Don-Corleone
Dołączył/a: czerwiec 2013
Zawiercie
408 obserwujących
437 obserwowanych
Której reprezentacji, do której powołany został zawodnik Barcy, kibicujesz?
Komunikat
Polecający
Ładowanie...
Historia komentarza
Ładowanie...
1
@AxelF Wiesz, na temat gry rodem z Deutsche, to Ty, czy ja, to obaj możemy napisać pięciostrunowy elaborat, a i tak człek nie dojdzie do pełnego consensusu, u nich liczy się tylko i wyłącznie kolektyw /korpus, tam zawsze jednostka musi się dostosować do całej załogi, a przecież zawsze mieli znakomitych piłkarzy, nawet wtedy, kiedy rozdupcyli legendarną drużynę Węgier, wpierw się podłożyli w fazie grupowej Węgrom, gdy "specjalnie" przegrali aż 3:8, by w finale wygrać 3:2, co ciekawe, ale repka Węgier w drodze do finału strzeliła aż 25 bramek, a na MŚ w '90 to repra Albicelestes, żeby dostać się do finału strzeliła tyko pięć goli. Oczywiście, że wszystkie informacje /ciekawostki posiadam z książek, to był pierwszy turniej, który relacjonowała telewizja. Węgry - Kocsis, Hidekuti, Bozsik a nade wszystko Puskas, z kolei w Deutsche - Walter, Turek, Bauer a nade wszystko Rahn, później, dopiero po kilkudziesięciu latach to co poniektórzy niemieccy piłkarze będąc na łożu śmierci to się przyznali do tego, że cały turniej grali pod wpływem amfetaminy, ile w tym prawdy, to cholera wie, ale absmak pozostał, a zwłaszcza u naszych bratanków - Węgrów??? Ja tam zazwyczaj jestem pacyfistycznie nastawiony do futbolu i nie tylko, a tym bardziej w cyberprzestrzeni, przecież jest teza i antyteza, co nie??? To jest coś takiego jak co poniektórzy deprecjonują wicemistrzostwo świata zdobyte przez reprę Albicelestes, nawet wczoraj widziałem wpis, że Ceerunio >Leo, jeśli chodzi o grę w kadrze. Kuźwa, droga Ceerunia do zdobycia tytułu majstra Europy... Węgry, Polska, Walia i strzał rozpaczy, strzał życia Edera, Lloris w jakiś niewytłumaczalny sposób to puszcza szmatę, oczywiście że Ceerunio zamiast grać na boisku to odwalał taką manianę przy linii, że lepiej to przemilczeć, naturalnie, że to nie jego wina, że dostał kontuzję, ale wkład w zdobycia przez niego tytułu majstra Europy, to niech każdy z nas odpowie sobie sam na owe pytanie, po co walić jadem, wszakże antagonizm nie jest mile widziany. To jest coś takiego, jak odbywają się ME w lekkoatletyce i jest finał na sto metrów, co nie??? Później taki najlepszy sprinter Europy jedzie na MŚ, by spotkać się z czarnoskórymi sprinterami, sukcesem to już jest zakwalifikowanie się do finału na sto metrów, ale spotkać się w finale z Boltem, Gatlinem itd. Szkoda się rozwodzić na ten temat, co jest bardziej spektakularnym wyczynem??? Zdobyć ME czy zostać wicemistrzem świata czy olimpijskim, tym bardziej że drabinka repry Portugalii, to była paradą śmiechu, można się tyko z tego rechotać. Wczoraj najlepszy piłkarz świata, czczony i wielbiony przez miliony kibiców na całym świecie (ponoć) to w ogóle zbliżył się w obręb pola karnego repry Italii??? :) Właśnie dlatego nie jestem już oddanym kibicem na poziomie reprezentacji, oczywiście że nie mam żadnych pretensji do Lewego, ponieważ samemu to sobie może jeno klocka narżnąć na środku boiska, podobnie sytuacja wygląda z Leo, oczywiście że repka Albicelestes ma więcej klasowych piłkarzy niżby nasza repka, ale na pewno Leo czuję w moczu, że to jest nic innego niż kopanie się z koniem, a Löwa zgubiło to, że olał gęstym moczem chyba najlepszego skrzydłowego natenczas na świecie - Sane. Oczywiście, że w jednym poście ująłem kilka wątków, ale gdy się pisze o repkach to ciężko to wszystko wyhaczyć w kilku zdaniach... Ufff :)
1
@AxelF Tak, tak Harrison Ford z zawodu był cieślą, a tu mamy kolejny raz paradox, ponieważ George Lucas zaprosił go do domu, ażeby mu wykonał meble, a wcześniej zagrał bodajże u niego w filmoslawie pt. "Anerykańskie Graffiti". Lucas, który cały czas myślał o nakręceniu "Gwiezdnych wojen" zapodał akuratnie do Forda, by ten przeczytał kwestie ze scenariusza... aaa owa kwestia wypowiedziana przez Forda spodobała się Spielbergowi i tak w ten oto sposób Harrison dostał rolę, która dała mu przepustkę do wielkiej kariery hah. Samuel. L. - urodził się z wadą wymowy, cały czas się jąkał, mógł bez problemu zagrać w serialu pt. "Ja, Klaudiusz". Jackson to pierwsze jego filmy były w reżyserii samego Spike'a Lee i gdy dostał rolę narkomana w filmoslawie pt. "Malaria" to tyle co wyszedł ze szpitala, ponieważ był na kuracji odwykowej kokainy i alkoholu. Zawsze się głowiłem nad tym, jak Lucas zbudował taki gargantuiczny statek kosmiczny, ta pierwsza scena, w której przez parę minut był pokazywany ów statek kosmiczny, człek w to wierzył, bo byłem summa summarum małym bajtlem, miałem wówczas dopiero 12 lat. Stałem za biletami ładnych parę godzin, na dodatek tak słońce prażyło, że bylem ugotowany, ale się nie poddałem :) Oblukałem ów film, gdy byłem na wczasach w Łazach, taka naówczas malutka miejscowość wypoczynkowa, parę kilometrów od znanego kurortu Mielna. Jprdl, nawet podówczas to wierzyłem w Godzillę :)
1
