Don-Corleone
Dołączył/a: czerwiec 2013
Zawiercie
408 obserwujących
437 obserwowanych
Której reprezentacji, do której powołany został zawodnik Barcy, kibicujesz?
Komunikat
Polecający
Ładowanie...
Historia komentarza
Ładowanie...
2
@Coutinho007 A komu nie było smutnawo, przecież kibice Canarinhos to mają zajoba na punkcie futbolu, na MŚ zresztą u siebie, czyli w 1950 r. to po przegranym finale z reprą Urusów, to kibice z niewyobrażalnej rozpaczy, którzy to stali na rusztowaniach skakali w dół, ginąc na miejscu. Na owym finale było ponad 200 tysi kibiców, tyle widzów mogła pomieścić słynna Maracanã. Nie po drodze mi z reprą Canarinhos, ale Helmutów to wprost nienawidzę, nienawiść do Niemiaszków oraz Sowietów to wyssałem z mlekiem matki, teraz to troszku patrzę na to wszystko inaczej, po co mi mowa nienawiści, ale gdy grają Helmuty to zawszę im życzę, ażeby dostali taki omłot, jaki ostatnio dostali grając przeciwko reprze La Furia Roja, jawohl is liebe alkohol hehe
0
@AxelF Hę, ja też pamiętam owych megacraków jak przez mgłę, przecież gdy odbywały się MŚ w '78 to mialem jeno trzynaście lat, tak więc nie chcę maścić tematu, a zwłaszcza niepotrzebnie kłamać, bo po kiego. Ale najbardziej z owych mistrzostw jeśli chodzi o repkę Albicelestes to zapamiętałych takich cracków repry Albicelestes, jak naprawdę przedni pomocnik - Ardiles, w pewnym sensie to legenda Tottenhamu. Oczywiście, że również Passarellę, Tarantiniego, Bertoniego, a zwłaszcza dwóch fantastico-bombastico napadziorów Kempesa i Luque. Również na owych mistrzostwach to pokazali się ze świetnej strony tacy zawodnicy innych reprezentacji jak m. in. Rossi, Bettega, Platini, Boniek, Krankl, Cubillas, Rensenbrink, Rep, bracia van der Kerkhof, Rummenigge, Zico, Dirceu, Causio czy Hansi Müller. Ale tak, od czasu do czasu to walę na YouTube i koookam po to, żeby to sobie wszystko przypomnieć. Ale masz rację, nawet pomimo tylu kontrowersji, niezrozumiałych decyzji gostków w czarnych kolorach, to Albicelestes naprawdę miała niewąską pakę, myślę że zasłużenie zdobyli tytuł majstra świata, ot co! W duchu fair play czy nie fair play, ale chociażby w finale MŚ w '90 to Niemiaszki dostały karniszonka z czapy, który dał im tytuł majstra świata, można by mnożyć w nieskończoność zatargi tudzież rozbieżności na wszystkich turniejach rangi mistrzowskiej, ale myślę że nikt i nic nie przebije poziomu sędziowania na MŚ w Japonii i Korei, to jest dopiero arcydzieło sztuki sędziowania - WoW!
3
@tristan87 Dokładnie, zagrać najlepszy mecz na turnieju i przegrać, toż to jest science fiction i przegięcie pały, w ogóle repka Deutsche to jakaś Nemezis, co się tyczy ich szalonych pojedynków na MŚ. Tylko raz ich ograli i to cudem, cud, że Dieguito wypatrzył El Burru w samej końcówce finału MŚ w 86, a tak to same wtopy zarówno w finałach MŚ, jak i w meczach ćwierćfinałowych, tyle jest reprezentacji na MŚ, ale NIE, muszą trafić na siebie repki Deutsche oraz Albicelestes, a niestety w tej konfrontacji to Helmuty de facto prawie zawsze górą i tyle w temacie.
3
@Comentateiro Luknij na to z innej beczki, analogia odnośnie niestety, ale już ŚP. Diego??? Diego ciągnął jak mógł za uszy repkę Albicelestes na MŚ w '90, oczywiście, że On oraz jeden z najlepszych skrzydłowych w historii bala, czyli Caniggia oraz fenomenalny portero Goycochea. Na finał MŚ w '90 wypada z gry o tron Caniggia, czyli Diego zostaje sam na polu bitwy z Helmutami i znowu walka wręcz z Mattheusem, który de facto cztery lata wcześniej to wyłączył z gry Diego podczas finału MŚ w' 86, na dodatek repka Albicelestes przegrywa ów finał po karnym z dupy, by tak rzec. Finał MŚ w 2014 roku, z finałowego meczu ze składu Albicelestes wypada drugi najważniejszy zawodnik repki Arhentiny, czyli Di Maryśka, który naprawdę na owych mistrzostwach był w doskonałym stanie technicznym, był w gazie, oczywiście, że Igła i Palacio nie wykorzystali sytuacji sam na sam z Neuerem, Leo pyknął minimalnie obok słupka. Nosz kuźwa, jprdl, Shurrle do Götzego i szał pał, zakład pogrzebowy o wdzięcznej nazwie "Game Over", jednak co by nie mówić i co by nie pisać to Helmuty mieli jeden dzień odpoczynku więcej od repki Albicelestes, a na dodatek Argentyńczycy grali dogrywkę, a na tym etapie to kolosalna różnica, co nie zmienia faktu, że Albicelestes powinna to wygrać z palcem w dupie Jary, ból dupy po dziś dzień, żadna maść nie ukoi mojego bólu serca, głowy czy torbulca, niestety, ale tylko raz pociąg ze Złotą Nike w tle, to pojawia się raz w karierze, Albicelestes na własne życzenie nie wskoczyli do owego pociągu, który mógł im dać tak upragnionego przez Leo i nie tylko tytułu majstra świata, tfu :/
2
@th@les Również dobre newsy ze świata sportu to się czerpało w ówczesnych czasach z krakowskiego "Tempa" oraz na ostatniej stronie najważniejszej gazety komuchów, czyli "Trybuny Robotniczej" czy po części z "Trybuny Ludu", de facto każdy sportowy news był na wagę złota. A w ówczesnej TV to zawsze czekałem na program, który był puszczany w niedzielę w godzinach wieczornych, czyli "Sportowa Niedziela", trza przyznać szczerze, że był to jak natenczas bardzo dobry kanał sportowy, może nie kanał sportowy, bo to za dużo powiedziane, raczej program informacyjny, ale cool i na lajciku. Pozdrawiam Starego Druha :)
19
Alejandro Sabella ( AFA coach during WC 2014 ) was hospitalized urgently in the last hours.
Sabella, with a history of heart problems, is at a Cardiovascular Institute, located in the Buenos Aires.
We wish him a speedy recovery.
Ja Cię kręcę, aż się rzygać chce od tych wszystkich hiobowych wieści. Sabella jako jedyny treneiro miał pomysł na cudowne pokolenie repki Albicelestes, no i oczywiście, że na Leo. Nienawidzę przekazywać takich wieści, ale na tym polega siła i moc silnika netu, jeśli było info na temat Sabelli, to z góry sorki, ja akurat jestem fanem repki Albicelestes, dlatego też znowu jest mi bardzo przykro z tego powodu, mniemam iż Sabella ucieknie grabarzowi spod łopaty - Dalibóg!
1
@Coutinho007 Spokens, należy Ci się jak psu buda, bowiem jako jeden z nielicznych to rozpoznałeś gitarzystę wszech czasów, takie czasy, z kolei nie dziwota, że ludzie nie czają bazy, ponieważ Jimy odszedł w krainę wiecznych łowów w 1970 r. Góra z górą się nie zejdzie, a człowiek z człowiekiem zawsze, kto wie, może łykniemy po szklance wybornego bruderszafta hehe :)
1
@Coutinho007 Zgadłeś, należy Ci dobra Whiskey haha :)
0
@Colon Wow!!! Ja Cię kręcę, co to znaczy fenomen netu, nie wiedziałem, że przed "Goal of the Century" to Hoddle był ścięty na równi z trawą, czyli w gwoli ścisłości to nie powinien ów gol być uznany, bezapelacyjnie, do samego końca mojego lub jej/jego, czyli owego gola stulecia, jednak Diego w czepku urodzony. Tak czy inaczej to repka Dumnych Synów Albionu została w sposób artystyczny wydymana przez patafiana w czarnym kolorze, szczerze mówiąc mi w to graj, z kolei duch fair play poszedł się pierdol*ć, wielgaśne dzięki za ów jakże dydaktyczny filmik :)
0
@Zip Wyluzuj, dla naszego pokolenia Diego był naprawdę inspiracją, dziś napisałem, że naprawdę był ikoną popkultury, jestem dziesięć lat starszy od Szacownego Usera @Janiama, dlatego rozumiem Jego ból serca, ponieważ mam tak samo jak On, zrozumiesz pewne rzeczy, gdy będziesz takim starym prykiem jak ja, tylko bez urazy, grzecznościowo proszę :)
1
@Janiama To jest urywek z genialnego filmu dokumentalnego pt. "Maradona by Kosturicia", luknąłem na ów film chyba z dwadzieścia razy, ale najlepszy film dokumentalny o boskim Diego, to wg mnie film pt "Diego".
