Don-Corleone
Dołączył/a: czerwiec 2013
Zawiercie
408 obserwujących
437 obserwowanych
Której reprezentacji, do której powołany został zawodnik Barcy, kibicujesz?
Komunikat
Polecający
Ładowanie...
Historia komentarza
Ładowanie...
3
@DaPi Dziękuję bardzo :)
2
@tristan87 Dziękuję :)
31
Nienawidzę się kajać, jaki jestem taki jestem, ale bardzo Was przepraszam za moje niewłaściwe zachowanie, nawet powiem więcej - jestem zwykłym burakiem. @wpwelement - dziękuję Ci za to, że jeszcze Jesteś wyrozumiały, ciekawe how long, dzięki za obszerne opisy i Wasze komentarze, jeszcze raz bardzo Was przepraszam, nie jestem w stanie odpisywać, bowiem kac morderca nie ma serca. Czimta się :)
10
Dziękuję za odpowiedź, naprawdę na Was zawsze można liczyć!!!!
2
@mekston Ależ oczywiście, że jak zwykle zresztą to fajowo to ująłeś, widzę, że masz bardzo dużą wiedzę na temat futbolu i repki Albicelestes, to się ceni, idę z tą repką od MŚ w '78 i były dni chwały, ale były również chwile nie za ciekawe, nie można być cały czas na szczycie, ale jak czytam, że jaką to mega pakę ma repka Albicelestes, to nie wiem, czy się śmiać czy płakać. Weź ostatnie MŚ i w bramce bronił dziadek, który to powinien być persjonariuszem Domu Spokojnej Starości, to z czym do ludzi???? :) Niestety czy stety, ale zdobycie tytułu majstra świata zależy od bardzo wielu czynników, począwszy od świetnego treneiro, poprzez kapitalną kadrę, a skończywszy na szczęściu, co by było, gdyby Paragwaj dupnął bramkę z rzutu karnego w meczu na MŚ w RPA przeciwko reprze La Furia Roja, przecież repka Hiszpanii to nie zagrała jakiegoś wielkiego turnieju, nie grali Bóg wie co, ślizgali się nieźle po owym turnieju, nie mówiąc już o meczu finałowym przeciwko reprze Oranje i sam na sam Robben vs Casillas??? Ilu sędziów by odgwizdało "faul" Casillasa na Robbenie, oto lufa pytanie??! Można by tak mnożyć w nieskończoność, co nie zmienia faktu, że repka Albicelestes to powinna z palcem w dupie Jary wygrać z Helmutami co najmniej z 3:1, ale nie chciało wlyźć, taki urok osobisty futbolu, niekiedy tytuł majstra świata rozstrzygał się po konkursach rzutów z wapna, to jest dopiero loteria, po prostu Leo jest dobitnym przykładem na to, że nie można mieć wszystkiego, co zrobić - c'est la vie. Pozdrawiam serdecznie :)
1
@Krzychuuuu14 Nie Pan Maruda, przecież ziom napisał owe comento pół żartem, pół serio, przynajmniej ja odniosłem takowe wrażenie :)
2
@mekston Dokładnie, ludzie zawsze pitolą odnośnie tego, jakim mocnym składem dysponuje kadra Albicelestes, że co??? Kun na kadrze to jest cieniem samego siebie, podobnie jak Igła, a o takich kalafiorach jak De Paul, Acuňa, Paredes, Perez, Biglia to szkoda cośkolwiek pitolić, na dodatek strefa kwalifikacji Ameryki do MŚ, to strefa śmierci, tam nie ma takich patafianów jak repry Łotwy, Litwy, Estonii, Gibraltaru, Wysp Owczych, a szkoda wymieniać, ponieważ dobrze wiesz, o co kaaaman??? Tam każdy, dosłownie każdy mecz arcyważny, mecze na siekiery, toporki i halabardy, ot co. Pamiętam, jak repra Albicelestes przegrała aż 5:0 z Urugwajem, potem musiała się bić o udział w MŚ w meczach barażowych z repką Kangurów, wówczas na pomoc to wykopano z grobu ŚP. Diego itd. Temat na wielogodzinny dyskurs :)
1