Kadra to kadra, a gra w klubie to dwa różne światy, tak chwalony Bielsa, gdy objął stanowisko selekcjonera Albicelestes to po prostu dał ciała, a pokładano w nim ogromne nadzieje. Oczywiście, że nie można zapomnieć o tym, że pod jego wodzą to Albicelestes zdobyła IO w Pekinie czy wicemistrzostwo Copa America, ale miał taką pakę, że repka Albicelestes śmiało mogła się włączyć do walki o tytuł majstra świata., ale na MŚ w 2002 r. to nawet z grupy nie wyszli, a mieli w grupie takie "tuzy" jak Szwecja, Nigeria czy England, całkowity blamaż, skrewili sprawę i tyle w temacie. Do akcji wkroczył Pekerman, który do dyspozycji miał asiorów młodego pokolenia Apache-Teveza, Burdisso, Leosia oraz właśnie naszego dzisiejszego Hiroła Masche. Na szacunek w ekipie narodowej niełatwo zapracować samymi sukcesami w klubie, dwa różne światy, inny zestaw ludzi /piłkarzy. Starszyzna niezaakceptowała gołowąsa, który na boisku przeistaczał się w bestię, w zuchwalca bez krzty pokory dla reputacji nieprawdopodobnych ogrywanych podczas treningów kolegów z kadry. Leo najbardziej podpadł Heinze, spór a'la Garrincha vs Nilton Santos, po prostu "Radość Narodu" tak wkręcał w glebę naonczas najlepszego obrońcę repry Canarinhos, że trza go było korkociągiem wykręcać z gleby. Oczywiście że stosowano wobec Leo permanentny mobbing np. zatrzaśnięcie drzwi od klopa, chowanie korków, na dodatek Leo już w tak młodym wieku to został wybrany twarzą Adidasa, co tak rozsierdziło Ayalę a zwłaszcza Riquelme, że z zazdrości o mały włos, aby się nie posrali w gacie i tu do akcji wkroczył Szefuncio, po czym po prostu stawał w obronie Leo, ryzykując swoją dalszą karierę w reprze Albicelestes. Na czempionat dostał się Masche, Tevez czy Saviola, ale Kun został wyautowany. Mógłbym tu pisać o jakże ciulowatej atmosferze w reprze Albicelestes, ale dziś nie o to chodzi, trza oddać hołd piłkarzowi, który nigdy nie pierd*lił się w tańcu, jego gra wślizgiem czyni Go jednym z najlepszych piłkarzy w historii bala w tym aspekcie, Passarella to bodajże najlepszy w historii bala obrońca grający swym czerepem, zresztą ciężko zrobić ranking najlepszych obrońców w historii tej cudownej gry, czy Maldini lub Nesta ew. Gattuso czy Mattheus lepiej grali wślizgiem, nie wiem??? Ale Szefuncia naprawdę darzyłem przeogromną estymą, był baaaardzo ważnym elementem puzzli ery Guardioli, a to jest już "coś", bo wg mnie i nie tylko to za czasów Guardioli widziałem najpiękniejszą grę, jaką mi dane było widzieć. Ja wiem, że gdy ktoś kończy rozbrat z piłką to ludzie po prostu ot tak, od serca, to wchodzą zawodnikowi bez mydła w cztery litery, że wpisy są nacechowane niekiedy sztucznością tudzież egzaltacją na full wypas, ale dla mnie Szefuncio to był wirażka i zhardziałym przekozakiem. Niestety czy stety, ale ostało się tyko kilku ostatnich samurajów, dlatego też trza ich cenić, bo niebawem nie zostanie nikt z ery Rijka, Guardioli czy Lucho, ale taka kolej rzeczy. Ave Szefuncio - Para Siempre En Mi Memoria!
PS. Wybaczcie mi, że dziś kolejny raz mój longplay, zresztą nie każdy musi czytać moje wysrywy, ale niekiedy są takie dni, że jest jak jest - inaczej się nie da, gdy człek płodzi o takim zawwodniku, czy legendzie klubu Barça??? Dla mnie tak, a dla Was??? Najlepszy piłkarz repry Albicelestes na MŚ rozgrywanych na plażach Copacabany wespół z Di Maryśką oraz Leo. Pozdrawki
2
Wiecie, niekiedy Wy, ludzie młodzi, oczywiście, że zakładam to, że większość z Was to ludzie młodzi, oczywiście, że gdy dochodzi do dyskusji pomiędzy ludźmi młodymi a starszymi, to niekiedy czuć na kilometr antagonizm, nie raz, nie dwa to sam zostałem nazwany protagonistą, że za dużo nadaję, że narzucam komuś swoją wolę i zaczyna się obkładanie internetowe pięściami, że tak powiem, ale do czego zmierzam???Przyuważyłem przez tyle lat, że ludzi starszych na tej stronie jest zaledwie garstka, czyli człek nie ma szans z młodością i summa summarum tak powinno być, ale jest na stronie bardzo fajowy user, którego prawie wszyscy znają @Janiama, od czasu do czasu wrzucał swoje opowiastki co się tyczy Jego kariery zawodowej, ja łykam wszystko to, co jest związane z futbolem, najbardziej mi się podobało to, jak @Janiama opowiadał o szatni, jak to szatnia rządzi się swoimi prawami, fajnie tak od środka poznać to, co się działo w drużynie, korelacja, antropologia filozoficzna, czemu jeden zawodnik - dajmy na to -był pupilkiem sztabu szkoleniowego, a drugi nie wiadomo za co, popadł w niełaskę trenerów itd. Ja Cię kręcę, przecież nie muszę szukać daleko np. Valbuena czy Franco Zola, wolę zajrzeć na swoje podwórko, a grali tacy naprawdę w pytę Niziołki jak m. in. Sybis, Ciołek, Garuch czy Buncol, przecież akurat byłem na meczu na Stadionie Śląskim w meczu o wszystko tzn. był to mecz eliminacyjny do MŚ w '82 i decydującą bramkę o awansie strzelił właśnie Buncolek. Puig to jest dla mnie naprawdę piłkarz zagadka, zawsze gdy dostawał te parę minut to po prostu nie zawodził, wszedł na boisko, po czym zaczęło się coś dziać, de facto cały czas pruł do przodu, żadnego bezsensownego klepania ty do mnie, ja do ciebie, wszędzie go było pełno, a w meczu o przysłowiową