Don-Corleone
Dołączył/a: czerwiec 2013
Zawiercie
408 obserwujących
437 obserwowanych
Której reprezentacji, do której powołany został zawodnik Barcy, kibicujesz?
Komunikat
Polecający
Ładowanie...
Historia komentarza
Ładowanie...
1
@Yosemite Dino Zoff - skromny syn rolnika, którego pokonał ŚP, Deyna, który posłał tak genialnego croissanta, że nie dość, że pokonał legendarnego skromnego syna rolnika, to na dodatek podczas tego arcypięknego croissanta, to pękł Mu but, najpiękniejszy gol czempionatu w '74. Oraz również cudowna bramka czerepem Endriu Szarmacha, Zoff mógł tyko zapodać pod kindolem "Mamma Mia". Podobne golazo kiedyś swym czerepem strzelił van Basten w meczu AC Milan vs Los Blancos.
14
Temat wałkowany od lizbońskiej tragedii, jo tyż jestem za tym, ażeby Leo dokończył swą działalność gospodarczą na Camp Nou, widać, że jest zalążek na naprawdę dobrą drużynę, oczywiście, że jacyś frajerzy dęci to zapodają na cały regulator, że Leo to założył w Barsie grupę terrorystyczbą niczym Organizację Abu Nidala, że stoi na czele tej organizacji (Amigosi), że tylko patrzeć na to, jak premier Francji Emmanuel Macron (dobra seria filmów erotycznych z Emmanuel w roli głównej ) to wygłosił orędzie do narodu żabojadów, jak to Griezmann jest terroryzowany i panuje prawo pięsci co się tyczy jego osoby, dwie francuskie ameby umysłowe uderzyły w Leo, kiedyś był trzeci muszkieter, czyli Domenech, który zapodał, że kariera kurdupla dobiegła końca, tak dobiegła końca, że od czasu wypowiedzi tego Jackassa, to Leo zdobył od groma rekordów czy wszelakiej maści nagród indywidualnych. Leo swoje lata już ma, oczywiście, że nie jest w matuzalowyn wieku, ale młodszy nie będzie, po co ma się ciułać po świecie, na dodatek Koeman to nie jakiś parapet/tołdi, widać, że ma plan na grę, ma plan na połączenie rutyny z młodością, to zapewne wypali, przyjdą automatyzmy/kompatybilność, drużyna się zsynchronizuje, niekiedy wygląda to tak, że żyją ze sobą, lecz całkiem osobno, ale jest światełko w tunelu, a zwłaszcza liczę na Pedriego, doprawdy, ale gołowąs mnie bardzo pozytywnie zaskoczył, tym bardziej jest to pocieszające, że na rynku pracy nie ma za dużo świetnych pomocników, a jak już są, to trza by było wydać horrendalną sumkę za takiego jegomościa. Araujo czy Po(Dest) drzemią w nich naprawdę duże pokłady umiejętności, Koeman z nich wyciągnie owe pokłady, Dembuś już pokazuje, że jest rasowym skrzydłowym, jeno stawiać na niego, MaTs to kocur syberyjski, de Jong powolutku wchodzi na swój poziom, jak to się wszystko ze sobą połączy to Barça znowuż może jarzyć, żarzyć i promienieć całą gębą, przecież ostatni mecz przeciwko Betisowi to już momentami była ta Barça, którą żeśmy oglądali za czasów Guardioli, Ryjka czy Lucho, a mecz Barçy przeciwko Starej Damie, bądź co bądź, mistrz Italii, to było to, co tygryski lubią najbardziej. Za czasów stulejarza Setiena, który wpadł na genialny pomysł, a mianowicie taki, ażeby MaTs był naszym głównym rozgrywającym - ewolucjonizm w całej okazałości, jprdl, chociaż tyle dobrze, że następny decybel (Bartolomeu) w porę się skapnął, że trza zatrzymać tę clownadę i poprosił Setiena o to, żeby zamknął za sobą drzwi, a zatrudnił Koemana, to był strzał w przysłowiową dziesiątkę. Leo plus młodzież to w końcu musi być odpał - nie ma bata, tak więc Leo co najmniej z dwa lata w trykocie Blaugrany i będzie w pytę jeża, oczywiście, że nie zapomniałem o Couthinio, Couthinio nie blefuje odkąd wrócił z banicji, dlatego też już miał w niektórych meczach przebłyski geniuszu, czyli że wszystko zmierza w dobrym kierunku, teraz tylko niech Socios wybiorą nie jakąś klamkę od zakrystii, lecz prezesa, który będzie miał jaja ze stali nierdzewnej, w tych jakże trudnych chwilach, mam na myśli pandemię, a zwłaszcza jej skutki uboczne, czyli w kasie puchy itd. Próba ognia dla Socios, którzy muszą wybrać prezesa z krwi i kości, a nie jakiegoś partyzanta z wyciętego lasu - Ameno!!! @juliacicha very good, very nice :)
1