1
@Coutinho007 Trafiłeś w dziesiątkę, tak mam w swoim avatarze największego gitarzystę wszech czasów, na Jego nieprawdopodobnej muzie to się wychowałem, dosłownie był prekursorem tego, co najbardziej cenię w muzyce, czyli dźwięku gitar/gryfu. Kiedyś się uczyłem gry na gitarze, ale niestety słoń mi na ucho nadepnął, a to peszek :)
2
@AxelF Tak, tak dziś z perspektywy czasu to wygląda zgoła inaczej, ale nigdy bym nie przypuszczał, że kiedyś będę o tym pisał, de facto sędziowie ciągnęli za uszy repkę Albicelestes i to przez cały turniej. Repka Albicelestes to nie zaczęła owych mistrzost z wysokiego "C", przecież w meczu w fazie grupowej przeciwko reprze Madziarów to mondzioł w czarnym kolorze wyrzucił z boiska aż dwóch Madziarów, ledwo co wygrali 2:1, w meczu przeciwko reprze Les Blue to karny z dupy, którego na bramkę zamienił Passarella... i na koniec wtopa przeciwko reprze Sqadra Azzurra (0:1).Ale szczytem wszystkiego był mecz Albicelestes vs Peru, jak się później okazało, to junta wojskowa na której czele stał kat/oprawca Videl, to przekupiła rząd Peru w ten oto sposób, że wysłali do "zaprzyjaźnionego" Peru ok. 40 tysi ton zboża, ponoć udzielili im pożyczki gotówkowej w wysokości ok. 50 melonów baksów czy jakaś tam pomoc militarna (te wszystkie info to wiem z gazet /netu, żeby nie było, bowiem jak miałem się dowiedzieć o takich wałkach), oczywiście, że repka Albicelestes, która "musiała" wygrać z repką Peru, by wysiudać z z finału repkę Canarinhos, no i masz babo placek, co za big suprise - wygrali aż 6:0 hehe, na dodatek golkiper Peru miał korzenie argentyńskie. Ale wiesz co??? Kuźwa, albo to było taka nieprawdopodobna mistyfikacja z obu stron, albo grali na serio, w każdym razie nie pamiętam, ażeby były jakieś problemy repki Albicelestes w tym meczu o wszystko, po prostu ich zmiażdżyli /zgwałcili, tym bardziej że repka Albicelestes to miała natenczas zajebisty skład zestawu, z kolei ów mecz jest zawsze w czołówce odnośnie największych walków w historii bala /MŚ i bądź tu mądry? :) Na dodatek strzał w ostatniej chwili meczu finałowego, czyli strzał Rensenbrinka, który już oczyma mojej wyobraźni był w sieci, ale Bóg musiał w tym momencie mocno dmuchnąć, ponieważ (jprdl) piłka uderzyła w słupek, gdybym był rodowitym Holendrem to bym popełnił seppuku, no i oczywiście że dogrywka, a dzieła zniszczenia dopełnili niezawodny Kempes oraz Bertoni. Z kolei od tego czasu zakochałem się w futbolu rodem z Ameryki Południowej i ta ma namiętność trwa po dziś dzień, ale masz rację, że oba tytuły, które to zdobyła repka Albicelestes są aż nadto kontrowersyjne, ale futbolowe c'est la vie, gdybym chciał napisać o wszystkich przekrętach/wałkach w futbolu, jakie to mialem "przyjemność" obejrzeć w swej karierze kibicowania, to bym musiał napisać kolejną pracę magisterską hehe :)
1
@andbarca Tak, tak oczywiscie, że przeciwko reprze Maksyku, de facto to dziś nie jest czas, ażeby pisać pół żartem, pół serio, mea culpa, z góry przepraszam za moje niewłaściwe sformułowanie. Serdecznie Pozdrawiam :)
5
— 'Messi is nothing without Ronaldinho.'
— 'Messi is nothing without Xavi.'
— 'Messi is nothing without Iniesta.'
— 'Messi is nothing without Neymar.'
▬ In the future, They will say:
'Football is nothing without Leo Messi".
Diego - wybacz, że musiałem napomknąć na temat Leo, ale nie chcę być blagierem tudzież wielgaśnyn kłamcą, ale w sposób dosłownie mikronowy, to jednak bardziej - Leo (Te quiero mucho!!!). Luknąłem dzisiaj /wczoraj /całą noc na setki kompilacji z Twoją boską /arcy-piękną grą, kibicuję reprze Albicelestes od MŚ w' 78, nawet cztery lata wcześniej było mi Was nawet żal, gdy "Orły Górskiego" pyknęli Was 3:2, Lato i Szarmach pokazali Wam, jak się gra najlepszą w historii MŚ piłkę z kontry, ale zapamiętałem dwóch Waszych świetnych zawodników, a mianowicie Kempesa oraz Ayalę. Kto by przypuszczał, że za cztery lata znowuż się spotkamy, że repka Polski nawet pomimo tego, że zagrała najlepszy mecz w turnieju, to przegrała z Wami 2:0, ŚP. "Kaka" Deyna to przeputał najważniejszego karniszonka w historii polskiego futbolu, a z "miłości" do ŚP. Deyny to "kibice" spalili Mu dom oraz auto, żona w ostatniej chwili uciekła przed rozwydrzoną bandą polskich (ponoć z PiS-u byli???) neandertalczyków, ech cudowny szczupak Szarmacha w meczu przeciwko reprze Peru, czy niesamowita hekatomba młodego Zibiegi w meczu przeciwko reprze z Kartelu Medellin/Cali. Finał na owych mistrzostwach to jedna z moich ulubionych piosenek jaką kiedykolwiek dane mi było słyszeć, Mario Kempes oraz miliony confetti spadających z Estadio Monumental i ten niewyobrażalny entuzjazm Argentyńczyków po zdobyciu Złotą Nike, tego się nie zapomni do końca mego pobytu na tym, bądź co bądź, padole łez i smutku. Nasza repka Polski jedzie na mecz towarzyski z aktualnymi mistrzami świata, na dodatek do jaskini lwa, z jednym tylko bramkarzem, ba! Józio Młynarczyk przywieziony na lotnisko Okęcie milicyjną suką, pijany w sztok, ze złamanym palcem, niestety, ale Tomaszewskiemu nie było po drodze z ówczesnym treneiro naszej repki Piechniczkiem, w końcu dochodzi do potyczki w obecności 40 tysi Argentyńczyków, Józio Młynarczyk przystępuje do owego meczu z jedną tylko sprawną ręką! Ale zaraz, gdzie jest w kadrze Albicelestes "Nowy Pele"? Dopiero po kilkunastu latach to człek się dowiedział o tym, że D10S już wówczas będąc w tak młodym wieku... to czuł się psychicznie wyczerpany, że czuł iż nie ma już ochoty na kopanie futbolówki i by Menotti nie wystawiał Go w trzech meczach towarzyskich, ale 40-tysięczny tłum cały czas skandował nazwisko Maradony, a przypominan, że było to dopiero w 1981 r. W gwoli ścisłości to sprawiliśmy big suprise pokonując ówczesnych mistrzów świata 1:2, po bramkach filigranowej porcelanki Buncola oraz Zibiegi, bramkę dla repry Albicelestes strzelił chyba najlepszy gracz w historii bala grający swym czerepem - Passarella. A dalej nie ma co bajtlować, bowiem wszyscy kibice, którzy interesują się tak przecudną dziedziną sportu, jaką bez cienia wątpliwości jest piłka nożna, to doskonale wiedzą o tym, jak się potoczyła kariera ikony popkultury. W końcu w '82 na MŚ pojawił się On niczym Alain Delon. Gargantuiczna technika, niesamowita lewa noga, która - używając boiskowj terminologii - niejeden krawat potrafiła zawiązać, obrońcom nogi się plątały w supeł, ale nie prosty, jeno Windsor, bo mijał obrońców z klasą, fenomenalny ciąg na bramkę z piłką przyklejoną do buta, oczywiście, że niski wzrost, który zawsze sprzyjał/sprzyja sprytniejszym, zaradnym i bardziej zwinnym. Mógłbym tu pytlować wielogodzinny dyskurs na temat D10S, ale na co /po co, po co się prześcigać w pompatycznych wypowiedziach, Diego może śmiało zaliczyć się w poczet największych światowych ikon popkultury, śmiało może stanąć obok Charlie Chaplina, Che Guevary, Michaela Jacksona, Muhammada Alego, Marliyn Monroe, "Air 'Jordana, The Beatles, Martina Luthera Kinga, Audrey Hepburn czy wg mnie Lionela Andersa Messi Cuccittiniego. AD10S Companeros, AD10S Caudios :/Przyczyną śmierci El Diego był "ostry wtórny obrzęk płuc prowadzący do zaostrzenia przewlekłej niewydolności serca" - informuje CNN.