pietruszkę, czyli przeciwko Alaves, to pokazał całą gammę swych nieprzeciętnych umiejętności, w końcu ktoś wrzucił Leosiowi piłkę, po którym to zagraniu Leo dopełnił tylko formalności odnośnie zdobycia bramki. Dziś pod porannym przeglądem prasy to była wzmianka, że Puig stracił uznanie w oczach trenera - jakieś niesportowe zachowanie, co to za enigmatyczna wzmianka??? Człek w swojej karierze kibica to oblukał dziesiątki tysięcy piłkarzy, byli sto razy gorsi piłkarze od Puiga i mieli na stałe miejsce w podstawowej jedenastce, mnie się gra Ryszarda naprawdę podoba, a może nie znam się na piłce, tak jak chociażby @Janiama, który przewidział w swoich komentarzach, że Puig nie jest skrojony pod tak wielki klub, jakim bez cienia wątpliwości jest Barça, może @Janiama dostrzega te wszystkie detale, które człek nie potrafi wyhaczyć, właśnie @Janiama zawsze płodzi, że dany piłkarz to właśnie na treningach powinien zaskarbić sobie uznanie u trenera. Kiedyś był niesamowity hype na takiego siurka z Irlandii Północnej, a zwał się jegomość Norman Whiteside, łooo Pany, cały świat o nim mówił /pisał, bądź co bądź, to pobił rekord Pelego odnośnie najmłodszego uczestnika MŚ w całej historii mistrzostw, miał 17 lat i parę dzionków, gdy zadebiutował w reprze Irlandiu Północnej, nawet grał wtedy, kiedy repka Irlandii sensacyjnie pokonała gospodarza turnieju Hiszpanię, ale mnie się za bardzo nie podobała jego gra, ot taka sobie gra, później nie śledziłem jego kariery, ale musiał tak przedwcześnie zakończyć przygodę z futbolem, zaledwie w wieku 26 lat - fatalna kontuzja. Okey, nie o nim miałem pisać, po prostu takie skojarzenia. Co jest z Ryśkiem nie tak, bo ja widzę, że drzemie w nim duży potencjał, tym bardziej jest to temat drażliwy, ponieważ nasza pomoc kuleje od ładnych parę lat, czego ja nie widzę, czemu jestem ślepy, oczywiście, że jestem szarym, zwykłym kibicem, ale nie czaję bazy??? Z góry dziękuję za odpowiedzi, jeśli ktoś dotrwa do końca mego longplaya :) Czyżby Szymański >Puig, aż się wierzyć nie chce??? Aaa teraz najprzyjemniejsza część mego komentarza, a mianowicie Pedri - SZTOSIK!!!Jestem pod ogromnym wrażeniem jego gry, nareszcie pojawił się gracz, który na lajciku uwalnia się spod PRESSINGU oraz potrafi zagrać niekonwencjonalne zagrania - WOW!!!
0
Komentarz usunięty przez użytkownika
1
@JarekS Dzięx, trza od czasu do czasu oddać należyty hołd królom mikrofonu. Pozdrawiam serdecznie :)
2
Kibic to zazwyczaj takie stworzenie Boże, że zawsze porównuje danego gracza do innego, to jest odruch bezwarunkowy, nie ma się czego wstydzić, gdy niespodziewanie Braithwaite zawitał na Camp Nou, to człek z automatu sobie pomyślał pod swoim syfonem: - aha, Duńczyk, może coś a'la Preben Elkjear Larsen z legendarnej ekipy "Danisch Dynamite", ach co to był za dynamit. Na MŚ w '86 prawdziwa rewelka, przecież grzmotnąć /zgwałcić reprę Urusów aż 6:1 robi wrażenie, co nie??? Drużyna pod przywództwem znakomitego treneiro Seppa Piontka to również wyhaczyła repkę właśnie ziomali Piontka, czyli RFN 2:0, ale niestety anioł z różkami miał dzień świstaka /dzień konia, mam na myśli naprawdę świetnego napadziora - Butragueño, który zapakował duńczykom karetę i go home. Wpierw Dania nie zakwalifikowała się na czempionat w '92 w Szwecji, ale na naszych oczach rozpadła się Jugosławia, a co za tym idzie to w miejsce repki Plavi, zajęła repka pod wodzą Nielsena, który notabene poszedł na udry z największą gwiazdą Duńczyków - Michaelem Laudrupem, bratol Michaela poszedł po rozum do swego czajnika, po czym polecieli w ślinkę niczym Honecker vs Breżniew i się pogodzili. Ale mieli tylko parę dzionków na przygotowanie się do ME, a potem to już chyba największa big suprise w historii bala, czyli zdobycie ME, a finałowy mecz przeciwko Helmutom, przeszedł do historii futbolu, zresztą półfinałowy mecz przeciwko reprze Tulipanów również zapadł mi na stałe w pamięci, przecie w reprze Oranje grały takie megacraki jak m. in. Koeman, van Basten, Rijkaard, Bergkamp czy Witchge, w każdym razie w regulaminowym czasie padł remis 2:2 i konkurs rzutów z wapna, który wygrała repka Danii, na czele której stał /bronił Schmeichel (genialny portero). Deutsche mieli wywalone wory na repkę Danii, podeszli do owego meczu na luziku, jak zwykle duże "ego" Helmutów, pyszałkowatość level hard, co się srogo zemściło, jeb i pozamiatane 2:0 dla duńskiego dynamitu, pewnie, że anomalia /nieprawidłowość, bowiem każdy kto koookal na owe mistrzostwa, to zapodawał sam do siebie lub do współtowarzysza w piciu sake lub bronxa , że Duńczycy spuchną, tak jak onegdaj miało spuchnąć Atletico, kiedy to zdobyli tytuł majstra Hiszpanii hehe Nie chcę ciągnąć temat w nieskończoność, ale zapamiętałem parę nazwisk z duńskiego dynamitu, a zwłaszcza takich piłkarzy jak m. in. Schmeichel, Olsen, Henrik Larsen, Brian Laudrup czy Povlsen, kapitalny ansabl, jest co wspominać. Funfel Braithwaite'a, czyli En-Nesyri to od czasu do czasu cosik grzmotnie w Sevilli, ba!, nawet miał na kopycie przeogromną szansę na zdobycie przez Sevillę SPE, ale przegrał wojnę nerwów z Neuerem, a Braithwaite'a to szczerze mówiąc człek nie zna, nie wiadomo czy może wspiąć się jeden level wyżej, za mało szans dostaje, ale z góry widać, że jest surowy technicznie, chęci ma - nie przeczę, w każdym razie dobrze że się pojawił ów artykuł, bo zaraz mnie wzięło na wspomnienia. Ale ze mnie to jest pierdoła dzień dobry :)