@AxelF Pewnie, że Leo zagrał na przyzwoitym poziomie, ale jak ma wokół siebie same kuciapy, to jest jak jest, inaczej nie będzie, oczywiście że cięgle jedno i to samo, Leo i długo, długo nic, lepszy mecz niżby z Ekwadorem - bez dwóch zdań , ale tylko Leo nosi bokserski, a pozostali gracze Albicelestes to noszą damskie torebki tudzież stringi. Czyżby klątwa 13-stego w piątek, następna mafia co się tyczy sędziowania, bojówka Paragwaju niczym polskie bojówki, cały czas przerwy w grze, bo sędzia pozwolił na Sajgon /Meksyk, wiadomo, że to nie było spotkanie w ramach przyjaźni damsko męskiej, ale faul na Palaciosie wypisz-wymaluj Zuniga vs Ney, mniemam iż Palacios nie ma pęknięcia trzeciego kręgu lędźwiowego (OBY), w każdy razie bohema w wykonaniu sędziów trwa w najlepsze, ta kuciapa nie była w stanie kontrolować wydarzeń boiskowych, za dużo pozwalał, dlatego zawsze gdy Leo leci na mecze w kadrze Albicelestes to drżę o Jego zdrowie i urodę, ciężko się to ogląda, a pamiętam naprawdę krasne meczycha na owym kontynencie. Przecież człek się wychował na meczach w tej strefie, przecie stamtąd wywodzą się najlepsi gracze w historii bala, a tera??? Ciężkostrawne mecze do koookania, ładnych akcji to można policzyć na palcach jednej ręki, ale widać u Leo, że jest w stanie wykrzesać z siebie odrobinę magii, widać impuls i podnietę gdy przywdziewa trykot repry Albicelestes, a zwłaszcza ten świetny strzał z rzutu wolnego, ciężko określić Jego grę, ponieważ za bardzo to nie ma z kim poklepać, dopiero wejście Di Maryśki wniosło ożywienie, nawet strzał w jego zz pola karnego był całkiem znośny, ale to za mało, ażeby coś wskórać, za mało było jakości w grze Albicelestes, by dobić gadów z Paragwaju, w pewnym sensie to jestem ukontentowany grą Geniusza z Rosario, ale najważniejsze jest to, że wyszedł żywy z tej sieczki, a remis nie jest aż takim tragicznym wynikiem, zważywszy na to, że Paragwaj za bardzo nie leży reprze Albicelestes. Bonanza bez trupów, jeno szkoda Palaciosa, ale mogło być gorzej, jadymy w ekspresowym tempie na kolejny mecz Albicelestes z repką Peru, ech te wszystkie wspomnienia z repką Peru, kiedy to polska repka zerżnęła im niezłe manto na MŚ w '82, mecz o być albo nie być w przepięknej Hiszpanii, a tu cyk i ŚP. Włodzimierz Smolarek rozwiązał worek z bramkami i pogrom 5:1, jeden gol ładniejszy od drugiego, nawet Ciołek, nie był Ciołkiem i grzmotnął bramkę, takie mecze pamięta się do końca życia :)
11
Kiedyś, gdy się koookało na mecze w strefie południowamerykańskiej to naprawdę się koookało z zapartym tchem, było na co popatrzeć, było dosłownie wszystko to, co człek wielbi w futbolu, czyli niesamowita technika użytkowa, wirtuozeria czy niebywały kunszt. A co mamy dziś??? Capoeira, karate kyokushin i boks tajski, wpierw bezsensowne klepanie po obwodzie, po czym oczywista oczywistość, że szukanie na siłę Leo, Leo podaje do jakiegoś patafiana z mocarnego Udine, a ten głąb dobrze nie potrafi piłki przyjąć, a gdy w końcu dobrze przyjmie piłkę, to bezpardonowe wejście kosynierów z Paragwaju po Achillesach. Co oni ich z buszu wypuścili, oczywiście, że aktorstwo level hard, patrzałem tylko na to, kiedy na boisku wyląduje śmigłowiec LPR-u, tak się gostki zwijali z bólu, dopiero trza było wygrzebać z grobu Di Maryśkę, po jego wejściu to cosik ruszyła gra do przodu, na dodatek jak ten Silva wyciągnął strzał z rzutu wolnego w wykonaniu Leo - nie mam pojęcia, nie ma skrzydłowych a'la Claudio Lopez czy Caniggia ew. Lavezzi, na temat kreatywnych pomocników, którzy byliby w stanie użyć mózgu czy dryblingów - przemilczę, bo nie chcę maścić temat w nieskończoność, a po kiego kląć. Lautaro??? On w ogóle był wczoraj na boisku, z kolei każda 9-tka żyje z podań, ale akurat dzisiaj to Lautaro mógł złożyć "podanie" do urzędu skarbowego lub pracy o zasiłek dla bezrobotnych. Walić to, ostatni mecz sztosik w wykonaniu Albicelestes to był w 2016 r. kiedy to Leo swym cudownnym hat-trickiem, uratował repkę Albicelestes przed totalną krewą i obsuwą stulecia, tak więc męczenie buły aż do porzygu, powinni się bez większych przeszkód zakwalifikować do MŚ, po czym przyjazd do Kataru, szybki oklep i nos vemos mañana ew. Madonna "Cry for me Argentina", przykre, ale prawdziwe.
