Mnie najbardziej dziwi i martwi to:
"W Barcelonie pojawił się w towarzystwie jeszcze dwóch ludzi, analityków, którym płaci z własnej kieszeni, ponieważ Barcelona nie zgodziła się na ich zatrudnienie argumentując, że analizą wideo dla pierwszej drużyny zajmuje się już trzech ludzi."
Przecież Martino ma pełne prawo dobrać sobie współpracowników. Sytuacja, w której klub dyktuje mu z kim ma pracować imo zdrowa nie jest. Zwłaszcza, że jak widać trener jest do nich na tyle przekonany, że zdecydował się sam im płacić.
Problem w tym, że sam się pytasz "co to za brednie" (nawet z wykrzyknikiem) a tymczasem później wspominasz o tym kto zaczął pierwszy. Miałbyś powody do zastanawiania się gdyby Sport użył sformułowania "jako pierwszy" albo jakiegokolwiek na to wskazującego. Ale w takiej sytuacji Twoje oburzenie jest, niestety, bezsensowne, bo tekst Sportu jest tym razem klarowny i bez podtekstów. Po co się ich doszukiwać tam, gdzie ich nie ma?
Mastin
To, że ktoś nie ma szacunku nie znaczy, że trzeba odpowiadać tym samym. Wszystko jest kwestią norm, które się posiada.
Cytując klasyka "chamstwu należy się przeciwstawiać siłą i godnością osobistą". Bynajmniej nie większą dawką chamastwa.
Trochę brak konsekwencji w tym co piszesz. Jeśli mówię o tym, że w danym kraju trzeba potrafić uszanować jego tradycje to przecież znaczy, że w Polsce istnienie czegoś takiego jak ubój rytualny nie ma najmniejszej racji bytu (prócz ekonomicznej, bo jak wiadomo wszystko idzie na eksport - stąd problemy), bo czy to nasza tradycja? Łatwo tak skakać między skrajnościami, ale od piłkarzy na tournee nikt nie będzie wymagał np. przestrzegania Ramadanu ani wcinania tylko koszernego żarcia - bo i po co? To są własne wymogi wyznających te religie. Zupełnie czym innym jest umiejętność zachowania się w miejscu będącym obiektem kultu w jakimś kraju, bo to nic innego niż właśnie umiejętność zachowania się. Ale jak widać nie wszyscy ją mają, cóż - szkoda. Czy jesteś w stanie wykazać mi co złego jest w dostosowaniu swojego zachowania do norm panujących w kościele/meczecie/synagodze tak jak to wcześniej opisałam, gdy założenie jakiejś części garderoby nie wymaga od nas de facto niczego? Czym innym jest łamanie własnych przekonań, czym innym drobny gest. Odmówienie wykonania go to, jak już wspomniałam, imo wyjątkowa arogancja wskazująca - "jesteśmy lepsi niż wy, nie zniżymy się do założenia waszej żydowskiej czapeczki". Ale tak to już bywa, że niektórzy lubią się własną arogancją. Szkoda tylko, że to pierwszy krok do szufladkowania ludzi...
Do kościoła katolickiego nie wchodzi się z odkrytymi ramionami, do cerkwi kobiety nie wchodzą w spodniach tylko długiej spódnicy, do meczetu nie wchodzi się w butach a przy Ścianie Płaczu zakłada się jarmułkę. Niezależnie od tego czy idzie się tam pomodlić czy tylko jako turysta cyknąć sobie zdjęcia i niezależnie od tego w co się wierzy, lub nie wierzy. Uszanowanie takich tradycji to objaw szacunku do innych ludzi, nic więcej i nic mniej. Uznanie, że my nie musimy tego robić, bo to nie nasza kultura, nie nasza wiara i nie nasze zabobony jest objawem zwykłej arogancji, która tylko dla niektórych jest tym samym co nowoczesność.
Dobrze, że delegacja Barcy nie miała z tym problemu. Jeśli jest się na czyjejś ziemi trzeba uszanować jego tradycje, zwłaszcza jeśli to nic nie kosztuje.
Bo mecze w środku sezonu są koniecznością w przygotowaniach do turnieju i ogólnym zorganizowaniu reprezentacji. Bez nich byłaby ona tylko zlepkiem ludzi pochodzących z jednego kraju.