3
@Coutinho007 Wiesz, tutaj, na stronie to większość "kipicóff" Barçy to ma taki problem, że wszystko jest nieważne, najważniejsze jest to, że kupon wszedł, a że dzięki fenomenalnej postawie oraz nieprawdopodobnych bramek w wykonaniu Duńczyka z filmu pt. "Va Banque" to wszedł kupon za gargantuiczną fortunę, czyli dwa lub aż pięć ziko, tak więc Yahoo, dobrze, nie chcę być niemiły /opryskliwy . Mecz z Atletico, Leo kiwka, po czym podanie do El Gnato, El Gnato do Ney'a i gol, proste jak metr drutu w kieszeni, nawet ostatnio Mourinho zapodał, że "Jeśli jesteś sam na sam z Leo - zginiesz". Jak myślisz?? Czemu najlepszy piłkarz wszechświata, Bóg rodem z Polski, to pokazał "światową klasę" w meczach przeciwko reprze Squadra Azzurra czy Oranje. Co się stało??? Czyżby brak Kimisia, Dejwisa, Gorecki, Komana, Leszka Millera tak na niego źle wpłynął, co było grane, że cudowne ozdrowienie w następnym meczu Bayernu, a tu chowa czerep w drugiej połowie w meczu przeciwko reprze Orange, bowiem nie chciał tego, ażeby cały świat futbolu zobaczył bezradność /fajansiarstwo z jego strony, czy koledzy z drużyny grają na poziomie Białorusi czy Erytrei lub Gibraltaru??? Wiesz, co można samemu zrobić, jeno narżnąć batona na środku boiska albo uciec do szatni jak Lewy, ot co??? Gdy Griezmann zapodal, że może jeść przy jednym stole z Leo i CR7, to parsknąłem ze śmichu, ma facio odlot - nie powiem, on to nawet do pięt nie sięga Ąriemu, z czym do ludzi - OMG, Ney to by go wziął na taką karuzelę, że chłopina zobaczyłaby na czym polega drybling, szybkość czy kreacja, kupa śmichu z gościa. Że był skrojony pod innego artystę futbolu, czyli Giroud, oczywiście że tak, dwa takie pączki wypaliły w kilku meczach, czy w Atletico, pewnie że tak, Atletico grało futbol siermiężny, toporny i nudny, powinny się nazywać "1:0" Atletico, ot całe Atletico, ja takiego futbolu nie kupuję, a Griezmann akurat tam pasował jak ulał. Griezmann niczym Martyniuk, wyobraź sobie Martyniuka jako wokalistę Red Hot Chili Peppers czy Metalliki lub Sex Pistols haha Dlatego niech Griezmann jak najszybciej opuści Camp Nou, będzie to z pożytkiem dla Barçy jak i dla niego, a Couthinio - nawet mi się pisać nie chce, przyszedł Flick, po czym Couthinio od razu wyautowany, w jego miejsce Goretzka i bawarska maszyna ruszyła, Couthinio jeno żelazny rezerwowy u Flicka. Dembele wszedł nareszcie na niezły pozom, obnocymy co dalej. Aleña - w Betisie nie dał rady, a co dopiero w Barsie, ale wczoraj pokonał mocarzy z Ukrainy, tak więc do końca sezonu podstawowy skład haha. Dobrze, co sądzę o Koemanie??? Nic nie sądzę, ma pecha, bowiem jak można mieć 25 sytuacji bramkowych w meczu z Alaves i remis, świetnym był pilarzem, a czy będzie dobrym trenerem, się okaże??? Mam dziś niezły ubaw, dlatego mi do śmiechu, nie piszę to ze złośliwości, co, jaki sens ma płodzenie, liczą się tylko i wyłącznie wydarzę boiskowe, a zatem w LL jesteśmy na trzynastym miejscu, a w CL pewny awans, jak tak tak dalej pójdzie to dłuuuugo nie zobaczymy LM na Camp Nou, świat się z tego powodu nie zawali, ale Barça może się rozkraczyć tak na dobre i to pod każdym względem. Najważniejszym problem obecnej Barçy, to jest tragiczna sytuacja w LL, tera każdy mecz arcyważny, na noże, halabardy i toporki, a tu dochodzi stres, stres paraliżuje kopytka, na szczęście terminarz nie jest aż tak tragiczny, z kolei coraz ciężej o chłopków do bicia, żeby zilustrować stan techniczny dzisiejszej Barçy, to trza zapodać to, że tylko jeden zawodnik Barçy gra w reprze La Furia Roja, podobnie jak w Madrycie, coś w tym jest, że my gramy padakę, jak i Madryt, mapa drogowa się zmieniała, kiedyś był duopol na władzę w La Liga, a tera doszło masę ciekawych zespołów muzycznych w LL??? Aaa może wszyscy zaliczą odpał, na papierze to nie wygląda to tak źle, skład zestawu mamy naprawdę dobry, może ta zła passa dobiegła w końcu w meczu w Kijowie, a któż to wie, wystarczy strzelić jedno golazo i od razu mamy hiroła światowego futbolu, Ceerunio tam nie rozgrywa, ma od tego ludzi, po co mu dryblować, jakieś asysty drugiego stopnia, wali z każdej strony, z każdej nadarzającej się okazji i w końcu cosik wlyzie, a gdy się gra czterdzieści pięć metrów od pola karnego, to jaki sens bajtlować, ale nie mam nic przeciwko Ceeruniowi, strzela, bo do tego jest stworzony, a do czego jest stworzony Leo - i don't know??? Ostatnio tu napisałem na temat zsynchronizacji, grę/gra na jeden kontakt, w trójkącie, na obieg, skrzydłami, wahadła, sadzenia we wrota zza linii pola karnego, dlatego nie będę się powtarzać, każdy z nas postrzega pewne sprawy inaczej i tak ma być, tak trzymać po wsze czasy, każdy ma prawo do własnej opinii, ja mam taką opinię na dany temat, Ty masz inną i gitówa.
3
@Coutinho007 A dajże spokój, weź nie porównuj gry z jedną z najlepszych drużyn w Europie do gry z jakimś kalafiorami z Ukrainy, bądźmy poważnymi ludźmi, ja to już czytam od siedmiu lat, że Leo jest wypalony tudzież spalony, akurat zalogowałem na tę stronę po wpierdolu od Helmutów "0:7 zgłoś się" i zawsze jest, był i będzie atak na Leo, dziwnym trafem to tylko z Barçy Leo dostał tysięczną nominację dla piłkarza roku, oczywiście, że zwycięzca może być tylko jeden - Lewy, ale fachowcy, którzy wybrali Leo do nominacji dla piłkarza roku to na piłce zęby zjedli. Bo co??? Bo Brejtłejt zalicza przypadkową asystę, bo strzela bramkę pączkom z czterdziestu centymetrów, że wali bramę z karniszonka i Król Lew haha Rzygam tym tematem, Leo nie powiedział ostatniego słowa, MaTs, Piket i Roberto walą na spółę mega babola, Lenglet z dwóch metrów wali wprost do koszyka Oblaka - WINA LEO, wszystko jest WINA LEO. Przecież chciał odejść, tak więc niech odejdzie i będzie święty spokój, trza będzie podziwiać takich magików piłki nożnej jak Brejtłejta, dryblera Griezmanna, zagubionego w akcji Couthinio czy Pedriego, okey, nie mam z tym żadnych problemów. Leo niech jeszcze grzmotnie 65-letni rekord starego paranoika Pelego i niech zwija żagle. Wypalić to można jointa czy big smołka, przecież przed meczami reprezentacyjnymi to odmienił losy meczu przeciwko Betisowi, a tu nagle co, bo to Jego wina, że Barça nie jest w stanie rywalizować z ekipami z górnej półki, a tu jakieś leszcze z Ukrainy to są wykładnikiem naszej formy, przecież ich, to by nawet jebli piłkarze z Cadizu i to z palcem w dupie, ale niech idzie nowe, ja się nasyciłem grą Leo, Busiego czy Alby, kiedyś napisałem, że Leo zapłaci cenę za to, że jednocześnie był zarówno najlepszym napadziorem na świecie, jak i pomocnikiem, zawiesił tak wysoko poprzeczkę, że rokrocznie powinien mieć najlepsze staty np. król dryblingów, asyst, bramek, kluczowych podań, zresztą nie będę tu pisał Jego niebywałe curriculum vitae, Leo jest gnojony /skończony piłkarzem, a zwłaszcza na stronie głównej w Polsce, w Polsce Ludowej, mam na myśli ową stronę, na której to od czasu do czasu płodzę, zapewne tera z tego powodu to Leo teraz siedzi w kącie i płacze, chce się targnąć na linę, ma zapewne myśli tylko i wyłącznie samobójcze, cya. Czas jest najlepszym mordercą tudzież naszym sprzymierzeńcem, się okaże czy Leo jest wypalony/skończony, już się tak kończy od siedmiu lat i skończyć nie może??? Co mogę jeszcze napisać??? Trza czekać na najbliższe spotkania i tyle w temacie.
