0

CescFab
Tak, są nazywani, ale często z negatywnym wydźwiękiem. Jedno nie wyklucza drugiego, jak widzisz.

0

" Nie może gracz z Barcelony B, po awansie do pierwszego składu być pewny, że to dzięki niemu klub wygra LM. "
Zupełnie przekręcasz znaczenie moich słów i mam wrażenie, że zdajesz sobie z tego sprawę. Gdzie napisałam, że dzięki nim wygra? To zupełnie co innego niż poczucie, że w tym jednym meczu dam z siebie wszystko, i dzięki temu przyczynię się jakoś do sukcesu drużyny - co dla mnie też będzie plusem, bo mogę zostac zauważony.
Przykłady, które przytoczyłeś jedynie potwierdzają, że klauzula nie jest korzystna dla zawodników. Awans powinien przychodzic wtedy, kiedy gracz jest do tego gotowy, mentalnie również. Tu mamy do czynienia z sytuacją, gdy na siłę chcę się zawodnika zatrzymac, lub - co jeszcze bardziej możliwe podnieśc jego cenę. Efektem klauzuli promocja następuje wtedy, kiedy tak przewiduje zapis. Nie wtedy, kiedy sztab szkoleniowy uzna, że zawodnik jest gotowy.
Jeśli kogoś ambicja niszczy to wymaga właśnie indywidualnego podejścia. Jeżeli i to nie pomoże taki talent po prostu przepadnie. Ale na to już się nic nie poradzi. A bez ambicji, takiej zdrowej, ze świadomością własnych możliwości, nie osiągnie się niczego. Klauzula niestety ją zabija. I nawet więcej, jest w pewien sposób dowodem braku pewności siebie: bo jeśli zawodnicy uważają, że to najlepszy sposób zapewnienia sobie awansu, to znaczy, że do końca nie wierzą we własne siły.

0

lukasoon
Nikt tu przecież zawodników nie oceniał, prędzej decyzje zarząd, który zgadza się na podpisanie takiej klauzuli.
Autor całkiem zgrabnie zarysował gdzie znajduje się wynikające z niej niebezpieczeństwo i ja się w sumie z nim zgadzam.
"ludzi przepełnionych ambicją i marzeniem usłyszenie hymnu Champios League stając obok Messiego i Iniesty" - piszesz.
I w tym właśnie poniekąd problem. Bo marzeniem powinno być wygranie CL, autentyczne przysłużenie się swoją grą drużynie, a nie sam fakt gry z najlepszymi.
Podstawowym problemem jest to, że sprawa wygląda tak, jak by dla wielu to awans był celem samym w sobie a nie gra. Jeśli zawodnik wchodzi do pierwszej ekipy naturalnie, wtedy, gdy powstaje luka (np. w przypadku kontuzji) to wie, że musi wykorzystać każdą szansę jaka mu się nadarza. Ma motywację zarówno do gry w Barcy B jak i na Camp Nou.
Nie chodzi o to, że zawodnicy z cantery są promowani do pierwszej ekipy. Jedynie o to, żeby nie uważali, że jeśli już się tam dostaną, i wyrwą sobie miejsce, to jest koniec ich walki. A zapis jest mocno wygodnicki i prowokuje do myślenia: "skoro podpisali za mną taki kontrakt, to znaczy, że mam talent i wedrę się do pierwszego składu", a jak wiemy, niekoniecznie tak jest.

0

Szkoda, że do finału nie weszło trafienie Hatema Ben Arfy. Mnie osobiście podobało się najbardziej ze wszystkich nominowanych. Dlatego zresztą, to Hatem właśnie, dostał mój głos.
A z tych trzech, to w sumie nie mam faworyta. Żaden gol mnie jakoś na kolana nie powalił, porównując do poprzednich edycji Puskasa, oczywiście. Tak jak pisał niżej Rafał - straszna szkoda, że np. bramka Zlatana przepadnie w tym plebiscycie.

0

WiernyCules FCB
"rosell poziom sporotowy? jedno Copa Del Rey."
Gwoli ścisłości to po jednym CdR, CL i LL w dwa lata.

0

Kondzix
Jeśli tak to zwracam honor i wycofuję się cichaczem. Mnie się to słowo zawsze bardzo pozytywnie kojarzyło, szczerze mówiąc.

0

Kondzix
Przecież w określeniu "rzemieślnik" nie ma nic złego, a już na pewno nie obraźliwego. Tym bardziej, że kolega użył go w opozycji do określenia "gwiazda". Chyba lepszy solidny piłkarski rzemieślnik, niż medialna gwiadeczka, która najbardziej błyszczy poza boiskiem, prawda?