Pretensje można mieć właśnie do lokalizacji niektórych spotkań, konieczności dalekiej podróży, zmiany stref czasowych czy gry w warunkach ekstremalnych, jak we wspomnianej Boliwii. Ale to nie jest żaden "wirus FIFA" a po prostu nieudolność w organizacji sparingów. Tak samo jak pomyłkami są mecze jednych z najsilniejszych kadr z przeciwnikami o poziomie wręcz śmiesznym, gdzie wystawia się trzeci skład. To właśnie błędy, no chyba, że trener faktycznie chce sprawdzić trzeci skład. Ale wszystkie te błędy leżą po stronie organizatorów sparingów a nie są żadną mityczną winą istnienia reprezentacji, bo tak to wygląda w niektórych wypowiedziach. Punto i pelota.
Gwoli zakończenia, bo o tym zapomniałam jeszcze napisać - jestem autentycznie ciekawa ile osób spośród oburzonych istnieniem/terminami towarzyskich/oficjalnych spotkań reprezentacyjnych rezygnuje z ich oglądania. Jeśli to takie złe i nie fair to droga otwarta - bojkotujmy, nie włączajmy telewizora. W końcu nikt nie będzie chciał płacić za transmisje i reprezentacje narodowe umrą śmiercią naturalną. Zachęcam do konsekwencji:)
Obie drużyny i tak prawdopodobnie grałyby w tym czasie jakieś sparingi z tą różnicą, że pewnie z Wyspami Owczymi albo Burkina Faso. Co w tym złego, że Prandelli skorzystał z okazji i zorganizował swojej drużynie porządny sparing z Argentyną? A w kwestii tego jakie dodatkowe cele mu przy tej okazji przyświecały też przydałoby się trochę tolerancji - bo to znamienne, że tego wyświechtanego słowa ludzie zwykli używać tylko wtedy, gdy im to na rękę...
Ja osobiście nie do końca rozumiem hejt na spotkania reprezentacyjne. Jasne, to kluby są pracodawcami piłkarzy, to one im płacą a zgrupowania reprezentacji zwiększają ryzyko kontuzji, ale... tylko zwiększają. Ono istnieje zawsze, nawet na zwykłym treningu, mecze reprezentacyjne nie działają w tej kwestii jakoś magicznie. Zastanawiam się czy naprawdę ktokolwiek z nas chciałby futbolu bez spotkań reprezentacji narodowych? Bez pucharów kontynentalnych, bez Mundialu? Bo ja bym nie chciała, za żadne skarby. Z kolei spotkania towarzyskie, mimo że mają niższą rangę niż mecze o stawkę są przecież wyjątkowo ważne z punktu widzenia selekcjonera. Bez nich nie da się przygotować drużyny do żadnych rozgrywek i nie gra się ich tylko i wyłącznie dla zabawy. Nie można też wymagać żeby w każdym meczu towarzyskim trener repry wystawiał drugi czy trzeci skład, a poza tym... halo, halo - drugi i trzeci skład też składa się z zawodników jakichś klubów. Im też się tam płaci i naraża w kadrze na ryzyko kontuzji, więc takie opinie niestety lekko zalatują hipokryzją. Rozumiem, że patrzymy z perspektywy kibiców Barcy, ale to nie znaczy, że resztę futbolowego świata powinniśmy traktować po macoszemu.
Mnie cieszy, że mogę zobaczyć dwie świetne reprezentacje nie tylko z okazji turniejów. Nikomu korona z głowy nie spadnie z powodu gry na trzy dni przed startem ligi, ani też Barca przez to owej ligi w pierwszej kolejce nie przegra. Nie przesadzajmy. Kolejka reprezentacyjna jest dla wszystkich, piłkarze są przyzwyczajeni do gry co trzy dni, są profesjonalistami a co najważniejsze... spytajcie któregoś z reprezentantów czy chciałby zrezygnować z gry dla swojego kraju w zamian za więcej odpoczynku i nawet większe pieniądze w klubie. Jestem pewna, że zgodziliby się naprawdę nieliczni. Dla piłkarzy kadry narodowe są bardzo ważne. Na całe szczęście.
Rzadko mi się do zdarza, ale prawie w żadnym punkcie tego tekstu się z panem Batllem nie zgadzam... Zdecydowanie za dużo w nim strachu przed nowością i zmianami.
"Sport" wspominał o "zaskakującej" obecności Pepa i Cruyffa na tej sektorówce, ale faktycznie komentarze pod artykułem słusznie pytają - co w tej obecności zaskakującego? Cztery legendy barcelonismo, piękny dobór postaci ważnych zarówno w historii klubu, jak i obecnie. Ze świetnej strony pokazali się Polscy kibice.