2
@AxelF Wiesz co??? Co mnie najbardziej jeży w obecnej sytuacji, w której się znajdujmy odnośnie naszej jakże niefortunnej gry to to, że Alba czy Roberto, to nie wjeżdżają w pole karne, z całym impetem, na pełnym gazie, z całą mocą silnika. Weźmy pod lupę takiego piłkarza jak Alba. Przecież Alba to jeden z najlepszych LO na świecie, ma w swoich giczołach nieprawdopodobnego speeda, posiada jebnięcie na paru metrach kwadratowych, nie raz, nie dwa to pokazał, że posiada niezły repertuar zwodów i co w związku z tym??? A no, to że biegnie na całej mocy silnika i zamiast wpaść w pole karne jak oszalały, szukać faulu na sobie, mieć lepsze pole manewru np. podanie do nieobstawionego jakiegokolwiek gracza Barçy, czy wbiegającego w pole karne zawodnika Barçy, to co czyni Alba??? Po choooy się zatrzymuje, po czym 90% jego dośrodkowań obija giczoły obrońców naszego przeciwnika, oczywiście, że jego zagrania do Leo, to zna cały piłkarski świat, przecież każdy z naszych przeciwników to odrabia pracę domową, przecież to jest tak oczywista oczywistość, że lepiej będzie, gdy Alba już z tego zrezygnuje, bowiem to już wygląda komicznie. Żyjemy w dobie VAR-u, obecnie rzutów karnych jest od groma, wpada taki Alba w pole karne, obrońca może chcący czy niechcący to go trachnąć, wybić z rytmu, można nieźle przyaktorzyć, przecież obrońcy muszą popełniać błędy, a tu nic z tego, w ogóle nie gramy wahadłami, nie wiem, dlaczego Alba tego nie wykorzystuje, przecież właśnie tak grał w Barsie m. in. Ney, Ney szalał na skrzydle, po czym jeb i z całym rozmachem wpadał w pole karne, po czym tylko można było widzieć numer korków na podeszwie laćków Ney'a, to mnie najbardziej bulwersuje /a wręcz wyprowadza z równowagi. Ja już nie liczę na to, że Roberto będzie grał w połowie tego, co grał u nas, chyba najlepszy PO w historii bala, czyli Dani Alves, przecież to Alves miał najwięcej w historii Barçyj asyst do Leo, nie Xavier czy Don Andres lecz legendarny Alves, ale chociaż niech Roberto, który również jest szybkim zawodnikiem, to niech wpada w pole karne, kiedy się tylko nadarzy ku temu okazja, a nie ciągle te bezsensowne wrzutki, tak wiem, wiem że Roberto ma parę asyst na koncie w tym sezonie, ale bądźmy poważni. Słusznie przyuważyłeś, że granie dwoma pivotami mija się z celem, ale nie wiem, co mam jeszcze powiedzieć na temat naszej "nie funkcjonującej" drugiej linii, przecież człek już napisał na ten temat tyle elaboratów, że śmiało mógłbym z tego tematu napisać pracę magisterską, przecież Koeman to nie w ciemię bity chłopek z drewna, to jest trener, który na futbolu zjadł zęby, podjął się misji, być może Mission Impossible 5, miał zajebistą posadkę w reprze Oranje, raptem kilka meczy w sezonie, miał do swojej dyspozycji fajowy skład repry Holandii, praca bezstresowa, na lajciku, na dodatek świetne wynagrodzenie, a tu co??? Byłby kamikadze, popełnia na oczach całego świata seppuku??? Trzynaste miejsce w tabeli, jeszcze trochę i Koeman zrówna się z niejakim de la Cruzem, ale to wina van Gaal'a była, co tam ten de la Cruz to trenował Barcę - raptem parę dzionków, tak więc najlepiej by było, gdyby Koeman poszedł na całość i niech wali do oporu tymi Aleniami, Puigami, de la Fuentami, bo co tu kalkulować, wszakże od dawna jesteśmy w czarnej dupie Baracka Obamy i najgorsze jest to, że osadziliśmy się w tej dupie tak na dobre!!! Ech, takie niestety bywają ciężkie chwile, gdy się kibicuje danej drużynie, nie można być cały czas na szczycie, ale bardzo mnie to boli, nawet nie wiesz jak bardzo że w pewnym sensie Zarząd Barçy ssssspierd*lił w sposób artystyczny ostatnie chwile kariery zawodowej wg mnie najlepszego piłkarza EVER, tutaj to są i zawsze będą wszelakiej maści spekulacje, że Maradona był lepszy od Pelego, Pele lepszy od Cruyffa i tak na okrętkę, ale ja lepszego piłkarza nie widziałem, Leo nie cyrkuje, nie wali na pokaz rulety, elastico czy rabony, ale jak to zapodał Deco "Hybryda zwariowała łącząc w jednej osobie El Fenomeno, Ronniego i Maradonę" albo wypowiedź Rosella, oczywiście że każde grabie grabią do siebie, ale akurat tutaj z całą okazałością muszę się zgodzić z byłem już prezydentem Barçy, cytuję "Takiego piłkarza nie tylko w historii nie było, ale też już nigdy nie będzie". Oczywicha, że pojawi się ktoś lepszy od Leosia, przecież świat nie znosi próżni, ale ja zapewne tego nie dożyję, a tera de facto każdy jeździ po Leo, jak pies po burej suce, rzeczywiście, że "fenomenalne" ostatnie tchnienia Leo w koszulce Blaugrany, wręcz wymarzony koniec ballady Leo w Barsie, przecież nie uwierzę w to, że Leo dokończy swą działalność gospodarczą na Camp Nou, pewnie, że marzę o tym, żeby Leo zagrał na full wypas na Camp Nou w obecności 90-tysięcznej publiki, która oddaje hołd swemu królowi królów w jakże dumnej historii klubu Barça, ale pandemia zyebała dosłownie wszystko, jprdl!!Widzisz, prawie w każdym swoim wystąpiąniu to muszę napomknąć na temat Leo, bo człek już ma taką naturę, że pisze o tym, co go najbardziej boli - ad finem!!! Tak, tak pamiętam kontrowersje w meczu przeciwko Luftwaffe, a zwłaszcza w pierwszym meczu, ale w dupę i cześć pieśni, co z tego, że w tym sezonie mają rację ci kibice, którzy uważają że powinny być rzuty z wapna w meczach przeciwko Sevilli czy madryckim putkom, jak za kontrowersyjne decyzje cieci w czarnych kolorach, to punkty nam nie przyznają, a sama sytuacja w LL robi się aż nadto nieciekawa, tera każdy punkt na wagę złota, a gdybyśmy się nie dostali do CL, to po prostu Armageddon zarówno pod względem sportowym/instucjonalnym, jak i finansowym, tfu! Dobrze, koniec pierdolamento, jutro się odezwę, bo dziś meczory, tak więc trza się skupić na meczach w LM :) Cdn...
1
@AxelF Nie będę Ci tu strzelał bajery-buzery damskie rowery odnośnie wszystkich transferów w historii Barçy, bo musiałbym napisać co najmniej z dwie książki, zresztą tera jest nieoceniona skarbnica wiedzy, czyli net, wpisujesz frazę "transfery Barçy", po czym wyskakuje Ci dosłownie wszystko, co chciałbyś wiedzieć na ten temat, po prostu tak przy okazji naszej miłej pogawędki, to chciałem Ci przytoczyć to, jak usłyszałem o takim klubie jak Barça. Ale również nie zapomnę finałowego meczu w PEMK, czyli kolejny nasz horror i thriller, Barça vs Steaua, dokładnie nie pamiętam owego meczu, daj spokój, przecież to było tyle lat temu, na dodatek człek był młody, wiadomo - maj, wszystko budziło się do życia, człek już zarabiał potężny kesz, to i potężna musiała być zabawa, muza, hotele "Silesia", "Warszawa" czy "Novtotel", ale pamiętam co za cudeńka wyprawiał w bramce ekipy pod przywództwem żywiciela ojczyzny Rumunii - Ceausescu, to raczej była zabawka syna dyktatora Rumunów - Niku (chyba tak miał na imię, ten wypierdek mamuta???), w każdym razie Duckadam przeszedł samego siebie, to raczej piłkarze Barçy dali dupy po całości w tym meczu, ale to Duckadam został okrzyknięty "Bohaterem z Sevilli". Faktycznie, obronił wszystkie rzuty karne, po prostu piłkarze Barçy mieli rozregulowane celowniki optyczne, gdy stawali vis-a-vis z portero Steauy w konkursie rzutów z wapna, z kolei trza oddać cesarzowi co cesarskie, dzięki jego postawie to doszło do big suprise, pamiętam nagłówki polskiej prasy sportowej, czyli katowickiego "Sportu" (bardzo dobra lektura jak na ówczesne czasy, trza przyznać szczerze) oraz krakowskie "Tempo", że "Blok Wschodni pokonał w heroicznej walce Blok Zachodni", coś w tym stylu, peany i jubilerskie zachwyty nad Steauą. De facto każdy kibic po cichu liczy na to, że maluczcy skopią zadki tym większym od siebie klubom czy repki, pamiętam, jaki byłem uchachany, gdy repka Kamerunu prowadziła 2:1 z reprą Dumnych Synów Albionu, ale niestety kat polskiej repry oraz były gracz Barçy - Lineker, to w sposób tak brutalny rozwiał moje marzenie, ażeby repka Kamerunu znalazła się w półfinale MŚ, dwa rzuty z wapna i Kamerun wypadówa z turnieju, byli jedną nogą w dalszej części rozgrywek, a tu Lineker zburzył /niczym burza piaskowa moje marzenia względem repki Kamerunu, szkoda :/Reasumując moją pracę magisterską odnośnie transferów??? Przeważnie tak było w dumnej historii Barçy, że to obcokrajowcy byli decydującymi graczami, gdy Barça zdobywała trofea, kiedyś mieliśmy monopol na zdobywanie PZP, a prym wiedli w tym aspekcie tacy gracze jak m. in. Simonsen czy Archibald, nie można zapomnieć o tym, co dokonał w barwach Blaugrany - Bernd Schuster, z kolei oto lufa pytanie??? Co się liczy najbardziej, czy być przez 38 kolejek cały czas w szczytowej formie i zgarnąć tytuł majstra Hiszpanii, czy dwumecz w PEMK czy CL, co by było, gdyby na Stamford Bridge nie doszło do "Iniestazo", co by było, gdyby nas sędzia nie wydymał w rewanżowym meczu przeciwko Interowi, co by było, gdyby nie doszło do największej wg mnie wtopy w dumnej historii Barçy??? Mam na myśli rewanżowy mecz Barçy przeciwko The Blues, prowadząc 2:0, grając w jedenastu na dziesięciu, klepiąc najlepszy w historii bala futbol, po czym Puyi powinien na sto procent faulować Ramiresa, ale Puyi miał już żółtko na koncie, myślami był już w finale CL na Allianz Arena, a kto by nie był i stało się, na dodatek Leo przeputał najważniejszego karniszonka w swej nieprawdopodobnej karierze, jak mógł ze swojego sandała kropnąć na siłę, gdy zazwyczaj sadził karniszonki na dwa tempa, bo wtedy przepisy jeszcze pozwalaly na to, ażeby w ten sposób kropić rzuty karne. Dla mnie ten mecz to jest największym traumatycznym przeżyciem, odkąd zostałem kibicem futbolu, najcięższe przeżycie, istny kataklizm, nie chcę bym znowu zbyt pompatyczny, ale gdy mam przed oczyma te trzęsienie ziemi, tę największą klęskę w historii Barçy, to po dziś dzień mam dreszcze i ch*j wie co jeszcze. Mam wyjebkę na lizbońską tragedię, bowiem to było wszystko do przewidzenia, to musiało tak się skończyć, ten łańcuszek złych decyzji kadrowych, zatrudnienie Setiena to było po prostu gwoździem do trumny, ale nawet z Valverde na ławce to chyba byłaby podobna klęska, może nie w takich rozmiarach, ale byłby wpierdol od Waffen SS, nawet nie ma co komentować. W końcu ktoś wyjaśnił "kreatywność" Roberto, Vidala czy Rakiety, butla z gazem musiała eksplodować, to było nieuchronne, ale mecz przeciwko Chelsea, po tym meczu i tak przez bardzo poważne moje kłopoty zdrowotne, moja psyche była nadwątlona, a po meczu z Chelsea to nadawałem się tylko i wyłącznie na oddział dzienny w zakładzie pogrzebowym tudzież psychiatrycznym, straciłem na kilka miechów ochotę na koookanie futbolu, moja wiara w futbol tzn. sprawiedliwość w futbolu została wystawiona na próbę ognia, przeszedłem chrzest ogniem, dopiero po kilku miechach odzyskalem ponownie radość z koookania na futbol, tak było. Myślę, że gdyby nie ta porażka to Guardiola zostałby w klubie na co najmniej z dwa sezony, a co dopiero zapodać o jakże niefortunnym i tragicznym losie, również fenomenalnego trenera, czyli ŚP. Vilanovie??? Oczywiście, że w tym okresie kładzie się cieniem "0:7" przeciwko nomen omen spychaczowi z Bawarii pod dowództwem Heynckesa, nawet pomimo kontuzji Leo, to i z Nim w składzie to walec, taran czy bawarski buldożer zrobiłby z nas miazgę, mieli rok konia - cześć pieśni. Oczywiście, że Leo grał w pierwszym meczu, ale przecież to była gra pozorów, jak można było wystawić kontuzjowanego naszego największego megacraka, na co /po co??? Tak więc Eto'o, Edmilson, Keita, Abidal, Deco, Giuly, Villa, w pewnym sensie Ibra, a zwłaszcza Ronnie i Dani to wznieśli nas na Olimp, na absolutny Mount Everest światowego futbolu, oczywiście że również, a nawet w sposób prymarny to niepowtarzalne POKOLENIE z La Masii. Tera żem w końcu doszedł do obecnych nieudanych transferów - oczywiście, WINA LEO, francuski paralityk, który odkąd przeszedł z Atleti to gra taką kloakę, że - WINA LEO sadzimy babola na Wanda Metropolitano - WINA LEO, wszystko jest WINA LEO, dosłownie wszystko, patologia level hard!!! Historia Twej family z polskimi browarami jest aż nadto smutna, ale co zrobić, każdy dostał po dupie w erze przemian Balcerowicza, temat na wielogodzinny dyskurs, o tym się również pogawędzi.