0
@mekston Dokładnie o to mi chodziło, przecież jawnie wzięłi Leo w klescze, tamten zjeb jawnie zahaczył Leo, zahaczył Go w nogę podstawną /wykroczną, o mój Boże, naprawdę, że Leo grając w reprze Albicelestes to droga przez mękę, to droga przez piekło, na dodatek gdzie tam był faul Leo przy zdobyciu bramki, nie chcę nic insynuować, ale coś jest nie halo z tymi patafianiami na VARZE, tfu :/
2
@mekston Szeryfie??? Tam w narożniku to nie było karnego po faulu na Leo, bo mi się wydaje, że ten kiep zawadził o boskie giczoły Leo, nie czaję bazy, co sędziowanie, wałek goni wałek, widziałeś dokładnie ową sytuację???
14
Jprdl... Faul. Anulowanie zamówienia przez Leo poszło się pierdol*ić, On to ma szczęście do tych wszystkich anulowanych goli, a to niby wcześniej ręka, a teraz do puchy, bo VAR przyuważył faul, w laptopie to tak dobrze nie widzę, ale chyba był wcześniej faul, szkoda, co zrobić :/Jadymy dalej, a nuż, widelec i cosik Albicelestes użądli - Dalibóg!
0
Komentarz usunięty przez użytkownika
6
Goooool ufff Leo - te quiero mucho :)
1
@Encore A w tyle srutututu majty z drutu, daj spokój, kiedy oni ostatnio mieli jakiegoś czaderskiego pomocnika??? Riquelme - wiele hałasu o nic, to były czasy, kiedy w reprze Albicelestes grały takie megacraki jak m. in. Ardiles, Passarella, Luque, Kempes, Bertoni, El Burruru, Valdano, Caniggia, Batigol, Cholo, Maradona, ech rzygać się chce, ale moje żale to o kant dupy potłuc, trza koookać i tyle w temacie :)
0
@izabella Oby nie był taki horror und thriller jak w ostatnich eliminacjach do czempionatu w mauzoleum Lenina, gdzie tyko geniusz Leo uratował Albicelestes przed krewą i obsuwą stulecia, przecież przegrywali już na dzień dobry z reprą Ekwadoru, a tu jeb i cudowny hat-trick w wykonaniu Leo, wówczas obsrałen ze strachu swe stringi, autentyko, bez kitu. Ale dzięki Bogu (czyt. Leo) to wszystko skończyło się happy endem :)
1
@Encore No niby tak, ale czy Leo ma czas na to, ażeby się zgrywać, chyba tyko ze śmichu, linia pomocy oraz obrona to niesmaczy joke, Paredes, De Paul czy ostatnio Acuňa - przemilczę, bo nie chcę kląć, przecież to są ostatnie podrygi Leo w kadrze Albicelestes, jeno Sabella miał pomysł na grę Leo w kadrze Albicelestes, reszta to za wory i w kosmos, ale liczę na to, że zaraz wejdą Di Maryśka oraz Correa i rozbujają skrzydła. Pozdro
2
@Encore Dokładnie, towarzyski, czyli AFA jak zwykle zresztą, zamiast dać reprze Albicelestes jakiś mondziołów, ażeby się zawodnicy trochę ze sobą zsynchronizowali, to dla keszu robi SuperClasico, jprdl!!! :)W gwoli ścisłości to ów mecz odbył się rok temu u kozojebców, czyli w Arabii Saudyjskiej - no comment!!