Już śpieszę z wyjaśnieniami:)
1. pomocnik box-to-box - tu akurat chodziło raczej o Newell's Martino i ogólne podobieństwo i wpasowanie się wymienionych czynników w schematy gry Barcy z ostatnich lat. Pewnie zabrzmiało to trochę odwrotnie, nawet zastanawiałam się nad tym pisząc czy formułować to w ten sposób, ale niech zostanie. Przekazuje ogólną myśl.
2. Brak doświadczenia w Europie. Tu się w pełni z Tobą zgadzam, zresztą specjalnie przytoczyłam przykład Pellegriniego. Trenerzy na miarę oczekiwań spełnią je niezależnie skąd by pochodzili i ile doświadczenia mieli. A argentyńska liga jest dla szkoleniowców bardzo wymagająca, więc nie umniejszałabym znaczenia nabytego tam doświadczenia w stosunku do Europy.
3. "Też mam dziwnie pozytywne i dobre przeczucia co do tego trenera. Wierzę, że się uda, również nie wiedziałem kim on jest, ale seria newsów poprawiła mój humor. "
Touche!:)
0
Silva też zdaniem MD wywierał presję... :/
0
W cudzych tekstach nic od siebie nie dodaje. Wszystko to oświecone wizje wicedyrektora MD;)
0
Mnie najbardziej dziwi i martwi to:
"W Barcelonie pojawił się w towarzystwie jeszcze dwóch ludzi, analityków, którym płaci z własnej kieszeni, ponieważ Barcelona nie zgodziła się na ich zatrudnienie argumentując, że analizą wideo dla pierwszej drużyny zajmuje się już trzech ludzi."
Przecież Martino ma pełne prawo dobrać sobie współpracowników. Sytuacja, w której klub dyktuje mu z kim ma pracować imo zdrowa nie jest. Zwłaszcza, że jak widać trener jest do nich na tyle przekonany, że zdecydował się sam im płacić.
0
Problem w tym, że sam się pytasz "co to za brednie" (nawet z wykrzyknikiem) a tymczasem później wspominasz o tym kto zaczął pierwszy. Miałbyś powody do zastanawiania się gdyby Sport użył sformułowania "jako pierwszy" albo jakiegokolwiek na to wskazującego. Ale w takiej sytuacji Twoje oburzenie jest, niestety, bezsensowne, bo tekst Sportu jest tym razem klarowny i bez podtekstów. Po co się ich doszukiwać tam, gdzie ich nie ma?
0
Poniżej masz nawet zacytowany wywiad Rosella i jego słowa, o których mówi Sport i o który pytano Pepa...
0
Magia, panie i panowie, po prostu magia.
0
Prawdopodobnie już niedługo, bo właśnie były robione.
0
Żeby jeszcze chociaż swój numer napisała... Bo tak Bartra może mieć spory problem.
0
Tylko półelfem.
0
Mastin
To, że ktoś nie ma szacunku nie znaczy, że trzeba odpowiadać tym samym. Wszystko jest kwestią norm, które się posiada.
Cytując klasyka "chamstwu należy się przeciwstawiać siłą i godnością osobistą". Bynajmniej nie większą dawką chamastwa.
0
Trochę brak konsekwencji w tym co piszesz. Jeśli mówię o tym, że w danym kraju trzeba potrafić uszanować jego tradycje to przecież znaczy, że w Polsce istnienie czegoś takiego jak ubój rytualny nie ma najmniejszej racji bytu (prócz ekonomicznej, bo jak wiadomo wszystko idzie na eksport - stąd problemy), bo czy to nasza tradycja? Łatwo tak skakać między skrajnościami, ale od piłkarzy na tournee nikt nie będzie wymagał np. przestrzegania Ramadanu ani wcinania tylko koszernego żarcia - bo i po co? To są własne wymogi wyznających te religie. Zupełnie czym innym jest umiejętność zachowania się w miejscu będącym obiektem kultu w jakimś kraju, bo to nic innego niż właśnie umiejętność zachowania się. Ale jak widać nie wszyscy ją mają, cóż - szkoda. Czy jesteś w stanie wykazać mi co złego jest w dostosowaniu swojego zachowania do norm panujących w kościele/meczecie/synagodze tak jak to wcześniej opisałam, gdy założenie jakiejś części garderoby nie wymaga od nas de facto niczego? Czym innym jest łamanie własnych przekonań, czym innym drobny gest. Odmówienie wykonania go to, jak już wspomniałam, imo wyjątkowa arogancja wskazująca - "jesteśmy lepsi niż wy, nie zniżymy się do założenia waszej żydowskiej czapeczki". Ale tak to już bywa, że niektórzy lubią się własną arogancją. Szkoda tylko, że to pierwszy krok do szufladkowania ludzi...