Sznuruję buziuchnę, bo za dużo gadam haha :) Cdn...
1
@AxelF Wiesz, ach te wszystkie ciekawostki związane z transferami, ale były, są i będą, przecież takiej drużyny jak Athletic Bilbao to chyba nie ma takiej drugiej na świecie, wiadomo, że mogą grać w Bilbao tylko i wyłącznie gracze, którzy są Baskowie (korzenie itd.), trza przyznać szczerze, że trzymają się swojej niezwykłej tradycji, ale ma to dobre i złe strony, prawdę mówiąc to Bilbao za dużo nie zwojowali w futbolu, ale mają swoją drogę istnienia i nią podążają, w przeciwieństwie do Barçy. Wiesz, ja tak się ciągle zastanawiam nad tym, kiedy tak naprawdę zacząłem kibicować Barsie i kurczę pieczone - nie wiem, po prostu dowiedziałem się o Barsie w taki sposób, a mianowicie, bowiem w latach 70. to cała Europa była pod wrażeniem gry repry Oranje pod przywództwem "Generała" Rinusa Michelsa, oczywiście że również to, co uczynił z wielgaśnyn jak natenczas Ajaksem, a że najlepszym zawodnikiem zarówno Ajaksu, jaki i repry Oranje był "boski" Johan Cruyff, to człek z automatu cosik w tym temacie się zainteresował, że jest taki klub sportowy na świecie jak Barça. Oczywiście,, że nie będę znowu powtarzać w kółko to samo,, że nie było żadnego dostępu do zagranicznych kanałów, tak więc człek był tylko i wyłącznie uzależniony od tego, co nam wówczas zaserwowała ówczesna TV. Jako że awansowaliśmy do finałów MŚ w '74, to wiadomo, że człek nawet pomimo tego, że był małym bajtlem, to nos przylepiony w TV i człek się jarał naprawdę wyśmienitą grą "Orłów Górskiego", mówi się, że największym fenomenem społecznym była "Małyszomania", a wg mnie to gówno prawda, oprócz moczu, trza było zobaczyć co się działo w Polsce, gdy do boju ruszali "Orły Górskiego", ale to nie czas na to, ażeby o tym ze sobą gawędzić, w każdym razie finał MŚ w '74 to pamiętam jak przez mgłę, natychmiastowe prowadzenie Oranje po rzucie z wapna, którego wykonywał naprawdę przedni gracz, czyli Neeskens, po faulu bodajże na Cruyffie, o ile mnie pamięć nie myli, po czym do akcji wkroczył Brodacz z Bawarii i panom z repry Oranje to już dziękujemy za udział w finale MŚ. Niestety, ale Cruyff nie pojechał na MŚ do Arhentiny i tyle Go widziałem, widziałem Go on live podczas słynnego wpierdolu od naszej repki w meczu eliminacyjnym do ME na Stadionie Śląskim i 4:1, ale w ogóle nie pamiętam Jego gry, wówczas człek był pod działaniem narkotyków, a ów narkotyk zwał się "Orły Górskiego", ale tak, dzięki Cruyffowi to po raz pierwszy usłyszałem, że istnieje taki klub jak Barça. By następnie znowu mi się zapaliła czerwona lampka pod czajnikiem, bowiem do klubu trafił jak naówczas największy talent w futbolu od czasów ery Pelego, czyli Dieguito. Niestety, ale ów transfer nie wypalił, z wiadomych nam wszystkim przyczyn, ale pod koniec lat 80. to na naszym rynku pojawiła się oferta co się tyczy założenia anten satelitarnych (tzw. czachy), trza przyznać, że była to bardzo kosztowna przyjemność, ale człeka było stać na owe cudo techniki, tak więc człek sobie zainstalował czachę. Dżizast Krajst, ale człek miał radochę, dokładnie nie pamiętam ile było kanałów, ale pamiętam, że był dostęp do MTV Europe (OhYeah) czy Sky TV, później dopiero, można by powiedzieć, że nareszcie, nareszcie można było luknąć na Helmutów kanały telewizyjne, bodajże Pro7, na pewno RTL plus czy Sat. 1, czyli w końcu można było luknąć na zagraniczne ligi. No i zaczęła era Cruyffa na ławce trenerskiej, ale co by było, gdyby Cruyff nie sprowadził do Blaugrany takich megacraków jak Laudrup, Christo, Koemana czy Romario??? Jestem na sto procent przekonany, że nie byłoby takich ogromnych sukcesów ekipy Blaugrany pod dowództwem Cruyffa, przecież kto strzelił bramkę, która dała nam pierwszy w historii PE, oczywiście, że z rzutu wolnego Koeman, w meczu przeciwko Sampdorii, w gwoli ścisłości, z kolei niestety, ale nawet Capello w wywiadzie zapodał, że jego Milan dlatego m. in. zgwałcił w ateńskim horrorze ekipę Dumy Katalonii, że Cruyff nie posłał do boju takiego magika jakim bez cienia wątpliwości był Laudrup, Laudrup się wkurwił na maksa, po czym zasilił... madryckie putki (zdrajca, urwać mu jajca :) Wpierdol nie z tej ziemi, miałem wówczas bibkę na chacie i zapodałem coś w tym stylu: - że panie i panowie, koniec miłości, koniec obmacywanka, majty na dupę i koookamy na to, jak walec Cruyffa rozjeżdża makaroniarzy, jprdl, wszystko się zgadzało, z małym wyjątkiem, że było całkiem w tył zwrot, całkiem na odwrót, ale funfle i dziewoje mieli ze mnie bekę, polewka nie z tej ziemi. Ale co by nie mówić, to bardzo duży udział w niebywałych sukcesach Teamu Cruyffa mieli hiszpańscy zawodnicy tacy jak m. in. Pep, Ferrer, Amor, Zubizaretta czy Eusebio, w tamtych czasach to był taki przepis, że tyko trzech obcokrajowców mogło zagrać w danym meczu, a czwarty do brydża to musiał odejść z kwitkiem, musiał obejść się ze smakiem, no i oczywiście że musiały być kwasy w drużynie, Koeman oraz Romario to mieli raczej status gwiazd nie do ruszenia, ale Christo czy Laudrup to musieli się bić o miejsce w podstawowej jedenastce, a że w pewnym sensie Stoiczkow miał nierówno pod sutitem, tak więc chryja musiała być, ale reasumując - jakże udane zakupy Barçy to przyczyniły się do monstrualnych sukcesów za czasów panowania na Camp Nou i nie tylko ŚP. Cruyffa (Aj Waj). Dobrze, jprdl, oczywiście, że poprzez wszystkie transfery Barçy to dojdę do obecnej sytuacji w klubie, ale temat jest tak rozległy, że później dokończę, bo ni stego, ni zowego patrzę i co widzę??? 2:30 w nocy, a zaraz trza wstać, by tyrać za baby-sitter :) Cdn... Aaa dzięki za info odnośnie brazylijskich walków transferowych, nic a nic nie wiedziałem na ten temat, to znaczy wiedziałem, ale nie tak dogłębnie jak Ty to przedstawiłeś!