2
@JarekS Kiedyś to była prawdziwa polska szkoła dziennikarstwa, a tworzyli ją tacy wspaniali komentatorzy /dziennikarze co się zowie jak m. in. Bohdan Tomaszewski, Ciszewski, Chruścicki, Tomasz Hopfer i Jego słynny jak na ówczesne czasy cykl "Bieg po zdrowie", Wszolek i wielu, wielu innych znakomitych dziennikarzy, nie mieli dostępu do netu, w ogóle do mass mediów w szerokim tego słowa znaczeniu, a byli tak merytorycznie przygotowani do każdego wydarzenia sportowego, że ho ho A tera banda błaznów, przygłupów, jeden głupszy od drugiego, wkradła się bylejakość, byle tylko wsadzić swego ryjosława, parcie na szkło to przekracza barierę dźwięku, a na czele tej organizacji idiotów stoi nie kto inny jak imbecyl Kurski. Oczywiście, że Kurski to całkiem inna bajka, ale, bądź co bądź, to jest przywódcą Korea TV, rzygać się chce, a nikt mnie tak nie wkurwia jak ten chłoptyś z "elyty", w dupę lepszy Wichniarek :/
0
@Don Lucas Dziękuję za obszerną odpowiedź i również życzę miłych snów w objęciach Morfeusza :)Aaa trza oddać cesarzowi co cesarskie, nadmieniłeś na temat redaktoiro Wszołka, Dżizast Karjst, ale On miał gadane i wiedzę na temat futbolu południowoamerykańskiego, istna kopalnia wiedzy,*Jego dykteryjki /opowiastki zawsze na propsie, miał obcykane dosłownie wszystko, co się dotyczyło danego meczu czy grającej drużyny /piłkarzy grających w strefie Ameryki Południowej, fachowiec w każdym calu, merytorycznie przygotowany do każdego spotkania na level hard - Chapeu Bas!!!
1
@Don Lucas Winszuję, że Szanowny Kolega zarwał nockę, ażeby koookać na mecz Albicelestes vs Narcos, na dodatek Szanowny Kolega był naocznym świadkiem, bądź co bądź, epokowego /najwyższej próby wydarzenia, przecież przeputać w jednym meczu aż trzy karniszonki, to tej popisówki najstarsi górale tego nie pamiętają. De facto od MŚ w '74 w Deutsche, to nie przypominam sobie, żeby na turnieju rangi mistrzowskiej, któryś z piłkarzy dokonał takiego "wybitnego" czynu, jakiego to wy(czynu) dokonał Martin Palermo, chwała Mu za to po wsze czasy, zapisał się w annałach światowego futbolu, na dodatek złotymi zgłoskami, bez dwóch zdań, co do tego nie ma żadnych wątpliwości. Pozdro
1
@AxelF U Ciebie szły lekkie filmy, że tak powiem, komedie i takie tam, u mnie z kolei ludzie mieli zajoba/fioła na punkcie Schwarzeneggera, a zwłaszcza filmu dokumentalnego pt. "Żelazna Pompka", jak każdy facio, to musiał kiedyś na swej drodze stanąć twarzą w twarz z kulturystką, kiedyś idolem był Steve Reeves nawet Kirk Douglas wyglądał niczego sobie. A tu pojawił się człek jakby z innej beczki, innej planety, Schwarzenegger - bestia w ludzkim ciele , nieboskie stworzenie, barbarzyńca, ludzie mieli na ścianach plakaty z jego figurą, a tu taka big suprise - filmy z jego udziałem, przecież tyle razy je puszczałem, że znam na pamięć kwestie/dialogi wypowiedziane w tych filmach, owe filmy leciały na okrętkę, jprdl. Ale jeszcze były teledyski na kasetach, również miały niesamowite branie /wzięcie, wówczas na topie było Italo Disco czy Michael Jackson i takie tam różne teledyski, ale przynajmniej było do czego kręcić swymi biodrami :)
1
@AxelF Wiesz, co by nie mówić i co by nie pisać to zawsze mieli znakomitych graczy, ale czy wybitnych??? Niekiedy ktoś zapyta na forum, zada takie oto lufa pytanie??? Kto wg Was jest najlepszym piłkarzem EVER, różnie ludzie odpowiadają, ale zazwyczaj pojawiają się jedne i te same nazwiska, czyli Ronnie, El Fenomeno, Maradona, Pele, Garrincha, no i oczywiście że Ceerunio czy Leo, ale z rzadka ktoś wymieni zawodnika /zawodników z Deutsche, a przecież mieli naprawdę nietuzinkowych graczy, ale nie magików, no oprócz Littbarskiego, który miał takie pokrętło, że ho ho. Ale Beckenbauer, Müller, Breitner, Summer, Vogts, Klinsmannn, Völler, Maier Basti-Fantasti, Rummenigge a nade wszystko Mattheus to byli kozacy, że się tak wyrażę, ale ciężko ich zaliczyć do kuglarzy/sztukmistrzów światowej piłki, to były bestie, ale nie magicy. Deutsche - to mogę ich zobrazować na przestrzeni tylu lat, odkąd ich oglądam, a mianowicie - przede wszystkim kolektyw, żelazna taktyka, nieprawdopodobne przygotowanie pod względem kondycyjnym, zawsze grają na całą parę do ostatniego gwizdka sędziego, nie zmieniają trenerów jak rękawiczki, wpierw jest główny selekcjoner, by następny selekcjoner repry Deutsche nie zostaje z czapy, tylko był prawą ręką swego poprzednika, nigdy nie wzięli selekcjonera z dupy, federacja Deutsche zawsze była konsekwentna w tym aspekcie, a to przepis na sukces, Flick to były asystent Löwa, ni stego, ni zowego przejmuje stery w Bayernie i zrobił z owej drużyny, i to migusiem barbarzyńców, ot co!!! Oczywiście, że od czasu do czasu mają wtopy, ale zawsze się odrodzą niczym Feniks Z Popiołów i choooy!