0

barcatikitaka
Ja wiem, co to jest suplement, wyobraź sobie. I co to jest suplementacja również. Tylko, że w naszym radosnym języku polskim inaczej brzmi "suplementacja" właśnie a inaczej "łykanie suplementów". A teraz mieszasz trochę dwa pojęcia. Oczywiście, że suplementacja nie ogranicza się do diety. Ale nazywanie syntetycznego LT4 "jakimś suplementem" zwyczajnie dziwnie brzmi. Dlatego się do tego stwierdzenia przyczepiłam. Słownictwo fachowe często zupełnie inny kontekst niż to samo, w użyciu potocznym. Bo porównaj, i powiedz mi, że nie ma różnicy między stwierdzeniem: "suplementuje niedobór hormonu" a "łyka jakieś suplementy". Niestety jest, i to spora.

Ale to tylko pusta dialektyka na temat nazwy. Chodziło mi to, że fakt, iż miliony ludzi mają niedoczynność tarczycy automatycznie nie sprawia, że nie jest to ciężka choroba, a tak z Twojego posta wynikało. Co jest niestety nieprawdą, bo chociaż niektórzy mają nieznaczny niedobór, regulują go szybko i wszystko przebiega prawie bezobjawowo, to naprawdę jest wiele osób, które mają na tym tle poważne problemy.

0

barcatikitaka
Z chorobami tarczycy jest tak, że jeden przypadek drugiemu nie jest równy. W niedoczynności tarczycy metabolizm (może, choc nie musi) spowolnic tak, że tyje się z niczego a schudnąc praktycznie się nie da. Wiadomo, że każdy się leczy, przy czym hormony tarczycy ciężko nazwac suplementami;) Ale są osoby, które przez wiele lat z tym walczą i mimo leczenia nie są w stanie wyrównac poziomu hormonów. Są i takie, którym udaje się to bardzo szybko. Wszystko zależy od tego na jakim tle jest choroba. Nie mam pojęcia jak to w przypadku Ronaldo wygląda, Wydaje mi się też (mogę się mylic, bo nie mam czasu teraz tego sprawdzac), że kiedy zachorował, jeszcze w trakcie kariery, to przyjmowanie hormonów tarczycy nie było dozwolone. Później to sprawdzę, bo skądś mi się ta informacja w głowie kołacze.

0

whatis
No jasne. Wiadomo, że z Wami trzeba zagrac zdecydowanie bardziej zachowawczo niż resztą LL. Ale dobre ustawienie w defensywie, ostrzejszy pressing i wyczekiwanie na możliwośc przeprowadzenia kontry to chyba najlepsze wyjście i dla Betisu i dla Levante. A wtedy wcale nie muszą być skazani na porażkę, ani jedni ani drudzy. Chociaż w żaden sposób nie wierzę, żeby dwa cudy dokonały się w jednej kolejce;)

0

whatis
Ja bym taka pewna nie była. Dużo zależy nawet od czegoś tak głupiego jak dyspozycja obu ekip w danym dniu. Zobaczymy. Ja mam za to nadzieję, że Betis będzie zdenerwowany po ostatnich derbach;) Bo trzeba przyznac, że były traumatyczne.

0

whatis
Uhum, tak jak Rosjanie rozganiają chmury samolotami, tak ekipa Levante spowoduje ulewę. Pogoda pogodą ale Wy byliście o jednego małego Moratę od niekorzystnego wyniku więc jak to się ładnie mówi "nie ma śmiacia". Zwłaszcza z Levante.

0

Uspokójcie się już z tymi autobusami. Całkiem dużo drużyn LL gra w tym sezonie otwartą piłkę z Barcą, i często w ten sposób właśnie sprawiają poważne problemy. Nawet taka Osasuna.
Więc trochę mniej huraoptymizmu, bo Levante może być naprawdę niewygodnym przeciwnikiem.

0

mikiFCB
Wielkie dzięki. Znalazłam to sprawdzając i byłam PEWNA, że poprawiłam. Też mnie to ucieszyło jak przeczytałam, chociaż chyba mi się nie uda... :(

0

Ledsbourne
Autorowi chodziło raczej o postrach w stylu: "bójcie się, bo stać nas żeby kupić każdego z waszych zawodników".