1
@AxelF Widzisz, ja już to napisałem po wielokroć, wiadomo, że każdy mądry po szkodzie i po szkodzie głupi, ale to się musiało tak skończyć, ta indolencja Zarządu, a zwłaszcza dyrektorów sportowych, że kupowali po prostu zawodników przeciętnych, a wręcz niekiedy słabych, ja tam nigdy nic wielkiego nie widziałem w Ardzie, ot taki typowy zawodnik skrojony tylko i wyłącznie pod styl Cholo. Z kolei to człek myślal sobie, że potrzebny nam zawodnik, który grałby twardo /nawet niekiedy po chamsku, przecież w gwoli ścisłości to jedynie Puyol czy Szefuncio, to grali bezkompromisowo, a reszta to drużyny to raczej artyści futbolu byli, oczywiście że nie dali sobie na bary wskoczyć czy w kaszę dmuchać, ale to nie byli rzeźnicy. Istna burza mózgów, Arda cosik tam jeszcze od siebie pokazał, ale gdy Ney był zdrowy, to ławka mu się do dupy przyspawała, Arda to spuścizna Lucho, w każdym razie niewypał seksualny. Ale to były dopiero jaja jak berety, gdy zawitał na Camp Nou Gomes i jeszcze ten artykuł, że wyprzedziliśmy w bitwie o Gomesa madryckie putki, ja przyznaję się bez bicia, że nie znałem Gomesa, w ogóle nie czaiłem bazy, w którym zespole on występował, dopiero musiałem luknąć do wujka Google, dobrze, nie będę się nad nim znęcać, kolejny big niewypał seksualny. Można było walczyć o KDB czy Bernardo, ja wszystko rozumiem, że nikt z topowych pomocników nie chciał do nas przyjść, bowiem była nietykalna święta trójca, zresztą wspaniała /wyjątkowa /przepyszna, można tylko wzdychać achy i ochy na ich grę /cześć, oczywiście że mam na myśli Busi-Iniesta-Xavier, a żaden topowy pomocnik nie będzie sobie burzył kariery grając jeno od czasu do czasu, czy jakieś ogony, czyli że padliśmy ofiarą naszego nieprawdopodobnego pokolenia, które to zdarza się raz na sto lat. Ale od tego jest skauting, ażeby cały czas penetrować rynek, a tu były tylko takie newsy, że Zubi /Abidal to obserwują tego czy tamtego czaderskiego zawodnika, po czym jeb i "hekatomba" transferowa w postaci właśnie Gomesa czy Douglasa, zresztą znasz doskonale historię naszych "fantastico-bombastico" transferów ostatnimy czasy, to Ci będę bajtlować. Jeno trza być chorym na umyśle człekiem, żeby sprawdzić do klubu takich a nie innych graczy, na dodatek te jakże burżuazyjne pensje, jprdl, dlatego nas nie stać na m. in. Depaya, a przecież śmiało mógłby do nas zawitać taki artysta futbolu, który nie powiedział w futbolu ostatniego słowa, czyli David Silva, ale nie stać na pensję, bo jak taki ciućmok (Griezmann!!) pobiera takie horrendalne pieniądze, to z czym do ludzi, a co za robotę czyni Silva w RSSS, to po prostu bajka /cacko! Może jestem w błędzie, może jestem w kropce, cholera wie, w tym sezonie to wiem, że nic nie wiem, czuję się tak, jakbym był na diabelskim młynie, istny rollercoaster, jeden mecz w naszej ofercie na full wypas, a drugi mecz chłam /szmira i bądź tu mądry i pisz wiersze. Nie mam najmniejszego zamiaru obwiniać wszystko i wszystkich dookoła, bowiem Barça dała mi tyle radochy, tyle niezapomnianych meczy, wspaniałych chwil, tyle byczych momentów, że wolę ją zapamiętać w ten o to sposób, a nie za czasów Setiena, po części Valverde czy nawet teraz, Koeman to nie głupi facet, ale w futbolu oprócz umiejętności to liczy się również doza szczęścia, a tej akurat w tym sezonie brakuje Barsie, kto by przypuszczał, że w meczu z Atleti w jednej tylko akcji to popełnimy tyle jednocześnie baboli, to zakrawa już o zjawiska paranormalne, czy jesteśmy jedną nogą na tamtym świecie??? Nie wiem, jeszcze kontuzje Piketa, Roberto czy Arujo to już po prostu "Czyż nie dobija się koni?" - są solą w oku, ale walić to wszystko, jest się kibicem na dobre i na złe, zawsze jestem z deczka optymistą, jestem dobrej myśli, że nie sięgniemy dna, Leo stracił moc, ale mam nadzieję, że Jego silnik znowuż zaskoczy, jakaś iskra zapłonowa w postaci jakiego dobrego meczu w Jego wykonaniu i znowu Leo będzie decydujący, zaiste tak będzie, nie inaczej - Dalibóg Fajowe są zabawy dzieci, Ty waliłeś z łuku, a my - Einsteiny, to żeśmy chodzili po ciemku i walili z procy ludziom w szyby, to był dopiero "genialny" pomysł smarkaczy, mój Boże, szyb nie było, bo skąd, a my, wandale pełną gębą - gównarzeria level hard, aż załapałem wstydziora, gdy to płodzę do Ciebie, jestem pogrążony w smutku, że tyle niewinnych ludzi przez nas wycierpiało/ucierpiało, na dodatek to byli ludzie, którzy klepali biedę, ech rzygać się chce na same wspomnienia z dzieciństwa:/Ale Pozdro :) Cdn...
0
@Kurpinho Wszystko na ten temat, obyśmy się podnieśli z kolan, na papierze to drużyna wygląda całkiem-całkiem, ale niestety tylko na papierze, w każdym razie od czasów odejścia dwóch wg mnie najlepszych pomocników w historii bala, czyli Xaviera i Don Andresa, to nasz "gargantuiczny" Zarząd kupował samych kalafiorów tudzież paralityków, dlatego jest jak jest, raczej inaczej nie będzie, chociaż kto wie??? Oczywiście, że wszystkie nasze bolączki zasłoniło cudowne MSN, ale ze wszystkich tych nieprawdopodobnych /kosmicznych graczy to ostał się tyło Leo, a Leo w pojedynkę to sobie może jeno klocka narżnąć, tak centralnie na środku boiska i tyle. Również Pozdro :) Byle do następnego meczu Barçy, wiara czyni czuba i tak trzymać po wsze czasy - Ameno!
2
@Coutinho007 Pozwól, że Ci później odpiszę, bowiem mam yebanego kaca po whiskey i yebanego kaca moralnego po wczorajszej wtopie, wiem, że nic nie wiem odnośnie tego, co się dzieje w futbolu w erze pandemii, futbolu w wykonaniu Barçy, że wszystko WINA LEO, że tamto, sramto i owamto. Leżę ryjem na glebie odnośnie mego stanu zdrowia psychicznego, w każdym razie oddzwonię, czim się... i życzę miłej niedzieli, jo na razie sączę browce, tyle pozostało w tym życiu, tylko schlać ryja, żeby mi pies do ucha naszczał :)
2
@AxelF O, tak, tak Val Kilmer oraz Tom Cruise to mieli prawdziwe wejście smoka w kinomatografię, filmik pt. "Top Gun" to był prawdziwy hicior kasowy, akurat takie filmy to nie moja bajka, ale nie można nic zarzucić owemu filmowi, jak na ówczesne czasy to zajefajne efekty specjalne itd. Na Kilmera to lubię koookać w takich filmach z jego udziałem jak m. in. "Duch i mrok", "Jezioro Salton" - filmik absolutna perełka, podobnie jak wg mnie rola jego życia w znakomitym westernie pt "Tombstone", ta scena, w której to Val Kilmer toczy pojedynek w knajpie, gdzie w jednej ręce trzyma garnuszek do chlania Whiskey i żongluje w jednej ręce owym kubkiem, udając, że to rewolwer, to cały czas się głowię nad tym, czy to Kilmer tak znakomicie żonglował kubkiem, czy to był jakiś dubler??? W każdym razie Val Kilmer w tym świetnym filmem, to przebił samego Kurta Russella, Val Kilmer jako Doc Holliday to pobił na łeb i szyję rolę Wyatta Earpa, którego właśnie grał Russell, Doc umierał na gruźlicę, ale był najszybszym rewolwerowcem w Teksasie, a tu Russell jedzie na raczej z góry przegrany pojedynek rewolwerców, a tu pyk-cyk, po czym zza drzewa wyłania się/ strzela ledwo już żyjący Doc i ratuje życie Earpowi, w każdym razie jeden z moich ulubionych westernów, również wyśmienita jego rola w filmie oddajcy hołd legendzie muzy, czyli Jim Morrison w "The Doors", ach ten kawałek Doorsów "Riders on the Storm" - rewelka (OhYeah). "Prawdziwy romans" to de facto pierwszy film geniusza X muzy, czyli Tarantino, ale akurat nie dali mu go nakręcić, zaiwanili mu nadzwyczajny screenplay, ale Kilmer może śmiało powiedzieć, że "grał" u tak wybitnego reżysera - Tarantino, nie poznałem go w tym filmie, bo jak go mogłem poznać, jeśli był w tak świetny sposób ucharakteryzowany na Elvisa Presleya, ale film w reżyserii Tony'ego Scotta po prostu boski i ta scena, w której to konwersują pomiędzy sobą, bądź co bądź, dwie legendy kina Denis Hopper vs Christopher Walken, kiedy to Hopper tłumaczy Walkenowi, że makaroniarze pochodzą od Czarnuszów to rozdupcyła system - WoW. Przy okazji to gorąco polecam jagodziankę X muzy, film a'la coś na wzór filmów Tarantino, czyli nadzwyczajny filmoslaw w reżyserii Fledera pt. "Rzeczy, które robisz w Denver, będąc martwym", na ów film to chyba luknąłem z pięćdziesiąt razy, a Andy Garcia przeszedł samego siebie, a scena, w której to Critical Bill (gra go Treat Williams) wali z całej mocy w trupa w kostnicy, gdzie pracował tzn. robił sobie z nieboszczyków worek treningowy, to po prostu buńczuk orkiestrowy albo również Critical Bill kłócący się o to, czy zjadł kawałek gówna, gdy garował pod celą, to po prostu burleska nie z tej ziemi, musisz luknąć na to dzieło sztuki, ów film jest w mojej absolutnej topce. Tak, tak za komuny był prawdziwy butik z westernami, podobnie jak Twój Tatko, to ja również po części wychowałem się na westernach, trza przyznać szczerze, że komuna nie szczędziła grosza, ażeby wykupić prawa zastrzeżone do puszczania najlepszych westernów w historii owego gatunku. My, młode bajtle, to żeśmy wszyscy byli pod wpływem znakomitego jak natenczas serialu raczej dla młodzieży pt. "Winnetou", skąd Helmuty wytrzasnęli Pierre Brice'a, to prawdziwa hydrozagadka, ale strzelaliśmy z łuków czy kapiszonów hehe W każdym razie jeden z najlepszych seriali mojego pokolenia. Najbardziej westerny, które to wryły mi się w pamięć to te kultowe, w rzeczy samej, czyli crème de la crème owej branży filmowej "Dobry, zły i brzydki", "W samo południe", "15:10 do Yumy", "Dzika banda", "Pewnego razu na Dzikim Zachodzie", "Za kilka dolarów więcej", "Butch Cassidy i Sundance Kid", "Złoto MacKenny" a z tych nowszych to bez cienia wątpliwości "Bez przebaczenia", czy "Zabójstwo Jesse'ego Jamesa przez tchórzliwego Roberta Forda" i ostatnio luknąłem na świetny western "Bracia Sisters", w rolach głównych same superstars aktualnej kinematografii, czyli Jake Gyllenhaal oraz Joaquin Phoenix - ulala! Ale co by nie mówić i co by nie pisać, to westerny są jedną nogą na tamtym świecie, to już raczej gatunek X muzy, który jest na wymarciu - niestety! Na temat wychowania swojej dziatwy, to Ci później odpiszę, bowiem to jest temat tak rozległy, że musiałbym tu książkę napisać, w każdym razie nie byłem przy wychowaniu moich córek, ponieważ jeździłem jak poyebany wte i wewte na "wyśniony" Zachód, szkoda gadać :) Cdn... Po niedzielnych meczach się odezwę.