1
@Encore Nie pitol, ostatnio Albicelestes wygrała z Canarinhos 1:0, Leo przeputał karniszonka, ale z dobitki strzelił, a repka Canarinhos grała w najsilniejszym składzie, jeno Ney nie grał, w gwoli ścisłości Ci to zapodałem, co nie zmienia faktu, że dziś i nie tylko to grają kichę und manianę.
0
@izabella Niejaki Quarta zastosował w polu karnym bodiczek niczym NHL, swoją drogą to napadzior Paragwaju wszedł w obronę Albicelestes jak w masło, po czym karny, Albicelestes jak zwykle zresztą to męczą bułę, nie ma linii pomocy, nie ma kto rozgrywać, czekam na wejście Di Maryśki i Correi!
1
@AxelF Hah otóż to, kasa tym tępakom z UEFA to przesłoniła oczy /mózgownice, niektóre mecze zapowiadają się w sposób tak ekscytujący, że lepiej iść na browca niż koookać na jakąś padlinę, w sposób koncertowy chrzanią rangę tych rozgrywek, jeszcze z szóstego miejsca awans do CL i będzie gites, mam na myśli 5/6 miejsca w pięciu najsilniejszych lig Europy, co zrobić - nic a nic się nie zrobi, na władzę nie poradzę i choooy!!!
1
@AxelF Dokładnie, po rozpadzie ZSRR to co mieli zrobić, a no nic, dlatego do boju ruszyły takie arcydzieła sztuki piłkarskiej jak m. in. Litwa, Łotwa, Estonia, Gruzja czy Ukraina, akurat Ukraina to taki europejski średniak, ale później się rozpadła naprawdę mocna ekipa Jugoli i tak w ten oto sposób do głosu doszły jakieś Macedonie, Czarnogóry, BIH, Kosowo, Serbia a zwłaszcza Chorwacja to naprawdę dobre ekipy, ale Gibraltar to już parodia, dlatego też na ME w 2016 r. Dwie bramki z Węgrami, daję sobie jaja ogolić, że dosłownie nikt nie znał nazwisk zawodników z repry Madziarów, oczywiście że głąb z Islandii wali niepotrzebnie bramkę w ostatniej sekundzie meczora, dzięki czemu repra Portugalii nie trafiła do grupy śmierci. W meczu przeciwko "arcymocnej" reprze Walii, gdzie każdy kibic interesujący się futbolem to znał dwa nazwiska repry Walii - Bale'a i Ramseya, Ceerunio wali bramę z dyńki, oczywiście że w finale zagrał parę minut, po czym kontuzja i bramkę na wagę złota zdobył Eder. Ech co za droga usłana różami do zdobycia tytułu majstra Europy. Na temat MŚ to już wszystko wyjaśniłeś to nie ma co dalej bajtlować. Leo sam w pojedynkę wali hat-tricka w meczu na śmierć i życie Ekwador vs Albicelestes, dzięki czemu repra Albicelestes jedzie na czempionat do Putina. Finał MŚ w Brazylii, zamiast z palcem w dupie co najmniej z 3:0 dla Albicelestes to obrona pozwoliła dośrodkować Shurrle na kopyto Götzego, jprdl, jedna jedyna akcja Deutsche w tym meczu i marzenia Leo o zdobyciu Pucharu Rimeta poszly w pizdu, niestety, ale tylko i wyłącznie Sabella miał pomysł na grę Leo w reprze Albicelestes, a teraz??? Męczenie buły, ale po cichu liczę na jakiś sukces Albicelestes, Ocampos, Lautaro, Dybala, Correa, być może Di Maryśka czy Kun, ale linia pomocy czy obrona to woła o pomstę do nieba, z kolei inaczej gra się w kadrze, a inaczej w klubie, zawsze szansa jest na sukces??? Reasumując, Leo walczy w najcięższej strefie eliminacji do MŚ - bez dwóch zdań, a Ceerunio??? Z kulawą nogą to się dostanie do czempionatu, czy to ME czy MŚ, a Leo i spółka każdy mecz arcyważny i ciężki do bólu, ot taka subtelna różnica pomiędzy Leo a CR7!!! :)
2
@AxelF " Tak z ciekawości sobie sprawdziłem gole strzelone reprezentacjom z top10 rankingu FIFA przez pięciu, wybranych graczy. Wygląda to następująco.