0

Gitkolo
Mam szczerą nadzieję, że niezależnie od tego, do jakiego klubu pójdzie Pep nie będzie się starał zrobić z niego na siłę swojej Barcelony. To co prezentował Pep Team było rozwinięciem tego, co klub grał, lub starał się grać (z różnymi efektami) od dawna.
Chciałabym żeby w nowym klubie udało się Guardioli jakoś zoptymalizować własne przekonania taktyczne z pomysłami aktualnie wykorzystywanymi przez tę drużynę. Wyzwaniem będzie maksymalne wykorzystanie umiejętności graczy, których będzie miał do dyspozycji. Pewna plastyczność taktyki względem nich i vice versa. Łatwiej by było o tym mówić, gdybyśmy znali nazwę klubu. Ale przynajmniej w teorii (a ta jak wiadomo często mija się z praktyką machając jej jedynie z oddali) taka fuzja mogłaby być najbardziej efektywna. Bo prosta kalka powtórzenia stylu Barcy jakoś mnie nie przekonuje, jako projekt w pełni możliwy do wykonania.

0

konrado6
Żyj sobie w spokoju i bez obaw. Jak zauważyłeś przestałam wdawać się w jakiekolwiek dyskusje z Tobą, bo zwyczajnie nie widzę w nich sensu. Jeżeli masz jakikolwiek problem na tle mojej osoby (a jak widzę masz) to proszę bardzo - skorzystaj z opcji wiadomości prywatnej i przekaż co masz mi do powiedzenia. To, że nie odpowiadam na Twoje posty nie znaczy, że mam zamiar tolerować Twoje wycieczki personalne pod moim adresem. Dla jasności - nie mam. I to czy jestem w redakcji czy nie, nie ma najmniejszego znaczenia w tej kwestii. Więc daruj sobie komentarze na mój temat, tym bardziej, że w najmniejszym stopniu mnie nie znasz, tak jak ja Ciebie. I mam nadzieję, że tak zostanie.

King
Dzięki;) Będę tłumaczyć analizy i felietony.

0

whatis
Tak jak mówiła - nie powinni byli tego mówic. Ba, sądzę nawet, że powinni za to dostac wlepioną jakąś karę. Ale zwyczajnie nic nie poradzę, że dobrze tę frustrację rozumiem. I powiem Ci więcej - to nie są pretensje do Was, jako do Realu, ale raczej właśnie do sytuacji w lidze. I nie tylko Levante tak to przeżywa.
"Jeśli oglądałaś ten mecz to być może też zauważyłaś, że gracze Levante od początku byli nabuzowani jak młody łoś na wiosnę. "
Oglądałam. Zdradzę Ci sekret - oni Was raczej nie lubią i motywują się na Was jak rzadko kiedy. Może jeszcze na derby tak jest.

kantyman
"Liga hiszpanska to liga dwoch druzyn. "
A to nie jest powtarzanie głupot. Wcale. Ja rozumiem, że kogoś może interesowac TYLKO rywalizacja Real-Barca. Ale zapewniam, że nie każdego. Mistrzostwo to nie jedyne, co się w lidze liczy.

0

I na odchodne, bo wychodzę zaraz na zajęcia. Przeczytałam sobie wypowiedzi wszystkich zawodników po tym meczu. Tak jak odpuścic sobie powinni Ballesteros i Juanlu tak (tymbardziej) powinien Ramos. I do Ramosa pewnie odnosił się N2O. Bo o ile gracze Levante zaatakowali arbitra (i nie mówię, że jest to dobre) o tyle Ramos celował w przeciwną drużynę - a to już zupełnie co innego. I w kontekście wydarzeń, nawet z kilku poprzednich lat, brzmi głupio. Strasznie głupio.

Dla jasności - proszę wziąc pod uwagę, że pisałam to wszystko nie z perspektywy kibica Barcy, w tym momencie, a Levante. I nawet nie poczuwam się do obiektywizmu, bo ciężko go zachowac.