0
Pewnie o tym, że RSSS jest w gorszej sytuacji ekonomicznej. Claro.
0
Do kościoła katolickiego nie wchodzi się z odkrytymi ramionami, do cerkwi kobiety nie wchodzą w spodniach tylko długiej spódnicy, do meczetu nie wchodzi się w butach a przy Ścianie Płaczu zakłada się jarmułkę. Niezależnie od tego czy idzie się tam pomodlić czy tylko jako turysta cyknąć sobie zdjęcia i niezależnie od tego w co się wierzy, lub nie wierzy. Uszanowanie takich tradycji to objaw szacunku do innych ludzi, nic więcej i nic mniej. Uznanie, że my nie musimy tego robić, bo to nie nasza kultura, nie nasza wiara i nie nasze zabobony jest objawem zwykłej arogancji, która tylko dla niektórych jest tym samym co nowoczesność.
Dobrze, że delegacja Barcy nie miała z tym problemu. Jeśli jest się na czyjejś ziemi trzeba uszanować jego tradycje, zwłaszcza jeśli to nic nie kosztuje.
0
Sądzę, że dziennikarze MD;)
0
Jako jedyny obrońca LM w historii odpaść w fazie grupowej kolejnej edycji tych rozgrywek - licytację uważam za otwartą;)
0
Już nie;) Dzięki.
0
Dziękuję bardzo:)
0
Gorzej - analizują ją pod względem psychologicznym...
0
Kushin
Można policzyć, tylko trzeba im też oddać sprawiedliwość, że żaden z ich DMów nie został kupiony by grać na stoperze. A to znaczna różnica.
0
Sant
Nie roztaczaj takich wizji bo one i tak są koszmarami nocnymi... ;)
0
Jeśli komuś się naprawdę bardzo nie podoba to uspokajam - ta czcionka będzie tylko na koszulkach z Pucharu Gampera, które zostaną później zlicytowane.
0
Bo mecze w środku sezonu są koniecznością w przygotowaniach do turnieju i ogólnym zorganizowaniu reprezentacji. Bez nich byłaby ona tylko zlepkiem ludzi pochodzących z jednego kraju.
Pretensje można mieć właśnie do lokalizacji niektórych spotkań, konieczności dalekiej podróży, zmiany stref czasowych czy gry w warunkach ekstremalnych, jak we wspomnianej Boliwii. Ale to nie jest żaden "wirus FIFA" a po prostu nieudolność w organizacji sparingów. Tak samo jak pomyłkami są mecze jednych z najsilniejszych kadr z przeciwnikami o poziomie wręcz śmiesznym, gdzie wystawia się trzeci skład. To właśnie błędy, no chyba, że trener faktycznie chce sprawdzić trzeci skład. Ale wszystkie te błędy leżą po stronie organizatorów sparingów a nie są żadną mityczną winą istnienia reprezentacji, bo tak to wygląda w niektórych wypowiedziach. Punto i pelota.
0
Gwoli zakończenia, bo o tym zapomniałam jeszcze napisać - jestem autentycznie ciekawa ile osób spośród oburzonych istnieniem/terminami towarzyskich/oficjalnych spotkań reprezentacyjnych rezygnuje z ich oglądania. Jeśli to takie złe i nie fair to droga otwarta - bojkotujmy, nie włączajmy telewizora. W końcu nikt nie będzie chciał płacić za transmisje i reprezentacje narodowe umrą śmiercią naturalną. Zachęcam do konsekwencji:)
0
Obie drużyny i tak prawdopodobnie grałyby w tym czasie jakieś sparingi z tą różnicą, że pewnie z Wyspami Owczymi albo Burkina Faso. Co w tym złego, że Prandelli skorzystał z okazji i zorganizował swojej drużynie porządny sparing z Argentyną? A w kwestii tego jakie dodatkowe cele mu przy tej okazji przyświecały też przydałoby się trochę tolerancji - bo to znamienne, że tego wyświechtanego słowa ludzie zwykli używać tylko wtedy, gdy im to na rękę...