@PatrykBarca Powiem Ci to w ten oto sposób, a mianowicie - była era Pelego oraz Garrinchy, by następnie do głosu doszli tacy wspaniali gracze jak ŚP. Cruyff czy Beckenbauer, potem była era ŚP. Dieguito, następnie była era Platiniego czy van Bastena. Ciężko to wszystko ująć, ale również nie można zapomnieć o takich crackach jak Romario, Baggio, Mattheus, by śmiało przejść do takich megacraków jak Rivaldo, El Fenomeno, Zizou, a zwłaszcza Ronaldinho, no i oczywiście że crème de la crème całego futbolu wg mnie, czyli La Pulga Atomica, ale nie można nic ująć Ceeruniowi, Xaviemu czy Don Andresowi. Gdybyś tu napisał nawet cztery strony wordowskie co się tyczy "fenomenu" Leo, to zaraz Ci ktoś pośle kontrę odnośnie tego, że nic nie zdobył z reprą Albicelestes, że jest aż nadto choooyowym kapitanem, a kto Nam matkował, gdy żeśmy dostawali wpierdol od Helmutów '0:7 zgłoś się", czy w ostatnich sezonach Pepa czy Lucho ew. Martino??? Ale wszystko WINA LEO, niestety czy stety, ale taki osobisty urok płodzenia w cyberprzestrzeni publicznej, czyli co kraj, to obyczaj, wg mnie Leo Simply The Best w historii bala - koniec ballady, ale wg mnie, a dla innych ludzi najlepszym piłkarzem EVER będzie ŚP. Diego czy Ronnie, tak to działa, nie inaczej. Pozdro :)
6
@PatrykBarca — 'Messi is nothing without Ronaldinho.'
— 'Messi is nothing without Xavi.'
— 'Messi is nothing without Iniesta.'
— 'Messi is nothing without Neymar.'
In the future, They will say:
'Football is nothing without Leo Messi".
PS. Szkoda Twojego długopisa, niech wymienią chociaż jednego dobrego pomocnika repki Albicelestes, który byłby w stanie posłać jakąś dobrą piłkę, ja już nie mówię o bardzo dobrym pomocniku, ja chcę, żeby ktoś zapodał jednego dobrego pomocnika, no chyba, że ktoś uważa, że Biglia to dobry pomocnik, to lepiej zakończyć ową jałową dyskusję. Proste jak metr drutu w kieszeni, repka La Furia Roja, to czemu zdobyła tytuł majstra świata oraz dwukrotnie tytuł ME, bo było nieprawdopodobne trio w drugiej linii, czyli wg mnie najlepsi pomocnicy w historii bala Busi-Iniesta-Xavier, ale nie przetłumaczysz i choooy. Pozdrawiam :)
6
@Encore Dokładnie, kiedy ranne wstają zorze, wstają wszyscy meliniorze :) Ahoj nocny Marku :)
2
@Coutinho007 Czim się Kamracie, walę w objęcia Morfeusza, bowiem dziś Andrzejki, mniemam iż tak zaleję pałę, że mi pies do ucha naszcza, jak zwykle zresztą. Strzelimy ze sobą nie raz, nie dwa bajerkę. Miłych snów życzę :)
3
@Encore Czim się Kamracie, walę w objęcia Morfeusza, bowiem dziś Andrzejki, mniemam iż tak zaleję pałę, że mi pies do ucha naszcza, jak zwykle zresztą. Strzelimy ze sobą nie raz, nie dwa bajerkę. Miłych snów życzę :)
1
@Nano22 Już Cię lubię, bez kitu, autentyko, nareszcie pozytywne komentarze na temat Geniusza z Rosario ufff :) Pozdrawki :)
2
@AssisMoreira W punkt, Szanowny Panie Kolego, jak to zapodałeś z tymi patafianiami, czyli Paredes, De Paul, Acuňa, a szkoda się denerwować i wkurwiać! Ładnie to ująłeś, winszuję Twojego postrzegania pewnych sprawach co się tyczy repki Albicelestes i nie tylko. Pozdrawiam :)
2
@AssisMoreira Koookałem i to wiele razy, na dodatek portero Peru to miał argentyńskie korzenie, faktycznie, że ów mecz jest zawsze w pierwszej dziesiątce odnośnie największych walków w historii MŚ. Ale naprawdę repka Albicelestes miała zajebistą pakę - Kempes, Ardiles, Bertoni, Luque czy Passarella i Menottiego na ławce - sztosik :)
3
@BorzyKrzys W Argentynie tak, bezprzecznie D10S, a w Hiszpanii i nie tylko to Leo często i gęsto jest nazywany GOAT czy D10S, ot taka subtelna różnica. Pozdrawiam :)
7
@Encore Oczywiście, że tak, przecież nie podważam boskość Diego, w żadnym wypadku, ale sam widzisz, że każdy turniej rządzi się swoimi prawami, przecież repka Albicelestes to powinna z palcem w dupie Jary wygrać z Helmutami co najmniej z 3:1, przecież Hoewedes strzelił w słupek. Tak czy inaczej to niezasłużony tytuł majstra świata dla Luftwaffe, ale tak niekiedy działa sportowe c'est la vie!