1
@AxelF Hah, faktycznie, ale za takie koreańskie cuda trza było wydać fortunę, ja wówczas działałem w branży, ech konikiem byłem "zmienić coś" czy "Change money", dlatego wydać trzy stówy zielonych to nie był żaden problem, w każdym razie nie zbiedniałem z tego powodu. Hehe kolejny paradox komuny, niby byliśmy anonimowi a zielone brali od nas gostki, którzy pracowali w Pentagonie (Komenda Główna Policji w Katos), a zwłaszcza w pionie PG (Przestępstwa Gospodarcze haha) walić to, w każdym razie nie ma czym się chwalić, z kolei trza było sobie radzić, by nie zdechnąć z głodu, by się w coś ubrać czy żeby było co do gara włożyć. Meble to mialem od takiej pary młodych nowożeńców, talony były dla młodych par, "Otake" kupiłem w sklepie górniczym dzięki górnikowi, któremu dałem niezły kesz, żeby mi kupił ów magnetowid na kartę górnika, ubierałem się w PEWEX-ie lub na czarnym rynku, który znajdował się na Załężu, Poldka Akwarium kupiłem pokątnie od komunistycznego mandaryna i tak w ten oto sposób żyło się w latach 80. Aaa pamiętam jeszcze taką serię, która miała niesamowite wzięcie u funfli, którzy mnie odwiadzali "Akademia Policyjna"... :)
1
@AxelF Alboż półfinałowy mecz na MŚ w '82, przecież każda drużyna pogodziłaby się z losem /z porażką, ale nie z Deutsche takie numery, wpierw chyba najbardziej brutalne w historii bala wejście portero repki Deutsche, czyli Schumacher vs Battiston, Battiston po tym jakże pojebanym wejściu miał wstrząśnie mózgu, był przez pół godziny nieprzytomny, jak się później okazało to Battiston miał złamaną szczękę oraz żebra. Co ciekawe, ale wówczas Schumacher nie dostał nawet żółtka, ech jeszcze ten jakże andrusowski uśmieszek Schumachera. później mecz był bardzo wyrównany, w każdym razie w normalny czasie gry był remis 1:1. A tu w dogrywce szał pał, na 2:1 strzela Tresor, za parę minut na 3:1 bramkę sadzi Giresse i każda drużyna by się poddała, rzuciłaby ręcznik, ale nie esesmani. Na boisku pojawił się słynny Rummenigge, tyle co wszedł bramka na dzień dobry 2:3, żeby było mało to Klaus Fischer strzela bramkę z półprzewrotki na 3:3, normalnie chciało mi wyć, płakać czy rzygać. Konkurs rzutów z wapna, kto strzela bramkę na wagę awansu do finału czempionatu??? Obelix Hrubesch, jprdl. Ale na szczęście Rossi i spółka rozdupcyli ich w finale 3:1,a polska repka wygrała z załamaną repką Les Bleus 3:2 i kapitalne gole Szarmacha i Kupcewicza z rzutu wolnego. Deutsche - zaangażowanie, serce do walki i zawsze wkładają całą duszę, dlatego jest jak jest - inaczej nie będzie, taki naród, w każdym razie ten mecz bez cienia wątpliwości przeszedł do historii futbolu, ale niestety nie z happy endem, jak dla mnie i nie tylko :/
3
A co tam taki Ramosik, wszakże to jest dopiero arcydzieło sztuki odnośnie niewykorzystanych rzutów z wapna, Martin Palermo zaliczył hat-tricka co się tyczy przeputanych rzutów z wapna, a było to podczas Copa America i mecz Albicelestes vs Narcos, wpierw hekatomba w poprzeczkę, a później chyba dwa razy huknął wprost w portero Kolumbijczyków, o ile się nie mylę, w każdym razie przeputał w jednym meczu trzy rzuty z wapna - OhYeah!