2
@Kurpinho Spokens - c'est la vie, raz na wozie, raz pod wozem, ale koookam na staty i wierzyć się nie chce, nie gramy aż takiej wielkiej padliny, przecież w meczu przeciwko Alaves to mieliśmy aż 26 sytuacji podbramkowych i remis, a za czasów a chociażby Valverde, niekiedy było tylko pięć sytuacji bramkowych i dwa zero dla nas. Naprawdę to jest jakieś science fiction, jakieś voodoo, że nie chce tyle wlyźć do sieci w tym sezonie. Nosz kuźwa, Lenglet z dwóch metrów wali wprost w Oblaka, przecież Atleti nie grali jakiejś wielkiej piłki, nie grali na bajerze czy klawo jak cholera, na dodatek kto by przypuszczał / kto by się tego spodziewał, że taki genialny portero, jakim bez cienia wątpliwości jest MaTs, to akurat w takim meczu, gdzie de facto o zwycięstwie będzie decydować jedna, góra dwie bramki, to zabawi się w Neuera, schocking! Damy radę, zazwyczaj piszę pół żartem, pół serio, ale naprawdę jest mi dzisiaj bardzo przykro z tego powodu, że jesteśmy jak na chwilę obecną, w czarnej dupie Baracka Obamy - to boli najbardziej. Dziękuję za słowa pociechy tudzież otuchy, to się ceni. Pozdrawiam Serdecznie i życzę udanego weekendu :) Kiełbasy do góry i golimy gostków z Osasuny - Dalibóg! Pozdro :)
2
@AxelF Nieważne to, ile lat ktoś ogląda futbol, futbol to prosta gra, to nie jakaś fizyka kwantowa czy robotyka, ale kto się interesuje futbolem, ten doskonale wie o tym, że pomoc to newralgiczna, a wręcz prymarna foramcja każdej ekipy, która gra /uprawia taką grę, jaką jest futbol. Jak pokonać fort, jak obejść bastion, barbakan czy redutę postawioną przez ekipę, mam na myśli większość przeciwników Barçy, no jak??? Trza grać na ścianę, obieg czy wolne pole, trza uruchamiać skrzydła, nie mówiąc już o dryblingach, czy jakieś niekonwencjonalne zagranie /zagrania, oczywiście, że również trza walić z haubicy zza pola karnego, a co mamy po odejściu Xaviera czy Don Andresa oraz Ney'a??? Walimy głową w mur, bumelanctwo naszej drugiej linii, to przekracza barierę dźwięku, Leo przez trzy sezony był najlepszym zawodnikiem Barçy w drugiej linii. Ba! Nawet zaorał i przeorał w tym aspekcie całą LL i Europę, pobicie rekordu Xaviera pod względem ilości astyt w jednym sezonie, to chyba z dupy się nie wzięło, co nie??? Koeman w tym sezonie zapodał, że chce odciążyć Leo, ale w jakim tego słowa znaczeniu, bo nie czaję bazy, wraz z kumplem zawsze, ale to zawsze komentujemy mecz Barçy na Messengerze. Dziś w okolicach ok. 40. minuty, to mi zapodał: - ja pindole, przecież grają tylko wszerz i wzdłuż boiska oraz do tyłu, zaraz stracą piłkę i będzie kontra, zobaczysz??? A ja na to: - weź mi ne perdol, na razie mecz a'la szachy na boisku, będzie remis! Po czym zaniemówiłem z wrażenia, jakie babole popełnili MaTs, Piket czy po części Roberto, który zostawił autostradę dla Carrasco - Tragedy (Bee Gees) W ciul, nie ma węzłowej tudzież roztrzygajacej o losach każdego spotkania drugiej linii - nie ma i nie będzie pięknej soboty, niedzieli czy środy, mam na myśli dni, w których mecze rozgrywa najukochańsza Barça, muszę przyznać to z wielkim bólem dupy, jąder i serca, że pewna epoka dobiegła końca - In The End (Linkin Park!!!) Teraz, qrwa, na głowę Ballantine's i walić wszystko. Płakać się chce, żyć się odechciewa, rzygać się chce, historia lubi się powtarzać, kłaniają się w pas się ostanie sezony Ryjka, Pepa czy Lucho, ale chociaż wówczas, to bezproblemowo kwalifikowaliśmy się do CL. A teraz będzie bardzo trudno o to, oczywiście, że bez histerii /paniki, z kolei mamy taką sytuację jak Antygona Sofoklesa, w pewnym sensie to otoczenie Griezmanna to niczym Hajmon, który zginął w bratobójczej w walce podczas ataku na Teby, a Leo uznał go za zdrajcę i postanowił ukarać go pozbawieniem (pogrzebu), nie będzie z francuską gnidą współpracować, akurat dzisiaj dał mu piłkę na czerep, dobrze, żartuję, zaczyna działać w krwioobiegu zabójcze C2H5OH, nie obwiniam żadnego piłkarza Barçy, taką mamy ekipę, jaką nam zafundowowali Rocco i jego bracia (czyt. Bartolomeu and bad company), wielkie dzięki - fajansiarze i matoły jedne :/Jutro Ci odpowiem, co i jak, dziś mam głowy do pisania, trochę się nabzdryngoliłem, a poza tym, po takim meczu to muszę się z tym przespać, bo jestem na totalnym podkurwieniu. Do usłyszenia wkrótce, dobrze się z Tobą gawędzi, autentyko, bez kitu :) Do usłyszenia dziś :)
15
Nieważne to, ile lat ktoś ogląda futbol, futbol to prosta gra, to nie jakaś fizyka kwantowa czy robotyka, ale kto się interesuje futbolem, ten doskonale wie o tym, że pomoc to newralgiczna, a wręcz prymarna foramcja każdej ekipy, która gra /uprawia taką grę, jaką jest futbol. Jak pokonać fort, jak obejść bastion, barbakan czy redutę postawioną przez ekipę, mam na myśli większość przeciwników Barçy, no jak??? Trza grać na ścianę, obieg czy wolne pole, trza uruchamiać skrzydła, nie mówiąc już o dryblingach, czy jakieś niekonwencjonalne zagranie /zagrania, oczywiście, że również trza walić z haubicy zza pola karnego, a co mamy po odejściu Xaviera czy Don Andresa oraz Ney'a??? Walimy głową w mur, bumelanctwo naszej drugiej linii, to przekracza barierę dźwięku, Leo przez trzy sezony był najlepszym zawodnikiem Barçy w drugiej linii. Ba! Nawet zaorał i przeorał w tym aspekcie całą LL i Europę, pobicie rekordu Xaviera pod względem ilości astyt w jednym sezonie, to chyba z dupy się nie wzięło, co nie??? Koeman w tym sezonie zapodał, że chce odciążyć Leo, ale w jakim tego słowa znaczeniu, bo nie czaję bazy, wraz z kumplem zawsze, ale to zawsze komentujemy mecz Barçy na Messengerze. Dziś w okolicach ok. 40. minuty, to mi zapodał: - ja pindole, przecież grają tylko wszerz i wzdłuż boiska oraz do tyłu, zaraz stracą piłkę i będzie kontra, zobaczysz??? A ja na to: - weź mi ne perdol, na razie mecz a'la szachy na boisku, będzie remis! Po czym zaniemówiłem z wrażenia, jakie babole popełnili MaTs, Piket czy po części Roberto, który zostawił autostradę dla Carrasco - Tragedy (Bee Gees) W ciul, nie ma węzłowej tudzież roztrzygajacej o losach każdego spotkania drugiej linii - nie ma i nie będzie pięknej soboty, niedzieli czy środy, mam na myśli dni, w których mecze rozgrywa najukochańsza Barça, muszę przyznać to z wielkim bólem dupy, jąder i serca, że pewna epoka dobiegła końca - In The End (Linkin Park!!!) Teraz, qrwa, na głowę Ballantine's i walić wszystko. Płakać się chce, żyć się odechciewa, rzygać się chce, historia lubi się powtarzać, kłaniają się w pas się ostanie sezony Ryjka, Pepa czy Lucho, ale chociaż wówczas, to bezproblemowo kwalifikowaliśmy się do CL. A teraz będzie bardzo trudno o to, oczywiście, że bez histerii /paniki, z kolei mamy taką sytuację jak Antygona Sofoklesa, w pewnym sensie to otoczenie Griezmanna to niczym Hajmon, który zginął w bratobójczej w walce podczas ataku na Teby, a Leo uznał go za zdrajcę i postanowił ukarać go pozbawieniem (pogrzebu), nie będzie z francuską gnidą współpracować, akurat dzisiaj dał mu piłkę na czerep, dobrze, żartuję, zaczyna działać w krwioobiegu zabójcze C2H5OH, nie obwiniam żadnego piłkarza Barçy, taką mamy ekipę, jaką nam zafundowowali Rocco i jego bracia (czyt. Bartolomeu and bad company), wielkie dzięki - fajansiarze i matoły jedne :/Najgorsze - brak drugiej linii i to od kilku sezonów, a najlepsze - niech młodzi grają do oporu, ile wlyzie, ile się da, niech się szkółka ogrywa, kto sieje, ten zbiera - nie tylko plony ale i nasiona, z kolei kto oset sieje, ten oset zbiera hehe :)