1
@AssisMoreira Z grupy to raczej tak, ponieważ pokonali Madziarów, Francję a przegrali z Włochami, a że dyktator /kat Videl dał rządowi Peru ok. 40 tysi ton zboża, ok. 50 melonów baksów pożyczki oraz pomoc militarną to już insza inszość, ale nie widziałem w tym meczu jakiś kontrowersji, no chyba że to była nieprawdopodobna mistyfikacja z obu stron???
8
@BorzyKrzys Chyba kpisz??! Pele wszedł dopiero pod koniec turnieju w Szwecji, w Chile od razu w pierwszym meczu przeciwko reprze Czechosłowacji to od razu kontuzja - WYGRAŁ JE GARRINCHA. W England to nawet z grupy nie weszli. Dopiero w Meksyku pokazał całą gammę swych nieprzeciętnych umiejętności, ale to była najlepsza jedenastka w historii MŚ, a grali w niej tacy magicy jak Gerson, Alberto, Jairzinho itd.
6
@Encore Dlaczego??? Ani ten, ani tamten nie miał dużego wpływu na zdobycie tytułu majstra świata przez repkę Albicelestes, bramki strzelałi Brown, Valdano oraz tę najważniejszą El Burru, czyli koledzy pomogli Diego, by ten zdobył upragniony tytuł majstra świata, a kto pomógł Leo, no kto??? Nie zapomnij o tym że dwie bramki w meczu przeciwko England to nie powinny być uznane, na dodatek repka Czerwonych Diabłów, której strzelił dublet. Tylko że cztery lata wcześniej to owej repce na MŚ w '82 to Zibi dupnął cudownego hat-tricka, na dodatek na Camp Nou, mieli fajową drabinkę do finału MŚ???
7
@Encore Przedstawię Ci staty Leo, to Ci się oczy otworzą, a jakie staty miał Diego na MŚ w '90, jeno cudowną asystę do Caniggii w meczu przeciwko reprze Canarinhos, jutro z rana wrzucę Ci wszystkie staty Leo na czempionacie na plażach Copacabany.
5
@AssisMoreira Analogia??? W finale MŚ w '90 to D10S nie miał wokół siebie drugiego megacraka, czyli wg mnie jednego z najlepszych skrzydłowych w historii bala, czyli Caniggii, z kolei kuźwa D10S nie mógł skorzystać z DI "ADHD' Maryśki, co za peszek.
29
@Encore Że co??? Przecież w półfinale był konkurs rzutów z wapna, a kto tak pięknie asystował do Di Maryśki, no kto???Hugo co sra długo??? :) Podobnie jak w w finale MŚ w '86, kiedy to ŚP. Diego uruchomił El Burru, po czym gol na wagę Złotą Nike, a dajże spokój, Igła niczym Fred, a gdzie był Tevez, na choooy Sabella wpuścił w drugiej połowie bezproduktywnego Kuna, a ten zjeb Palacio, Löw zrobił dwie zmiany i te zmiany dały tytuł dla Waffen SS, przecież Schurrle do Götzego i mój świat się skończył, a w 113.minucie to moje życie dobiegło końca,szkoda że nie miałem golichy pod ręką, ponieważ byłem w takim stanie, stanie katatonii, że chciałem poderżnąć sobie gardziołko, po dziś dzień chodzę do psychiatry!!!