Messi - 15/71 goli (21%),
Ronaldo - 13/102 gole (13%),
Neymar - 11/64 gole (17%),
Suárez - 8/62 gole (13%),
Lewandowski - 3/63 gole (5%),
Oczywiście zaliczałem gole strzelone ekipom, które w danym momencie znajdowały się w top10 Rankingu FIFA. Dla przykładu: Ronaldo w 2007 roku strzelił dwa gole Belgii, która znajdowała się wówczas na 59 miejscu w rankingu - tego nie zaliczałem, ale w 2016 roku, również strzelił gola Belgii, która wówczas liderowała w tym rankingu, więc to jest wzięte pod uwagę.
Faktycznie Messi najlepiej tutaj wygląda. Ronaldo, Neymar i Suárez również nie najgorzej, ale procent goli strzelonych potęgom przez Lewandowskiego jest dosyć słaby. Przypomnę: 3 gole (2x Niemcy, 1x Portugalia)".
PS. Szanowny User @Yosemite zrobił zajebistą analizę, pozwól, że przemilczę, bowiem nawet nie ma o czym pytlować - no comment!!! :)
2
@AxelF Niedługo to mu znajdą za przeciwnika reprę Wojsk Obrony Pogranicza, by chłopina jak najszybciej uporała się z rekordem Irańczyka, z kolei kto za parę lat będzie koookać na to, komu Grzmot nadupcył bramek, kiedyś taka Stał Mielec gdy zdobyła tytuł majstra Polski to już w pierwszej rundzie trafiła na Los Blancos, w Los Blancos wówczas ciupali Breitner czy Santillana. A teraz co to za format rozgrywek, mistrz kraju to mistrz kraju, a nie jakieś kalafiory z czwatergo miejsca, ale kasa musi się zgadza, cześć pieśni. Oczywiście że to były rozgrywki PEMK, miałem zaszczy być na tym meczu (nie chwaląc się), komu nagrzmocił bramek Lubański, a jakim reprą narypał hiroł narodu polskiego, czyli Lewy??? :)
2
@AxelF Aaa miło mi to czytać, nie ma to, jak w świecie cyberprzestrzeni znaleźć pokrewną duszę zarówno pod względem futbolu, jak i muzyki. Ahoj i byle do godz. 1:00 w nocy, by luknąć na mecz w strefie śmierci, czyli Albicelestes vs Ekwador, nie liczę na przedniej urody widowisko, zresztą walić urodę, akurat w meczach eliminacyjnych to nie liczy się piękno gry, lecz bezcenne trzy punkty, tak więc Vamos Albicelestes. Pozdrawiam i życzę miłego wieczoru oraz do usłyszenia wkrótce :)
2
@AxelF Winszuję gustu Twojej wybranki życia, od czegoś trzeba było zacząć, ja akurat ni stego, ni zowego to zacząłem swą przygodę z muzą właśnie od /u mojego funfla, u którego usłyszałem brzmienie najlepszego wg mnie i nie tylko mnie gitarzysty wszech-czasów, a potem to już poleciało jak z górki "Purple Haze", "Foxy Lady", Like Rolling Stone", "Wild Thing"... Led Zeppelin, The Rolling Stones, The Who, Cream, Deep Purple, Yes, The Yardbirds i tak kroczę z muzą przez pięćdziesiąt lat, podobnie jak z futbolem. Pozdro dla Uroczej Małżonki :)Ajajaj, byłbym zapomniał, że niedawno minęła pięćdziesiąta rocznica Jego śmierci, zawsze Go będę czcił i hołubił aż do ostatniego mego tchnienia - OhYeah!