3
@tobiasson92 "Dajcie Polakom rządzić, a sami się wykończą". Hah Morawiecki 100 dni i będzie gites, a za komuny były jakże słynne słowa gen. Jaruzelskiego, czyli dajcie dziewięćdziesiąt spokojnych dni, bodajże Jaruzelski wypowiedział się w ten sposób podczas wystąpienia w Sejmie. Solidarność zgodziła się dać Jaruzelskiemu "dziewięćdziesiąt spokojnych dni", planowane strajki odwołano i miało być w pytę jeża, a tak naprawdę Jaruzelski szykował się do wojny z własnym narodem, owe "dziewięćdziesiąt spokojnych dni" zostało przerwane przez prowokację w Bydgoszczy, gdzie na sesji Rady Narodowej spałowano w sposób bestialski działaczy "Solidarności". Pamiętam baner na MŚ w '82 i mecz Polska vs Sowieci, czyli dajcie nam spokojnie rozegrać dziewięćdziesiąt spokojnych minut. Morawiecki - 100 dni, a Jaruzalem 90 dni, czyżby analogia, jprdl :)
1
@AxelF Na początku lat 80. to był taki program w ówczesnej tv, a mianowicie leciały parę teledysków, ów program był emitowany na dwójce od godz. 19:20 do godz. 19:30, tam się zmieściły dosłownie dwa nowe teledyski, pamiętam, że codziennie człek czekał jak na zbawienie odnośnie tego, jakie będą najnowsze teledyski. Nagle ni stego, ni zowego pojawił się artysta taki jakby nie z tej ziemi, nie z tej planety, a mianowicie Michael Jackson i chyba wpierw był teledysk "Billie Jean", jprdl, ten robot dance /moonwalk, ten obłędny vocal tudzież wygląd Michaela, po prostu szał pał, nie chcę tu jechać zbytnią emfazą, bowiem człek się robi za bardzo pompatyczny, a to mi śmierdzi na odległość komuną, tfu. W każdym razie wraz z funflami to żeśmy zbierali szczęki hamulcowe z podłogi. Cosik mi się tam wcześniej obiło o uszy, czyli grupa Jackson 5, ale tyle o ile, lubiłem soul, a zwłaszcza takie grupy jak Earth Wind & Fire czy Cool and the Gang, Lionel Ritchie, Stevie Wonder czy Aretha Franklin, ale Jackson mnie po prostu wbił w glebę, a o teledysku "Thriller" to szkoda cośkolwiek bajtlować - cały świat dostał pierdolca na punkcie Jacko, koniec, kropka. Dopóki współpracował z najlepszym wówczas producentem muzycznym na świecie, czyli Quincy Jonesem, to megahicior szedł za megahiciorem, normalnie maszynka do tworzenia genialnych kawałków, bukoliczny wręcz stan techniczny pomiędzy Jacko a Quincy, aż do momentu ich rozstania, oczywiście że jeszcze Jacko po rozwodzie z Jonesem to nagrał masę ciekawych kawałków, ale jego kariera zaczęła pikować w dół, aż do momentu śmierći (UPS :/). W każdym razie, co by nie mówić i co by nie pisać, to w sposób artystyczny przeputał swój przeogromny talent, oczywiście że po dziś dzień jest nazywany "Królem popu" ale... "ale" pozostał ogromny niedosyt, podobnie jak w przypadku Diego. Nie chcę nawet podejmować się tego wątku Diego vs Leo, ponieważ nawet ostatnio dupnąłem przeogromną perorę na ten temat, to po co bajtlować w nieskończoność, co nie??? Diego talent czystej wody, piłkarz, który wyprzedzał epokę, w której dane mu było ciupać, podobnie jak Pele, Cruyff, Garrincha czy Leo. Leo, piłkarz, który "karnie" stawia się na każdy trening tudzież mecz, nienaganne prowadzenie się w życiu codziennym /sportowym, ale co zrobić jak siurki /siusimajtki chcą, żeby Leo był bardziej papieski od papieża, dobrze, bo już się staję nudny i na dodatek się wkurwiam, a zaraz trza iść spokojnie sleeping :) W każdym razie Diego ma zawsze bufor, a Leo tegoż komfortu nie ma i mieć nigdy nie będzie, a czemu??? Bo nie ma dżemu, bo świat niekiedy jest po prostu poyebany!!! A każdym razie u mnie Leo Number One w historii bala, bez dwóch zdań! Cya, akurat nie darzę wielgaśną sympatią reprę Canarinhos, z kolei tak się zachwycam /zachwycałem takimi megacrakami z Kraju Kawy jak Pele czy Garrincha (tylko z filmików z YouTube), Ronnie, Ronaldo, Rivaldo, Romario, Socrates, Eder, Carlos, Dani Alves, Ney, aaaa szkoda wymieniać, ponieważ musiałbym spłodzić z cztery strony wordowskie, ot kolejny paradox, ale zawsze całym sercem za Albicelestes, do samego końca, mojega lub Jej :)
1
@AxelF Nie, nie to tak nie działa, ja Ci tu zapodaję filmami, które przeszły do historii kina, na razie nic a nic Ci nie zapodałem odkrywczego, to są standardy, że się tak wyrażę, tylko że jest taka różnica, że wówczas człek był skazany na to, co puściła ówczesna tv oraz repertuar kin, a teraz to jest istny raj, wchodzisz np. na Ekino czy Filman.cc i jest bosko, masz dostęp zarówno do najnowszych produkcji, jak i starych filmów, całe spektrum, cały arsenał filmów, począwszy od komedii/horrory /thrillery, a skończywszy na najnowszych serialach itd. Paradoks polega na tym, że człek nie ma czasu, ażeby luknąć na jakiś nowy film, mam na myśli codzienna dawka jakiegoś nowego filmu, człek do 17:00 godz. tyra za baby-sitter, później wieczorem de facto codziennie są meczory, a po godzinie 23:00 to człek jest zjebany jak koń po westernie - c'est la vie. Raczej większość filmów to koookam na Cyfrze +oraz HBO, zresztą tera jest tyle filmowych kanałów, że nie wiadomo, który wybrać, jaki filmoslaw puścić, ażeby smacznie pójść w objęcia Morfeusza, akurat w to mi graj, tak ma być, zawsze się przed snem cosik ciekawego znajdzie, a w necie to szukam tylko i wyłącznie wypasionych produkcji i takowe od czasu do czasu to się znajdą. À propos jeszcze moich lat młodości to bardzo lubiłem, a kto nie lubił - zacznijmy od tego, filmy z Delonem, to od filmów gangsterskich z jego udziałem, to zaczęła się moja miłość do filmów owego gatunku, Alain Delon - ten jego niepowtarzalny chód, ten jakże tajemniczy wyraz twarzy, taki świetny klimat, człek był zawsze za tym, ażeby go mentownia nigdy nie dopadła, nie widziałem filmu z jego udziałem, ażeby to była jakaś brzydota, jakiś dziwotwór /koszmarek, a takie filmy jak "W kręgu zła", "Klan Sycylijczyków" czy "Rocco i jego bracia" to naprawdę niczym zauroczenie narkotykowe, taki prawdziwy kop oraz również pierwszorzędny francuski aktor - Yves Montand i jego nieśmiertelna rola w filmie pt. "Cena strachu" - prawdziwa haubica francuskiego i nie tylko kina. Jan Gabin - aktor z charakterem, grał tylko i wyłącznie ambitne role, taki gdzieś niczym nasz Zbigniew Cybulski, w każdym razie również chapałem wszystkie filmy z jego udziałem, nie potrafię przelać na papier charakterystykę jego osobowości, po prostu trza luknąć na jego parę filmów, żeby zrozumieć o co mi kaaaman "Nędznicy", "Zbrodnia i kara" czy seria filmów, w których gra postać inspektora Maigreta. W ogóle bardzo lubię kino żabojadów i to po dziś dzień, ale wychowałem się na takich francuskich reżyserach jak Godard, Carne, Renoir czy Duvivier, ale przecież Jean Reno czy Belmondo to również asiory nad asiorami. Tak, "Policjanci z Miami" czy "Crime story" to absolutna topka, luknąłem na każdy z odcinków tych, bądź co bądź, kultowych seriali, przecież później Michael Mann nakręcił takie perły kina gangsterskiego jak m. in. "Wrogowie publiczni", "Zakładnik" a zwłaszcza perła nad perłami owego mojego ulubionego gatunku, czyli "Heat" - prawdziwa hekatomba oraz również z gatunku, którego to bardzo czczę/cenię, czyli biografia Muhammada Alego "Ali". Cdn...