2
@AxelF Tak, tak oczywiscie że taki Hornacek to nie żaden magik, ubrać go w drelich, dać łopatę do ręki, szluga w ryjosława i wypisz-wymaluj... chłopek-roztropek z pobliskiego PGR-u, ale doszli do finałów i to dwukrotnie z rzędu, dlatego jakoś tak mi wyszło, że w ogóle ich zapamiętałem. Przecież ja zawsze czczę i hołubię tylko i wyłącznie kuglarzy w sporcie, podobnie jak w futbolu, a mam w rzyci, że ktoś miał tyle i tyle odbiorów, ktoś chciał, a nie mógł, człek ma wysublimowany gust muzyczny /artystyczny, że tak powiem, oczywiście że są ludzie i klamki, że ktoś musi odwalać czarną robotę, ale świat kocha tylko i wyłącznie wirtuozów, to dla nich człek zasiada przed swoim tv, wymieniłem ich, bowiem chciałem być z deczka w dupę uprzejmy hehe :) Tak, ŚP. Czarna Mamba, Curry czy LeBron, czyli kontynuatorzy spuścizny "Air" Jordana, podobnie jak w boksie cenię takich fachowców jak m. in. Roy Jones Jr. czy Sugar Ray Leonard i wielu, wielu innych mistrzów pięściarstwa. Ale człek się zachłysnął ową otoczką jaka była w NBA, te wszystkie wypasione na maksa cheerleaderki, to strzelanie z procy w publiczność jakimiś tam hot-dogami, hamburgerami, może to teraz się wydawać kiczowate/chałtura, ale dla mnie oprawa sportowa w wykonaniu Jankesów to jest to, co tygryski lubią najbardziej, ten blichtr, ta pompa - OhYeah Ale tak, lata 80. to należały do ŚP. Dieguito, a lata 90. to należały do Chicago Bulls oraz kosmicznego "Air" Jordana, w rzeczy samej, przynajmniej ja je tak zapamiętalem :) Vince Carter??? Istny kosmonauta niczym Jurij Gagarin czy Hermaszewski!!! Dzięx za wierszyk, przypadł mi do gustu, autentyko, bez kitu haha
2
@AxelF Tak, tak oczywiscie że jakbym mógł nie pamiętać tak świetnego koszykarza jakim był Shawn Kemp, przecież wymiatał nie z tej ziemi, miał najlepsze staty z ekipy z Seattle, zawsze ówczesny komentator to zapodawał, że Kemp to taki odludek, że taki wyobcowany, że miał ksywę "Niemowa", nieładna ksywa, ale coś musiało być na rzeczy, ale walić to, nogi niczym sprężyny, potrafił się z miejsca wybić i zapakować cudownego slam-dunka, w każdym razie przemawiał na parkiecie, a nie musiał bajtlować do mikrofonu, ale nie wiedziałem, że się tak stoczył, jprdl! Z ówczesnej ekipy z Seattle to również obok genialnego Paytona, to zapamiętałem takiego Niemiaszka, wrył mi się w pamięć, a mianowicie Shrempf, cie choroba, zazwyczaj wchodził z ławki i robił kolosalną różnicę, wcześniej grał w "Wieśniakach" z Pacers, ach ten finał konferencji Indiana vs Knicks i pojedynek dwóch świrów, czyli Reggie "Dracula" Miller vs John Starks, ale między nimi iskrzyło, cały czas Reggie go podkurwiał, cały czas skakał mu na bary, aż w końcu młody dał się wprowadzić z równowagi i wyautowany, ale się wówczas wkurwił "King-Kong" Ewing i bodajże Oakley!!! À propos Ewinga, ja pindole, ach ta czapa Jordana nad nim, to jest po prostu całkowity odlot/całkowicie byłem odurzony owym slam-dunkiem w wykonaniu Nadprzyrodzonego, również dobrze pamiętam treneiro Knicks, przystojniaka Pata Rileya, trza przyznać, że facio miał klasę, zawsze włos zaczesany do góry, jak natenczas wystrzałowe gajerki, nie jestem gejem, ale zawsze mi się podobają mężczyźni, którzy to dbają o siebie, oczywiście że bez przesady, ale Pat Riley wporzo gość, na dodatek świetny treneiro, ale nikt nie przebije Phila Jacksona - chylę