0

whatis
Ciężko się dziwic piłkarzom Levante, że mają wrażenie, że w tej lidze są dwie kategorie klubów. Reali i Barca a dalej cała reszta. I nie mówię tylko o takich rzeczach jak podział praw telewizyjnych. Nie sądzisz, że to frustrujące?
I nie naginaj rzeczywistości, bo chyba nikt tu nie stwierdził "dobrze, że Cristiano oberwał - należało mu się". Bo należała to się kara indywidualna dla Navarro. Ale czy tylko mi się wydaje, że raczej za niebezpieczne zagranie niż za zamierzony faul?
Podzielam w części zdanie Ballesterosa, choc wiem, że dużo rozgoryczenia (niepotrzebnego) w tym było. Podzielam w kwestii ilości fauli Levante. Mecz był w warunkach w jakich był i czasem naprawdę miało się wrażenie, że gracze z Madrytu sami się po wodzie ślizgają. Nawet jeśli nie, to wystarczyła zwykła gra bok w bok. Na takiej murawie ciężko utrzymac równowagę, i sędzia przyjmował chyba, że ten, kto ma lepsze warunki fizyczne faulował.
Karny był śmieszny. I to że gol z niego nie padł nie ma nic do oceny pracy arbitra. Pan Lahoz podyktował kiedyś podobnego dla Atleti i sporą burzę to wywołało.

0

bad15
Co jak co, ale czepianie się stanu boiska klubu, którym ma n razy mniejszy budżet niż ten, któremu się kibicuje jest chyba poniżej krytyki. To może od razu wywalmy z LL takie Levante i Rayo, bo są za biedni. Kogo obchodzi ich poziom piłkarski. Na boisku grały dwa kluby, i jeśli Real się zgodził w takich warunkach grac i nie protestował to znaczy, że wiedział na co się pisze.
Bilbao ma budżet znacznie większy a z taką ulewą też nie mogło sobie poradzic. Nawet na CN zdarzały się z tym problemy.
"Oni mówią, że "ZAWSZE" tak jest- szkoda, że rok temu sędzia pozwalał na brutalne faule piłkarzy Levante na graczach Realu, dał Khedirze czerwoną kartkę i pozwalał na prowokacje i dyskusje."
No tak - zapomniałam, że Khedira wpadł w pułapkę...

Teraz piłkarze Levante to oszołomy i brutale. Całe szczęście, że niektórzy już nie pamiętają jak w meczu z tą ekipą na SB grał Pepe. I całe szczęście, że w zagraniu Navarro na Cristiano nie było tyle intencjonalności co w zagraniach tego poprzedniego. Nie raz i nie dwa.

0

Loco
W sumie to dwa razy: remis i przegrana. Ale dystans 3 punktów do nas wielki nie jest, tym bardziej, że jak na razie prezentują się zadziwiająco równo. Gdyby jeszcze trochę bardziej trzymali koncentrację do końca meczu... Bo obawiam się, że kiedyś przez takie rozkojarzenie stracą bramkę w takim momencie, że odrobic nie da rady.
Ale i tak prawdziwym testem będą derby i mecz z Barcą. Jeśli chociaż jeden z nich wygrają to znaczy, że po najwyższe cele w LL mogą iśc. Bo bez tego, po prostu nie ma takiej możliwości. A przez "najwyższe cele" nie rozumiem bynajmniej 3 miejsca z kilkunastopunktową stratą do lidera.

0

przyjemny
Różne ludzie maja fetysze. Podobno trzeba byc tolerancyjnym... Ale ja sądzę, że w pewnych przypadkach nie.

0

Real w stylu Barcy z tego sezonu.
Cudnych kibiców ma Levante.

0

Tempter
Czemu widzisz tylko jedną drużynę w meczu? Nie można się cieszyc z sukcesu Levante?

0

Somos pobres, feos, malos y del Levante;)

0

cules91
Bo to takie odgórne założenie, że Atleti całego sezonu równego nie rozegra. O Realu wiadomo, że tak może byc, Atletico to mimo wszystko zagadka.
Chociaż moim zdaniem dotychczas wygląda to naprawdę dobrze, i kto wie czy nie będą ciułac tych punktów dalej ze skutecznością zbliżoną do Realu i Barcy. Było by świetnie. Chcę ich widziec w CL.

0

Ciechan_Wyborne
Porażasz siłą wysublimowanych argumentów. Strach się bac.
Przyklej na czole kartkę "nie mam dystansu do świata". Przyda się Twoim rozmówcom.

0

Ciechan_Wyborne
Proszę pani, jeśli już.
"To tak jakby wołać na Barce farsa a na Real sreal. Jedna litera a robi różnice! "
Obawiam się, że nie wychodzą coś te porównania za bardzo:/ Znów się paralela nie udała. Barcelona to Barbara w Real - Renata. Każdy to wie.

0

Ciechan_Wyborne
Paralela bez sensu. Krystyna w stosunku do CR to raczej tak jakby wołac na Leo, bo ja wiem... Leokadia? Dla mnie całkiem ładnie brzmi.

Media

Sonda

Której reprezentacji, do której powołany został zawodnik Barcy, kibicujesz?