5
@mr_robot Coś takiego jak Barça zatrudniła Martino, przecież Martino to był treneiro bez jakiegoś niebywałego curriculum vitae, z kolei De Luxe to miał niezłą markę na arenie międzynarodowej, przecież wygrał z Canarinhos Copa America, ale w Los Blancos to trenerzy byli zmieniani jak rękawiczki, nawet wtedy, kiedy osiągnęli naprawdę duże sukcesy m. in. Capello, Del Bosque czy Heynckes, jak można wywalić za drzwi trenera, który zdobył CL??? De Luxe - pamiętam łysola Gravesena, ale to był surowy ziemniak tudzież surowy kalafior, z kolei za De Luxe to zadebiutował w Los Blancos czerwony Ramos, tak go wyciągnęli z kapelusza, po czym powrócił na samotne ugory, do ziemi ojczystej, ojczyzny kawy, capoeiry i samby :)
2
@AxelF Wiesz, nie lubię dodawać do prostych spraw ideolo, tak więc pokrótce postaram Ci się wyjaśnić moją fascynację co się tyczy muzyki, a zwłaszcza muzyką rockowej. Ludzie ciężko pracowali, przecież soboty również były pracujące, ba!, nawet w niedzielę były tzw. czyny społeczne. Otóż, ludzie tyrali niczym wół, ale również fajowo się bawili, oczywiście że zawsze na propsie były festiwale takie jak chociażby: - Opole, Sopot, Festiwal Piosenki Radzieckiej, Festiwal Piosenki Żołnierskiej. Zawsze się czekało na festiwal w Sopocie, bowiem była zaproszona jakaś ówczna mega-gwiazda np. Demis Roussos czy Boney M. hah nawet Vondraćkovą czy Pugaczową uważano za superstar muzy, ale ja tego akurat nie kupowałem, ale miałem na chawirze adapter bodajże marki Bambino, tak więc kupowało się pocztówki dźwiękowe, ja Cię kręcę, ach ten hicior Bobby'ego Vintona "Moja droga ja Cię kocham", po dziś dzień szumi mi ów utwór w dyńce. Ale ja kupowałem pocztówki dźwiękowe takich zespołów muzycznych, raczej nie bardzo rockowych, że się tak wyrażę jak np. Sweet, Slade czy Bay City Rollers, no i oczywiście że w repertuarze musiały być Czerwono-Czarni czy Czerwone Gitary (z Klenczonem) i Skaldowie. Którego pięknego dnia to zajrzałem do mojego funfla, jego rodzice byli dziani, zbili niezły majątek (badylarze) i ów funfel miał magnetofon ZK 140, w każdym razie szpulowy, były już kaseciaki, ale tylko i wyłącznie dla zamożnych ludzi, oczywiście, że później miałem kaseciaka, nigdy nie zapomnę jego nazwy "Kapral" hehe. Dobrze, tak robię wbitę na chawirę do mojego funfla, a on mi zapodaje, że mi puści coś takiego, że mi gały wyjdą z oczu (wytrzeszcz), no i jebnął z grubej rury - cienkim śrutem, zapodał "Hey Joe" Hendrixa, on to nagrywał z radiowej Trójki, a takie kawałki puszczał redaktor muzyczny Marek Kaczkowski (Chapeu Bas po wsze czasy) i tak w ten oto sposób zostałem rozdziewiczony hard-rockiem i nie tylko. Później cały czas nagrywałem kawałki puszczane przez Kaczkowskiego - Mini-Max, minimum słów, maksimum muzyki, i tyle w temacie odnośnie Gościa, którego mam w swoim avatarze :)
3
@Yosemite Z Fowlera to był niezły wirażka i gagatek, pmiętam, że cały czas był oskarżany o to, że wciąga mąkę, kiedyś, podczas jednego ze spotkań, gdy strzelił bramkę, to podbiegł na czworaka do miejsca skąd się wykonuje rzuty rożne, po czym zaczął pajacować, że wciąga mąkę, cosik mi się zdaje, że został za owe prowo ukarany przez angielską federację (ale dokładnie nie wiem, żeby nie było???). W każdym razie piłkarz nietuzinkowy, ale brakowało mu piątej klepki, z kolei ja akurat lubię /lubiłem takich, bądź co bądź, showmanów i piłkarzy, którzy mieli z dyscypliną na bakier :)
1
@AxelF Ciężko to wszystko ująć, surrealizm komunistyczny, trza przyznać szczerze, że przeszedłem długą drogę, mam na myśli lata, które przeżyłem w tym dziwnym świecie. Gierek jaki był, taki był, ale zastał Polskę drewnianą a zostawił murowaną. Powstały betenowe dżungle, od groma nowych zakładów pracy, do lat tak pi razy oko 78/79 to było można w sklepach coś tam-coś tam dostać, a to kawałek mięsa, papierosy (Klubowe, DS-y, Sporty, Caro, duszące jak diabli Carmeny, a nawet Marlboro), czekoladę, cosik do golenia, w ogóle artykuły higieny osobistej, krucho było z benzyną, ale jeszcze od czasu do czasu można było ją nabyć, a tu ni stego, ni zowego wszystko jebło w pizdu, kolos na glinianych nogach się rozkraczył niczym Nadia Comaneci czy Katarina Witt. Nacjonalizm godpodarczy, prymat planowanej gospodarki państwowej nad liberalną, samowystarczalność gospodarcza państwa, rozbudowa wojska, pełna suwerenność w relacjach tudzież stosunkach międznarodowych, podział społeczeństwa na lepsze i gorsze kasty, a nade wszystko służebna wobec władzy rola mass mediów i podebnie służebna rola sądów i kult wybitnego wodza, jprdl! Czy ja piszę o PRL-u czy PiS-u??? :) Dobrze, koniec ballady odnośnie polityki, sam byłem naocznyn świadkiem, gdy specjalnie przywieziono drzewo do zakładu pracy oraz pomalowano trawę na zielony kolor, ponieważ na huczne obchody 100-lecia HSG (Huta Szkła Gospodarczego) w mojej pipidówie, to przyjechał ówczesny mandaryn gen. Baryła - OMG (przemilczę ową clownadę). Miałem Syrenkę 105, po ŚP. Dziadku, to odziedziczyłem czołg Warszawę bodajże M-20, nawet miałem Trabanta /Mydelniczka (o luju hehe), Wartburga, Zastawę, no i oczywiście że małego fiacika, ale się jeździło od punktu A do punktu B, na głowę nie kapało :) Temat na wielogodzinny dyskurs :) Serdecznie pozdrawiam w dniu święta narodowego, akurat żeśmy strzelili bajerkę odnośnie życia w tym kraju, oczywiście, że mam na myśli propagandę sukcesu gierkowskiej dekady (1970-80).