czółko, bowiem być sześć razy w finale i wygrać owe sześć finałów, to jest nielada wyzwanie, nielada wyczyn. Pamiętam takiego muła, chodził po parkiecie tak, jakby chwiejnym krokiem, tak się chybotał jakby był po amfie, ale jak rozbujał wory to ciął jak przecinak, a zwał się Bill Cartwright, oczywiście że BJ. Armstrong, to on jako pierwszy bawil się tak centralnie ochraniaczem na zęby, wyjmując/wsadzając ów ochraniacz do buzi, zdaje mi się, że Paytona również miał taki nawyk, tera to z tego słynie Stephen Curry, oczywiście że Vlade Divac, AC. Green, Worthy, oczywiście, że mam na myśli pierwszy finał Chicago vs Lakers, Scottie Pippen, Grant czy Paxon. Paxon - ach ten jego nieprawdopodobny rzut za trzy punkty, który to rzut dał kolejny mistrzowski pierścień ekipie z Wietrznego Miasta, a ów jakże cudowny rzut był bodajże na cztery sekundy przed końcem meczu finałowego Chicago vs Suns, tak walnąłem z dupy, że się cały dom obudził, a to było nad samym ranem, jprdl, taki byłem happy, oczywiście że ugotowany dobrą whiskey, że po prostu szaleństwo/krejzol. Podobnie jak rzut za trzy punkty w wykonaniu Steve'a Kerra w ostatniej chwili meczu finałowego Chicago vs Mormoni, ech dawnych wspomnień czar albo ten jakże znakomity utwór przed każdym spotkaniem Chicago Bulls w wykonaniu grupy Alan Parsons Project "Sirius", nosz kuźwa załamka, znowu mam horrendalne dreszcze na owe galaktyczne wspomnienia - OMG. Dobrze, na temat ostatniego rzutu w karierze Jordana w koszulce Bulls, to nic nie napiszę, bo to zakrawa o kolejne Bliskie Spotkania Trzeciego Stopnia, nawet by tego Tarantino nie wymyślił, musiałbym się znowuż płaszczyć, wynosić na piedestał, na ołtarze, zresztą od tego jest zajebiaszczy dokument pt. "Last Dance", w każdym razie również wyrażam zachwyty nad grą takich boskich graczy jak Dennis "Mennnisss" Rodman, Harper, Kukoć, Longley, Barkley, Hornacek i jege słynna grzywka hehe, Stockton, Malone, ŚP. Petković, ech szkoda wymieniać tych wszystkich świetnych graczy lat 90., bo nie jestem w stanie wszystkich zainteresowanych graczy wymienić, a było ich bez liku, a nie chcę być ciapowaty tudzież pizdowaty, że się tak nieładnie wyrażę :) Ave Saettle SuperSonics und Chicago Bulls, nigdy ich nie zapomnimy i to się liczy najbardziej - Ameno! :)
1
@Coutinho007 Z tego dokumentu to jasno na białym wynika, że Courtney Love maczala swe ćpunskie paluchy w odejściu z tego świata następnej ikony popkultury, czyli Cobaina, ta franca tak jechała z koksem, że wyszła do dedektywa, którego notabene same wynajęła, cała w negliżu, tak jak ją stwórca stworzył. W każdym razie sprawa śmierci Cobaina jest aż nadto kontrowersyjna i zagadkowa, nie zapomnij o tym, że Cobain zostawił po sobie bardzo duży majątek, a tuż przed swoją śmiercią, to chciał w trybie natychmiastowym rozwieść się z tą ćpunką, to daje wiele do myślenia??? Ja tam z natury jestem apolityczny, ale gdybym brał udział w wyborach na kandydata do objęcia funkcji prezesa zarządu Barçy, to oczywista oczywistość, żebym zagłosował na Laportę, darzę go uczuciem, taki ze mnie sentymentalista, tych innych gostków nie znam, to co mogę o nich sądzić, podobnie było co się tyczy głosowania na tych zjebów z PiS-u, mają taką nieograniczoną władzę, że najprawdopodobniej zaliczymy zjazd z Unii Europejskiej i pożegnamy się jeszcze z wolnymi mass mediami, a