2
@BorzyKrzys Bez cienia wątpliwości rola, rola, która utorowała mu drogę na sam szczyt - to było apogeum jego sławy, oczywiście, że ponadczasowe dzieło sztuki, czyli film w reżyserii Johna Badhama pt "Saturday Night Fever", każdy facio na świecie chciał tak tańczyć i wyglądać jak Tony Manero do utworów australijskiej supergrupy Bee Gees . Ale tak, postać Vincenta Vegi to jest absolutny sztosik, Tarantino wykopał z grobu Travoltę i przywrócił do świata żywych! :)
0
@AxelF Aaa daj spokój, kupiłem u górników tzn. w sklepie górniczym, ponieważ tam tylko można było dostać owe cudeńko, czyli kupiłem magnetowid "Otake", jprdl, wówczas dałem za niego 300 bonów, czyli równowartość 300 baksów, jak na ówczesne czasy to była bajońska kwota. Na Załężu, gdzie odbywał się czarny rynek, to kupiłem klasyki jak na ówczesne dzieła kinematografii, czyli takie hiciory jak m. in. "Rambo 1,2,3", "Wejście smoka", "Wściekle pięści", "Droga smoka", "Lody na patyku", "Żelazna pompka", "Terminator", "Komando", "Predator", "Krwawy sport" czy "Kickboxer" i wiele, wiele innych. Ale na filmowych zlotach u mnie, na chawirze, to większość chłopa chciała po prostu pornole, a to byli wyposzczeni chłopcy, bowiem zazwyczaj byli na przepustakach z wojska czy ZK i było słynne dość, dość dziadostwa - wrzucaj kasety z pornosami, a najbardziej zapamiętałem jeden tytuł owej sztuki X muzy, a mianowicie "Agent 007 - stercząca pyta"... haha, pornole szły u mnie przez dwadzieścia cztery na dobę, tyko się widownia zmieniała, znam niektóre pornosy na pamięć, tak mi się wryły w pamięć, gdyż musiałem je puszczać non-stop, ot taki urok młodości i popędu seksualnego :)
1
@AxelF Wiesz, to słynne powiedzonko Linekera to niekiedy pasuje jak ulał, oczywiście że tera już tak nie jest, ale coś w tym jest: - Piłka nożna to taka gra w której za piłką biega 22 facetów, a na końcu i tak wygrywają Niemcy. To były ME w '76, Dżizast Karjst, jak my (Polacy) żeśmy się wtedy cieszyli, że repka Czechosłowacji to w końcu utarła nosa, nosa rasy panom, ech ten niezapomniany i jakże nowatorski rzut karny w wykonaniu Panenki, to było coś nieprawdopodobnego, w taki sposób ośmieszyć ówczesną najlepszą ekipę na świecie, na dodatek Panenka czy Nehoda zrobili w bambuko najlepszego portero w historii repry Deutsche, Seppa Maiera, to był prawdziwy triumf ekipy zza żelaznej kurtyny, to była wyższość Układu Warszawskiego nad "zgniłym" kapitalizmem z NATO. Ale cztery lata niestety wszystko wróciło do normy. ME były rozgrywane w słonecznej Italli i był mecz finałowy Deutsche vs Czerwone Diabły, był taki chyba najlepiej grający swym czerepem piłkarz w historii bala, a zwał się Horst Hrubesch, wyglądał tak, jak Obelix, w ogóle nie miał sylwetki sportowej. Był remis, gdybym wówczas grał u buka to bym zbił fortunę, sama końcówka meczu, jest rzut rożny, człek sobie wtedy pomyślał: - ta parówa Hrubesch to jebnie gola swym czerepem na wagę zdobycia ME, no i oczywiście że stało się, dośrodkowanie z rzutu rożnego, najwyżej do piłki skacze Hrubesch - dziękuję. Tak to już bywa z reprą Deutsche, z rzadka zawodzili na najważniejszych dużych dżamprezkach, oni już mają to we krwi, czyli zgrany kolektyw i mentalność zwycięzców, już nie mówiąc o "solidności Helmutów". No cóż, taki osobisty urok finałów, nie zawsze wygrywa drużyna lepsza, akurat Albicelestes w finale MŚ w Brazylii zagrali koncertowo, ale nie potrafił postawić kropki nad "i" oraz to, że niewykorzystane sytuacje się mszczą - NIESTETY!!!
1
@AxelF Klasyk, od tego erotycznego wszystko się zaczęło, później już były na odtwarzaczu video marki "Otake" tyko i wyłącznie pornosy rodem z Deutsche, z Helgą i jakimś Hansem w tle :) Ich muss das schnell machen, schnella, schnella, ja Cię kręcę, ileż się człek tego naoglądał to Monia Bonia :)
1
@AxelF Dokładnie, już żeśmy to przerabiali, Shurrle do Götzego i pozamiatane, a przed meczem jakie były nastroje, że repka Deutsche po zmiażdżeniu Canarinhos 7:1, miała reprze Albicelestes zrobić z dupy jesień średniowiecza, że to będzie gwałt na oczach całego świata, a tu Albicelestes powinna wygrać z palcem w dupie 4:1. Przecież Leo również miał szansę na zdobycie gola, na dodatek Jego firmówka, czyli strzał po dłuższym rogu /w dłuższy róg, ale piłka o centymetry minęła słupek, jeszcze Rodrigo Palacio również miał dogodną sytuację, niestety, ale to była szansa jedna na milion i niewykorzystana, ból mojej dupy jest po dziś dzień i nie ma żadnej maści na ów ból :/
1
@AxelF Linia pomocy to podstawa budowy cepa, dziś w nocy w reprze Canarinhos zabrakło Ney'a oraz Couthinio i zagrali taką padlinę, że wygrali ledwo co z najsłabszą ekipą tychże eliminacji, zero otwierających podań, zero błysku, zero iskry, z przodu takie strzelby jak Richarlison, Żezus czy Firmino, a stali jak słup soli tzn. może nie stali w miejscu, w każdym razie nie było żadnej współpracy pomiędzy pomocnikami a napadziorami, czyli że niepotrzebnie zarwałem kolejną nockę. Pomoc to newralgiczna formacja w futbolu, nie ma jakości /luminarzy w linii pomocy, to cała drużyna leży i kwiczy. Napastnicy mogą żebrać, skomleć czy prosić się o jakieś podania, a jak nie ma w drużynie czaderskiego rozgrywającego, to napadziory mogą jeno wyć z żalu do księżyca, tak to działa - nie inaczej. Jeszcze czekam na wypowiedź Scaloniego, że Leo i Dybala nie mogą razem ze sobą przebywać na boisku i będzie coś a'la genialny filmoslaw pt. "Czyż nie dobija się koni", Dybala wybrany najlepszym piłkarzem za ubiegły sezonie w całej Serie A, a Dybala będzie przyspawany do ławki, a na boisku będzie przebywała taka "znakomitość" jak gwiazda mocarzy z Udine - De Paul, chyba tyko wziąć samopał, po czym przystawić do skroni i odbiezpieczyć kurek. Wg mnie to Scaloni zbłaźnił się nie dając ani minuty Correi, tym bardziej że przez te trzy spotkania to tylko Leo potrafił stworzyć zagrożenie pod bramką przeciwników Albicelestes, ile świetnych podań od Leo przeputał Lautaro, ale na szczęście Correa dupnął bramkę na wagę trzech punktów, wesołek z tego Scaloniego - nie ma co. Ale co zrobić, wszak świetne pokolenie graczy rodem z Arhentiny to powolutku dobiega końca, ostali się jeno Leo i Di Maryśka oraz Kun, a na horyzoncie nie widać godnych następców, szczerze mówiąc to nic a nic nie słyszałem o tym Palaciosie, ale musiałbym mieć pod czerepem komputer Deep Blue, ażeby spamiętać wszystkich graczy, cała nadzieja w Lautaro, Ocamposie i Correi, Paredes nie ma stałego miejsca w wyjściowej jedenastce PSG, Acuňa to już nawet na końcówki nie wchodzi w Sevilli, czyli że wszystko w boskich giczołach Leo jak zwykle zresztą oraz w tych graczach, o których to napisałem powyżej. Za dwa dni mecz z Peru, a no obnocymy jaką koncepcję/strategię przyjmie Scaloni na ów mecz???
