznie, tak że mniej więcej wiem jak to jest. Dlatego też nie piętnuję tego że studia zaoczne najczęściej są łatwiejsze merytorycznie, bo wiem że ci ludzie w życiu łatwo nie mają i coś im się należy :)

A ogólnie jestem zwolennikiem studiów płatnych, mimo że osobiście miałbym trudniej w takim systemie. To by trochę uzdrowiło obecną chorą sytuację, gdzie uczelnie masowo produkują bezrobotnych magistrów zupełnie nieogarniających swoich profesji.

3

Jeśli uważasz, że na studiach nabędziesz konkretnych umiejętności, to jesteś bardzo naiwna i szybko zmienisz zdanie :) ale nie jest to dziwne, sam zresztą po maturze myślałem tak jak Ty teraz. 7 lat później mam zupełnie inny pogląd na sprawę, ale w życiu już tak jest że pewne rzeczy trzeba przeżyć samemu aby mieć na nie właściwy pogląd.

Odpowiadając na Twoje pytanie z pierwszego zdania - zabrzmi to śmiesznie, ale pracując nabywa się umiejętności. Przykład z lekarzem jest bardzo skrajny, to akurat zawód w którym najpierw trzeba studiować, ale takie można policzyć na palcach jednej ręki. Znam wielu ludzi którzy po maturze postanowili nie iść utartą ścieżką i zajęli się rozwijaniem własnych działalności lub poszli do pracy, dzięki czemu zrozumieli co chcą robić w życiu i są spełnionymi ludźmi.

Mam kolegę, który po ogólniaku (czyli bez żadnego "papieru") odłożył decyzję o studiach na później i najpierw spróbował zarabiać ze swojej pasji jaką była grafika komputerowa. Po wielu latach nadal jest po ogólniaku, ale ma własną firmę, zatrudnia kilkunastu ludzi i co miesiąc notuje pięciocyfrowe przelewy na konto :) Dla kontrastu, mam innego kolegę który nie wiedział co ma w życiu robić więc poszedł na studia, ale na pierwszym roku zaczął pracować jako barman aby odciążyć finansowo rodziców. Spodobało mu się to, więc zrobił parę kursów, dodał do tego kilkuletnie doświadczenie w branży i dzisiaj świetnie z tego zarabia. Co prawda studia odbębnił z poczucia obowiązku, ale tak naprawdę nigdy do niczego mu nie były potrzebne. Ja teraz też dostałem pracę niezbyt związaną z moim wykształceniem, dzięki temu że miałem już spore doświadczenie w branży. Uwierz, że pracodawcy dalece bardziej cenią 5 lat doświadczenia niż 5 lat studiów :)

3

Ja studiowałem jeden z trudniejszych kierunków inżynierskich, a zdanie wyrobiłem sobie na podstawie własnych kilkuletnich obserwacji i rozmów ze znajomymi z innych kierunków. Wiem że będziesz bronił zaocznych bo to był Twój tryb studiów, ale prawda jest taka że uczelnie wyższe nie są głupie i bez wyraźnego powodu nie będą odcinały się od kurka z kasą którym są studenci zaoczni :)

8

To wychodzisz ze złego założenia, bo w dzisiejszych czasach dużo ważniejsze jest nabywanie konkretnych umiejętności zamiast "robienie" studiów, po których nie ma się żadnej specjalistycznej wiedzy. Pracodawcy teraz prawie w ogóle nie patrzą kto jaki ma dyplom, tylko co potrafi i jakie ma referencje. Powszechne podejście maturzystów na zasadzie "nie wiem co mam robić w życiu, więc sobie postudiuję" przepełnia uczelnie, dewaluuje dyplomy i bardzo psuje rynek pracy.

1

Zależy co kolega Misugi i Ty rozumiecie pod pojęciem "łatwiejsze". Jeśli chodzi stricte o poziom i trudność zaliczania egzaminów, to z pewnością zaoczne są łatwiejsze. Jeśli chodzi o całokształt, czyli to co napisałem plus umiejętność samodzielnego poradzenia sobie w życiu codziennym oraz zarobieniem pieniędzy na studia (zakładam że jak ktoś ma bogatych rodziców, to na zaoczne nie idzie), to raczej dzienne są łatwiejsze.

2

Oczywiście wyzwisk i hejtów w stronę zawodników czy trenera jak najbardziej nie można usprawiedliwiać, ale nie ma co się dziwić irytacji że kolejny raz wypuszczamy punkty w wygranym meczu. To jest w zasadzie jedyna słabość obecnej Barcy - rozluźnianie się przy korzystnym wyniku :)

Co do samej zmiany, teraz łatwo Ci mówić że Lucho źle przeczytał mecz. Gdyby Pique dostał drugą żółtą kartkę (co było całkiem możliwe, zwłaszcza z tym arbitrem), to wtedy niektórzy by narzekali że dlaczego Lucho nie zmienił Gerarda, że to było ryzyko, że teraz nie zagra w Klasyku z Realem itd. :) no cóż, taka rola trenera żeby podejmować trudne decyzje i brać za nie odpowiedzialność. Nie ma co się załamywać, przed tą kolejką brałbym przegraną Atletico i remis Barcy w ciemno :)

0

Jak już tak poprawiasz, to mógłbyś zadbać także o swoją pisownię - pisze się "byłbym" :)

6

Już tłumaczę różnicę. Po pierwsze, strategia Atletico opiera się głównie na żelaznej obronie i grze z kontry, ale gdy mają piłkę to potrafią poklepać niczym Barcelona (patrz ostatnie derby Madrytu). Strategia tamtej Chelsea opierała się na żelaznej obronie i prymitywnych, długich podaniach na Drogbę/Torresa na zasadzie "a nuż coś wpadnie". Dla mnie to drugie jest obrazą futbolu, żeby sportowcy najwyższej klasy uciekali się do metod z ligi okręgowej, bo na nic innego ich nie stać.

Po drugie, o czym już wspomniał kolega wyżej, porównaj sobie budżety Atletico i Chelsea. Londyńczycy w zasadzie mogli kupować kogo chcieli ponieważ gwarantowały im to rosyjskie petrodolary, natomiast Simeone dostał to, co było i musiał z tego posklejać dobrą drużynę. W mojej opinii ogromnym frajerstwem jest bojaźliwa i zachowawcza gra, jeśli ma się jeden z największych budżetów na świecie. Przypomnij sobie bezpośredni pojedynek między Atletico a Chelsea w sezonie 2013/14, przecież niebieski bus w Madrycie praktycznie nie przekraczał połowy :)

Media

Sonda

Której reprezentacji, do której powołany został zawodnik Barcy, kibicujesz?