co za tym idzie - czeka nas dyktatura leve hard, akurat znam z autopsji, a jeśli ludzie sprzedali swą godność i swą wolność za pięćset zeta, to pies ich dymał i te małe pieski, już niebawem nie będzie programu +500, bo z czego??! Z dupy!! Jeszcze niech odrzucą miliardy ojro i dziękuję bardzo, ale nie chcę wchodzić na politykę, bowiem miałem przez nią masę kłopotów, na dodatek jestem w takim wieku, że gówno mnie to obchodzi tzn. obchodzi mnie los ojczyzny, ale co mogę zrobić, a no nic, człek ledwo zipie, tak się buja z dnia na dzień, byle do grobowej deski. Nie klepię biedy, co to to nie, ale niekiedy tak jest, że forsa to nie wszystko, bez urazy :)
1
@Coutinho007 Hah, jprdl, ale Ty masz wyczucie tematu, przecież nawet wczoraj po raz kolejny luknąłem na genialny dokument, a ów dokumentalny filmoslaw leciał na TVN FABUŁA, czyli "Kurt Cobain: życie bez cenzury", gratki za swój nos, masz siódmy zmysł haha :)
1
@AxelF Hah kolejny całodobowy, całomiesięczny, ba! Całoroczny temat do pisania, nawet wczoraj zapodałem że Michael Jordan to ikona popkultury, jednak muszę przyznać się bez bicia, że "Air" Jordan to największe zjawisko w historii sportu, sportowiec, który de facto zmienił oblicze dosłownie wszystkiego - marketingu, wzniósł się na taki poziom sportowy, że nie wiem czy kiedykolwiek jeszcze świat sportu doczeka się ponownego fenomenu??? Jak zwykle zresztą, to życiem rządzi przypadek, przecież ja miałem w swojej ofercie co się tyczy sportu - duopol, czyli tylko i wyłącznie futbol oraz boks, te dyscypliny mnie jarały najbardziej, aż do momentu gdy pojawiła się na naszych ekranach "Wizja Sport". Cosik mi się tam zawsze obiło o uszy odnośnie koszykówki, a zwłaszcza to, co się wyprawiało na parkietach w NBA, Bird czy Magic Johnson, ale byłem zielony w tej kwestii, nie byłem na czasie, ale któregoś pięknego dnia to luknąłem na gazetkę i co widzę??? Pojedynek dwóch herosów na parkietach NBA, czyli Magic Johnson vs Jordan, nie chcę obcyndalać takiego pięknego tematu, ale gdzieś poczułem miętę do Johnsona, pamiętam, że Jordan był opisywany /przedstawiamy jako ten zły, brzydki niczym gangster, nie z jakiegoś tam gangu słodziaków/Olsena czy fajniaków, lecz mega groźny gangster z gangu, a chociażby z Sureños (Wow, świry nie z tej ziemi!!!). Aaa Johnson taka bardzo miła facjata, taki jakby z deczka cukierkowaty ew. słodziaczek, w każdym razie Lakersi byli na topie, człowiek słyszał o takiej ekipie, a na temat Chicago Bulls to nic a nic nie czaiłem jarzyny, aż do momentu gdy pierwszy raz luknąłem na Jordana, nie wiem czy to było zjawisko dyfuzji czy anomii lub fizyczne /paranormalne, ale gdy luknąłem na Jego "stopping time", to nie jestem w stanie Ci tego odzwierciedlić, od pierwszej Jego akcji, jaką mi dane było widzieć w Jego wykonaniu, to miłość od pierwszego wejrzenia - bez dwóch zdań. Dostałem takiego zajoba na punkcie Byków, że gdy żeśmy jechali w podróż po całej Europie, to cały czas bajtlowałem tylko i wyłącznie na temat tego kuriozum, tego się nie da opisać, nie jestem w stanie Ci to przelać na papier, w każdym razie tak dopasowałem swój harmonogram wyjazdów, że nie było nawet mowy o tym, żebym był akurat w podróży, a w tym czasie był finał NBA z udziałem nadprzyrodzonego, to po prostu ewenement, tylko nie Molesta Ewenement hehe Nie będę opisywać ery Jordana tudzież całych