0
@Crakitic No tak, ale luknij na minę Kouby po strzale Olivera Head & Shoulders Bierhoffa, pamiętam, jak nas ówczesna telewizja gwałciła właśnie reklamą szamponu przeciwłupieżowym, w której to występował Bierhoff. Nie nie odebrałem Twoje comento jako prowo, tyko nie czaiłem tego, co miałeś na myśli, wszystko jest ok. Pozdrawiam serdecznie :)
1
@Herbert O tak, zgadza się, przecież sprinterzy zawsze się cieszyli największą estymą, pamiętam pojedynki Lewisa vs "Jąkałą" Benem Johnsonem, ale w końcu ktoś powiedział "dość" odnośnie brania dopingów, co ciekawe, ale Lewis cały czas był podejrzewany o to, że również szprycuje się na maksa. Podobnie było ze sportowcami zza żelaznej kurtyny, a zwłaszcza sportsmenki z NRD, te sportsmenki to już przeszły same siebie, z kolei były zmuszane do brania niedozwolonych środków dopingujących, która nie chciała brać, to z automatu represje ze strony Stasi, ja najbardziej zapamiętałem pojedynki ŚP. Szewińskiej vs Koch czy Irena vs Kratochvilowa, Kratochvilowa była cały podejrzewana o to, że była mężczyzną. Marian Woronin i jego słynny bieg w Warszawie, że niby jako pierwszy biały człowiek pokonał barierę 10,0 sekund, ale niestety nie było na stadionie tak czułej aparatury, później były cały czas spory o to że jednak Marian przebiegł sto metrów poniżej dziesięciu sekund. Ale lekkoatletyka była bardzo popularnym sportem za czasów komuny i nasze ówczesne bożyszcza takie jak np. Wszoła, Kozakiewicz, Ślusarski, Komar, Szewińska, Kłobukowska, Malinowski, szkoda wymieniać ponieważ musiałbym spłodzić z dwie strony wordowskie. Ale tak, sprint to zawsze był crème de la crème lekkoatletyki.
1
À propos geniusza lekkoatletyki, to taka moja reminiscencja co się tyczy rekordów królowej sportu, rekordów z brodą. Zaczynamy La Zabawę. Javier Sotomayor (Skok wzwyż) 2,45 rekord świata ustanowiony '93. Mike Powel (Skok w dal) 8,95 rekord świata ustanowiony w' 91.Jonathan Edwards (Trójskok) 18,29 rekord świata ustanowiony w '95. Randy Barnes (Pchnięcie kulą) 23,12 rekord świata ustanowiony w' 90. Jurij Siedych (Rzut młotem) 86,74 rekord świata ustanowiony w '86. Jan Zelezny (Rzut oszczepem) 98,48 rekord świata ustanowiony w' 96
Kobiałki - ŚP. Florence Griffith-Joyner (Bieg na sto metrów) 10,49 rekord świata ustanowiony w '88. Rownież ŚP. Florence Griffith-Joyner (Bieg na 200 metrów) rekord świata ustanowiony w' 88.Martina "Baba-chłop" Koch (Bieg na 400 metrów) rekord świata ustanowiony w '85. Również "Baba-chłop" Jarmila Kratochvilova (Bieg na 800 metrów) rekord świata ustaniowiony w' 83. Stefka Kostadinowa (Skok wzwyż) 2,09 rekord świata ustanowiony w '87. Galina Ozistiakowa (Skok w dal) 7,52 rekord świata ustanowiony w' 88. Inesa Kraweć (Trójskok) 15,50 rekord świata ustanowiony w '95. Natalia Lisowska (Pchnięcie kulą) 22,63 rekord świata ustanowiony w' 87. Gabriele Reinsch (Rzut dyskiem) 76,80 rekord świata ustanowiony w '88. Jackie Joyner-Kersse (Siedmiobój) 7921 pkt. rekord świata ustanowiony w' 88. OhYeah - jest tych rekordów do pobicia, tak więc Bolt-Volt nie będzie osamotniony.
1
@Crakitic To znaczy źle to ująłem??? Mnie się wydaje, że jednak Petr Kouba dał ciała, oczywiście, że mistrzem świata odnośnie bramkarskiej wpadki został bez cienia wątpliwości bramkarz Ruchu Chorzów - Janusz Jojko, który nie dość, że w sposób niewytłumaczalny wpakował sobie sam futbolówkę do bramki, to na dodatek ów babol przyczynił się do spadku Ruchu (pierwszy raz w historii jakże zasłużonego dla naszej rodzimej piłki klubu) z najwyższej ligi, a był to mecz Ruch vs Lechia. Head & Shoulders Bierhoff oddał lekkusi strzał na bramkę. A pisze "repkę", bo to jest w skrócie, może się w czymś pomyliłem, ponieważ była czwarta nad ranem, gdy wrzuciłem swoje comento, ale zazwyczaj piszę "repki" 'repkę "w każdy razie wiadomo, o co kaaaman??? Ale akurat finały czempionatów to pamiętam dość dobrze.