3
@AxelF Daj spokój, korba z tym Wyścigiem Pokoju. To była niesamowita promka PRL-u, "absurd goni absurd", gdy przykładowo w mojej pipidówie to była lotna premia, to oczywiście, że była postawiona trybuna honorowa, na której to stali tylko i wyłącznie ówczesne kacyki tudzież socjalistczni bonzowie - kopnął ich zaszczyt nie z tej ziemi, a przecież peleton przejechał dosłownie w okamgnieniu /lotem strzały tudzież błyskawicy. Byliśmy zwolnieni ze szkoły, fabryki stanęły na parę godzin normalnie socjalizm w pełnej krasie. Ba! Nawet raz to w mojej pipidówie to była usytuowana linia mety jednego z etapów, na dodatek to było na stadionie, ale akurat bieżnia na owym stadionie to była z żużlu, żużlowe bieżnie to relikt, nigdzie takich nie ma... jeno dalej jest w mojej pipidówie, tak więc kolarze musieli zrobić parę rundek honorowych wokół korony stadionu, wyobraź sobie jak oni byli wówczas umorusani w tym piachu, czyli kontaminacja żużla z czarnym piaskiem /kurzem, usmoleni po pachy. Były na stadionie takie prowizoryczne umywalki, oczywiście że każdy z nas chciał autograf Szurkowskiego, Mytnika czy Szozdy, ale Ubecja /ORMO w pełnej gotowości, w każdym razie o tym wydarzeniu mówiło się miesiącami, jprdl, było pudło, wieńce laurowe, ale wówczas na pudle stało trzech kolarzy (triumwirat hehe), a teraz wszystko się zmieniło w tej kwestii, obecnie nagradzany jest tylko i wyłącznie zwycięzca etapu. Komunistyczna indoktrynacja level hard, później było takie hasełko, gdy się cały czas za czymś stało w sklepie, a mianowicie??? Na co Pan czeka??? Na kolarzy haha :) Człek był młody to wspomina owe jakże przehypowane wydarzenia z całą czułością, z całym rozrzewnieniem, przecież nie będę płakał z tego powodu, że się urodziłem w tych, a nie w innych czasach :) Motór??? Raczej nie moja bajka, miałem MZ ETZ 250, ale tak naprawdę moja przygoda z motoryzacją, to się zaczęła od kupienia Syrenki 105, crème de la crème PRL-u hehe
4
@marcin000019 Pewnie, że było multum czaderskich kolarzy, gdybym miał wszystkich wymienić to bym musiał napisać co najmniej z cztery strony wordowskie, na zawsze w mej duszy i pamięci pozostaną tacy gargantuiczni kolarze jak ŚP. "Pirat" Pantani czy również ŚP. Joachim Halupczok, mam takową nadzieję, że są w Królestwie Niebieskim. Lance Armstrong - mój idol, a w rzyci mam to, że jechał na wspomaganiu, był dokument, w którym to się okazało, że 99% kolarzy zażywało m. in. EPO i "słynny" doktor Ferrari, ale tak - Froome (absolutny sztosik i legendarny kolarz!!!). Pzdr :)
3
@Comentateiro Nie, nie było BMX-ów, no co Ty, ja rocznik '65, sczytem marzeń to był Komarek, czy genialny pomysł sowieckiej inżynierii motoryzacyjnej - Wierchowina, jak ktoś miał kolarkę, to wszystkich z zazdrości chciało skręcić i to słynne pytanko: - daj się karnąć??? No co Ty, mama i tata zabiliby mnie, ale dało się rybaka (pięć zeta) i taki kolo dał się karnąć wokół dzielni. Ale mój wujek miał to szczęście, że był szczęśliwym posiadaczem polskiego Harleya-Davidsona... Junaka, a wcześniej miał Osę, dlatego też zaznałem samotnej jazdy tymi epokowymi wynalazkami. Ech dawnych wspomnień czar. Później on live to widziałem Induraina czy Grega LeMonda, zresztą w necie nie wypada się chwalić, bowiem to przejaw buractwa, ale od czasu do czasu to można się czymś pochwalić :) Tak, Czarnobyl i pętla w Kijowie, wówczas to szalał Czesław Lang hehe Płyn Lugola trza to było pić, by przeżyć oraz Borygo :)