0
Ja osobiście nie do końca rozumiem hejt na spotkania reprezentacyjne. Jasne, to kluby są pracodawcami piłkarzy, to one im płacą a zgrupowania reprezentacji zwiększają ryzyko kontuzji, ale... tylko zwiększają. Ono istnieje zawsze, nawet na zwykłym treningu, mecze reprezentacyjne nie działają w tej kwestii jakoś magicznie. Zastanawiam się czy naprawdę ktokolwiek z nas chciałby futbolu bez spotkań reprezentacji narodowych? Bez pucharów kontynentalnych, bez Mundialu? Bo ja bym nie chciała, za żadne skarby. Z kolei spotkania towarzyskie, mimo że mają niższą rangę niż mecze o stawkę są przecież wyjątkowo ważne z punktu widzenia selekcjonera. Bez nich nie da się przygotować drużyny do żadnych rozgrywek i nie gra się ich tylko i wyłącznie dla zabawy. Nie można też wymagać żeby w każdym meczu towarzyskim trener repry wystawiał drugi czy trzeci skład, a poza tym... halo, halo - drugi i trzeci skład też składa się z zawodników jakichś klubów. Im też się tam płaci i naraża w kadrze na ryzyko kontuzji, więc takie opinie niestety lekko zalatują hipokryzją. Rozumiem, że patrzymy z perspektywy kibiców Barcy, ale to nie znaczy, że resztę futbolowego świata powinniśmy traktować po macoszemu.
Mnie cieszy, że mogę zobaczyć dwie świetne reprezentacje nie tylko z okazji turniejów. Nikomu korona z głowy nie spadnie z powodu gry na trzy dni przed startem ligi, ani też Barca przez to owej ligi w pierwszej kolejce nie przegra. Nie przesadzajmy. Kolejka reprezentacyjna jest dla wszystkich, piłkarze są przyzwyczajeni do gry co trzy dni, są profesjonalistami a co najważniejsze... spytajcie któregoś z reprezentantów czy chciałby zrezygnować z gry dla swojego kraju w zamian za więcej odpoczynku i nawet większe pieniądze w klubie. Jestem pewna, że zgodziliby się naprawdę nieliczni. Dla piłkarzy kadry narodowe są bardzo ważne. Na całe szczęście.
0
Rzadko mi się do zdarza, ale prawie w żadnym punkcie tego tekstu się z panem Batllem nie zgadzam... Zdecydowanie za dużo w nim strachu przed nowością i zmianami.
0
Nawet zonalmarking jak widać się myli;)
0
"Sport" wspominał o "zaskakującej" obecności Pepa i Cruyffa na tej sektorówce, ale faktycznie komentarze pod artykułem słusznie pytają - co w tej obecności zaskakującego? Cztery legendy barcelonismo, piękny dobór postaci ważnych zarówno w historii klubu, jak i obecnie. Ze świetnej strony pokazali się Polscy kibice.
0
Już śpieszę z wyjaśnieniami:)
1. pomocnik box-to-box - tu akurat chodziło raczej o Newell's Martino i ogólne podobieństwo i wpasowanie się wymienionych czynników w schematy gry Barcy z ostatnich lat. Pewnie zabrzmiało to trochę odwrotnie, nawet zastanawiałam się nad tym pisząc czy formułować to w ten sposób, ale niech zostanie. Przekazuje ogólną myśl.
2. Brak doświadczenia w Europie. Tu się w pełni z Tobą zgadzam, zresztą specjalnie przytoczyłam przykład Pellegriniego. Trenerzy na miarę oczekiwań spełnią je niezależnie skąd by pochodzili i ile doświadczenia mieli. A argentyńska liga jest dla szkoleniowców bardzo wymagająca, więc nie umniejszałabym znaczenia nabytego tam doświadczenia w stosunku do Europy.
3. "Też mam dziwnie pozytywne i dobre przeczucia co do tego trenera. Wierzę, że się uda, również nie wiedziałem kim on jest, ale seria newsów poprawiła mój humor. "
Touche!:)
0
Probierz to akurat raczej polski Michal Bilek. Albo Michal Bilek to czeski Michał Probierz? Kto to wie... ?
http://bi.gazeta.pl/im/14/8b/b5/z11897620O.jpg