2
@DaPi Farfocla to puścił portero repry Pepiczków Petr Kouba w finale ME w '96 i mecz Deutsche vs Czechy, po strzale w dogrywce Olivera Bierhoffa, to był taki łatwy strzał, że to raczej podanie było, ale co uczynił Kouba, to po dziś dzień się nad tym głowię. Z kolei półfinały owych mistrzostw to dopiero był cyrk na kółkach, bowiem zarówno repra Helmutów, jak i Czech, to awansowali do finału czempionatu po konkursie rzutów z wapna, wpierw Czesi wyeliminowali reprę Francji, a repra Deutsche wyautowała gospodarza mistrzostw, czyli reprę Dumnych Synów Albionu i ten niesamowity smutek Soutghate'a, kiedy to przeputał karniszonka na wagę awansu do finału, to była druga w historii Bitwa o Anglię. Masz rację, wszakże repra Portugalii już była za burtą, ponieważ przegrywali z potężną reprą Węgier, ale dwie bramki Ceerunia uratowały reprę Portugalii przed totalną kompromitacją. Gdyby nie mondzioł z repry Islandii, który chyba niechcący strzelił bramkę w ostatniej sekundzie meczora, to repra Portugalii trafiłaby do grupy śmierci, a tak to trafili na Polskę, w półfinale na arcymocną reprę Walii, gol z czerepa Ceerunia i finał dla Portugalców. W finale abrakadabra i strzał rozpaczy w wykonaniu Edera i pozamiatane, ale Llorisa za bardzo bym nie obwiniał, strzał był naprawdę dobry w wykonaniu Edera, w każdym razie nie popełnił takiego babola, jakiego popełnił Kouba, cóż, piłkarskie c'est la vie!
0
@BorzyKrzys Zgadza się, Edward D. Wood, ale o palmę pierwszeństwa powinien powalczyć z arcydziełem X muzy, film, który jest zapewne unikatowym dziełem sztuki, trza go chronić, czcić i hołubić, ponieważ jest dziedzictwem kulturowym UNESCO, a ów film, a owe dzieło sztuki, to jest film, który zapisał się złotymi zgłoskami w całej historii ogólnoświatowej kinematografii, czyli niepowtarzalny klimat tudzież przeogromna energia jaka biła z tego arcydziełaI, nieprawdopodobne osiągnięcie XXI wieku, ów film inspirował takich magików kina jak m. in. Tarantino, Dolana czy Iñaárritu. Tak, my, Polacy, możemy poszczycić się dziełem sztuki, czyli reżyser filmu pt. "Zenek"... Jan Hryniak, który kiedyś zapodał, że z kolei jego inspirował kolejny hollywoodzki majstersztyk, czyli unikatowe dzieło "Ja, Sonya". Bravissimo dla Jacka Kurskiego!!!
0
@AxelF Tak, dobrze to ująłeś, albowiem właśnie takie ekipy jak Paragwaj, to nie mają gwiazd w ligach europejskich, dlatego też mogą się w ciszy i spokoju przygotować do danego meczu, a większość zawodników repry Albicelestes to muszą połowę świata przelecieć, by stawić się na zgrupowaniu. Scaloni to też niezły bambosz, ma w składzie naprawdę bardzo dobrego gracza, mam na myśli Correę, Correa nie dość, że dobrze wyszkolony technicznie zawodnik, szybki, hardy, zadziorny, wiadomo - szkoła Cholo i co ten banan Scaloni czyni??? W poprzednim meczu Correa dał wyśmienitą zmianę, ba!, dupnął bramkę na wagę trzech punktów, a wczoraj nie dostał ani minuty, a gra od początku spotkania jakiś no name Palacios, przecież zawsze się interesuję repką Albicelestes, ale pierwszy raz gostka na oczy widziałem, nie dać ani minuty Correa, co za kretynizm /bałwaństo, jeden trener Albicelestes głupszy od poprzedniego, Tabarez stawia zawsze na swoich koni i dziś piękne zwycięstwo nad naprawdę zacną ekipą, jaką bez cienia wątpliwości jest repka Kolumbii, na dodatek na wyjeździe, gładkie 0:3 i dziękuję bardzo. Wiem, wiem że łatwo się krytykuje, łatwo czynić komuś wymówki, pisząc z telefonu, ale ja tego nie czaję, wg mnie to Scaloni to następny amator, miało być inaczej, miało nie być Messidependencii, a Messidependencia jest jeszcze większa niżby w Barsie. Wiadomo, że krytyka zależy od rezultatu, gdyby było 2:1, to może człek pisałby w innym tonie, w każdym razie w trzech dotychczas rozegranych meczach, to tylko w miarę dobrze zagrali w La Paz, a o pozostałych dwóch meczach to lepiej zapomnieć, nie będę się bawił w analityka czy wielkiego znawcę futbolu, ale tak na chłopski rozum, tak po swojemu, przecież człek w swoim życiu to luknął na tysiące meczy, tak więc wg mnie grają nieciekawie, smętnie, na opierdol się, na dodatek niezrozumiałe decyzje personalne Scaloniego, Scaloni to bałamut i zwodzi wszystkich tym pitoleniem, że są zawodnicy, którzy są w stanie odciążyć Leo i takie tam sranie w banie, a rzeczywistość wygląda zgoła odmiennie. Który to już trener Albicelestes, który pitoli, że Leo będzie grał z przodu, ażeby wykorzystać Jego nieprawdopodobny potencjał strzelecki, a jak przyjdzie co do czego, to Leo czterdzieści pięć metrów od pola karnego, barakowóz udaje się do Peru, obnocymy co dalej, siedem punktów na trzy rozegrane dotąd spotkania, to nie ma tragedii. Baju, baju, psy szczekają, a barakowóz jedzie dalej, byle do przodu i żeby bez jakiejkolwiek kontuzji naszego megacraka (odpukać w niemalowane!!!). Sędziowanie - stajnia Augiasza, ryże niedoróby, zresztą lepiej nic nie będę plodzil na ten temat, ponieważ nie mam zamiaru dostać permanentnym po cojones! Pozdro :)
1
@axegrinder Haha również pozdrawiam serdecznie i cieplutko. Ahoj :) Życzę miłego wieczoru tudzież weekendu :)
2
@poskus Ajajaj, co mogę napisać, aż się zawstydziłem, taka tam moja luźna rozkminka, ale wielkie Dzięx, że poświęciłeś parę minut swego bezcennego życia na moje przemyślenia. Pozdrawiam serdecznie i życzę miłego wieczoru :)