3
Oj tak, oj tak - kolarstwo się zmieniło, pamiętam moich idoli z lat wczesnej młodości, mam na myśli takich megacraków światowego kolarstwa jak m. in. Szozdę, Mytnika, Hanusika, Królaka, Kowalskiego a zwłaszcza nasze ówczesne bożyszcze, czyli Szurkowskiego, wówczas któryś z dziennikarzy palnął gafę, może chcący, a może niechcący, a mianowicie: - Że Ryszard Szurkowski to cudowne dziecko dwóch pedałów! Oczywiście, że każdy z nas to pedałował na swych jakże wypasionych składakach typu: - Wigry 4 czy Czajka lub tzw. Damki i każdy z nas czuł się królem szos, ech ta kronika Wyścigu (S)Pokoju i nieodżałowany ŚP. Bohdan Tomaszewski i bodajże również ŚP. Bogdan Chruścicki, co za piękna koloratura głosu, co za emocje na wszystkich metach - nieważne jakich metach, czy u babci, która dorabiała do emeryturki sprzedając C2H5OH - Vistula do grobu utula, czy lotnna tudzież górska premia /meta, najważniejsze było to, żeby nie zwyciężali Suchoruczenkow, Ampler czy Škoda, hę - Królak tak pałał miłością do sowieckich braci, że ich walił pompką po ryju. Albo był taki świetny góral, a zwał się Zapała, gdy się odważył na górską, samotną ucieczkę, to dyrektorzy sportowi innych kolarskich ekip darli japy wniebogłosy na swoich kolarzy: - Trzymajta się Za-pały! :) Tak było, nie konfabuluję, ale co miał na myśli Guillen mówiąc to, że kolarstwo się zmieniło, zawsze są jakieś zmiany, życie nie znosi próżni???
3
@Comentateiro Cholo już raz zdobył tytuł majstra Hiszpanii, pamiętam, że wówczas sytuacja zmieniała się co kolejkę, jak w kalejdoskopie, na dodatek mecz finałowy odbył się na Camp Nou, arcypiękne golazo Aleixsa, po czym oczywista oczywistość, że Godin Nas załatwił strzałem z dyńki, oraz to, że po raz enty to sędzia na bezczela Nas wydymał, przecież gol w wykonaniu Leo został zdobyty w jak najbardziej prawidłowy sposób, mało tego - sędzia był blisko owego jakże niefortunnego zdarzenia dla Nas, oczywiście, że po paru latach to Nas przeprosił za to, że palił głupa, że zachował się niczym Stevie Wonder czy Ray Charles lub Jeff Healey. Podobnie jak kiedyś również Nas przepraszał arbiter, który nie chciał widzieć ewidentnej ręki w polu karnym po strzale Iniesty, nomen omen - właśnie w meczu przeciwko Materacom w CL, cosik za bardzo się kajają sędziowie, rychło w czas, poniewczasie, pies ich trąchał (Vincent, cieszymy się??? Jest okey - Nie. Kurewsko daleko jest od OK!!!). Masz rację, Cholo ma super ekipę, młodość plus rutyna, czyli mieszanka do kosy spalinowej, wystarczy jeno dobrze odpalić kosiarkę, po czym może zacząć się tak na dobre koszenie gostków. Na Wanda Metropolitano najprawdopodobniej będziemy broczyć krwią /spływać krwią, ów mecz będzie na noże, halabardy i toporki, mniemam iż Leo cosik użądli, ponieważ Atletico to, bądź co bądź, ulubiona ofiara losu Geniusza z Rosario, ale tak, aż strach się bać - Żao Felix rozbujał swe wory, El Gnato to El Gnato, szybszy od wiatru Carrasco, nieobliczalny Correa, Koke, Saul, Trippier, Lodi nie mówiąc już o Oblaku, krótko mówiąc - sztosik. Tak czy inaczej to podczas tego super zapowiadającego meczycha w moim krwiobiegu musi płynąć dobre C2H5OH, ów mecz na trzeźwo jest nie do przyjęcia, mecz jesieni, ot co! :)