Chicago Bulls, bo musiałbym znowu jechać tekstami a'la Edzio Gierek, Jaroszewicz czy prof. Jabłoński. Naprawdę dziękuję Bogu i polskiej telewizji publicznej, w tym "Wizji Sport", że nie ominęła mnie w życiu taka niespodzianka, taka nieprawdopodobna gratka, że byłem naocznym światkiem tegoż ósmego cudu świata, jakim był Jordan, wiem, że trochę wychodzę na bydlę, bo Leo to Leo, ale Jordan to Jordan, a ten dokument "Last Dance" to po nim miałem dreszcze i ch.. wie co jeszcze!!! Gdy mam chandrę, jakieś złe chwile /dni to puszczam sobie albo muzę, albo kompilacje z udziałem Jordana, Leo czy jakieś legendarne walki pięśćiarskie, ale Jordan i Chicago Bulls to zawsze na propsie, po dziś dzień mam przeogromny plakat, na którym to "Air" Jordan fruwa w powietrzu z wysuniętym językiem, po czym odbija się zza pola trumny i fruuuuuunie w powietrzu, by wbić piłkę do kosza, owe jakże brylantowe zdjęcie było zrobione podczas konkursu wsadów, co tu dużo mówić - GENIUSZ!!! Prawdziwy BYK światowego sportu, w ogóle to chyba największy fenomen socjologiczny/społeczny /sportowy, lepiej zrobię, jak przestanę o Nim płodzić, bo cuchnie sztampą na kilometr. Takie klejnoty sportu jak m. in. Jordan, Ali, ŚP. Diego, Armstrong (wali mnie to, że brał doping, a któż nie brał, oto lufa pytanie???) Lewis, Bolt, Schumacher czy Leo, to lepiej nie opisywać, lepiej koookać na ekran i cmokać z wrażenia, ot co!!! :)
1
@Coutinho007Tak, tak Kasia Nosowska to taka Jenis Joplin naszej sceny, dobrze, że mi zapodałeś ów utwór, bo całkowicie o niej zapomniałem, demencja starcza już mnie dopada :)
1
@jeyx77xAle przyuważyłeś jedną kwestię, że repka Albicelestes dojechała do finału tylko i wyłącznie dzięki żelaznej defensywie, przecież właśnie na tym polegają wszelakiej maści uroki osobiste turniejów mistrzowskich, na palcach jednej ręki to można policzyć jakieś wystrzałowe meczycha. Repka Albicelestes nie grała nic wielkiego na owym turnieju, ale w końcu Sabella wszystko to zbilansował, a zwłaszcza linię obrony, gdzie kapitalny turniej rozgrywali tacy zawodnicy jak m. in. Demichelis, Zabaleta Rojo czy Garay a i portero Romero grał w pytę jeża. Gorzej było z drugą linią, gdzie tylko Szefuncio grał sztosik, a grę Pereza czy Biglii, to lepiej zrobię jak przemilczę ów temat. Masz inne zdanie, ale jednak to Di Maryśka strzelił jakże ważnego gola w meczu przeciwko reprze Szwajcarii, nie będę się z Tobą przekomarzać, wiesz, co by było, gdyby Sabella powołał na mistrzostwa Teveza, a nie Igłę czy całkowicie bezproduktywnego Kuna. Ale jednak w finale to Löw trafił ze zmianami, bramkę na wagę złota wykreowali dwaj zmiennicy, a Kun czy Palacio to po wejściu na murawę, to byli tyko piątym kołem u wozu. Po co gdybać, wg mnie Albicelestes zagrała lepiej od bitych faworytów, czyli Niemiaszków, kuźwa, Igła niczym Fred (jprdl), ale jak się cieszył ze zdobycia bramki... tylko że był na spalonym, z kolei Hoewedes dupnął w słupek, szkoda że Sabella zdjął Lavezziego, a wpuścił do boju Kuna, na dodatek brak Di Maryśki to odbiło się czkawką, ponoć był telefon od Pereza, żeby pod żadnym pozorem Di Maryśka nie zgrał w finale, nie wiem ile w tym prawdy, ale kiedyś w jednym z wywiadów to Di Maryśka napomknął o tym, że miało miejsce takowe zdarzenie. Ech rzygać się chce na samo wspomnienie o tym finale, ale futbolowe c'est la vie. Pozdrawiam